Häcken wygrywa cichy finał

hacken_cupmastare

Raz, dwa, trzy i … w górę! Häcken zdobywcą Pucharu Szwecji! (Fot. Bildbyrån)

Otaczający nas świat nieustannie zmienia się na naszych oczach, ale pewne jego elementy pozostają jednak niezmienne. I tak: jeśli piłkarki BK Häcken rozgrywają finał Pucharu Szwecji na własnym boisku, zawsze sięgają po trofeum. Jeśli zaś decydującą batalię przychodzi im stoczyć na wyjeździe – niezmiennie uznają wyższość rywalek. Od tej żelaznej reguły absolutnie nie ma odstępstw, o czym po raz piąty przekonaliśmy się dziś, kiedy to na Bravida Arenę przyjechała marząca o historycznym sukcesie Eskilstuna. Podopieczne trenera Magnusa Karlssona miały na to spotkanie naprawdę konkretny plan, ale skutecznie potrafiły go realizować jedynie przez godzinę. Końcówka w wykonaniu gospodyń była jednak do tego stopnia piorunująca, że po ostatnim gwizdku nikt nie miał wątpliwości co do tego, że puchar trafił w godne ręce.

Niestety, słowa organizatorów raz po raz przypominające o rosnącym prestiżu krajowego pucharu mocno kontrastowały dziś z rzeczywistością. Z jednej strony przyczyną takiego stanu rzeczy jest oczywiście niekorzystna sytuacja epidemiczna, w wyniku której nie zezwolono na warunkowe otwarcie bram stadionu dla kibiców. O ile jednak tę decyzję należy przyjąć z pełnym zrozumieniem, o tyle upychanie tak niby prestiżowego meczu pomiędzy dwa rozgrywane tego samego dnia spotkania ligowe świadczy już o całkowitym braku jakiejkolwiek wizji. I o ile nigdy nie zrozumiem lamentów na konflikt terminów kluczowych meczów z rozgrywkami mężczyzn, o tyle ligę i puchar da się chyba zaplanować tak, aby imprezy te po prostu nie wchodziły sobie w drogę. Zdrowego rozsądku tym razem jednak zabrakło, w wyniku czego piłkarki Häcken i Eskilstuny rywalizowały o uwagę kibica piłkarskiego z ligowym graniem na stadionach w Vittsjö oraz Linköping. I choć walkę tę zapewne wygrały (na oficjalne dane przyjdzie nam jeszcze kilkanaście godzin poczekać), to po czwartkowym popołudniu pozostał nam duży niesmak i mnóstwo wniosków do wyciągnięcia na przyszłość.

Sam mecz też zresztą nie zachwycił, zupełnie jakby piłkarki podświadomie chciały dostosować się do całej otoczki finału. Trener Mats Gren zdecydował się pozostawić na ławce znajdujące się ostatnio w słabszej dyspozycji Hammarlund i Ökvist, a ich miejsca w wyjściowej jedenastce zajęły odpowiednio Holmes i Mijatovic. O końcowym zwycięstwie ekipy z Hisingen przesądziły jednak nie one, a te, które od początku sezonu wyróżniały się na plus w drużynie aktualnych mistrzyń Szwecji. Po kwadransie drugiej połowy wynik otwarła Filippa Angeldal, a nieco ponad dziesięć minut później Stina Blackstenius dała niezwykle efektowny popis indywidualnych umiejętności i … właściwie można było się rozejść. O ile do tego momentu przyjezdne próbowały się odgryzać i jak najbardziej miały w tej potyczce swoje okazje (jak chociażby niepodyktowany jeszcze przy stanie 0-0 rzut karny, czy minimalnie niecelny strzał Oskarsson), o tyle w okolicach 70. minuty rozpoczęło się klasyczne wsteczne odliczanie, na chwilę tylko przerwane trzecim golem autorstwa Pauline Hammarlund. W Västergötland mogli więc odetchnąć z ulgą, gdyż bez względu na wszystko, jedno trofeum za sezon 2021 w klubowej gablocie na pewno będzie. Jeśli jednak w Häcken mają nadzieję na obronę tytułu i skuteczną walkę w Europie, w najbliższych tygodniach trzeba będzie poprawić jeszcze bardzo wiele. Bo choć na indywidualnych błyskach liderek w lidze da się dojechać całkiem daleko, to niesamowicie ambitnych celów postawionych przed tą drużyną nijak nie da się w ten sposób zrealizować. Jeśli jednak dzisiejsze zwycięstwo ma być dla piłkarek z Hisingen nowym otwarciem, to trzymamy gorąco kciuki, aby tak właśnie było. Bo Damallsvenskan z mocnym Häcken z pewnością będzie ciekawsza.

5. kolejka – zapowiedź

carlsson

Mia Carlsson nie ma najlepszych wspomnień z meczów przeciwko Linköping (Fot. Bildbyrån)

Ligowe zaległości, finał pucharu, a do tego piąta kolejka Damallsvenskan – oto piłkarskie menu na najbliższe dni. Tym razem zadbano o to, aby emocje rozłożyły się równomiernie, w wyniku czego cała zabawa rozpocznie się już jutro wczesnym popołudniem, a zakończy we wtorek późnym wieczorem, kiedy to w zapowiadającym się niezwykle smakowicie meczu zmierzą się Linköping i Kristianstad. Zacznijmy jednak od początku, czyli od czwartkowego starcia na Vittsjö IP, w którym mierząca naprawdę wysoko ekipa z północnej Skanii podejmie ambitnego i punktującego jak dotąd zdecydowanie powyżej oczekiwań beniaminka ze stolicy.

Początek sezonu 2021 w wykonaniu AIK jest naprawdę imponujący, ale warto w tym miejscu przypomnieć, że rok temu, w analogicznym momencie, Uppsala miała na swoim koncie jeszcze o dwa punkty więcej. A dziś drużyny trenera Valfridssona w krajowej elicie już przecież nie oglądamy i nikt jakkolwiek z tego powodu nie rozpacza. Skoro już dotknęliśmy kwestii odniesień do poprzednich lat, to także w Växjö mogą mówić o swego rodzaju piłkarskim déjà vu. Mniej więcej dziesięć miesięcy temu klub ze Småland – podobnie jak teraz – zamykał ligową tabelę z dorobkiem jednego punktu i jednego strzelonego gola (również z rzutu karnego). Było nerwowo, długo zanosiło się na mało przyjemny finał, ale fenomenalna końcówka, okraszona wyjazdowym zwycięstwem na Malmö IP, pozwoliła ostatecznie wzbić się aż na szóstą lokatę. Drużyna Marii Nilsson z pewnością marzy o tym, aby to osiągnięcie przynajmniej powtórzyć, ale w najbliższy piątek o przybliżenie się do tego celu będzie niezwykle trudno. Po drugiej stronie boiska stanie bowiem rozpędzony jak samochód na autostradzie Rosengård, który ewidentnie złapał swój rytm i ani myśli się z niego wybijać. Sposobu na powstrzymanie potrafiącego rozklepać każdą defensywę w kraju tercetu Cankovic – Seger – Öling nie znalazł półki co jeszcze nikt, ale może to właśnie na VISMA Arenie świetna passa zespołu Jonasa Eidevalla dobiegnie końca? Aby tak się stało, w Växjö muszą jednak znaleźć metodę na … swoje byłe zawodniczki, które obecnie stanowią o sile wyjściowej jedenastki Rosengård.

Potencjalnie ciekawe mecze czekają nas także podczas poniedziałkowo-wtorkowego maratonu z Damallsvenskan. Rok temu Kristianstad wreszcie odczarował Linköping Arenę, dokonując tego w stylu iście mistrzowskim. Pierwsza połowa wspomnianego meczu była przepięknym koncertem w wykonaniu podopiecznych Elisabet Gunnarsdottir, które właśnie tym zwycięstwem rozpoczęły zwieńczony sukcesem marsz w kierunku europejskich pucharów. Tym razem to goście przyjeżdżają do Östergötland w roli regularnie punktujących, ale grających stosunkowo nieciekawy futbol wiceliderek tabeli, zaś gospodynie szukają meczu, który mógłby stanowić dla nich potencjalną trampolinę do walki o najwyższe cele. Taką rolę mogłoby oczywiście pełnić zwycięstwo przywiezione z Hisingen, ale po tamtym spotkaniu w szeregach Linköping w pełni zasłużone pochwały zebrała przede wszystkim formacja defensywna. Teraz czas na to, aby w starciu z klasowym rywalem pokazać także ofensywną moc. Trener Andreé Jeglertz zapowiada, że prowadzona przez niego drużyna w każdym kolejnym meczu prezentować będzie zmodyfikowaną pod konkretnego przeciwnika taktykę i jak dotąd sprawdza się to znakomicie. Wtorkowa potyczka z celującym równie wysoko rywalem będzie jednak dla LFC niezwykle wartościowym testem.

I wreszcie dwa frapujące starcia zespołów mających wiele do udowodnienia przede wszystkim sobie samym. Hammarby to beniaminek, którego grę nieustannie chwalimy, ale jak dotąd nie do końca przekłada się to na konkretną zdobycz punktową. Eskilstuna to największa zagadka ligi i to niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Obie kadry wydają się na tyle mocne, aby z powodzeniem walczyć przynajmniej o górną połówkę tabeli, ale aby tego dokonać, muszą stać się zdecydowanie bardziej regularne w rywalizacji z rywalkami o podobnym potencjale. Pierwsza ku temu okazja nadarzy się już teraz, a zwycięzca bezpośredniego starcia nie straci jeszcze kontaktu z ligowym podium. Na nim, pomimo dwóch niewytłumaczalnych wpadek z rzędu, wciąż znajduje się Häcken, które w najbliższy poniedziałek zmierzy się na Stadionie Olimpijskim z mającym z kolei serię trzech porażek Djurgården. W obu obozach nastroje są dalekie od optymalnych, więc już niebawem dowiemy się, komu uda się przynajmniej na chwilę nieco uspokoić atmosferę.


Zestaw par 5. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Podsumowanie 4. kolejki

damf

Podsumowanie 4. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: AIK 2-2 Hammarby. Sztokholmskie derby numer dwa, czyli starcie obu beniaminków, w pełni sprostało oczekiwaniom. Była dramaturgia, były zwroty akcji i wreszcie było także niespodziewane rozstrzygnięcie, na które jeszcze w okolicach 85. minuty nijak się nie zanosiło. Biorąc pod uwagę zarówno okoliczności, jak i potencjał kadrowy, ze zdobytego punktu zdecydowanie bardziej ucieszył się AIK, ale w Hammarby także mogą wyciągnąć z sobotniego popołudnia w Solnej sporo pozytywów. Jeszcze jeden kapitalny mecz rozegrała bowiem Madelen Janogy, Hanna Folkesson znajduje się w najlepszej dyspozycji od czasów gry w Umeå, a Emilia Larsson i Ellen Wangerheim co chwilę udowadniają, że przyszłość ich klubu maluje się w zdecydowanie jasnych barwach. O ile Hammarby jest u progu sezonu jednym z zespołów grających najbardziej atrakcyjną piłkę, o tyle AIK bazuje zdecydowanie na indywidualnościach, których w kadrze ekipy prowadzonej przez Maiju Ruotsalainen nie brakuje. Hayashi, Danielsson, czy Kafaji ani myślą schodzić poniżej naprawdę wysokiego poziomu i choć droga do pozostania AIK w elicie jeszcze długa i kręta, a kolejne urazy ani trochę nie ułatwiają sprawy, to na Skytteholms IP wiedzą, że w chwilach największego kryzysu mają do kogo zwrócić się o pomoc. A to daje już naprawdę całkiem duży komfort.

Wydarzenie kolejki: Örebro wydziera punkt w końcówce. Powtórka z pucharowej rozrywki? Nie inaczej! Eskilstuna prowadziła na Behrn Arenie od szóstej minuty, kiedy to niespodziewająca się takiego obrotu wydarzeń Loreta Kullashi została w szesnastce gospodyń nastrzelona przez Fanny Andersson i długo wydawało się, że ten nieco kuriozalny gol okaże się trafieniem na wagę trzech punktów. Podopieczne Rickarda Johanssona zagrały jednak do końca i w pełni zasłużenie, już w doliczonym czasie gry, udało im się wyrównać stan rywalizacji. A bramkę dającą upragniony remis zapisała na swoim koncie ta, która tego dnia była na placu gry najbardziej aktywna. Kanadyjka Jenna Hellstrom zdawała się być dosłownie wszędzie, więc nie powinniśmy się chyba przesadnie dziwić, że to właśnie ona – ku rozpaczy fanów United – skutecznie zamknęła w decydującym momencie meczu dośrodkowanie rozgrywającej swój dopiero drugi mecz w seniorskiej karierze Anny Sandberg.

Bohaterka kolejki: Jelena Cankovic (Rosengård). Co by tu napisać o zawodniczce, o której wiemy już wszystko? Być może to, że niezmiennie dziwimy się, iż serbska pomocniczka nie gra obecnie w jednym z czołowych klubów angielskich, niemieckich lub hiszpańskich. Choć można się domyślać, że akurat w Malmö z tego powodu przesadnie nie rozpaczają. W meczu przeciwko Djurgården Cankovic znów była niemal perfekcyjna, a to, jak wspólnie z Caroline Seger nadawała tempo każdej ofensywnej akcji wicemistrzyń Szwecji, byłoby wspaniałym materiałem szkoleniowym. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze bezbłędnie wykonany rzut karny oraz strzał w poprzeczkę z rzutu wolnego, po którym futbolówkę do własnej bramki skierowała Kelsey Daugherty. Szacunek!

Gol kolejki: Rosa Kafaji (AIK). Oj, było w tej kolejce kilka akcji, które z pewnością zapadły nam mocno w pamięć. Na specjalne wyróżnienie zasługuje oczywiście zwycięski gol Linköping po fenomenalnej kombinacji tercetu Maanum – Simonsson – Kanu, ale palmę pierwszeństwa przyznajemy tym razem ratującym w 87. minucie derbowego spotkania bezcenny punkt piłkarkom AIK. Zarówno dośrodkowanie Danielsson, jak i strzał bez przyjęcia niezastąpionej Rosy Kafaji, charakteryzowały się absolutnie najwyższą jakością i choć z przebiegu meczu Hammarby zrobiło wiele, aby sięgnąć po trzy punkty, to wobec błysku geniuszu siedemnastoletniej rewelacji sezonu, zawodniczki Bajen były całkowicie bezradne.

Sensacja kolejki: Bezzębna ofensywa Häcken. Prawie siedemdziesiąt procent posiadania piłki, dwadzieścia strzałów, trzydzieści sześć dośrodkowań – tak w ujęciu liczbowym prezentują się ofensywne dokonania mistrzyń Szwecji z meczu przeciwko Linköping. Na papierze wszystko wygląda więc przyzwoicie, ale problem – jak to zwykle bywa – tkwi w szczegółach. Podopieczne Matsa Grena kolejny raz nie potrafiły bowiem przełożyć optycznej przewagi na konkretne zagrożenie pod bramką Cajsy Andersson i wyłączając sytuację sam na sam Filippy Angeldal oraz strzał w poprzeczkę Johanny Kaneryd, nie były w stanie postawić niezwykle szczelnej skądinąd defensywy z Östergötland pod większą presją. Kłopot wydaje się o tyle realny, że już w meczu przeciwko Hammarby zawodniczki Häcken nie znalazły sposobu na to, aby chociaż raz umieścić piłkę w siatce rywalek, a w starciu z Vittsjö ich jedyny gol padł po … niedokładnym dośrodkowaniu Stiny Blackstenius. Czy przed czwartkowym finałem Pucharu Szwecji możemy spodziewać się w Hisingen nieco bardziej nerwowych ruchów? W pewnym stopniu byłoby to nawet wskazane, gdyż na przykład Zigiotti czy Hammarlund znajdują się obecnie ewidentnie pod formą. Z drugiej jednak strony, wciąż mówimy o zawodniczkach mogących odpalić w dosłownie każdej chwili, a ławka Häcken wcale nie wygląda aż tak imponująco, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Mecz o naprawdę dużą stawkę wydaje się być wręcz idealnym momentem na odbudowanie dla wspomnianych piłkarek, które przecież już w poprzednim sezonie pokazywały, że z Blackstenius czy Angeldal rozumieją się na boisku znakomicie. Tym razem margines błędu będzie już jednak wynosił zero, a ewentualne wpadka oznaczać będzie tytuł dla Eskilstuny.

Liczba kolejki: 2. Tyle żółtych kartek arbitrzy pokazali w miniony weekend osobom znajdującym się poza boiskiem (tym razem byli to rezerwowa piłkarka Vittsjö oraz drugi trener Växjö). A warto podkreślić, że z identyczną statystyką mieliśmy do czynienia także w poprzedniej kolejce. Jak widać, w Damallsvenskan emocje sięgają zenitu nie tylko na murawie, ale również w najbliższych jej okolicach.


4. kolejka statystycznie:

Gole: 12  (średnia 2.00 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 16

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Loreta Kullashi (Eskilstuna) – 6. minuta (vs. Örebro)

Najpóźniejszy gol: Jenna Hellstrom (Örebro) – 90+1. minuta (vs. Eskilstuna)


Jedenastka kolejki:

lag4

Emma Holmgren (Eskilstuna) – Fiona Brown (Rosengård), Nilla Fischer (Linköping), Emma Lennartsson (Linköping) – Eveliina Summanen (Kristianstad), Hanna Folkesson (Hammarby) – Sanne Troelsgaard (Rosengård), Jelena Cankovic (Rosengård), Rosa Kafaji (AIK) – Madelen Janogy (Hammarby), Jenna Hellstrom (Örebro)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

4. kolejka – zapowiedź

DSC_6861

Kristianstad kontra Vittsjö to gwarancja walki o każdy milimetr boiska (Fot. Lola Nilsson)

Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, derby, derby, derby – mniej więcej tak przedstawia się tygodniowy rozkład jazdy bezstronnego kibica Damallsvenskan. Jeszcze na dobre nie ochłonęliśmy po niedzielnych Wielkich Derbach Sztokholmu, jeszcze nie uspokoiła się atmosfera na linii Sara Persson – Gudrun Arnardottir, jeszcze mamy w pamięci boiskowy koncert Honoki Hayashi, a tu trzeba skupić uwagę na kolejnych starciach o charakterze znacznie wykraczającym poza perspektywę dopisania sobie trzech punktów w ligowej tabeli. A to zwiastuje nam jeszcze jeden wypełniony piłkarskimi emocjami weekend, podczas którego z pewnością nie będziemy się nudzić.

Na początek wybierzemy się do Skanii, gdzie na słynnej już hybrydowej nawierzchni kilka kwestii będą chciały wyjaśnić sobie piłkarki Kristianstad oraz Vittsjö. Gospodynie przystąpią do prestiżowej, lokalnej rywalizacji podbudowane pozytywną informacją o stanie zdrowia Sveindis Jane Jonsdottir, ale przyjezdne z pewnością zrobią wiele, aby te polepszające się każdego dnia nastroje we wschodniej Skanii nieco popsuć. I trzeba przyznać, że mają ku temu mocne argumenty w osobach między innymi Clary Markstedt oraz Emily Gielnik. Obie napastniczki zespołu prowadzonego przez Thomasa Mårtenssona u progu rundy wiosennej spisują się na miarę oczekiwań, a do pełni szczęścia brakuje im jedynie goli. Patrząc jednak na ich dyspozycję, możemy być pewni, że worek z bramkami po stronie ofensywnego duetu z Vittsjö prędzej czy później rozwiązać się po prostu musi. A nie będzie ku temu lepszej okazji niż starcie z derbowym rywalem, którego stawką może być załapanie się do walczącego o prawo gry w przyszłorocznej Lidze Mistrzyń ligowego peletonu. Kristianstad, pomimo mocno przeciętnej postawy, już w nim jest, a wiadomo, że nic nie podnosi futbolowej temperatury bardziej niż istotne dla układu tabeli potyczki lokalnych przeciwników.

W sobotę raz jeszcze w centrum uwagi znajdzie się stolica, a to za sprawą meczu z udziałem dwóch głodnych pierwszoligowej piłki beniaminków. Atuty czysto piłkarskie niewątpliwie znajdują się po stronie Hammarby, które najpierw dało niezwykle dobre widowiska z mistrzyniami i wicemistrzyniami kraju, a następnie w nieco ponad dwadzieścia minut dosłownie przejechało się po Örebro. Nazwiska Madelen Janogy i Hanny Folkesson jak najbardziej słusznie raz po raz pojawiały się w eksponowanych rubrykach serwisów sportowych, a Emilia Larsson i Ellen Wangerheim nieprzypadkowo zostały okrzyknięte odkryciami pierwszej części sezonu 2021. A co w tym czasie robił AIK? Robił swoje, konsekwentnie zbierając punkty. Jasne, w wyjazdowych meczach przeciwko Växjö oraz Djurgården podopiecznym fińskiej trenerki Maiju Ruotsalainen dopisało szczęście, ale Hayashi, Danielsson, Kafaji i spółka doskonale potrafiły swojemu losowi pomóc. Czy w rywalizacji z Hammarby zrobią to jeszcze raz? Mając na uwadze styl prezentowany przez drużynę Pabla Pinonesa-Arce, taki scenariusz nie wydaje się mocno prawdopodobny, ale tydzień temu AIK także nie przystępował do potyczki z Djurgården w roli faworyta. A wszyscy dobrze wiemy, co było dalej.

I wreszcie niedziela, czyli El Gnällico. Na papierze Eskilstuna wydaje się mieć w swoich szeregach wszystko, co potrzeba do wywiezienia kompletu punktów z Örebro, ale już nie raz przekonywaliśmy się, że w tej konkretnej rywalizacji trudno o jakiekolwiek skuteczne prognozy. Ubiegłoroczne starcie na Behrn Arenie zakończyło się gradem goli i remisem, z którego – paradoksalnie – bardziej cieszyły się zawodniczki United. Zwycięzcy nie udało się wyłonić także przed niespełna dwoma miesiącami w meczu fazy grupowej Pucharu Szwecji, który swoją drogą miał naprawdę nietypowy przebieg. Do przerwy jednym golem prowadziły piłkarki z Eskilstuny i wydawało się, że faworytki mają mecz pod całkowitą kontrolą. Druga połowa przyniosła jednak kompletnie odmienny obraz gry, zupełnie jakby obie ekipy w szatni zamieniły się koszulkami. Ostatecznie skończyło się na satysfakcjonującym gości 1-1, ale porażki w Örebro udało się ekipie z Sörmland uniknąć wyłącznie dzięki fenomenalnej postawie Emmy Holmgren. A kto tym razem zostanie na Behrn Arenie pierwszoplanową bohaterką? Kandydatek jest dwadzieścia dwie … a nawet więcej!

Poza emocjami derbowymi czekają nas oczywiście także trzy inne, nie mniej ciekawe starcia. Rozpędzony Rosengård podejmie na własnym boisku żądne rewanżu Djurgården, obrończynie tytułu z Häcken staną w szranki z mocno niewygodnym Linköping, a Piteå i Växjö poszukają pierwszego w obecnym sezonie zwycięstwa. Starcie ostatniej z przedostatnią drużyną tabeli to zawsze niesamowicie frapujące zestawienie i choć nierzadko o jego wyniku decydują indywidualne błędy (lub ich brak), to możemy być pewni, że poziom ambicji, walki i zaangażowania na LF Arenie będzie się zgadzać. I choć drużyny Stellana Carlssona i Marii Nilsson mają ogromny problem ze zdobywaniem goli (w sezonie 2021 żadna z tych ekip nie trafiła jeszcze z gry), to wydaje się mało prawdopodobne, aby ich mecz zakończył się bezbramkowym remisem. A skoro zanosi się na gole, to zwyczajnie warto je zobaczyć!


Zestaw par 4. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Podsumowanie 3. kolejki

damf

Podsumowanie 3. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Vittsjö 1-1 Häcken. Niespodzianka? Patrząc na to, co oba zespoły zaprezentowały w dwóch pierwszych kolejkach – niekoniecznie. Patrząc na to, jak przebiegał niedzielny mecz – również. Gospodynie z północnej Skanii nie przestraszyły się mocnych nazwisk w kadrze rywalek i naprawdę niewiele brakowało, aby w starciu z obrończyniami tytułu udało im się sięgnąć po pełną pulę. I to pomimo faktu, że już w 4. minucie nieco przypadkowy centrostrzał Stiny Blackstenius dał przyjezdnym prowadzenie. Inna kwestia, że gol wyrównujący także padł przy sporym udziale szczęścia, a podobny błąd przy próbie złapania wysoko zawieszonej piłki szybko się Jennifer Falk nie powtórzy. Wyłączając jednak obie sytuacje bramkowe, to zawodniczki z Vittsjö miały tego dnia po swojej stronie zdecydowanie więcej argumentów, a zebrani pod bramą stadionu miejscowi fani mogą bardzo żałować, że ani Emily Gielnik, ani Clara Markstedt nie miały tym razem lepiej wyregulowanego celownika. Piłkarki z Hisingen mocniej przycisnęły dopiero w ostatnim kwadransie, kiedy to z lepszej strony pokazał się przede wszystkim duet Kaneryd – Angeldal, ale gościom także nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Żywy, ciekawy mecz zakończył się więc remisem, z którego najbardziej zadowoleni byli chyba w … Malmö, Eskilstunie, Kristianstad i Linköping.

Wydarzenie kolejki: Pyrrusowe zwycięstwo Kristianstad. Była 38. minuta meczu na VISMA Arenie, Kristianstad prowadził z Växjö po golu Anny Welin i wydawało się, że podopieczne Elisabet Gunnarsdottir mają boiskowe wydarzenia pod całkowitą kontrolą. W sporcie, jak i w każdej innej dziedzinie życia, są jednak elementy, których kontrolować nie potrafimy i właśnie wtedy jeden z nich przypomniał o sobie w niesamowicie bolesny sposób. Głośny krzyk Sveindis Jane Jonsdottir, a także obraz opuszczającej murawę na noszach islandzkiej skrzydłowej nie zwiastowały nic dobrego, ale pozostaje mieć nadzieję, że wynik badania rezonansem nie potwierdzi diagnozy, której wszyscy tak bardzo się boimy. Ze sportowego punktu widzenia oznaczałoby to oczywiście, że Kristianstad w jednej chwili stracił ponad połowę swojej ofensywnej wartości, ale jeszcze ważniejszy wydaje się aspekt ludzki. Zdecydowanie zbyt wiele widzieliśmy przedwcześnie przerwanych lub wstrzymanych karier i bardzo nie chcielibyśmy, aby nazwisko Jonsdottir zostało dopisane do tej listy. Láttu þér batna, Sveindis Jane!

Bohaterka kolejki: Honoka Hayashi (AIK). Ktoś mógłby błędnie pomyśleć, że ta nominacja to wypadkowa dwóch goli, które całkowicie odmieniły losy niedzielnych Wielkich Derbów Sztokholmu. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że już w pierwszej połowie meczu, gdy jego wynik był zdecydowanie niekorzystny dla AIK, 22-letnia pomocniczka z Osaki także była zdecydowanie najlepszą aktorką tego piłkarskiego spektaklu. A wspomniane gole, tak bardzo beniaminkowi potrzebne, jedynie ten wybór scementowały. Nadspodziewanie udany start nie zmienia oczywiście faktu, że AIK wciąż pozostaje kandydatem numer jeden do tego, aby przynajmniej na półmetku ligowych zmagań znaleźć się w strefie spadkowej, ale jeśli latem – zgodnie z ambitnymi zapowiedziami – do stolicy zawitają kolejne piłkarki o klasie zbliżonej do reprezentantki Japonii, sympatycy stołecznych Gryzoni będą mogli wreszcie odetchnąć z ulgą.

Gol kolejki: Madelen Janogy (Hammarby). Tego nie wystarczy opisywać, to po prostu trzeba zobaczyć! Lewym skrzydłem urwała się rezerwowa Elsa Karlsson, która dośrodkowała w szesnastkę Örebro, a ustawiona na wprost bramki Tove Enblom napastniczka Hammarby w iście japońsko-hiszpańskim stylu skierowała futbolówkę do siatki. Ten gol był najlepszym możliwym dopełnieniem fenomenalnego meczu w wykonaniu Janogy, która ani myśli rezygnować z walki o miejsce w kadrze na Tokio. I coś mówi nam, że podczas minionego weekendu jej szanse na wyjazd na Igrzyska znacząco się zwiększyły.

Sensacja kolejki: Kapitalny powrót AIK w cieniu kontrowersji. Piłkarski klasyk, na który czekaliśmy niemal dekadę. Dwie drużyny mające swoje problemy, doskonale zdające sobie sprawę z rangi tego konkretnego meczu. Papierowymi faworytkami oczywiście gospodynie, ale akurat w derbach do tego nie powinniśmy chyba przywiązywać przesadnie wielkiej wagi. Choć pierwsza połowa jakby wpisywała się swoim przebiegiem w nasze przedmeczowe oczekiwania. To Djurgården częściej i bardziej zdecydowanie atakował, to podopieczne Pierre’a Fondina długimi fragmentami przebywały z piłką na połowie rywalek i to one – na trzy minuty przed przerwą – wyprowadziły pierwszy, skuteczny cios. A ich prowadzenie mogło być przecież jeszcze bardziej okazałe, gdyby efektowną interwencją po strzale Danieli Zamory nie popisała się Milla-Maj Majasaari. Druga odsłona także rozpoczęła się od naporu gospodyń, ale strzał z dystansu Honoki Hayashi całkowicie odmienił obraz meczu. AIK uwierzył, że na Stadionie Olimpijskim można powalczyć o coś więcej niż jeden punkt i swój plan zrealizował, choć nie obyło się przy tym bez kontrowersji. Telewizyjne powtórki pokazały bowiem, że piłkarkom beniaminka raczej nie należał się rzut karny, po którym Hayashi po raz drugi tego dnia pokonała Kelsey Daugherty. Swojej frustracji na decyzję pani Sary Persson nie zamierzała ukrywać Gudrun Arnardottir, przypominając że w poprzednim sezonie sędzia z Rävlandy także dopatrzyła się rzekomego przewinienia islandzkiej defensorki w meczu przeciwko Växjö. Trafiłam w piłkę, nawet nie dotknęłam dziewczyny – zarzekała się tuż po końcowym gwizdku Arnardottir, zastanawiając się z jakiego powodu pani arbiter nie darzy jej sympatią. Te dywagacje w niczym nie zmieniły jednak faktu, że to AIK sięgnął po raz piętnasty w historii rywalizacji z Djurgården po komplet punktów, odnosząc tym samym pierwsze zwycięstwo w Damallsvenskan po niemal siedmiu latach przerwy.

Liczba kolejki: 66. Dokładnie tylu sekund potrzebowały piłkarki Rosengård na strzelenie dwóch goli, które przesądziły sprawę zwycięstwa na Tunavallen. Żeby było jeszcze ciekawiej, w obu przypadkach na listę strzelczyń wpisały się byłe zawodniczki United; najpierw dokonała tego Mimmi Larsson, a krótką chwilę później wynik spotkania ustaliła niezwykle tej wiosny bramkostrzelna Olivia Schough.


3. kolejka statystycznie:

Gole: 13  (średnia 2.60 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 11

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Stina Blackstenius (Häcken) – 4. minuta (vs. Vittsjö)

Najpóźniejszy gol: Elsa Karlsson (Hammarby) – 86. minuta (vs. Örebro)


Jedenastka kolejki:

lag3

Milla-Maj Majasaari (AIK) – Luna Gevitz (Häcken), Emma Berglund (Rosengård), Clare Polkinghorne (Vittsjö), Hallbera Gisladottir (AIK) – Honoka Hayashi (AIK), Hanna Folkesson (Hammarby) – Madelen Janogy (Hammarby), Jelena Cankovic (Rosengård), Emilia Larsson (Hammarby) – Mimmi Larsson (Rosengård)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare