Podsumowanie roku – Piteå

ct0_zw3weaa1p_d

Fot. Bildbyrån

Miejsce w tabeli: 4

Punkty: 37  (10 – 7 – 5)

Bramki: 29 – 31

Najlepsza strzelczyni: Felicia Karlsson (7 goli)

Piłkarka sezonu: Irma Helin

Największe rozczarowanie: Faith Ikidi

Przedsezonowa prognoza: 7. miejsce


Sezon w pigułce: Tym razem to nie miało prawa się udać. Nie bez Appelqvist, Hammarlund, Johansson i Pettersson, które po fenomenalnym sezonie zdecydowały się opuścić gościnne Norrland i poszukać szczęścia w innych klubach. Wiadomo, że Piteå w ostatnich latach wyrobiło sobie opinię miasta, gdzie niemożliwe nie istnieje, ale jednak utrata niemal całego potencjału ofensywnego po prostu musiała odbić się na wynikach. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w miejsce czterech bezwzględnie kluczowych piłkarek sprowadzono Felicię Karlsson z rezerw Eskilstuny, Elin Bragnum z będącego pośmiewiskiem ubiegłorocznych rozgrywek AIK, Ellen Löfqvist z trzecioligowego Sundsvall i wiecznie niespełnioną w wielkiej piłce Tempest-Marie Norlin. Szybko okazało się jednak, że Stellan Carlsson nie tylko miał na tę drużynę konkretny plan, ale jeszcze sprawił, że uwierzyli w niego wszyscy: zawodniczki, działacze i kibice, którzy bardzo licznie przez cały sezon odwiedzali LF Arenę. Piteå nie grało wprawdzie tak efektownie jak rok wcześniej, ale za to znakiem firmowym ekipy z Norrland stała się precyzja i skuteczność. Carlsson doskonale zdawał sobie sprawę, że dysponuje takim, a nie innym materiałem i jako jeden z naprawdę wąskiego grona szkoleniowców potrafił niemal do maksimum wykorzystać potencjał każdej ze znajdujących się w szerokiej kadrze prowadzonego przez siebie zespołu piłkarek. Zgranie formacji defensywnej, warunki fizyczne Jakobsson, dynamika Bragnum i Norlin, czy wreszcie fenomenalny przegląd pola Helin sprawiły, że wbrew jakiejkolwiek logice Piteå do ostatniej kolejki biło się o miejsce na ligowym podium i choć ostatecznie nie udało się wywalczyć żadnego z medali, to w Norrland z czystym sumieniem mogą pogratulować sobie dobrze wykonanego zadania i tego, że raz jeszcze udało się zagrać na nosie ekspertom wieszczącym ekipie z dalekiej Północy walkę o przetrwanie.

Dzień, który zmienił wszystko: 17. kwietnia. Mówi się, że pierwszy krok jest często najtrudniejszy i akurat w piłce nożnej powiedzenie to często znajduje przełożenie na rzeczywistość. Dla mocno przebudowanej zimą drużyny inauguracyjna kolejka zawsze niesie za sobą odpowiedzi na wiele istotnych pytań. W tym roku terminarz ewidentnie nie był sprzymierzeńcem Piteå, gdyż ekipie z Norrland od razu przyszło zmierzyć się z bardzo niewygodnymi rywalkami z Göteborga, ale pewne zwycięstwo po golach Norlin i Jakobsson było jasnym sygnałem dla pozostałych zespołów, że podopiecznych Stellana Carlssona nie można lekceważyć nawet wtedy, gdy w teorii wszystko przemawia przeciwko nim.

I co dalej? Jeśli powiemy, że po zakończeniu sezonu z Piteå znów pożegnało się kilka piłkarek, to chyba nie wywołamy tym przesadnie wielkiego zdziwienia. Jeśli dodamy, że ich następczyniami mają zostać zawodniczki znane dotychczas z trzecioligowych boisk oraz dwie przedstawicielki spadkowicza z Damallsvenskan, to chyba również nikt nie będzie tym faktem specjalnie zdumiony. Ot, klasyczna zima pod kołem podbiegunowym. Mówiąc jednak zupełnie serio, tegoroczne osłabienia (na dziś wiadomo, że z zespołem pożegnają się Grahn, Norlin, Bergkvist oraz Helin) wydają się być nieco mniej dotkliwe niż te sprzed dwunastu miesięcy. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy z automatu rozpatrywać drużynę Stellana Carlssona jako jednego z kandydatów do medali. Bardziej realna wydaje się raczej walka o miejsce w środku ligowej stawki, bo przecież nie da się w nieskończoność zakrzywiać praw logiki. Choć z drugiej strony … nie zapominajmy, że mówimy o Piteå, a tu jakiekolwiek prognozy mają mniej więcej taki sens jak przedwyborcze sondaże.

Podsumowanie roku – Göteborg

2016-10-15 Kopparbergs/Göteborg FC - Kvarnsvedens IK

Fot. Per Montini

Miejsce w tabeli: 5

Punkty: 33  (9 – 6 – 7)

Bramki: 35 – 24

Najlepsza strzelczyni: Pauline Hammarlund (12 goli)

Piłkarka sezonu: Jennifer Falk

Największe rozczarowanie: Freja Hellenberg

Przedsezonowa prognoza: 3. miejsce


Sezon w pigułce: Po bardzo rozczarowującym sezonie 2015 miał nadejść czas rehabilitacji. Nieco odmłodzona, pozbawiona holenderskiego zaciągu i wzmocniona między innymi tercetem Falk – Hellenberg – Hammarlund drużyna miała nadzwyczaj ambitne plany, a tymczasem zaczęło się od … całkowitego falstartu. Porażka po bezbarwnej grze w Piteå, domowy remis z Örebro i wreszcie męczarnie z Kvarnsveden nie mogły napawać optymizmem i choć dało się zauważyć, że maszyna z Göteborga powoli nabiera rozpędu, to strata do czołówki powiększała się znacznie szybciej. Pogoni za wyśnionym miejscem w pierwszej trójce nie ułatwiał również fakt, że ekipa Stefana Rehna gubiła punkty nawet wówczas, gdy na logikę nie miała prawa tego zrobić. Modelowym przykładem jest tu spotkanie na Valhalla IP przeciwko Vittsjö, w którym Göteborg prezentował się naprawdę nieźle, na pięć minut przed końcem prowadził bezpiecznie 2-0, aby ostatecznie w zupełnie niewytłumaczalny sposób zremisować wygrany mecz. Spory potencjał drzemiący w piłkarkach z Västergötland dało się jednak zauważyć między innymi w pojedynkach z ligowymi potentatami; ani Linköping, ani Rosengård nie potrafił pokonać drużyny z Göteborga wyżej niż jedną bramką. Inna sprawa, że gdyby spojrzeć na te mecze z drugiej strony, to przynajmniej dwóch z tych porażek można było spokojnie uniknąć, wszak decydujące o nich gole padały w ostatnich sekundach spotkań. W mieście nad Götą mają jednak nadzieję, że zebrane w tym roku doświadczenie zaprocentuje, gdy w przyszłości przyjdzie zmierzyć się z podobną sytuacją, a zajęte na koniec sezonu piąte miejsce – choć z pewnością nie zaspokoiło ono niczyich oczekiwań – traktowane jest bardziej jako podstawa, na bazie której spróbuje się zbudować coś naprawdę wielkiego.

Dzień, który zmienił wszystko: 7. czerwca. O tym, że po ośmiu latach gry w Lyonie Lotta Schelin zdecyduje się na zmianę klubowych barw, wiadomo było już od dłuższego czasu. W największym mieście zachodniej Szwecji wszyscy po cichu liczyli, że tego lata będziemy świadkami spektakularnego powrotu do Göteborga, ale właśnie na początku czerwca stało się jasne, że póki co owe marzenia trzeba jeszcze odłożyć w czasie. Najlepsza snajperka szwedzkiej reprezentacji postanowiła bowiem, że to Malmö będzie następnym przystankiem jej piłkarskiej kariery. Tę decyzję przyjęto rzecz jasna ze zrozumieniem, choć szczególnie po komunikacie Petera Bronsmana sugerującym, że klub z Göteborga przedłożył Schelin naprawdę korzystną ofertę, pojawiły się także pojedyncze głosy niezadowolenia. Napastniczka Rosengård kariery póki co kończyć jednak nie zamierza, więc wciąż niewykluczone, że obietnica złożona sympatykom KGFC zostanie jednak dotrzymana.

I co dalej? Sara Lindén oraz Anna Ahlstrand były ostatnimi piłkarkami w kadrze KGFC, które pamiętały przeprowadzkę klubu z Landvetter do centrum miasta. W przyszłym sezonie żadnej z nich nie zobaczymy już na Valhalla IP; pierwsza zdecydowała się na zakończenie wieloletniej kariery, zaś druga będzie teraz realizować się jako grająca trenerka w IK Gauthiod. Z zespołem pożegnały się ponadto Kathlene Fernström oraz Freja Hellenberg, w efekcie czego średnia wieku kadry pierwszego zespołu zrobiła się niepokojąco niska. Z klubu płynie jednak jasny przekaz, że nie ma najmniejszych powodów do obaw, a wkrótce poznamy nazwiska nowych piłkarek ekipy z Göteborga. Wielka ofensywa transferowa nie jest póki co planowana, a pomysłem na drużynę ma być sukcesywne zasilanie wyjściowej jedenastki na podobnych zasadach, jak swego czasu odbywało się to w Linköping. Cel krótkoterminowy? Poprawienie wyniku z tego sezonu. Cel długoterminowy? Zagrać w Lidze Mistrzów w sezonie 2020/21, a najlepiej w jej finale, który – w co wszyscy wierzymy – odbędzie się na Gamla Ullevi.

Podsumowanie roku – Djurgården

cxzl-hlxaaao8wf

Fot. DIF

Miejsce w tabeli: 6

Punkty: 27  (7 – 6 – 9)

Bramki: 32 – 34

Najlepsza strzelczyni: Mia Jalkerud (8 goli)

Piłkarka sezonu: Gudbjörg Gunnarsdottir

Największe rozczarowanie: Kim Sundlöv

Przedsezonowa prognoza: 8. miejsce


Sezon w pigułce: Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek drużyna ze Sztokholmu wzbudzała skrajne opinie. Jedni uparcie twierdzili, że szklanka jest do połowy pełna, a tak silnego kadrowo beniaminka szwedzka piłka nie widziała od lat, inni natomiast pewnym głosem prorokowali podopiecznym Yvonne Ekroth szybki powrót do Elitettan. Żeby było jeszcze zabawniej, obie strony miały w tym sporze racjonalne argumenty; pierwsi wymownie wskazywali na być może najsilniejszy w całej lidze duet środkowych pomocniczek Schmidt – Appelqvist (wspierany dodatkowo Johanną Rytting Kaneryd, która okazała się absolutnym odkryciem sezonu) oraz solidną bramkarkę w osobie Gudbjörg Gunnarsdottir, drudzy zaś przypominali na przykładzie Hammarby, że bez solidnej defensywy w ekstraklasie funkcjonować się po prostu nie da, a formacja obronna Djurgården jawiła im się jako równie dziurawa jak budżet Kristianstad. Pierwszoligowe początki rzeczywiście były trudne, ale zanim pesymiści zdążyli na dobre zatriumfować, ekipa ze Sztokholmu zwarła szeregi i rozpoczęła efektowny marsz w górę tabeli, który zakończył się ostatecznie na szóstym miejscu. Jasne, w dalszej fazie sezonu również nie brakowało momentów kryzysowych (jak chociażby październikowy wyjazd do Vittsjö, czy poniesiona w wyjątkowo kiepskim stylu domowa porażka z Örebro), ale gdyby dziś ktoś w klubie ze stolicy zdecydował się zrobić całoroczny bilans zysków i strat, to nie wątpimy, że zdecydowanie więcej byłoby w nim tych pierwszych. Wszyscy bowiem zgodzą się, że drużyna ze Sztokholmu – podobnie zresztą jak Kvarnsveden – wniosła do Damallsvenskan ogromne pokłady niezwykle pozytywnego entuzjazmu, a takie mecze, jak chociażby niezapomniane 3-3 z Eskilstuną są najlepszą wizytówką naszej ligi w całej Europie. Podobnie zresztą, jak charakterystyczna muzyka, która wydobywa się z głośników na Stadionie Olimpijskim po każdym golu dla DIF.

Dzień, który zmienił wszystko: 1. maja. Po dwóch kolejkach Djurgården znajdował się na samym końcu ligowej tabeli, a w Sztokholmie i okolicach zdecydowanie najwięcej mówiło się o popełniającej zbyt wiele błędów miejscowej defensywie. Domowy mecz z Vittsjö jawił się więc nie tylko jako szansa na zdobycie pierwszych w sezonie punktów, ale wręcz jako test, które podopieczne Yvonne Enroth muszą zdać, aby udowodnić sobie i własnym kibicom, że ich miejsce jest właśnie w Damallsvenskan. Stadion Olimpijski eksplodował, gdy już w pierwszych minutach udało się wyjść na prowadzenie za sprawą Mii Jalkerud, ale prawdziwa euforia nastąpiła dopiero wtedy, gdy korzystny wynik udało się utrzymać do końcowego gwizdka. Pierwsze po niemal czterech latach pierwszoligowe zwycięstwo oznaczało, że to właśnie tego dnia Djurgården tak na dobre i już w pełni oficjalnie zameldował się ponownie w ekstraklasie.

I co dalej? Po tak udanym przywitaniu się z pierwszą ligą, najbardziej logiczna wydawałaby się kontynuacja dobrze rozwijającego się projektu i rzeczywiście – jeśli tylko nie zajdzie taka konieczność – zimą raczej ciężko spodziewać się w Sztokholmie rewolucji. Nie udało się wprawdzie uniknąć roszady na ławce trenerskiej, ale przedłużenie kontraktów między innymi z Gunnarsdottir oraz Jalkerud to niewątpliwie niezwykle dobre wieści dla każdego sympatyka Djurgården. Stabilizacja nie oznacza jednak stagnacji, w związku z czym w stolicy ani na moment nie ustają w poszukiwaniu ciekawych piłkarek, które jeszcze bardziej wzmocniłyby rywalizację na kilku newralgicznych pozycjach. Ich pierwsze efekty mogliśmy zresztą obserwować przed tygodniem, gdy w Sztokholmie pojawiła się niezwykle utalentowana nastolatka z Ghany. Celem numer jeden pozostaje jednak przetrwanie zimowego okienka bez znaczących strat, a nie zdradzimy wielkiego sekretu, jeśli powiemy, że przynajmniej dwie zawodniczki DIF otrzymały niedawno ciekawe oferty z wyżej notowanych klubów. Mówi się, że często prawdziwą wartość beniaminka poznajemy dopiero w drugim sezonie po awansie, a zatem trudno się dziwić, że do tak poważnego wyzwania w obozie Djurgården chcieliby podejść z jak najlepszej pozycji wyjściowej.

Podsumowanie roku – Vittsjö

1d4_2006_lisaklinga

Fot. Lasse Jansson

Miejsce w tabeli: 7

Punkty: 24  (5 – 9 – 8)

Bramki: 29 – 37

Najlepsza strzelczyni: Clara Markstedt (6 goli)

Piłkarka sezonu: Emmi Alanen

Największe rozczarowanie: Nkemjika Ezurike

Przedsezonowa prognoza: 4. miejsce


Sezon w pigułce: Zimowe wzmocnienia jednoznacznie sugerowały, że najsłynniejsza w Europie pierwszoligowa wieś tym razem nie zadowoli się wyłącznie drugoplanową rolą i spróbuje powalczyć o coś znacznie cenniejszego. Pełne nadziei i radosnego wyczekiwania nastroje zmieniły się jednak diametralnie, gdy dotarła do nas informacja o śmierci Caleviego Hämäläinena – człowieka, który kilkadziesiąt lat temu wymyślił sobie, że w Vittsjö da się zbudować pierwszoligową piłkę, a następnie krok po kroku realizował swoją wizję aż ostatecznie nie postawił na swoim. W pierwszej fazie sezonu drużyna z północnej Skanii wyglądała na boisku tak, jakby rzeczywiście nie potrafiła otrząsnąć się po tak wielkim ciosie, a poniesione na tym etapie straty punktowe sprawiły, że jesienią gra toczyła się nie o historyczne podium, a jedynie o bezpieczne miejsce w środku ligowej stawki. Niejako na pocieszenie, kibice na Vittsjö IP mieli za to okazję obejrzeć kilka naprawdę udanych spotkań w wykonaniu swoich ulubienic i jeśli na przykład wysokie zwycięstwo nad Umeå niektórzy próbowali (zresztą nie bez przyczyny) tłumaczyć głównie fatalną dyspozycją gości, o tyle na przykład zakończony bezbramkowym remisem thriller z lokalnymi rywalkami z Malmö z pewnością na długo zostanie w pamięci miejscowych fanów. Zarówno w derbach przeciwko Rosengård, jak i w wielu innych spotkaniach czołową postacią ekipy z Vittsjö była Finka Emmi Alanen, ale nie wszystkie jej koleżanki mogły zapisać zakończony właśnie sezon po stronie plusów. Największym zawodem była z pewnością postawa sprowadzonej zza oceanu z myślą o dwucyfrowej liczbie goli Nkemjika Ezurike, która trafiła na inaugurację z Kvarnsveden i … tyle ją widzieliśmy. Więcej obiecywano sobie z pewnością także po Nigeryjkach Okobi oraz Chukwunonye, które przecież tak bardzo dały nam się we znaki podczas kanadyjskiego mundialu.

Dzień, który zmienił wszystko: 14. kwietnia. Gdy na trzy dni przed rozpoczęciem sezonu umiera człowiek, który przez 35 lat był w klubie postacią numer jeden, staje się jasne, że oto właśnie jesteśmy świadkami nowego otwarcia. Jak będzie wyglądać Vittsjö bez Hämäläinena? Na to pytanie nie potrafił odpowiedzieć wówczas nikt, gdyż przedsiębiorca z Karelii był w klubie z północnej Skanii od zawsze. Nawet dziś, choć od pamiętnych dni minęło już przecież osiem miesięcy, a klub zdążył dokończyć swój pierwszy w nowej erze sezon, wciąż mamy wrażenie, że cały czas znajdujemy się w fazie przejściowej. Nic w tym zresztą dziwnego, gdyż dziedzictwo Hämäläinena jest tu tak namacalne, że jeszcze przez wiele nadchodzących lat będzie on miał wpływ na to, że o Vittsjö będzie się mówić znacznie częściej niż o jakiejkolwiek innej wsi w Skanii.

I co dalej? Życie nie znosi pustki, a z pewnością najlepszym możliwym podziękowaniem dla założyciela i wieloletniego właściciela klubu byłaby bardzo dobra postawa ekipy z Vittsjö na pierwszoligowych boiskach. Czy sezon 2017 może być zatem tym, w którym piłkarki prowadzone przez Thomasa Mårtenssona przebiją szklany sufit i wedrą się do górnej połówki tabeli? Z pewnością nie będzie o to łatwo, a wiele będzie zależeć od tego, w jakim składzie zespół z Vittsjö tym razem przystąpi do próby podboju Damallsvenskan. W klubie zapowiadają, że tegoroczna zima ma być znacznie spokojniejsza niż dwie poprzednie, ale nie oznacza to wcale, że w północnej Skanii mogą się szykować na leniwe trzy miesiące. Nikt nie ukrywa, że priorytetem jest przedłużenie umów z kluczowymi ogniwami obecnej kadry, ale gdy tylko zostaną one “klepnięte” i znany będzie stan posiadania, planowana jest transferowa ofensywa i właśnie z myślą o niej od kilku miesięcy penetrowanych jest wiele interesujących rynków. Vittsjö zawsze było takim miejscem, gdzie nie żałowano środków na inwestycje w przyszłość, a więc niewykluczone, że już niebawem do Skanii zawitają kolejne perspektywiczne piłkarki, a obserwowanie z bliska ich rozwoju będzie prawdziwą przyjemnością.

Podsumowanie roku – Örebro

kif_orebro_12-990x556

For. Martin Avedal

Miejsce w tabeli: 8

Punkty: 23  (5 – 8 – 9)

Bramki: 27 – 38

Najlepsza strzelczyni: Melissa Tancredi (8 goli)

Piłkarka sezonu: Julia Spetsmark

Największe rozczarowanie: Elin Johansson

Przedsezonowa prognoza: 6. miejsce


Sezon w pigułce: Niespełna rok temu w Örebro zdecydowali się postawić na grecką myśl szkoleniową, w efekcie czego nowym szkoleniowcem pierwszego zespołu został George Papachristou. Słynący z niezwykle wybuchowego temperamentu trener obiecywał wprawdzie, że do końca rozgrywek ani razu nie zostanie karnie odesłany na trybuny, ale nie dość, że w swoim postanowieniu wytrwał zaledwie … dwa tygodnie, to jeszcze prowadzona przez niego drużyna okazała się największym rozczarowaniem rundy wiosennej. Zaledwie dwa zwycięstwa w jedenastu meczach sprawiły, że w klubie z Behrn Areny podjęto decyzję o przedwczesnym zakończeniu greckiej tragedii i wyciągnięciu z Eskilstuny Martina Skogmana. Nowy szkoleniowiec nie zanotował jednak startu marzeń i zamiast pogoni za ligową czołówką kibice w Örebro zmuszeni byli oglądać przerywaną pojedynczymi zaledwie promykami nadziei stagnację w dolnych rejonach tabeli. Bezpośrednia rywalizacja z Kvarnsveden czy Kristianstad była dla nich o tyle przykrym doświadczeniem, że przecież w kadrze klubu z Behrn Areny znajdowały się piłkarki, które przynamniej teoretycznie gwarantowały zdecydowanie większą jakość. Niestety, kanadyjsko-meksykańsko-afrykański zaciąg prezentował się bardzo chimerycznie, a jedynymi piłkarkami Örebro, które przez większą część sezonu nie schodziły poniżej pewnego poziomu były Julia Spetsmark oraz Hanne Gråhns. Nieźle funkcjonująca prawa flanka to jednak zdecydowanie zbyt mało, aby włączyć się na poważnie do gry o medale, wobec czego jeden z najgorszych sezonów w ostatniej dekadzie stał się faktem.

Dzień, który zmienił wszystko: 20. czerwca. Nieczęsto zdarza się, żeby drużyna pałętająca się gdzieś w okolicach strefy spadkowej Damallsvenskan pozyskiwała w połowie sezonu 120-krotną reprezentantkę Szwecji. Bez względu na okoliczności, transfer Lisy Dahlkvist był niewątpliwie jednym z najbardziej interesujących momentów letniego okienka transferowego i choć bohaterka z Rio jesienią nie zaprezentowała na ligowych boiskach pełni swych umiejętności, to na Behrn Arenie wszyscy wierzą, że w przyszłym sezonie znów przyjdzie nam oglądać Dahlkvist w najlepszym wydaniu i chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że nie jest to najlepsza informacja dla rywalek.

I co dalej? Już teraz możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że na wiosnę zobaczymy na ligowych boiskach całkowicie odnowione Örebro. Od wielu miesięcy wiadomo było, że na zakończenie sportowej kariery zdecydowały się 36-letnia Melissa Tancredi, a także o rok młodsza Marie-Eve Nault, ale rutynowane Kanadyjki nie są jedynymi piłkarkami, których nie zobaczymy w przyszłym sezonie na Behrn Arenie. Klub postanowił bowiem pożegnać się między innymi z Perez, Kristjansdottir czy Johansson, a wiele wskazuje na to, że otoczenie zmieni zimą także Ogonna Chukwudi. W Örebro pozostanie za to Lisa Dahlkvist i to właśnie wokół niej, a także powracającej po do gry po rocznej przerwie Mariny Pettersson-Engström oraz próbującej odbudować się po niezbyt udanym sezonie Jenny Hjohlman budowana będzie drużyna, która postara się sprawić, abyśmy ze rok o tej porze mówili o niej tylko i wyłącznie w kontekście największej pozytywnej niespodzianki.

Podsumowanie roku – Kvarnsveden

cuex0ajwiaad2wb

Fot. KIK

Miejsce w tabeli: 9

Punkty: 23  (5 – 8 – 9)

Bramki: 30 – 48

Najlepsza strzelczyni: Tabitha Chawinga (15 goli)

Piłkarka sezonu: Tabitha Chawinga

Największe rozczarowanie: Adelaide Gay

Przedsezonowa prognoza: 12. miejsce


Sezon w pigułce: Absolutny beniaminek wniósł na pierwszoligowe boiska mnóstwo entuzjazmu i … Tabithę Chawingę, która zgodnie z przewidywaniami okazała się kluczem do pozostania Kvarnsveden w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon. Napastniczka z Malawi jest jedną z niewielu osób, która może żałować, iż tak fenomenalny sezon ma za sobą Pernille Harder, gdyż gdyby nie kapitanka reprezentacji Danii, to właśnie piłkarka Kvarnsveden najpewniej odebrałaby na koniec roku wszystkie nagrody indywidualne. Chawinga zaimponowała już na inaugurację, kiedy to raz po raz ośmieszała wręcz defensywę Vittsjö, a w następnych meczach nie dość, że nie spuszczała z tonu, to potrafiła wznieść się na jeszcze wyższy, nieosiągalny dla większości poziom. Drobny dołek przytrafił jej się w drugiej połowie czerwca, ale i on miał swoje dobre strony, gdyż chyba właśnie wtedy w Borlänge doszli do wniosku, ze jedną piłkarką ekstraklasy można nie uratować. Podczas letniej przerwy ekipę z Dalarny wzmocniły Elisabeth Addo oraz Tiffany Weimer, które wraz z Chawinga utworzyły niesamowicie niebezpieczny, ofensywny tercet, dzielnie wspierany przez Toohey, Elnicky oraz Hermansson. Taki zestaw pozwolił stosunkowo szybko uzyskać bezpieczną przewagę nad strefą spadkową i choć szczególnie w defensywnie nie wszystko zawsze wyglądało tak, jak powinno (pierwsza liga wyraźnie przerosła Amerykankę Gay, a Kvarnsveden okazał się jedynym zespołem, który ani razu przez cały rok nie zagrał na zero z tyłu), to sam fakt, że w Dalarnie już w październiku można było wziąć głęboki oddech i rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu w Damallsvenskan należy ocenić w kategoriach sukcesu. Podobnie zresztą jak utrzymanie w klubie Chawingi, na którą chrapkę mieli przecież między innymi w Malmö.

Dzień, który zmienił wszystko: 10. sierpnia. Cała Szwecja żyła wówczas brazylijskim laniem i generalnie mało zachęcającą postawą kadry Pii Sundhage w fazie grupowej Igrzysk Olimpijskich, ale uwagę kibiców w Borlänge przyciągnęła tego dnia jeszcze jedna, niezwykle istotna z ich punktu widzenia informacja. Pozyskanie Elisabeth Addo oraz Tiffany Weimer przez beniaminka Damallsvenskan z wiadomych względów nie było wiadomością, od której rozpoczynały się serwisy sportowe, ale runda jesienna uzmysłowiła nam, że był to ruch, który być może definitywnie przesądził losy rywalizacji o utrzymanie w ekstraklasie. Często osamotniona wiosną w swoich ofensywnych poczynaniach Chawinga otrzymała bowiem wsparcie, które uczyniło pierwszą linię Kvarnsveden jedną z najsilniejszych w lidze. O tak jednocześnie efektownym i efektywnym tercecie, rywalki z dolnej połowy ligowej tabeli mogły jedynie pomarzyć.

I co dalej? Nie będziemy przesadnie odkrywczy, jeśli powiemy, że podstawowym zadaniem na zimę będzie utrzymanie w Borlänge Tabithy Chawingi. Napastniczka z Malawi ma wprawdzie ważną umowę z klubem do grudnia 2018, ale wiemy doskonale, że tak naprawdę odetchnąć będzie można dopiero po zamknięciu transferowego okienka. Póki co udało się odrzucić zapytanie z Linköping, ale kto wie, co wydarzy się w przypadku jego ponowienia lub ciekawej oferty zagranicznej. Wiadomo już za to, że z zespołem z Dalarny na pewno pożegnają się Weimer, Toohey oraz Elnicky i z pewnością nie jest to dobra wiadomość dla klubu, który ma ambicje, aby na dłużej zagościć w pierwszoligowej rodzinie. Intensywne poszukiwania piłkarek, które miałyby zastąpić wyżej wymienione trwają w niemal każdym zakątku globu, a ich pierwsze efekty to przyjazd do Borlänge trzech utalentowanych zawodniczek z Bałkanów. Na tym jednak nie koniec zimowej aktywności i pozostaje tylko życzyć, aby włodarzom Kvarnsveden znów udało się ustrzelić transferową “dziesiątkę”.