Kadra na Słowację

rolfo

Jak co jakiś czas – Fridolina Rolfö wraca do kadry po wyleczeniu urazu (Fot. DN)

Selekcjoner Peter Gerhardsson powołał kadrę na kończący eliminacje EURO 2022 mecz ze Słowacją. I choć patrząc z naszej perspektywy kwalifikacyjna kampania jest już wygrana, to grudniowe starcie w Trnawie wcale nie musi być rywalizacją wyłącznie o prestiż. Wystarczy bowiem, że cztery dni wcześniej Słowaczki pokonają na własnym terenie Islandię i zupełnie niespodziewanie mecz ze Szwecją stanie się dla nich grą o marzenia w postaci awansu do baraży. Oczywiście, prawdopodobieństwo takiego przebiegu wydarzeń należy obiektywnie ocenić dość nisko, ale dopóki piłka w grze …

W tym miejscu zostawmy jednak na chwilę reprezentację Słowacji i skupmy się nieco bardziej na swoich sprawach. Kadra Gerhardssona również zagra bowiem w Trnawie o znacznie więcej niż tylko dobre samopoczucie. Po pierwsze, każdy mecz eliminacyjny jest niezwykle istotny w kontekście współczynników i rozstawień i choć koszyka, z którego będziemy losowani w finałach EURO 2022 jego wynik już nie zmieni, to cenę za ewentualną wpadkę i tak przyjdzie nam zapłacić później. Nie wierzycie? To zapytajcie Pii Sundhage, która w analogicznej sytuacji w katastrofalnym stylu przegrała mecz w Viborgu, w wyniku czego w rankingu reprezentacji narodowych UEFA o ułamek punktu przeskoczyły nas Angielki. A dalszą część historii umiemy już chyba dopowiedzieć sami. Jeśli jednak ktoś chciałby sobie chłodnym, jesiennym popołudniem odświeżyć tamtą nie zakończoną niestety happy endem historię, to gorąco zachęcam do kliknięcia w ten link. Wszak podobno najlepiej uczymy się na własnych błędach.

Obecna kadra podobnych wpadek póki co raczej się wystrzegała, więc pozostaje ufać, że rok 2020 również przyjdzie nam zamknąć pozytywnym akcentem. Patrząc oczywiście wyłącznie na kwestie piłkarskie, gdyż w szerszym wymiarze nazywanie ostatnich miesięcy dobrym czasem byłoby oczywiście ogromnym nietaktem. Wierzymy jednak, że drużyna prowadzona przez Petera Gerhardssona swoim występem na Słowacji przynajmniej na chwilę pozwoli nam zapomnieć o pandemicznym koszmarze. A za niespełna dwa lata, w możliwie najliczniejszym gronie, spotkamy się z nią i ze sobą na angielskich stadionach.

* W porównaniu z październikowym zgrupowaniem do kadry powróciły Hanna Bennison oraz Fridolina Rolfö, które podczas poprzednich selekcji nie były brane pod uwagę z powodu kontuzji.


Kadra na Słowację:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Emma Holmgren (Uppsala), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Nathalie Björn (Rosengård), Magdalena Eriksson (Chelsea), Nilla Fischer (Linköping), Hanna Glas (Bayern), Amanda Ilestedt (Bayern), Emma Kullberg (Göteborg), Jessica Samuelsson (Rosengård), Linda Sembrant (Juventus)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Real), Hanna Bennison (Rosengård), Filippa Curmark (Göteborg), Lina Hurtig (Juventus), Fridolina Rolfö (Wolfsburg), Olivia Schough (Djurgården), Caroline Seger (Rosengård)

Napastniczki: Anna Anvegård (Rosengård), Stina Blackstenius (Göteborg), Rebecka Blomqvist (Göteborg), Pauline Hammarlund (Göteborg), Sofia Jakobsson (Real), Loreta Kullashi (Eskilstuna)


Terminarz kadry:

1. grudnia, godz. 18:00: Słowacja – Szwecja (Trnawa)

Wyjątkowe zakończenie wyjątkowego sezonu

bilden

Göteborg przynajmniej przez rok pozostanie niekwestionowaną stolicą szwedzkiej piłki (Fot. Per Montini)

Na Tunavallen dobiegała końca czwarta minuta gry, gdy Loreta Kullashi tuż przez linią własnego pola karnego zablokowała ręką próbę dośrodkowania w wykonaniu Fanny Hjelm. Prowadząca spotkanie Eskilstuny z Umeå Sara Persson nie miała najmniejszych wątpliwości – gościom z Västerbotten należał się w tej sytuacji rzut wolny. Do ustawionej na osiemnastym metrze piłki podeszła Eva Nyström i uderzyła ją na tyle precyzyjnie, że nie zatrzymał jej ani stosunkowo liczny mur złożony z piłkarek United, ani wyciągnięta jak struna interweniująca Emelie Lundberg. W tym momencie podopieczne Roberta Bergströma miały na swoim koncie upragnione 23 punkty, ale tego dnia nie wszystko zależało wyłącznie od nich. Oprócz zwycięstwa na Tunavallen Umeå potrzebowało bowiem jeszcze przynajmniej jednego korzystnego rozstrzygnięcia na innym stadionie. Ta perspektywa zaczęła się jednak błyskawicznie oddalać, gdy w Sztokholmie Djurgården rozpoczął rywalizację z Uppsalą od równie mocnego uderzenia. Z prawego skrzydła dośrodkowała niezawodna w ostatnich tygodniach Olivia Schough, a składną, zespołową akcję gospodyń strzałem głową wykończyła nabiegająca na dalszy słupek Rachel Bloznalis. Informacja o tym, że w swoich meczach prowadzą zarówno Umeå, jak i Djurgården, z prędkością błyskawicy dotarła na Behrn Arenę, ale i bez niej piłkarki z Piteå wyszły na murawę stadionu w Örebro niesamowicie zmotywowane. Mistrzynie sprzed dwóch lat doskonale zdawały sobie sprawę, że trzy przywiezione z Närke punkty zagwarantują im pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon i od pierwszych sekund przypuściły nieustanny szturm na bramkę Moy Öhman. Optyczna przewaga długo nie przekładała się na wiele konkretów, ale w 35. minucie ławka ekipy z Norrbotten mogła wreszcie eksplodować pełnią szczęścia. Przepięknej urody gol był jednak wynikiem nieco przypadkowej, boiskowej przebitki, podczas której najpierw uderzała Astrid Larsson, później futbolówka odbiła się jeszcze od Josefin Johansson, aby ostatecznie znaleźć się pod nogami Julii Karlernäs. Doskonale znająca smak degradacji była pomocniczka między innymi Hammarby i Mallbacken zachowała się jednak tak, jak na trzykrotną reprezentantkę Szwecji przystało i jej precyzja na tamtą chwilę zapewniała zespołowi z Piteå pierwszoligowy byt.

Na przerwę wszystkie najbardziej zaangażowane w rywalizację o utrzymanie ekipy schodziły więc z jednobramkowym prowadzeniem, choć szczególnie Eskilstuna robiła wiele, aby zmienić ten stan rzeczy. Strzały Fanny Andersson oraz Felicii Rogic zatrzymały się jednak na poprzeczce, a Sanna Kullberg w sobie tylko znany sposób wygarnęła z linii bramkowej futbolówkę uderzoną przez Ngozi Okobi. Analizując obraz meczu można było przypuszczać, że wyrównujący gol dla United dosłownie unosi się w powietrzu, ale w drugiej połowie Umeå broniło się już zdecydowanie mniej rozpaczliwie, konsekwentnie oddalając niebezpieczeństwo od bramki Tove Enblom. Gospodynie ponownie przycisnęły dopiero w samej końcówce i właśnie wtedy miała miejsce największa w całym meczu kontrowersja. Szarżującą na bramkę gości Okobi już w obrębie własnej szesnastki odważnym wejściem powstrzymała Emma Åberg Zingmark i choć nie było żadnych wątpliwości co to tego, że defensorka z Västerbotten trafiła w piłkę, to ocena pozostałych aspektów tej interwencji wzbudzała wiele emocji, szczególnie wśród sympatyków futbolu z Eskilstuny i okolic. Gwizdek pani Persson jednak milczał, wobec czego w Umeå mogli przynajmniej na chwilę odetchnąć z ulgą. Rzutu karnego nie obejrzeliśmy także na Behrn Arenie, gdzie po przerwie wreszcie przebudziły się gospodynie, które pomimo wielu osłabień i bezpiecznej sytuacji w tabeli, najwyraźniej postanowiły pożegnać się z sezonem 2020 miłym akcentem. I kto wie, czy ich starania nie przyniosłyby pożądanych efektów, gdyby sędzia Lovisa Johansson dostrzegła nieprzepisowe zagranie zawodniczki z Piteå i wskazała na punkt oddalony o dokładnie dwanaście jardów od bramki Guro Pettersen. Zamiast tego mieliśmy jednak czerwoną kartkę dla żywiołowo protestującego szkoleniowca Örebro Martina Skogmana, a na tablicy wyników wciąż widniało całkowicie satysfakcjonujące gości z Norrbotten 0-1. Ten rezultat utrzymał się już zresztą do końca, a że w Sztokholmie na 2-0 dla Djurgården podwyższyła Linda Motlhalo, oba zwycięskie zespoły zapewniły sobie w ten sposób pozostanie w Damallsvenskan na sezon 2021. Po trzy punkty w ostatniej kolejce sięgnęło ostatecznie także Umeå, ale dla siedmiokrotnych mistrzyń Szwecji było to najbardziej gorzkie zwycięstwo w całkiem długiej skądinąd historii klubu.

Niespodziewane emocje mieliśmy także w rywalizacji o wicemistrzostwo, a to wszystko za sprawą kompletnie nieobliczalnych tej jesieni piłkarek Växjö. Zawodniczki ze Småland ani myślały zadowalać się wyłącznie pozostaniem w gronie pierwszoligowców i w ostatniej serii spotkań sięgnęły po swój najcenniejszy jak dotąd skalp. Zwycięstwo w Malmö (jedynego gola zdobyła z rzutu karnego Signe Holt) było o tyle bardziej wartościowe, że Jonas Eidevall puścił w bój podstawowy skład, który jednak nijak nie potrafił znaleźć sposobu na pokonanie dobrze dysponowanej Katie Fraine, dzielnie wspieranej przez fenomenalną tego dnia parę stoperek Nordin – McClernon. Oczywiście, gospodynie miały swoje bramkowe szanse, ale przecież po stronie Växjö też odnotowaliśmy chociażby słupek Violi Nambi. Z nieoczekiwanego prezentu nie skorzystał jednak Kristianstad, który do przerwy – dzięki trafieniu Hailie Mace – mógł czuć się wirtualnym wicemistrzem Szwecji, a zarazem nieformalnym mistrzem Skanii. Oba te zaszczyty w niespełna dwadzieścia minut odebrała jednak drużynie prowadzonej przez Elisabet Gunnarsdottir Rachel Hill, której w ostatnim dostępnym terminie przypomniało się, że jednak potrafi strzelać gole. Wypożyczona z Chicago Red Stars napastniczka dwukrotnie wykorzystała swój snajperski instynkt, dzięki czemu Olof Unogård pożegnał się z ławką trenerską Linköping zwycięstwem na niełatwym przecież dla żadnego klubu terenie. I tylko Göteborg zrobił swoje, urządzając sobie na Valhalli mały, strzelecki festiwal. W starciu z zawsze groźnym Vittsjö piłkarki Matsa Grena i Jörgena Ericsona trafiały do obu bramek, ale ponieważ częściej pokonywały jednak Shannon Lynn, to udało im się zamknąć sezon bez choćby jednej porażki na własnym boisku. Pozostaje tylko życzyć, aby passa ta trwała w najlepsze także w grudniu, jeśli oczywiście zaplanowane na ten miesiąc spotkania Ligi Mistrzyń dojdą ostatecznie do skutku.


22. kolejka w liczbach:

Gole: 12  (średnia 2.00 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 15

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Rachel Bloznalis (Djurgården) – 4. minuta (vs. Uppsala)

Najpóźniejszy gol: Linda Motlhalo (Djurgården) – 78. minuta (vs. Uppsala)

Piłkarka kolejki: Vilde Bøe Risa (Göteborg)

Gol kolejki: Julia Karlernäs (Piteå)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

22. kolejka – zapowiedź

maxim_thore

Pauline Hammarlund i jej Göteborg zakończą sezon meczem na własnym boisku (Fot. Maxim Thore)

Umeå, Djurgården, Piteå, czy Eskilstuna? Która z tych drużyn dołączy do zdegradowanej już Uppsali, uzupełniając tym samym skład Eliettan na sezon 2021? Domyślamy się, że akurat tego zaszczytu nikt nie chciałby dostąpić, ale regulamin rozgrywek jest w tym względzie niestety bezlitosny. I choć każda z wymienionych tu ekip miała w tegorocznej kampanii naprawdę kapitalne momenty, to drugiego spadkowicza trzeba po prostu wyłonić. A o tym, kto ostatecznie nim zostanie, przesądzi dziewięćdziesiąt minut boiskowej walki na trzech piłkarskich arenach.

Nie da się ukryć, że zdecydowanie najlepszą pozycję wyjściową mają w Eskilstunie. Do przyklepania statusu pierwszoligowca zawodniczki United potrzebują bowiem zaledwie jednego punktu, a nawet gdyby jakimś cudem nie udało im się przynajmniej zremisować na własnym boisku z beniaminkiem z Umeå, to pozostanie w gronie dwunastu najlepszych drużyn w kraju powinna bez większych problemów zapewnić im stosunkowo bezpieczna przewaga w różnicy bramek. To wszystko jest jednak dość marnym pocieszeniem dla zespołu prowadzonego przez Magnusa Karlssona, gdyż sam fakt, że na dzień przed zakończeniem ligowych zmagań w ogóle wspominamy o Eskilstunie w kontekście walki o utrzymanie, musi być odebrany jako ogromne rozczarowanie. Tym bardziej, że piłkarki z Södermanland same regularnie dostarczały nam argumentów potwierdzających ich sportową klasę. Wyjazdowe zwycięstwo nad Rosengård, czy wyszarpany w czwartej minucie doliczonego czasu gry remis z Göteborgiem, to wyniki niewątpliwie budzące szacunek i naprawdę trudno w sposób racjonalny wytłumaczyć sobie jakim cudem ten sam zespół dosłownie chwilę później po bezbarwnej grze tracił punkty w rywalizacji z Umeå, Uppsalą, czy Växjö. Na przemyślenia oraz wyciągnięcie odpowiednich wniosków będą mieli w Eskilstunie całą zimę, gdyż wszystko wskazuje na to, że kolejny sezon wicemistrzynie Szwecji sprzed pięciu lat spędzą jednak wciąż w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z nowym sponsorem, z nowymi ambicjami i prawdopodobnie z nowym duetem napastniczek, gdyż całkiem realny wydaje się scenariusz, w którym Felicia Rogic i Loreta Kullashi na wiosnę niekoniecznie będą występować w tym samym klubie.

Skoro pozycja Eskilstuny wydaje się względnie stabilna, to warto przyjrzeć się bliżej pozostałym zaangażowanym w walkę o utrzymanie klubom. Tabela oczywiście podpowiada nam tysiące możliwych rozstrzygnięć, ale ta pozornie skomplikowana sytuacja jest z perspektywy Djurgården i Piteå banalnie prosta. Zwycięstwo w ostatniej kolejce gwarantuje obu tym zespołom pozostanie w Damallsvenskan bez względu na wyniki innych spotkań. Że niby łatwiej powiedzieć niż wykonać? W jakimś sensie tak, choć ligowy terminarz był w tym roku dla klubów ze Sztokholmu i Norrbotten niezwykle łaskawy. Podopieczne Pierre’a Fondina w decydującym meczu podejmą bowiem na Stadionie Olimpijskim zdegradowaną już jakiś czas temu Uppsalę, a drużyna prowadzona przez Stellana Carlssona uda się na Behrn Arenę, gdzie zmierzy się z nieobliczalnym, lecz nie grającym już o żadną konkretną stawkę Örebro. Nietrudno wskazać, które zespoły będą w tych parach bardziej zdeterminowane, aby wywalczyć komplet punktów, a to z kolei jest niekoniecznie dobrą informacją dla Umeå. Beniaminek z Västerbotten znajduje się na ten moment w zdecydowanie najtrudniejszym położeniu, gdyż oprócz zwycięstwa na Tunavallen zawodniczki Roberta Bergströma potrzebują jeszcze przynajmniej jednego korzystnego dla nich rozstrzygnięcia na innym stadionie. I kto wie, czy to właśnie ten element planu ratowania Damallsvenskan dla Umeå, nie okaże się ostatecznie niemożliwym do wykonania.

W górnej połówce tabeli możemy jeszcze emocjonować się korespondencyjną rywalizacją o wicemistrzostwo kraju, a przy okazji o tytuł drużyny numer jeden w Skanii. Trudno jednak realnie oczekiwać, aby zwycięsko wyszedł z niej kto inny niż Rosengård. Piłkarki z Malmö na kolejkę przed końcem rozgrywek mają bowiem dwa punkty zaliczki nad lokalnymi rywalkami, a w ostatniej serii spotkań przyjdzie im zmierzyć się na własnym boisku z grającym już wyłącznie o prestiż Växjö. Mentalnie na wakacjach wydaje się być także Linköping, który w niedzielne popołudnie wybierze się na mecz do Kristianstad, choć akurat po drużynie żegnającego się w ten weekend z Östergötland Olofa Unogårda tradycyjnie możemy spodziewać się absolutnie wszystkiego. Paradoksalnie, podczas jutrzejszego maratonu z Damallsvenskan, najrzadziej będziemy chyba zaglądać na Valhallę, gdzie dopiero co koronowane mistrzynie Szwecji zmierzą się z Vittsjö. Oba zespoły wiedzą już, na której lokacie przyjdzie im zakończyć tegoroczne zmagania, ale możemy być pewni, że gospodynie zechcą zamknąć sezon bez porażki w Göteborgu. A przyjezdne, na zasadzie analogii, spróbują zostać pierwszym zespołem, który przywiezie z zachodniego wybrzeża komplet punktów.


Zestaw par 22. kolejki:

omg22_01

omg22_02

omg22_03

omg22_04

omg22_05

omg22_06

Poczet mistrzyń 2020

suvad mrkonjic

Tak świętują mistrzynie Szwecji 2020! (Fot. Suvad Mrkonjic)

Mistrzem zostaje drużyna, ale za sukcesem każdej drużyny stoją oczywiście ludzie. Nie inaczej jest w przypadku zespołu z Göteborga, który konsekwentnym dążeniem do celu, po wielu latach oczekiwań, wdrapał się na ligowy szczyt. Droga na niego wiodła przez szereg mniejszych lub większych rozczarowań, z których potrafiono jednak wyciągnąć najbardziej pożądane wnioski. A strategia przyjęta jesienią 2017, choć wtedy wydawała się być nieco szaloną, już trzy lata później przyniosła oczekiwane plony. I to pomimo faktu, że dokładnie dwanaście miesięcy temu w Västergötland doszło to nieplanowanej zmiany na stanowisku pierwszego trenera. Mats Gren okazał się jednak perfekcyjnym kontynuatorem myśli Marcusa Lantza i choć swój pobyt w KGFC nowy szkoleniowiec rozpoczął od jednej mało fortunnej wypowiedzi, to dziś już absolutnie nikt jej nie pamięta. Göteborg obronił się bowiem na boisku, a dwa pierwsze gole w pieczętującym mistrzowski tytuł meczu w Linköping z miejsca powinny stać się symbolem tegorocznej kampanii. Zespołowość, dokładność i tempo – te trzy słowa chyba najbardziej dokładnie charakteryzują styl prezentowany przez najlepszą ekipę Damallsvenskan w sezonie 2020. Ekipę, którą zawsze oglądało się z ogromną przyjemnością, a opisywanie jej boiskowych dokonań było wielkim honorem. Warto więc wymienić z imienia i nazwiska tych, którzy przez kolejny rok w pełni zasłużenie mogą z dumą tytułować się piłkarskimi mistrzami Szwecji.


Prezes: Peter Bronsman

Zarząd: Johan Blomdahl, Bengt Olvemark

Pierwszy trener: Mats Gren

Sztab trenerski: Jörgen Ericson, Mattias Gustafsson, Catrine Johansson, Jane Törnqvist

Sztab medyczny: Daniel Ahlstedt, Sadesh Balasingam, Matilda Lundblad, Karin Schröder

Osoby funkcyjne: Anders Abrahamsson, Lasse Claesson, Anders Goffe, Adde Larsson, Tore Lund, Pernilla Milton, Kristoffer Nilsson, Lasse Svensson


KADRA 2020:

mv

fv

mf

fw

gg

falk

Złota Jennifer Falk – dosłownie i w przenośni (Fot. Jimmy Vikström)

Mistrz, mistrz, Göteborg!!

guld1

Piłkarki z Göteborga świętowały historyczny sukces na pustej Arenie Linköping (Fot. Magnus Hallbäck)

Przed pierwszym gwizdkiem Sandry Almkvist wizualizowaliśmy sobie wiele scenariuszów, według których może potoczyć się starcie zespołów z Linköping i Göteborga, ale tego, co ostatecznie wydarzyło się na jednej z aren EURO 2013, nie przewidział chyba nikt. Styl, w którym piłkarki z Västergötland przypieczętowały pierwszy w pięćdziesięcioletniej historii klubu mistrzowski tytuł przejdzie oczywiście do historii, ale doceniając cudowny koncert ubranych tego dnia na biało zawodniczek KGFC po przerwie, nie sposób nie wrócić do tego, co wydarzyło się jeszcze w pierwszej połowie. To właśnie wtedy podopieczne Matsa Grena strzeliły bowiem dwa przepięknej urody gole, które całkowicie odebrały rywalkom jakąkolwiek chęć do walki. Wielkie strzelanie na Arenie Linköping rozpoczęła rozgrywająca swój zdecydowanie najlepszy sezon w karierze Pauline Hammarlund, która wbiegła idealnie w tempo między sygnalizujące pozycję spaloną defensorki gospodyń i zmieściła futbolówkę tuż przy prawym słupku bramki Cajsy Andersson. Cała akcja rozpoczęła się jednak od Rebecki Blomqvist, która nieco ponad kwadrans później miała swój udział również przy trafieniu na 2-0. Swoją rolę odegrała przy nim także Hammarlund, a całość w najlepszy możliwy sposób sfinalizowała Filippa Angeldal, oddając strzał, z obroną którego problemy miałaby każda bramkarka świata. Linköping w pierwszej połowie próbował jeszcze szarpać, szczególnie aktywna była lewa strona LFC z Elin Landström oraz Uchenną Kanu, ale poza pojedynczymi stałymi fragmentami, pod bramką Jennifer Falk niezmiennie panował względny spokój. Biorąc pod uwagę rangę meczu chyba nawet zbyt duży, gdyż od drużyny, która jeszcze całkiem niedawno mierzyła w puchary (inna kwestia, czy nie były to plany mocno na wyrost) powinniśmy wymagać zdecydowanie więcej konkretów. Te były jednak wyłącznie po stronie Göteborga, dzięki czemu w przerwie w szatni gości można było powoli zacząć przygotowywać okolicznościowe gadżety do pomeczowej celebracji.

Zanim jednak na dobre rozpoczęło się świętowanie, czekało nas jeszcze 45 minut meczu, podczas których piłkarki z Göteborga zapragnęły udowodnić wszelkiej maści sceptykom, że to one były w tegorocznych rozgrywkach najlepszą drużyną w kraju. Udowadnianie błyskawicznie rozpoczęła Vilde Bøe Risa, która potrzebowała siedmiu minut i dwóch asyst Pauline Hammarlund, aby zapisać na swoim koncie dwa premierowe trafienia w sezonie 2020. Dla reprezentantki Norwegii był to bez wątpienia niezwykle wzruszający moment, gdyż doskonale przecież pamiętamy, z jak wieloma przeciwnościami natury zdrowotnej przyszło jej się zmagać w ostatnich miesiącach. W najważniejszym meczu piłkarskiej jesieni Bøe Risa wystąpić jednak zdążyła i możemy być pewni, że był to występ, którego sama zainteresowana długo nie zapomni. Podopieczne Matsa Grena nie zamierzały jednak poprzestawać na czterech golach, a wprowadzane z ławki zawodniczki robiły bardzo wiele, aby także przyłożyć swoją pieczątkę na historycznym zwycięstwie. Efekt? Po golu dołożyły do klubowego skarbczyka rezerwowe w tym meczu Koivisto i Blackstenius, a Julia Zigiotti zapisała na swoim koncie asystę. Bez wpisu w meczowym protokole swojego przedostatniego (przynajmniej na pewien czas) występu na europejskich boiskach nie zamierzała kończyć również Natalia Kuikka, która zimą przywita się z NWSL nie tylko jako mistrzyni Szwecji, ale jako jedna z najbardziej wartościowych zawodniczek Damallsvenskan. Tak, Linköping w drugiej połowie prezentował się fatalnie, do tego stopnia, że kibicom miejscowej drużyny mogło przypomnieć się wyparte już najpewniej ze świadomości haniebne 0-6 z Eskilstuną, ale kwestionowanie przepięknego triumfu ekipy z Västergötland byłoby po prostu nie na miejscu. Po pierwsze, nie zapominajmy, że to Göteborg swoją kapitalną postawą sprawił, że gospodyniom zupełnie odechciało się w sobotnie, listopadowe popołudnie grać w piłkę. Po drugie, ten mecz stanowił dla klubu z znad Göty swego rodzaju klamrę podsumowującą trzyletni okres transformacji ligowego średniaka, który właśnie ledwo uniknął degradacji, w mistrza kraju. Droga ta – wbrew pozorom – była naprawdę długa i wyboista, ale tajemnica sukcesu polega na tym, że na żadnym jej etapie nie pozostawiono najważniejszych kwestii przypadkowi. I choć nie obyło się bez kosztownych pomyłek, to na ich dokładną analizę przyjdzie jeszcze czas. A póki co pozwólmy wybrzmieć okrzykom radości piłkarek i działaczy KGFC, gdyż one najlepiej puentują nam ten szalony i zarazem niesamowicie intensywny sezon, który na Valhalli na zawsze pozostanie już przekazywaną z pokolenia na pokolenie legendą.

******

Choć z wiadomych względów większość oczu była w miniony weekend skierowana na Linköping, historia pisała się także na innych arenach. Ot, choćby w Uppsali, gdzie Kristianstad zapewnił sobie prawo gry w eliminacjach piłkarskiej Ligi Mistrzyń 2021/22. Pewne zwycięstwo nad beniaminkiem było dopełnieniem fenomenalnego sezonu w wykonaniu podopiecznych Elisabet Gunnarsdottir, która podczas dekady spędzonej w północno-wschodniej Skanii najpierw przeprowadziła klub przez największy w jego historii kryzys, a następnie doprowadziła go do bram Europy. I jeśli ktoś w tym momencie pomyślał, że jest to kolejna pochodząca z naszej ligi opowieść idealnie nadająca się na scenariusz kalifornijskiego filmu, to … jak najbardziej ma rację! Jak widać, raz jeszcze potwierdza się stare przysłowie, że to życie pisze nam najbardziej wartościowe scenariusze. Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy jednak, że zawodniczką, która poprowadziła Kristianstad do zwycięstwa w Uppsali, była dyrygentka środka pola Anna Welin i tylko kapitalna postawa Emmy Holmgren w bramce gospodyń sprawiła, że była piłkarka Limhamn Bunkeflo nie kończyła sobotniego meczu z hat-trickiem w statystykach. Swojego gola dołożyła także jedna z najbardziej niedocenianych (taki najwidoczniej już los defensywnych pomocniczek) piłkarek Damallsvenskan Eveliina Summanen, a wnosząca jak zwykle sporo ożywienia rezerwowa Maja Bodin tym razem upodobała sobie ostrzeliwanie obramowania bramki zespołu z Uppsali. Bez gola zakończyła swój boiskowy popis także największa gwiazda Pomarańczowych Therese Åsland, która jednak miała swój niezaprzeczalny udział przy decydującym dla końcowego wyniku trafieniu na 2-0. To właśnie zawodniczka z Norwegii dośrodkowała z narożnika boiska piłkę, którą chwilę później mocno niefortunnie, bo od pleców swojej klubowej koleżanki, piąstkowała Emma Holmgren. Beniaminka możemy oczywiście pochwalić za grę do końca (Linköping może w tym miejscu zrobić notatki), ale honorowy gol autorstwa Nicole Modin to zdecydowanie zbyt mało, aby toczyć równorzędne boje z drużyną, która już za kilka miesięcy będzie reprezentować nas w Europie. I wiele wskazuje na to, że będzie to naprawdę godna reprezentacja.

Innym miastem, w którym piłkarscy kibice mieli w miniony weekend mnóstwo powodów do radości, było niewątpliwie Växjö. Zespół prowadzony przez Marię Nilsson dokonał bowiem w rundzie rewanżowej prawdziwego cudu, najpierw wydostając się na powierzchnię z głębi strefy spadkowej, a następnie przyklepując utrzymanie w Damallsvenskan na kolejkę przed końcem sezonu. Czy mając w pamięci wydarzenia ostatnich tygodni ktoś uwierzyłby, że ta drużyna po trzynastu rozegranych meczach zamykała ligową tabelę z dorobkiem … ośmiu punktów i sześciu strzelonych goli? Obserwując aktualną dyspozycję Rii Öling, Amandy Johnsson Haahr, czy Ini-Abasi Umotong wydaje się to wręcz niemożliwe, ale historia Växjö pokazuje po prostu jak nieprzewidywalnym sportem jest futbol. I jest to niewątpliwie jeden z powodów, dla których pokochaliśmy akurat tę dyscyplinę sportu. Rozegrany wyjątkowo na Värendsvallen mecz przeciwko Eskilstunie nie był może popisem efektownej gry podopiecznych Marii Nilsson, ale gospodynie zrobiły w sobotnie popołudnie dokładnie tyle, ile trzeba było zrobić, aby odprawić wyżej notowane rywalki z bagażem dwóch goli. W strzeleniu tego drugiego wydatnie pomogła im golkiperka United Emelie Lundberg, która grając na tym poziomie ma obowiązek łapać takie piłki, jak ta uderzona przez Nellie Karlsson, ale czy za kilka lat ktoś będzie jeszcze wspominał okoliczności, w których padła ta bramka? Najprawdopodobniej nie, gdyż w naszej pamięci pozostanie raczej jesienne odrodzenie Växjö, które sprawiło, że niedawna czerwona latarnia zagwarantowała sobie utrzymanie wcześniej niż uczyniły to chociażby mające zdecydowanie wyższe ambicje Piteå i Eskilstuna. Obie wymienione tu ekipy mogły zresztą na własnej skórze przekonać się na czym polega fenomen skazywanego na porażkę klubu ze Småland, który zdecydowanie najlepiej gra właśnie wtedy, gdy już nikt na niego nie stawia.


21. kolejka w liczbach:

Gole: 21  (średnia 3.50 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 7

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Pauline Hammarlund (Göteborg) – 11. minuta (vs. Linköping)

Najpóźniejszy gol: Nellie Karlsson (Växjö) – 84. minuta (vs. Eskilstuna)

Piłkarka kolejki: Pauline Hammarlund (Göteborg)

Gol kolejki: Pauline Hammarlund (Göteborg)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

21. kolejka – zapowiedź

 
vvv

Czy już jutro Puchar Księżniczki Wiktorii oficjalnie zmieni właściciela? (Fot. Bildbyrån)

7. listopada 2020 – ta data może na zawsze zapisać się w pamięci każdego kibica piłki nożnej z Göteborga. Aby jednak tak się stało, drużyna prowadzona przez Matsa Grena musi w najbliższą sobotę pokazać mistrzowski charakter, sięgając po komplet punktów w wyjazdowym starciu w Linköping. Dokładnie tyle dzieli nas od tego, aby charakterystyczny puchar przyznawany co roku najlepszej drużynie w kraju, po raz pierwszy w historii trafił do gabloty na Valhalli. Próby sztucznego podkręcania napięcia akurat przed tym meczem wydają się całkowicie bezcelowe, gdyż każda z piłkarek KGFC jest w pełni świadoma faktu, że oto nadeszła chwila, w której w jeden wieczór można wywalczyć sobie trwałe miejsce w historii nie tylko klubu, ale i całej ligi. Czy świadomość ta poniesie zawodniczki z Göteborga do gwiazd? A może będzie dokładnie odwrotnie i presja będącego na wyciągnięcie ręki tytułu sprawi, że na pustej Arenie Linköping będziemy świadkami nieustannego festiwalu nerwów? Tego dowiemy się niebawem, ale jeśli Göteborg rzeczywiście miałby już w ten weekend rozpocząć mistrzowską fetę, to przy okazji przełamałby ciągnącą się już od ponad dekady wyjazdową niemoc w rywalizacji z klubem z Östergötland. Ostatnie ligowe zwycięstwo KGFC w Linköping miało bowiem miejsce wiosną 2009, a zwycięskiego gola dla ekipy z zachodniego wybrzeża strzeliła wówczas Johanna Almgren. O tym, jak odległe to czasy, najlepiej świadczy fakt, że w bramce Göteborga stała wówczas Hedvig Lindahl, parę stoperek stanowiły Jane Törnqvist oraz Stina Segerström, a w drużynie gospodyń o sile środka pola stanowiły Catherine Paaske i … Caroline Seger. Ostatnia z wymienionych jutro będzie zresztą żywo zainteresowana tym, aby domowa passa Linköping została podtrzymana, gdyż tylko takie rozstrzygnięcie może przedłużyć nam mistrzowskie emocje o kolejny tydzień.

Na dziś wiemy już tyle, że w obu klubach zimą dojdzie do wielu przetasowań kadrowych. Ostatnie dni przyniosły nam między innymi informację o czekającej nas niebawem roszadzie na stanowisku szkoleniowca Linköping, ale co zrozumiałe, najwięcej emocji wzbudzają póki co planowane zmiany w Göteborgu. Wielu ekspertów zastanawiało się, jaki wpływ na boiskową postawę zespołu będzie miało ogłoszenie transferu Natalii Kuikki do Portland Thorns, a także pojawiające się coraz częściej (i bynajmniej nie bez mocnych ku temu podstaw) głosy o rychłych przenosinach Emmy Berglund oraz Rebecki Blomqvist. Przed tygodniem, cała wymieniona tu trójka odpowiedziała jednak na zgłaszane wątpliwości w najlepszy możliwy sposób, prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa na niełatwym terenie w Växjö i możemy być pewni, że również w najważniejszym meczu w pięćdziesięcioletniej historii klubu trener Mats Gren będzie mógł liczyć na ich dobrą dyspozycję. A czy przełoży się ona na trzy bezcenne punkty, to już zupełnie odrębny temat. Linköping matematycznie zachowuje jeszcze szansę na europejskie puchary, ale w praktyce w taki zbieg okoliczności nie wierzą w Östergötland chyba nawet najbardziej niepoprawni optymiści. Brak realnej stawki nie oznacza jednak, że Nilla Fischer, Frida Maanum i spółka nie będą miały jutro czegoś do udowodnienia, przede wszystkim oczywiście samym sobie. A nie od dziś wiemy, że taka wewnętrzna motywacja często potrafi przynieść najlepsze skutki. O tym, że drużynę z Göteborga można ukłuć lub przynajmniej mocno nastraszyć, przekonały nas ostatnio Örebro i Växjö. Czy Linköping dysponuje mniejszym potencjałem niż te dwie ekipy? Absolutnie nie! A skoro nie, to intensywności, napięcia i niespotykanych nigdzie indziej niż na sportowych arenach emocji, na pewno nam jutro nie zabraknie. A jeśli ciekawi was, kto rozstrzygnie na swoją korzyść tę piłkarsko-mentalną potyczkę, to mecz na Arenie Linköping z miejsca powinien stać się daniem głównym sobotniego menu każdego kibica.

O historyczny wynik zagrają także zawodniczki z Kristianstad, które potrzebują zaledwie punktu w rywalizacji ze zdegradowaną już Uppsalą, aby po raz pierwszy zameldować się w eliminacjach piłkarskiej Ligi Mistrzyń. Liderka KDFF Therese Åsland obiecała już z tej okazji okolicznościowy tatuaż, więc zwyczajnie nie wypada kazać reprezentantce Norwegii czekać z realizacją tego planu. Mówiąc jednak w stu procentach serio, miejsce na ligowym podium będzie wspaniałym podsumowaniem wieloletniej pracy trenerki Elisabet Gunnarsdottir oraz jej islandzko-duńsko-szwedzkiego sztabu, który pomimo wielu turbulencji niezmiennie cieszył się zaufaniem zarządu, co ostatecznie przyniosło naprawdę wspaniałe owoce. Czy historia ta będzie wskazówką dla innych właścicieli, że w futbolu pośpiech z reguły bywa złym doradcą? Czas pokaże. Warto jednak zauważyć, że Kristianstad wcale nie musi zadowalać się wyłącznie trzecią lokatą, gdyż ewentualne zwycięstwo nad Uppsalą sprawi, że Pomarańczowe przynajmniej do niedzieli wyprzedzą w tabeli Rosengård! Czy ktokolwiek spodziewał się, że rywalizacja o ostateczną kolejność w czołowej trójce nabierze na finiszu rozgrywek aż takich rumieńców? Oczywiście, prawdą jest, że nawet w przypadku triumfu Kristianstad nad Uppsalą, Rosengård wciąż będzie zdecydowanym faworytem w meczu przeciwko Piteå, ale obecny sezon przyniósł nam już przecież nie takie sensacje. A Madelen Janogy i Fernanda Da Silva tylko czekają, aby kolejny raz zszokować piłkarską Szwecję, przy okazji zapewniając klubowi z LF Areny pozostanie w Damallsvenskan na kolejny sezon. O ligowy byt zagrają także Umeå z Djurgården oraz Växjö z Eskilstuną i w obu tych meczach obowiązywać będzie niepisana zasada, że remis jest porażką, a porażka – zwiastunem nie lada kłopotów. Bo w tej części tabeli porażki potrafią kosztować nadzwyczaj drogo.


Zestaw par 21. kolejki:

omg21_01

omg21_02

omg21_03

omg21_04

omg21_05

omg21_06