O prymat w Skanii

FxfTuNFIMCDHagtVUhfn8mh2qHs

W derbach Skanii zawsze walczy się na całego (Fot. Sydsvenskan)

Pokaz siły Linköping, falstart Växjö, zwycięski powrót Örebro i ekstraklasowe przywitanie Kungsbacki przez Göteborg już za nami. Damallsvenskan nie zamierza jednak ani na moment zwalniać tempa, w związku z czym już w najbliższych godzinach czeka nas kolejna porcja wspaniałych, ligowych emocji. Kto zaskoczy nas tym razem? Czy w Småland naprawdę mają się czego obawiać? Jak silna okaże się ofensywa LFC w starciu z teoretycznie bardziej zdyscyplinowanym rywalem? I wreszcie – czy po raz pierwszy w tym wieku pozycja Rosengård jako najlepszego klubu Skanii jest realnie zagrożona? Odpowiedzi, jak to zwykle bywa, przyniesie nam zielona murawa.

Gol Nathalie Björn w 90. minucie starcia z Eskilstuną pozwolił Jonasowi Eidevallowi wziąć głębszy oddech, ale uniknięcie poważnej wpadki na inaugurację żadną miarą nie rozwiązało wszystkich problemów trapiących obecnie klub ze stolicy Skanii. Po fiasku w pucharze krajowym i europejskim, mistrzowski tytuł pozostaje jedynym trofeum, które w tym roku cały czas pozostaje w zasięgu Rosengård, ale droga do jego zdobycia wydaje się bardziej kręta i wyboista niż kiedykolwiek wcześniej. Solidny debiut na szwedzkich boiskach Hailie Mace, a także naprawdę udany występ młodej Hanny Bennison, bez wątpienia wlały w serca kibiców z Malmö ogromne pokłady nadziei, ale osiągnięcie korzystnego wyniku z tak solidnym rywalem jak Kristianstad nie będzie możliwe bez odpowiedniego wsparcia ze strony największych gwiazd FCR. Seger, Troelsgaard, Mittag i wracająca po kontuzji Brown w optymalnej dyspozycji potrafią rozmontować absolutnie każdą defensywę, ale pamiętajmy, że futbol to taka gra, w której na koniec swoją piłkarską wartość trzeba jeszcze udowodnić na boisku. W tym roku zespół prowadzony przez Elisabet Gunnarsdottir potrafił już raz uciszyć stadion w Malmö. Czy Chikwelu, Edgren i spółka po raz pierwszy w historii dokonają tego także w meczu, którego stawką są ligowe punkty? Przekonamy się już jutro!

Drugie, niedzielne starcie to potyczka mierzącego wysoko Göteborga ze skazywaną na dolną połówkę tabeli Eskilstuną, która jednak potrafiła pozytywnie zaskoczyć na inaugurację. Możemy spodziewać się, że zespół trenera Karlssona także i tym razem zagra bez nadmiernego respektu dla wyżej notowanego przeciwnika, ale jeśli przyjezdne chcą wywieźć z Valhalli przynajmniej punkt, to mobilny duet skrzydłowych Ayinde – Karlsson będzie musiał wykazać się zdecydowanie lepszą skutecznością niż przed tygodniem. Tym bardziej, że gospodynie to jeden z niewielu zespołów w naszej części Europy, który nie dość, że nie boi się konstruowania ataków pozycyjnych, to jeszcze stosunkowo często potrafi zamieniać je na gole. Dzieje się tak szczególnie wówczas, gdy na placu gry obecna jest Elin Rubensson, która z powodu drobnego urazu mięśniowego nie wystąpiła w niedawnym meczu przeciwko Kungsbace. Teraz jednak największa gwiazda klubu z Göteborga ma być już gotowa do gry.

Williams, Braffet, Hellstrom oraz Steiner – północnoamerykański kwartet z Örebro na tyle skutecznie dał się we znaki obrończyniom Vittsjö, że trzy punkty pozostały ostatecznie na Behrn Arenie. Zwycięstwo to będzie jednak miało całkiem sporą wartość dopiero wtedy, gdy podobnym (lub lepszym) rezultatem zakończy się dla podopiecznych Stefana Ärnsveda wyjazdowa ekspedycja do Malmö. Na Limhamns IP obejrzymy jednak klasyczne starcie o sześć punktów, gdyż równie świadome rangi tego meczu są także gospodynie. Zespół prowadzony od niedawna przez Renée Slegers w ostatnich tygodniach notował serię rozczarowujących wyników i wszyscy w klubie doskonale zdają sobie sprawę, że lepszej okazji na przełamanie niż zwycięstwo nad jednym z bezpośrednich, ligowych rywali nie można było sobie wymarzyć. Do podobnych wniosków z pewnością doszli także w Vittsjö, gdzie już w poniedziałek zawita beniaminek z Kungsbacki, który z kolei może pocieszać się tym, że niemal dokładnie rok temu w niemal identycznych okolicznościach do północnej Skanii przyjechał Kalmar i właśnie tam odniósł swoje premierowe zwycięstwo na boiskach Damallsvenskan. Czy prawdą okaże się, że nic dwa razy się nie zdarza? Zobaczymy, choć od pewnego czasu regularnie kłam temu powiedzeniu zadaje Piteå. Tydzień temu mistrzynie Szwecji ponownie wygrały 1-0 w sobie tylko znanym stylu i na będącej niełatwym terenem dla każdego klubu Myresjöhus Arenie niewątpliwie spróbują powtórzyć ten wyczyn. Szanse na realizację nakreślonego przez Stellana Carlssona planu niewątpliwie są, choć powracająca do wyjściowej jedenastki Växjö Jelena Cankovic na pewno zechce je pokrzyżować, udowadniając przy okazji, że wszelkie sportowe i pozasportowe turbulencje są już daleko za nią.

Gdy masz w swojej kadrze takie wirtuozki futbolu jak Asllani, Hurtig, Blackstenius, Maanum, czy Larsson, z miejsca stajesz się faworytem ligowych zmagań. Przed inauguracyjną kolejką znalazło się jednak wielu takich, którzy mocno powątpiewali w rzeczywistą siłę zespołu Olofa Unogårda. Pięć goli w siatce Växjö skutecznie rozwiało znaczną część tych wątpliwości, lecz dla niektórych jeden tak dobry występ piłkarek z Linköping to wciąż zbyt mało. Stadion Olimpijski w Sztokholmie wydaje się być doskonałym miejscem na to, aby raz jeszcze potwierdzić swą nieprzeciętną wartość, tym bardziej jeśli po przeciwnej strony barykady stoi niesamowicie zmotywowane Djurgården Joela Riddeza. Helin, Folkesson i Diaz kontra Asllani, Maanum oraz Petursdottir? O tak, to po prostu trzeba zobaczyć!

Zestaw par 2. kolejki:

omg2_01

omg2_02

omg2_03

omg2_04

omg2_05

omg2_06

Reklamy

Rzeź na Arenie Linköping

0db7d3fc-6433-44bf-8182-47d35d818205

Mimmi Larsson dobija rywalki z Växjö (Fot. Bildbyrån)

Choć sylwetki piłkarek Linköping są doskonale znane każdemu, kto choć trochę interesuje się szwedzkim futbolem, drużyna prowadzona przez Olofa Unogårda była przed pierwszą kolejką jedną z większych ligowych zagadek. Słabe występy w meczach pucharowych, niewiele lepsze (lub gorsze) w sparingach, a także ciągłe żonglowanie taktyką i personaliami sprawiały, że nie wszyscy widzieli w klubie z Östergötland jednego z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego. Często pojawiało się pytanie, czy w obliczu tych wszystkich kłopotów LFC zdąży z formą na inaugurację, ale jeśli ktoś miał w tej kwestii wątpliwości, to właśnie zostały one w niesamowicie efektowny sposób rozwiane. Owszem, nie sposób było nie zauważyć, że zawodniczki, a także szkoleniowcy z Växjö robili wszystko, aby zapewnić Linköping maksymalnie łagodne wejście w nowy sezon, ale umniejszanie w ten sposób zasług gospodyń byłoby mocno krzywdzące i niesprawiedliwe. W orkiestrze dyrygowanej przez Unogårda perfekcyjnie zagrał dziś bowiem absolutnie każdy instrument, dzięki czemu fani z Lejonflocken na własne oczy obejrzeli najlepszą wersję swojej drużyny od czasów, gdy brylowała w niej Pernille Harder.

Zadowolony tego wieczora mógł być również selekcjoner reprezentacji Szwecji Peter Gerhardsson, który osobiście pofatygował się w środowy wieczór na Arenę Linköping. Jego kadrowiczki zaprezentowały się naprawdę obiecująco i o ile w przypadku niezmiennie perfekcyjnej w ostatnich miesiącach Kosovare Asllani nie było to wielkim zaskoczeniem, o tyle występ Limy Hurtig oraz Mimmi Larsson w rolach zbiegających w centralne sektory boiska skrzydłowych był już jak najbardziej miłą niespodzianką. Swoje zrobiły także napastniczki – Stina Blackstenius w końcu przypominała siebie z pamiętnego, zwycięskiego meczu w Viborgu i udowodniła, że może być ważną postacią dla zespołu nawet wtedy, gdy nie wpisuje się na listę strzelczyń, natomiast Anna Anvegård była zdecydowanie najjaśniejszą postacią w drużynie gości. Na stadionie w Linköping brylowały jednak nie tylko reprezentantki Szwecji – tworzące parę środkowych pomocniczek LFC Islandka Anna Rakel Petursdottir oraz Norweżka Frida Maanum zagrały dziś tak, jakby grały ze sobą nie od dwóch miesięcy, a od kilkunastu lat. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że po jednym meczu lepiej wstrzymać się ze zbyt daleko idącymi ocenami, ale po tak efektownym popisie futbolu w wynonaniu swoich ulubienic, kibice w Östergötland – przynajmniej do najbliższego poniedziałku – będą raczej spać spokojnie. A ci w Småland? Cóż, im póki co pozostało pocieszać się tym, że w Damallsvenskan grają jeszcze Kungsbacka oraz Limhamn Bunkeflo.

Środowy wynik:

Linköping – Växjö 5-0 (Larsson 6., 88., Hurtig 39., Asllani 49., Maanum 66.)


1. kolejka w liczbach:

Gole: 17  (średnia 2.83 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 13

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 822  (Piteå – Djurgården)

Najniższa frekwencja: 388  (Örebro – Vittsjö)

Najszybszy gol: Svava Ros Gudmundsdottir (Kristianstad) – 5. minuta (vs. LB 07)

Najpóźniej strzelony gol: Nathalie Björn (Rosegnård) – 90. minuta (vs. Eskilstuna)

Piłkarka kolejki: Kosovare Asllani (Linköping)

Bramka kolejki: Nina Jakobsson (Piteå)


Jedenastka kolejki:

team_1

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte.png

Klasyfikacja asystentek:

assist.png

Komplet wyników:

Kristianstad pierwszym liderem

kdff

Kristianstad został pierwszym liderem Damallsvenskan (Fot. Lasse Ottosson)

Już niedawne mecze pucharowe pokazały nam, że zimowe transfery Kristianstad były całkowicie trafione, ale chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że wszystkie trzy nowe piłkarki KDFF rozpoczną ligowy sezon od gola w pierwszej kolejce. Zarówno islandzki duet Gumdundsdottir – Sigfusdottir, jak i Anna Welin nie zamierzały jednak tracić czasu i postanowiły przywitać się ze swoimi nowymi kibicami w najlepszy możliwy sposób. Ponieważ w drużynie Elisabet Gunnarsdottir na listę strzelczyń wpisały się także Amanda Edgren oraz Therese Ivarsson, to właśnie Kristianstad zapisał na swoim koncie najbardziej efektowną wygraną na inaugurację. Długo wyczekiwane derby Skanii okazały się widowiskiem cokolwiek jednostronnym, a strzelony w samej końcówce przez Elisę Lang Nilsson honorowy gol zdecydowanie nie poprawił humorów sympatykom Limhamn Bunkeflo. Dzisiejszy mecz potwierdził bowiem to, co wiedzieliśmy już po przedsezonowych sparingach – jeśli w następnym sezonie Malmö wciąż będzie chciało mieć dwie ekipy w najwyższej klasie rozgrywkowej, to holenderską trenerkę Renée Slegers czeka w najbliższych miesiącach mnóstwo pracy, gdyż na tę chwilę jej zespół w zasadzie w niczym nie przypomina pierwszoligowca.

Od pewnego zwycięstwa nowy sezon rozpoczął się także dla piłkarek z Göteborga, które przywitały w Damallsvenskan lokalnego rywala z Kungsbacki, udzielając mu solidnej lekcji futbolu. Trafienia Curmark, Bøe Risy oraz Hammarlund sprawiły, że wygrana gości ani przez moment nie była zagrożona, a gdyby nie kilka najwyższej klasy parad Moy Öhman, jej rozmiary byłyby zdecydowanie bardziej okazałe. Dobra postawa byłej golkiperki Piteå rozzłościć mogła przede wszystkim Rebeckę Blomqvist oraz Julię Zigiotti, które – pomimo kilku prób – ani razu nie wpisały się tym razem na listę strzelczyń. Nie uczyniła tego również mająca za sobą świetne występy w fazie grupowej Pucharu Szwecji Natalia Kuikka, gdyż jej fenomenalny strzał zatrzymał się ostatecznie na słupku.

Na pozostałych arenach o wyniku rozstrzygał jeden gol, dzięki któremu o trzy bezcenne punkty wzbogaciły się Rosengård, Piteå oraz Örebro. Sposród tych zespołów zdecydowanie najdłużej na swój moment radości czekały podopieczne Jonasa Eidevala, ale gol autorstwa Nathalie Björn w 90. minucie skutecznie uciszył Tunavallen i sprawił, że rewanż za ubiegłoroczną stratę punktów na tym stadionie udał się najlepiej, jak tylko mógł. Zawodniczki United także miały jednak dziś swoje momenty, o czym zaświadczyć może chociażby Halimatu Ayinde, która w drugiej połowie obiła poprzeczkę bramki Rosengård. Emocji nie zabrakło także na LF Arenie, gdzie piękna, zespołowa i wykończona przez Ninę Jakobsson akcja zapewniła komplet punktów obrończyniom tytułu z Piteå. W ostatniej fazie meczu pod bramką Cajsy Andersson raz po raz robiło się gorąco, ale piłkarki Stellana Carlssona włączyły wówczas doskonale sobie znany model żelaznej defensywy i to głównie dzięki niej dowiozły skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka. Zwycięstwo miejscowej ekipy obejrzeliśmy także na Behrn Arenie, gdzie powracające po rocznej przerwie do ekstraklasy Örebro pokonało zawsze nieobliczalne Vittsjö. Decydująca o końcowym wyniku akcja miała miejsce w 26. minucie, kiedy to defensywie z północnej Skanii skutecznie urwała się Jenna Hellstrom, a piłkę w siatce Sabriny D’Angelo umieściła Heather Williams.

Komplet wyników:

Kungsbacka – Göteborg 0-3 (Curmark 11., Bøe Risa 19. (k), Hammarlund 55.)

Eskilstuna – Rosengård 0-1 (Björn 90.)

Kristianstad – Limhamn Bunkeflo 5-1 (Gudmundsdottir 5., Edgren 10., Welin 49., Sigfusdottir 63., Ivarsson 78. – Lang Nilsson 84.)

Piteå – Djurgården 1-0 (Jakobsson 50.)

Örebro – Vittsjö 1-0 (Williams 26.)

Ruszamy!

Fotboll, Damallsvenskan, Upptaktsträff 2019

Doczekaliśmy się! Piłkarki Damallsvenskan wracają na ligowe boiska! (Bildbyrån)

Mundial mundialem, ale przecież doskonale wiadomo, że wszyscy kibice szwedzkiej piłki najbardziej czekali właśnie na ten moment. Po długiej, zimowej przerwie kluby Damallsvenskan i Elitettan wracają na ligowe boiska i już w pierwszej serii spotkań czeka nas kilka naprawdę ekscytujących potyczek. Czy podobnie jak przed rokiem będą one zapowiedzią spektakularnego sezonu z równie spektakularnym zakończeniem, którego – jak w dobrej sztuce – nie przewidział dosłownie nikt?

Sensacyjnych rozstrzygnięć pewnie chcieliby uniknąć w Linköping, gdyż to właśnie klub z Östergötland został obwołany faworytem numer jeden zarówno przez ekspertów podczas corocznego spotkania przedsezonowego, jak i przez głosujących na jednym z portali społecznościowych. Transfery Stiny Blackstenius, Mimmi Larsson, czy Julii Ashley z pewnością działają na wyobraźnię, ale nie zapominajmy, że zimowo-wiosenne sparingi dla zespołu Olofa Unogårda były raczej drogą przez mękę niż efektownym prężeniem muskułów. Brak awansu do półfinału Pucharu Szwecji (zaledwie trzecie miejsce w grupie!), a także mało przekonująca postawa w marcowych meczach towarzyskich sprawiły, że sympatycy LFC zaczęli się poważnie zastanawiać, czy mocno przebudowana drużyna zdąży przygotować odpowiednią formę na ligową inaugurację. Pierwszą odpowiedź na to pytanie poznamy już w środę, kiedy to na Arenę Linköping zawita nieobliczalne Växjö z powracającą na szwedzkie boiska Erin McLeod między słupkami.

Zanim jednak będziemy świadkami strzeleckiego pojedynku Stiny Blackstenius z Anną Anvegård, na ligowych arenach zaprezentują się nam pozostali kandydaci do tytułu. W tym gronie nie może oczywiście zabraknąć FC Rosengård, który tegoroczne rozgrywki zainauguruje wyjazdem na Tunavallen. To właśnie na tym obiekcie w poprzednim sezonie klub ze stolicy Skanii stracił dwa niezwykle cenne punkty w kontekście walki o tytuł. Nietrudno domyślić się więc, że żądza rewanżu w Malmö jest ogromna, a fakt, że w kadrze Eskilstuny nie ma już Hanny Glas jeszcze bardziej działa na korzyść gości. Od zwycięstwa sezon chętnie rozpoczęłyby również mistrzynie z Piteå, które już pojutrze podejmą na własnym boisku stołeczne Djurgården. Ekipa ze stolicy przyjedzie do Norrland mocno osłabiona (na dłużej kontuzje wyeliminowały z gry m.in. Gunnardsottir, Sundlöv oraz van den Bulk), ale Joel Riddez odważnie zapowiada, że jego zespół w tym roku rzuci wyzwanie każdemu rywalowi. A skoro tak, to na LF Arenie możemy spodzeiwać się walki o każdy milimetr boiska.

W pierwszej kolejce nie zabraknie także emocji derbowych; debiutująca na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Kungsbacka podejmie w swoim tymczasowym domu w Varbergu wicemistrzynie z Göteborga, a Kristianstad postara się podtrzymać niemal perfekcyjny bilans bezpośrednich spotkań przeciwko Limhamn Bunkeflo. Na papierze, w obu tych starciach nietrudno wskazać faworyta, ale szczególnie debiutująca na ławce trenerskiej LB 07 Holenderka Renée Slegers z pewnością spróbuje przechytrzyć swoją zdecydowanie bardziej doświadczoną w tym fachu koleżankę Elisabet Gunnarsdottir. Czy niderlandzka myśl szkoleniowa okaże się skuteczniejsza od tej islandzkiej? Derby Skanii widziały już przecież nie takie niespodzianki.

Zdecydowanie najmniej mówi się przed ligową inauguracją o starciu Örebro z Vittsjö, a nie od dziś wiemy, że taka sytuacja najczęściej oznacza, że to na Behrn Arenie obejrzymy jedno z najbardziej ekscytujących, piłkarskich widowisk. Rywalizacja ofensywnych piłkarek rodem z Ameryki Północnej (Steiner, Braffet i Hellstrom kontra Green oraz Perez) już sama w sobie jest powodem, dla którego warto wybrać się akurat na ten mecz, a przecież podobnych smaczków w potyczce powracającego do krajowej elity miasta z najsłynniejszą szwedzką wsią jest znacznie więcej. Rozpoczęcie nowej, ligowej kampanii od zwycięstwa nad bezpośrednim rywalem bez wątpienia byłoby dla któregokolwiek z tych klubów niezwykle cennym łupem, a piłkarki obu ekip doskonale zdają sobie z tego sprawę. Przepis na udaną niedzielę? Zdecydowanie tak!

Zestaw par 1. kolejki:

omg1_01

omg1_02

omg1_03

omg1_04

omg1_05

omg1_06

Bilans kwietniowych sparingów

swe_2_0

Radość szwedzkich piłkarek po drugim golu w Austrii (Fot. Bildbyrån)

Dwa mecze, 190 minut boiskowej walki, 21 przetestowanych zawodniczek, 7 celnych strzałów, 3 gole – tak w liczbach prezentuje się kwietniowe zgrupowanie reprezentacji Szwecji. Warto jednak przyjrzeć się temu jak starcia z Niemcami i Austrią mogły wpłynąć na notowania poszczególnych piłkarek. Kto w ostatnich dniach mocno przybliżył się do wyjściowej jedenastki, a kto wręcz przeciwnie?

Wygrane kwietniowego zgrupowania

Sofia Jakobsson – setny występ w narodowych barwach uczciła golem i wyróżnieniem dla najlepszej zawodniczki meczu z Austrią. Jeśli do tej pory największy znak zapytania w ustawieniu z trzema ofensywnymi pomocniczkami dotyczył prawej flanki, to z Jakobsson w takiej dyspozycji o obsadę tego sektora boiska możemy być względnie spokojni. Napastniczka Montpellier udowodniła, że nawet w obliczu problemów w drużynie klubowej jest w stanie stać się wiodącą postacią reprezentacji.

Kosovare Asllani – już przed Pucharem Algarve nie wyobrażaliśmy sobie szwedzkiej drugiej linii bez zawodniczki Linköping, a każdy kolejny mecz tylko utwierdza nas w tym przekonaniu. W kwietniowych sparingach nie miała wprawdzie bezpośredniego udziału przy żadnej akcji bramkowej, ale nawet bez tego jej obecność na boisku niezmiennie dodawała nam sportowej jakości i wprowadzała popłoch w defensywnych poczynaniach przeciwniczek.

Nathalie Björn – obrończyni Rosengård kolejny raz dostała szansę na szóstce i choć wciąż trudno być całkowicie przekonanym do tego eksperymentu, to nie da się ukryć, że w meczu przeciwko Austrii w nietypowej dla siebie roli potrafiła zrobić różnicę. Gol w ostatnich minutach był tylko podsumowaniem naprawdę udanego występu młodej obrończyni.

Lina Hurtig oraz Madelen Janogy – obie weszły z ławki i w roli zmienniczek zaprezentowały swoje największe atuty. Jeśli w mundialowej kadrze musi znaleźć się miejsce dla piłkarek, które potrafią swoim wejściem na boisko odmienić obraz meczu, to przynajmniej dwie mocne kandydatki do obsadzenia tej roli właśnie się nam objawiły.

Przegrane kwietniowego zgrupowania

Olivia Schough – wciąż czekamy na jej przełom w kadrze. W jednym z tekstów podsumowujących mecz z Austrią znalazła się opinia, że Hurtig i Janogy przez trzydzieści minut gry pokazały więcej niż Schough w dziesięciu ostatnich występach dla reprezentacji i choć ocena ta jest bardzo odważna, to trudno nie zgodzić się, że skrzydłowa Djurgården mocno oddaliła się od miejsca w wyjściowej jedenastce.

Caroline Seger – gol z rzutu karnego (co ciekawe, w kadrze akurat w tym elemencie prezentuje się zdecydowanie bardziej solidnie niż w kolejnych drużynach klubowych) to zdecydowanie zbyt mało. Oczywiście, trudno wyobrażać sobie, aby pozycja kapitanki reprezentacji była w jakikolwiek sposób zagrożona, ale jednak liczba bezsensownych strat na własnej połowie oraz niewiele wnoszących podań w poprzek boiska w jej wykonaniu była w dwóch ostatnich meczach zdecydowanie zbyt duża.

Stina Blackstenius – znalazła się w tym gronie z przyczyn pozasportowych, gdyż przeziębienie uniemożliwiło jej występ przeciwko Niemkom, w którym to miała udowodnić, że jest obecnie szwedzką napastniczką numer jeden. Początek roku ewidentnie nie układa się po jej myśli, bo nie zapominajmy, że seria drobnych urazów mocno zakłóciła jej pierwsze tygodnie po transferze z Montpellier do Linköping. Oby zdrowie w końcu zaczęło dopisywać, gdyż Blackstenius w optymalnej dyspozycji będziemy na francuskim mundialu bardzo potrzebować.

Boczne obrończynie – nominacja zbiorowa. Nie od dziś wiemy, że akurat do postawy bocznych defensorek Peter Gerhardsson przywiązuje ogromną wagę, ale w dwóch ostatnich meczach ich gra nie rzuciła nas na kolana. Przeciwko Niemkom szwankowało przede wszystkim płynne podłączanie się do akcji zaczepnych, natomiast w starciu z Austrią zbyt wiele razy zostawialiśmy rywalkom sporo wolnej przestrzeni w newralgicznych sektorach.

Uroczysta setka Jakobsson

sofiajubel

Jak najlepiej uczcić setny występ w kadrze? Strzelonym golem! (Fot. Bildbyrån)

Do przerwy mieliśmy w zasadzie powtórkę z sobotniego meczu przeciwko Niemkom na Friends Arenie. Statystyki dotyczące posiadania piłki, czy też liczby wykonanych podań oraz dryblingów prezentowały się oczywiście nieco bardziej okazale, ale w tych najważniejszych rubrykach – podobnie jak przed trzema dniami – niezmienne widniała ta sama cyfra. Na nasze szczęście, na stadionie w Maria Enzersdorf nieopodal Wiednia rozegrano jeszcze drugą połowę i to właśnie dzięki niej powrót z Austrii upłynie nam w zdecydowanie bardziej przyjemnej atmosferze niż się na to zanosiło.

Spora w tym zasługa rozgrywającej dziś swój setny mecz w narodowych barwach Sofii Jakobsson, która w jubileuszowym występie była jedną z najbardziej aktywnych zawodniczek na placu gry. To głównie za sprawą ustawionej tym razem nieco bliżej prawej flanki napastniczki Montpellier, a także podłączającej się regularnie do akcji ofensywnych Amandy Ilestedt, właśnie tą stroną boiska szwedzka kadra konstruowała dziś zdecydowanie najwięcej ataków. Dobra współpraca w trójkącie Asllani – Jakobsson – Ilestedt nie uszła zresztą także uwadze selekcjonera, który stojąc przy bocznej linii głośno zachęcał do eksploatowania akurat tych sektorów. Nietrudno domyślić się, że otwierający wynik spotkania gol także padł w wyniku akcji prawym skrzydłem, choć w tym konkretnym przypadku perfekcyjnie zafunkcjonowała zapomniana już nieco broń, która przez dekady była znakiem rozpoznawczym szwedzkiego futbolu, czyli długa piłka na wolne pole do szybkiej napastniczki. W roli tej ostatniej wystąpiła wspominana Jakobsson, na tyle skutecznie naciskając austriacką defensywę, że w odstępie kilku sekund katastrofalne błędy popełniły kolejno Zinsberger oraz Aschauer, a futbolówka zatrzepotała w siatce. Nieprzypadkowo mówi się w końcu, że piłka nożna to gra błędów.

Strzelony gol nieco uspokoił boiskowe poczynania reprezentantek Szwecji, a kolejne zmiany dokonywane przez Petera Gerhardssona zdawały się w coraz większym stopniu napędzać grę prowadzonego przez niego zespołu. Na szczególne wyróżnienie zapracowały sobie dziś Lina Hurtig oraz Madelen Janogy, które wchodząc z ławki dały drużynie dokładnie to, czego od nich oczekiwaliśmy – waleczność i dynamikę. Skrzydłowa Piteå może jedynie żałować, że jej sprzymierzeńczynią nie była tego dnia fortuna, gdyż przy nieco większej dozie szczęścia mogła zakończyć dzisiejsze zawody z przynajmniej dwoma golami na koncie. Zdecydowanie większą precyzją wykazała się za to inna rezerwowa Nathalie Björn, która w 87. minucie dopadła do bezpańskiej piłki przed linią austriackiego pola karnego i mierzonym strzałem po ziemi ustaliła wynik meczu na 2-0, nie dając Zinsberger szans na skuteczną interwencję.

Z perspektywy gospodyń, mecz przeciwko Szwecji był jednocześnie pożegnaniem kończącej dziś niezwykle bogatą, reprezentacyjną karierę Niny Burger, ale ani ona, ani żadna z jej koleżanek nie znalazła sposobu na pokonanie Hedvig Lindahl. Austriaczki miały rzecz jasna swoje okazje, ale próbom z dystansu w ich wykonaniu najczęściej brakowało siły lub precyzji, a szybkim atakom – ostatniego, dokładnego podania. Warto zaznaczyć, że poprawny występ zaliczył tym razem duet doświadczonych, szwedzkich stoperek Fischer – Sembrant, który ostatnimi czasy pewnością raczej nie imponował. W dzisiejszym meczu obie defensorki ustrzegły się jednak zbyt dużej liczby rażących błędów, a jeśli taki już się przytrafił, to zawsze w porę udawało się go naprawić. A nie zapominajmy, że kapitanka Wolfsburga popisała się jeszcze asystą drugiego stopnia przy trafieniu Jakobsson na 1-0. Zdecydowanie trudniej w sposób jednoznaczny ocenić występ Amandy Ilestedt oraz Jonny Andersson, gdyż o ile w ofensywie obie (a szczególnie piłkarka Turbine Poczdam) wyglądały całkiem nieźle, o tyle w tyłach kilka razy zdarzyło im się zgubić pozycję, dzięki czemu Austriaczki wychodziły z kontrą w liczebnej przewadze. Na szczęście i te pomyłki pozostały dziś bez bramkowych konsekwencji.

Delikatnie niepokoić może natomiast fakt, że szczególnie w pierwszej połowie znów niemrawo i bezbarwnie zaprezentowała się szwedzka druga linia. Brak meczowej formy szczególnie było widać u Caroline Seger i pozostaje mieć nadzieję, że kapitanka Rosengård wraz ze startem nowego sezonu Damallsvenskan szybko przypomni sobie jak prezentowała się na boisku chociażby wiosną 2018. Każda zmiana personalna (Björn za Seger, Zigiotti za Folkesson, Janogy za Schough) sprawiała jednak, że sytuacja w środku pola wyglądała coraz bardziej korzystnie, a rywalki coraz częściej nie potrafiły znaleźć sposobu na powstrzymanie naszej ofensywy. Jeśli dodamy do tego fakt, iż w dzisiejszym spotkaniu Peter Gerhardsson nie mógł skorzystać z Elin Rubensson oraz Fridoliny Rolfö, to wyjdzie nam, że liczbowo w linii pomocy absolutnie nie wyglądamy najgorzej. Zadaniem sztabu szkoleniowego będzie jednak poukładanie tego zestawu zawodniczek w taki sposób, aby do maksimum wykorzystać ich potencjał. Na ten moment najbardziej zachęcająco prezentuje się chyba wariant z Rubensson i Seger zabezpieczającymi tyły oraz ustawionym nieco wyżej tercetem Rolfö- Asllani – Jakobsson (dynamiczne i wszechstronne Hurtig i Janogy byłyby w takim układzie idealnymi zmienniczkami). Czy jednak za dwa miesiące opcja ta będzie równie atrakcyjna lub w ogóle możliwa do zrealizowania? Dowiemy się w swoim czasie, a póki co zwycięstwem zamykamy kwietniowe zgrupowanie i wracamy na ligowe boiska.