Kadra na Finlandię i Słowację

rnmk

Ranking FIFA jeszcze nigdy w historii nie wyglądał aż tak interesująco

Ostatnie w tym roku powołania Petera Gerhardssona kontrowersji nie wzbudziły, bo i sam szkoleniowiec wielokrotnie dawał wcześniej do zrozumienia, że przynajmniej pierwsza faza eliminacji MŚ 2023 nie będzie czasem roszad i eksperymentów. Niektórzy spodziewali się oczywiście przynajmniej jednego nowego nazwiska w kadrze, ale tym razem obyło się bez jakichkolwiek zaskoczeń i kolejną szansę otrzymały dokładnie te same zawodniczki, które przed miesiącem pokonały w wyjazdowym dwumeczu Irlandię i Szkocję. Najbliższe zadanie wcale nie będzie jednak łatwiejsze, bo choć Finlandia jest historycznie jednym z ulubionych rywali szwedzkiej reprezentacji, to drużyna oparta w znacznym stopniu na zawodniczkach klubów Damallsvenskan z pewnością byłaby dla każdego sporym wyzwaniem. Tym bardziej, że podopieczne Anny Signeul jeden mecz w obecnej kampanii zdążyły już przegrać i każda następna wpadka mocno oddali je od perspektywy wyjazdu do Australii i Nowej Zelandii. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Gerhardsson, który nieprzypadkowo porównał szwedzko-fińską konfrontacje do meczów derbowych, przypominając wszystkim, że takie starcia rządzą się swoimi prawami. Całkiem zresztą słusznie, bo nawet jeśli to gospodynie będą na Gamla Ullevi faworytkami, to trzech punktów nie wystarczy podnieść z murawy stadionu w Göteborgu, a konieczne będzie ich wywalczenie. I tego musimy być przed listopadowym dwumeczem w pełni świadomi.

Reprezentacyjne ostatki 2021 to nie tylko gra o bezcenne punkty na drodze do mundialu, ale również kilka dodatkowych smaczków, zdecydowanie podgrzewających późnojesienną atmosferę. Po pierwsze – i chyba najważniejsze – po raz pierwszy od ponad dwóch lat szwedzka kadra zagra na wypełnionym niemal do ostatniego miejsca Stadionie Narodowym. Tak długa przerwa była rzecz jasna wynikiem sytuacji epidemicznej w kraju i na świecie i choć ta ostatnia wciąż wydaje się być daleka od optymalnej, to jednak ten mecz ma być dla kadry tym, czym dla ligi okazały się niedawne derby Sztokholmu. Nie powrotem do normalności, bo na takie deklaracje jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie, ale z pewnością zapowiedzią takiego powrotu. Wszyscy wciąż mamy w pamięci kapitalną atmosferę na Gamla Ullevi osiem lat temu, kiedy to w fazie grupowej EURO 2013 Szwecja pokonała Finlandię 5-0. Trudno na chwilę obecną odgadnąć, czy sportowo uda się ten rezultat powtórzyć, ale kibice z pewnością zadbają o to, aby przynajmniej na trybunach czwartkowy wieczór 25. listopada okazał się niezwykle magiczny. A powodów do świętowania może być więcej, gdyż kadra Petera Gerhardssona wciąż znajduje się na najlepszej drodze do zakończenia roku 2021 bez choćby jednej porażki (w tym miejscu tradycyjne przypomnienie, że mecze zakończone serią rzutów karnych rozliczane są we wszystkich statystykach jako remisy). Takie osiągnięcie byłoby oczywiście czymś godnym uwagi, gdyż warto przypomnieć, iż na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy mierzyliśmy się między innymi z Japonią, Kanadą, Norwegią, Australią (trzykrotnie), czy USA (dwukrotnie). Całkiem niezły zestaw, prawda? Kolejne zwycięstwa nie pozostały zresztą bez przełożenia na konkretne liczby, gdyż po japońskich Igrzyskach reprezentacja Szwecji została nowym wiceliderem rankingu FIFA. A podtrzymanie dobrej passy w listopadowych meczach może sprawić, że … chyba nie będziemy zapeszać, ale podpowiemy, że podczas reprezentacyjnego okienka naprawdę warto zerknąć przynajmniej jednym okiem na starcia Australii z USA i mocno trzymać kciuki za piłkarki Tony’ego Gustavssona. Bo może się okazać, że na koniec roku sprawimy sobie jeszcze cudowny, noworoczny prezent.


Kadra na Finlandię i Słowację:

Bramkarki: Jennifer Falk (Häcken), Hedvig Lindahl (Atletico), Zecira Musovic (Chelsea)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Emma Berglund (Rosengård), Nathalie Björn (Everton), Magdalena Eriksson (Chelsea), Nilla Fischer (Linköping), Hanna Glas (Bayern), Amanda Ilestedt (PSG), Emma Kullberg (Häcken), Elin Rubensson (Häcken)

Pomocniczki: Filippa Angeldal (Man. City), Hanna Bennison (Everton), Filippa Curmark (Häcken), Johanna Kaneryd (Häcken), Fridolina Rolfö (Barcelona), Olivia Schough (Rosengård), Caroline Seger (Rosengård), Julia Zigiotti (Häcken)

Napastniczki: Anna Anvegård (Everton), Stina Blackstenius (Häcken), Rebecka Blomqvist (Wolfsburg), Lina Hurtig (Juventus), Sofia Jakobsson (Bayern), Madelen Janogy (Hammarby)


Terminarz kadry:

25. listopada, godz. 18:30: Szwecja – Finlandia (Göteborg)

30. listopada, godz. 19:00: Szwecja – Słowacja (Malmö)

Szwedzka młodzież dała show

Fotboll, F19, SM-final, Brommapojkarna - Umeå IK

Monica Jusu Bah poprowadziła Umeå do zwycięstwa w kategorii U-19 (Fot. Jonathan Näckstrand)

Po przymusowej, dwuletniej przerwie znów mogliśmy pasjonować się rywalizacją o mistrzostwo Szwecji w kategoriach dziewiętnasto- i siedemnastolatek. I znów, jak to wielokrotnie w historii bywało, listopadowe popołudnia należały do najbardziej utalentowanych juniorek w kraju, dla których często  była to pierwsza szansa na poważniejsze zaistnienie w świadomości szerszego grona kibiców. Wśród bohaterek turniejów finałowych nie zabrakło jednak również nazwisk już doskonale znanych, bo na przykład Monicę Jusu Bah świetnie kojarzą wszyscy sympatycy futbolu w wydaniu młodzieżowym. O ile napastniczka Umeå była zdecydowanie pierwszoplanową postacią finału w kategorii U-19, o tyle w rywalizacji zawodniczek o dwa lata młodszych swoim talentem błysnęła szesnastoletnia Victoria Svanström z IFK Göteborg. I choć klub z Västergötland po trofeum ostatecznie nie sięgnął, to i tak w piękny sposób zaznaczył swoją obecność w krajowej czołówce. Passa zwycięstw Niebiesko-Białych z Göteborga została jednak skutecznie zastopowana w półfinale przez inną rewelację sezonu w postaci ekipy Södra Sandby. Zakończony dogrywką mecz obfitował we wszystko, co fani futbolu po prostu uwielbiają i nie będzie przesady w stwierdzeniu, iż było to jedno z najbardziej emocjonujących spotkań rozegranych w tym roku kalendarzowym na szwedzkiej ziemi. Jako się rzekło, zwycięsko wyszły z tej potyczki piłkarki ze Skanii, a nazwiska Idy Garmfors czy Agnes Mårtensson także warto zapisać w rubryce wschodzących gwiazd szwedzkiej piłki. Jedynym klubem, który wprowadził swoją drużynę do Final Four w obu kategoriach wiekowych, okazała się stołeczna Bromma, co z kolei pokazuje, że zapowiedzi na temat mocnego stawiania na młodzież nie okazały się w przypadku tego zespołu wyłącznie pustymi obietnicami. Sztokholmianki nie zamierzały zresztą zadowalać się samym awansem i w obu przypadkach wywalczyły sobie prawo gry w wielkim finale. Z końcowego triumfu cieszyły się jednak jedynie siedemnastolatki ze stolicy, które w decydującym boju okazały się lepsze od wspomnianego Södra Sandby. Ich o dwa lata starsze klubowe koleżanki o puchar zagrały z potęgą szwedzkiej piłki młodzieżowej z Umeå i pomimo niezwykle ambitnej postawy przyszło im ostatecznie uznać wyższość rywalek z Västerbotten.


Mistrzostwa Szwecji U-19:

Półfinały:

Bromma – Örebro 5-0 (Parkner 13., Brunzell 18., Wessman 39., Adebäck 45., Norrby 56.)

Rosengård – Umeå 0-2 (E. Johansson 9., Jusu Bah 72.)

Mecz o trzecie miejsce:

Rosengård – Örebro 2-1 (C. Rubensson 4., Klingvall 87. – Mannström 89.)

Finał:

Bromma – Umeå 1-2 (Swedman 81. – Jusu Bah 13., 59.)


Mistrzostwa Szwecji U-17:

Półfinały:

Sundsvall 1-3 Bromma (Barkemo 49. – Söderkvist 61., Österplan 78., Wessman 84.)

Södra Sandby 3-2 (dogr.) Göteborg (Fischer 66., I. Garmfors 114., Holm 116. – V. Svanström 62., 111.)

Finał:

Bromma 2-0 Södra Sandby (Swedman 39., Söderkvist 44.)

Umeå, Kalmar, Bromma – witamy!

convert

Piłkarki z Brommy będą 115. w historii klubem, który zagra na boiskach Damallsvenskan (Fot. Bildbyrån)

Tydzień temu tegoroczne, ligowe zmagania zakończyły kluby Damallsvenskan, a w ten weekend ostatnią kolejkę sezonu 2021 rozegrały zespoły występujące w Elitettan. Czekająca nas tej zimy reforma sprawia, że do najwyższej klasy rozgrywkowej awans wywalczyły aż trzy kluby. Nazwy dwóch z nich doskonale znamy już od dłuższego czasu, ale o miejsce na najniższym stopniu podium – podobnie zresztą jak na pierwszoligowym podwórku – zacięta rywalizacja toczyła się do samego końca. Zwycięsko wyszła z niej ostatecznie Bromma i to właśnie piłkarki ze Sztokholmu uzupełniły ostatecznie czternastozespołowy skład Damallsvenskan na sezon 2022.

Jako pierwsze z promocji cieszyły się jednak siedmiokrotne mistrzynie Szwecji z Umeå, dla których jest to błyskawiczny powrót do krajowej elity. Przed rokiem, w rywalizacji o utrzymanie w pierwszej lidze, zabrakło im nieco szczęścia, bo wyłącznie gorsza od Eskilstuny różnica bramek sprawiła, że w Västerbotten poznali smak degradacji. Ani trochę nie zniechęciło to jednak włodarzy klubu i choć pewnych ubytków kadrowych nie dało się uniknąć, to w Umeå i tak zbudowano zespół, który sportową klasą zdecydowanie przewyższał swoich drugoligowych konkurentów. W futbolu swoją wartość trzeba jednak pokazywać na murawie, a nie tylko na papierze i z tym zadaniem podopieczne fińskiego szkoleniowca Samuela Fagerholma poradziły sobie bez zarzutu. Na mecie ligowych zmagań udało się im wypracować naprawdę solidną przewagę nad drugim w tabeli Kalmar i jest ona jak najbardziej wyznacznikiem tego, który klub zdominował w obecnym sezonie rywalizację na drugim poziomie rozgrywkowym. Jedną z liderek ekipy z Västerbotten była niewątpliwie pozyskana z włoskiego Bari Henna-Riikka Honkanen, która razem z Hiszpanką Rosą Herreros oraz Nigeryjką Glory Ogbonną stworzyła najlepszy zagraniczny tercet na boiskach Elitettan. W Umeå nie brakowało jednak także szwedzkich liderek i nie mówimy tu wyłącznie o znanej chyba każdemu kibicowi piłki nożnej Lisie Dahlkvist. Choć trzeba oczywiście zaznaczyć, że wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro z roli mentorki zarówno na boisku, jak i poza nim, wywiązywała się wyśmienicie. Wartość dodaną dorzuciły jednak do tego wszystkiego także mające pierwszoligowe doświadczenie Olivia Holm czy Sara Mellouk, a eksplozja talentu Lisy Björk, Vilmy Koivisto i Moniki Jusu Bah również zdecydowanie bardziej pomogła niż zaszkodziła. To wszystko złożyło się na to, że plan na obecny rok został w Umeå wykonany i już teraz można zacząć przygotowywać się do tego, aby kolejny pobyt w najwyższej klasie rozgrywkowej nie skończył się dla tego zasłużonego klubu równie szybko, co poprzedni. I wiele wskazuje na to, że właściwe wnioski z popełnionych wówczas błędów rzeczywiście udało się wyciągnąć.

Wywalczony w tym roku awans oznacza, że piłkarki z Kalmar po raz drugi w swojej historii staną przed szansą sprawdzenia swoich umiejętności na pierwszoligowym gruncie. Poprzednia przygoda z Damallsvenskan okazała się dla nich niezwykle burzliwa, a jej ostateczny bilans zamknął się na 21 porażkach w 22 rozegranych meczach. Czy tym razem kibiców w Småland czekają nieco bardziej przyjemne doświadczenia? Czas pokaże, choć na pewno kluczem do ewentualnego sukcesu, którym niewątpliwie byłaby w przypadku tego zespołu skuteczna walka o utrzymanie, będzie doskonała skuteczność na … zimowej giełdzie transferowej. Nie ma bowiem wątpliwości, że w Kalmar mocno potrzebują wzmocnień, a ostatnie dni przynosiły raczej kolejne informacje o transferach odchodzących. Zdecydowanie największą stratą wydaje się odejście liderki formacji ofensywnej w osobie Tabby Tindell, która to zdecydowała się zamienić Småland na Skanię. W kadrze klubu wciąż pozostaje oczywiście chociażby Mimmi Asperot, czyli snajperka jak najbardziej mogąca pokazać swoją wartość również na boiskach Damallsvenskan, ale jednak nie da się ukryć, że to właśnie 26-letnia Amerykanka dołożyła zdecydowanie największą cegiełkę do tego, że przed dwoma tygodniami to właśnie w Kalmar cieszyli się z awansu. Z dobrej strony w drugoligowej rzeczywistości pokazały się ponadto ostoja formacji defensywnej Klara Rybrink oraz była reprezentantka islandzkiej młodzieżówki Andrea Thorisson, ale otwarte pozostaje pytanie, czy w rywalizacji z absolutną, krajową czołówką beniaminkowi nie zabraknie zwyczajnie liderek potrafiących zrobić różnicę w najważniejszych momentach meczu. Siłą Kalmar może rzecz jasna okazać się kolektyw, a tegoroczny przykład Hammarby pokazał, że i na takiej bazie da się zbudować coś naprawdę konkretnego, ale jednak nie mamy całkowitej pewności, czy na piłkarskiej osi czasu rzeczywiście dobrnęliśmy już do punktu, w którym da się akurat tą drogą osiągnąć wymierny sukces. Za powodzenie eksperymentu niezmiennie trzymamy jednak kciuki i oficjalnie witamy w pierwszoligowej rodzinie!

I wreszcie trzeci z beniaminków, który kazał na siebie czekać zdecydowanie najdłużej. A mówiąc nieco bardziej konkretnie: aż do ostatniej, ligowej kolejki. Żeby było jeszcze ciekawiej, piłkarki Brommy nie były tego dnia zależne wyłącznie od siebie, gdyż oprócz zwycięstwa nad Älvsjö potrzebowały jeszcze korzystnego dla nich wyniku na stadionie w Uppsali. I choć scenariusz ten nie wydawał się początkowo wielce prawdopodobny, to dzięki ambitnej i sportowej postawie grającego już wyłącznie o prestiż Jitexu, to właśnie w stolicy można było w drugi weekend listopada nieoczekiwanie otwierać szampany. Awans drużyny prowadzonej przez Marcelo Fernandeza jest niewątpliwie jedną z większych niespodzianek tego sezonu, ale trzeba oczywiście docenić, że w Brommie zrobiono naprawdę wiele, aby szczęściu pomóc. Budowany mądrze zespół, może bez wielkich gwiazd, ale za to z zawodniczkami z pierwszoligowym doświadczeniem, rósł w siłę z każdym tygodniem, a gdy trzeba było się wzmacniać, to robiono to zazwyczaj w sposób rozsądny i mało inwazyjny. Bohaterką ostatniej kolejki niewątpliwie została Jennifer Sjösten, ale gdyby chcieć wymienić wszystkie osoby, które przyczyniły się do tego historycznego sukcesu, to trzeba byłoby poświęcić im osobny tekst. Wyróżnijmy więc zaledwie kilka spośród nich, mając oczywiście na uwadze, że nie jest to w żadnym wypadku kompletna lista. A wspomnieć wypada chociażby o kapitance i zarazem najskuteczniejszej snajperce Mathildzie Johansson Prakt, liderce drugiej linii Fridzie Boriero, czy defensorkach Aleksandrze Łobanowej oraz Wilmie Wärulf. Jasne, nie są to być może nazwiska rozpalające wyobraźnię kibica Damallsvenskan, ale w niczym nie zmienia to faktu, iż to te piłkarki dokonały właśnie czegoś wielkiego. To one sprawiły bowiem, że wiosną przyszłego roku Bromma zostanie 115. w historii drużyną, która zagra na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji. A skoro tak, to gratulacje i … dobrej zabawy na pierwszoligowym podwórku!

Elin przedłużyła nadzieje

FD3Y32zWYAYE_mx

Główne bohaterki portugalskiej wiktorii gratulują sobie udanego meczu (Fot. Getty Images)

Jeśli nie z Benfiką, to z kim? – tak postawione pytanie doskonale obrazowało nastrój większości kibiców Häcken przed meczem trzeciej kolejki fazy grupowej piłkarskiej Ligi Mistrzyń. Nic więc dziwnego, że pomimo piętrzących się trudności natury epidemiczno-geograficzno-logistycznej, fani Os z Hisigen bardzo licznie udali się do Portugalii, aby na klimatycznym stadionie nieopodal Lizbony z całych sił dopingować swój zespół podczas niezwykle ważnej batalii. Długa i niewątpliwie męcząca podróż najwyraźniej nie odebrała im zbyt wiele energii, gdyż w trakcie meczu to właśnie sektor gości najbardziej żywiołowo i energicznie reagował na boiskowe wydarzenia. Nic w tej kwestii nie zmieniło się zresztą także po ostatnim gwizdku, kiedy to podopieczne trenera Roberta Vilahamna, wraz ze swoimi kibicami wspólnie świętowali pierwsze trzy punkty w fazie grupowej Ligi Mistrzyń. Miejscowi fani swoją obecność najmocniej zaakcentowali za to wówczas, gdy plac gry opuszczała pani Esther Staubli. Szwajcarska sędzia znalazła się w centrum ich uwagi po tym, jak na kwadrans przed końcem meczu zdecydowała się podyktować rzut karny dla Häcken po rzekomym faulu Any Seicy na Stine Larsen. To właśnie w wyniku tej decyzji Elin Rubensson ustawiła futbolówkę na jedenastym metrze i celnym strzałem tuż przy słupku ustaliła wynik spotkania na 1-0 dla wicemistrzyń Szwecji. Pierwszy instynkt podpowiadał, że decyzja pani arbiter była jak najbardziej prawidłowa, ale kolejne powtórki sprawiły, iż pojawiła się przestrzeń do dyskusji, w której to każda ze stron miała na obronę swojego stanowiska naprawdę mocne argumenty. Ocenę wspomnianej sytuacji pozostawiam więc indywidualnej analizie każdego z czytelników, choć oczywiście nie da się nie zauważyć, że doświadczona sędzia jakiś błąd z pewnością popełniła. Jeśli bowiem uznała, że wślizg rezerwowej stoperki Benfiki kwalifikował się na rzut karny, to mistrzynie Portugalii powinny chyba kończyć mecz w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla wspomnianej wyżej zawodniczki.

Rzut karny okazał się absolutnie kluczowy, ale nie jest tak, że wcześniej piłkarki Häcken nie stwarzały sobie na stadionie w Seixal dogodnych sytuacji. Szczególnie w pierwszej połowie to zawodniczki z Hisingen starały się bowiem prowadzić grę i naprawdę niewiele brakowało, aby już wtedy udało się po raz pierwszy umieścić futbolówkę w siatce mistrzyń Portugalii. Kłopoty z właściwym uregulowaniem celownika miała jednak przede wszystkim Julia Zigiotti, która aż dwukrotnie próbowała zaskoczyć brazylijską golkiperkę Leticię. Pierwszy z jej strzałów został jednak ostatecznie wyblokowany, a drugiemu zabrakło nieco precyzji. Okazji ku temu, aby w swoim stylu urwać się portugalskiej defensywie, szukała również Stina Blackstenius, ale najlepsza snajperka Damallsvenskan ewidentnie nie miała w środę swojego dnia. I nawet gdy udało jej się oszukać charakterystycznym zwodem dwójkę obrończyń Benfiki, to samo wykończenie akcji pozostawiało już całkiem sporo do życzenia. Z bardzo dobrej strony raz po raz pokazywała się natomiast Elin Rubensson, która za kadencji trenera Vilahamna wróciła na pozycję środkowej pomocniczki i zmiana ta ewidentnie wyszła jej na dobre. To właśnie 70-krotna reprezentantka Szwecji była autorką większości kąśliwych, prostopadłych podań, z którymi to defensywa gospodyń często nie potrafiła sobie poradzić. Mistrzynie Portugalii miały również spore problemy z powstrzymaniem rezerwowych tego wieczora Stiny Larsen oraz Julii Karlernäs. Ta ostatnia pojawiła się na placu gry w miejsce kontuzjowanej Blackstenius i to jej przytomne zgranie piłki głową sprawiło, że Rubensson miała w ogóle okazję podejść do rzutu karnego. Patrząc z tej perspektywy, roszady szkoleniowca Häcken należałoby zatem ocenić na naprawdę duży plus.

Bylibyśmy jednak bardzo niesprawiedliwi, gdybyśmy nie wspomnieli o tym, że równie dobrze to gospodynie środowej potyczki jak najbardziej mogły rozstrzygnąć ją na swoją korzyść. Jeszcze przed przerwą serca fanów z Hisingen zabiły mocniej, gdy po koronkowo rozegranym rzucie wolnym Cloé Lacasse próbowała znaleźć podaniem idealnie ustawioną Pauletę. Niezwykle dynamiczna, kanadyjska napastniczka w roli głównej wystąpiła także w 41. minucie, kiedy to w szesnastce gości doszło do jej starcia z Emmą Kulberg. Sektory zajmowane przez miejscowych fanów dosłownie oszalały, domagając się we wspomnianej sytuacji rzutu karnego, ale pani Staubli uznała, że interwencja szwedzkiej defensorki jak najbardziej mieściła się w dozwolonych granicach. O ile przed przerwą zdecydowanie najwięcej zagrożenia czyhało na Häcken ze strony wspomnianej Lacasse, o tyle w drugiej połowie swoją obecność na boisku mocno zaakcentowała osiemnastoletnia Kika Nazareth. To właśnie ta piłkarka, w odstępie zaledwie kilku minut, miała dwie doskonałe okazje ku temu, aby pokonać Jennifer Falk, ale za pierwszym razem bramkarka reprezentacji Szwecji popisała się kapitalną interwencją, a za drugim na drodze do szczęścia stanął jej słupek. Szukające przynajmniej wyrównującego gola gospodynie spróbowały także nieco mocniej nacisnąć rywalki w samej końcówce, ale ani żadnej z napastniczek, ani doskonale znanej nam ze szwedzkich boisk Christy Ucheibe, nie udało się znaleźć sposobu na skuteczne rozmontowanie defensywy Häcken.

Przywiezione z portugalskiej ziemi skromne zwycięstwo cieszy o tyle, że dzięki niemu Damallsvenskan powróciła na piątą lokatę w przejściowej klasyfikacji lig UEFA i wiele wskazuje na to, że taki stan utrzyma się przynajmniej do końca obecnych rozgrywek. Nie możemy jednak zapominać również o tym, że trzy punkty wciąż przedłużają nadzieje wicemistrzyń Szwecji na awans do ćwierćfinału i nawet jeśli realizacja tego scenariusza cały czas wydaje się leżeć na półce opatrzonej napisem soccer fiction, to historia futbolu widziała już przecież nie takie cuda. Jasne, pamiętamy o tym, iż Häcken przystąpi do rewanżowego starcia z Benfiką mocno osłabione, ale gdyby i za tydzień udało się sięgnąć po komplet punktów, to grudzień z Ligą Mistrzyń będzie dla piłkarek z Hisingen grą nie o honor, lecz o awans. I choć to wszystko brzmi może trochę zbyt optymistycznie, to gorąco wierzymy, że jesienno-zimowe emocje związane z występem wicemistrzyń Szwecji w europejskich pucharach dopiero się zaczynają. A ich apogeum przypadnie na przykład na 9. grudnia, kiedy to na Bravida Arenę zawita monachijski Bayern.


10.11.2021.

Liga Mistrzyń 2021/22 – grupa D

SL Benfica 0-1 BK Häcken

0-1 Rubensson 76. (k)

Benfica: Leticia – Amado, C. Costa, Rebelo (65. Seica), Lucia Alves – Canterao (79. Faria), Pauleta, Ucheibe, Kika – Cintra (56. Valeria), Lacasse

Häcken: Falk – Wijk (90. Kollmats), Gevitz, Kullberg, Ökvist – Rubensson, Curmark – Kaneryd, Zigiotti, Gejl (46. Larsen) – Blackstenius (59. Karlernäs)


W drugim meczu grupy D Olympique Lyon pokonał na własnym boisku Bayern Monachium 2-1, umacniając się tym samym na pierwszym miejscu w tabeli. Co ciekawe, w potyczce na Parc OL na listę strzelczyń wpisywały się tylko piłkarki wicemistrzyń Francji, gdyż na samobójcze trafienie Kadeishy Buchanan odpowiedziały kolejno Janice Cayman oraz Amandine Henry.

Podsumowanie 22. kolejki

damf

Podsumowanie 22. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Eskilstuna 3-2 Häcken. Choć ani na minutę na murawie nie pojawiła się Stina Blackstenius, piłkarki z Hisingen wcale nie zamierzały ułatwiać grającym o naprawdę wysoką stawkę rywalkom zadania. W pierwszej połowie zawodniczki z Tunavallen wykonały jednak sto procent planu, a gola na wagę bezcennego prowadzenia strzeliła Felicia Rogic, wykorzystując świetne podanie rozgrywającej jeden z najlepszych meczów w całej karierze Elin Rombing. Defensorka United imponowała przede wszystkim ofiarną postawą w obronie, gdzie nadspodziewanie dobrze radziła sobie z Julią Zigiotti. Tuż po przerwie nawet świetnie dysponowana Rombing nie była jednak w stanie zapobiec utracie gola wyrównującego, gdyż katastrofalny błąd popełniła Emelie Lundberg. A gdy inna reprezentantka Danii Mille Gejl wyprowadziła Häcken na 2-1, można było przypuszczać, że ambitna postawa gospodyń tym razem nie przełoży się na jakąkolwiek zdobycz punktową. W końcówce raz jeszcze błysnąć postanowiła jednak Rogic, która najpierw do spółki z Vailą Barsley dała swojej drużynie remis, a następnie – już niemal w pojedynkę – wywalczyła jedenastkę, którą bezbłędnie zamieniła na trzeciego gola dla Eskilstuny. Wydarte w niesamowicie dramatycznych okolicznościach zwycięstwo dało ekipie United wysoką, czwartą lokatę na koniec sezonu, choć gdyby tylko pilkarki z Tunavallen nie zachowały się tak naiwnie w doliczonym czasie derbowego starcia z Örebro, to powodów do świętowania mogłoby teraz być jeszcze więcej.

Wydarzenie kolejki: Kristianstad utrzymał się na podium. Nie były to może emocje na miarę tych sprzed trzech lat, ale znów to LF Arena w Piteå znalazła się w samym centrum uwagi. Aby myśleć o awansie do europejskich pucharów Kristianstad musiał w Norrland wygrać i ostatecznie faktycznie to uczynił, choć o trzy punkty ewidentnie nie było piłkarkom Elisabet Gunnarsdottir łatwo. W początkowej fazie meczu zdecydowanie bliższe strzelenia gola były bowiem Anam Imo oraz Katrina Guillou, a gdy już ciężar gry przenosił się przed bramkę gospodyń, to albo w sukurs przychodził im słupek, albo skutecznie interweniowała Nichole Persson. Dopiero centra Josefin Harrysson do nabiegającej na wprost bramki Alice Nilsson przyniosła przyjezdnym powodzenie, ale radość z tego tytułu nie trwała jednak długo. Po przeciwległej stronie boiska identyczną akcję wykonały bowiem Henriksson i Guillou, a ta ostatnia uderzeniem z najbliższej odległości wyrównała stan rywalizacji. Remis nie był w tym starciu dla Kristianstad wynikiem marzeń, ale dopiero w 67. minucie piłkarki ze Skanii ponownie znalazły się na prowadzeniu. Strzał Alice Nilsson zablokowała Amanda Edgren, ale uczyniła to na tyle szczęśliwie, że futbolówka pozostała pod jej nogami i pozostało tylko wepchnąć ją do siatki. I choć w pierwszej chwili wydawało się, że rosła napastniczka KDFF jest na spalonym, Sara Wiinikka zdecydowała się tego gola uznać i tym samym wprowadzić Kristianstad na europejskie salony. Bo pomimo naprawdę ambitnej postawy, gospodyniom nie udało się po raz drugi odpowiedzieć wyżej notowanym rywalkom w taki sam sposób. I choć dla Kristianstad nie był to bynajmniej sezon idealny, to islandzka trenerka raz jeszcze potrafiła doprowadzić prowadzony przez siebie zespół do celu. A łatwej ku niemu drogi absolutnie nie miała. Co ciekawe, był to także ostatni sukces, jaki z drużyną z Kristianstad świętowała jej legenda Sif Atladottir, która to zimą przenosi się do swojej rodzimej ligi, gdzie zamierza wciąż kontynuować niezwykle bogatą w splendory karierę. A skoro tak, to pozostaje jedynie życzyć powodzenie na starej-nowej, sportowej drodze!

Bohaterka kolejki: Felicia Rogic (Eskilstuna). Doskonale wiedzieliśmy o tym, że jest szybka i dynamiczna, ale do jej skuteczności zastrzeżenia zgłaszaliśmy nader często. Wczoraj 28-letnia napastniczka również nie wykorzystała zresztą każdej ze stworzonych sobie okazji, ale akurat po takim występie mało kto będzie o tym pamiętał. Bo przecież gdyby nie hat-trick Felicii Rogic, to w Eskilstunie nie byłoby nawet czwartej lokaty i otrzymanych na tę okoliczność pamiątkowych medali, które po takiej jesieni się piłkarkom United bezsprzecznie należały. A sama napastniczka musi teraz zastanowić się, czy na wiosnę także będzie chciała stworzyć z Mią Jalkerud jeden z najbardziej nieoczywistych, a zarazem wyjątkowo skutecznych ofensywnych duetów na szwedzkich boiskach.

Gol kolejki: Michelle De Jongh (Vittsjö). W drugiej połowie meczu przeciwko Örebro gospodynie poczynały sobie na murawie VIttsjö IP nadzwyczaj pewnie, czego dowodem był chociażby zdobyty po koronkowej, zespołowej akcji gol numer cztery. Palmę pierwszeństwa otrzymuje jednak Michelle De Jongh, dla której był to zresztą pierwszy gol po powrocie do Damallsvenskan z francuskich wojaży. A kapitalną asystę zaliczyła przy nim Julia Tunturi, która z kolei zaliczyła w ten sposób wejście marzeń; wszak nominalnie rezerwowa fińska skrzydłowa pojawiła się na boisku zaledwie kilkadziesiąt sekund wcześniej.

Sensacja kolejki: Festiwal goli w północnej Skanii. Piłkarki Vittsjö były oczywiście wyraźnymi faworytkami sobotniego meczu, ale chyba nawet najwięksi optymiści w Hässleholm i okolicach nie spodziewali się obejrzeć w ostatniej kolejce sezonu dziesięciu goli, z czego aż osiem było dziełem gospodyń. Choć będąc nieco bardziej precyzyjnym to siedem, gdyż wielkie strzelanie w Skanii rozpoczęła Wilma Öhman, już w trzeciej minucie pakując futbolówkę do własnej bramki. Kolejny kwadrans to jeszcze dwa gole dla miejscowych po bardzo dobrze wykonanych stałych fragmentach i już w zasadzie w tamtej chwili można było dopisywać trzy punkty podopiecznym trenera Mårtenssona. Na kameralnym stadionie nikt nie myślał jednak o ściąganiu nogi z gazu, dzięki czemu po przerwie obejrzeliśmy jeszcze bardziej szalony rollercoaster, w którym to pierwszoplanowe role odgrywały Almqvist, De Jongh oraz absolutna liderka Vittsjö Fernanda Da Silva. Brazylijka zakończyła ostatecznie mecz z golem oraz trzema asystami na koncie, a gdyby dorobek ten był jeszcze większy, to również nikt nie powinien zgłaszać w tej kwestii pretensji. W zespole gości na plus wyróżniła się jedynie Elli Pikkujämsä, ale było to bynajmniej niewielkie pocieszenie dla Rickarda Johanssona i jego drużyny, która bardzo słabym występem zakończyła niezwykle udany przecież dla klubu z Närke sezon.

Liczba kolejki: 132. Tyle meczów rozegrano w obecnym sezonie Damallsvenskan. Za rok, jeśli nic niespodziewanego nie pokrzyżuje nam planów, będzie ich aż o pięćdziesiąt więcej.


22. kolejka statystycznie:

Gole: 24  (średnia 4.00 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 12

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Wilma Öhman (Örebro) – 3. minuta (dla Vittsjö)

Najpóźniejszy gol: Felicia Rogic (Eskilstuna) – 87. minuta (vs. Häcken)


Jedenastka kolejki:

lag22

Cajsa Andersson (Linköping) – Hanna Lundkvist (Hammarby), Elin Rombing (Eskilstuna), Emma Berglund (Rosengård), Alva Selerud (Linköping) – Michelle De Jongh (Vittsjö), Alice Nilsson (Kristianstad), Tove Almqvist (Vittsjö) – Fernanda Da Silva (Vittsjö), Felicia Rogic (Eskilstuna), Uchenna Kanu (Linköping)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

22. kolejka – zapowiedź

pontus_orre

Olivia Schough i Rosengård w złotej scenerii (Fot. Pontus Orre)

To miało być spokojne zakończenie sezonu, w którym wszystkie najważniejsze odpowiedzi zdążyliśmy już poznać. Kluby Damallsvenskan ewidentnie nie znoszą jednak nudy i w miniony weekend zagrały tak, aby najbliższa sobota zapowiadała się nadzwyczaj emocjonująco. Przynajmniej na trzech stadionach gra będzie bowiem toczyła się o naprawdę wysoką stawkę, bo o medale oraz prawo startu w eliminacjach przyszłorocznej Ligi Mistrzyń. Teoretyczne szanse na te zaszczyty mają jeszcze aż cztery kluby, a dwa z nich już za moment zetrą się w bezpośrednim starciu. Ale po kolei …

Naszą ostatnią w tym roku kalendarzowym ligową zapowiedź zacznijmy może od Kristianstad. Zespół prowadzony przez Elisabet Gunnarsdottir przed tygodniem przegrał na własnym boisku ze zdegradowanym już Växjö, ale piłkarki ze wschodniej Skanii wciąż mają swój los całkowicie we własnych rękach. Wystarczy bowiem pokonać na wyjeździe grające już wyłącznie o prestiż Piteå, a ten pełen wzlotów i upadków sezon uda się zakończyć na najniższym stopniu ligowego podium. Problem jednak w tym, że na LF Arenie, szczególnie w listopadzie, nikomu nie gra się łatwo, o czym nie tak dawno miały okazję przekonać się chociażby mistrzynie z Malmö. Przed rokiem Krstianstad potrafił sięgnąć po komplet punktów na dalekiej Północy, lecz na zwycięskiego gola fani KDFF musieli czekać aż do doliczonego czasu gry. Czy i tym razem powinniśmy oczekiwać podobnej nerwówki? A może drużyna Stellana Carlssona, w najmniej oczekiwanym momencie, zechce całkowicie pokrzyżować wyżej notowanym rywalkom szyki? Bez względu na końcowy rezultat, pewni możemy być chyba tylko jednego: na arenie w Piteå emocji nie zabraknie!

Nadzieje na sukces wciąż mają także w Eskilstunie, choć zawodniczki z Sörmland, trochę na własne życzenie, mocno skomplikowały swoją sytuację derbową porażką z Örebro. Jutro trzeba będzie jednak na chwilę zapomnieć o łamiącym serca fanów United golu Amandy Rantanen i skupić się na nowym zadaniu, które z pewnością nie zalicza się do tych łatwych. Zastopowanie Stiny Blackstenius i rozpędzonej ofensywy Häcken to wyzwanie najwyższej próby, ale jeśli mierzy się wysoko, to i z takimi przeszkodami trzeba sobie radzić. Choć nie da się ukryć, że na Tunavallen liczą po cichu na to, że klub z Hisingen zdecyduje się potraktować sobotnie starcie nieco ulgowo. A są ku temu powody, gdyż zaledwie cztery dni później ekipę trenera Vilahamna czeka arcyważny mecz z Benfiką Lizbona w fazie grupowej Ligi Mistrzyń. Nowy opiekun Häcken zapewnia jednak, że dla niego nie istnieją potyczki mniej lub bardziej istotne, co z kolei jest całkiem dobrą wiadomością dla dwóch innych klubów.

Mowa tu oczywiście o Vittsjö i Örebro, które już jutro zmierzą się w bezpośredniej rywalizacji. Nie ukrywamy, że jeszcze nie tak dawno wydawało się, iż ten mecz będzie pozbawiony jakiegokolwiek ciężaru gatunkowego, ale nieprzewidywalność naszej ligi raz jeszcze dała o sobie znać. Aby jednak liczyć się w rywalizacji o medale, puchary i ogólny splendor, obie ekipy bezwzględnie potrzebują w sobotę zwycięstwa i nie ma co ukrywać, że papierowymi faworytkami wydają się tu gospodynie. Po pierwsze, Örebro będzie grać na nawierzchni w niczym nieprzypominającej tej z Behrn Areny. Po drugie, za kartki pauzować musi Carly Wickenheiser, która w ostatnich tygodniach była centralną postacią drugiej linii w zespole prowadzonym przez Rickarda Johanssona. Po trzecie, do gry gotowe będą Fernanda Da Silva oraz Mie Leth Jans, czyli piłkarki, bez których Vittsjö sensacyjnie przegrało przed tygodnie w Solnej. W Örebro mocno wierzą jedna w to, że raz jeszcze uda się zagrać na nosie ekspertom i bukmacherom, a patrząc na to, co wyprawiają jesienią młode talenty z Närke, wcale nie należy tych ambitnych planów lekceważyć. Choć oczywiście to zespół z północnej Skanii ma po swojej stronie zdecydowanie więcej czysto sportowych argumentów.

A co czeka nas na pozostałych stadionach? Växjö pożegna się z pierwszoligowym graniem domową potyczką z Hammarby, mistrzowski Rosengård sprawdzi, czy Djurgården faktycznie jest już mentalnie na wakacjach, a Linköping poszuka trzeciego kolejnego zwycięstwa w rywalizacji z AIK. I na te wszystkie mecze również będziemy oczywiście zaglądać, choć na pierwszym planie niezmiennie znajdować się będzie rywalizacja o trzecie miejsce. A jeśli zastanawiacie się, czy wobec naprawdę mocnej konkurencji warto poświęcić najbliższą sobotę dla szwedzkiej piłki ligowej, to przypominamy, że kolejna okazja do obejrzenia Damallsvenskan na żywo nadarzy się dopiero wiosną.


Zestaw par 22. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06