Testy na portugalskiej ziemi

contentmedium

Wracamy do gry! Szwedzka kadra zainauguruje rok występem w Pucharze Algarve (Fot. SvFF)

Czekaliśmy na to całą długą (choć łagodną) zimę i wreszcie nadszedł ten moment! Już jutro trzecia reprezentacja mistrzostw świata oficjalnie zainauguruje swoje pierwsze w tym roku zgrupowanie. W doskonale znanej nam, malowniczej Albufeirze nie zjawi się jednak Elin Rubensson, która w kraju będzie wracać do pełnej sprawności po urazie głowy, doznanym podczas treningu drużyny klubowej. Miejsce pomocniczki Göteborga w kadrze Petera Gerhardssona zajęła Julia Karlernäs i to jej boiskowym poczynaniom będziemy się bacznie przyglądać w perspektywie czekających nas jeszcze tej wiosny meczów o eliminacyjne punkty. Zawodniczka Piteå nie jest jednak jedyną piłkarką skupiającą na sobie naszą uwagę podczas marcowych meczów towarzyskich, a do tych, które na portugalskiej ziemi będą miały sobie sporo do udowodnienia, zaliczyć możemy także:

Hannę Bennison: nie ma co się oszukiwać, siedemnastolatka ze Skanii jest obecnie największą (jedyną?) nadzieją szwedzkiej piłki, a jej postawa na ligowych boiskach od przynajmniej roku rozpala emocje nie tylko fanów Rosengård. Debiut w reprezentacyjnych barwach wypadł jej na starcie z USA w Columbus, ale nawet na tle takiego rywala wystarczyło jej zaledwie kilkanaście minut, aby zanotować przecudownej urody asystę przy golu Anny Anvegård. Eksplozja talentu Bennison nie uszła uwadze największych klubów świata, z Olympique Lyon na czele, więc trudno się dziwić, że i my będziemy z zainteresowaniem obserwować jej postawę podczas Pucharu Algarve.

Jessikę Samuelsson: dwa całkowicie stracone sezony i … wystarczy! Kilka lat temu wydawała się naturalną następczynią Liny Nilsson na prawej flance reprezentacyjnego bloku defensywnego, ale kolejne poważne urazy mocno spowolniły jej karierę. Po powrocie do Damallsvenskan wreszcie zaczęła znów grać regularnie, a teraz nadszedł czas na właściwy powrót do kadry.

Mimmi Larsson: rok temu, w podobnych (bo portugalskich) okolicznościach przyrody ustrzeliła hat-tricka przeciwko Szwajcarii i to właśnie ten występ zapewnił jej miejsce w samolocie lecącym na francuski mundial. Jesienią nie zawsze znajdowała uznanie w oczach selekcjonera, ale transfer do Rosengård ma być dla niej nowym otwarciem. Pierwsze występy w barwach zespołu z Malmö były w jej wykonaniu więcej niż obiecujące, ale czy dobrą dyspozycję uda jej się przenieść także na reprezentacyjny grunt?

Sofię Jakobsson: selekcjoner znalazł dla niej miejsce na skrzydle i manewr ten okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Po transferze do hiszpańskiego Tacon na tej pozycji gra również w swojej drużynie klubowej i choć piłkarki z Madrytu regularnie zawodzą, to reprezentantka Szwecji często należy do najlepszych na boisku. Doświadczenie pokazuje, że w kadrze najlepiej gra się jej przeciwko Niemkom i już 4. marca będzie miała okazję udowodnić to po raz kolejny.

tercet z Wolfsburga: dla Fridoliny Rolfö będzie to (niejako zgodnie z tradycją) kolejny powrót po kontuzji, dla Madelen Janogy okazja na to, aby złapać trochę minut, a przy okazji zrobić dobre wrażenie na trenerach klubowych, zaś dla Hedvig Lindahl test, jakiego w Bundeslidze z wiadomych względów nie przechodzi zbyt często. Powody jak widać są różne, ale dla każdej ze szwedzkich Wilczyc marcowe zgrupowanie w Portugalii to coś więcej niż tylko trzy mecze towarzyskie do rozegrania.

duet z Chelsea: czy zagrają obok siebie w takim ustawieniu, jakie najlepiej znają z angielskich boisk? Czy Jonna Andersson, po kilku słabszych miesiącach, rzeczywiście odzyskała rytm i pokaże to także w reprezentacyjnych barwach? Czy Magdalena Eriksson stanie się dla Petera Gerhardssona piłkarką tak kluczową, jak dla Emmy Hayes? Pytań wiele, a Puchar Algarve na pewno nie da nam na nie jednoznacznych odpowiedzi. Ale może przynajmniej nas do nich przybliżyć.

Ruszyła pucharowa maszyna

Filippa Angeldahl otworzyła wynik w meczu przeciwko byłemu klubowi (Fot. Per Montini)

Mówi się, że początki bywają trudne, ale – jak się okazuje – powiedzenie to nie zawsze sprawdza się w praktyce. Zarówno dla mistrzyń kraju, jak i dla obrończyń tytułu, początek fazy grupowej Pucharu Szwecji okazał się całkowicie bezbolesny. I o ile w przypadku piłkarek Rosengård nie jest to żadnym zaskoczeniem (szczególnie gdy spojrzymy na klasę rywalek), o tyle debiut Matsa Grena na ławce trenerskiej Göteborga wypadł więcej niż okazale. A co działo się na pozostałych sześciu stadionach? Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do lektury podsumowania pucharowego weekendu.

Grupa 1

Skład tej grupy ewidentnie nie spodobał się trenerowi Rosengård Jonasowi Eidevallowi, ale tak po prawdzie, trudno się temu dziwić. Dwóch mierzących wysoko pierwszoligowców i dwa zespoły z lig regionalnych to przepis na bardzo jednostronne widowiska i choć podczas weekendu otwarcia uniknęliśmy dwucyfrowych wyników, to różnica klas pomiędzy rywalizującymi na murawie zespołami była wyraźnie widoczna. Przedstawiciele Damallsvenskan oczywiście bez większych turbulencji wykonali swoje zadanie, a jedynym zaskoczeniem był fakt, że to Kristianstad zakończył dzień z minimalnie wyższym zwycięstwem. W starciu z Halmią, podopieczne Elisabet Gunnarsdottir sześciokrotnie znalazły sposób na pokonanie bramkarki rywalek, a ozdobą meczu było trafienie szesnastoletniej nadziei szwedzkiej piłki Eveliny Duljan.

Rosengård 5-0 Västerås

Halmia 0-6 Kristianstad

Grupa 2

To w tej grupie mieliśmy obejrzeć hit kolejki i pierwsze minuty rywalizacji wskazywały na to, że tak właśnie będzie. Poprzeczka bramki Göteborga zatrzęsła się już po kilkudziesięciu sekundach, ale im dłużej trwał mecz, tym większą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami przejmowały podopieczne debiutującego w oficjalnym meczu w roli trenera KGFC Matsa Grena. Prowadzenie dała im tuż przed przerwą Filippa Angeldahl, skutecznie egzekwując rzut karny, a gdy na początku drugiej połowy wynik podwyższyły reprezentantki Finlandii Emma Koivisto oraz Natalia Kuikka, a czerwoną kartkę zobaczyła Nilla Fischer, sytuacja Linköping stała się nie do pozazdroszczenia. Honor trzykrotnych mistrzyń kraju w samej końcówce uratowała jeszcze Stina Blackstenius, ale jej gol zmniejszył jedynie rozmiary porażki na inaugurację fazy grupowej. Dobre dla zawodniczek z Göteborga wieści dotarły także ze Småland, gdzie po ciekawym meczu punktami podzieliły się Växjö i Vittsjö.

Göteborg 3-1 Linköping

Växjö 1-1 Vittsjö

Grupa 3

Derby stolicy zawsze mają swoją dramaturgię i nie inaczej było w sobotnie popołudnie na Skytteholms IP. Drugoligowy AIK dwukrotnie wychodził na prowadzenie w rywalizacji z występującym klasę wyżej Djurgården, ale gole Lindy Motlhalo oraz Olivii Schough ostatecznie zapewniły komplet punktów ekipie z Damallsvenskan. Zwycięstwo na trudnym terenie zostało jednak okupione poważnie wyglądającą kontuzją pozyskanej w zimowym okienku transferowym duńskiej napastniczki Marii Hovmark, która jeszcze przed przerwą musiała opuścić murawę. Piłkarkom AIK na pocieszenie pozostało wspomnienie przepięknej urody akcji, która poprzedziła trafienie na 2-1 autorstwa Adelisy Grabus. Takiego rozegrania piłki, jakie zaprezentowały nam zawodniczki grające na co dzień w Elitettan, nie powstydziłyby się nawet reprezentantki Japonii. Nieco mniej emocji było na Tunavallen w Eskilstunie, gdzie podopieczne Magnusa Karlssona pokonały po wyrównanym meczu beniaminka z Umeå. Zwycięskiego gola dla czwartej drużyny poprzedniego sezonu strzeliła na niespełna kwadrans przed końcem reprezentantka Nigerii Ngozi Okobi.

Eskilstuna 1-0 Umeå

AIK 2-4 Djurgården

Grupa 4

To miał być pierwszy poważny test dla wciąż uczącego się pierwszoligowej piłki absolutnego beniaminka z Uppsali. Rywal wydawał się na taką okazję wręcz idealny, ale nawet znajdujące się w fazie gruntownej przebudowy Piteå stosunkowo szybko pokazało ekstraklasowym nowicjuszkom, jak wiele na tym poziomie znaczy doświadczenie. Nie upłynęło jeszcze dziesięć minut meczu, a gospodynie – po golach Astrid Larsson oraz Fernandy da Silvy – znalazły się na dwubramkowym prowadzeniu. Ambitne piłkarki z Uppsali spróbowały jeszcze wrócić do gry, ale gdy wydawało się, że udaje im się złapać właściwy rytm, trafieniem na 3-0 uspokoiła je Julia Karlernäs. Sensacji nie było także w Sunne, gdzie po pewne trzy punkty sięgnęło Örebro. W barwach ekipy z Närke kolejny raz z bardzo dobrej strony pokazała się rewelacja zimowo-wiosennego okresu przygotowawczego Sara Lilja-Vidlund, a oprócz niej na listę strzelczyń wpisały się Heidi Kollanen i Frida Abrahamsson.

Piteå 4-0 Uppsala

Mallbacken 1-4 Örebro

Kadra na Puchar Algarve

ERJBeTLXUAE6V0m

Tak prezentuje się kadra Szwecji na Puchar Algarve 2020

Stęskniliście się za kadrą? Jeśli tak, to mamy dobrą wiadomość: na jej najbliższy mecz nie trzeba już przesadnie długo czekać! A dowodem na to niech będą powołania, rozesłane właśnie przez Petera Gerhardssona do dziesięciu klubów w sześciu krajach Europy. Trzon kadry na marcowe zgrupowanie w Portugalii stanowią oczywiście brązowe medalistki francuskiego mundialu, ale nie jest to bynajmniej równoznaczne z tym, że środowa konferencja szwedzkiego selekcjonera przebiegła całkowicie bez niespodzianek. A skoro tak, to chyba najlepiej będzie, jeśli z podjętych przez siebie decyzji wytłumaczy się sam zainteresowany, podając konkretne argumenty na ich poparcie. Oddajmy zatem głos trenerowi Gerhardssonowi, który w następujący sposób odniósł się do najgoręcej dyskutowanych kwestii:

O braku powołania dla Nilli Fischer: Jesteśmy w ciągłym kontakcie, ale pamiętajmy, że ona cały czas dochodzi do optymalnej dyspozycji, a swój ostatni pełny mecz rozegrała w sierpniu. Byłem w minioną sobotę w Sztokholmie, gdzie zagrała 60 minut w meczu towarzyskim przeciwko Djurgården i mam wrażenie, że w jej przypadku wszystko zmierza we właściwym kierunku.

O braku powołania dla Anny Anvegård, królowej strzelczyń Damallsvenskan i zdobywczyni obu goli w listopadowym meczu przeciwko USA: Zdajemy sobie sprawę jak wiele ona potrafi, gdy znajduje się w optymalnej dyspozycji, ale na ten moment potrzeba jej przede wszystkim minut w Rosengård. Choć obecnie inne zawodniczki są w nieco lepszej formie, ona cały czas będzie bardzo poważnie brana pod uwagę w perspektywie najbliższych meczów w eliminacjach mistrzostw Europy.

O braku styczniowego zgrupowania i oficjalnego meczu w środku zimy: Styczeń bez zgrupowania reprezentacji wydawał się ‚pusty’, więc tym bardziej cieszę się, że wreszcie możemy zaprezentować kadrę na najbliższy mecz. To jest wyraźny znak, że już niebawem czeka nas kolejne wyzwanie.

O braku debiutantek w kadrze: Czasami zapomina się, że takie turnieje jak Puchar Algarve dają nam możliwość przetestowania w większym wymiarze czasowym piłkarek, które regularnie jeżdżą na zgrupowania, ale w meczach o punkty nie dostają aż tylu szans. Zawsze można domagać się powołania dla nowych zawodniczek, ale przecież równie istotne jest, aby móc zobaczyć w akcji piłkarki grające w kadrze mniej, nawet jeśli nie są one debiutantkami.

O natłoku meczów podczas turnieju: To jest kwestia, do której zawsze podchodzimy bardzo profesjonalnie. Musimy nieć na uwadze również to, że zawodniczki z Damallsvenskan znajdują się obecnie w okresie przedsezonowym, w przeciwieństwie do piłkarek grających w pozostałych, europejskich ligach, gdzie dla odmiany sezon trwa w najlepsze. Duże natężenie meczów powoduje, że podczas tego zgrupowania potrzebujemy nieco szerszej kadry, a więcej zawodniczek otrzyma szansę zaprezentowania się na boisku.


Kadra Szwecji na Puchar Algarve:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Hedvig Lindahl (Wolfsburg), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Nathalie Björn (Rosengård), Magdalena Eriksson (Chelsea), Hanna Glas (PSG), Amanda Ilestedt (Bayern), Emma Kullberg (Göteborg), Jessica Samuelsson (Rosengård), Linda Sembrant (Juventus)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Tacon), Hanna Bennison (Rosengård), Lina Hurtig (Linköping), Fridolina Rolfö (Wolfsburg), Elin Rubensson (Göteborg), Caroline Seger (Rosengård), Julia Zigiotti (Göteborg)

Napastniczki: Stina Blackstenius (Linköping), Rebecka Blomqvist (Göteborg), Sofia Jakobsson (Tacon), Madelen Janogy (Wolfsburg), Loreta Kullashi (Eskilstuna), Mimmi Larsson (Rosengård)


Terminarz szwedzkiej kadry na Pucharze Algarve:

4. marca: Niemcy – Szwecja

7. marca: Szwecja – Norwegia/Dania

10. lub 11. marca: Portugalia/Włochy/Nowa Zelandia/Belgia – Szwecja


Podczas marcowego okienka FIFA dwa mecze towarzyskie rozegra także stanowiąca bezpośrednie zaplecze pierwszej reprezentacji szwedzka kadra U-23. Lista piłkarek powołanych przez trenera Ulfa Kristianssona na zgrupowanie w hiszpańskiej Marbelli przedstawia się następująco:

Kadra Szwecji U-23 na marcowe zgrupowanie:

Bramkarki: Emma Holmgren (Uppsala), Moa Öhman (Örebro)

Obrończynie: Ronja Aronsson (Linköping), Selina Henriksson (Piteå), Amanda Nildén (Brighton), Emma Pennsäter (Vittsjö), Matilda Plan (Eskilstuna), Josefine Rybrink (Kristianstad), Lotta Ökvist (Man. United), Emma Östlund (Örebro)

Pomocniczki: Filippa Angeldahl (Göteborg), Michelle De Jongh (Vittsjö), Ebba Hed (Vittsjö), Alexandra Jonasson (Växjö), Nellie Lilja (Örebro), Sarah Mellouk (Umeå), Johanna Kaneryd (Rosengård), Ebba Wieder (Vittsjö)

Napastniczki: Cornelia Kapocs (Uppsala), Cassandra Korhonen (Uppsala), Paulina Nyström (Vittsjö), Emma Westin (Berkeley)

Terminarz kadry U-23 na marcowe zgrupowanie:

6. marca: Holandia – Szwecja

10. marca: Norwegia – Szwecja

Kryzys czy realia?

lb

Statek z Limhamn idzie na dno – LB 07 nie zagra w Elitettan!

Limhamn Bunkeflo, spadkowicz z Damallsvenskan, z powodów ekonomicznych nie przystąpi w sezonie 2020 do rozgrywek na zapleczu szwedzkiej ekstraklasy. Kungsbacka, drugi z ubiegłorocznych spadkowiczów, był również o krok od podjęcia trudnej decyzji o przesunięciu się o kilka szczebelków w dół na piłkarskiej piramidzie. Ostatecznie, przynajmniej według stanu na dziś, klub z Halland pozostanie na szczeblu centralnym, ale wielkich szans na sportowe utrzymanie w Elitettan nie dają mu nawet najwięksi optymiści. Czy zatem jesteśmy właśnie świadkami największego od lat kryzysu szwedzkiej piłki klubowej? Czy może narastająca panika medialna jest jednak trochę wyolbrzymiona?

Niecodzienna sytuacja na niespełna dwa miesiące przed startem sezonu ligowego sprawia, że na temat problemów obu spadkowiczów z Damallsvenskan bardzo chętnie wypowiadają się mniej lub bardziej tą kwestią zainteresowani. Do tej drugiej grupy z pewnością zalicza się dyrektor sportowy IFK Kalmar Tommy Nyberg, który winą za taki stan rzeczy obarcza przede wszystkim Szwedzki Związek Piłki Nożnej. Działacz ze Småland twierdzi, że kluby otrzymują zdecydowanie zbyt małą pomoc od centrali i często pozostawione są ze swoimi problemami same sobie. Potrzebujemy dialogu, jeśli chcemy pomóc szwedzkiej piłce przetrwać. Póki co wysyłamy do społeczeństwa, do kibiców i do potencjalnych partnerów sygnały, że nasza dyscyplina nie ma przyszłości. Związek powinien mocno przemyśleć swój dotychczasowy plan działania i wyciągnąć z niego właściwe oceny – twierdzi Nyberg. W podobnym tonie wypowiada się obecnie większość mediów, bo rzeczywiście okoliczności, w których dwa kluby bezpośrednio po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej stają na krawędzi bankructwa, są dalekie od optymalnych. Kwestią sporną pozostaje jednak to, czy odzwierciedlają one wyłącznie aktualne położenie naszej dyscypliny, czy są one po prostu częścią realiów współczesnego, skomercjalizowanego do granic możliwości sportu.

Wydawanie ponad stan zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem, a sprawę z tego zdaje sobie każdy, kto choć raz dysponował jakimkolwiek budżetem. Postawienie wszystkiego na jedną kartę w pojedynczych przypadkach się opłaca, ale zdecydowanie częściej zwiastuje jednak nadejście przejściowych lub trwałych kłopotów. Historie Kungsbacki oraz Limhamn Bunkeflo, choć od siebie różne, są niestety modelowym potwierdzeniem tej tezy. Klub z Halland swoje problemy miał już przecież długo przed wywalczeniem sensacyjnej promocji do Damallsvenskan, a pod względem zaplecza finansowego prezentował się marnie nawet na tle drugoligowców. Pomimo tego, w Kungsbace zdecydowali się wystąpić o pierwszoligową licencję i rozegrać cały sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, choć od początku było wiadomo, że domowe mecze przez cały rok trzeba będzie rozgrywać w oddalonym o pięćdziesiąt kilometrów Varbergu. Wielomiesięczna, ekstraklasowa tułaczka nie zakończyła się jednak sukcesem ani sportowym, ani ekonomicznym, w efekcie czego do ostatnich chwil ważyło się, czy dysponująca obecnie mocno juniorską kadrą Kungsbacka w ogóle przystąpi na wiosnę do gry na szczeblu centralnym. W Limhamn Bunkeflo problemów z pozyskaniem sponsorów nie było do chwili, w której fiaskiem zakończyły się rozmowy na temat fuzji klubu z Malmö FF. Tak przynajmniej sprawia sprawę prezes zespołu ze stolicy Skanii Robert Lenir. Jeszcze w grudniu mieliśmy perfekcyjnie zbilansowany budżet, ale wszystko zaczęło się zmieniać w niedalekiej przeszłości. Kilku naszych poważnych partnerów zdecydowało się zakończyć współpracę – mówi Lenir i zaznacza, że sporą cegiełkę do obecnego kryzysu dołożył zarząd Malmö FF. My odrobiliśmy swoje zadanie domowe bez zarzutu. Oni natomiast mogli zdecydowanie lepiej przedstawić temat fuzji swoim udziałowcom, ale woleli być cicho – z żalem konstatuje Lenir.

W obu przypadkach nie da się zaprzeczyć tragediom konkretnych klubów oraz personalnym tragediom konkretnych, mocno zaangażowanych w sprawę osób. Warto mieć jednak na uwadze fakt, że podobne sytuacje mają miejsce właściwie we wszystkich ligach, wszystkich krajach i wszystkich dyscyplinach sportu. Bankructwo ogłaszały przecież chociażby zespoły będące częścią zawodowych lig w USA, a także potężne kluby hokejowe, czy piłkarskie. Ot, żeby nie szukać daleko, dosłownie za chwilę z mapy Herrallsvenskan może zniknąć klub, który jeszcze nie tak dawno był na ustach całej sportowej Szwecji i dzielnie reprezentował swoją ligę w europejskich pucharach. W Östersund do sezonu planują wprawdzie przystąpić, ale bez żadnej gwarancji, że w ogóle uda się dograć go do końca. A przypomnę, że mówimy nie o klubie balansującym na granicy lig, a o drużynie, która dopiero co napisała jedną z najpiękniejszych historii szwedzkiej piłki klubowej ostatnich lat. To nie uchroniło jej jednak przed znalezieniem się nad przepaścią. Warto mieć to wszystko na uwadze, zanim znów zaczniemy wylewać gorzkie łzy i lamentować nad stanem naszej dyscypliny. Oczywiście można, a nawet trzeba podejmować dyskusje na temat formuły współpracy klubów ze Związkiem. Kto wie, być może uda się nawet dojść podczas nich do tak konstruktywnych wniosków, że skorzystają na tym wszyscy zainteresowani, a stan ogólny Damallsvenskan i Elitettan poprawi się z dnia na dzień. Obarczanie czynników zewnętrznych i obiektywnych winą za katastrofę ekonomiczną dwóch ubiegłorocznych spadkowiczów, jest chyba jednak sporych rozmiarów nadużyciem. I dobrze, jeśli w porę wszyscy zdamy sobie z tego sprawę.

* Zwolnione przez Limhamn Bunkeflo miejsce w rozgrywkach Elitettan zajmie mające pierwszoligową przeszłość Sunnanå. Trenerką klubu z położonego w północnej części kraju miasta Skellefteå jest aktualnie legenda szwedzkich boisk, a także wielokrotna reprezentantka Finlandii Annika Kukkonen.

Z kim na Igrzyskach?

photo-02

Takie medale czekają na trzy najlepsze drużyny tegorocznych Igrzysk (Fot. Getty Images)

Już tylko niespełna miesiąc dzieli nas od pierwszego w tym roku oficjalnego meczu kadry Petera Gerhardssona. Starcie z Niemkami, choć oczywiście niezwykle ważne, będzie jednak jedynie elementem przygotowań do zdecydowanie najważniejszej imprezy w piłkarskim kalendarzu, która to odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia na boiskach Japonii. Szwedzka kadra znajduje się w o tyle komfortowej sytuacji, że bilety do Tokio zarezerwowała sobie już latem 2019, ale na innych kontynentach turnieje kwalifikacyjne wciąż trwają w najlepsze. Wczoraj poznaliśmy dwóch zwycięzców eliminacji w strefie Ameryki Północnej i Karaibów (zgodnie z przewidywaniami, bezkonkurencyjne okazały się w nich reprezentacje USA i Kanady), a na decydujące rozstrzygnięcia w Azji i Afryce poczekamy aż do połowy marca. Olimpijskie karty systematycznie zaczynają się jednak odkrywać, a co za tym idzie z coraz większą precyzją możemy wytypować prawdopodobnych grupowych rywali naszej kadry w turnieju finałowym. Podstawowy wniosek płynący z tej analizy jest dość oczywisty – na Igrzyskach, w przeciwieństwie na przykład do rozdmuchanego do granic absurdu mundialu – prawdziwe granie rozpocznie się już od pierwszego meczu. I to w zasadzie bez względu na to, którego z przeciwników przydzieli nam w nim los. Stawka potencjalnych rywali przedstawia się bowiem nad wyraz godnie.

Koszyk pierwszy to perspektywa starcia z gospodyniami z Japonii lub mistrzyniami świata z USA. Patrząc na ten zestaw czysto piłkarsko, minimalnie łatwiejszą opcją wydaje się rywalizacja z Nadeshiko, ale nie zapominajmy, że dla podopiecznych Asako Takakury to właśnie tegoroczne Igrzyska są turniejem docelowym, wieńczącym pewien cykl. Musimy być zatem gotowi na najlepszą wersję japońskiej kadry, której dodatkowo będą sprzyjać ściany. Nie zapominajmy jednak, iż ewentualnym plusem znalezienia się w grupie „amerykańskiej” może być fakt, że w przypadku wspólnego awansu do fazy pucharowej, na pewno nie będziemy mierzyć się z USA na etapie ćwierćfinału. Taki właśnie scenariusz, z całkiem dobrym skutkiem, przerabialiśmy zresztą na francuskim mundialu. Tak, czy inaczej, bez względu na to, którego z wyżej wymienionych rywali przydzieli nam los, kadrę Petera Gerhardssona czeka duże, sportowe wyzwanie. Tytułem uzupełnienia, trzecią ekipą w pierwszym koszyku najpewniej będą mistrzynie Europy z Holandii, ale ze względu na ścisłe kryteria geograficzne, akurat z nimi w grupie nie zagramy na pewno.

Skład koszyka trzeciego pozostanie niewiadomą przynamniej do momentu zakończenia eliminacji azjatyckich, ale na potrzeby tej analizy przyjmujemy, że – zgodnie z tym, co podpowiadają nam ranking FIFA i rozsądek – awans z tej strefy wywalczą Australia oraz ktoś z pary Korea Południowa / Chiny. Jeśli tak się stanie, to w fazie grupowej czeka nas rywalizacja albo z Brazylią Pii Sundhage, albo z Kanadą Kennetha Heinera-Møllera. A to oznacza, że tematów do pisania latem na pewno nam nie zabraknie, a o sportowych i pozasportowych podtekstach tej rywalizacji będzie się mówić na długo przed pierwszym gwizdkiem. Koszyk trzeci w takim układzie uzupełniłyby zwyciężczynie wspomnianych już baraży w strefie azjatyckiej, które automatycznie przypisane zostałyby do grupy „amerykańskiej”. Wylosowanie USA oznaczałoby zatem tyle, że szwedzki sztab musi szybko zabrać się za analizę gry Chinek lub Koreanek.

I wreszcie koszyk czwarty, najbardziej egzotyczny, a co za tym idzie – bardzo nieprzewidywalny. O futbolu w Nowej Zelandii wiemy z tego grona zdecydowanie najwięcej, mając w pamięci chociażby fenomenalną postawę Ali Riley czy Catherine Bott na boiskach Damallsvenskan. Z Chilijkami mieliśmy okazję zmierzyć się na francuskim mundialu i pamiętamy, że wcale nie był to spacerek po trzy punkty. Do tego dochodzą jeszcze Kamerun z niezwykle trudną do powstrzymania Ajarą Nchout oraz nieobliczalna Zambia, która w olimpijskich kwalifikacjach raz po raz szokuje cały świat. Trzy z wymienionych tu ekip znajdą się w gronie potencjalnych rywali szwedzkiej kadry i choć w starciu z którąkolwiek z nich będziemy faworytkami, to dopisywanie sobie kompletu punktów przed rozegraniem meczu absolutnie nie wchodzi tu w grę. Na Igrzyskach nie ma bowiem przypadkowych drużyn, a prawdziwa gra naprawdę zaczyna się tu wraz z pierwszą kolejką fazy grupowej. I całe szczęście, bo właśnie tak powinien wyglądać poważny turniej.

Symulacja fazy grupowej IO 2020 (stan na 8. lutego):

kos

Gerhardsson Trenerem Roku!

peter

Peter Gerhardsson – Trener Roku 2019 w Szwecji (Fot. Bildbyrån)

Towarzyskie starcie Kalmaru z Kristianstad, wygrane przez pierwszoligowca 2-0, oficjalnie zainaugurowało szwedzki pre-season. A to z kolei oznacza, że już niespełna miesiąc dzieli nas od momentu, w którym kluby Damallsvenskan i Elitettan rozpoczną poważne granie o punkty. Jeszcze nie te ligowe, ale te w fazie grupowej zmagań o Puchar Szwecji, gdyż po odświeżeniu formuły to właśnie te rozgrywki oficjalnie otwierają nam piłkarski rok kalendarzowy. Zanim jednak zaczniemy na dobre zastanawiać się, co wydarzy się na szwedzkich stadionach na przełomie lutego i marca, a także pochylimy się nad losem przeżywającej ogromne problemy natury pozasportowej Kungsbacki (to akurat materiał na osobną historię), warto jeszcze ten jeden ostatni raz pocelebrować to, co już za nami. Tym bardziej, że naprawdę są ku temu powody.

Oczywiście, zdanie na temat wszelkiej maści sportowych plebiscytów dobrze mieć wyrobione. Tego typu eventy w najlepszym razie traktować można jak konkursy popularności i nawet jeśli ich wynik chwilowo pokrywa się z naszymi osobistymi preferencjami, nie zmienia to postaci rzeczy. Zostać docenionym zawsze jest jednak miło, a właśnie taki zaszczyt spotkał piłkarską reprezentację Szwecji oraz jej selekcjonera na uroczystej gali podsumowującej sportowy rok 2019. A warto przy tym zaznaczyć, że konkurencja była naprawdę spora, a chętnych do tego, aby znaleźć się w ścisłym gronie nominowanych nie brakowało w żadnej z kategorii.

Rozpocznijmy może od zdecydowanie największego – patrząc z piłkarskiej perspektywy – bohatera dzisiejszej gali. Peter Gerhardsson, bo o nim mowa, otrzymał statuetkę Trenera Roku 2019 w Szwecji, zostawiając w pokonanym polu pozostałych nominowanych, reprezentujących lekkoatletykę, biegi narciarskie oraz biegi na orientację. Kapituła doceniła nie tylko wywalczony na francuskim mundialu brązowy medal, ale także styl, w którym ten wykraczający poza najbardziej optymistyczne oczekiwania sukces udało się osiągnąć. I chyba każdy, kto regularnie śledzi losy szwedzkiej reprezentacji narodowej, jednocześnie potrafiąc właściwie ocenić jej potencjał, w pełni się z takim uzasadnieniem zgodzi. To, że wiele piłkarek w kadrze prezentuje się obecnie zdecydowanie bardziej korzystnie niż w drużynach klubowych nie jest absolutnie dziełem przypadku i naprawdę aż trudno uwierzyć, że w nie aż tak przecież odległej przeszłości głośno zastanawialiśmy się dlaczego na przykład Sofia Jakobsson w koszulce reprezentacji nijak nie potrafi dobić do poziomu, który regularnie prezentuje w Montpellier. Rozdział ten na szczęście został już jednak definitywnie zamknięty i miejmy nadzieję, że nieprędko przyjdzie nam pisać kolejną jego część.

Bliska wywalczenia nagrody w kategorii Drużyna Roku była także piłkarska kadra, ale ostatecznie przyszło jej uznać wyższość sztafety biegaczek narciarskich w składzie Ebba Andersson, Frida Karlsson, Charlotte Kalla, Stina Nilsson. Z tym werdyktem także trudno polemizować, bo choć serca wszystkich przedstawicieli środowiska piłkarskiego biły tego wieczora dla brązowych medalistek francuskiego mundialu, to wagę złota przywiezionego przez narciarki z austriackiego Seefeld, również należy docenić. Tym bardziej, że wyżej wymienione – dokładnie tak samo jak piłkarki – nie przystępowały do decydującej, medalowej rozgrywki w roli faworytek.

W najbardziej prestiżowych kategoriach indywidualnych tym razem obyło się bez zaskoczeń; z wyróżnień cieszyli się Tove Alexandersson (biegi na orientację) wśród kobiet oraz Daniel Ståhl (lekkoatletyka) wśród mężczyzn. Ta pierwsza, absolutna dominatorka w swojej specjalności, aż siedmiokrotnie stawała w minionym roku na podium mistrzostw świata (trzy złote medale w klasycznej, plus dwa złote i dwa srebrne w narciarskiej odmianie tej dyscypliny), a do tego i tak pokaźnego dorobku dołożyła jeszcze szósty z rzędu triumf w klasyfikacji Pucharu Świata. To wszystko wystarczyło, aby w pokonanym polu zostawić biegaczkę narciarską Stinę Nilsson, biathlonistkę Hannę Öberg oraz czterokrotną laureatkę plebiscytu, pływaczkę Sarę Sjöström. 27-letni dyskobol ze Sztokholmu przekonał do siebie kapitułę złotym medalem przywiezionym z mistrzostw świata w katarskiej Dosze, a także ustanowieniem nowego, fenomenalnego rekordu kraju. Oprócz zwycięzcy w finałowej czwórce nominowanych znalazło się jeszcze miejsce dla Gustava Bergmana (biegi na orientację), Armanda Duplantisa (lekkoatletyka, skok o tyczce) oraz Oskara Rozenberga Hallberga (jazda na deskorolce, park). Ponadto, Odkryciem Roku w szwedzkim sporcie została biegaczka narciarska Frida Karlsson, statuetka za Występ Roku trafiła w ręce tenisisty stołowego Mattiasa Falcka, a publiczność w głosowaniu otwartym postanowiła przyznać swoją nagrodę zdecydowanie największej bohaterce dzisiejszej gali Tove Alexandersson.

Czy za mniej więcej dwanaście miesięcy znów przyjdzie nam raportować o tym, że piłka nożna ma się dobrze i pozostaje odpowiednio doceniona? Cóż, przed nami rok Igrzysk Olimpijskich, ale nie zapominajmy, że kadra Petera Gerhardssona także wybiera się w lipcu do Japonii. A skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby z dalekiej Azji przywieźć nie tylko wspomnienia. Znalezienia się w gronie nominowanych za rok warto jednak życzyć każdemu, bez względu na dyscyplinę, bo na końcu nas wszystkich łączy przecież wspólna pasja. A zatem, niech lista kandydatów do przyszłorocznych nagród będzie dłuższa niż kiedykolwiek wcześniej i niech to kapituła ma problem z wyborem. Do zobaczenia za rok!