Vittsjö rzuca wyzwanie

simander

Vittsjö zwycięskie? W tym sezonie to częsty widok (Fot. Erik Simander)

Stało się! Kto by jeszcze kilka tygodni temu pomyślał, że lipcowe starcie Vittsjö z Rosengård będzie jednocześnie meczem na absolutnym szczycie Damallsvenskan? Szwedzka piłka w wydaniu ligowym ewidentnie lubi zaskakiwać, a w obecnym sezonie to właśnie zespół Thomasa Mårtenssona obsadził się w roli rewelacji rozgrywek i póki co czuje się w niej wyśmienicie. Pozyskana z Linköping Tove Almqvist, która w swoim poprzednim klubie nie mogła liczyć na regularną grę, raz po raz kręci się w okolicach jedenastki kolejki, a jej koleżanki śmiało dotrzymują jej kroku. Wyłączając mecz z Göteborgiem, defensywa oparta na duecie Benediktsson – Adolfsson jest jedną z najlepszych formacji w lidze, Clara Markstedt zalicza ważne gole i asysty, a mająca za sobą fenomenalną wiosnę Michelle De Jongh ani myśli zwalniać tempa. Fanów z północnej Skanii martwić mogą jedynie drobne urazy Lisy Klingi oraz rekonwalescentki Catherine Bott, ale Ebba Hed i Leandra Smeda pokazały w miniony piątek, że także na wahadłach w Vittsjö mają rezerwy. Pytanie tylko, czy to wszystko wystarczy na mocno głodnego trofeów potentata z Malmö, który przecież nie po to wdrapał się przed kilkoma dniami na sam szczyt, aby teraz palmę pierwszeństwa oddawać. Zespół Jonasa Eidevalla imponuje przede wszystkim szeroką i doskonale zbilansowaną kadrą, w której każda zawodniczka stanowi potencjalne zagrożenie dla bramki przeciwnika. Na szczególne pochwały zasługuje jednak młodzież w osobach Hanny Bennison oraz Sofie Svavy, gdyż obie wymienione tu zawodniczki nie tylko nie zagubiły się w gwiazdorskiej jak na szwedzkie warunki kadrze, ale jeszcze potrafiły nadać jej własny charakter. Cóż, obu ekipom ze Skanii – pomimo tego, że dzieli je dosłownie wszystko – ciężko nie kibicować i trochę szkoda, że jutro wieczorem cieszyć się będą co najwyżej przedstawicielki jednej z nich.

Inną rewelacją tegorocznej kampanii jest niewątpliwie beniaminek z Örebro, który tydzień w tydzień gra na nosie wszystkim ekspertom wieszczącym mu powolne obsuwanie się w dół ligowej tabeli. Jeśli jednak zachowuje się czyste konto w sześciu spośród dziewięciu rozegranych meczów, to trudno nie nabrać przy tym pewności siebie. Emma Kullberg, Maja Regnås i Frida Abrahamsson to nie są piłkarki, o które przed sezonem zabijałoby się pół ligi, ale zbudowany na bazie zawodniczek grających w Elitettan zespół udowadnia, że nawet bez głośnych transferów da się w pierwszym roku po awansie podjąć rywalizację z najlepszymi w kraju. Oczywiście, spora w tym zasługa trenera Stefana Ärnsveda, który zimą poukładał drużynę tak, aby każdej z piłkarek dać szansę wykorzystania w pełni swojego potencjału. Efekt? Czwarta lokata, siedemnaście punktów po dziewięciu rozegranych meczach i komfort, o jakim w Sztokholmie mogą jedynie pomarzyć. Djurgården znów mierzył wysoko i raz jeszcze okazał się największym rozczarowaniem. Czy w Örebro podopieczne Joela Riddeza wreszcie się przełamią? Dwie ostatnie wizyty klubu ze stolicy na Behrn Arenie kończyły się wysokimi zwycięstwami, więc fanom DIF pozostaje po prostu liczyć na prawo serii. Bo optymistycznych sygnałów płynących z boiska było dotychczas zdecydowanie zbyt mało.

A co wydarzy się na pozostałych stadionach? Potyczka mistrzyń z wicemistrzyniami kraju czeka nas na Valhalli, gdzie Göteborg podejmie gości z dalekiej północy. Oba zespoły w ostatniej kolejce bezbramkowo zremisowały, oba bardzo chciałyby powiększyć swój dorobek o trzy punkty, ale jedynie gospodynie sprawiają na ten moment wrażenie drużyny mogącej walczyć o najwyższe cele. Czy optyka zmieni się nam po bezpośrednim starciu? W Piteå bez wątpienia na to liczą, szczególnie że w minionym sezonie zawodniczkom Stellana Carlssona aż dwukrotnie udało się znaleźć sposób na KGFC. O poprawę humorów zagrają także na Myresjöhus Arenie, gdzie wciąż szukające własnej tożsamości boiskowej Växjö podejmie przetrzebiony kontuzjami Kristianstad. Anna Anvegård dosłownie przed chwilą przełamała strzelecką niemoc i jutro spróbuje kontynuować dobrą passę w starciu z rywalem, któremu ostatnio zaaplikowała hat-tricka. W roli zdecydowanych faworytów do środowych potyczek przystąpią z kolei piłkarki kroczącej po trzecie zwycięstwo z rzędu Eskilstuny oraz pozostającego bez wygranej od 11. maja Linköping. Dla tych ostatnich, ewentualna strata punktów na Limhamns IP mogłaby oznaczać konieczność odłożenia ambitnych planów podboju Damallsvenskan przynajmniej o dwanaście miesięcy. A nie wykluczone, że o zdecydowanie więcej.

Zestaw par 10. kolejki:

omg10_01

omg10_02

omg10_03

omg10_04

omg10_05

omg10_06

Reklamy

9. kolejka w liczbach

dam

9. kolejka w liczbach:

Gole: 17  (średnia 2.83 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 8

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 527  (Kristianstad – Vittsjö)

Najniższa frekwencja: 473  (Växjö – Limhamn Bunkeflo)

Najszybszy gol: Nathalie Björn (Rosengård) – 9. minuta (vs. Kungsbacka)

Najpóźniej strzelony gol: Jelena Cankovic (Rosengård) – 85. minuta (vs. Kungsbacka)

Piłkarka kolejki: Danielle Rice (Örebro)

Bramka kolejki: Loreta Kullashi (Eskilstuna)


Jedenastka kolejki:

team_9

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Statek z Limhamn nabiera wody

lb

Ligowa sytuacja Limhamn Bunkeflo staje się coraz trudniejsza

Zarówno dla Växjö, jak i dla Limhamn Bunkeflo, bezpośrednia potyczka na Myresjöhus Arenie była czymś zdecydowanie bardziej istotnym niż tylko kolejnym, ligowym meczem. Zwycięstwo gwarantowało obu ekipom bezpieczne (przynajmniej chwilowo) miejsce nad kreską oznaczającą degradację, porażka natomiast spychała w czeluść strefy spadkowej, z której wydostać się wcale nie jest łatwo. Przed pierwszym gwizdkiem piłkarki obu zespołów zgodnie zapowiadały walkę o komplet punktów, ale szybko okazało się, że to gospodynie będą tego wieczora stroną bezsprzecznie dyktującą warunki gry. Na szczególne pochwały zasłużyły sobie obie skrzydłowe Växjö – Stina Lennartsson oraz Ria Öling, których rajdy sprawiały mnóstwo kłopotów bocznym defensorkom ze Skanii. Swój najlepszy w tym roku kalendarzowym mecz rozegrała także snajperka numer jeden w klubie ze Småland Anna Anvegård i to właśnie za jej sprawą, jeszcze przed przerwą miejscowe dwukrotnie umieściły futbolówkę w siatce Very Varis. Po upływie zaledwie kilkudziesięciu sekund drugiej połowy było już 3-0 dla Växjö; dwunastokrotna reprezentantka Szwecji tym razem wystąpiła w roli asystentki, a zgraną przez nią piłkę na gola zamieniła Signe Holt. W tym momencie spotkanie było już w zasadzie rozstrzygnięte, choć przyjezdne ambitnie powalczyły przynajmniej o bramkę honorową, którą na niespełna dwadzieścia minut przed końcem strzeliła Dallas Dorosy. Trafienie to nie było jednak w stanie odwrócić losów meczu, a podopieczne Renée Slegers mogły jedynie zastanawiać się, dlaczego złapanie właściwego rytmu gry zajęło im aż tak wiele czasu. Inna sprawa, że nadspodziewanie szczelnie prezentowała się w piątkowy wieczór defensywa ze Småland, która stosunkowo długo nie pozwalała rywalkom na zbyt wiele.

Trzy niezwykle cenne punkty zapisały na swoim koncie także piłkarki z Vittsjö, które w starciu z wieloma podtekstami zadziwiająco łatwo poradziły sobie z Kristianstad. Pierwsza połowa rozgrywanego w upalnych warunkach meczu była jeszcze dość wyrównanym widowiskiem, choć to podopieczne Thomasa Mårtenssona dwukrotnie obijały w niej poprzeczkę bramki Brett Maron. Najlepszą okazję na objęcie prowadzenia w tej fazie meczu zmarnowały jednak gospodynie; najpierw Edgren przegrała pojedynek sam na sam z D’Angelo, a następnie Gudmundsdottir posłała futbolówkę wysoko nad pustą już bramką gości. Sytuacja ta zemściła się na ekipie z Kristianstad tuż po przerwie, gdy dośrodkowaną przez Leandrę Smedę piłkę do siatki KDFF skierowała Ebba Hed. Dziewiętnastoletnia skrzydłowa Vittsjö swój udział miała także przy kolejnej akcji bramkowej, którą z kolei perfekcyjnie wymierzonym strzałem głową wykończyła Tove Almqvist. Elisabet Gunnarsdottir próbowała jeszcze ratować wynik ofensywnymi zmianami, ale te – zamiast oczekiwanego impulsu – przyniosły kontratak gości i trafienie Clary Markstedt, definitywnie zamykające mecz. W pełni zasłużone, a zarazem niezwykle prestiżowe zwycięstwo z pewnością pozwoli zawodniczkom z Vittsjö pozyskać potężną dawkę pozytywnej energii przed środowym meczem na szczycie przeciwko Rosengård, choć delikatny niepokój wzbudzają w północnej Skanii urazy Catherine Bott oraz Lisy Klingi.

Sobotnie popołudnie przyniosło nam korespondencyjny pojedynek o fotel lidera, z którego zwycięsko wyszedł Rosengård. Podopieczne Jonasa Eidevalla ponownie zaprezentowały nam swą niesamowicie szeroką kadrę, w której gola lub asystę w dowolnym momencie zaliczyć może każda z zawodniczek i trudno się dziwić, że beniaminek z Kungsbacki w starciu z tak dobrze naoliwioną maszyną stanowił jedynie tło. Inna sprawa, że dopóki starczyło sił, przyjezdne prezentowały się na murawie w stolicy Skanii naprawdę dzielnie, a nagrodą za tak ambitną postawę był pierwszy w tegorocznych rozgrywkach wyjazdowy gol. Szczęśliwą piłkarką, której udało się pokonać Zecirę Musovic, okazała się Sara Nilsson. Choćby jednego gola nie doczekali się za to kibice na Valhalli, gdzie Göteborg bezbramkowo zremisował z rewelacją pierwszej części sezonu z Örebro. Bohaterkami obu zespołów okazały się golkiperki, gdyż zarówno Jennifer Falk, jak i Danielle Rice musiały wykazać się naprawdę nieprzeciętnymi umiejętnościami, aby uratować swoim drużynom punkt. Dla gospodyń był to dziewiąty w tym roku mecz bez porażki, dla gości – piaty z rzędu bez straty gola, ale z takiego obrotu spraw cieszyły się tylko podopieczne Stefana Ärnsveda. Gradu bramek nie przyniosły nam także oba niedzielne spotkania; z czterech drużyn, które tego dnia wybiegły na boisko, do siatki trafiały wyłącznie piłkarki Eskilstuny, boleśnie punktując tym samym całkowicie zdezorganizowaną defensywę Djurgården.


Komplet wyników:

Växjö – Limhamn Bunkeflo 3-1 (Anvegård 16., 43., Holt 47. – Dorosy 72.)

Kristianstad – Vittsjö 0-3 (Hed 50., Almqvist 56., Markstedt 77.)

Göteborg – Örebro 0-0

Rosengård – Kungsbacka 6-1 (Björn 9., Fors 26. (s), Viggosdottir 43., Mace 64., Troelsgaard 80., Cankovic 85. (k) – Nilsson 16.)

Linköping – Piteå 0-0

Djurgården – Eskilstuna 0-3 (Kullashi 27., Rogic 46., Collin 84.)

Komu smutek, komu radość?

convert

Czy Olof Unogård poukłada grę piłkarek z Linköping? (Fot. Bildbyrån)

Eskilstuna podwoiła swój dorobek strzelecki z wiosny, Djurgården urwał się ze stryczka w doliczonym czasie gry, dwa kluby ze Skanii zaprezentowały pokaz siły, a Örebro zaszokowało na LF Arenie cały kraj – pierwsza, lipcowa kolejka Damallsvenskan przyniosła nam mnóstwo emocji, a to przecież dopiero początek. Już dziś wieczorem kluby najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji ponownie wyjdą na boiska, a stawka każdego z meczów – szczególnie mając na uwadze wciąż stosunkowo wczesną fazę sezonu – będzie niezwykle wysoka.

Pary dziewiątej kolejki Damallsvenskan można podzielić na trzy grupy, a pierwszą z nich stanowią starcia liderów z beniaminkami. Göteborg oraz Rosengård będą oczywiście zdecydowanymi faworytkami potyczek z odpowiednio Örebro i Kungsbacką, ale szczególnie pierwsze z tych spotkań zapowiada się niezwykle frapująco. Rebecka Blomqvist i Pauline Hammarlund nie zamierzają zwalniać tempa, ale tym razem przyjdzie im zmierzyć się z defensywą, która nie dała się zaskoczyć od prawie 400 minut. Przed kilkoma dniami duet snajperek znad Göty poradził sobie z równie imponującą serią Vittsjö, ale czy na taktykę zaproponowaną przez Stefana Ärnsveda też uda im się znaleźć receptę? Takich pytań raczej nie zadają sobie za to kibice w Malmö, gdyż pewne zwycięstwo nad coraz bardziej porozbijaną zarówno piłkarsko, jak i organizacyjnie Kungsbacką, wydaje się być dla ekipy Jonasa Eidevalla po prostu obowiązkiem. A jeśli przy tym uda się jeszcze podreperować dorobek strzelecki, to … też nikt się przesadnie z tego powodu nie zdziwi.

Druga grupa to bezpośrednie starcia czternastopunktowców, czyli zespołów okupujących na ten moment lokaty od czwartej do siódmej. Linköping i Piteå rozpoczęły letnie granie od dotkliwych i na dodatek poniesionych w bardzo marnym stylu porażek, a kolejna strata punktów może oznaczać znaczące powiększenie dystansu do znajdującego się na szczycie ligowej tabeli duetu. Czy Olof Unogård i Stellan Carlsson, pomimo bardzo napiętego terminarza, potrafili wyciągnąć z ubiegłotygodniowej klęski właściwe wnioski i dokonać odpowiednie korekty? Czy ofensywa LFC wreszcie zacznie przypominać formację złożoną wyłącznie z medalistek francuskiego mundialu? Czy w Norrland cały czas wierzą, że cudowną kampanię 2018 da się jeszcze powtórzyć? Inne zmartwienia mają w Kristianstad, gdyż kontuzja Mii Carlsson okazała się poważniejsza niż pierwotnie przypuszczano, w związku z czym doświadczona defensorka najprawdopodobniej nie wybiegnie już w obecnym sezonie na boisko. Co gorsza, przed derbową potyczką z Vittsjö na problemy zdrowotne narzeka także Maja Bodin, więc i przednia formacja KDFF nie przedstawia się na ten moment w pełni optymalnie. W północnej Skanii cieszą się natomiast, że treningi w specjalnym stabilizatorze wznowiła już Catherine Bott, gdyż obecność na placu gry reprezentantki Nowej Zelandii niewątpliwie stanowi dla zespołu prowadzonego przez Thomasa Mårtenssona sporą wartość dodaną.

I wreszcie trzecia grupa meczów, czyli rywalizacja sąsiadów z dolnej połówki tabeli. Djurgården i Eskilstuna wiosną całkowicie rozczarowywały, ale w pierwszym meczu po niemal dwumiesięcznej przerwie solidarnie zapisały na swoim koncie komplet punktów (inna sprawa, ze dokonały tego w diametralnie różnym stylu). Magnus Karlsson wreszcie może bez większych obaw korzystać w większym wymiarze z obu nigeryjskich pomocniczek (Okobi, Ayinde), co w połączeniu z rosnącą formą Lorety Kullashi oraz stabilną postawą tercetu defensywnego sprawia, że po raz pierwszy od dawna na Tunavallen powiało delikatnym optymizmem. W Sztokholmie, gdzie wysokich aspiracji nie zamierzają ukrywać, jest chyba nieco bardziej nerwowo, ale drużyny mającej w składzie indywidualności pokroju Schough, Helin, czy Jalkerud lekceważyć nie można nawet w 91. minucie. Jeśli nie wierzycie, zapytajcie zawodniczki Limhamn Bunkeflo. A skoro już o drużynie Holenderki Renée Slegers mowa, to dziś wieczorem piłkarki ze Skanii czeka prawdopodobnie najważniejszy test w tej rundzie. Rywal – Växjö, stawka meczu – miejsce po właściwej stronie kreski oddzielającej bezpieczeństwo od spadku do Elitettan, czas i miejsce – dziś wieczorem, Myresjöhus Arena.

Zestaw par 9. kolejki:

omg9_01

omg9_02

omg9_03

omg9_04

omg9_05

omg9_06

8. kolejka w liczbach

dam

8. kolejka w liczbach:

Gole: 22  (średnia 3.67 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 2 379  (Eskilstuna – Linköping)

Najniższa frekwencja: 246  (Kungsbacka – Kristianstad)

Najszybszy gol: Maja Bodin (Kristianstad) – 9. minuta (vs. Kungsbacka)

Najpóźniej strzelony gol: Paulina Nyström (Vittsjö) – 90+2. minuta (vs. Göteborg)

Piłkarka kolejki: Emma Kullberg (Örebro)

Bramka kolejki: Heather Williams (Örebro)


Jedenastka kolejki:

team_8

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Örebro wypunktowało mistrza

f0c95e3e-9044-457e-a015-fa2e5ef68a70

Örebro sprawiło niespodziankę na początek rundy rewanżowej (Fot. Bildbyrån)

Gdy beniaminek przyjeżdża na teren niepokonanego jak dotąd na własnym boisku mistrza, z reguły zwiastuje to kłopoty. Doskonale wiemy jednak, że w Damallsvenskan najczęściej przerabiane scenariusze zazwyczaj się nie sprawdzają i nie inaczej było w niedzielne popołudnie na LF Arenie. Drużyna Stefana Ärnsveda przyleciała do Norrbotten z mocnym postanowieniem sprawienia niespodzianki i plan ten zrealizowała w takim stylu, że po ostatnim gwizdku Sary Wiinikki można było tylko wstać i nagrodzić piłkarki gości owacją na stojąco. Emma Kullberg, Eveliina Summanen, czy Maja Regnås zagrały na tle jednego z naszych tegorocznych pucharowiczów przepiękny koncert, podczas którego przez całe dziewięćdziesiąt minut trudno było wyłapać fałszywą nutę. Efekt tego zamieszania jest taki, że po ośmiu rozegranych meczach zespół z Örebro zgromadził na swoim koncie więcej punktów niż przez cały sezon 2017, kiedy to – przynajmniej na papierze – dysponował zdecydowanie mocniejszą kadrą. Skoro jednak czwarty raz z rzędu gra się na zero z tyłu, to trudno się dziwić, że na Berhn Arenie coraz śmielej odwracają wzrok ku górze, zamiast nerwowo oglądać się za siebie.

Mecz w Piteå nie był dla piłkarek z Örebro łatwy, gdyż szczególnie w pierwszej połowie to gospodynie zdecydowanie dłużej utrzymywały się przy piłce. Perfekcyjnie działała jednak taktyka trenera Ärnsveda, dzięki której kapitalnie udało się zneutralizować zagrożenie czyhające ze strony duetu Janogy – Jakobsson. Gorąco na przedpolu Danielle Rice robiło się natomiast po dobrze egzekwowanych przez June Pedersen stałych fragmentach (po jednym z nich Ellen Löfqvist obiła nawet poprzeczkę), ale nawet w pierwszej części gry zdecydowanie najbardziej dogodną okazję stworzyły sobie przyjezdne. Do świetnie zagranej przez Summanen piłki idealnie wystartowała Hellstrom, ale kanadyjska skrzydłowa tym razem nie potrafiła jeszcze znaleźć sposobu na Cajsę Andersson.

Na gole fani gości musieli zatem poczekać do drugiej połowy, a konkretnie do 53. minuty. Wtedy właśnie Hellstrom wystąpiła w roli asystentki, a jej dośrodkowanie skutecznie zamknęła ustawiona na dalszym słupku Heather Williams, rewanżując się w ten sposób na niewykorzystaną sytuację sprzed kilkudziesięciu sekund. Chwilę później było już 2-0 dla Örebro, a na listę strzelców wpisała się druga z Amerykanek Kayla Braffet, korzystając po części z biernej postawy defensywy Piteå. W tym momencie było już jasne, że przyjezdne zagrają na LF Arenie o pełną pulę, ale i tak mało kto spodziewał się, że zamiast gola kontaktowego zobaczymy jeszcze jedno trafienie po stronie gości. O nie postarała się na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu Jonna Dahlberg, która z kolei wykorzystała niecodzienny, lecz bardzo cenny prezent od Andersson, pieczętując tym samym zwycięstwo swojej drużyny. Dla podopiecznych Stefana Ärnsveda równie ważne co dopisanie do swojego dorobku trzech kolejnych punktów, było jednak zachowanie czystego konta, więc o żadnym oszczędzaniu się w końcówce nie mogło być mowy. A my mogliśmy jedynie z rosnącym podziwem obserwować, jak zawodniczki z Örebro dają obrończyniom tytułu lekcję futbolu, z której Stellan Carlsson i jego piłkarki z pewnością będą musieli wyciągnąć właściwe wnioski.

******

Od bolesnej porażki letnie granie rozpoczęła także rewelacja wiosny z Vittsjö, choć trzeba oddać, że w niedzielę stanęła ona przed wyzwaniem z gatunku tych absolutnie najtrudniejszych. Osłabiona brakiem kontuzjowanej Catherine Bott defensywa musiała stawić czoła duetowi Blomqvist – Hammarlund, dzielnie wspieranemu przez operujące w głębi pola trzy medalistki francuskiego mundialu (Rubensson, Zigiotti, Roddar). Powstrzymanie przeważających sił ofensywnych znad Göty okazało się ostatecznie zadaniem ponad siły zawodniczek z północnej Skanii, ale trafienia Benediktsson i Nyström choć trochę osłodziły miejscowym kibicom porażkę w meczu na szczycie. Choć w okolicach Hässleholm pewnie jeszcze długo będą się zastanawiać, jak potoczyłoby się to starcie, gdyby tuż przed końcem pierwszej połowy Jennifer Falk nie popisała się kapitalną paradą, dzięki której gospodynie nie schodziły do szatni prowadząc 2-1. Sporo dyskusji czeka w najbliższych dniach także sympatyków Limhamn Bunkeflo, gdyż ekipa Renée Slegers, pomimo naprawdę przyzwoitego występu, znów pozwoliła bardziej doświadczonym rywalkom na zadanie nokautującego ciosu w samej końcówce. Zdecydowanie mniej żalu mogą mieć do siebie w Kungsbace, gdyż akurat porażka drugiego z tegorocznych beniaminków z Kristianstad ani przez moment nie podlegała dyskusji. Sensacji nie doczekaliśmy się także w Malmö, gdzie Rosengård – przy sporym udziale swoich nowych nabytków – bez większych problemów rozprawił się z Växjö.


Komplet wyników:

Limhamn Bunkeflo – Djurgården 0-1 (Folkesson 90+1.)

Kungsbacka – Kristianstad 0-5 (Bodin 9., Hagman 31., Gudmundsdottir 42., Edgren 65., Duljan 71.)

Piteå – Örebro 0-3 (Williams 53., Braffet 57., Dahlberg 73.)

Vittsjö – Göteborg 2-4 (Benediktsson 21., Nyström 90+2. – Blomqvist 16., 59., Roddar 45+1., Hammarlund 46.)

Rosengård – Växjö 5-0 (Vigosdottir 25., Bennison 35., N. Karlsson 38. (s), Svava 80., Seger 90+1. (k))

Eskilstuna – Linköping 2-0 (Hälinen 30., Andersson 37.)