Siedem pytań o ligę

fondin

Pierre Fondin staje w Sztokholmie przed nietypową misją

Siedem kolejek do końca niesamowicie emocjonującego sezonu w dwóch najwyższych klasach rozgrywkowych, siedem drużyn z wciąż realnymi szansami na tytuł i siedem pytań, na które przed piłkarską jesienią powinniśmy bezsprzecznie poszukać odpowiedzi.

Czy Pierre Fondin wyciągnie Djurgården z dołka? Dla porządku ustalmy, że słowo dołek jest tutaj całkiem sporym niedopowiedzeniem. Klub ze Sztokholmu, który zimą dokonał bardzo solidnych zakupów, mierzył bowiem w walkę jeśli nie o tytuł, to przynajmniej o jeden z medali. Patrząc z tej perspektywy, miejsce w strefie spadkowej i konieczność walki o utrzymanie statusu pierwszoligowca prawdopodobnie do ostatnich kolejek, jest dla Djurgården kompletną klęską. Dlaczego zespół mający w kadrze zawodniczki pokroju Schough, Jalkerud, Folkesson, Chukwudi, czy Sigurdardottir upadł tak nisko? Analogii i podobieństw do KIF Örebro z sezonu 2017 jest aż nadto, a boiskowa niemoc zarówno zespołu jako całości, jak i każdej piłkarki z osobna, wprawia w coraz większe zdumienie futbolowych ekspertów od Laponii po Skanię. Przed decydującą fazą rozgrywek w stolicy zdecydowali się na roszadę na stanowisku pierwszego trenera; miejsce ewidentnie pogubionego taktycznie i personalnie Joela Riddeza zajął wciąż wspominany z ogromnym sentymentem w Växjö Pierre Fondin. Wszyscy pamiętamy chyba, jak kibice ze Småland udali się swego czasu do Linköping, aby wywiesić tam transparent z poparciem dla swego ówczesnego szkoleniowca. Czy w Sztokholmie Fondin doczeka się podobnych honorów? Jeśli tak miałoby się stać, to pierwszą misją musi być uratowanie ekstraklasy dla stolicy, co w praktyce może okazać się zdecydowanie trudniejszym wyzwaniem niż w teorii. Choć nawet mając w pamięci dramat Örebro sprzed dwóch lat, w ewentualną degradację Djurgården uwierzymy chyba dopiero wtedy, gdy ona faktycznie nastąpi.

Czy Rosengård wreszcie wytrzyma do końca? Potraficie wyobrazić sobie, że Lyon od czterech lat nie potrafi wywalczyć mistrzostwa Francji? Albo że Wolfsburg ma podobny problem w Niemczech? Pewnie nie, ale u nas w Damallsvenskan analogiczny scenariusz to codzienność. Dysponujacy niezmiennie największym budżetem i najsilniejszą kadrą klub z Malmö jesienią 2015 sięgnął po swój jedenasty i wciąż ostatni jak dotąd tytuł. Rok temu wydawało się, że przełamanie złej passy jest już bardzo blisko, w ostatnim meczu sezonu piłkę meczową miały na nodze Anja Mittag oraz Sanne Troelsgaard, ale trafienia Rebecki Blomqvist i Julii Zigiotti w doliczonym czasie gry sprawiły, że Rosengård … ostatecznie nie zakwalifikował się nawet do europejskich pucharów! Doskonale wiemy, że Therese Sjögran i Jonas Eidevall mają już dość efektownych porażek i w Malmö nie liczy się w tej chwili nic poza odzyskaniem mistrzostwa. Letnie transfery (Cankovic, Svava, Anvegård) okazały się strzałem w dziesiątkę, sytuacja w ligowej tabeli każe spoglądać przed siebie z umiarkowanym optymizmem, ale rzut oka na październikowy terminarz nie pozostawia wątpliwości, że i tym razem każdy punkt trzeba będzie wyszarpać. Czy dyżurny faworyt wreszcie udźwignie presję?

Jak nasi sensacyjni pucharowicze pogodzą grę na trzech frontach? Cóż, nie jest wielką tajemnicą, że ani w Piteå, ani w Göteborgu, nie są przyzwyczajeni do jesiennego grania co trzy dni. Sensacyjne rozstrzygnięcia na finiszu ubiegłorocznych rozgrywek sprawiły jednak, że oba te kluby już za chwilę staną przed nie lada wyzwaniem. Nowy sezon pucharów w wydaniu zarówno krajowym, jak i europejskim sprawia, że ekipy Marcusa Lantza i Stellana Carlssona we wrześniu na nudę narzekać z pewnością nie będą. W Göteborgu narzekają za to na niezwykle wąską kadrę, w Piteå są gotowi na spędzenie czterech najbliższych tygodni w podróży, lecz w obu klubach zgodnie zapewniają, że pomimo oczywistych niedogodności, perspektywa przeżycia fantastycznej przygody z nawiązką rekompensuje wszystkie minusy. Jeśli jednak nie jesteś Lyonem lub Wolfsburgiem, gra na trzech frontach ewidentnie nie jest rzeczą lekką, łatwą i przyjemną. Czy ligowi rywale skorzystają z napiętego terminarza zespołów z Västergötland i Norrbotten? Wydaje się to całkiem prawdopodobne, choć trenerzy Carlsson i Lantz dołożą wszelkich starań, aby … za dwanaście miesięcy znów sposobić się do potyczek w Lidze Mistrzyń i zmagać się z podobnymi dylematami.

Czy w Limhamn wierzą w cuda? Rok temu Limhamn Bunkeflo na pewnym etapie rozgrywek tracił do bezpiecznej strefy aż dziesięć punktów, ale fenomenalny finisz pozwolił piłkarkom z Malmö przedłużyć swoją ekstraklasową przygodę o przynajmniej jeszcze jeden rok. W obecnym sezonie – ze względu na katastrofalną postawę Djurgården – sytuacja w tabeli przedstawia się zdecydowanie lepiej, ale powodów do optymizmu w stolicy Skanii jakby mniej. Dwa kolejne zwycięstwa na koniec sierpnia pozwoliły wprawdzie drużynie prowadzonej przez Renée Slegers wydostać się na chwilę ze strefy spadkowej, ale nikt nie ma wątpliwości, że aby i tym razem rok miał szczęśliwe zakończenie, jesienią trzeba będzie w każdym meczu dać z siebie sto procent. A wiemy doskonale, że póki co stabilizacja formy była dla Limhamn Bunkeflo podstawowym problemem. Oczywiście, Sophie Sundqvist i Nathalie Persson notowały przebłyski dobrej gry, Amerykanki Gunther i Dorosy raczej nie zawodziły, ale trudno pozbyć się wrażenia, że na pozostanie w Damallsvenskan sportowej jakości jest w tej kadrze po prostu zbyt mało. Chociaż … może znów to my się mylimy?

Dlaczego Linköping wciąż jest w grze? Drużyna prowadzona przez Olofa Unogårda potknęła się już tyle razy, że teoretycznie o czwartym w historii tytule mistrzowskim w Östergötland powinni już dawno zapomnieć. Okazuje się jednak, że nawet porażka z Kungsbacką nie zamknęła jeszcze piłkarkom z Linköping drogi do tytułu, choć nie ukrywajmy, że mocno ją skomplikowała. Odpowiedź na to, ile tak naprawdę jest warta tegoroczna wersja LFC, poznamy po czterech wrześniowych meczach. Jeśli uda się w nich wywalczyć komplet dwunastu punktów, marzenia o złotych medalach staną się nie tyle prawdopodobne, co wręcz całkiem realne. Jeśli jednak spełni się ten mniej pozytywny scenariusz, drugi z rzędu sezon trzeba będzie spisać na straty. Jak dotychczas, ekipę z Linköping w wyścigu o tytuł utrzymywały kapitalne parady Emmy Holmgren i doskonała postawa Fridy Maanum w drugiej linii. Końcowa faza rozgrywek wydaje się doskonałym czasem na to, aby o swojej nieprzeciętnej piłkarskiej klasie przypomniały sobie Nilla Fischer, Mimmi Larsson i Stina Blackstenius. Dwie ostatnie póki co wyróżniały się przede wszystkim nieskutecznością, a od szwedzkich kadrowiczek wymagamy jednak brylowania w nieco innych statystykach.

Jak rewelacyjne są właściwie te rewelacje? Rok temu pasjonowaliśmy się wspaniałą historią zespołu z Piteå, w tym sezonie o miano największej rewelacji rozgrywek dzielnie rywalizują ekipy Vittsjö i Örebro. Te pierwsze to doskonale znane nam przedstawicielki najsłynniejszej wsi na piłkarskiej mapie Europy, które do najwyższej klasy rozgrywkowej miały awansować na chwilę, a występują w niej nieprzerwanie od ośmiu lat. Te drugie to nieobliczalny beniaminek, który powrócił do rywalizacji w Damallsvenskan po roku nieobecności i od razu rzucił wyzwanie całej krajowej czołówce. W kadrach obu klubów próżno szukać głośnych nazwisk, ale bynajmniej nie przeszkadza to im w podjęciu równorzędnej walki z ligowymi potentatami. Defensywny kwartet z Vittsjö (Klinga – Benediktsson – Adolfsson – Bott) stał się symbolem solidności, a napędzana przez Tove Almqvist i Michelle De Jongh przednia formacja klubu z północnej Skanii raz po raz uszczęśliwia w tym sezonie głośnych i żywiołowo dopingujących sympatyków drużyny prowadzonej przez Thomasa Mårtenssona. W Örebro bohaterkami publiczności stały się natomiast takie piłkarki jak Emma Kullberg, Maja Regnås, Eveliina Summanen, czy Heather Williams, które tydzień po tygodniu przekonują nas, że kadra złożona z zawodniczek występujących dotychczas w Elitettan, także szczebel wyżej może radzić sobie bardzo dobrze. Doświadczenie uczy nas, że końcowa faza rozgrywek to ten etap, w którym zdecydowanie najtrudniej stawić czoła potentatom, ale skoro udało się Piteå, to dlaczego któraś z wymienionych tu ekip nie miałaby tego wyczynu powtórzyć? Będzie to oczywiście ekstremalnie trudne, ale marzenia mają to do siebie, że da się je spełnić.

Czy nasza liga znów będzie najciekawsza w Europie? O, wreszcie doczekaliśmy się pytania, na które możemy odpowiedzieć ze stuprocentową pewnością. Francuzi mogą mieć swoje Lyony i Paryże, Niemcy swoje Wolfsburgi, ale ani oni, ani nikt inny, nie ma okazji przeżywać tak emocjonującego finiszu ligowych zmagań. Dwie trzecie ligi w walce o tytuł na siedem kolejek przed końcem sezonu? Nie, to nie ma prawa zdarzyć się w żadnej innej europejskiej lidze. Takiego ładunku futbolowych emocji bez wątpienia pozazdrościć może nam cały piłkarska kontynent.

Reklamy

15. kolejka w liczbach

dam

15. kolejka w liczbach:

Gole: 13  (średnia 2.17 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 9

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 978  (Piteå – Rosengård)

Najniższa frekwencja: 127  (Kungsbacka – Eskilstuna)

Najszybszy gol: Erin Gunther (Limhamn Bunkeflo) – 17. minuta (vs. Örebro)

Najpóźniej strzelony gol: Clara Markstedt (Vittsjö) – 82. minuta (vs. Växjö)

Piłkarka kolejki: Therese Ivarsson (Kristianstad)

Bramka kolejki: Elin Rubensson (Göteborg)


Jedenastka kolejki:

team_15

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Ścisk na górze, ścisk na dole

ECzOeIaXoAA5iUo

Piteå i Rosengård podzieliły się punktami (Fot. Bildbyrån)

Ostatnia, sierpniowa kolejka Damallsvenskan rozpoczęła się od niezwykle mocnego uderzenia. Na Gamla Ullevi spotkały się zespoły z Göteborga i Linköping, a starcie ligowych potentatów nie zawiodło oczekiwań kibiców. Początek spotkania należał do gości z Östergötland, ale ich zapał w 20 minucie skutecznie przygasiła Elin Rubensson, uderzając z rzutu wolnego w samo okienko bramki Emmy Holmgren. Wynik ten oznaczał tyle, że zespół Marcusa Lantza na chwilę powrócił na czoło przejściowej tabeli Damallsvenskan, ale równo godzinę później z niezwykle wygodnego fotela liderek zepchnęła piłkarki z Göteborga Stina Blackstenius. Napastniczka reprezentacji Szwecji, która chwilę wcześniej zgodnie z tradycją zmarnowała dwie naprawdę dogodne okazje strzeleckie, z zaskakującą łatwością wygrała pojedynek główkowy z Emmą Pennsäter, a całkowicie bezradna w tej sytuacji Loes Geurts musiała wyciągać piłkę z siatki. Końcowa faza meczu to znów okres dominacji przyjezdnych, które za sprawą dynamicznych Larsson oraz Hurtig kilka razy mocno postraszyły defensywę wicemistrzyń kraju. Nie można jednak zapominać o tym, że jeszcze przy wyniku 1-0 swoje szanse na definitywne rozstrzygnięcie tej potyczki miały także gospodynie. Z nogi Elin Rubensson futbolówkę w ostatniej chwili skutecznie zdjęła jednak Elin Landström, a w pojedynku jedna na jedną szarżującą Julię Zigiotti kapitalnie powstrzymała solidna jak zawsze Emma Holmgren.

W niedzielę okazało się, że niewykorzystanej szansy na zwycięstwo zarówno w Göteborgu, jak i w Linköping, żałować będą podwójnie. Po raz drugi z rzędu punkty stracił bowiem także lider z Malmö, który w niezwykle prestiżowym starciu na LF Arenie zaledwie zremisował z Piteå. Podopieczne Jonasa Eidevalla od 40. minuty musiały gonić wynik, a prowadzenie ekipie z Norrbotten dał wzorcowo rozegrany przez duet Pedersen – Karlernäs rzut rożny. Wyrównujący gol, zdobyty w bliźniaczo podobnych okolicznościach, padł na kwadrans przed końcem spotkania, a na listę strzelczyń wpisała się Caroline Seger. Remis w rywalizacji Północy z Południem nie krzywdzi chyba żadnej ze stron; z jednej strony to gospodynie prowadziły i były bliżej historycznego zwycięstwa, z drugiej – to przyjezdne, po strzałach Troelsgaard czy Cankovic, były bliższe strzelenia drugiego gola. Warto odnotować, że swój pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce Rosengård rozegrała dziś Anna Anvegård, ale była snajperka Växjö nie do końca potrafiła jeszcze znaleźć wspólny język z nowymi partnerkami z przedniej formacji FCR.

Rosengård zremisował, ale po komplet punktów sięgnęły w ten weekend trzy pozostałe pierwszoligowe ekipy ze Skanii. Bardzo mocne na własnym boisku Vittsjö stosunkowo długo nie potrafiło sforsować defensywnych zasieków postawionych przez rywalki z Växjö i dopiero pewnie wykonany przez Michelle De Jongh rzut karny pozwolił podopiecznym Thomasa Mårtenssona nieco uspokoić grę. Niełatwą przeprawę ze stołecznym Djurgården miało także Kristianstad, ale jeśli ma się w składzie taką zawodniczkę jak Therese Ivarsson, to wygrywa się nawet wówczas, gdy nie wszystko na placu gry układa się idealnie. Sprawczyniami największej niespodzianki w piętnastej kolejce były jednak spisane już przez wielu na straty piłkarki Limhamn Bunkeflo, które dzięki drugiemu z rzędu zwycięstwu, przynajmniej chwilowo wydostały się ze strefy spadkowej. Trzy punkty w rywalizacji z będącym prawdziwą rewelacją tegorocznych rozgrywek beniaminkiem z Örebro zapewniła drużynie prowadzonej przez Renée Slegers amerykańska stoperka Erin Gunther, wykorzystując doskonałą wrzutkę Olgi Ahtinen z rzutu rożnego. Kolejnej, po nieoczekiwanym odprawieniu Linköping niespodzianki, nie doczekali się natomiast kibice w Varbergu. Regularna i skuteczna podczas lipcowo-sierpniowego, ligowego maratonu Eskilstuna szczególnie w drugiej połowie była zespołem o klasę lepszym od Kungsbacki i w pełni zasłużenie odniosła szóste w sezonie, a piąte po przerwie na mistrzostwa świata zwycięstwo.


Komplet wyników:

Göteborg – Linköping 1-1 (Rubensson 20. – Blackstenius 68.)

Kungsbacka – Eskilstuna 0-4 (Rogic 39., Dahlkvist 67., Kullashi 76., Tunturi 82.)

Piteå – Rosengård 1-1 (Karlernäs 40. – Seger 74.)

Vittsjö – Växjö 2-0 (De Jongh 48. (k), Markstedt 82.)

Kristianstad – Djurgården 2-0 (Ivarsson 50., 55.)

Örebro – Limhamn Bunkeflo 0-1 (Gunther 17.)

Północ kontra Południe

Przed rokiem Piteå i Rosengård zagrały przeciwko sobie w blasku nocy (Fot. Kevin Hidalgo)

Osiem kolejek ligowych w nieco ponad miesiąc? Dla klubów Damallsvenskan nie ma rzeczy niemożliwych, ale każdy maraton w końcu musi mieć swoją metę. Rozpoczynająca się już jutro piętnasta seria spotkań będzie ostatnią przed dwutygodniową przerwą reprezentacyjną, podczas której zainaugurujemy eliminacje do EURO 2021 w Anglii. Zanim jednak piłkarki rozjadą się na zgrupowania swoich kadr narodowych, czeka nas jeszcze sześć niezwykle interesujących, pierwszoligowych potyczek, a przynajmniej dwie z nich to prawdziwe hity, których przegapić najzwyczajniej w świecie nie wypada.

Sensacyjny mistrz kontra aktualny lider i dyżurny faworyt do tytułu. Stellan Carlsson kontra Jonas Eidevall. Północ kontra Południe. Dwa zespoły budowane według całkowicie różnych filozofii. Na pierwszy rzut oka dzieli je niemal wszystko, ale bez wątpienia łączy je jedno: oba wyjdą w niedzielę na boisko po to, aby zapisać na swoim koncie trzy kolejne punkty. Piteå jeszcze nigdy w historii nie pokonało w oficjalnym meczu Rosengård, ale większość ostatnich zwycięstw przychodziła zawodniczkom ze Skanii z wielkim trudem. Jutro możemy spodziewać się równie epickiej batalii, ale czy znów to ekipa z Południa okaże się w niej minimalnie lepsza? Letnie nabytki Rosengård (Cankovic, Svava, Anvegård) póki co potrafiły zrobić różnicę w niemal każdym meczu, ale dowodzona przez niezatapialną Faith Ikidi defensywa z Norrbotten przetrzymywała już nie takie sztormy. W obu obozach doskonale zdają sobie sprawę, że tym razem gra idzie nie tylko o prestiż, ale przede wszystkim o bezcenne, ligowe punkty. Kto podniesie je z murawy LF Areny?

Równie istotne w kontekście walki o medale starcie obejrzymy w Göteborgu, gdzie drużyna prowadzona przez Marcusa Lantza podejmie gości z Linköping. Przed rokiem bohaterką rywalizacji tych dwóch ekip była Elin Rubensson, która niemal w pojedynkę zatopiła rywalki z Östergötland, strzelając przy okazji gola, który bez wątpienia przejdzie do historii Damallsvenskan. Na zachodnim wybrzeżu z pewnością nie obraziliby się na powtórkę z rozrywki, choć i 1-0 po bezbarwnym spotkaniu wezmą nad Götą w ciemno. Linköping za kadencji Olofa Unogårda jest jednak przeciwnikiem cokolwiek nieprzewidywalnym. A to sprezentuje beniaminkowi z Kungsbacki pierwsze w historii zwycięstwo w najwyższej klasie rozgrywkowej, a to w dobrym stylu ogra Vittsjö i rzuci wyzwanie Rosengård. Którą wersję LFC obejrzymy dziś? Czy w końcu przełamie się Stina Blackstenius? Czy może to Rebecka Blomqvist udowodni, że na tę chwilę jest napastniczką numer jeden w szwedzkiej ekstraklasie? Co by się nie działo, ten mecz to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto nazywa się miłośnikiem dobrego futbolu i nic dziwnego, że wyjątkowo zostanie on rozegrany na stadionie narodowym.

A co wydarzy się na innych boiskach? Dwie tegoroczne rewelacje – Vittsjö i Örebro – zagrają przeciwko niżej notowanym rywalkom. W teorii jest to więc niewątpliwie szansa na ugruntowanie swojej pozycji w ścisłej, ligowej czołówce, ale w praktyce ani Växjö, ani Limhamn Bunkeflo, łatwo pola oddawać nie zamierza. Tym bardziej, że oba wspomniane tu kluby przystąpią do gry podbudowane pozytywnymi wynikami z poprzedniej kolejki. Czyżby zatem szykowała się nam jakaś niespodzianka? O taką trudno będzie na Påskbergsvallen, gdzie Eskilstuna z bramkostrzelnymi Rogic oraz Kullashi w składzie pojedzie po pewne trzy punkty. Zespół Magnusa Karlssona w letnich miesiącach prezentował się fenomenalnie i szkoda byłoby popsuć sobie dobrą serię wpadką z outsiderem. A co słychać w Djurgården? Lepiej nie pytać, a jeśli passa meczów bez zwycięstwa będzie się przedłużać, to może dodatkowo zrobić się bardzo nerwowo.

Zestaw par 15. kolejki:

omg15_01

omg15_02

omg15_03

omg15_04

omg15_05

omg15_06

14. kolejka w liczbach

dam

14. kolejka w liczbach:

Gole: 14  (średnia 2.33 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 233  (Göteborg – Kristianstad)

Najniższa frekwencja: 201  (Limhamn Bunkeflo – Kungsbacka)

Najszybszy gol: Lina Hurtig (Linköping) – 8. minuta (vs. Vittsjö)

Najpóźniej strzelony gol: Julia Karlernäs (Piteå) – 90+1. minuta (vs. Eskilstuna)

Piłkarka kolejki: Heather Williams (Örebro)

Bramka kolejki: Frida Maanum (Linköping)


Jedenastka kolejki:

team_14

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Göteborg odrabia straty

Göteborg nie zamierza rezygnować z walki o tytuł mistrzowski (Fot. Per Montini)

Była dokładnie 34. minuta meczu na Valhalli, gdy Josefin Harrysson starła się we własnym polu karnym z Emmą Koivisto, a pani Sara Persson zdecydowała się wskazać na jedenasty metr. Chwilę później do ustawionej na nim futbolówki pewnym krokiem podeszła Elin Rubensson, całkowicie zmyliła próbującą wyczuć jej intencje Brett Maron i strzałem przy lewym słupku bramki Kristianstad dała swej drużynie prowadzenie. Na pierwszy rzut oka mogłoby się zatem wydawać, że bardziej szyderczego – z perspektywy kibiców ze wschodniej Skanii – scenariusza tego meczu nie dałoby się napisać, ale jednak podobieństw do majowego starcia pucharowego wcale nie było aż tak wiele. Takie samo było imię i nazwisko strzelczyni kluczowego gola, padł on w niemal identycznych okolicznościach, ale tym razem, wbrew stanowisku, które zajęła tuż po końcowym gwizdku Elisabet Gunnarsdottir, trudno mówić tu o kontrowersyjnym rozstrzygnięciu. Co więcej, poza ostatnim kwadransem to Göteborg był stroną niemal cały czas dyktującą w tym spotkaniu warunki gry i trzy punkty trafiły na konto podopiecznych Marcusa Lantza w pełni zasłużenie. Ekipy z zachodniego wybrzeża z rytmu nie wybiła ani kontuzja Taylor Leach, ani będąca jej bezpośrednim następstwem konieczność zmiany ustawienia jeszcze w pierwszej połowie. Kristianstad na dłużej zagościł w pobliżu bramki Loes Geurts dopiero pod koniec meczu, gdy gospodynie – za sprawą Rebecki Blomqvist – prowadziły już różnicą dwóch goli. Na odrobienie strat było już jednak wówczas zbyt późno, choć gdyby po strzale Rity Chikwelu piłka znalazła drogę do bramki KGFC, to ostatnie fragmenty meczu mogły być dla aktualnych wicemistrzyń Szwecji zdecydowanie bardziej nerwowe.

Zwycięstwo nad Kristianstad pozwoliło piłkarkom z Göteborga nie tylko umocnić się na drugiej lokacie w ligowej tabeli, ale także zmniejszyć o połowę stratę dzielącą je od liderującego Rosengård. Zespół ze Skanii był zdecydowanym faworytem potyczki z mocno osłabionym Växjö, ale na Myresjöhus Arenie w niczym nie przypominał drużyny, która ostatnimi czasy grała zdecydowanie najlepszy futbol w Damallsvenskan. Okazje na pokonanie Erin McLeod niby były; Lisa-Marie Utland przegrała pojedynek sam na sam z kanadyjską golkiperką, a rezerwowa Johanna Rytting Kaneryd trafiła nawet w słupek bramki Växjö, ale z przebiegu gry wcale nie było widać różnicy, która na papierze powinna zagwarantować Rosengård pewne zwycięstwo. Gospodynie prezentowały się w tym meczu nadzwyczaj ambitnie i nawet wymuszone kontuzjami zmiany Jennie Nordin oraz Elin Karlsson nie rozszczelniły niezwykle pewnej dziś defensywy ze Småland. W Växjö mogą po tym meczu żałować jednak nie tylko straty dwóch kluczowych obrończyń, ale także tego, iż Anna Anvegård nie pozostała w klubie do końca sezonu. Wydaje się bowiem, że najskuteczniejsza snajperka VDFF byłaby w stanie po przynajmniej jednym z szybkich kontrataków mocno postraszyć stojącą w bramce Rosengård Zecirę Musovic.

Po sensacyjnej klęsce w Varbergu, do wyścigu o mistrzowski tytuł powrócił Linköping, nie bez problemu pokonując na własnym stadionie Vittsjö. Bohaterką zespołu prowadzonego przez Olofa Unogårda okazała się tym razem Lina Hurtig, choć sporą cegiełkę do niezwykle cennego zwycięstwa dołożyły także prawdopodobnie najlepsza golkiperka Damallsvenskan w sezonie 2019 Emma Holmgren oraz solidna jak zawsze norweska pomocniczka Frida Maanum. Po serii ośmiu porażek przebudziło się wreszcie Limhamn Bunkeflo, odprawiając u siebie czerwoną latarnię z Kungsbacki po golach Sophie Sundqvist i Dallas Dorosy. O krok od przełamania jeszcze bardziej fatalnej passy był w Eskilstunie zespół prowadzony przez Magnusa Karlssona, który po raz pierwszy od trzynastu spotkań mógł pokonać rywalki z Piteå. Gospodynie prowadziły od 39. minuty, kiedy to gola Felicii Rogic sprezentowała Cajsa Andersson, ale w doliczonym czasie gry do remisu doprowadziła Julia Karlernäs, wykorzystując centrę Madelen Janogy z prawego skrzydła.


Komplet wyników:

Göteborg – Kristianstad 2-0 (Rubensson 35. (k), Blomqvist 55.)

Eskilstuna – Piteå 1-1 (Rogic 39. – Karlernäs 90+1.)

Linköping – Vittsjö 2-1 (Hurtig 8., Maanum 82. – Almqvist 75.)

Växjö – Rosengård 0-0

Limhamn Bunkeflo – Kungsbacka 2-0 (Sundqvist 50., Dorosy 88.)

Djurgården – Örebro 1-4 (Lindberg 37. – Williams 35. (k), 56., Regnås 50., Kollanen 83.)