United they play, United they win

chtistiam ornberg

Mistrz pokonany – Eskilstuna w ekstazie! (Fot. Christian Örnberg)

W sezonie 2019 Rosengård nie zaznał na własnym boisku choćby jednej porażki, ale każda seria ma kiedyś swój kres. Tę konkretną w spektakularnym stylu zakończyły w piątkowy wieczór piłkarki z Eskilstuny, które właśnie w stolicy Skanii odniosły swoje pierwsze, ligowe zwycięstwo w obecnej kampanii. Nietypowo? Owszem, ale jeśli masz u siebie w kadrze najlepszą wersję Lorety Kullashi, to żaden rywal ci nie straszny. Urodzona w Helsinkach napastniczka dwukrotnie znalazła sposób na pokonanie Zeciry Musovic, a na jej trafienia jedenastokrotne mistrzynie Szwecji potrafiły odpowiedzieć jedynie golem Caroline Seger. Czy zwycięstwo gości na mocno przecież niegościnnym dla przyjezdnych terenie w Malmö można nazwać szczęśliwym? W jakimś sensie tak, gdyż nie sposób przewidzieć, jak potoczyłby się mecz, gdyby prowadząca go Sara Persson uznała prawidłowego gola autorstwa Johanny Kaneryd. Z drugiej jednak strony, dowodzona przez duet Barsley – Stenevik defensywa United imponowała pewnością i spokojem, z jakim rozbijała kolejne ofensywne natarcia piłkarek z Malmö. Brylowała w tym szczególnie była reprezentantka Szkocji, która jedyny poważniejszy błąd popełniła właśnie przy wspomnianym już dośrodkowaniu Cankovic na głowę Seger. Swoją cegiełkę do wywiezienia ze Skanii trzech bezcennych punktów dołożyła jednak każda z zawodniczek United, a ponieważ takie zwycięstwa potrafią tylko wzmocnić, to możemy być pewni, że Okobi, Andersson, Ayinde i spółka jeszcze wiele razy dadzą nam w tym sezonie powód, aby pisać o ich grze w samych superlatywach.

Niespodziewane potknięcie Rosengård bez skrupułów wykorzystał Göteborg, pewnie rozbijając na Valhalli osłabione Växjö. Pierwszego gola dnia podarowała podopiecznym Matsa Grena Emilie Henriksen (co warto odnotować, na listę strzelczyń wpisała się wtedy Stina Blackstenius), a kolejne trafienia gospodynie wypracowały już sobie same. Choć trzeba przyznać, że szczególnie w pierwszej połowie, defensywa ze Småland przesadnie im w tym nie przeszkadzała. Ostatecznie skończyło się na 4-0 po tym, jak dwa gole dołożyła do puli Hammarlund, a jednego Zigiotti. Gdyby istniała taka konieczność, zawodniczki znad Göty pewnie powalczyłyby o jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo, ale zamiast śrubowania wyniku, trener KGFC wolał dać zadebiutować na boiskach Damallsvenskan niezwykle utalentowanej Hannie Wijk, której zresztą zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów, aby przywitanie z wielkim, seniorskim futbolem uczcić golem na 5-0. W tym przypadku z pewnością sprawdzi się jednak powiedzenie, że co się odwlecze …

Pierwszą w sezonie porażkę zapisał na swoim koncie beniaminek z Uppsali, choć o zwycięstwo na Studenternas IP piłkarki z Piteå musiały drzeć aż do ostatnich sekund tej stosunkowo wyrównanej batalii. Tym razem, pomimo dwóch naprawdę niezłych okazji,  podopiecznym Jonasa Valfridssona nie udało się jednak odwrócić wyniku w końcowym kwadransie, w związku z czym perfekcyjny, mierzony strzał Fernandy Da Silvy z 52. minuty okazał się kopnięciem na wagę trzech punktów. Jeden gol przesądził również o tym, że po trzech seriach spotkań jedyną bezbłędną drużyną w Damallsvenskan pozostaje Linköping Olofa Unogårda. Na klub z Östergötland jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek spadło mnóstwo krytycznych słów, ale póki co boiskowa rzeczywistość zdaje się przyznawać rację charyzmatycznemu trenerowi oraz jego wizji budowania zespołu. Warto zauważyć, że na liście strzelczyń w meczowym protokole po stronie LFC znów widnieje nigeryjskie nazwisko, choć tym razem jest to nie Ebere Orji, a Uchenna Kanu. Pozytywnym zaskoczeniem dla wielu obserwatorów jest na początku nowego sezonu także Örebro. W zakończonej właśnie kolejce zespół z Behrn Areny w pełni zasłużenie pokonał na wyjeździe beniaminka z Umeå, a o końcowym wyniku przesądziły ostatecznie dwa świetnie wykonane stałe fragmenty gry. W obu przypadkach na gole zamieniła je Karin Lundin, wykorzystując dogrania odpowiednio Fridy Abrahamsson i Heidi Kollanen.

Ogromnych emocji nie zabrakło w mocno wyczekiwanych derbach Skanii, ale po widowisku z sześcioma golami, czerwoną kartką i niewykorzystanym w 98. minucie gry rzucie karnym, z pierwszego w sezonie zwycięstwa nie mogła cieszyć się żadna z ekip. Obie mogły natomiast odczuwać spory niedosyt; Vittsjö z powodu aż trzykrotnie wypuszczonego z rąk prowadzenia, zaś Kristianstad ze względu na ostatni kwadrans, podczas którego grająca w liczebnej przewadze drużyna Elisabet Gunnarsdottir powinna rozstrzygnąć to niezwykle pasjonujące starcie na swoją korzyść. Oprócz skromnego dorobku punktowego ubiegłorocznej rewelacji rozgrywek, Thomasa Mårtenssona martwić może także kolejna kontuzja, jeszcze bardziej dziesiątkująca i tak już mocno osłabioną kadrę Vittsjö. Tym razem, z powodu urazu kolana, boisko przedwcześnie musiała opuścić Ebba Hed.


3. kolejka w liczbach:

Gole: 17  (średnia 2.83 / mecz)

Rzuty karne: 1  (niewykorzystany)

Żółte kartki: 13

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Clara Markstedt (Vittsjö) – 3. minuta (vs. Kristianstad)

Najpóźniejszy gol: Therese Åsland (Kristianstad) – 86. minuta (vs. Vittsjö)

Piłkarka kolejki: Loreta Kullashi (Eskilstuna)

Gol kolejki: Uchenna Kanu (Linköping)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

3. kolejka – zapowiedź

simonsson

Therese Simonsson wpisywała się na listę strzelczyń w obu dotychczasowych meczach Umeå (Fot. Bildbyrån)

Dziewięć ligowych kolejek w nieco ponad miesiąc – tak wygląda w najbliższych tygodniach rozkład jazdy Damallsvenskan. Ten prawdziwy maraton, który miejmy nadzieję uda się nam szczęśliwie dokończyć, zainaugurują dziś wieczorem piłkarki z Umeå i Örebro. Oba zespoły były przed rozpoczęciem rozgrywek wymieniane wśród potencjalnych kandydatów do spadku i choć po pierwszych dniach tegorocznej kampanii w obu obozach zapanował delikatny optymizm, to nie ma wątpliwości, że za kilka godzin w Västerbotten obejrzymy klasyczny mecz o sześć punktów. Jego wynik pozostaje oczywiście wielką niewiadomą, a o zwycięstwie jednej ze stron może przesądzić chociażby dyspozycja dnia lub przebłysk geniuszu którejś z liderek, jak Dahlkvist czy Simonsson po stronie Umeå lub Farquharson w ekipie gości. Warto mięć na uwadze również to, że jak dotąd obie ekipy znacznie lepiej prezentowały się w ofensywie niż w defensywie, co również może, choć absolutnie nie musi, okazać się istotnym czynnikiem.

Piątek przyniesie nam powrót do gry dwóch głównych kandydatów do mistrzostwa. Teoretycznie łatwiejsze zadanie wydaje się mieć Göteborg, który z Växjö powinien poradzić sobie pomimo ogromnych problemów z kontuzjami w formacji obronnej (na mniej lub bardziej poważne urazy narzekają między innymi Kollmats, Schmidt i Berglund). Formę Rosengård sprawdzi natomiast Eskilstuna i jeśli piłkarki z Malmö wyjdą z tej batalii zwycięsko (choćby znów w stosunku 1-0), to u progu ligowego maratonu pewnie ustawią się na pole position wyścigu o kolejny tytuł do klubowej gabloty. Statystyka jest w tej materii sprzymierzeńczynią Rosengård, bo jeśli ma się w kadrze takie strzelby jak Larsson, Imo, czy Anvegård, to można w ciemno zakładać, że przynajmniej jedna z nich musi wreszcie odpalić.

I na koniec tej piłkarskiej wyliczanki sobota, która przyniesie nam przede wszystkim kolejną odsłonę walki Uppsali z naginaniem praw logiki. Te mówiły nam, że drużyna prowadzona przez Jonasa Valfridssona nie będzie miała czego szukać w pierwszoligowych realiach, ale póki co absolutny beniaminek wciąż nie zaznał w najwyższej klasie rozgrywkowej goryczy porażki. Czy stanie się to za sprawą Piteå? W Norrbotten od lat szukają skutecznej napastniczki, ale z drugiej strony Jakobsson, Karlernäs i Da Silva wielokrotnie udowadniały już, że wcale nie musi to być problemem. Interesujące zawody czekają nas także w Linköping, gdzie nieoczekiwany lider podejmie Djurgården. O drużynie ze stolicy napisano już chyba wszystko, ale pomimo tego nikt nie potrafi postawić w jej przypadku konkretnej diagnozy. W obozie LFC oglądają się jednak przede wszystkim na siebie i liczą na to, że Frida Maanum do spółki z Ebere Orji skutecznie wybiją z głowy marzenie o zwycięstwie jeszcze jednemu rywalowi. A szczelna, dowodzona przez wreszcie wolną od kontuzji Nillę Fischer defensywa, ma w tym dodatkowo pomóc. Trzech, dających tak bardzo wyczekiwany oddech punktów, mocno potrzebują także w Vittsjö oraz w Kristianstad. Oba kluby ze Skanii rozpoczęły bowiem tegoroczny sezon od dwóch porażek i jeszcze jedno potknięcie mogłoby oznaczać pozostanie w niebezpiecznych rejonach tabeli na dłużej, a to zawsze jest scenariusz, którego ze wszystkich sił chce się uniknąć.


Zestaw par 3. kolejki:

omg3_01

omg3_02

omg3_03

omg3_04

omg3_05

omg3_06

Weekend na remis

frida

Frida Maanum imponuje świetną dyspozycją u progu nowego sezonu (Fot. Bildbyrån)

To miał być kolejny mecz z cyklu tych, które odpowiedzą nam na pytanie, czy Göteborg z sezonu 2020 to drużyna posiadająca w sobie mistrzowski gen. Od pierwszego gwizdka na Tunavallen wszystko toczyło się jednak wbrew oczekiwaniom Matsa Grena i kibiców z Västergötland. Najpierw murawę przedwcześnie opuścić musiała nieustannie dręczona w ostatnich latach kontuzjami Emma Berglund, a następnie ofensywny tercet z Eskilstuny zaczął coraz śmielej zapuszczać się w pobliże bramki Jennifer Falk. Kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami przyjezdne odzyskały dopiero pod koniec pierwszej części gry, ale to w zupełności wystarczyło, aby podobnie jak przed tygodniem cieszyć się z gola do szatni. Jego autorką okazała się rezerwowa Julia Roddar, która bezlitośnie wykorzystała fakt, że tor kopniętej przez nią piłki błędnie odczytała Emelie Lundberg. Pierwszy kwadrans po przerwie to okres, w którym zawodniczki z zachodniego wybrzeża miały przynajmniej kilka okazji ku temu, aby definitywnie zamknąć mecz, ale ani Pauline Hammarlund, ani Stina Blackstenius, nie były w stanie skierować futbolówki do siatki gospodyń. A skoro tak, to w czwartej z doliczonych minut przekonaliśmy się, jak boleśnie potrafią się w piłce nożnej zemścić niewykorzystane okazje. Fanny Andersson zacentrowała w pole karne, Emma Engström dość przypadkowo zgrała piłkę pod nogi Lorety Kullashi, a 21-letnia była napastniczka AIK z zimną krwią przymierzyła tuż przy lewym słupku bramki całkowicie bezradnej Falk, robiąc w ten sposób pierwszą wyraźną rysę na mistrzowskich planach ekipy z Göteborga.

Rysa ta okazała się tym głębsza, że po komplet punktów w derbach Skanii sięgnęły piłkarki Jonasa Eidevalla. Rosengård już drugi raz w tym sezonie zwyciężył w najskromniejszym możliwym wymiarze (1-0), ale trudno powiedzieć, aby któryś z tych wyników był szczęśliwy lub przypadkowy. Jedyny gol na arenie w Krisitanstad padł tuż przed przerwą, kiedy to Glodis Perla Viggosdottir skutecznie wykorzystała centrę Jeleny Cankovic z rzutu rożnego. W drugiej połowie to piłkarki z Malmö były bliższe podwyższenia wyniku, ale albo brakowało im precyzji, albo na posterunku była amerykańska golkiperka KDFF Brett Maron. Osobne słowa uznania należą się także kapitance Rosengård Caroline Seger, która po drobnych problemach ze zdrowiem wróciła do wyjściowej jedenastki i z pewnością była wyróżniającą się postacią tego niesamowicie intensywnego, derbowego starcia.

Bój w Kristianstad wyłonił ostatecznie zwycięzcę, ale większość starć drugiej kolejki Damallsvenskan kończyła się remisami. Rozstrzygnięcia nie doczekali się kibice na VISMA Arenie w Växjö, gdzie miejscowe piłkarki podzieliły się punktami z beniaminkiem z Uppsali. Prowadzenie gospodyniom dała w 61. minucie Signe Holt, skutecznie egzekwując podyktowaną za bezmyślny faul Anny Rakel Petursdottir jedenastkę, ale podopieczne Jonasa Valfridssona raz jeszcze zszokowały cały kraj ambitną walką do końca, która ponownie przyniosła im wymierne skutki. W 83. minucie rezerwowa Cornelia Kapocs urwała się lewym skrzydłem i po fenomenalnym rajdzie wzdłuż linii końcowej, pomimo asysty dwóch defensorek, zmieściła futbolówkę w okienku bramki Katie Fraine. Po swój premierowy w tegorocznej kampanii punkt sięgnął w sobotę także drugi z beniaminków, choć w Umeå mają pełne prawo odczuwać w tej chwili wielkie rozczarowanie. Kapitalna postawa przede wszystkim duetu Fanny Hjelm – Therese Simonsson powinna bowiem wystarczyć na pokonanie zadziwiająco bezbarwnego Djurgården, któremu nie pomagają już ani zmiany trenerów, ani przemeblowania kadry, ani powroty do gry kolejnych piłkarek. W Sztokholmie wielka smuta, a w Piteå wielki niedosyt po domowym remisie z niżej notowanym Örebro. Na kwadrans przed końcem kibiców z Norrbotten pięknym lobem uszczęśliwiła Cecilia Edlund, ale błyskawiczna odpowiedź Karin Lundin po asyście Heidi Kollanen sprawiła, że jeden punkt pojechał na Południe.

Z trendu remisów wyłamał się tylko Linköping i w nagrodę to właśnie drużyna prowadzona przez Olofa Unogårda przynajmniej do środy będzie patrzeć z góry na wszystkich rywali. Zwyciężyć na terenie mocno osłabionego Vittsjö wcale nie było jednak łatwo, a do przerwy – za sprawą Clary Markstedt – to gospodynie były nieco bliższe zainkasowania trzech punktów. Od czego ma się jednak w kadrze Fridę Maanum? Reprezentantka Norwegii w 73. minucie zaskoczyła Sabrinę D’Angelo wkrętką bezpośrednio z rzutu rożnego, a że niespełna kwadrans wcześniej przyjezdne wyrównały po przepięknej akcji w nigeryjskim stylu dwójki Kanu – Orji, to LFC mógł ostatecznie cieszyć się ze zwycięstwa w skąpanej deszczem Skanii.


2. kolejka w liczbach:

Gole: 12  (średnia 2.00 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Tilde Lindwall (Djurgården) – 11. minuta (vs. Umeå)

Najpóźniej strzelony gol: Loreta Kullashi (Eskilstuna) – 90+4. minuta (vs. Göteborg)

Piłkarka kolejki: Caroline Seger (Rosengård)

Gol kolejki: Cornelia Kapocs (Uppsala)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

2. kolejka – zapowiedź

collin

Piłkarki z Eskilstuny w sobotę będą musiały wykazać się większą efektywnością (Fot. Tobias Sterner)

Inauguracyjną kolejkę zakończyły niezwykle mocnym akcentem. Czy w podobnym stylu piłkarki z Göteborga wejdą w kolejny, ligowy weekend? Wiele na to wskazuje, choć akurat starcia ekipy znad Göty z Eskilstuną często wymykają się wszelkim przewidywaniom. Tak było choćby przed trzema laty, kiedy to walczący wówczas rozpaczliwie o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej Göteborg przyjechał na Tunavallen i rozbił wyżej notowanego rywala 5-1. Albo przed rokiem, gdy to zawodniczki United zatrzymały mającego mistrzowskie aspiracje przeciwnika. Pewni możemy być raczej tego, że w Södermanland czeka nas pojedynek dwóch niezwykle silnych formacji ofensywnych; z jednej strony zaatakuje bowiem niezatapialny tercet Andersson – Kullashi – Rogic, zaś z drugiej od gwiazd w osobach Hammarlund, Blomqvist, Zigiotti, czy Blackstenius aż się roi. Logika podpowiada więc, że goli i emocji na Tunavallen nie zabraknie, a po ostatnim gwizdku z dobrze wykonanego zdania cieszyć będą się najpewniej goście z zachodniego wybrzeża. Ale czy dosłownie przed chwilą nie próbowaliśmy udowodnić, że akurat w tej rywalizacji boiskowe wydarzenia nie zawsze idą w parze z tym, co podpowiada logika?

Dobra wiadomość dla kibiców z Kristianstad jest taka, że pomimo absencji dwóch kluczowych defensorek, Pomarańczowa Armia ze Skanii w minioną niedzielę zaprezentowała się całkiem przyzwoicie na tle ligowego potentata. Ta nieco gorsza, że ta niezła w sumie postawa przełożyła się na porażkę 1-5 i ostatnią lokatę w tabeli przejściowej. W ten weekend łatwiej na pewno nie będzie, gdyż z wizytą do Kristianstad wybiera się drugi z głównych pretendentów do mistrzowskiego tytułu. Jonas Eidevall i jego Rosengård przed tygodniem długo nie mogli znaleźć sposobu na rozmontowanie szczelnej defensywy Vittsjö, ale formacja obronna z Kristianstad dopiero co pokazała, że przynajmniej na tę chwilę ewidentnie nie jest monolitem. A to może okazać się przysłowiową wodą na młyn zawodniczek z Malmö, które jak nikt inny potrafią uwydatnić wszelkie niedoskonałości w szeregach rywala i zrobić z nich właściwy dla siebie użytek.

Sobota przyniesie nam także bezpośrednie potyczki zespołów, które w zgodnej opinii większości ekspertów w tym sezonie skupią się przede wszystkim na walce o ligowy byt. Na Myresjöhus Arenę zawita podbudowana premierowym zwycięstwem Uppsala, która zamierza raz jeszcze udowodnić jak bardzo mylili się ci, którzy na długo przed rozpoczęciem rozgrywek zarezerwowali dla podopiecznych Jonasa Valfridssona rolę zdecydowanego, pierwszoligowego outsidera. O ile jednak w przodzie – za sprawą chociażby Mariki Bergman Lundin, czy Cassandry Korhonen – beniaminek wyglądał w inauguracyjnej kolejce dobrze, o tyle w defensywie zdarzały się mu przestoje, które potrafiła wykorzystać chociażby Olivia Schough i możemy być pewni, że jutro z podobną bezwzględnością podejdą do tematu Signe Holt oraz Ria Öling. Skoro wspomnieliśmy już o Djurgården, to w Sztokholmie przed starciem z Umeå pełna mobilizacja, gdyż wszyscy zdają sobie sprawę, że kolejna strata punktów mogłaby oznaczać, że kampania 2020 zacznie niepokojąco przypominać tę ubiegłoroczną, a podobny cud w postaci utrzymania tak fatalnie grającego zespołu, drugi raz może się po prostu nie wydarzyć. Nadzieją dla kibiców ze stolicy może być debiut Nowozelandki Hanny Wilkinson, która po wielu perturbacjach ostatecznie pojawiła się w klubie i to na niej będzie w najbliższych tygodniach spoczywać ciężar zdobywania bezcennych goli.

Dwa niedzielne mecze zapowiadają się równie smakowicie, ale nie może być inaczej, jeśli zaledwie kilka dni temu Cali Farquharson pokazała nam jak w praktyce wygląda amerykańska mentalność zwycięzcy, a Fernanda Da Silva dała nam lekcję brazylijskiej finezji. Już za kilkadziesiąt godzin te dwa światy zetrą się w bezpośrednim boju, a jego stawką będą trzy punkty w ligowej tabeli i doskonała pozycja wyjściowa na starcie nowej kampanii, w której ani Piteå, ani tym bardziej Örebro, nie były zaliczane do przedsezonowych faworytów. Na deser pozostał nam oczywiście zawsze zagadkowy Linköping, który na inaugurację pewnie, choć bez większych fajerwerków i efektów specjalnych, wypunktował Växjö. Przed tygodniem drużynę Olofa Unogårda do zwycięstwa poprowadziła przede wszystkim wzorowa współpraca w ramach szerokiej szwedzko – norwesko – nigeryjskiej koalicji, ale czy tak samo bezbłędnie zafunkcjonuje ona na wsi, na której w ostatnich latach LFC znacznie częściej przegrywał niż wygrywał?


Zestaw par 2. kolejki:

omg2_01

omg2_02

omg2_03

omg2_04

omg2_05

omg2_06

Göteborg pierwszym liderem

Nowe piłkarki Göteborga w świetnym stylu wprowadziły się do zespołu (Fot. Per Montini)

Czy to będzie rok Göteborga? Drużyna Matsa Grena swój pierwszy ligowy test zaliczyła w całkiem niezłym stylu, choć paradoksalnie przez pierwsze 40 minut to piłkarki z Kristianstad sprawiały na Valhalli nieco lepsze wrażenie. Wystarczył jednak jeden moment nieuwagi, a Rebecka Blomqvist w swoim stylu urwała się kompletnie zaskoczonym defensorkom ze Skanii, całkowicie zmieniając dynamikę meczu. Końcowy wynik, a mówiąc bardziej precyzyjnie rozmiary zwycięstwa Göteborga, mogą być nieco mylące dla wszystkich, którzy nie widzieli tego spotkania w całości, ale z drugiej strony jeśli grając daleko od swojego maksymalnego potencjału wygrywa się z bardzo silnym rywalem różnicą czterech goli, to chyba jest to dobry prognostyk na przyszłość. Tym bardziej, że w Västergötland doskonale wiedzą, jak zrobić użytek z niewykorzystanych dotąd rezerw.

Nie bez trudu komplet punktów dopisał do swojego dorobku drugi z dyżurnych faworytów, choć piłkarki Rosengård nadspodziewanie długo nie potrafiły znaleźć recepty na rozmontowanie defensywy Vittsjö. Podopieczne Jonasa Eidevalla miały ogromną przewagę w posiadaniu piłki, potrafiły kreować kolejne bramkowe okazje, ale w decydującym momencie albo brakowało im precyzji, albo na posterunku była świetnie dysponowana kanadyjska golkiperka Sabrina D’Angelo. Im dłużej trwał mecz, tym bardziej realny stawał się scenariusz, w którym mocno przetrzebiona kontuzjami drużyna Thomasa Mårtenssona wywiezie z Malmö punkt, ale na siedem minut przed końcem zawodniczki Rosengård niespodziewanie wyręczyła Kajsa Lind, niefortunnie przecinając dośrodkowanie Jessiki Samuelsson. Samobójcze trafienie sprawiło, że trzy punkty pozostały ostatecznie w stolicy Skanii.

Historyczny dzień przeżyli za to sympatycy futbolu z Uppsali, gdyż debiutująca w krajowej elicie drużyna Jonasa Valfridssona już w pierwszym meczu odniosła tyle sensacyjne, co w pełni zasłużone zwycięstwo. Złożyły się na nie dwa perfekcyjnie wykonane stałe fragmenty oraz trafienie Beaty Olsson, które już w doliczonym czasie gry pogrążyło wciąż niepotrafiące odnaleźć swojego stylu Djurgården. Bardzo ambitnie pokazał się także drugi z tegorocznych beniaminków, ale dzięki super-rezerwowej Fernandzie Da Silvie to Piteå okazało się lepsze o jednego gola w Derbach Północy. Już tradycyjnie, wielką niewiadomą była postawa mocno przemeblowanego zimą zespołu z Linköping, który póki co w starciu z Växjö wykazał się przede wszystkim dużą efektywnością. Tercet Landström – Maanum – Orji potrzebował niespełna dwudziestu minut, aby trzema golami odebrać rywalkom ze Småland nadzieję na korzystny wynik, ale prawdziwą wartość tegorocznego projektu LFC poznamy dopiero w najbliższych tygodniach. Niezwykle ciekawe z perspektywy neutralnego kibice spotkanie odbyło się na Behrn Arenie, gdzie po festiwali goli samobójczych i kuriozalnych, punktami podzieliły się ostatecznie Örebro i Eskilstuna.


1. kolejka w liczbach:

Gole: 26  (średnia 4.33 / mecz)

Rzuty karne: 3  (wszystkie wykorzystane)

Żółte kartki: 14

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Tilde Lindwall (Djurgården) – 8. minuta (vs. Uppsala)

Najpóźniej strzelony gol: Beata Olsson (Uppsala) – 90+1. minuta (vs. Djurgården)

Piłkarka kolejki: Frida Maanum (Linköping)

Gol kolejki: Therese Simonsson (Umeå)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

1. kolejka – zapowiedź

jpeg

Po trzyletniej przerwie Umeå i Piteå znów spotkają się na pierwszoligowych boiskach (Fot. PT)

245 dni czekania, zimowa przerwa przedłużona aż do lata i wreszcie wznowienie rozgrywek w zupełnie nowej rzeczywistości gospodarczej, sanitarnej i piłkarskiej. Jeszcze pół roku temu, gdy wszyscy składaliśmy sobie życzenia noworoczne, absolutnie nikt nie zakładał, że szwedzki futbol ligowy rozpocznie nową dekadę właśnie w takiej atmosferze. Nikt też nie spodziewał się, że na chwilę przed pierwszym gwizdkiem będziemy zastanawiać się, kiedy ten sezon właściwie się zakończy. Na papierze wszystko wygląda oczywiście bardzo klarownie – ostatnią, 22. kolejkę Damallsvenskan zaplanowano na 15. listopada, ale czy ktoś byłby w stanie postawić sporą sumę na to, że całe rozgrywki potoczą się zgodnie z planem? Czy mając na uwadze dalekie od optymistycznych prognozy na jesień, znalazłaby się choć jedna osoba, która całkowicie wykluczałaby scenariusz, według którego w temacie kolejności na ligowym podium, spadków i awansów decydujący głos należeć będzie do głównego epidemiologa kraju? Wszak to on, w porozumieniu z Agencją Zdrowia Publicznego, dał nam zielone światło do włączenia ligowej karuzeli. I to on, jednym zaleceniem, może w dowolnym momencie tę karuzelę zatrzymać. Lęków i niepokojów jest jednak znacznie więcej, bo chyba wszyscy żyliśmy w ostatnich dniach historią zawodniczek Orlando Pride. A przecież podobna historia jak na Florydzie może wydarzyć się równie dobrze w Skanii lub w Laponii. Co wówczas zrobimy? Czy zawiesimy rozgrywki? A może zmusimy wysłany na ewentualną kwarantannę klub do gry juniorkami, skazując go tym samym na ligowy niebyt? Oczywiście, te rozważania mogą na zawsze pozostać wyłącznie w sferze teoretycznej. Ale nie muszą …

Skoro jednak mamy za chwilę skupić się na aspekcie czysto piłkarskim, to przyjrzyjmy się bliżej parom pierwszej serii spotkań sezonu 2020. Kolejka ta upłynie nam pod znakiem potyczek derbowych, a w pierwszej z nich o prymat na dalekiej Północy powalczą Umeå i Piteå. Siedmiokrotne mistrzynie kraju wracają do najwyższej klasy rozgrywkowej po czteroletniej przerwie i z pewnością marzą o tym, aby był to powrót w wielkim stylu. Mocno przebudowana zimą ekipa Stellana Carlssona spróbuje jednak te cokolwiek ambitne plany zniweczyć i pomimo wakatu na pozycji klasycznej dziewiątki nie jest w tej misji pozbawiona szans. Niezwykle ciekawie zapowiada się też starcie dwóch zespołów ze Skanii. Rosengård Jonasa Eidevalla rozpocznie marsz po kolejny tytuł domową potyczką z Vittsjö, które z kolei dopiero co straciło kilkadziesiąt procent swojej siły rażenia w wyniku koszmarnej kontuzji Tove Almqvist. Gospodynie również mają jednak swoje problemy, gdyż w ostatnich tygodniach na urazy narzekały właściwie wszystkie liderki niesamowicie mocnej na papierze drugiej linii z Malmö. W sobotnie popołudnie warto ponadto zwrócić się ku Behrn Arenie, gdzie mocno osłabione Örebro podejmie zawsze groźną Eskilstunę. Wielu ekspertów widzi w drużynie Stefana Ärnsveda kandydata do spadku, więc jakiekolwiek punkty zdobyte na lokalnych rywalkach, z pewnością mocno podbudowałyby morale w szatni ekipy z Närke. Dodatkowym smaczkiem tej rywalizacji może okazać się pojedynek dwóch niezwykle utalentowanych napastniczek młodego pokolenia: Sary Lilji-Vidlund wśród gospodyń oraz Lorety Kullashi w zespole gości.

A co czeka nas na pozostałych arenach? Absolutny debiut Uppsali na pierwszoligowych arenach przeciwko pragnącemu jak najszybciej zetrzeć wspomnienie fatalnej kampanii 2019 stołecznemu Djurgården, rywalizacja zawsze nieobliczalnego (w tym roku chyba jeszcze bardziej niż zwykle) Linköping z pozbawionym największych gwiazd Växjö i wreszcie długo wyczekiwana rywalizacja z wieloma podtekstami, czyli Göteborg kontra Kristianstad. Piłkarkom i trenerom pozostaje zatem życzyć udanego sezonu i spełnienia wszystkich futbolowych ambicji, a nam, abyśmy w najbliższych tygodniach i miesiącach faktycznie mogli skupić się na tematach stricte sportowych. Bo w dzisiejszych realiach już to trzeba będzie nazwać umiarkowanym sukcesem.


Zestaw par 1. kolejki:

omg1_01

omg1_02

omg1_03

omg1_04

omg1_05

omg1_06