Przez Båstad do Göteborga

contentmedium

Mimmi Larsson strzeliła jednego z goli w nieoficjalnym meczu z Koreą (Fot. SvFF)

Obóz w Båstad miał być tą zdecydowanie bardziej intensywną częścią przygotowań kadry Petera Gerhardssona na ostatniej prostej przed mundialem, ale ci, którzy mieli okazję towarzyszyć reprezentantkom Szwecji podczas kilkudniowego pobytu w Skanii zgodnie twierdzą, że morale w ekipie dawno nie prezentowało się lepiej. Nawet Nilla Fischer i Fridolina Rolfö, które z powodu drobnych urazów przez pewien czas musiały trenować indywidualnie, nie załamywały z tego powodu rąk i wszystko wskazuje na to, że obie będą do dyspozycji selekcjonera w dzisiejszym meczu z Koreą Południową. Na murawie Gamla Ullevi nie zobaczymy natomiast Olivii Schough oraz Caroline Seger, ale sztab medyczny podkreśla, że ich absencja to wyłącznie element daleko posuniętej profilaktyki a nie zapowiedź personalnych roszad w kadrze na ostatniej prostej.

Szwedki i Koreanki w tym tygodniu już raz miały okazję zagrać przeciwko sobie i mecz ten zakończył się pewnym zwycięstwem ekipy Petera Gerhardssona, która w starciu na nieco hokejowych zasadach (trzy tercje, nielimitowane zmiany) czuła się zdecydowanie lepiej. Łupem bramkowym w wygranym 4-0 nieoficjalnym meczu podzieliły się Julia Zigiotti, Stina Blackstenius, Mimmi Larsson oraz Magdalena Eriksson i chyba nikt, kto dziś wieczorem wybiera się do Göteborga, nie obraziłby się na powtórkę. Zdecydowanie ważniejsze od suchego wyniku będzie jednak tym razem to, aby zakończyć boiskową rywalizację bez kontuzji i innych przykrych incydentów, które mogłyby zakłócić przygotowania do najważniejszego turnieju czterolecia. Choć – rzecz jasna – przyjemnie byłoby pożegnać się z własnymi kibicami miłym akcentem. Gdyby jednak koniecznie trzeba było wybierać, to od efektownego pożegnania wszyscy pewnie wolelibyśmy efektowne powitanie; przynajmniej takie na miarę imprezy sprzed ośmiu lat na Götaplatsen.

******

W ostatnich dniach maja nie próżnuje także szwedzka młodzieżówka, która zmierzyła się w meczu towarzyskim z reprezentacją Holandii. Pojedynek na Sporthälla IP okazał się wyrównanym widowiskiem, ale to rywalkom z Królestwa Niderlandów udało się rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Jedyny gol padł na początku drugiej połowy, gdy Katja Snoeijs wykorzystała całkowicie niepotrzebną stratę Seliny Henriksson, a dosłownie kilkadziesiąt sekund wcześniej – w niemal analogicznej sytuacji – stuprocentowej okazji nie wykorzystała Cheyenne van der Goorbergh. W pozostałej części meczu to młode Szwedki miały więcej z gry, ale zbyt rzadko przekładało się to na dogodne sytuacje bramkowe w szesnastce Jennifer Vreugenhill. Pochwalić za bardzo waleczną postawę na pewno możemy będący tej wiosny w uderzeniu duet z Vittsjö (Almqvist – De Jongh), a także dochodzącą do swojej optymalnej dyspozycji po koszmarnej kontuzji Johannę Kaneryd. Żadnej z nich nie udało się jednak znaleźć sposobu na rozmontowanie holenderskiej defensywy, ale na szczęście szansa na rehabilitację nadarzy się wyjątkowo szybko. Już w najbliższą sobotę kadrę Ulfa Kristianssona czeka bowiem starcie z rówieśniczkami z Chin.

Reklamy

Podsumowanie ligowej wiosny

convert

Rosengård od wielu lat słynie z dobrego szkolenia (Fot Bildbyrån)

W Båstad rozpoczyna się właśnie ta bardziej intensywna część przygotowań kadry Petera Gerhardssona do francuskiego mundialu, ale zanim na dobre zajmiemy się reprezentacją, pora podsumować to, co podczas krótszej niż zazwyczaj rundy wiosennej wydarzyło się na ligowych boiskach. A działo się naprawdę sporo: fani Limhamn Bunkeflo na zawsze zapamiętają historyczne zwycięstwo w derbach Malmö, kibice z Behrn Areny będą długo wspominać efektowny powrót klubu z Örebro do najwyższej klasy rozgrywkowej, a w Piteå mają nadzieję, że przynajmniej do końca października nie doczekamy się kolejnego ogólnokrajowego strajku pilotów, gdyż – jak się okazało – takie pozaboiskowe turbulencje potrafią mocno storpedować nam terminarz. Czas zatem na subiektywne podsumowanie wiosennego grania w Damallsvenskan w postaci siedmiu (gdyż właśnie tyle rozegraliśmy póki co kolejek) starannie wyselekcjonowanych, ligowych NAJ:

Najlepszy mecz: Rosengård 2-2 Göteborg. Starcie dwóch zdecydowanie najlepiej operujących piłką drużyn w tej części Europy w najmniejszym stopniu nie zawiodło mocno wygórowanych oczekiwań. Pierwsze dwa kwadranse upłynęły nam przy całkowitej dominacji gospodyń, które między innymi dzięki fenomenalnej postawie szesnastoletniej Hanny Bennison prowadziły z rywalkami z Västergötland 2-0. Później nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji i po trafieniach Zigiotti oraz Blomqvist obie ekipy schodziły do szatni przy wyniku remisowym. Po przerwie oglądaliśmy dalszą część piłkarskiego rollercoastera, z tą jednak różnicą, że kolejne gole już nie padły, choć okazji na zmianę rezultatu nie brakowało pod obiema bramkami. Najlepszą z nich zmarnowała w samej końcówce reprezentantka Norwegii Vilde Bøe Risa, która stanęła przed niepowtarzalną szansą zapewnienia drużynie z Göteborga historycznego zwycięstwa na Malmö IP. Jej strzał z jedenastu metrów obroniła jednak Zecira Musovic, ratując swojej drużynie jeden punkt.

Największa sensacja: Limhamn Bunkeflo 3-2 Rosengård. Tak, Damallsvenskan to liga w której częściej niż gdziekolwiek indziej dzieją się cuda, ale jednak w derbach Malmö faworyt mógł być tylko jeden. Nawet absencje piłkarek pokroju Björn czy Seger w drużynie gości nie sprawiały, że ktokolwiek wierzył, iż pozostająca bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej drużyna Renée Slegers będzie w stanie rzucić wyzwanie coraz pewniej kroczącemu po odzyskanie mistrzowskiego tytułu lokalnemu rywalowi. Zdroworozsądkowe myślenie raz jeszcze okazało się jednak niewiele warte, gdyż ambitny underdog udowodnił, że w futbolu niemożliwe naprawdę nie istnieje. A strzelony w trzeciej minucie doliczonego czasu gry zwycięski gol Andrei Thorisson, która na murawie pojawiła się kilkadziesiąt sekund wcześniej w wyniku … zmiany taktycznej, był prawdziwą kwintesencją tego, za co wszyscy tak bardzo pokochaliśmy akurat tę dyscyplinę sportu.

Największe pozytywne zaskoczenie: defensywa Vittsjö. Na specjalne wyróżnienie w tej kategorii zasłużył sobie także beniaminek z Örebro, ale to jednak postawą defensywy z północnej Skanii zachwycaliśmy się tej wiosny zdecydowanie najczęściej. Zaledwie trzy stracone gole w siedmiu ligowych występach to wynik, którego zazdrościć podopiecznym Thomasa Mårtenssona mogą wszyscy od Piteå do Malmö, a warto dodać, że w tym osiągnięciu nie ma ani grama przypadku. Kwartet Klinga – Benediktsson – Adolfsson – Bott stał się najbardziej stabilną defensywną formacją w lidze i jeśli tylko w Vittsjö utrzymają przez lato ten zestaw obrończyń, to jesienią możemy szykować się na powtórkę z rozrywki.

Największe rozczarowanie: bałagan w Växjö. Rok temu nierzadko zdarzało nam się zachwycać postawą beniaminka ze Småland, ale klątwa drugiego sezonu w najwyższej klasie rozgrywkowej najwyraźniej nie ominęła i Växjö. Kontuzje obu podstawowych bramkarek (Fraine oraz McLeod), niezdolna do gry jedna z liderek formacji defensywnej (Nellie Karlsson), roszady na ławce trenerskiej i wreszcie niekończąca się saga z Jeleną Cankovic – tak wyglądała pierwsza połowa roku w klubie, który jeszcze kilka miesięcy temu nie ukrywał wysokich ambicji. Bałagan w Växjö dotyczy w równym stopniu kwestii sportowych i pozasportowych i jeśli w Småland nie chcą nieoczekiwanie dla wszystkich zaplątać się w walkę o utrzymanie, to letnią przerwę w rozgrywkach trzeba będzie wykorzystać na uporządkowanie pewnych spraw. Nawet jeśli oznaczałoby to pożegnanie z niektórymi nazwiskami.

Najlepsza piłkarka: Michelle De Jongh. Konkurencja była naprawdę duża, ale jeśli rozgrywa się siedem takich meczów, to nie trzeba obawiać się Liny Hurtig, czy Rebecki Blomqvist. Pomocniczka Vittsjö pretensje do siebie może mieć tylko o skuteczność, bo gdyby ta była choć trochę większa, to i tak imponujący dorobek strzelecki stałby się jeszcze bardziej okazały. Przed kompletną i wszechstronną 22-latką z Vittsjö jednak naprawdę świetlana przyszłość i mocno zdziwimy się, jeśli nazwiska De Jongh nie usłyszymy wśród powołanych na pierwsze zgrupowanie szwedzkiej kadry po francuskim mundialu.

Najbardziej niedoceniana: Catherine Bott. W tym miejscu równie dobrze mogłaby pojawić się Mia Jalkerud, Nathalie Persson lub inna piłkarka Vittsjö Lisa Klinga, ale jednak to po zagraniach lewej obrończyni rodem z Nowej Zelandii ręce najczęściej składały nam się do oklasków. W niezwykle istotnych meczach przeciwko Linköping oraz Eskilstunie pokazała się niemal perfekcyjnie, a we wszystkich pozostałych nie schodziła poniżej bardzo solidnego, pierwszoligowego poziomu. O tym, że reprezentantki Football Ferns potrafią błyszczeć na lewej flance defensywy w barwach klubów ze Skanii, przez lata przekonywała nas Ali Riley, a Catherine Bott ewidentnie przejęła pałeczkę od swojej nieco bardziej doświadczonej koleżanki.

Największe odkrycie: Hanna Bennison. Szwedzkie reprezentacje młodzieżowe nie dostarczały nam w ostatnich latach wielu powodów do radości, więc niejako naturalne staje się, że pojawienie się potencjalnie wielkiego talentu w którymkolwiek z roczników skutkuje niemal natychmiastową ekscytacją. Dokładnie tak było tej wiosny w przypadku wychowanej piłkarsko w Rosengård Hanny Bennison, która szturmem przedarła się do wyjściowej jedenastki w zespole Jonasa Eidevalla i wraz z Caroline Seger stworzyła w niej bardzo interesujący duet środkowych pomocniczek. Szkoleniowiec zespołu z Malmö otwartym tekstem sugerował nawet, że Peter Gerhardsson powinien mocno zastanowić się nad włączeniem szesnastolatki do kadry na francuski mundial, ale pomimo tego, że na debiut w seniorskiej reprezentacji młodej piłkarce ze Skanii przyjdzie ostatecznie poczekać nieco dłużej, warto mieć oko na jej rozwój, bo tak dobrze zapowiadające się kariery nie trafiają się nam przecież codziennie.

Ikidi trafiła za trzy

2-1

Faith Ikidi zapewniła drużynie z Piteå trzy punkty (Fot. Bildbyrån)

Meczowi Piteå z Limhamn Bunkeflo od początku towarzyszyły ogromne turbulencje, ale gdy już w końcu udało się go rozegrać – zaskoczenia nie było. To znaczy, przynajmniej jeśli chodzi o obraz gry, gdyż wynik nadspodziewanie długo balansował na granicy remisu. Na szczęście dla kibiców z Norrbotten, w drużynie Stellana Carlssona jest taka piłkarka jak Faith Ikidi, która zazwyczaj dba przede wszystkim o to, aby mistrzynie Szwecji goli nie traciły, ale gdy zajdzie konieczność, to i w ofensywie dołoży coś od siebie. Tak było właśnie w 68. minucie dzisiejszego spotkania, kiedy to reprezentantka Nigerii wykazała się największym sprytem w polu bramkowym Very Varis i z najbliższej odległości wpakowała futbolówkę do siatki ekipy z Malmö. Trafienie to, choć niezbyt efektowne, okazało się niezwykle wartościowe, gdyż to dzięki niemu komplet punktów pozostał na LF Arenie.

Choć zarówno obraz meczu, jak i statystyki wskazują na absolutną dominację Piteå, zwycięstwo w starciu z broniącym się przed spadkiem rywalem trzeba było wyszarpać. Co więcej, to piłkarki Limhamn Bunkeflo otworzyły wynik spotkania, zamieniając na gola jedyną ofensywną akcję, jaką w pierwszej połowie udało im się przeprowadzić. Na własnej połowie piłkę odzyskała Nathalie Persson, długim podaniem uruchomiła Hannę Persson, a niezwykle bramkostrzelna tej wiosny Sophie Sundqvist zwiodła Lenę Blomkvist i celnym strzałem pokonała Cajsę Andersson. Stracony gol podziałał na gospodynie mobilizująco, ale cóż z tego, że ich napór z każdą minutą narastał, skoro w bramce ekipy ze Skanii równie solidnie, co szczęśliwie spisywała się Varis. To właśnie fińska golkiperka do spółki z Erin Gunther bardzo długo utrzymywały korzystny dla gości rezultat, ale tuż przed przerwą defensywa LB 07 po raz pierwszy dała się zaskoczyć. Wszystko rozpoczęła hasająca w zasadzie bezkarnie po lewym skrzydle Madelen Janogy, która kolejny raz bez większego trudu poradziła sobie z Malin Winberg, a jej dośrodkowanie na wyrównująca bramkę zamieniła Brazylijka Fernanda Da Silva, która najwyraźniej chce pójść w ślady swojej słynnej, noszącej to samo nazwisko rodaczki, legendy boisk Damallsvenskan.

Druga połowa meczu to nieustanna pogoń miejscowych za golem dającym zwycięstwo. Piłkarki z Piteå próbowały z akcji (główka Janogy, strzał z dystansu Henriksson), próbowały z rzutów wolnych, ale dopiero egzekwowany przez Janogy korner i przytomna reakcja Ikidi pozwoliły im wziąć głęboki oddech. Zawodniczki ze Skanii reklamowały wprawdzie, że Nigeryjka we wspomnianej sytuacji zagrała nieprzepisowo, ale Lovisa Johansson bez wahania wskazała na środek boiska i wydaje się, że błędu nie popełniła. W samej końcówce, nie mając już wiele do stracenia, przyjezdne zdecydowały się zagrać nieco odważniej, ale pomimo tego, że na przedpolu bramki Cajsy Andersson dwukrotnie zrobiło się gorąco – wynik nie uległ już zmianie. Triumf zespołu prowadzonego przez Stellana Carlssona oznacza, że obrończynie tytułu zakończą rundę wiosenną na piątej pozycji, ale do liderującego na ten moment Göteborga tracić będą zaledwie jedno oczko. Żeby było jeszcze ciekawiej, cała górna połówka tabeli zamknęła się nam w dwóch punktach! Aż chciałoby się powiedzieć: i na co komu ten mundial, dawajcie nam od razu rundę jesienną, ale kalendarz wyraźnie pokazuje, że najbliższe tygodnie należeć będą do reprezentacji. I może dobrze, bo z tym większą radością będziemy wyczekiwać 20. lipca, kiedy to najbardziej interesująca liga w Europie wznowi rozgrywki. A więc – do zobaczenia za dwa miesiące!

Czwartkowy wynik:

06

7. kolejka w liczbach

dam

7. kolejka w liczbach:

Gole: 10  (średnia 1.67 / mecz)

Rzuty karne: 2  (1 wykorzystany)

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 1

Najwyższa frekwencja: 2 384  (Linköping – Rosengård)

Najniższa frekwencja: 407  (Örebro – Kungsbacka)

Najszybszy gol: Rita Chikwelu (Kristianstad) – 3. minuta (vs. Eskilstuna)

Najpóźniej strzelony gol: Maja Bodin (Kristianstad) – 90+2. minuta (vs. Eskilstuna)

Piłkarka kolejki: Emma Holmgren (Linköping)

Bramka kolejki: Olivia Schough (Djurgården)


Jedenastka kolejki:

team_7

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Lider zostaje w Västergötland

segerkosse

Caroline Seger i Kosovare Asllani – dziś przeciwko sobie, za chwilę razem dla Szwecji (Fot. Josefine Loftenius)

Przed rozpoczęciem siódmej kolejki pisałem, że w przypadku zwycięstwa Göteborga oraz podziału punktów w obu meczach na szczycie, to zespół Marcusa Lantza zakończy wiosenne zmagania na szczycie ligowej tabeli. Zaznaczyłem wówczas, że taki scenariusz – choć wymaga spełnienia trzech konkretnych warunków na trzech różnych arenach – w naszej lidze wcale nie byłby czymś bardzo niezwykłym. I rzeczywiście – jeśli ktoś postawił przedwczoraj, że to piłkarkom z zachodniego wybrzeża będziemy gratulować tytułu mistrzyń wiosny, to dziś czekała na niego całkiem pokaźna wygrana. Zawodniczki Linköping i Rosengård, podobnie jak 24 godziny wcześniej ich koleżanki z Vittsjö i Piteå, także zagrały na 0-0 i mogły opuszczać murawę stadionu w Östergätland z poczuciem sporego niedosytu.

Mecz, na który czekała cała piłkarska Szwecja, nie był wyjątkowym widowiskiem, choć szczególnie podopieczne Jonasa Eidevalla w obu połowach pokazywały przebłyski naprawdę dobrej gry. Między słupkami Linköping stała jednak ewidentnie mająca patent na zespół z Malmö Emma Holmgren, która zachowując czyste konto zapewniła swojej drużynie bezcenny punkt. Jej interwencja po strzale Caroline Seger była jedną z ozdób starcia dwóch najbardziej utytułowanych ekip minionej dekady, choć trzeba podkreślić, że czujność byłej golkiperki Hammarby sprawdzała nie tylko kapitanka Rosengård, ale także Sanne Troelsgaard czy Lisa-Marie Utland. Sposobu na Holmgren nie znalazła tym razem jednak żadna z wymienionych. Zdecydowanie mniej spektakularnie od swojej bramkarki zaprezentowały się natomiast zawodniczki z przedniej formacji LFC, które w komplecie znalazły się w ogłoszonej przed kilkoma dniami przez Petera Gerhardssona kadrze Szwecji na nadchodzący mundial. Jeszcze jeden całkowicie bezbarwny występ zaliczyła Kosovare Asllani, a Hurtig i Larsson, choć pokazały zdecydowanie więcej woli walki, popisywały się przede wszystkim pojedynczymi udanymi zagraniami (i z reguły były to akcje indywidualne). Na listę strzelczyń nie wpisała się także Stina Blackstenius, która jednak nieco z konieczności długimi fragmentami operowała w sektorze za bardzo oddalonym od bramki Zeciry Musovic.

Goli nie zabrakło natomiast w drugim poniedziałkowym meczu, w którym Djurgården planowo rozbił przetrzebione kontuzjami (i nie tylko) Växjö 3-0, wystawiając tym samym głowę poza strefę spadkową. Bramkowym łupem tradycyjnie podzieliły się Olivia Schough oraz Mia Jalkerud, a ta ostatnia – za sprawą dwóch trafień po przerwie – została liderką przejściowej klasyfikacji strzelczyń Damallsvenskan. Czy jest to pierwsza oznaka, że po naprawdę nieudanej rundzie nad stolicą pojawiły się długo wyczekiwane promienie słońca? Być może, ale czy tak jest w istocie przekonamy się najwcześniej za dwa miesiące.


Komplet wyników:

Linköping – Rosengård 0-0

Djurgården – Växjö 3-0 (Schough 33., Jalkerud 59., 69.)

Niedziela trzech liderów

roessoe

Rebecka Blomqvist ma za sobą naprawdę udaną rundę (Fot. Per Montini)

Piłkarską niedzielę w fotelu liderek rozpoczynały piłkarki FC Rosengård, ale już przed pierwszym gwizdkiem w siódmej kolejce było wiadomo, że rozgrywająca swój mecz dopiero w poniedziałkowy wieczór drużyna Jonasa Eidevalla przynajmniej tymczasowo będzie musiała tę najbardziej pożądaną lokatę w ligowej tabeli opuścić. Chętnych na to, aby zająć to niezwykle eksponowane miejsce rzecz jasna nie brakowało i już inaugurujące dzisiejszy maraton z Damallsvenskan starcie rewelacyjnego tej wiosny Vittsjö z zawsze solidnym Piteå mogło mocno namieszać w przejściowej klasyfikacji. I rzeczywiście namieszało, choć pewnie nie tak, jak życzyłaby sobie którakolwiek z ekip. Bezbramkowy remis pozwolił wprawdzie ekipie Thomasa Mårtenssona wspiąć się na ligowy szczyt, ale w północnej Skanii z pewnością mieli chrapkę na jeszcze więcej. Tym bardziej, że okazji na przedłużenie zwycięskiej passy naprawdę nie brakowało, a najlepszą z nich zmarnowała w drugiej połowie rezerwowa Summer Green. Z drugiej strony, wywalczony na własnym boisku punkt gospodynie powinny szanować, gdyż w samej końcówce to zespół z Norrland mógł rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść.

Podział punktów w Vittsjö oznaczał, że szansa na przeskoczenie całej ligowej stawki otworzyła się przed piłkarkami z Göteborga, które w teoretycznie najłatwiejszym meczu tej rundy podejmowały na Valhalli Limhamn Bunkeflo. Zgodnie z przewidywaniami, ekipa z Västergötland jeszcze przed przerwą zapewniła sobie bezpieczne prowadzenie, którego w dalszej części spotkania musiała jedynie przypilnować. W osiągnięciu tego celu podopiecznym Marcusa Lantza dzielnie sekundowały defensorki z Malmö, które niespecjalnie przeszkadzały Rebece Blomqvist oraz Pauline Hammarlund w strzelaniu kolejnych goli, a niezmordowanej Natalii Kuice w przeprowadzaniu kolejnych rajdów lewą flanką. Paradoksalnie, zespół prowadzony przed Renée Slegers wciąż ma szanse zakończyć rundę wiosenną nad kreską, ale jeśli w Limhamn marzą o utrzymaniu, to znacząca poprawa gry obronnej powinna być dla holenderskiej trenerki absolutnym priorytetem podczas letniej przerwy w rozgrywkach.

Oba wieczorne starcia także przyniosły nam zwycięstwa gospodyń, choć nieoczekiwanie to w Örebro przyjezdne były bliższe sprawienia niespodzianki. Grający w osłabieniu po czerwonej kartce dla Hanny Spets outsider z Kungsbacki dzielnie bronił się przed atakami piłkarek z Behrn Areny, ale sprawę trzech punktów załatwił ostatecznie perfekcyjnie wykonany przez Eveliinę Summanen rzut wolny. Gola ze stałego fragmentu obejrzeli także kibice na arenie w Kristianstad, gdzie z jedenastu metrów nie pomyliła się rozgrywająca dziś kapitalny mecz Therese Ivarsson, ale nie był to bynajmniej jedyny powód do radości dla sympatyków KDFF. Swoje premierowe trafienia w sezonie zapisały bowiem na swoim koncie Rita Chikwelu i Maja Bodin, dzięki czemu czwarta drużyna poprzedniego sezonu pożegnała się z wiosennym graniem efektownym 3-0. W zdecydowanie gorszych nastrojach rundę zakończyła za to Eskilstuna, która w aż pięciu spośród siedmiu meczów zagrała na zero z przodu. Szansę na to, aby poprawić choćby tę statystykę miała dziś Fanny Andersson, ale jej strzał z rzutu karnego w efektownym stylu obroniła powracająca do bramki Kristianstad Brett Maron.


Komplet wyników:

Vittsjö – Piteå 0-0

Göteborg – Limhamn Bunkeflo 3-0 (Blomqvist 9., 40., Hammarlund 45+1.)

Kristianstad – Eskilstuna 3-0 (Chikwelu 3., Ivarsson 45+1. (k), Bodin 90+2.)

Örebro – Kungsbacka 1-0 (Summanen 81.)