Styczniowy raport transferowy

linda

Reprezentantka RPA Linda Motlhalo związała się z Djurgården dwuletnim kontraktem (Fot. Getty Images)

Sezon zakupowy w pełni, transferowe okno – choć pogoda nie zachęca – otwarte na oścież, a skoro tak, to najwyższa pora na kolejny raport ze szwedzkiego bazarku. Od poprzedniej aktualizacji nie mieliśmy może wysypu zimowych hitów, ale kilka klubów dokonało wzmocnień, nad którymi naprawdę warto się pochylić. Ot, spójrzmy chociażby na taki Linköping. Jeszcze dwa miesiące temu nawet najwierniejsi sympatycy zespołu z Östergötland wyczekiwali nadejścia zimy raczej z lękiem niż ekscytacją, a tymczasem zapowiadana szumnie rewolucja kadrowa wcale nie musi wyjść trzykrotnym mistrzyniom Szwecji na złe. Oczywiście, wiele zależeć będzie także od atmosfery w klubowej szatni oraz idealnego trafienia z taktyką, która do maksimum wykorzysta potencjał nowych zawodniczek, ale póki co na papierze kadra LFC – choć znacznie mniej gwiazdorska niż ostatnio – prezentuje się nadzwyczaj solidnie. A ściągnięcie do Linköping duetu Petra Johansson – Synne Skinnes Hansen automatycznie przywołuje skojarzenia z okresem, gdy mistrzowską ekipę w Östergötland z sukcesami budował Martin Sjögren.

Na przełomie dekad swoją kadrę na najbliższy sezon skompletował beniaminek z Uppsali, który całkiem słusznie hołdował zasadzie, iż drużynę do walki o utrzymanie w Damallsvenskan najlepiej budować od tyłu. A skoro tak, to do bardzo solidnej golkiperki w osobie Emmy Holmgren dołączył norwesko-islandzki duet defensorek Lena Soleng Hansen – Anna Rakel Petursdottir. Szyki obronne jeszcze mocniej postanowiła zewrzeć także rewelacja poprzedniego sezonu z Vittsjö, w efekcie czego w północnej Skanii zameldowały się Emma Pennsäter oraz znana chociażby z występów w angielskim Manchesterze Mie Leth Jans. Na początku nowego roku wiadomością numer jeden w piłkarskich serwisach był niewątpliwie powrót Lisy Dahlkvist do Umeå, choć musimy pamiętać, że 120-krotna reprezentantka Szwecji w pełni gotowa do gry będzie najpewniej dopiero na start rundy rewanżowej. Zawirowania na rynku bramkarskim sprawiły, że tej zimy do Szwecji zawitały ponadto dwie niezwykle interesujące golkiperki. Występująca dotychczas w mającej ogromne aspiracje norweskiej Vålerendze Guro Pettersen zasiliła znajdujące się w okresie podmistrzowskiej przebudowy Piteå, zaś Dunka Kathrine Østergaard Larsen przez najbliższe miesiące bronić będzie barw na nowo poszukującego swej piłkarskiej tożsamości Djurgården. Czy dla obu wymienionych klubów transfery nowych bramkarek okażą się zapowiedzią nadejścia lepszych dni? Na udany rok mają nadzieję także na Berhn Arenie, choć w ostatnich tygodniach z kadry Örebro regularnie ubywały jej kluczowe elementy. Zastąpienie piłkarek pokroju Rice, Kullberg, Hellstrom, czy Summanen z pewnością nie będzie łatwym zadaniem, ale skoro w Närke pojawiła się Cali Farquhasron (ex-Washington Spirit), to jest to znak, że podopieczne Stefana Ärnsveda spróbują skuteczne przeciwstawić się słynnej klątwie drugiego sezonu. I w żadnym razie nie są w tej walce pozbawione szans. Jeśli jednak chcecie sami ocenić, który z klubów jest jak dotąd największym zwycięzcą zimowego okienka, poniżej znajdziecie aktualną listę wszystkich transferów dokonanych w nim przez dwanaście zespołów z najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji:

Bilans transferowy klubów Damallsvenskan (stan na 19. stycznia):

dju

esk

kgfc

kdff

lfc

pif

fcr

uik

upp

vgik

vdff

ore

Wyzwanie na początek roku

algarve_omg1_2

Oficjalna drabinka tegorocznego turnieju o Pucharu Algarve

Tegoroczny turniej towarzyski o Puchar Algarve odbędzie się w nieco zmienionej formule, ale w żadnym razie nie oznacza to, że na portugalskich boiskach zrobi się mniej ciekawie niż dotychczas. Co więcej, za sprawą losowania pucharowej drabinki, kadra Petera Gerhardssona rozpocznie nowy, piłkarski rok od naprawdę poważnego wyzwania. Bo czy można inaczej określić kolejny rozdział rywalizacji z reprezentacją Niemiec? Oczywiście, nazywanie marcowego starcia potencjalnym rewanżem za ubiegłoroczną wojnę na wyniszczenie w upalnym Rennes jest sporych rozmiarów nadużyciem, ale wszyscy doskonale pamiętamy, że historia szwedzko-niemieckich potyczek ma swoją całkiem bogatą historię także na portugalskiej ziemi. Coś na ten temat wie chociażby Sofia Jakobsson, która właśnie podczas jednego z turniejów o Puchar Algarve rozegrała swój najlepszy jak dotąd mecz w kadrze. Działo się to niemal dokładnie pięć lat temu, kiedy to los także skojarzył ze sobą reprezentacje Szwecji i Niemiec już na inaugurację całej imprezy. Ówczesne mistrzynie świata potrzebowały wówczas niespełna trzech minut, aby za sprawą goli autorstwa Marozsan i Laudehr wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najbardziej niezapomnianych powrotów w wykonaniu naszej kadry, która ani myślała poddawać się nawet po dwóch tak bolesnych ciosach. Cały mecz zakończył się ostatecznie zwycięstwem 4-2, choć szwedzki triumf mógł – i chyba powinien – być jeszcze bardziej okazały. Łupem bramkowym sprawiedliwie podzieliły się Seger i Jakobsson, a występująca obecnie w hiszpańskim Tacon skrzydłowa była tamtego dnia klasą dla siebie.

Miłe skądinąd wspomnienia należą już jednak do przeszłości, a w futbolu skupiać trzeba się raczej na tym co tu i teraz. Z takiego założenia wychodzi także szwedzki selekcjoner, który skomentował losowanie w charakterystyczny dla siebie sposób: Na to nie mamy specjalnie wpływu. Na turniej przyjeżdżają tylko dobre zespoły i nie ma wielkiej różnicy, czy przeciwko Niemkom zagramy pierwszy, drugi, czy trzeci mecz. Najważniejsze, że znamy już nasze rywalki, więc możemy wreszcie rozpocząć właściwe przygotowania do najbliższego meczu. To będzie dobre wejście w rok 2020 – podsumował Gerhardsson.

Warto przy okazji zaznaczyć, że bez względu na wynik konfrontacji z Niemkami, trzy dni później czeka nas kolejna rywalizacja z przeciwnikiem z absolutnie najwyższej półki. W wyniku losowania, w szwedzkiej połówce drabinki oprócz mistrzyń olimpijskich znalazły się także reprezentacje Danii oraz Norwegii i to właśnie ze zwycięzcą (lub przegranym) z tej pary kadra Petera Gerhardssona zmierzy się 7. marca. Na koniec Pucharu Algarve czeka nas natomiast rywal z puli Portugalia/Włochy/Nowa Zelandia/Belgia i całkiem ciekawą opcją wydaje się tu potencjalne starcie z ostatnią z wymienionych ekip. Na przestrzeni lat nie mieliśmy bowiem zbyt wielu okazji do przetestowania piłkarskich umiejętności Belgijek, a całkiem prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym to właśnie Czerwone Płomienie z Beneluksu będą jednymi z naszych grupowych rywalek podczas EURO 2021. Towarzyskie starcie z dawno niewidzianym rywalem na gościnnym, portugalskim wybrzeżu mogłoby w takiej sytuacji stanowić naprawdę przydatny materiał poglądowy.


Terminarz szwedzkiej kadry podczas Pucharu Algarve:

4. marca: Szwecja – Niemcy

7. marca: Szwecja – Norwegia/Dania

10. lub 11. marca – Szwecja – Portugalia/Włochy/Nowa Zelandia/Belgia

UWAGA: Pierwszy w bieżącym roku kalendarzowym mecz o punkty reprezentacja Szwecji rozegra 14. kwietnia. Na Gamla Ullevi w Göteborgu podopieczne Petera Gerhardssona zmierzą się z Węgierkami w ramach eliminacji EURO 2021.

Ta dekada będzie należeć do nich

monica

Monica Jusu Bah – jeden z wielu talentów z Umeå (Fot. Folkbladet)

Zakończona właśnie dekada miała niewątpliwie swoje bohaterki i choć kolejność, w jakiej wymieniamy ich nazwiska zależna jest bezpośrednio od perspektywy, z której obserwujemy piłkarski świat, to nie ma najmniejszych wątpliwości, że jako dyscyplina wykonaliśmy w ostatnim dziesięcioleciu ogromny krok do przodu. Pewne wydaje się również to, że z raz obranej ścieżki zbaczać nie będziemy także w latach dwudziestych i choć brak jakichkolwiek sukcesów reprezentacji młodzieżowych wzbudza delikatny niepokój, to Lindahl, Fischer i Seger w żadnym razie nie muszą się martwić o brak potencjalnych następczyń. Sztafeta pokoleń w szwedzkim futbolu nie jest bynajmniej zjawiskiem nowym i choć najczęściej towarzyszy jej smutek i nostalgia, to warto zauważyć, że każda dotychczasowa generacja zapisała się w historii przynajmniej jednym medalowym osiągnięciem. Bardzo chcielibyśmy, aby ów trend był kontynuowany, ale trzeba powiedzieć sobie jasno, że chętnych do walki o najwyższe cele przybywa nam z każdym kolejnym turniejem. Dla szwedzkich piłkarek nie ma jednak rzeczy niemożliwych, więc na dobry początek dekady przyjrzyjmy się tym, które być może za dziesięć lat będą stanowić o sile naszej kadry. Oto subiektywna lista największych nastoletnich talentów szwedzkiego futbolu A.D. 2020.

Hanna Bennison (2002, Rosengård) – jako jedyna w tym gronie zdążyła już na dobre przedstawić się nie tylko szwedzkiej, ale i międzynarodowej publiczności. I jeśli jej dalsza kariera ma wyglądać choć w części tak efektownie jak wejście do Damallsvenskan, czy do kadry selekcjonera Gerhardssona, to musimy przyznać, że nie możemy doczekać się kolejnego rozdziału tej historii. Gdyby dziś zapytać ekspertów, kto za dziesięć lat będzie główną ambasadorką szwedzkiego futbolu na świecie, większość ankietowanych bez wahania wskazałoby właśnie na pomocniczkę ze Skanii. I niech to będzie jej największą rekomendacją.

Linn Bogren (2000, Florida State) – występująca do niedawna w Linköping defensorka jak dotąd zapisała się w pamięci kibiców przede wszystkim niepotrzebną czerwoną kartką obejrzaną w spotkaniu z Kungsbacką. Kto jednak widział jej występy w reprezentacjach młodzieżowych, ten doskonale zdaje sobie sprawę, jak olbrzymi jest jej potencjał. A historia chociażby Julii Roddar pokazuje, że występy z rozgrywkach NCAA potrafią bardzo przysłużyć się szwedzkim piłkarkom. Pozostaje więc życzyć, aby i w tym przypadku powrót zza oceanu do Europy oznaczał dopiero początek pięknej przygody.

Saga Carlsson (2003, Umeå) – pomimo bardzo młodego wieku, w futbolu osiągnęła już całkiem sporo. Jako kapitanka prowadziła jedenastkę z Umeå do medali w każdej kolejnej kategorii wiekowej i absolutnie nikt w Västerbotten nie wyobraża sobie, aby inna zawodniczka stanowiła centralny punkt bloku defensywnego. Rok 2020 będzie dla niej pełen wyzwań, a na liście celów z pewnością znajdują się debiut na boiskach Damallsvenskan oraz historyczny awans z kadrą U-17 na mistrzostwa świata w Indiach. Powodzenia!

Evelina Duljan (2003, Kristianstad) – jeśli debiutujesz w najwyższej klasie rozgrywkowej w wieku trzynastu lat, a dwa lata później regularnie wybiegasz na boiska ekstraklasy w wyjściowej jedenastce, to pewne jest jedno: musisz mieć talent! I to nawet w wypadku, gdy twoją klubową trenerką jest Elisabet Gunnarsdottir, która nigdy nie bała się odważnie stawiać na młodzież. O tym, jak dynamiczną i nieprzewidywalną (w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa) piłkarką jest skrzydłowa z Kristianstad przekonało się już wiele defensorek w Damallsvenskan, ale chyba jedynie kwestią czasu pozostaje moment, w którym nazwisko Duljan znać będą nie tylko na Półwyspie Skandynawskim.

Agnes Granberg (2000, Umeå) – co jakiś czas w piłkarskich mediach powraca temat sytuacji w reprezentacyjnej bramce po zakończeniu kariery przez Hedvig Lindahl. Nie jest jednak wykluczone, że receptą na wszelkie bolączki okaże się dziewiętnastolatka z Umeå, która w minionym sezonie w pełni zasłużenie znalazła się w jedenastce sezonu Elitettan. Najbliższy rok młoda golkiperka spędzi już w najwyższej klasie rozgrywkowej, a stamtąd do kadry jest już przecież całkiem niedaleko. Oczywiście, trzeba jeszcze udowodnić swą sportową wartość na ligowych boiskach, ale kto ma tego dokonać, jeśli nie ona?

Elma Junttila Nelhage (2003, Göteborg) – gdyby ktoś chciał poznać definicję nowoczesnej defensorki, to przywołanie personaliów szesnastolatki z Västergötland w zasadzie wyczerpałoby w takich okolicznościach temat. Potrafi wyprowadzić piłkę, potrafi zachować odpowiedni balans pomiędzy obowiązkami ofensywnymi i defensywnymi, a na najwyższe obroty wchodzi wtedy, gdy zespół najbardziej tego potrzebuje. To dzięki takim zawodniczkom jak ona Göteborg przestał wreszcie być pustynią w piłce młodzieżowej. Czy z jej pomocą uda się także sięgnąć po upragnione i wytęsknione przez kibiców KGFC mistrzostwo?

Monica Jusu Bah (2003, Umeå) – swoją przygodę ze sportem (i z wygrywaniem) rozpoczynała od innebandy, ale na nasze szczęście to na piłkarskich boiskach jej talent rozbłysnął pełnym blaskiem. A ponieważ akurat w Umeå talenty rozwijać umieją jak mało gdzie, to pierwsza linia klubu z Västerbotten oraz kadry U-17 już dziś ma z niej całkiem sporą pociechę. Tytuł królowej strzelczyń młodzieżowego EURO wydaje się być jak najbardziej w jej zasięgu, a jeśli to właśnie gol jej autorstwa zapewni nam awans na mundial w Indiach, to też ani trochę się takim obrotem spraw nie zdziwimy. Bo dziurawienie siatki kolejnych rywalek weszło jej już w nawyk.

Rusul Rosa Kafaji (2003, AIK) – jeśli jedną z jej poprzedniczek na tej liście nazwaliśmy kompletną defensorką, to w jej przypadku możemy mówić o kompletnej piłkarce ofensywnej. Choć prezentowany przez nią styl odbiega nieco od tego, który w jej wieku prezentowała nam Kosovare Asllani, to właśnie ona wydaje się najbardziej naturalną kandydatką do tego, aby zastąpić Kosse w roli najlepszej szwedzkiej dziesiątki. Nie ma ani krzty przypadku w tym, że o zawodniczkę stołecznego AIK pytały już naprawdę uznane kluby, a coś mówi nam, że za dwanaście miesięcy jej wartość może być wyłacznie jeszcze wyższa niż obecnie.

Elsa Törnblom (2001, AIK) – chyba najbardziej wszechstronna w całym zestawieniu, ale akurat w jej przypadku jest to absolutnie zaletą. Dla niej nie stanowi wielkiego problemu ani gra w czteroosobowym bloku defensywnym, ani na wahadle, ani na skrzydle – na każdej z tych pozycji stanowiła wartość dodaną bijącej się o najwyższe cele młodzieżówki AIK. Rok temu wystąpiła w 19 meczach pierwszego zespołu na poziomie Elitettan, ale wydaje się, że te liczby stanowią dopiero preludium do tego, co pokaże nam w przyszłości. Kto wie, być może już w tej najbliższej?

Filippa Wallén (2000, West Ham) – jeszcze jedna sztokholmianka na liście, choć zimą zdecydowała się zamienić stołeczną Brommę na londyński West Ham. I wydaje się, że był to krok we właściwym kierunku, gdyż w bardzo międzynarodowej kadrze Młotów piłkarki o tej charakterystyce jak dotąd doskonale się odnajdywały. Przez lata w szwedzkim futbolu utarło się powiedzenie, że najwięcej problemów kadrowych reprezentacja ma na bokach obrony, ale jeśli w kolejce do gry w najważniejszej drużynie w kraju czekają takie zawodniczki, to obawy te wydają się cokolwiek przesadzone. Albo przynajmniej tymczasowo nieaktualne.

Szczęśliwego Nowego Roku 2020

gottnytt

Rok 2019 przyniósł nam wiele pięknych, piłkarskich wzruszeń, więc nic dziwnego, że naprawdę żal go żegnać. Z drugiej jednak strony, nie jest przecież powiedziane, że 2020 nie okaże się w tym względzie jeszcze lepszy, gdyż potencjalnych okazji do radosnych, futbolowych uniesień w najbliższych dwunastu miesiącach nie brakuje. W lipcu kadra Petera Gerhardssona uda się do Japonii na Igrzyska Olimpijskie z mocnym postanowieniem udowodnienia światu, że kapitalna postawa na francuskim mundialu absolutnie nie była jednorazowym wystrzałem. A gdy tokijski znicz zacznie powoli przygasać, nasza uwaga skupi się przede wszystkim na udanym zakończeniu eliminacji EURO 2021, które rozpoczęliśmy od naprawdę mocnego uderzenia. Swój czas będzie miała także reprezentacja do lat 17, która w maju, na stadionach w Falkenbergu, Halmstadzie, Varbergu oraz Ängelholm powalczy nie tylko o mistrzostwo Europy, ale również o pierwszą w historii szwedzkiej piłki kwalifikację na mundial w najmłodszej kategorii wiekowej. Ten ostatni odbędzie się w listopadzie w Indiach, a przepustkę na niego zapewni lokata w czołowej trójce europejskiego czempionatu. Nie mniej ciekawie będzie na ligowych boiskach, gdzie tytułu bronić będzie Rosengård, ale kolejka chętnych do rzucenia wyzwania mistrzyniom z Malmö robi się coraz dłuższa. Głodny sukcesów Linköping, Göteborg z nowym duetem trenerskim, czy wreszcie pragnący jak najszybciej zapomnieć o fatalnym sezonie 2019 Djurgården to tylko niektóre z mierzących naprawdę wysoko ekip. A Elitettan? Mocno zbrojące się Hammarby i Kvarnsveden marzą o powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej po odpowiednio dwu- i trzyletniej przerwie, ale wspomnienie fenomenalnych i zakończonych pełnym sukcesem szarż na Damallsvenskan w wykonaniu chociażby Kalmar i Uppsali każe nam wstrzymać się z rozdawaniem pierwszoligowych biletów przynajmniej do trzeciej dekady października.

Tak, na piłkarskich murawach i wokół nich już za chwilę znów będzie się działo, ale zanim na powrót rzucimy się w wir ligowo-pucharowo-reprezentacyjnej gorączki, czeka nas jeden z najpiękniejszych dni w roku. Dzień, w którym rok zmienia swoją cyfrę (tym razem nawet wyjątkowo dwie), a my składamy sobie płynące prosto z serca życzenia wszystkiego, co najlepsze na 366 najbliższych dni. I choć akurat tego dnia reflektory na szwedzkich stadionach nie rozbłysną, nie zapominamy w nim całkowicie o futbolu oraz o tych, dzięki którym ten nasz piłkarski świat jest tak cudownie kolorowy. Z okazji zbliżającego się wielkimi krokami Nowego Roku 2020 życzymy zatem …

Peterowi Gerhardssonowi, aby wreszcie został odpowiednio doceniony nie tylko przez tych, którzy na co dzień mogą obserwować efekty jego pracy. A przy okazji – powiększenia i tak już imponującej kolekcji unikalnych winyli.

Caroline Seger, aby w najbliższym roku rozegrała swój 215. mecz w kadrze, bijąc tym samym należący obecnie do Therese Sjögran rekord Szwecji (a zarazem Europy). Jeśli uczyni to jako podwójna medalistka olimpijska, to będzie tym bardziej miło.

Hedvig Lindahl, aby Wolfsburg wciąż pozytywnie ją inspirował, a podjęta po zakończeniu tokijskich Igrzysk decyzja w sprawie kontynuowania reprezentacyjnej kariery – bez względu na to, jak będzie brzmiała – przyniosła jej mnóstwo spokoju i radości.

Magdalenie Eriksson, aby miłość, jaką darzą ją fani Chelsea i reprezentacji Szwecji, dawała jej nieskończone pokłady pozytywnej energii.

Kosovare Asllani, aby Hiszpania i Madryt rzeczywiście okazały się dla niej najwspanialszym miejscem na rozwój kariery, a liczba wykonanych przez nią udanych dośrodkowań i celnych podań otwierających drogę do bramki była jeszcze bardziej imponująca niż w sezonie 2019.

Fridolinie Rolfö, aby wreszcie miała przed sobą rok bez żadnych kontuzji i problemów zdrowotnych. Jeśli tak będzie, z pozostałymi wyzwaniami poradzi sobie sama.

Annie Anvegård i Rebece Blomqvist, aby nigdy nie zatraciły skuteczności.

Stinie Blackstenius, aby rok 2020 okazał się dla niej przełomem, na który tak bardzo czeka.

Kadrze U-17, aby na własne oczy przekonała się, jak pięknie potrafią wyglądać jesienią Indie.

Piłkarkom i sympatykom Rosengård, aby mistrzowski tytuł pozostał w Malmö na dłużej.

Piłkarkom i sympatykom Vittsjö oraz Kristianstad, aby mistrzowski tytuł opuścił Malmö, jednocześnie pozostając w Skanii na dłużej.

Piłkarkom i sympatykom Göteborga, aby za dwanaście miesięcy marzenia o występie w finale Ligi Mistrzyń na Gamla Ullevi były dla nich wciąż żywe i rzeczywiste.

Beniaminkom wszystkich szczebli piłkarskiej piramidy, aby za rok nie wrócili tam, skąd właśnie przyszli.

Udziałowcom i sympatykom Malmö, aby udało im się potwierdzić, że takie wartości jak przywiązanie do barw i tradycji, nawet w skomercjalizowanym do granic absurdu świecie futbolu, potrafią ostatecznie zatriumfować.

Czytelnikom i odwiedzającym portal szwedzkapilka.com, aby rok 2020 przyniósł Wam same pozytywne emocje, nie tylko te piłkarskie. A do tego: zdrowia (bo ono zawsze najważniejsze), odwagi w realizacji wytyczonych sobie celów, wierności własnym przekonaniom i szacunku do przekonań innych. Nie musimy się kochać, nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale jeśli tylko będziemy się szanować, to wspólnie ulepszymy ten świat. Dzięki, że jesteście!

******

Portal szwedzkapilka.com czeka teraz tradycyjna przerwa noworoczna. Do gry wracamy za około dwa tygodnie. Do zobaczenia w Nowym Roku, do zobaczenia w latach dwudziestych!

Szwedzkie TOP-50 – napastniczki

asllani

Kosovare Asllani przez cały rok napędzała grę szwedzkiej kadry (Fot. Getty Images)

Powiedzmy sobie szczerze: tego, co w roku 2019 wyprawiała Kosovare Asllani w meczach reprezentacji, nie da się wyrazić za pomocą słów! Nieco bardziej pomocne byłyby może liczby, ale nawet one nie oddadzą tego, jaki wpływ na zespół trenera Gerhardssona miała pomocniczka hiszpańskiego Tacon. Jasne, sześć goli, dwanaście asyst i cztery kluczowe podania to całkiem pokaźny dorobek, ale dopiero oglądając w całości mecze szwedzkiej reprezentacji widzimy, jak wiele znaczy dla niej Asllani w swojej optymalnej dyspozycji. Nawet zdecydowanie słabsza wiosna, jeszcze w barwach Linköping, nie była w stanie zrzucić jej ze szczytu rankingu. Na miejscu drugim znajdziemy jeszcze jedną zawodniczkę hiszpańskiego beniaminka, bez której na pewno nie byłoby historycznej wiktorii nad Niemkami w upalnym Rennes. A także niesamowicie cennego zwycięstwa Tacon nad Espanyolem, w którym to Sofia Jakobsson miała swój ogromny udział. Na szwedzkich boiskach kończący się powoli rok należał natomiast do Anny Anvegård, która dzięki pięciu trafieniom dla Växjö oraz dziewięciu dla Rosengård została pierwszą od dekady szwedzką królową strzelczyń Damallsvenskan. A przecież w tym miejscu wcale nie kończą się jej osiągnięcia, z czego sprawę zdaje sobie każdy, kto oglądał na przykład listopadowe starcie przeciwko USA. Po piętach Anvegård deptać próbowały miedzy innymi Rebecka Blomqvist oraz Madelen Janogy, ale ani snajperce Göteborga, ani skrzydłowej Piteå nie udało się wyprzedzić w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodniczki ze Skanii. Przed rozpoczęciem sezonu niezwykle głośno było o ofensywnym tercecie z Linköping, ale na boisku z ‘trójki wspaniałych’ na swoim poziomie regularnie grała jedynie Lina Hurtig. Mimmi Larsson odblokowała się dopiero, gdy Olof Unogård zdecydował się przestawić ją na dziewiątkę, zaś Stina Blackstenius ma za sobą niezwykle frustrujący rok, choć osłodzony nieco arcyważnymi trafieniami w starciach przeciwko Kanadzie i Niemcom na francuskim mundialu. Nieco rozczarowana postępami w ostatnich miesiącach może być także Fridolina Rolfö, której aklimatyzację w Wolfsburgu utrudniły (co chyba nikogo z nas już nie dziwi) problemy natury zdrowotnej. Takich kłopotów nie miała natomiast Tove Almqvist, która w poszukiwaniu większej liczby minut zdecydowała się na transfer do Vittsjö i była to prawdopodobnie najlepsza decyzja w jej dotychczasowej karierze. Powodów do narzekań nie powinna mieć także Pauline Hammarlund, która po dłuższej przerwie ponownie znalazła się w kręgu zainteresowań selekcjonera, a wpływ na to miały jej więcej niż przyzwoite występy w barwach Göteborga. Po letnich wakacjach rozbrykał się nam duet napastniczek z Eskilstuny, dzięki czemu United zamiast o utrzymanie, biły się o ligowe podium. A my ostatecznie przekonaliśmy się, że technika Lorety Kullashi w połączeniu z szybkością Felicii Rogic to recepta na rozmontowanie każdej defensywy świata. Na tegorocznej liście znalazło się ponadto miejsce dla strzelającej seriami (ale konkretnymi) Amandy Edgren, a także dla nieobliczalnej Cassandry Korhonen, która swoimi 25 golami mocno pomogła Uppsali w wywalczeniu historycznej promocji do Damallsvenskan.

04. fw

Szwedzkie TOP-50 – pomocniczki

seger

Caroline Seger, czyli symbol sukcesu klubowego i reprezentacyjnego (Fot. FIFA)

Trudno silić się na oryginalność w wyszukiwaniu kolejnych określeń boiskowej postawy Caroline Seger. Kapitanka Rosengård i reprezentacji Szwecji w wielkim stylu poprowadziła do sukcesów obie drużyny, w których przyszło jej wstępować, a o tym, jak wielki miała w nich udział, świadczyć może między innymi miejsce w jedenastce sezonu Damallsvenskan, a także rozegranie meczu numer 200. w narodowych barwach. Do liczb legendy ze Skanii póki co nie zbliża się jeszcze Elin Rubensson, ale ubiegłoroczna MVP szwedzkiej ekstraklasy ani myśli zwalniać tempa, co niewątpliwie mocno cieszy sympatyków zespołu z Göteborga. Kibice na zachodnim wybrzeżu znajdują się w o tyle komfortowej sytuacji, że co tydzień przychodzi im oklaskiwać nie tylko fenomenalną Rubensson, ale także duet Julia ZigiottiJulia Roddar, który w zakończonych nie tak dawno rozgrywkach współtworzył być może najlepszą drugą linię w całej lidze. Wczesną wiosną prawdziwą eksplozję formy przeżywała występująca od dwóch sezonów w Vittsjö Michelle De Jongh, która dobrą dyspozycję potwierdzała regularnie aż do listopada i w nagrodę pojechała z kadrą Petera Gerhardssona do Columbus na mecz przeciwko mistrzyniom świata. Na tym samym zgrupowaniu szansę debiutu w seniorskiej kadrze otrzymała Hanna Bennison –  siedemnastolatka z Malmö i niewątpliwie największe odkrycie sezonu 2019 w szwedzkiej piłce. Z mistrzowskiego składu Piteå nie zostało już wiele, ale Julia Karlernäs z Norrbotten ruszać się póki co nie zamierza, z czego niewątpliwie najbardziej cieszą się właśnie na LF Arenie. Powody do radości swoim fanom dawała w minionym roku także Lisa Dahlkvist, dla której był to zdecydowanie najbardziej udany sezon od czasu występów w Tyresö. Na dość egzotyczny kierunek kontynuowania piłkarskiej kariery zdecydowała się Mia Persson, która latem postanowiła przeprowadzić się z Malmö do Pragi. Efekt? Niezwykle korzystne występy w roli pół-lewej pomocniczki, które pozwoliły Slavii – przy niemałym udziale Persson – dwukrotnie pokonać najgroźniejsze rywalki w walce o mistrzostwo Czech. Irma Helin oraz Nathalie Persson do samego końca biły się o utrzymanie w Damallsvenskan (ostatecznie sztuka ta udała się jedynie pierwszej z wymienionych), ale słaba postawa odpowiednio Djurgården i Limhamn Bunkeflo nie przeszkodziła im w zapisaniu na swoich indywidualnych kontach naprawdę udanego sezonu. Niezły rok mają za sobą także dwie defensywne pomocniczki, dla których pojęcie ‘stracona piłka’ mogłoby równie dobrze nie istnieć: Alice Nilsson z Kristianstad oraz Nellie Persson z Vittsjö. Tegoroczną listę wśród piłkarek środka pola zamykają nam potrafiąca przymierzyć z dystansu Filippa Angreldahl oraz wracająca wreszcie na dobre po nieprzyjemnej kontuzji kolana Johanna Kaneryd.

03. mid