Otworzyć bramę do mistrzostwa

5dd92833-6cc4-4e46-b57d-89e60a62a536

Hanna Bennison i Anna Anvegård prowadzą Rosengård w kierunku mistrzostwa (Fot. J. Nilsson)

Na oficjalną koronację nowych mistrzyń Szwecji zapewne jeszcze trochę poczekamy, ale już w niedzielę piłkarki Rosengård będą mogły wykonać być może najważniejszy krok w kierunku odzyskania utraconego przed czterema laty tytułu. Zadanie w teorii nie wydaje się być ekstremalnie trudne: wystarczy pokonać na własnym boisku beniaminka z Örebro, a mając na uwadze ligowy terminarz, drzwi, za którymi wiszą gotowe do odebrania złote medale, otworzą się dla drużyny Jonasa Eidevalla niemal na oścież. W futbolu często bywa jednak tak, że te z pozoru łatwiejsze mecze okazują się ostatecznie najbardziej emocjonującymi thrillerami. Czy z podobną sytuacją spotkamy się i w tym przypadku? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero po ostatnim gwizdku. Z jednej strony aktualna dyspozycja Cankovic, Troelsgaard oraz Anvegård każe spoglądać na zespół z Malmö z największym szacunkiem. Z drugiej – do stolicy Skanii przybywa ekipa, która wiosną była największym objawieniem tegorocznych rozgrywek. Jasne, zawodniczki Stefana Ärnsveda wybierają się na mecz z liderem po trzech kolejnych, ligowych porażkach, ale każdy, kto oglądał ich potyczki z Vittsjö lub Kristianstad doskonale wie, że równie dobrze mogły w nich paść odwrotne wyniki. Co więcej, wydaje się, że z drobną, strzelecką niedyspozycją wreszcie uporała się Heidi Kollanen, która w środę popisała się hat-trickiem w Pucharze Szwecji. Czy reprezentantka Finlandii na Malmö IP będzie wykorzystywać bramkowe okazje z podobną skutecznością? Nathalie Björn oraz Glodis Perla Viggosdottir z pewnością spróbują ją przed tym powstrzymać. Całkowicie pewni możemy być za to jednego: bez względu na końcowe rozstrzygnięcie, w niedzielę możemy spodziewać się szybkiego i otwartego meczu, gdyż Örebro nawet w zderzeniu z ligowymi potentatami nie zwykło kalkulować. I taką postawę bardzo szanujemy.

Swój mistrzowski sen wciąż śnią także w Vittsjö, ale na Tunavallen zespół z północnej Skanii może czekać naprawdę bolesne przebudzenie. Od mniej więcej połowy lipca trwa bowiem triumfalny marsz Eskilstuny, który przetransformował drużynę Magnusa Karlssona z ekipy walczącej o utrzymanie w kandydata do ligowego podium. Szybka niczym błyskawica Felicia Rogic oraz wyszkolona technicznie nie gorzej niż niejedna reprezentantka Japonii Loreta Kullashi strzelają jak na zawołanie, Lisa Dahlkvist przypomniała sobie najlepsze lata swojej kariery, a Vaila Barsley niezwykle sprawnie dyryguje defensywą United. To wszystko, uzupełnione dynamicznymi skrzydłami w osobach Okobi i Tunturi, przekłada się na wspaniałą serię zwycięstw, której przerwać nie zdołały nawet Linköping oraz Göteborg. Czy sztuka ta uda się Thomasowi Mårtenssonowi i jego Vittsjö?  Tove Almqvist i Michelle De Jongh także mają przecież w zanadrzu wiele zagrań potrafiących rozmontować każdą defensywę, a Clara Markstedt może zechcieć udowodnić, że w pojedynku biegowym z Rogic wcale nie stałaby na straconej pozycji. A może niedzielny mecz ułoży się tak, że to bramkarki odegrają w nim pierwszoplanowe role? Zarówno Emelie Lundberg, jak i Sabrina D’Angelo, póki co pozostawały trochę w cieniu swoich koleżanek z pola, ale obie bez wątpienia dysponują umiejętnościami koniecznymi do tego, aby wybronić swemu zespołowi trzy niesamowicie cenne punkty.

Dwa sobotnie mecze to potyczki zespołów walczących o utrzymanie z ekipami walczącymi o to, aby na dobre nie wymiksować się z wyścigu o mistrzowskie laury. O ile jednak w derbach Skanii to wyżej notowane Kristianstad wydaje się być papierowym faworytem (tym bardziej, że po dwutygodniowej przerwie spowodowanej sprawami osobistymi do gry powraca Sif Atladottir), o tyle w Sztokholmie każde rozstrzygnięcie wydaje się mniej więcej tak samo prawdopodobne. Dysponujący niezwykle krótką ławką rezerwowych klub z Göteborga zmaga się z problemem niezwykle napiętego terminarza, a poniesione w końcówkach porażki z Eskilstuną, Bayernem i Rosengård świadczą o tym, że jak dotąd nie wychodzi z tych bojów zwycięsko. Djurgården z całą pewnością również ma w kadrze zawodniczki potrafiące zrobić użytek z przejściowych kłopotów aktualnych wicemistrzyń kraju, ale klub ze Sztokholmu rozczarowywał w obecnych rozgrywkach już tak wiele razy, że typowanie dokładnego wyniku starcia na Stadionie Olimpijskim wydaje się zadaniem wręcz nieprawdopodobnym. Podobnie zresztą ma się sprawa w przypadku rywalizacji Linköping i Piteå; oba zespoły już chyba zdążyły pogodzić się z faktem, że mistrzostwo w tym roku jest dla nich raczej zamkniętym tematem, ale perspektywa walki o jeden z pozostałych medali wciąż majaczy gdzieś na horyzoncie. Żeby ją urzeczywistnić, trzeba jednak zdobywać punkty, a z tym było ostatnimi czasy słabo zarówno w Norrbotten, jak i w Östergötland. Przede wszystkim w Östergötland. W jedynym poniedziałkowym meczu, mocne na własnym boisku Växjö zmierzy się z beniaminkiem z Kungsbacki, ale dla kibiców ze Småland największym powodem do radości jest na tym etapie sezonu uregulowanie wszystkich spraw licencyjnych, dzięki czemu drużyna Marii Nilsson zagra w następnym sezonie w Damallsvenskan, jeśli tylko utrzyma się w niej sportowo.

Zestaw par 18. kolejki:

omg18_01

omg18_02

omg18_03

omg18_04

omg18_05

omg18_06

Reklamy

Czas na fazę grupową

KIF dam_730

Czwartoligowe Kovland zagrało o fazę grupową ze słynnym Umeå (Fot. Kovlands IF)

Szesnaście meczów i szesnaście zwycięstw drużyn wyżej notowanych – trzecia runda Pucharu Szwecji nie przyniosła nam wielu sensacji. Suche wyniki mogą być jednak nieco mylące, gdyż w wielu przypadkach nasi pierwszo- i drugoligowcy musieli się mocno namęczyć, aby przyklepać awans do fazy grupowej. Coś mogą w tej kwestii powiedzieć na przykład piłkarki Limhamn Bunkeflo, które do wyeliminowania grającej na trzecim poziomie rozgrywek Halmii potrzebowały dogrywki, a dodatkowe trzydzieści minut przyszło im zagrać w liczebnym osłabieniu po czerwonej kartce dla Rebecki Persson za faul taktyczny. Już w sobotę okaże się w jakim stopniu ciężki, dwugodzinny bój nadwątlił siły podopiecznych Renée Slegers przed decydującymi bojami w walce o pozostanie w Damallsvenskan.

Swoje święto mieli w środowy wieczór także kibice w Kovland, gdzie ponad tysiąc widzów przyszło obejrzeć starcie jedynego w tej fazie rozgrywek czwartoligowca z ekipą z Umeå. Występujące obecnie na zapleczu ekstraklasy siedmiokrotne mistrzynie Szwecji wygrały ostatecznie 6-2, ale warto zauważyć, że do 55. minuty na tablicy wyników utrzymywał się remis 1-1, a wyrównujący gol Idy Markström był dla wszystkich sympatyków Kovland największą nagrodą za dotarcie aż to trzeciej rundy pucharowych zmagań. Swoją piękną historię napisały tej jesieni także zawodniczki Tyresö, które po wyeliminowaniu Hammarby były naprawdę bliskie sprawienia kolejnej sensacji. Piorunujący finisz AIK, okraszony golami Simonsson i Redenstrand w samej końcówce spotkania sprawił jednak, że to czwarty na ten moment zespół Elitettan będzie w lutym kontynuował swoją podróż po puchar.

Większych problemów z wywalczeniem awansu nie miały piłkarki Rosengård, choć i one defensywę trzecioligowego Dösjöbro po raz pierwszy złamały dopiero w doliczonym do pierwszej połowie czasie gry. Nieco szybciej worek z bramkami na stadionie w Kalmar otworzyły podopieczne Olofa Unogårda, ale gol Mimmi Larsson okazał się ostatecznie jedynym tego wieczora na Gröndals IP. Spośród zespołów ze ścisłej krajowej czołówki zdecydowanie najtrudniejszy bój stoczyły jednak w środę mistrzynie z Piteå, które długo przegrywały 0-1 z drugoligowym Morön, a promocję do kolejnej fazy zapewniły im dopiero trafienia Karlernäs oraz Edlund. Zwycięską passę kontynuuje także Eskilstuna, która tym razem okazała się lepsza od Älvsjö. Na listę strzelczyń w zespole prowadzonym przez Magnusa Karlssona wpisały się nowa kadrowiczka Loreta Kullashi, a także Nor Mustafa, która swojego gola ustrzeliła zaledwie kilkadziesiąt sekund po tym, jak pojawiła się na boisku.


Komplet wyników:

Gauthiod (III) – Kungsbacka (I) 0-4 (Asperot 11., Milton 25., 47., Boubezari 28.)

Dösjöbro (III) – Rosengård (I) 0-5 (Kaneryd 45+1., 46., Lindstedt 49., Mace 63. (k), Troelsgaard 71.)

Lidköping (II) – Göteborg (I) 0-4 (Ijeh 7., 70., Pennsäter 57. (k), Lundin 90+1.)

Kalmar (II) – Linköping (I) 0-1 (Larsson 9.)

Jitex (III) – Vittsjö (I) 0-1 (Persson 17.)

Morön (II) – Piteå (I) 1-2 (Dowd 5. – Karlernäs 40., Edlund 67.)

Kvarnsveden (II) – Uppsala (II) 1-3 (Michael 53. – Olsson 9., Bergman Lundin 25., 29. (k))

Rävåsen (III) – Mallbacken (II) 0-1 (Bajramovic 25.)

Bromma (II) – Djurgården (I) 0-1 (Sigurdardottir 20.)

Tyresö (III) – AIK (II) 2-3 (F. Thörnqvist 5., S. Thörnqvist 33. – Modin 25., Simonsson 81., Redenstrand 88.)

Västerås (III) – Örebro (I) 1-4 (Liimatainen 47. – Kollanen 5., 32., 77. (k), Dahlberg 50.)

Asarum (II) – Växjö (I) 3-4 (M. Nilsson 55., 79., Mattsson 74. – E. Nilsson 14., Nambi 37., 54., Öling 52.)

Halmia (III) – Limhamn Bunkeflo (I) 1-3 dogr. (Eriksson 9. – Ollerstam 70., Dorosy 94., 120+1.)

Kovland (IV) – Umeå (II) 2-6 (Markström 26., Wistrand 90+1. – Wede 20., 58., Nilsson 54., Nyman 68., Åberg Zingmark 78., Öhman 84.)

GDFF (III) – Kristianstad (I) 1-5 (Strömberg 64. – A. Nilsson 13., 60., Duljan 61., 88., Persson 66.)

Älvsjö (III) – Eskilstuna (I) 0-2 (Kullashi 52., Mustafa 65.)

Kadra na Węgry i Słowację

loreta_kullashi

Loreta Kullashi wraca do kadry A (Fot. SvFF)

To nie jest czas na kadrową rewolucję – w taki sposób można najkrócej i chyba najbardziej trafnie podsumować październikowe powołania Petera Gerhardssona. Szwedzki selekcjoner zdecydował się ponownie oprzeć swoją kadrę na brązowych medalistkach francuskiego mundialu, a strategia ta ma zapewnić nam komplet dziewięciu punktów w tegorocznych meczach eliminacji EURO 2021. Do zrealizowania tego planu brakuje nam jeszcze zwycięstw nad Węgrami i Słowacją i choć są to rywalki niewątpliwie niżej notowane, to musimy przygotować się na zdecydowanie trudniejszą przeprawę niż przed dwoma tygodniami w Lipawie. Obie wspomniane tu reprezentacje – w przeciwieństwie na przykład do Łotyszek – mają bowiem w swoich szeregach zawodniczki występujące na co dzień w czołowych, europejskich ligach, a i jako zespół potrafią od czasu do czasu pozytywnie zaskoczyć. Dosłownie przed chwilą przekonały się o tym Islandki, które były bardzo blisko nieoczekiwanej straty punktów w starciu ze Słowacją, a o sile Węgierek w poprzednich kwalifikacjach przekonaliśmy się sami, drżąc o wynik meczu w Szombathely aż do 87. minuty.

Tym razem zdecydowanie wolelibyśmy uniknąć takiej nerwówki, gdyż tegoroczny limit reprezentacyjnych emocji z nawiązką wyczerpaliśmy już latem. Szwedzki selekcjoner doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że w czekającym nas za kilkanaście dni dwumeczu nie ma co liczyć na żadne łatwe punkty. Gerhardsson, który z uwagą przyjrzał się Węgierkom i Słowaczkom na tle Islandii, nie ma wątpliwości, że tym razem nie zmierzymy się z rywalem zainteresowanym wyłącznie jak najniższą porażką. Obie te drużyny mają swoje atuty i na pewno nie będą bronić się tak głęboko i rozpaczliwie jak Łotwa. A już na pewno nie będą skupione na defensywie przez 90 minut – podkreślił opiekun szwedzkiej kadry, jednocześnie zaznaczając, że jest bardzo ciekawy jak Łotyszki spiszą się w starciach z innymi grupowymi przeciwniczkami. Gerhardsson pozytywnie odniósł się również do decyzji UEFA o rezygnacji z turniejów prekwalifikacyjnych, dzięki którym najsłabsze rankingowo europejskie reprezentacje mają okazję zagrać o punkty ze zdecydowanie silniejszymi piłkarsko nacjami.

Jeśli chodzi o personalia, to wśród powołanych znalazło się miejsce dla wiecznej rekonwalescentki Fridoliny Rolfö, która osobiście zapewniła selekcjonera, że na początku października będzie w pełni gotowa do gry. Podobnej deklaracji nie mogła niestety złożyć Nilla Fischer i doświadczonej stoperki w dwóch najbliższych spotkaniach kadry na murawie na pewno nie ujrzymy. Swoją szansę otrzymała za to rozgrywająca niezwykle solidny sezon w Vittsjö Sandra Adolfsson, a także znajdująca się ewidentnie w uderzeniu Loreta Kullashi z Eskilstuny. Dla napastniczki United jest to powrót do pierwszej reprezentacji po kilkunastomiesięcznej przerwie, a sam selekcjoner nie ukrywa, że liczy na to, iż jej comeback do kadry A okaże się nie mniej spektakularny niż ubiegłoroczny w niej debiut. Podczas dzisiejszej konferencji Gerhardsson zachwalał wszechstronność Kullashi i nie wykluczył, że w starciach z Węgrami i Słowacją młoda napastniczka będzie stanowiła nie tylko wartościową opcję w pierwszej linii, ale i na dziesiątce, gdzie byłaby idealną alternatywą dla Kosovare Asllani.


Powołania na mecze z Węgrami i Słowacją:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Hedvig Lindahl (Wolfsburg), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Sandra Adolfsson (Vittsjö), Jonna Andersson (Chelsea), Nathalie Björn (Rosengård), Magdalena Eriksson (Chelsea), Hanna Glas (PSG), Amanda Ilestedt (Bayern), Emma Kullberg (Örebro), Linda Sembrant (Juventus)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Tacon), Lina Hurtig (Linköping), Julia Roddar (Göteborg), Fridolina Rolfö (Wolfsburg), Elin Rubensson (Göteborg), Olivia Schough (Djurgården), Caroline Seger (Rosengård), Julia Zigiotti (Göteborg)

Napastniczki: Anna Anvegård (Rosengård), Stina Blackstenius (Linköping), Sofia Jakobsson (Tacon), Madelen Janogy (Piteå), Loreta Kullashi (Eskilstuna)


Terminarz kadry:

4. października, godz. 20:15 – Węgry – Szwecja (Miskolc)

8. października, godz. 18:45 – Szwecja – Słowacja (Göteborg)

17. kolejka w liczbach

dam

Gole: 14  (średnia 2.33 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 7

Czerwone kartki: 1

Najwyższa frekwencja: 1 124  (Göteborg – Rosengård)

Najniższa frekwencja: 489  (Kristianstad – Kungsbacka)

Najszybszy gol: Matilda Plan (Eskilstuna) – 17. minuta (vs. Linköping)

Najpóźniejszy gol: Amanda Edgren (Kristianstad) – 85. minuta (vs. Kungsbacka)

Piłkarka kolejki: Amanda Edgren (Kristianstad)

Bramka kolejki: Michelle De Jongh (Vittsjö)


Jedenastka kolejki:

team_17

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Siedmiomilowy krok Rosengård

EEhCIGKXoAE5Wgm

Dzisiejsze zwycięstwo mocno ułatwiło Rosengård drogę po tytuł (Fot. FCR)

Choć Rosengård już od pewnego czasu znajdował się na pole position wyścigu o mistrzowski tytuł, sceptycy nie bez racji zauważali, że drużyna Jonasa Eidevalla regularnie traci punkty w starciach z rywalkami z górnej połówki tabeli. Spotkanie na Valhalli było więc dla piłkarek ze Skanii świetną okazją, aby raz na zawsze uciąć wszelkie spekulacje i pokazać, że w Malmö udało się zbudować zespół, który potrafi zwyciężać na każdej z aren Damallsvenskan. Sztuka ta ostatecznie im się udała, ale zanim Rosengård w bardzo efektownym stylu wykonał być może najważniejszy krok w kierunku odzyskania tytułu, swoje szanse na rozstrzygnięcie meczu miały także zawodniczki z Göteborga, które pomimo niesamowicie napiętego terminarza i stosunkowo krótkiej ławki zdecydowały się podjąć otwartą grę. I w pierwszej połowie brakowało naprawdę niewiele, aby to gospodynie wyszły z tej niezwykle intensywnej, fizycznej walki zwycięsko. Choć stuprocentowych okazji nie doczekaliśmy się pod żadną z bramek, to piłkarki Marcusa Lantza były stroną prowadzącą grę i to one długimi minutami wymieniały między sobą podania na połowie Rosengård. Do pełni szczęścia zabrakło im jednak tego ostatniego, precyzyjnego zagrania, które stworzyłoby Rebece Blomqvist lub Julii Zigiotti szansę na pokonanie Zeciry Musovic. Stosunkowo niewiele w ofensywie przed przerwą pokazały natomiast przyjezdne, które swój jedyny celny strzał na bramkę Jennifer Falk oddały już w doliczonym czasie gry.

W drugiej połowie zaczęła zarysowywać się coraz większa przewaga motoryczna gości, a pojawienie się na placu gry Jeleny Cankovic sprawiło, że akcje Rosengård nabrały jeszcze większego tempa. Piłkarki z Göteborga wciąż potrafiły się jednak odgryźć przeciwniczkom ze Skanii i w 63. minucie uczyniły to na tyle skutecznie, że futbolówka zatrzepotała w siatce Zeciry Musovic. Radość na trybunach Valhalli trwała jednak niezwykle krótko, gdyż asystentka pani Tess Olofsson jak najbardziej słusznie dopatrzyła się spalonego Rebecki Blomqvist. Chwilę później defensywę z Västergötland czekały dwa sygnały alarmowe: z powodu kontuzji boisko przedwcześnie opuścić musiała trzymająca w ryzach tę formację kapitanka Beata Kollmats, a rozgrywająca kolejne w tym sezonie fenomenalne zawody Hanna Bennison sprytnym strzałem obiła słupek bramki Falk. Rozpędzające się z każdą kolejną minutą i z każdą kolejną udaną akcją przyjezdne zmuszały gospodynie do coraz bardziej rozpaczliwej obrony aż w końcu nadeszło nieuniknione. Caroline Seger wygarnęła niezwykle ważną piłkę, Jessica Samuelsson urwała się spod krycia Natalii Kuikki i zacentrowała spod końcowej linii, a stojąca na wprost bramki Anna Anvegård uderzyła tak, że nie wybroniłaby tego żadna golkiperka na świecie. Zawodniczki z Göteborga nie otrząsnęły się jeszcze po pierwszym ciosie, a po chwili na tablicy wyników widniał już rezultat 0-2. Raz jeszcze w rolę asystentki wcieliła się Samuelsson, a dzieła zniszczenia dopełniła tym razem Bennison.

Do końca meczu pozostawał wprawdzie jeszcze kwadrans, ale chyba już wówczas wszyscy zdawali sobie sprawę, że komplet punktów pojedzie w niedzielę do Malmö. Piłkarkom Marcusa Lantza nie sposób było odmówić ambicji i woli walki, ale do tego, aby raz jeszcze się zerwać i poszukać choćby kontaktowego gola, potrzeba było jeszcze sił. A tych zawodniczkom z Valhalli ewidentnie zaczynało już brakować. Co oczywiste, nie pomagał im również fakt, że po drugiej stronie napotykały one przeszkody w postaci Jeleny Cankovic czy Sanne Troelsgaard, które kolejnymi bezlitosnymi przechwytami odbierały im resztki wiary w cud nad Götą. Wyczekiwany tak naprawdę przez oba zespoły ostatni gwizdek pani Olofsson oznajmił więc wszystkim, że Rosengård pozytywnie przeszedł swój być może najpoważniejszy tej jesieni test i dzięki temu drużyna Jonasa Eidevalla na pięć kolejek przez końcem sezonu znalazła się na autostradzie do tytułu. Zwycięstwo w najbliższym meczu przeciwko Örebro może oznaczać, że w Malmö będą mogli zacząć planowanie mistrzowskiej fety, choć cały czas nie wolno zapominać o tym, że akurat w tej lidze przedwczesne rozdawanie medali jest zdecydowanie złym pomysłem.

******

Wydarzeniem dnia na szwedzkich boiskach był z pewnością mecz na szczycie w Göteborgu, ale nie oznacza to, że emocji zabrakło na pozostałych stadionach. Trzecie zwycięstwo z rzędu dopisały do swojego dorobku piłkarki Vittsjö, pokonując na własnym boisku Örebro po przepięknym golu Michelle De Jongh. Beniaminek z Närke postawił jednak podopiecznym Thomasa Mårtenssona niezwykle trudne warunki, a gospodynie miały w pierwszej połowie sporo szczęścia, gdy z powodu pozycji spalonej biorącej udział w grze Emmy Kullberg anulowany został gol Heidi Kollanen. W ostatnim kwadransie swój mecz przeciwko Växjö rozstrzygnęły mistrzynie z Piteå, które między innymi dzięki świetnie dysponowanemu duetowi Karlernäs – Janogy przełamały wreszcie passę ligowych remisów. Niezwykle istotny dla układu sił w dolnej części tabeli mecz odbył się na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie, gdzie naszpikowany gwiazdami Djurgården, nawet grając w liczebnej przewadze, nie potrafił sforsować defensywnych zasieków postawionych przez piłkarki Limhamn Bunkeflo.


Komplet wyników:

Vittsjö – Örebro 1-0 (De Jongh 55.)

Piteå – Växjö 4-1 (Karlernäs 41., 79., Janogy 75., Ekblom 83. – Alanen 44.)

Göteborg – Rosengård 0-2 (Anvegård 74., Bennison 77.)

Djurgården – Limhamn Bunkeflo 0-0

Popis Amandy

d50e0d79-36cf-411d-821d-5c6395ff00b9

Amanda Edgren potroiła dziś swój strzelecki dorobek (Fot. Per Lundberg)

Było ryzyko, że w tym meczu może w ogóle nie wystąpić, ale Amanda Edgren w deszczowe, sobotnie popołudnie nie tylko pojawiła się na murawie stadionu w Kristianstad, ale jeszcze zaaplikowała rywalkom z Kungsbacki aż cztery gole. Takie popisy strzeleckie oglądamy na boiskach Damallsvenskan wyjątkowo rzadko, więc i nagroda dla snajperki ze Skanii musiała być godna jej wyczynu. I rzeczywiście była, gdyż dzięki temu zwycięstwu drużyna prowadzona przez Elisabet Gunnarsdottir wdrapała się na ligowe podium, na którym pozostanie przynajmniej do zakończenia jutrzejszego starcia Göteborga z Rosengård. Biorąc pod uwagę, z jakimi problemami kadrowymi borykali się tego lata w Kristianstad, jest to wynik niewątpliwie ponad stan, ale trzeba mocno zaakcentować, że nie ma w nim ani krzty przypadku. Metody pracy islandzkiej trenerki i jej sztabu to temat na odrębną, niezwykle interesującą opowieść, ale nieprzypadkowo mówi się, że we wschodniej Skanii powstał jedyny na świecie piłkarski kult, do którego warto przynależeć. A wspomniana wcześniej Edgren to tylko jeden z wielu przykładów zawodniczek, dla których transfer to Kristianstad był być może najlepszą decyzją w karierze.

Pokonanie Kungsbacki nie było prawdopodobnie najtrudniejszym zadaniem, przed jakim stanęły w ostatnich tygodniach piłkarki z Kristianstad, ale jednak ligowy outsider potrafił już postraszyć niejednego potentata. Tym razem o żadnej niespodziance mowy być jednak nie mogło, a postarała się o to nie tylko Edgren, ale także jej koleżanki z drugiej linii. W 22. minucie była piłkarka Göteborga otworzyła wynik spotkania, korzystając z fenomenalnego, prostopadłego podania Anny Welin, a chwilę później drugiego gola wykreowała jej Rita Chikwelu. Także po przerwie spektakularne wykończenia akcji przez Amandę Edgren były bezpośrednim następstwem zespołowych akcji i niezwykle precyzyjnych wrzutek Sofii Hagman z lewego skrzydła. Swój udział przy seryjnie traconych golach miała także nie najlepiej dysponowana dziś defensywa gości, która momentami aż zapraszała zawodniczki Elisabet Gunnarsdottir do konstruowania kolejnych ataków, a to skrzydłami, a to środkiem. Niezależnie od wszystkich innych czynników, strzelecki popis Edgren zasługuje jednak na najwyższe słowa uznania, a w Skanii mogą się tylko cieszyć, że tuż przez zdecydowanie najważniejszymi meczami sezonu jeszcze jedna zawodniczka KDFF wyregulowała swój boiskowy celownik. Teraz tylko pozostaje mieć nadzieję, że odblokuje się także Svava Ros Gudmundsdottir i będzie można z powodzeniem rzucać wyzwanie wszystkim ligowym potentatom. Jeden z medali oraz debiut w europejskich pucharach cały czas są bowiem dla Kristianstad celem, a nie odległym marzeniem.

******

Swój marsz w górę ligowej tabeli kontynuuje także Eskilstuna, która w piątkowy wieczór pokonała na wyjeździe Linköping 1-0. Zwycięski gol padł po rzucie rożnym, kiedy to uderzona przez Matildę Plan futbolówka otarła się jeszcze o Annę Petursdottir, myląc w ten sposób próbującą zażegnać niebezpieczeństwo Emmę Holmgren. Pomimo straconej bramki, golkiperka LFC ponownie rozegrała jednak świetne zawody i to wyłącznie jej interwencje w pierwszej połowie utrzymywały w grze zespół Olofa Unogårda. Przyjezdne raz po raz stwarzały sobie bowiem dogodne okazje i nie robiło im wielkiej różnicy, czy były one wynikiem kolejnej, błyskawicznie wyprowadzonej kontry, czy może mozolnie budowanego ataku pozycyjnego. Gospodynie obudziły się dopiero tuż przed przerwą, w 65. minucie Lina Hurtig wywalczyła im nawet karnego, ale strzał Fridy Maanum z jedenastu metrów zatrzymał się ostatecznie na poprzeczce. I chyba stało się sprawiedliwie, gdyż zespołowo grająca ekipa z Tunavallen zwyczajnie zasłużyła, aby wywieźć z Östergötland pełną pulę. Aż trudno dziś uwierzyć, że drużyna Magnusa Karlssona przed mundialową przerwą w siedmiu rozegranych meczach ligowych potrafiła strzelić zaledwie … dwa gole. W klubie uniknęli jednak nerwowych ruchów i dziś mogą zbierać owoce swojej cierpliwości. Obecnie zasadne pozostaje pytanie, czy podobną wytrwałością i wiarą w długoterminowy plan wykażą się w Linköping, gdyż wszystko wskazuje na to, że klub z niemałymi przecież ambicjami będzie musiał spisać na straty drugi z rzędu sezon.


Komplet wyników:

Linköping – Eskilstuna 0-1 (Plan 17.)

Kristianstad – Kungsbacka 5-0 (Edgren 22., 31., 75., 85., Chikwelu 69.)