Kadra na Ukrainę i Danię

sweden-englandu23s

Nina Jakobsson zdobywała już gole dla młodzieżowych reprezentacji Szwecji. Czas na kadrę A? (Fot. Bildbyrån)

Choć wydaje się, że fala największych tegorocznych upałów już za nami, przełom sierpnia i września będzie niewątpliwie bardzo gorącym okresem dla szwedzkiego futbolu. W meczach z Ukrainą i Danią kadra Petera Gerhardssona zagra bowiem o coś więcej niż tylko sześć punktów w swojej grupie eliminacyjnej i ewentualny awans na mundial we Francji. Być może zabrzmi to nieco patetycznie, ale stawką tych potyczek będzie przyszłość tej wciąż tworzącej się drużyny. Korzystny rezultat pozwoli zapomnieć o wpadce we Lwowie i przywróci bieg wydarzeń na właściwe tory. Niekorzystny skaże nas w najlepszym razie na trudne, zdradliwe, dwuetapowe baraże, a niepowodzenie w nich będzie oznaczać tyle, że dwa najbliższe wielkie turnieje oglądać będziemy z perspektywy widzów. Jak widać na załączonym obrazku, jest więc o co grać.

Znane doskonale wszystkim okoliczności sprawiają, że sierpień 2018 ewidentnie nie jest dobrym momentem na eksperymenty. Nie dziwi więc fakt, że wybory selekcjonera były dziś stosunkowo oczywiste, choć Gerhardsson postanowił docenić fenomenalną postawę na boiskach Damallsvenskan dwóch piłkarek z Piteå. Trudno spodziewać się, aby Julia Karlernäs i Nina Jakobsson już teraz miały odegrać kluczową rolę na przykład w Viborgu (choć kilkanaście lat w tym biznesie nauczyło nas, że nie można całkowicie wykluczać żadnego scenariusza), ale dostrzeżenie równej, stabilnej formy dwóch pomocniczek z Norrbotten pokazuje, że drzwi do kadry są jak najbardziej otwarte dla potencjalnych debiutantek. Może trochę szkoda, że na długiej, 24-osobowej liście nie wystarczyło miejsca dla Emmy Holmgren czy Julii Zigiotti, ale z drugiej strony rozumiemy, że sztab szkoleniowy w tak ważnym momencie postawił na nieco bardziej sprawdzone rozwiązania. Pewnym zaskoczeniem może być ponadto powrót do kadry rekonwalescentki Liny Hurtig, ale w rozmowie z reporterem SVT selekcjoner przyznał, że akurat ten wybór był wynikiem konsultacji z opiekunem Linköping Olofem Unogårdem, który zapewnił, że 22-letnia skrzydłowa będzie gotowa na sierpniowe zgrupowanie. Miejmy nadzieję, że gotowe będą również i wszystkie pozostałe zawodniczki, gdyż tym razem żartów już nie ma. Z Ukrainą i Danią naprawdę gramy o wszystko.

Kadra na Ukrainę i Danię:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Hedvig Lindahl (Chelsea), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Mia Carlsson (Kristianstad), Magdalena Eriksson (Chelsea), Nilla Fischer (Wolfsburg), Hanna Glas (Eskilstuna), Amanda Ilestedt (Turbine), Anna Oskarsson (Linköping), Linda Sembrant (Montpellier)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Linköping), Hanna Folkesson (Rosengård), Lina Hurtig (Linköping), Nina Jakobsson (Piteå), Julia Karlernäs (Piteå), Fridolina Rolfö (Bayern), Elin Rubensson (Göteborg), Olivia Schough (Göteborg), Caroline Seger (Rosengård)

Napastniczki: Anna Anvegård (Växjö), Stina Blackstenius (Montpellier), Sofia Jakobsson (Montpellier), Mimmi Larsson (Eskilstuna)


Podczas wtorkowej konferencji ogłoszona została ponadto kadra U-23 (zwana przeze mnie roboczo kadrą B, co chyba lepiej oddaje jej charakter), która już za dwa tygodnie na boiskach Norwegii weźmie udział w silnie obsadzonym Turnieju Czterech Narodów. Oprócz gospodyń, rywalkami podopiecznych Ulfa Kristianssona będą reprezentacje Anglii oraz USA.

Kadra na Turniej Czterech Narodów:

Bramkarki: Matilda Haglund (Linköping), Emma Holmgren (Hammarby), Emma Lind (Limhamn Bunkeflo)

Obrończynie: Ronja Aronsson (Piteå), Nathalie Björn (Rosengård), Selina Henriksson (Piteå), Nellie Karlsson (Växjö), Amanda Nildén (Brighton), Emma Pennsäter (Göteborg), Josefine Rybrink (Kristianstad)

Pomocniczki: Tove Almqvist (Linköping), Filippa Angeldahl (Linköping), Michelle De Jongh (Vittsjö), Ebba Hed (Vittsjö), Nellie Lilja (Rosengård), Ellen Löfqvist (Piteå), Ebba Wieder (Rosengård), Wilma Öhman (Umeå)

Napastniczki: Rebecka Blomqvist (Göteborg), Madelen Janogy (Piteå), Emma Jansson (Hammarby), Julia Zigiotti (Göteborg)


Szwedzki rozkład jazdy:

29. sierpnia, godz.  16 (Sarpsborg): Szwecja U-23 – USA U-23 

30. sierpnia, godz. 18:45 (Göteborg): Szwecja – Ukraina

31. sierpnia, godz. 19 (Fredrikstad): Norwegia U-23 – Szwecja U-23

3. września, godz. 16 (Sarpsborg): Szwecja U-23 – Anglia U-23

4. września, godz. 17 (Viborg): Dania – Szwecja

Reklamy

Podsumowanie 13. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 13. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Piteå 4-3 Göteborg. Wszystko na temat tego spotkania zostało już chyba powiedziane, napisane i pokazane. Komplet widzów na LF Arenie obejrzał spektakl, którego nie zapomina się do końca życia. Stellan Carlsson i Marcus Lantz mogli po ostatnim gwizdku z czystym sumieniem pogratulować sobie wspaniałego widowiska, ale podczas tej wymiany uprzejmości powody do radości miał tylko pierwszy z wymienionych trenerów.

Najładniejszy gol: Clara Markstedt (Vittsjö). Sam strzał napastniczki z północnej Skanii nie był może wyjątkowej urody, ale akcja, która przyniosła Vittsjö pierwszego gola, była wręcz podręcznikowa. Całą zabawę rozkręciła Catheirne Joan Bott, następnie Michelle De Jongh jednym, precyzyjnym podaniem związała dwie stoperki Kalmar, a wychodząca idealnie w tempo Markstedt ze spokojem dopełniła formalności. Niemcy powiedzieliby – Weltklasse!

Najlepsza piłkarka: Nina Jakobsson (Piteå). Dwa gole, udział w decydującej akcji, która przyniosła bramkę na 4-3 i wreszcie niemal perfekcyjna statystyka wygranych pojedynków powietrznych. Młodzieżowa reprezentantka Szwecji ewidentnie coraz mocniej puka do kadry Petera Gerhardssona i nie zdziwimy się, jeśli niebawem obejrzymy jej debiut w najważniejszej drużynie piłkarskiej w kraju. Póki co, forma obdarzonej doskonałymi warunkami fizycznymi pomocniczki najbardziej cieszy jednak kibiców w Norrbotten, gdzie w dużej mierze właśnie dzięki Jakobsson swoją siedzibę ma wciąż aktualny lider Damallsvenskan.


13. kolejka w liczbach:

Gole: 15  (średnia 3.00 / mecz)

Rzuty karne: 2  (1 wykorzystany)

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 3 022  (Piteå – Göteborg)

Najniższa frekwencja: 300  (Kalmar – Vittsjö)

Najszybszy gol: Ritah Kivumbi (Växjö) – 3. minuta (vs. Linköping)

Najpóźniej strzelony gol: Emma Lundh (Vittsjö) – 90+1. minuta (vs. Kalmar)


Jedenastka kolejki:

TEAM_13

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

dam

Magiczne popołudnie w Piteå

632@60

Taka radość nie może dziwić – to był niesamowity mecz! (Fot. Simon Eliasson)

Można szukać wielkich i pięknych słów, ale tak naprawdę żadne z nich nie oddadzą tego, co w niedzielne popołudnie przeżywał komplet widzów na LF Arenie. Mecz na szczycie Damallsvenskan okazał się całkowitym zaprzeczeniem tezy, że starcia dwóch klubów z czołówki to najczęściej taktyczne pojedynki, przeznaczone wyłącznie dla koneserów futbolu. Spektakl stworzony dziś przez dwie młode, ambitne i mierzące wysoko jedenastki okazał się bowiem najlepszą reklamą szwedzkiej piłki klubowej, a ci, którzy jakimś cudem go przegapili, powinni to natychmiast nadrobić. Ze swojej strony mogę zapewnić, że nawet znając ostateczny rezultat, rywalizację Piteå z Göteborgiem i tak każdy będzie śledzić z zapartym tchem. Bo prawda jest taka, że na koniec dnia żałować możemy jedynie tego, iż po takim meczu obie ekipy nie mogły dopisać do swojego dorobku trzech punktów.

Skoro jednak relacja tekstowa z definicji polega na tym, że rzeczywistość opisuje się słowami, to przynajmniej spróbujmy oddać namiastkę tego, co właśnie wydarzyło się na LF Arenie. Zaczęło się dobrze dla gospodyń, które od pierwszych minut ewidentnie starały się przenieść ciężar gry na połowę gości z Göteborga. Ich akcjom brakowało trochę dopieszczenia w postaci dokładnego, ostatniego podania, ale nie było wątpliwości, że to Piteå nadaje ton boiskowym wydarzeniom. Kiedy jednak wszyscy wyczekiwaliśmy pierwszego, poważnego zagrożenia pod bramką Jennifer Falk, gola strzeliły przyjezdne. Co więcej, dokonały tego w cokolwiek kontrowersyjnych okolicznościach, gdy na murawie leżała kontuzjowana Lena Blomkvist (z powodu urazu opuściła boisko kilka minut później). Sara Persson gry jednak nie przerwała, nie uczyniły tego również podopieczne Marcusa Lantza, a Julia Zigiotti skutecznie zamknęła dośrodkowanie Rebecki Blomqvist i strzałem z najbliższej odległości otworzyła wynik spotkania. Stosunkowo niespodziewanie stracony gol nieco ostudził zapędy piłkarek z Laponii i kolejna faza meczu toczyła się pod coraz większe dyktando gości z zachodniego wybrzeża. Raz jeszcze czekał nas jednak zwrot sytuacji i tym razem to gospodynie w najmniej spodziewanym momencie umieściły futbolówkę w siatce rywalek. Mówiąc bardziej konkretnie, dokonała tego Nina Jakobsson, która niesygnalizowanym uderzeniem z dystansu zaskoczyła nie do końca prawidłowo ustawioną Falk. Na tym nie skończyły się jednak emocje w pierwszej połowie, gdyż już w doliczonym czasie gry na mierzonego loba zdecydowała się Olivia Schough i Cajsa Andersson, która dosłownie sekundy wcześniej wygrała pojedynek sam na sam z Blomqvist, po raz drugi tego dnia musiała wyjmować piłkę z siatki.

Prawdziwe emocje czekały nas dopiero po przerwie, choć gdy w 59. minucie Julia Zigiotti i Elin Rubensson raz jeszcze udanie rozklepały defensywę z Piteå, wydawało się, że nic ciekawego w meczu na szczycie nas już nie spotka. Przyjezdne prowadziły w tym momencie różnicą dwóch goli, a obraz gry absolutnie nie wskazywał na to, aby gospodynie miały pomysł na to, jak wrócić do gry o chociażby jeden punkt. Z pomocą przyszły im jednak stałe fragmenty gry, które nawet pod nieobecność June Pedersen okazały się niesamowicie silną bronią zespołu prowadzonego przez Stellana Carlssona. Zaczęło się całkiem niewinnie, bo od bitego przez Faith Ikidi rzutu wolnego. Choć dystans do bramki Jennifer Falk był stosunkowo duży, nigeryjska stoperka dośrodkowała idealnie na głowę Jakobsson, a ta na pół szczęśliwie, na pół zamierzenie, zmieściła futbolówkę tuż przy lewym słupku. Gol kontaktowy przywracał gospodyniom nadzieję, ale dopiero bramka wyrównująca pozwoliła im uwierzyć w to, że dziś każdy rezultat jest jeszcze możliwy. Chwilę po tym, jak Blomqvist zmarnowała idealną okazję na 4-2, we własnej szesnastce ręką zagrała Filippa Curmark, a Julia Karlernäs bezbłędnie wytrzymała próbę nerwów i na nieco ponad kwadrans przed końcem rywalizacja zaczynała się od nowa.

Ostatnia faza meczu to szanse obu zespołów na to, aby rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść, ale tylko gospodyniom, w które z minuty na minutę jakby wstępowało drugie, piłkarskie życie, udało się zamienić jedną z nich na zwycięskiego – jak się okazało – gola. To, co dobre znów zaczęło się od Jakobsson, następnie idealnym przeglądem pola popisała się Edlund, a Karlernäs raz jeszcze – tym razem z gry – znalazła sposób na pokonanie Falk. Wypełniona po brzegi LF Arena eksplodowała, choć najgłośniejszy wybuch radości czekał nas dopiero po końcowym gwizdku, gdy stało się jasne, że komplet punktów zostaje pod kołem podbiegunowym. Podopieczne Stellana Carlssona, które wiele razy dokonywały na ligowych boiskach niemożliwego, zrobiły dziś coś, co wymyka się chyba nawet ich własnym standardom. Wyszarpane w absolutnie niewiarygodny sposób zwycięstwo w meczu na szczycie pozwoliło im oczywiście wykonać kolejny krok w drodze po marzenia, ale bez względu na to, jak zakończy się ten sezon, możemy być pewni, że dzisiejsze wydarzenia na zawsze pozostaną w pamięci zawodniczek i kibiców z Norrbotten, a 12. sierpnia 2018 na stałe zapisze się w historii klubu. I bardzo dobrze, bo przecież właśnie dla takich chwil kopie się tę nieznośną, okrągłą piłkę!

******

Mecz roku w Piteå w sposób niejako naturalny zepchnął na drugi plan wydarzenia na dwóch pozostałych stadionach, ale warto odnotować, że w derbach Malmö niespodzianki nie było. Perfekcyjnie wykonane stałe fragmenty oraz kliniczna precyzja obu stoperek pozwoliły Rosengård pewnie pokonać Limhamn Bunkeflo, a zwycięstwo nad lokalnym rywalem w połączeniu z porażką Göteborga oznacza, że dziesięciokrotne mistrzynie Szwecji przeskoczyły w tabeli ekipę z Västergötland. Na Tunavallen długo zanosiło się na pierwszy w tym sezonie Damallsvenskan bezbramkowy remis, ale na pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry sposób na świetnie dysponowaną Brett Maron znalazła Hanna Glas. Pół godziny wcześniej doskonałą interwencją popisała się golkiperka United Emelie Lundberg, broniąc wykonywany przez Ritę Chikwelu rzut karny.

Komplet niedzielnych wyników:

Piteå – Göteborg 4-3 (Jakobsson 34., 65., Karlernäs 73. (k), 85. – Zigiotti 13., Schough 45+1., Rubensson 59.)

Rosengård – Limhamn Bunkeflo 3-0 (Landeka 23., Boye 39., Viggosdottir 89.)

Eskilstuna – Kristianstad 1-0 (Glas 85.)

Beniaminek zgasił mistrza

image

Mistrz z Linköping wraca z Växjö na tarczy (Fot. Bildbyrån)

Choć ze względu na kolejne tego lata pogodowe anomalie, spotkanie na Myresjöhus Arenie rozpoczęło się z niemal dwudziestominutowym opóźnieniem, piłkarki Pierre’a Fondina błyskawicznie udowodniły, że niestraszne im burze, ulewy i huragany. Już pierwsza ofensywna akcja beniaminka sprawiła bowiem, że najbardziej wytrwali kibice z Växjö mogli z pełną satysfakcją poderwać się z zajmowanych przez siebie krzesełek. Perfekcyjną centrę Jeleny Cankovic na gola zamieniła Ritah Kivumbi, umieszczając futbolówkę w samym okienku bramki strzeżonej przez Stephanie Labbé. Doceniając kunszt Serbki i Ugandyjki, nie sposób jednak nie wspomnieć o zachowaniu we wspomnianej sytuacji dwóch piłkarek Linköping, które wydatnie przyczyniły się do tego, że mistrzynie Szwecji bardzo szybko musiały odrabiać straty. Najpierw katastrofalny błąd w przyjęciu popełniła Filippa Angeldahl, a następnie Lisa Lantz postanowiła uskuteczniać we własnej szesnastce krycie na radar. Nietrudno się domyślić, że efekt radosnego futbolu w wykonaniu LFC okazał się najgorszy z możliwych, a poniesionych w początkowej fazie meczu strat już nie udało się odrobić.

Zawodniczkom z Östergötland nie można odmówić tego, że nie starały się odwrócić losów boiskowej rywalizacji, ale skoro nie udało im się zamienić na bramkę choćby jednej ze stworzonych dziś okazji, to pretensje mogą mieć tylko i wyłącznie do siebie. Jeszcze przed przerwą fani z Växjö dwukrotnie zamierali w bezruchu, bezradnie obserwując lot zmierzającej do siatki futbolówki, ale w obu przypadkach skończyło się wyłącznie na strachu. W pierwszej sytuacji Tove Almqvist zabrakło kilku centymetrów do przecięcia groźnego dośrodkowania z lewego skrzydła, a w drugiej nieznacznie pomyliła się pozostawiona kompletnie bez opieki na siódmym metrze Janni Arnth. O tym, że defensywa ze Småland nie była w tym meczu monolitem, najlepiej świadczy fakt, że również w drugiej połowie jedna z piłkarek Linköping stanęła przed stuprocentową szansą na doprowadzenie do remisu. Lina Hurtig, bo o niej mowa, zachowała się jednak jeszcze gorzej niż Arnth i zamiast skorzystać z nieoczekiwanego prezentu od rywalek, w ogóle nie trafiła w piłkę. Coraz śmielsze ataki gości sprawiły, że w końcowej fazie meczu Växjö wyprowadziło dwa szybkie kontrataki, ale żaden z nich nie przyniósł podopiecznym trenera Fondina upragnionego, drugiego gola. Bliska tego, aby definitywnie rozstrzygnąć losy rywalizacji, była najlepsza na placu Cankovic, ale uderzoną przez nią futbolówkę z linii bramkowej skutecznie wybiła Lantz.

Dla gospodyń najważniejsze były jednak ciężko wywalczone trzy punkty, dzięki którym beniaminek znów oddalił się od strefy spadkowej na względnie bezpieczną odległość. Warto dodać, że sporo pracy na Myresjöhus Arenie miały w sobotnie popołudnie nie tylko piłkarki i służby porządkowe, ale także sędziowski kwartet z Lovisą Johansson na czele. Pani arbiter z Grums wiele razy musiała podejmować bardzo trudne decyzje, a jej werdykty nie zawsze spotykały się z poklaskiem obu szkoleniowców. Inna sprawa, że pretensje z obu ławek przynajmniej w kilku przypadkach były jak najbardziej uzasadnione i na przykład taka Anna Oskarsson może dziękować sędzi, która nie zauważyła ewidentnego zagrania ręką byłej defensorki Hammarby we własnym polu karnym. Kontrowersji nie brakowało również po drugiej stronie boiska, a Rasmussen i Asllani do tej pory są przekonane, że obrończynie ze Småland regularnie przekraczały dziś przepisy, korzystając ze zdecydowanie zbyt liberalnej ich zdaniem postawy trojga rozjemców.

******

O trzy punkty wzbogaciły się także piłkarki z Vittsjö, skutecznie rewanżując się Kalmar za niespodziewaną porażkę w rundzie wiosennej. Ekipa prowadzona przez duet trenerski Ross – Mårtensson od pierwszego gwizdka przejęła inicjatywę na Gröndals IP, ale pomimo niepodważalnej dominacji na murawie, złamanie defensywy beniaminka zajęło jej nieco ponad dwadzieścia minut. Wtedy właśnie pierwsze skrzypce zagrała znajdująca się obecnie w wybornej dyspozycji Michelle De Jongh, która świetnie dostrzegła wychodzącą na wolne pole Clarę Markstedt, a ponieważ napastniczka pozyskana z Hammarby nie zwykła marnować takich podań, przyjezdne znalazły się na prowadzeniu. Dosłownie chwilę później rezultat podwyższyła już sama De Jongh, a po kolejnych kilkudziesięciu sekundach strzał Emmi Alanen zatrzymał się na poprzeczce.

Druga połowa toczyła się w coraz gorszych warunkach pogodowych, a po kwadransie prowadzący to spotkanie Niklas Andersson uznał, że kontynuowanie gry w takich okolicznościach mija się z celem i zaprosił obie ekipy do szatni. Po niemal godzinnej przerwie mecz wznowiono na … znajdującym się nieopodal boisku ze sztuczną murawą, a zawodniczki z północnej Skanii nie tylko spokojnie dowiozły korzystny wynik do końcowego gwizdka, ale nawet były w stanie go podwyższyć. Trzeciego i ostatniego gola zdobyła już w doliczonym czasie gry Ema Lundh, dla której było to pierwsze trafienie w obecnych rozgrywkach. Warto zaznaczyć, że oprócz wspomnianej De Jongh, wyróżniającą się postacią w zespole gości była pozyskana latem z niemieckiej Jeny Catherine Joan Bott, dla której był to drugi niezwykle udany występ na szwedzkich boiskach.

Komplet sobotnich wyników:

Kalmar – Vittsjö 0-3 (Markstedt 24., De Jongh 28., Lundh 90+1.)

Växjö – Linköping 1-0 (Kivumbi 3.)

13. kolejka – zapowiedź

614562d7-6a76-4cd8-9332-1c9a115ac21b

Derby Malmö – znów będzie się działo! (Fot. Anderas Hillegren)

Drugi sierpniowy weekend z Damallsvenskan przyniesie nam wyjątkowo pięć spotkań, gdyż niezwykle ekscytujące derby Sztokholmu odbędą się dopiero 12. września. Już w najbliższych dniach walkę o prymat w mieście stoczą za to dwa zespoły z Malmö, Piteå z Göteborgiem zetrą się w meczu na szczycie, a odmieniony mistrz pojedzie na teren beniaminka i wcale nie będzie w tym starciu zdecydowanym faworytem. A zanim piłkarki wybiegną na murawę, w przynajmniej dwóch klubach czekają nas nie mniej ekscytujące chwile w postaci oficjalnego powitania nowych – miejmy nadzieję – gwiazd szwedzkich boisk. Jak widać i słychać, jest gorąco, ale czy w połowie sierpnia może w ogóle być inaczej? Na pewno nie w tym, najgorętszym w historii pomiarów temperatury roku.

Mecz kolejki: Piteå vs Göteborg. Wydarzenie tak wyjątkowe, że zasłużyło sobie na osobną zapowiedź. Najbardziej nieprawdopodobny mecz na szczycie Damallsvenskan w tym wieku, dla jednej z uczestniczących z nim drużyn może okazać się niezwykle ważnym krokiem w kierunku czegoś naprawdę historycznego. Trzeba tylko strzelić w niedzielę przynajmniej o jedną bramkę więcej od sąsiadek z ligowej tabeli. Prawda, że prosta recepta na sukces?

Wydarzenie kolejki: coraz krótsza linia życia Eskilstuny. Trzeciej drużyny ubiegłorocznych rozgrywek na prostą ewidentnie nie potrafił wyprowadzić Jonas Björkgren, ale początek kadencji Magnusa Karlssona wlał w serca kibiców United trochę nadziei na nadejście lepszych czasów. Niestety, były to jedynie miłe złego początki, a mająca naprawdę trudny terminarz w najbliższych tygodniach ekipa z Eskilstuny na niebezpiecznie długo zakotwiczyła w strefie spadkowej. Oczywiście, nikt nie ma wątpliwości, że na Tunavallen dysponują kadrą, która jest w stanie przezwyciężyć przedłużający się kryzys, ale najwyższy czas zacząć to udowadniać na boisku. Powtórka z Örebro zaczyna bowiem coraz wyraźniej majaczyć na horyzoncie, a doskonale wiemy jak wielką katastrofą (i to w zasadzie na każdej możliwej płaszczyźnie) byłaby dla klubu z Södermanland ewentualna degradacja. Pokonać bardzo niewygodnego rywala z Kristianstad łatwo z pewnością nie będzie, ale jeśli Larsson, Dahlkvist, Glas czy Johansson nie chcą zapisać się w historii jako te, które spuściły zespół z Tunavallen do Elitettan, to siódma porażka w sezonie w ogóle nie powinna wchodzić w grę.

Zagadka kolejki: czy Limhamn Bunkeflo postraszy lokalnego rywala? Historia ligowych derbów Malmö nie jest przesadnie długa, gdyż sięga zaledwie wiosny 2017 (we Francji nie przeszkodziłoby to wprawdzie w nazwaniu tej rywalizacji klasykiem, ale na szczęście nie jesteśmy Francuzami). Mecze te miały różny obraz, inne piłkarki decydowały o wyniku, ale za każdym razem faworytki z Rosengård ostatecznie zwyciężały do zera. Czy ze czwartym podejściem młodszy i znacznie mniej utytułowany klub zdoła przełamać tę passę? Nieobecność wykartkowanej Mii Persson zdecydowanie nie ułatwia sprawy, ale na Limhamns IP zapewniają, że w tej lidze nie ma drużyn nie do pokonania. I całe szczęście, bo tylko z takim podejściem można realnie liczyć na sprawienie niespodzianki w starciu z Rosengård, który może ostatnio nie zachwyca, ale w derbach zawsze robi swoje.

43f52a85-8e35-46d9-bbd2-a2eacc636073

Czy Lina Hurtig tej jesieni znów będzie postrachem golkiperek? (Fot. Stefan Jerrevång)

Piłkarka pod lupą: Lina Hurtig. Rok temu była podstawową piłkarką reprezentacji i bohaterką zwycięskiej batalii w chorwackim błocie. Poważna kontuzja przerwała jej karierę w najgorszym możliwym momencie, ale Hurtig z pewnością nie zalicza się do ludzi, którzy łatwo godzą się ze swoim losem. Długa i żmudna rehabilitacja pozwoliła jej wrócić do meczowej osiemnastki już w pierwszej, sierpniowej kolejce, a Olof Unogård głośno zapowiada, że to właśnie między innymi na niej budowana będzie nowa tożsamość Linköping. Czy już jutro możemy liczyć na błysk jej nieprzeciętnego talentu? Nadzieję na to mają z pewnością sympatycy mistrzyń Szwecji, choć pamiętajmy, że na Myresjöhus Arenie w Växjö nikomu nie gra się łatwo i tym razem absolutnie nie będzie w tym względzie inaczej.

Na pozostałych stadionach: podbudowane udaną inauguracją rundy rewanżowej Vittsjö postara się zrewanżować beniaminkowi z Kalmar za niespodziewaną, wiosenną porażkę. Wtedy bohaterkami były Ifeoma DIeke oraz Shade Pratt, ale w północnej Skanii mają nadzieję, że tym razem sobotnie popołudnie należeć będzie raczej do Michelle De Jongh. Albo przynajmniej do jednej z jej klubowych koleżanek.

Zestaw par 13. kolejki:

omg13_01

omg13_02

omg13_03

omg13_04

omg13_05

omg13_06

Gra o marzenia

pifgot

Elin Rubensson znów spróbuje powstrzymać Madelen Janogy (Fot. Piteå-Tidningen)

Jak zdobyć szczyt Szwecji? Można na przykład wdrapać się na północny wierzchołek Kebnekaise lub na pierwsze miejsce w tabeli Damallsvenskan. W niedzielne popołudnie, na LF Arenie w Piteå, zobaczymy w akcji te, które zdecydowanie pewniej niż na górskich szlakach czują się na zielonej murawie, z futbolówką przy nodze. Dotychczasowe wyniki sprawiły, że historyczny w przypadku obu klubów mistrzowski tytuł stał się czymś więcej niż tylko nierealnym marzeniem, ale zarówno w Norrbotten, jak i w Västergötland doskonale zdają sobie sprawę, że droga do końcowego zwycięstwa będzie kręta i pełna niezwykle trudnych przeszkód. Jedną z nich będzie można pokonać już w najbliższy weekend, przy okazji najbardziej nieoczekiwanego meczu na szczycie szwedzkiej ekstraklasy w tym stuleciu. Kto lepiej wytrzyma narastającą presję? Kto będzie potrafił przekuć ją w pozytywną energię? A może cała zabawa zakończy się podziałem punktów, z którego najmocniej ucieszy się cała Skania – od Malmö aż po Kristianstad? W Piteå i w Göteborgu już odliczają godziny do niedzielnego starcia, ale coraz większej gorączce trudno się tak naprawdę dziwić. W obu obozach wszyscy są w pełni świadomi nadarzającej się okazji, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że w przypadku ewentualnego niepowodzenia, na kolejną znów może trzeba będzie czekać wiele lat, bez jakiejkolwiek gwarancji, że w ogóle się pojawi.

Co zrozumiałe, o najbliższym meczu pilnie myślą już także obaj szkoleniowcy. Stellan Carlsson zastanawia się kim zastąpić zawieszoną za nadmiar żółtych kartek June Pedersen, bez której trudno wyobrazić sobie defensywę Piteå, natomiast Marcus Lantz dokładnie testuje wszelkie możliwe warianty ofensywne (również te, w których kluczowe role mają pełnić piłkarki sprowadzone do Göteborga w przerwie letniej). Oczekując na boiskowe fajerwerki, przyjrzyjmy się zatem potencjalnie najsilniejszym jedenastkom obu zespołów i spróbujmy oszacować, który z trenerów dysponuje na papierze większym potencjałem jakościowym. Porównania te są oczywiście w dużym stopniu umowne, gdyż spodziewamy się, że drużyny wybiegną na murawę LF Areny w zupełnie innych ustawieniach (3-4-2-1 w przypadku Piteå oraz 4-3-2-1 w przypadku Göteborga), ale skoro papier i tak zostanie zweryfikowany przez boisko, to nie zaszkodzi jeszcze bardziej podładować się przed pierwszym gwizdkiem. A zatem – starcie liderów czas zacząć:

Cajsa Andersson vs Loes Geurts. Golkiperkę Piteå swego czasu nazywano najsłabszym punktem mistrzowskiego Linköping, a tymczasem po zmienia klubu to ona, a nie LFC walczy o kolejny tytuł. Po drugiej stronie mamy jednak niezwykle doświadczoną Holenderkę, która po paryskiej przygodzie wróciła na szwedzką ziemię w dyspozycji lepszej niż kiedykolwiek wcześniej. Piteå 0-1 Göteborg.

Ronja Aronsson vs Emma Koivisto. Jedna z najmłodszych debiutantek w historii Damallsvenskan kontra solidność rodem z Finlandii. Pojedynek niezwykle wyrównany, gdyż obie miały już w tym sezonie swoje momenty, ale jednak nieco więcej atutów ma po swojej stronie defensorka z Norrbotten, która pod nieobecność Pedersen będzie w niedzielę wykonywać większość stałych fragmentów. Piteå 1-1 Göteborg.

Lena Blomkvist vs Taylor Leach. Amerykańska stoperka otworzyła sezon dwoma golami samobójczymi i serią niezbyt przekonujących występów, ale później było już tylko lepiej. Im dłużej trwała liga, tym pewniejszym punktem defensywy z Göteborga stawała się właśnie Leach. Blomkvist natomiast długo czekała na swoją szansę, ale gdy już ją dostała, od razu znalazła się w jedenastce kolejki. Remis. Piteå 1.5-1.5 Göteborg.

Faith Ikidi vs Beata Kollmats. Kapitanka Göteborga to zawodniczka, która w ostatnich latach zaliczyła kolosalny progres, ale w rywalizacji z prawdopodobnie najlepszą defensorką Damallsvenskan ostatniej dekady po prostu nie ma wielkich szans. Nigeryjce przytrafiają się wprawdzie kiksy wynikające ze zbyt optymistycznego podejścia do swoich technicznych umiejętności, ale w Piteå mają nadzieję, że ich limit na ten sezon został już wykorzystany. Piteå 2.5-1.5 Göteborg.

Emelie Lövgren vs Catrine Johansson. Choć są zupełnie inne, na boisku cechują je dokładnie te same atuty. Solidność i dobrze rozumiana przewidywalność sprawiają, że choć stosunkowo rzadko pojawiają się na pierwszym planie, mało kto potrafiłby wyobrazić sobie sobie kadrę bez nich. Kolejny nierozstrzygnięty pojedynek. Piteå 3-2 Göteborg.

Ellen Löfqvist vs Filippa Curmark. Dwie pomocniczki o inklinacjach defensywnych. Pierwsza dość niespodziewanie przejęła kapitańską opaskę pod nieobecność Josefin Johansson, ale wybór trenera i zespołu najwyraźniej jeszcze dodał jej skrzydeł. Druga wciąż próbuje wrócić do swojej dyspozycji sprzed urazu, który zabrał jej kilka miesięcy treningów. Obie są w stanie w dowolnym momencie rozegrać wielki mecz, ale ze względu na obecną dyspozycję, w niedzielę chyba prędzej zrobi to zawodniczka z Norrbotten. Piteå 4-2 Göteborg.

Julia Karlernäs vs Elin Rubensson. Piłkarkę Piteå swego czasu nazywano specjalistką od spadków, ale w tym roku degradacja raczej jej nie grozi. Rozgrywająca sezon życia Karlernäs jest niewątpliwie postacią numer jeden w drugiej linii swojego zespołu, ale dokładnie to samo można powiedzieć o Rubensson w przypadku Göteborga. Obie strzelają, obie asystują, ale to 54-krotna reprezentantka Szwecji jest jednak zdecydowanie bardziej wszechstronna. Piteå 4-3 Göteborg.

Selina Henriksson vs Julia Roddar. Jeszcze nie tak dawno mierzyły się na drugoligowych boiskach, a za kilka dni zagrają o fotel lidera w Damallsvenskan. Obie zaczynały jako skrzydłowe, ale wykształcona piłkarsko za oceanem Roddar z powodzeniem występuje również w centralnym sektorze boiska. Henriksson rozegrała świetny mecz przeciwko Limhamn Bunkeflo na inaugurację rundy rewanżowej, ale postawa na przestrzeni całego sezonu każe przyznać kolejny punkt gościom. Piteå 4-4 Göteborg.

Nina Jakobsson vs Rebecka Blomqvist. To na nie zwrócone będą oczy kibiców oczekujących widoku futbolówki lądującej w siatce. Obie i tak już zrobiły więcej niż oczekiwano od nich przed rozpoczęciem rozgrywek, ale łaska fana hołduje zasadzie, że skoro powiedziało się A, to teraz trzeba powiedzieć B. A skoro tak, to w większym uderzeniu zdaje się być napastniczka z Göteborga. Piteå 4-5 Göteborg.

Madelen Janogy vs Julia Zigiotti. Szybkie, zwrotne, dynamiczne, powoli pojawiające się w polu widzenia selekcjonera reprezentacji. Tegoroczne statystyki przemawiają za piłkarką gości, ale w tym konkretnym przypadku liczby nie mogą być jednym decydującym kryterium wyboru. Tym bardziej, że na korzyść Janogy przemawia zdecydowanie lepsze zrozumienie z koleżankami z formacji. Remis. Piteå 4.5-5.5 Göteborg.

Cecilia Edlund vs Karin Lundin. Piłkarka z Piteå wskoczyła do wyjściowej jedenastki w miejsce młodziutkiej Norweżki Norheim i jak dotąd robi swoje. Zawodniczka z Göteborga wskoczyła do wyjściowej jedenastki po fenomenalnej rundzie w Kungsbace i jak dotąd również robi swoje. W tej sytuacji, werdykt wydaje się być sprawą oczywistą. Piteå 5-6 Göteborg.

Wynik tej konfrontacji już znamy. W niedzielę nie spodziewamy się wprawdzie aż tylu goli, ale możemy zapewnić, że będzie ciekawie. Czy zwycięzcą okaże się ta sama ekipa? Tego zagwarantować nie sposób, więc najlepiej przekonać się o tym na własne oczy na trybunach LF Areny lub przed ekranami urządzeń elektronicznych. Pora na grę nie tylko o tron, ale o wspaniałe, sportowe marzenia, które za trzy miesiące spełni co najwyżej jedna z tych drużyn. Bo piłka nożna to bezwzględny, ale jednocześnie bardzo piękny sport.