4. kolejka w liczbach

dam

4. kolejka w liczbach:

Gole: 20  (średnia 3.33 / mecz)

Rzuty karne: 4  (2 wykorzystane)

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 312  (Rosengård – Göteborg)

Najniższa frekwencja: 103  (Limhamn Bunkeflo – Eskilstuna)

Najszybszy gol: Stina Blackstenius (Linköping) – 2. minuta (vs. Örebro)

Najpóźniej strzelony gol: Therese Ivarsson (Kristianstad) – 82. minuta (vs. DIF)

Piłkarka kolejki: Julia Zigiotti (Göteborg)

Bramka kolejki: Julia Zigiotti (Göteborg)


Jedenastka kolejki:

team_4

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Reklamy

Fantastyczny spektakl w Malmö

db2a2491-6057-4ce1-8180-01fdce1dfe72

Michelle De Jongh jest wiosną w fenomenalnej dyspozycji strzeleckiej (Fot. Bildbyrån)

Czwartą kolejkę Damallsvenskan zainaugurowały piłkarki Växjö i Vittsjö. Spotkanie na Myresjöhus Arenie rozpoczęło się bardzo pechowo dla gospodyń, gdyż jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa urazu uniemożliwiającego dalszą grę doznała Nellie Karlsson. Coraz bardziej przetrzebiona kontuzjami defensywa ze Småland przez długi czas trzymała się naprawdę dzielnie, ale moment nieuwagi tuż przed przerwą sprawił, że to przyjezdne schodziły do szatni przy korzystnym dla siebie wyniku. Tove Almqvist przytomnie odegrała futbolówkę do Michelle De Jongh, a była zawodniczka Örebro po raz czwarty w tym sezonie zapisała swoje nazwisko w najważniejszej rubryce meczowego protokołu. Przepięknej urody gol nie pozwolił jednak piłkarkom z Vittsjö odnieść trzeciego z rzędu zwycięstwa, a wszystko przez całkowicie nieudaną próbę złapania Anny Anvegård na spalonym. Najlepsza snajperka Växjö zrobiła użytek ze złego ustawienia defensorek ze Skanii i – korzystając z prostopadłego podania Alexandry Jonasson – wyrównała stan rywalizacji. Więcej goli na Myresjöhus Arenie już nie padło, choć komplet punktów gościom mogły w samej końcówce zapewnić jeszcze Almqvist oraz rezerwowa Summer Green. Pozyskana z Chicago Red Stars napastniczka przegrała jednak pojedynek sam na sam z Moą Edrud, dzięki czemu dwa zespoły z ośrodków na literę V po raz pierwszy w historii bezpośrednich potyczek podzieliły się punktami.

W niedzielę swoich pierwszych ligowych punktów poszukać próbowały Kungsbacka oraz Limhamn Bunkeflo, ale odpowiednio Piteå i Eskilstuna okazały się zbyt wymagającymi rywalkami. Szczególnie boleśnie czwartą kolejkę wspominać będą piłkarki beniaminka, które w starciu z aktualnymi mistrzyniami Szwecji nie miały absolutnie nic do powiedzenia i gdyby tylko zawodniczki z Norrland były nieco bardziej skuteczne, to Moa Öhman wyciągałaby futbolówkę z siatki więcej niż pięć razy. Zdecydowanie bliżej wywalczenia przynajmniej remisu były natomiast podopieczne holenderskiej trenerki Renée Slegers, ale moment nieuwagi i pozostawienie bez opieki Felicii Karlsson w 60. minucie gry sprawiły, że komplet punktów odjechał autobusem na Tunavallen. Dynamiczna napastniczka United przeprowadziła rajd prawym skrzydłem i idealnie wypatrzyła dobrze ustawioną Kaisę Collin, a ubiegłoroczna królowa strzelczyń fińskiej ekstraklasy otworzyła w ten sposób swój bramkowy licznik na boiskach Damallsvenskan. Nieco bardziej wyrównanej potyczki spodziewaliśmy się w Sztokholmie, ale podrażniony pechową porażką w finale Pucharu Szwecji Kristianstad nie pozwolił piłkarkom Joela Riddeza na zbyt wiele. Mecz rozpoczął się nawet całkiem obiecująco dla miejscowych, gdyż w poprzeczkę trafiła Ogonna Chukwudi, ale później z każdą minutą to zespół ze wschodniej Skanii przejmował coraz większą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. O końcowym wyniku zadecydowały ostatecznie dwa stałe fragmenty gry, które na gole zamieniła tradycyjnie już bramkostrzelna defensorka KDFF Therese Ivarsson.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zdecydowanie najwięcej emocji towarzyszyło starciu na Malmö IP, gdzie miejscowy FC Rosengård podejmował jedenastkę z Göteborga. Mecz na szczycie nie zawiódł nawet najbardziej wybrednych malkontentów i stanowił fenomenalną reklamę piłki nożnej w szwedzkim wydaniu. Przyjezdnym zabrakło naprawdę niewiele, aby po raz pierwszy w historii pokonać odwieczne rywalki na ich terenie, choć jeszcze po dwóch kwadransach wydawało się, że to podopieczne Jonasa Eidevalla odniosą kolejne tej wiosny łatwe zwycięstwo. W początkowej fazie meczu zachwycaliśmy się przede wszystkim kapitalną postawą 16-letniej Hanny Bennison, która w 12. minucie – po zagraniu Johanny Kaneryd – po raz drugi tego popołudnia umieściła piłkę w bramce Loes Geurts. Nieco wcześniej wynik otworzyła liderka klasyfikacji strzelczyń Lisa-Marie Utland (kolejna asysta Anji Mittag) i w tamtym momencie mogliśmy jedynie zastanawiać się czy gościom uda się w Malmö uniknąć pogromu. Końcówka pierwszej połowy była jednak w wykonaniu zawodniczek z Göteborga piorunująca: najpierw po kapitalnej akcji całego zespołu (naprawdę warto obejrzeć ją w całości!) kontaktowego gola zdobyła najlepsza na placu Julia Zigiotti, a tuż przed zejściem obu drużyn do szatni niepewną interwencję Zeciry Musovic bezwzględnie wykorzystała Rebecka Blomqvist, wyrównując stan rywalizacji. Po przerwie szybko stało się jasne, że remis w tej potyczce w najmniejszym stopniu nie zadowala żadnej ze stron, w związku z czym ciekawie robiło się to pod jedną, to pod drugą bramką. Nieco bliżej wywalczenia kompletu punktów były chyba piłkarki z Västergötland, które w 88. minucie zmarnowały zdecydowanie najlepszą okazję, aby rozstrzygnąć ten niesamowity spektakl. Szarżującą Julię Roddar we własnym polu karnym sfaulowała Ebba Wieder, ale Musovic udanie zrehabilitowała się za błąd z pierwszej połowy, broniąc rzut karny wykonywany przez Vildę Bøe Risę i po ostatnim gwizdku Tess Olofsson zdecydowanie najwięcej powodów do zadowolenia mieli neutralni kibice.


Komplet wyników:

Vittsjö – Växjö 1-1 (Anvegård 71. – De Jongh 37.)

Limhamn Bunkeflo – Eskilstuna 0-1 (Collin 60.)

Kungsbacka – Piteå 1-5 (Asperot 63. – Jakobsson 6., Aronsson 25., Karlernäs 37. (k), Janogy 52., 57.)

Djurgården – Kristianstad 0-2 (Ivarsson 37., 82. (k))

Rosengård – Göteborg 2-2 (Utland 4., Bennison 12. – Zigiotti 39., Blomqvist 45.)

Linköping – Örebro 4-1 (Blackstenius 2., Hurtig 26., 67., Lennartsson 59. – Regnås 45+1.)

Czas odpowiedzi

sdltd4e64aa-nh

Jesienią to Göteborg górował nad Rosengård (Fot. Björn Larsson Rosvall)

Podbudowany zdobyciem Pucharu Szwecji Göteborg jedzie na teren, na którym jeszcze nigdy w historii nie wygrał meczu o stawkę. Rosengård pała żądzą rewanżu za ostatnią kolejkę sezonu 2018, kiedy to gole Rebecki Blomqvist oraz Julii Zigiotti w doliczonym czasie gry po raz pierwszy od wielu lat zamknęły przed najbardziej utytułowanym szwedzkim klubem wrota Ligi Mistrzyń. Dwa zespoły, którym – trochę wbrew nordyckiej szkole futbolu – piłka przy nodze absolutnie nie przeszkadza w grze, dwaj charyzmatyczni trenerzy, którzy nigdy nie gryzą się w język i wreszcie 22 piłkarki, którym w niedzielne popołudnie przyświecać będzie jeden cel – zwycięstwo. Mecz na Malmö IP nie wymaga chyba żadnej dodatkowej reklamy, ale nie zapominajmy, że trochę w jego tle odbędzie się w najbliższych dniach jeszcze pięć innych meczów, a każdy z nich ma potencjał, aby stać się wspaniałym, piłkarskim spektaklem.

Całą zabawę zaczniemy już dziś wieczorem, gdy na nowoczesnej Myresjöhus Arenie Växjö podejmie mocno podbudowane ostatnim zwycięstwem Vittsjö. W potyczce z Linköping drużyna Thomasa Mårtenssona pokazała się z tak dobrej strony, że najwięksi optymiści w północnej Skanii zaczęli już nawet snuć wizję europejskich pucharów na wsi nieopodal Hässleholm. Do realizacji takiego scenariusza jeszcze oczywiście bardzo daleka droga, ale przy takiej postawie ofensywnego tercetu Markstedt – Almqvist – De Jongh absolutnie każdy rywal wydaje się być w zasięgu Vittsjö. W Småland pocieszają się jednak tym, że Växjö na własnym boisku przegrywać nie zwykło, a dwa mecze z czystym kontem z rzędu dodały wszystkim wiary, że nawet w obliczu tak poważnych problemów z optymalnym zestawieniem formacji defensywnej da się zagrać na zero z tyłu. Czy mur postawiony przez Jennie Nordin i bliźniaczki Karlsson nie da się skruszyć także ofensywie ze Skanii? Odpowiedź na to niewątpliwie frapujące pytanie poznamy już za kilkanaście godzin.

Nieco dłużej przyjdzie nam czekać na powrót na murawę piłkarek Kristianstad, które szansy na odkucie się po pechowo przegranym finale pucharu poszukają w niedzielę na stołecznym Stadionie Olimpijskim.  Sporo do udowodnienia samym sobie mają jednak także sztokholmianki, które w miniony weekend zapisały wprawdzie na swoim koncie pierwsze tej wiosny ligowe zwycięstwo, ale ich dyspozycja w meczu przeciwko beniaminkowi z Kungsbacki była daleka od oczekiwanej. Początek sezonu pokazał, że w trudnych chwilach Joel Riddez zawsze może liczyć na błysk geniuszu duetu Schough – Jalkerud, ale w stolicy liczą na to, że do wspomnianej dwójki ze zwyżkującą formą dołączą niebawem Ogonna Chukwudi oraz Malin Diaz. A gdyby jeszcze zbiegło się to w czasie z eksplozją talentu Tilde Lindwall, to sympatycy DIF byliby już chyba w pełni ukontentowani. Nieco inne zmartwienia mają za to w Kristianstad, gdzie na problemy zdrowotne w początkowej fazie sezonu narzekają dwie niezwykle istotne dla siły ofensywnej KDFF piłkarki – Svava Ros Gudmundsdottir oraz Evelina Duljan.

Po nieco dłuższej, przymusowej przerwie wracają na ligowe boiska dwa kluby, które w poprzedniej kolejce pauzowały. Limhamn Bunkeflo poszuka pierwszych w sezonie punktów, podejmując na własnym stadionie mocno podrażnioną ostatnią porażką Eskilstunę i zdecydowanie nie będzie w tym starciu faworytem. Z diametralnie innej pozycji przystąpią natomiast do swojego meczu mistrzynie z Piteå, choć akurat one – jak mało kto – powinny na beniaminka z Kungsbacki uważać. Bezpośrednia potyczka Linköping z Örebro będzie dla obu zespołów szansą na odbudowę morale w klubowej szatni po ubiegłotygodniowych klęskach i choć to gospodynie wydają się być naturalnymi kandydatkami do wywalczenia w tej batalii kompletu punktów, to piłkarek z Behrn Areny w tym zestawieniu lekceważyć w żadnym razie nie wolno. Oczywiście pod warunkiem, że Frida Abrahamsson z Linnéą Svensson wyciągnęły właściwe wnioski z lekcji udzielonej w minioną sobotę przez profesorki futbolu z Malmö.

Zestaw par 4. kolejki:

omg4_01

omg4_02

omg4_03

omg4_04

omg4_05

omg4_06

Kristianstad ukarane w końcówce

cupen

Puchar Szwecji pozostanie przynajmniej na rok w Göteborgu (Fot. Bildbyrån)

Dla obu zespołów był to jeden z najważniejszych meczów na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ani Göteborg, ani Kristianstad nie posiadają w klubowej gablocie wielkiej ilości trofeów, w związku z czym finał Pucharu Szwecji był dla obu klubów doskonałą okazją, aby wreszcie zacząć ją zapełniać. Przed trzema dniami, ligowe starcie drużyn prowadzonych przez Elisabet Gunnarsdottir i Marcusa Lantza zakończyło się remisem, ale dziś zwycięzcę poznać już musieliśmy. I poznaliśmy, choć stało się to w okolicznościach, których wszyscy – bez względu na klubowe sympatie i antypatie – raczej wolelibyśmy uniknąć.

Zanim jednak byliśmy świadkami kontrowersji w doliczonym czasie gry, na wypełnionej niemal do ostatniego miejsca Valhalli obejrzeliśmy naprawdę ciekawe, piłkarskie widowisko. Pierwszy kwadrans upłynął obu ekipom na wzajemnym badaniu sił, ale gdy w 16. minucie pozostawiona bez opieki na dalszym słupku Pauline Hammarlund wykorzystała centrę Elin Rubensson i strzałem głową wyprowadziła Göteborg na prowadzenie, mecz rozkręcił się na dobre. Z zapartym tchem obserwowaliśmy taktyczną potyczkę obojga trenerów, z której bardzo długo zwycięsko wychodził szkoleniowiec z Västergötland, przede wszystkim dzięki fenomenalnej postawie ustawionego na prawej flance duetu Koivisto – Rubensson. Swoje robiła także grająca tym razem w wyjściowej jedenastce niezmordowana Natalia Kuikka, która znów udowodniła, że zawodniczki mające za sobą przeszłość w NCAA charakteryzują się kapitalnym przygotowaniem motorycznym. Wśród gospodyń podobać mogła się także Rebecka Blomqvist, która z miesiąca na miesiąc staje się piłkarką coraz bardziej wszechstronną, z czego na Valhalli nauczyli się zresztą umiejętnie korzystać. To właśnie wspomniana Blomqvist, a także kapitanka KGFC Beata Kollmats, miały najlepsze okazje ku temu, aby podwyższyć skromne, jednobramkowe prowadzenie, ale żadnej z nich nie udało się miejscowym zamienić na drugiego gola. Grający do tej pory bez większego polotu Kristianstad wciąż pozostawał więc w grze, co okazało się o tyle istotne, że od mniej więcej 60. minuty obraz meczu zaczął się diametralnie zmieniać.

Przyjezdne w końcu wychodziły zwycięsko z niezwykle istotnych przebitek w środku pola, a bliżej linii bocznych Mia Carlsson i Kajsa Törnkvist zaczęły stanowić realną przeciwwagę dla fińskiego duetu z Göteborga. Wyrównujący gol padł jednak w wyniku indywidualnego rajdu Josefine Rybrink oraz błędu Jennifer Falk, która absolutnie nie powinna wybijać przed siebie futbolówki zagranej przez obrończynię z Kristianstad. Do bezpańskiej piłki dopadła na szóstym metrze Amanda Edgren i to właśnie była pomocniczka KGFC sytuacyjnym strzałem doprowadziła do remisu. W kolejnych minutach oglądaliśmy wyrównaną grę z delikatnym wskazaniem na piłkarki ze Skanii, ale zdyscyplinowana postawa obu formacji defensywnych sprawiała, że żadna ze stron nie potrafiła wyprowadzić decydującego ciosu. Wszyscy byliśmy zatem gotowi na to, że finałowym starciem przyjdzie nam emocjonować się jeszcze przez przynajmniej trzydzieści minut, ale wtedy sprawy w swoje ręce postanowiła wziąć Pernilla Larsson, która już w doliczonym czasie gry dostrzegła domniemany faul Rybrink na Blomqvist. Ponieważ cała sytuacja miała miejsce w polu karnym, sędzia z Trollhättan wskazała na jedenasty metr, a najlepsza na boisku Elin Rubensson pewnym strzałem tuż przy słupku wprawiła kibiców z Göteborga w ekstazę. Rywalki ze Skanii nie miały już ani czasu, ani energii na to, aby poszukać wyrównującego gola, ale po ostatnim gwizdku więcej niż o pierwszym od siedmiu lat zwycięskim finale dla ekipy z zachodniego wybrzeża mówiło się o mocno kontrowersyjnej decyzji pani Larsson. Zbulwersowana trenerka Kristianstad nazwała decyzję o podyktowaniu rzutu karnego szaleństwem i przedwcześnie zakończyła swoją pomeczową wypowiedź, natomiast obóz KGFC zachowywał w ocenie tej sytuacji godną podziwu powściągliwość. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że charakterystyczny puchar przez najbliższe dwanaście miesięcy pozostanie w Göteborgu i choć w decydującym momencie do Marcusa Lantza oraz jego podopiecznych rzeczywiście uśmiechnęła się fortuna, to trzeba jasno podkreślić, że trofeum absolutnie nie trafiło w przypadkowe ręce. A gdy opadną emocje, to bardziej niż starcie Blomqvist z Ryrbrink w szesnastce Kristianstad pamiętać będziemy rajdy Elin Rubensson, interwencje Emmy Koivisto i Taylor Leach, trafienie Julii Zigiotii przeciwko Djurgården, czy wreszcie niemal perfekcyjny mecz w fazie grupowej przeciwko Linköping. A zatem, gratulacje dla Göteborga, bo dzisiejszy wieczór należy do was!

Wynik finału Pucharu Szwecji 2019:

Göteborg – Kristianstad 2-1 (Hammarlund 16., Rubensson 90+1. (k) – Edgren 67.)

3. kolejka w liczbach

dam

3. kolejka w liczbach:

Gole: 14  (średnia 2.80 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 9

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 301  (Örebro – Rosengård)

Najniższa frekwencja: 135  (Kungsbacka – Djurgården)

Najszybszy gol: Lisa-Marie Utland (Rosengård) – 1. minuta (vs. Örebro)

Najpóźniej strzelony gol: Hailie Mace (Rosegnård) – 90+1. minuta (vs. Örebro)

Piłkarka kolejki: Emma Koivisto (Göteborg)

Bramka kolejki: Julia Zigiotti (Göteborg)


Jedenastka kolejki:

team_3

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Hat-trick Utland daje lidera

utland

Lisa-Marie Utland rozstrzelała Örebro (Fot. Christer Thorell)

Wszyscy w Örebro doskonale zdawali sobie sprawę, że w starciu z tak bezwzględnym rywalem jak Rosengård, dobre wejście w mecz może okazać się kluczem do sprawienia ewentualnej sensacji. 43 sekundy po pierwszym gwizdku Jennifer Laurin gospodynie przekonały się jednak, że pomiędzy wymyśleniem dobrego planu, a wprowadzeniem go w życie, jest całkiem spora różnica. Doświadczona Anja Mittag tak skutecznie wywarła presję na Fridę Abrahamsson, że ta nie ustrzegła się błędu, a ustawiona dziś przez trenera Jonasa Eidevalla na szpicy reprezentantka Norwegii Lisa-Marie Utland bez większych problemów umieściła futbolówkę w siatce debiutującej na boiskach Damallsvenskan Danielle Rice. O dziwo, szybko stracony gol nie podłamał piłkarek beniaminka i dosłownie chwilę później pod bramką Zeciry Musovic aż dwukrotnie doszło do ogromnego zamieszania. Okazji na odwrócenie losów meczu nie wykorzystała jednak najpierw Summanen, a następnie Braffet, a pudła te były o tyle istotne, że Rosengård jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa odzyskał kontrolę nad meczem i do końca spotkania już jej nie oddał. Zabójczo efektywna Utland jeszcze przed przerwą skompletowała na Behrn Arenie klasycznego hat-tricka, ale strzelane przez norweską napastniczkę gole były po prostu wypadkową fenomenalnej postawy całego zespołu ze Skanii. Swój zdecydowanie najlepszy mecz w koszulce Rosengård rozegrała na lewym skrzydle Kaneryd, na przeciwległej flance dzielnie sekundowała jej Troelsgaard, a prostopadłe, kilkudziesięciometrowe podania w wykonaniu Mace lub Viggosdottir były dla defensywy z Örebro nie lada wyzwaniem. W drugiej połowie przyjezdne całkowicie kontrolowały przebieg boiskowych wydarzeń, ale dla pozostawienia po sobie jeszcze lepszego wrażenia, w doliczonym czasie gry wynik na 4-0 ustaliła wspomniana już wcześniej Hailie Mace, wykorzystując przy tym swój największy atut, jakim niewątpliwie jest szybkość. Pozyskana w zimowym okienku transferowym Amerykanka niemal ośmieszyła w pojedynku biegowym byłą piłkarkę FCR Linnéę Svensson i w sytuacji sam na sam nie dała najmniejszych szans na udaną interwencję swojej rodaczce Danielle Rice.

W drugim sobotnim meczu Djurgården niespodziewanie długo męczył się na Påskbergsvallen z beniaminkiem z Kungsbacki. Starcie w Varbergu rozpoczęło się po myśli Joela Riddeza i jego podopiecznych, gdyż już w 4. minucie kombinacyjna akcja Olivii Schough z Mią Jalkerud przyniosła gościom prowadzenie, ale ci, którzy oczekiwali kolejnych goli dla piłkarek ze Sztokholmu, przeżyli spore rozczarowanie. Żeby było jeszcze ciekawiej, na mniej więcej kwadrans przez zakończeniem spotkania Ida Petterson zaskoczyła niesygnalizowanym lobem Gudbjörg Gunnarsdottir i przez krótką chwilę na Påskbergsvallen zapachniało sporego kalibru sensacją. Jeszcze jeden błysk geniuszu duetu Schough – Jalkerud sprawił jednak, że nieplanowanej straty punktów udało się gościom uniknąć, choć – paradoksalnie – pierwszy zwycięski mecz Djurgården w sezonie 2019 okazał się jednocześnie tym najsłabszym.

Niedzielne granie rozpoczęliśmy w deszczowym Vittsjö, gdzie miejscowe piłkarki drugi raz z rzędu okazały się lepsze od faworyzowanego Linköping i – podobnie jak przed rokiem – ich zwycięstwo znów było bezdyskusyjne. Trzy punkty ekipie prowadzonej przez Thomasa Mårtenssona zapewniły trafienia De Jongh oraz Bott, ale gdyby zawodniczki z północnej Skanii były choć trochę bardziej skuteczne, to porażka dotychczasowych liderek Damallsvenskan byłaby zdecydowanie bardziej dotkliwa. Fani z Östergötland mogą oczywiście żałować, że jeszcze przy stanie 0-0 sędzia nie podyktowała ewidentnej jedenastki za faul D’Angelo na Blackstenius, choć chyba nawet oni, gdy już opadną emocje, przyznają, że Linköping nie zasługiwał w tym meczu choćby na remis. Po kapitalnym widowisku punktami podzieliły się natomiast Kristianstad i Göteborg, co jeszcze bardziej zaostrzyło apetyty kibiców (szczególnie tych neutralnych) przed środowym rewanżem w finale Pucharu Szwecji. Po stronie gospodyń na listę strzelczyń wpisały się dziś Ivarsson oraz Gudmundsdottir, ale fenomenalna postawa fińskiej wahadłowej Emmy Koivisto pozwoliła drużynie Marcusa Lantza uniknąć pierwszej w sezonie porażki. Reprezentantka Suomi najpierw sama znalazła sposób na pokonanie dobrze dysponowanej Brett Maron, a następnie obsłużyła świetnym podaniem nabiegającą z głębi pola Julię Zigiotti. W ostatnim meczu dnia o końcowym wyniku przesądził jeden, zdobyty już w 5. minucie gol. A że jego autorką była Emmi Alanen, to przetrzebione kontuzjami Växjö nieoczekiwanie wywiozło z Tunavallen trzy bezcenne oczka, przeskakując dzięki temu swoje dzisiejsze rywalki w ligowej tabeli. Kto by się spodziewał, że po ciężkim laniu od LFC na inaugurację, defensywa ze Småland w dwóch kolejnych spotkaniach zachowa czyste konto. Choć z drugiej strony nie zapominajmy, że wciąż mówimy o Damallsvenskan, a tu niemożliwe naprawdę nie istnieje.


Komplet wyników:

Örebro – Rosengård 0-4 (Utland 1., 34., 42., Mace 90+1.)

Kungsbacka – Djurgården 1-2 (Pettersson 77. – Jalkerud 4., Schough 86.)

Vittsjö – Linköping 2-0 (De Jongh 35., Bott 77.)

Kristianstad – Göteborg 2-2 (Ivarsson 41. (k), Gudmundsdottir 44. – Koivisto 21., Zigiotti 60.)

Eskilstuna – Växjö 0-1 (Alanen 5.)