Portugalia była tłem

dpseger

Zwycięstwo nad gospodyniami zamknęło portugalskie zgrupowanie (Fot. SvFF)

Gdy na stadionie nieopodal Faro dobiegał końca pierwszy kwadrans meczu pomiędzy Szwecją i Portugalią, na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis, ale powiedzieć, że ten rezultat nie oddawał przebiegu rywalizacji, to właściwie nie powiedzieć nic. Różnica klas pomiędzy obiema drużynami była widoczna w absolutnie każdym elemencie futbolowego rzemiosła i gdyby tylko podopieczne Petera Gerhardssona potrafiły wykorzystać choćby połowę ze stworzonych przez siebie bramkowych okazji, starcie to zostałoby rozstrzygnięte przed upływem piętnastu minut gry. Zaskoczone świetnie funkcjonującym szwedzkim pressingiem Portugalki nie były w stanie wyjść z piłką za linię środkową, a tercet ofensywnych pomocniczek Jakobsson – Asllani – Rolfö raz po raz stwarzał realne zagrożenie pod bramką Ines Pereiry. Na szczęście dla gospodyń, kapitalnym, zespołowym akcjom naszych piłkarek brakowało wykończenia, a po ustawionej na szpicy Rebece Blomqvist – pomimo całkiem niezłego wejścia w mecz – było widać brak zgrania z koleżankami z przednich formacji. A gdy Asllani udało się wreszcie wstrzelić w światło bramki, na posterunku była dobrze ustawione Pereira.

Piłka nożna charakteryzuje się jednak tym, że jeszcze nie pojawił się taki zespół, który potrafiłby dowieźć do końcowego gwizdka względnie korzystny wynik, bazując wyłącznie na głębokiej defensywie. I, jak łatwo się domyślić, Portugalki nie okazały się w tej materii wyjątkiem. W drugiej z czterech doliczonych do pierwszej połowy minut Fridolina Rolfö zdecydowała się na długie podanie do Jakobsson, a skrzydłowa madryckiego Tacon otworzyła worek z bramkami precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę. Jeśli jednak ten gol nazwiemy efektownym, to trafienie Rolfö na 2-0 było prawdziwą, futbolową delicją. Wszystko zaczęło się od jednej z największych zwyciężczyń zgrupowania na Algarve Jonny Andersson, która zdecydowała się na kolejny w ostatnich dniach odważny rajd lewą flanką i kąśliwe dośrodkowanie w portugalską szesnastkę. Zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego piłkę potrafiły wprawdzie jeszcze wybić, ale gdy dopadła do niej wspomniana Rolfö i bez przyjęcia huknęła w okienko, pozostało im jedynie przyglądać się i podziwiać. Pomocniczka Wolfsburga, która niespełna tydzień temu w meczu przeciwko Niemkom kompletnie rozczarowała, dziś była klasą dla siebie. Podobnie zresztą jak ustawiona z nią w jednej linii Jakobsson, która ewidentnie idzie w ślady Asllani, stając się powoli zawodniczką potrafiącą wejść na najwyższy poziom właśnie w meczach reprezentacji. Dziś obie szwedzkie skrzydłowe wpisały się na listę strzelczyń i to właśnie ich gole ustaliły ostatecznie wynik meczu w Faro. Pomimo kolejnych, choć już mniej licznych szans, nie udało się bowiem uczynić zwycięstwa nad Portugalią bardziej efektownym. Najbliżej powodzenia była po jednym ze stałych fragmentów Magdalena Eriksson, ale jej strzał zatrzymał się na górnej poprzeczce.

Co jeszcze zapamiętamy z trzeciego meczu kadry Petera Gerhardssona w roku olimpijskim? Na pewno powrót do bramki Hedvig Lindahl, ale szwedzkie defensorki dołożyły wszelkich starań, aby golkiperka Wolfsburga nie miała dziś dużo okazji do zaprezentowania nam swoich umiejętności. A gdy Claudii Neto udało się wreszcie oddać celny strzał, to swoją bramkarkę wyręczyła świetnie ustawiona Asllani. Całkiem sporo minut ponownie dostała od selekcjonera Hanna Bennison i choć jej dzisiejszy występ nie był może przesadnie efektowny (co nie oznacza bynajmniej, że był zły), to nastolatka ze Skanii z pewnością wróci z portugalskiego zgrupowania jako poważna kandydatka do regularnych występów w kadrze na pozycji numer osiem. Z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku do klubów wrócić mogą ponadto Jonna Andersson (pokazała, że postęp poczyniony w Chelsea da się z równie pozytywnym skutkiem spożytkować także w warunkach reprezentacyjnych), Nathalie Björn (na dobre weszła do rotacji, z całkiem uzasadnionymi nadziejami na coś więcej) oraz Magdalena Eriksson, która zdała najpoważniejszy jak dotąd test na zostanie następczynią Nilli Fischer w roli liderki bloku defensywnego. Na bardziej szczegółowe wnioski, a także indywidualne cenzurki, czas przyjdzie jednak za kilka dni, a póki co cieszmy się, że pierwsze, wiosenne zgrupowanie udało nam się zakończyć naprawdę miłym akcentem. Oczywiście, pamiętamy o tym, że rywal był sporo niżej notowany, ale z drugiej strony nie zapominamy również, jak wyglądał mecz z Portugalią niemal dokładnie rok temu. I uznając tę perspektywę, dzisiejszy występ trzeba po prostu odpowiednio docenić.

Duński dynamit odpalił w końcówce

EShkc4ZXkAEmJD7

Pomimo porażki, szwedzka defensywa skutecznie powstrzymała Pernille Harder (Fot. Bildbyrån)

Dziesięć zmian w wyjściowej jedenastce, dwadzieścia pięć minut dobrej gry i druga porażka w trakcie portugalskiego zgrupowania – tak przedstawiają się najważniejsze liczby szwedzkiej kadry po dzisiejszym starciu z reprezentacją Danii. Zespół Petera Gerhardssona po raz pierwszy podczas kadencji obecnego selekcjonera przegrał trzeci mecz z rzędu, choć jeszcze pod koniec pierwszej połowy wydawało się, że to Szwedki mają całkowitą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Jeśli jednak popełnia się tak proste błędy, jak w 92. minucie, to trudno oczekiwać, że przełoży się to na jakikolwiek korzystny rezultat.

A przecież zaczęło się całkiem obiecująco, co – biorąc pod uwagę eksperymentalnie zestawiony skład – było nawet w jakimś stopniu niespodzianką. Dunki, które nie oszczędzały swoich największych gwiazd, w początkowej fazie meczu zderzyły się z masywną, żółto-niebieską ścianą i żadnym sposobem nie potrafiły jej sforsować. Agresywny, wysoki pressing Szwedek powodował, że rywalki miały ogromne trudności nie tylko z zawiązywaniem składnych akcji ofensywnych, ale nawet ze spokojnym rozgrywaniem piłki na własnej połowie boiska. A o tym, jak opłakane mogą być tego skutki, w 11. minucie przekonała się Luna Gewitz. Stoperka Guingamp wykonała bardzo niedokładne podanie, które bez zbędnych refleksji przecięła Jessica Samuelsson i błyskawicznie dostrzegła wychodzącą na pozycję Linę Hurtig. Dynamiczna skrzydłowa Linköping nie robiła sobie wiele z asysty dwóch duńskich obrończyń i pewnym strzałem przy lewym słupku pokonała nową golkiperkę Djurgården Kathrine Østergaard Larsen. Gol ten, choć strzelony po ewidentnym błędzie, był jednak nagrodą za niezwykle udane wejście w mecz naszych piłkarek, które do pewnego momentu nie pozwalały na wiele podopiecznym Larsa Søndergaarda. Dunkom niewiele pożytku przynosiły nawet seryjnie bite rzuty rożne, a najgroźniejszą przed przerwą sytuację pod bramką debiutującej w kadrze Jennifer Falk sprokurowała przypadkową interwencją Magdalena Eriksson. Bramkarka z Göteborga bezbłędnie zachowała jednak czujność i koncentrację.

Sporą przesadą byłoby stwierdzenie, że obraz gry po przerwie uległ diametralnej zmianie, ale faktem jest, że Dunki coraz częściej i coraz bardziej konkretnie meldowały się na szwedzkiej połowie. I szybko zebrały tego owoce, a w roli głównej wystąpiła doskonale znana nam z boisk Damallsvenskan Sofie Svava. Dziewiętnastolatka z Rosengård zbiegła do linii końcowej i wrzuciła idealną piłkę na głowę nabiegającej na wprost bramki Stiny Larsen, a pozostawiona bez opieki napastniczka Fleury spokojnie dopełniła formalności. Inna sprawa, że w tej sytuacji szwedzkie stoperki – nie po raz ostatni tego dnia – zachowały się bardzo niefrasobliwie. O wyniku 1-1 można było powiedzieć tyle, że był on stosunkowo sprawiedliwy dla obu stron, gdyż od pewnego momentu gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a dogodnych sytuacji pod obiema bramkami było jak na lekarstwo. Tę najlepszą stworzyły sobie jednak Szwedki, gdy po przytomnym rozegraniu Angeldal i fenomenalnym podłączeniu się do akcji Hanny Glas, piłkę meczową miała na nodze Hurtig. Strzelczyni gola na 1-0 przegrała jednak pojedynek sam na sam z Kathrine Larsen i na tablicy wciąż utrzymywał się rezultat remisowy. Pomyłka ta okazała się o tyle kosztowna, że w doliczonym czasie gry kolejny raz sprawdziło się stare, piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach. Amanda Ilestedt próbowała znaleźć podaniem Caroline Seger, ale zrobiła to tak niedokładnie, że szybka niczym błyskawica Janni Thomsen wyprowadziła z tego zwycięską, duńską kontrę. Młoda piłkarka Aarhus bez większych problemów wygrała pojedynek biegowy z kapitanką Rosengård i prostopadłym podaniem wypuściła w bój Nanne Christiansen, która nie zważając na próbującą zapobiec nieszczęściu Falk, bez litości umieściła futbolówkę w szwedzkiej bramce.

Porażka w trybie last minute boli zawsze, nawet jeśli zostanie poniesiona w meczu towarzyskim. A ból ten jest dodatkowo spotęgowany, gdy decydującego gola traci się po błędzie, który na tym poziomie po prostu nie powinien mieć miejsca. Minusy nie mogą jednak całkowicie przesłonić nam plusów, a ten na pewno możemy postawić przy nazwisku Liny Hurtig, która szczególnie w pierwszej połowie była zdecydowanie najlepszą piłkarką na murawie w Lagos. Za swoich zadań bez zarzutu wywiązywała się także ustawiona na przeciwległej flance Madelen Janogy, choć występ obu szwedzkich skrzydłowych byłby jeszcze bardziej imponujący, gdyby otrzymały one należyte wsparcie od swoich wahadłowych. Tak, zarówno Jessica Samuelsson, jak i Hanna Glas miały przebłyski naprawdę dobrej gry i niewiele brakowało, a obie brałyby udział w akcjach bramkowych, lecz na dystansie całego meczu od każdej z nich mamy prawo oczekiwać więcej. Swoje momenty miały także odpowiedzialna za rozegranie Filippa Angeldal oraz najbardziej stabilna w defensywnym kwartecie Nathalie Björn, choć i one nie ustrzegły się pojedynczych błędów. A debiutantki? Jennifer Falk sama przyznała po meczu, że jej występowi towarzyszyły dziś całkiem spore nerwy i niestety w kilku sytuacjach dało się to zauważyć. Golkiperka Göteborga nie ponosi wprawdzie całkowitej winy na żadną z wpuszczonych bramek, ale w jej grze brakowało jednak tej pewności, którą potrafi wyróżniać się na boiskach ligowych. Zupełnie bezbarwny występ zanotowała na lewym wahadle Lotta Ökvist, po której było widać brak rytmu meczowego, a argumentów za tym, aby znaleźć się w kadrze na zbliżające się wielkimi krokami mecze o punkty, nie dała sztabowi szkoleniowemu również grająca dziś swój drugi mecz w reprezentacyjnych barwach Emma Kullberg.

Zanim jednak wznowimy eliminacyjne boje, na zakończenie zgrupowania na portugalskim wybrzeżu czeka nas jeszcze wtorkowy mecz z gospodyniami. I dobrze byłoby zaprezentować się w nim tak, aby do klubów rozjechać się w dobrych humorach. A doskonale wiemy, co najlepiej buduje morale w każdym zespole …

Momenty były, lecz Niemki zwyciężyły

ger_swe_2

Niemki – w przeciwieństwie do Stiny Blackstenius – miały dziś powody do radości (Fot. SvFF)

Bez zwycięstwa, bez gola, ale z przebłyskami naprawdę dobrej gry – tak w największym skrócie wyglądał pierwszy tegoroczny mecz kadry Petera Gerhardssona. Tych pozytywnych momentów nie było jednak aż tyle, aby na dystansie dziewięćdziesięciu minut stawić czoła wciąż aktualnym mistrzyniom olimpijskim z Niemiec, które wielkiego spotkania może nie zagrały, ale kolejny raz udowodniły wszystkim, dlaczego niezmiennie zaliczają się do ścisłego, piłkarskiego topu.

W zasadzie od pierwszego gwizdka to Niemki były na stadionie nieopodal Faro stroną zdecydowanie bardziej aktywną i to one już w początkowym kwadransie stworzyły sobie dwie naprawdę dogodne okazje do strzelenia gola. W obu przypadkach zabrakło im jednak wykończenia; najpierw – po kapitalnej, zespołowej akcji, zainicjowanej przez Dzsenifer Marozsan – nieczysto w piłkę trafiła Magull, a chwilę później słupek szwedzkiej bramki ustrzeliła Svenja Huth. Podopieczne Martiny Voss nie zrażały się jednak takim obrotem sprawy i w 34. minucie spotkania ich starania zostały ostatecznie wynagrodzone. Dośrodkowanie z lewego skrzydła przecięła wprawdzie Fridolina Rolfö, ale uczyniła to tak niefortunnie, że wybita przez nią futbolówka znalazła się pod nogami Huth. Była napastniczka Turbine Poczdam bez namysłu uderzyła w kierunku bramki, a rykoszet pozbawił Zecirę Musovic resztek szans na skuteczną interwencję. Trzeba zatem przyznać, że był to nieco szczęśliwy gol, ale w niczym nie zmieniało to faktu, że Niemki, po okresie zdecydowanej przewagi, znalazły się na całkowicie zasłużonym prowadzeniu.

Druga połowa była już zdecydowanie lepsza w wykonaniu naszych piłkarek, choć to rywalki na samym jej początku były bardzo bliskie podwyższenia wyniku. Alexandra Popp, widząc stosunkowo ryzykowne ustawienie Musovic, zdecydowała się na strzał z dystansu, który zatrzymał się dopiero na poprzeczce szwedzkiej bramki. I trzeba obiektywnie zauważyć, że tym razem to do nas mocno uśmiechnęła się fortuna, gdyż w przypadku nieco bardziej precyzyjnego uderzenia, zastępująca dziś przeziębioną Hedvig Lindahl golkiperka Rosengård, musiałaby po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Upływające minuty ewidentnie działały jednak na korzyść podopiecznych Gerhardssona, które na trudnej do gry murawie w Faro poczynały sobie coraz bardziej swobodnie. Na swój reprezentacyjny poziom wskoczyła wreszcie Kosovare Asllani, a na bokach obrony bardzo solidnie prezentował się ofensywnie usposobiony duet Andersson – Samuelsson. Ich wysiłki sprawiły, że w ostatnim kwadransie wreszcie na dobre zakotłowało się pod niemiecką bramką, ale broniąca dostępu do niej Merle Frohms bezbłędnie wywiązała się ze wszystkich swoich obowiązków. Inna sprawa, że w 86. minucie bramkarka Freiburga powinna stanąć przed najpoważniejszym tego popołudnia testem, ale ani sędzia główna, ani jej asystentka, nie zauważyły ewidentnego faulu Mariny Hegering na Sofii Jakobsson w niemieckiej szesnastce. Na nic zdały się energiczne protesty szwedzkiej ławki oraz długo wyrażających swoją dezaprobatę dla decyzji pani arbiter szwedzkich kibiców, gdyż w tym meczu rzutu karnego się nie doczekaliśmy. Podobnie zresztą jak wyrównującego gola.

Gdyby wystawiać noty za ostatnich dziesięć minut, każda ze szwedzkich piłkarek byłaby najprawdopodobniej zadowolona z otrzymanej oceny. Zryw w samej końcowce nastąpił jednak zdecydowanie zbyt późno, aby liczyć na korzystny wynik w starciu z tej klasy rywalem. Pomimo poniesionej porażki, z meczu z Niemkami na pewno możemy wyciągnąć jednak pewne pozytywy, a zebrany materiał będzie stanowił dla sztabu szkoleniowego niezwykle cenną wskazówkę. Indywidualnie na plus z pewnością wyrózniła się Jonna Andersson, która dzisiejszym występem potwierdziła, że mocno poprawiła wyprowadzenie i rozegranie piłki. Bardzo solidnie w swoim debiucie w wyjściowej jedenastce zaprezentowała się Hanna Bennison, a bohaterką kompletną (czyli pozytywną i negatywną) była dziś jej koleżanka z formacji Caroline Seger. Kapitanka Rosengård zapisywała na swoim koncie zarówno kluczowe podania, jak i niebezpieczne straty, choć te ostatnie były w dużej mierze efektem bezbłędnego antycypowania gry przez niemiecką drugą linię. Dobrą zmiane na prawej flance defensywy dała ponadto rekonwalescentka Jessica Samuelsson, która zaprezentowała się na tej pozycji zdecydowanie bardziej wyraziście niż Hanna Glas, po której widać z kolei brak regularnych występów w drużynie klubowej. A co możemy zapisać po stronie minusów? Z pewnością brak jakości na pozycji numer dziewięć, gdzie zbyt mało konkretów pokazała zarówno Stina Blackstenius, jak i Mimmi Larsson. Na więcej liczyliśmy także ze strony Fridoliny Rolfö, która – podobnie jak jej była koleżanka z Linköping – starała się szukać gry, ale pomimo tego pozostawała długimi fragmentami poza nią. Okazja do poprawki nadarzy się jednak bardzo szybko, gdyż już w sobotę czeka nas kolejne trudne wyzwanie podczas portugalskiego zgrupowania. Bo o to, że rywalki z Danii poprzeczkę zawieszą równie wysoko jak Niemki, możemy być całkowicie spokojni.

Testy na portugalskiej ziemi

contentmedium

Wracamy do gry! Szwedzka kadra zainauguruje rok występem w Pucharze Algarve (Fot. SvFF)

Czekaliśmy na to całą długą (choć łagodną) zimę i wreszcie nadszedł ten moment! Już jutro trzecia reprezentacja mistrzostw świata oficjalnie zainauguruje swoje pierwsze w tym roku zgrupowanie. W doskonale znanej nam, malowniczej Albufeirze nie zjawi się jednak Elin Rubensson, która w kraju będzie wracać do pełnej sprawności po urazie głowy, doznanym podczas treningu drużyny klubowej. Miejsce pomocniczki Göteborga w kadrze Petera Gerhardssona zajęła Julia Karlernäs i to jej boiskowym poczynaniom będziemy się bacznie przyglądać w perspektywie czekających nas jeszcze tej wiosny meczów o eliminacyjne punkty. Zawodniczka Piteå nie jest jednak jedyną piłkarką skupiającą na sobie naszą uwagę podczas marcowych meczów towarzyskich, a do tych, które na portugalskiej ziemi będą miały sobie sporo do udowodnienia, zaliczyć możemy także:

Hannę Bennison: nie ma co się oszukiwać, siedemnastolatka ze Skanii jest obecnie największą (jedyną?) nadzieją szwedzkiej piłki, a jej postawa na ligowych boiskach od przynajmniej roku rozpala emocje nie tylko fanów Rosengård. Debiut w reprezentacyjnych barwach wypadł jej na starcie z USA w Columbus, ale nawet na tle takiego rywala wystarczyło jej zaledwie kilkanaście minut, aby zanotować przecudownej urody asystę przy golu Anny Anvegård. Eksplozja talentu Bennison nie uszła uwadze największych klubów świata, z Olympique Lyon na czele, więc trudno się dziwić, że i my będziemy z zainteresowaniem obserwować jej postawę podczas Pucharu Algarve.

Jessikę Samuelsson: dwa całkowicie stracone sezony i … wystarczy! Kilka lat temu wydawała się naturalną następczynią Liny Nilsson na prawej flance reprezentacyjnego bloku defensywnego, ale kolejne poważne urazy mocno spowolniły jej karierę. Po powrocie do Damallsvenskan wreszcie zaczęła znów grać regularnie, a teraz nadszedł czas na właściwy powrót do kadry.

Mimmi Larsson: rok temu, w podobnych (bo portugalskich) okolicznościach przyrody ustrzeliła hat-tricka przeciwko Szwajcarii i to właśnie ten występ zapewnił jej miejsce w samolocie lecącym na francuski mundial. Jesienią nie zawsze znajdowała uznanie w oczach selekcjonera, ale transfer do Rosengård ma być dla niej nowym otwarciem. Pierwsze występy w barwach zespołu z Malmö były w jej wykonaniu więcej niż obiecujące, ale czy dobrą dyspozycję uda jej się przenieść także na reprezentacyjny grunt?

Sofię Jakobsson: selekcjoner znalazł dla niej miejsce na skrzydle i manewr ten okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Po transferze do hiszpańskiego Tacon na tej pozycji gra również w swojej drużynie klubowej i choć piłkarki z Madrytu regularnie zawodzą, to reprezentantka Szwecji często należy do najlepszych na boisku. Doświadczenie pokazuje, że w kadrze najlepiej gra się jej przeciwko Niemkom i już 4. marca będzie miała okazję udowodnić to po raz kolejny.

tercet z Wolfsburga: dla Fridoliny Rolfö będzie to (niejako zgodnie z tradycją) kolejny powrót po kontuzji, dla Madelen Janogy okazja na to, aby złapać trochę minut, a przy okazji zrobić dobre wrażenie na trenerach klubowych, zaś dla Hedvig Lindahl test, jakiego w Bundeslidze z wiadomych względów nie przechodzi zbyt często. Powody jak widać są różne, ale dla każdej ze szwedzkich Wilczyc marcowe zgrupowanie w Portugalii to coś więcej niż tylko trzy mecze towarzyskie do rozegrania.

duet z Chelsea: czy zagrają obok siebie w takim ustawieniu, jakie najlepiej znają z angielskich boisk? Czy Jonna Andersson, po kilku słabszych miesiącach, rzeczywiście odzyskała rytm i pokaże to także w reprezentacyjnych barwach? Czy Magdalena Eriksson stanie się dla Petera Gerhardssona piłkarką tak kluczową, jak dla Emmy Hayes? Pytań wiele, a Puchar Algarve na pewno nie da nam na nie jednoznacznych odpowiedzi. Ale może przynajmniej nas do nich przybliżyć.

Ruszyła pucharowa maszyna

Filippa Angeldahl otworzyła wynik w meczu przeciwko byłemu klubowi (Fot. Per Montini)

Mówi się, że początki bywają trudne, ale – jak się okazuje – powiedzenie to nie zawsze sprawdza się w praktyce. Zarówno dla mistrzyń kraju, jak i dla obrończyń tytułu, początek fazy grupowej Pucharu Szwecji okazał się całkowicie bezbolesny. I o ile w przypadku piłkarek Rosengård nie jest to żadnym zaskoczeniem (szczególnie gdy spojrzymy na klasę rywalek), o tyle debiut Matsa Grena na ławce trenerskiej Göteborga wypadł więcej niż okazale. A co działo się na pozostałych sześciu stadionach? Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do lektury podsumowania pucharowego weekendu.

Grupa 1

Skład tej grupy ewidentnie nie spodobał się trenerowi Rosengård Jonasowi Eidevallowi, ale tak po prawdzie, trudno się temu dziwić. Dwóch mierzących wysoko pierwszoligowców i dwa zespoły z lig regionalnych to przepis na bardzo jednostronne widowiska i choć podczas weekendu otwarcia uniknęliśmy dwucyfrowych wyników, to różnica klas pomiędzy rywalizującymi na murawie zespołami była wyraźnie widoczna. Przedstawiciele Damallsvenskan oczywiście bez większych turbulencji wykonali swoje zadanie, a jedynym zaskoczeniem był fakt, że to Kristianstad zakończył dzień z minimalnie wyższym zwycięstwem. W starciu z Halmią, podopieczne Elisabet Gunnarsdottir sześciokrotnie znalazły sposób na pokonanie bramkarki rywalek, a ozdobą meczu było trafienie szesnastoletniej nadziei szwedzkiej piłki Eveliny Duljan.

Rosengård 5-0 Västerås

Halmia 0-6 Kristianstad

Grupa 2

To w tej grupie mieliśmy obejrzeć hit kolejki i pierwsze minuty rywalizacji wskazywały na to, że tak właśnie będzie. Poprzeczka bramki Göteborga zatrzęsła się już po kilkudziesięciu sekundach, ale im dłużej trwał mecz, tym większą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami przejmowały podopieczne debiutującego w oficjalnym meczu w roli trenera KGFC Matsa Grena. Prowadzenie dała im tuż przed przerwą Filippa Angeldahl, skutecznie egzekwując rzut karny, a gdy na początku drugiej połowy wynik podwyższyły reprezentantki Finlandii Emma Koivisto oraz Natalia Kuikka, a czerwoną kartkę zobaczyła Nilla Fischer, sytuacja Linköping stała się nie do pozazdroszczenia. Honor trzykrotnych mistrzyń kraju w samej końcówce uratowała jeszcze Stina Blackstenius, ale jej gol zmniejszył jedynie rozmiary porażki na inaugurację fazy grupowej. Dobre dla zawodniczek z Göteborga wieści dotarły także ze Småland, gdzie po ciekawym meczu punktami podzieliły się Växjö i Vittsjö.

Göteborg 3-1 Linköping

Växjö 1-1 Vittsjö

Grupa 3

Derby stolicy zawsze mają swoją dramaturgię i nie inaczej było w sobotnie popołudnie na Skytteholms IP. Drugoligowy AIK dwukrotnie wychodził na prowadzenie w rywalizacji z występującym klasę wyżej Djurgården, ale gole Lindy Motlhalo oraz Olivii Schough ostatecznie zapewniły komplet punktów ekipie z Damallsvenskan. Zwycięstwo na trudnym terenie zostało jednak okupione poważnie wyglądającą kontuzją pozyskanej w zimowym okienku transferowym duńskiej napastniczki Marii Hovmark, która jeszcze przed przerwą musiała opuścić murawę. Piłkarkom AIK na pocieszenie pozostało wspomnienie przepięknej urody akcji, która poprzedziła trafienie na 2-1 autorstwa Adelisy Grabus. Takiego rozegrania piłki, jakie zaprezentowały nam zawodniczki grające na co dzień w Elitettan, nie powstydziłyby się nawet reprezentantki Japonii. Nieco mniej emocji było na Tunavallen w Eskilstunie, gdzie podopieczne Magnusa Karlssona pokonały po wyrównanym meczu beniaminka z Umeå. Zwycięskiego gola dla czwartej drużyny poprzedniego sezonu strzeliła na niespełna kwadrans przed końcem reprezentantka Nigerii Ngozi Okobi.

Eskilstuna 1-0 Umeå

AIK 2-4 Djurgården

Grupa 4

To miał być pierwszy poważny test dla wciąż uczącego się pierwszoligowej piłki absolutnego beniaminka z Uppsali. Rywal wydawał się na taką okazję wręcz idealny, ale nawet znajdujące się w fazie gruntownej przebudowy Piteå stosunkowo szybko pokazało ekstraklasowym nowicjuszkom, jak wiele na tym poziomie znaczy doświadczenie. Nie upłynęło jeszcze dziesięć minut meczu, a gospodynie – po golach Astrid Larsson oraz Fernandy da Silvy – znalazły się na dwubramkowym prowadzeniu. Ambitne piłkarki z Uppsali spróbowały jeszcze wrócić do gry, ale gdy wydawało się, że udaje im się złapać właściwy rytm, trafieniem na 3-0 uspokoiła je Julia Karlernäs. Sensacji nie było także w Sunne, gdzie po pewne trzy punkty sięgnęło Örebro. W barwach ekipy z Närke kolejny raz z bardzo dobrej strony pokazała się rewelacja zimowo-wiosennego okresu przygotowawczego Sara Lilja-Vidlund, a oprócz niej na listę strzelczyń wpisały się Heidi Kollanen i Frida Abrahamsson.

Piteå 4-0 Uppsala

Mallbacken 1-4 Örebro

Kadra na Puchar Algarve

ERJBeTLXUAE6V0m

Tak prezentuje się kadra Szwecji na Puchar Algarve 2020

Stęskniliście się za kadrą? Jeśli tak, to mamy dobrą wiadomość: na jej najbliższy mecz nie trzeba już przesadnie długo czekać! A dowodem na to niech będą powołania, rozesłane właśnie przez Petera Gerhardssona do dziesięciu klubów w sześciu krajach Europy. Trzon kadry na marcowe zgrupowanie w Portugalii stanowią oczywiście brązowe medalistki francuskiego mundialu, ale nie jest to bynajmniej równoznaczne z tym, że środowa konferencja szwedzkiego selekcjonera przebiegła całkowicie bez niespodzianek. A skoro tak, to chyba najlepiej będzie, jeśli z podjętych przez siebie decyzji wytłumaczy się sam zainteresowany, podając konkretne argumenty na ich poparcie. Oddajmy zatem głos trenerowi Gerhardssonowi, który w następujący sposób odniósł się do najgoręcej dyskutowanych kwestii:

O braku powołania dla Nilli Fischer: Jesteśmy w ciągłym kontakcie, ale pamiętajmy, że ona cały czas dochodzi do optymalnej dyspozycji, a swój ostatni pełny mecz rozegrała w sierpniu. Byłem w minioną sobotę w Sztokholmie, gdzie zagrała 60 minut w meczu towarzyskim przeciwko Djurgården i mam wrażenie, że w jej przypadku wszystko zmierza we właściwym kierunku.

O braku powołania dla Anny Anvegård, królowej strzelczyń Damallsvenskan i zdobywczyni obu goli w listopadowym meczu przeciwko USA: Zdajemy sobie sprawę jak wiele ona potrafi, gdy znajduje się w optymalnej dyspozycji, ale na ten moment potrzeba jej przede wszystkim minut w Rosengård. Choć obecnie inne zawodniczki są w nieco lepszej formie, ona cały czas będzie bardzo poważnie brana pod uwagę w perspektywie najbliższych meczów w eliminacjach mistrzostw Europy.

O braku styczniowego zgrupowania i oficjalnego meczu w środku zimy: Styczeń bez zgrupowania reprezentacji wydawał się ‚pusty’, więc tym bardziej cieszę się, że wreszcie możemy zaprezentować kadrę na najbliższy mecz. To jest wyraźny znak, że już niebawem czeka nas kolejne wyzwanie.

O braku debiutantek w kadrze: Czasami zapomina się, że takie turnieje jak Puchar Algarve dają nam możliwość przetestowania w większym wymiarze czasowym piłkarek, które regularnie jeżdżą na zgrupowania, ale w meczach o punkty nie dostają aż tylu szans. Zawsze można domagać się powołania dla nowych zawodniczek, ale przecież równie istotne jest, aby móc zobaczyć w akcji piłkarki grające w kadrze mniej, nawet jeśli nie są one debiutantkami.

O natłoku meczów podczas turnieju: To jest kwestia, do której zawsze podchodzimy bardzo profesjonalnie. Musimy nieć na uwadze również to, że zawodniczki z Damallsvenskan znajdują się obecnie w okresie przedsezonowym, w przeciwieństwie do piłkarek grających w pozostałych, europejskich ligach, gdzie dla odmiany sezon trwa w najlepsze. Duże natężenie meczów powoduje, że podczas tego zgrupowania potrzebujemy nieco szerszej kadry, a więcej zawodniczek otrzyma szansę zaprezentowania się na boisku.


Kadra Szwecji na Puchar Algarve:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Hedvig Lindahl (Wolfsburg), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Nathalie Björn (Rosengård), Magdalena Eriksson (Chelsea), Hanna Glas (PSG), Amanda Ilestedt (Bayern), Emma Kullberg (Göteborg), Jessica Samuelsson (Rosengård), Linda Sembrant (Juventus)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Tacon), Hanna Bennison (Rosengård), Lina Hurtig (Linköping), Fridolina Rolfö (Wolfsburg), Elin Rubensson (Göteborg), Caroline Seger (Rosengård), Julia Zigiotti (Göteborg)

Napastniczki: Stina Blackstenius (Linköping), Rebecka Blomqvist (Göteborg), Sofia Jakobsson (Tacon), Madelen Janogy (Wolfsburg), Loreta Kullashi (Eskilstuna), Mimmi Larsson (Rosengård)


Terminarz szwedzkiej kadry na Pucharze Algarve:

4. marca: Niemcy – Szwecja

7. marca: Szwecja – Norwegia/Dania

10. lub 11. marca: Portugalia/Włochy/Nowa Zelandia/Belgia – Szwecja


Podczas marcowego okienka FIFA dwa mecze towarzyskie rozegra także stanowiąca bezpośrednie zaplecze pierwszej reprezentacji szwedzka kadra U-23. Lista piłkarek powołanych przez trenera Ulfa Kristianssona na zgrupowanie w hiszpańskiej Marbelli przedstawia się następująco:

Kadra Szwecji U-23 na marcowe zgrupowanie:

Bramkarki: Emma Holmgren (Uppsala), Moa Öhman (Örebro)

Obrończynie: Ronja Aronsson (Linköping), Selina Henriksson (Piteå), Amanda Nildén (Brighton), Emma Pennsäter (Vittsjö), Matilda Plan (Eskilstuna), Josefine Rybrink (Kristianstad), Lotta Ökvist (Man. United), Emma Östlund (Örebro)

Pomocniczki: Filippa Angeldahl (Göteborg), Michelle De Jongh (Vittsjö), Ebba Hed (Vittsjö), Alexandra Jonasson (Växjö), Nellie Lilja (Örebro), Sarah Mellouk (Umeå), Johanna Kaneryd (Rosengård), Ebba Wieder (Vittsjö)

Napastniczki: Cornelia Kapocs (Uppsala), Cassandra Korhonen (Uppsala), Paulina Nyström (Vittsjö), Emma Westin (Berkeley)

Terminarz kadry U-23 na marcowe zgrupowanie:

6. marca: Holandia – Szwecja

10. marca: Norwegia – Szwecja