Jesienna misja rozbitej kadry

contentmedium

Współpraca na linii Asllani – Blackstenius zazwyczaj wygląda dobrze (Fot. Bildbyrån)

Wywalczony w naprawdę niezłym stylu brązowy medal mistrzostw świata, a do tego olimpijska kwalifikacja – rok 2019 spełnia już niemal wszystkie wymogi, aby zapisać się jako jeden z najlepszych w historii szwedzkiej piłki nożnej w wydaniu reprezentacyjnym. Do pełni szczęścia brakuje nam już w zasadzie tylko kompletu punktów po trzech meczach eliminacji EURO 2021. Pierwszy krok w kierunku realizacji i tego wyzwania wykonaliśmy przed miesiącem w łotewskiej Lipawie, a w najbliższych dniach podopiecznym Petera Gerhardssona przyjdzie zmierzyć się z kolejnymi rywalkami na drodze do Anglii. Na papierze zarówno Węgry, jak i Słowacja to zespoły niżej notowane, ale gdyby to papier decydował o końcowym wyniku boiskowej rywalizacji, to Japonia nigdy nie zostałaby mistrzem świata. Dlatego właśnie przed spotkaniami w Miskolcu i w Göteborgu zalecana jest wysoka czujność, potęgowana dodatkowo przez fakt, że na październikowe zgrupowanie wiele szwedzkich kadrowiczek przyjechało z problemami natury medycznej.

Kłopoty zdrowotne Fridoliny Rolfö stały się już właściwie standardem i możemy tylko zastanawiać się, w którym miejscu swojej kariery znajdowałaby się ta ekstremalnie utalentowana piłkarka, gdyby tylko nie była aż tak podatna na kontuzje. Jeszcze trzy tygodnie temu szwedzki selekcjoner był umiarkowanym optymistą w kwestii liczby minut, które zawodniczka Wolfsburga będzie mogła rozegrać w węgiersko-słowackim dwumeczu, ale z każdym upływającym dniem pozytywne nastawienie musiało coraz bardziej ustępować miejsca realizmowi. Coraz bardziej nieciekawie przedstawia się także medyczny raport z boisk Damallsvenskan, gdzie rozgrywana na szalonej intensywności wydłużona runda jesienna mocno daje się we znaki kolejnym piłkarkom. Na problemy zdrowotne narzeka między innymi kapitanka FC Rosengård Caroline Seger, a jej klubowy trener Jonas Eidevall już zaapelował do Petera Gerhardssona o rozsądne korzystanie z sił jego podopiecznej podczas meczów kadry. Na tę prośbę błyskawicznie odpowiedział zresztą główny lekarz reprezentacji Houman Ebrahimi, kategorycznie wykluczając możliwość udziału Seger w jutrzejszej potyczce z Węgierkami. Kłopoty zdrowotne kadrowiczek nie kończą się jednak na Skanii. Z powodu drobnego urazu w poprzedniej kolejce ligowej przedwcześnie plac gry musiała opuścić bowiem Julia Zigiotti, a jej imienniczka Roddar dwa ostatnie mecze Göteborga oglądała w całości z perspektywy ławki rezerwowych. Jeśli dodamy do tego jeszcze zmienioną już w pierwszej połowie starcia z Vittsjö z powodu podejrzenia urazu głowy Elin Rubensson (w jej miejsce awaryjnie dowołana została Julia Karlernäs), to nie będziemy mieli wątpliwości, że szwedzka druga linia zagra w Miskolcu w zestawieniu mocno eksperymentalnym. I bez względu na to, czy na szóstce zobaczymy Nathalie Björn, czy nieco głębiej cofnięta zostanie Kosovare Asllani, czy na dziesiątce swoje minuty dostanie znajdująca się ostatnio w uderzeniu Loreta Kullashi, będzie to dla naszych piłkarek nowa lub (w wersji nieco bardziej łagodnej) mocno zmodyfikowana konfiguracja. A testować przyjdzie nam ją w wyjazdowym meczu o punkty, który dobrze byłoby jednak wygrać.

Równie ciekawym tematem pozostaje obsada środka formacji ataku. Póki co pierwszym wyborem Gerhardssona była niezmiennie Stina Blackstenius, lecz Anna Anvegård właściwie co tydzień zgłasza akces do wyjściowej jedenastki świetnymi występami w barwach Rosengård. We wrześniu była napastniczka Växjö ewidentnie złapała właściwy rytm, a niepisana zasada mówi, że snajperki znajdującej się w dobrej dyspozycji strzeleckiej na ławce się nie sadza. Z drugiej strony, w spotkaniach reprezentacji Anvegård nie będzie mogła liczyć na asysty Jeleny Cankovic, a zdecydowanie lepiej rozumiejąca się chociażby z Asllani czy Jakobsson Blackstenius w meczu przeciwko Djurgården wreszcie przełamała bramkową niemoc. Być może więc kwestię obsady dziewiątki rozstrzygnie ostatecznie potrzeba chwili, a w wyjściowej jedenastce wybiegnie ta zawodniczka, której styl gry będzie bardziej odpowiadał taktyce obranej na ten mecz przez szwedzki sztab szkoleniowy. Całkiem prawdopodobny wydaje się jednak wariant, że na murawie DVTK-stadion ujrzymy zarówno Blackstenius, jak i Anvegård, choć trudno spodziewać się, aby obie pokazały się nam w pełnym wymiarze czasowym. W tym całym personalnym szale zdecydowanie najbardziej stabilnie przedstawia się na chwilę obecną kwestia obsady bramki oraz formacji defensywnej. O kontuzji Nilli Fischer wiedzieliśmy bowiem od dawna, a duet Sembrant – Ilestedt bez względu na zawirowania klubowe nie dawał nam raczej podstaw do niepokoju. Do tego wszystkiego zawsze możemy przecież liczyć na niezwykle wszechstronną Magdalenę Eriksson, która nieprzypadkowo nosi od tego sezonu opaskę kapitańską w londyńskiej Chelsea.

Choć zapowiedź jutrzejszego meczu momentami niepokojąco przypominała raport medyczny, to cel wyprawy na Węgry ani na moment nie uległ zmianie. Do Miskolca udaliśmy się po trzy punkty i jedynie ich zdobycie sprawi, że będziemy mogli mówić o właściwej realizacji planu. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że z przetrąconym kręgosłupem nie gra się łatwo, a rywalki naprawdę mają kim straszyć, ale nie po to ta kadra zrobiła w tym roku tak wiele, aby na przedostatnim płotku popsuć sobie humory gdzieś w środkowo-wschodniej Europie. Łatwo na pewno nie będzie, na chwile dekoncentracji (w przeciwieństwie do meczu w Lipawie) pozwolić sobie tym razem nie można, ale gorąco wierzymy w zwycięstwo, bo zwyczajnie szkoda byłoby, gdyby na niemal nieskazitelnym wizerunku kadry A.D. 2019 pojawiła się zupełnie niepotrzebna rysa.

Reklamy

19. kolejka w liczbach

dam

19. kolejka w liczbach:

Gole: 19  (średnia 3.17 / mecz)

Rzuty karne: 3  (2 wykorzystane)

Żółte kartki: 13

Czerwone kartki: 1

Najwyższa frekwencja: 1 052  (Göteborg – Vittsjö)

Najniższa frekwencja: 147  (Limhamn Bunkeflo – Växjö)

Najszybszy gol: Eveliina Summanen (Örebro) – 4. minuta (vs. Eskilstuna)

Najpóźniejszy gol: Alexandra Benediktsson (Vittsjö) – 88. minuta (vs. Göteborg)

Piłkarka kolejki: Moa Öhman (Kungsbacka)

Bramka kolejki: Sophie Sundqvist (Limhamn Bunkeflo)


Jedenastka kolejki:

team_19

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Zbyt późna pogoń Vittsjö

Emma Koivisto była jedną z najlepszych piłkarek Göteborga w meczu z Vittsjö (Fot. Per Montini)

Ten mecz miał pokazać nam, który z zespołów przystąpi do decydującego etapu batalii o wicemistrzostwo z najlepszej pozycji wyjściowej. Szanse przed pierwszym gwizdkiem wydawały się być wyrównane, gdyż obie ekipy mają obecnie swoje problemy. Göteborg wciąż musi radzić sobie bez kontuzjowanych Berglund, Roddar i Hammarlund, a życia nie ułatwia walczącej do niedawna na trzech frontach drużynie z Västergötland także niesamowicie napięty terminarz, natomiast zmartwieniem Vittsjö jest przede wszystkim stosunkowo krótka i niesprawdzona w pierwszoligowych bojach ławka. Nic więc dziwnego, że w pierwszych minutach tempa na Valhalli nikt przesadnie nie forsował, ale gdy tylko nadarzyła się okazja, gospodynie natychmiast ją wykorzystały. Bezpańska z pozoru piłka zagrana przez Taylor Leach tak skutecznie zmyliła solidną zazwyczaj defensywę Vittsjö, że Rebecka Blomqvist znalazła się sama przed Sabriną D’Angelo, a takiej sytuacji najlepszej snajperce Göteborga zmarnować po prostu nie wypadało. Niedługo później było już 2-0 dla gospodyń i ponownie piłkarki ze Skanii same ściągnęły na siebie nieszczęście. Oczywiście, strzał Filippy Curmark był nawet całkiem efektowny (inna sprawa, że D’Angelo i tak miała obowiązek to wybić), ale stoperki oraz defensywne pomocniczki gości nie miały prawa zostawić rywalce tyle wolnej przestrzeni w tak newralgicznym sektorze boiska.

W drugiej połowie obraz meczu zaczął się zmieniać i coraz częściej to pod bramką Jennifer Falk dochodziło do nerwowych spięć. W szeregach gości imponowała szczególnie postawa zawodniczek ustawionych na prawej flance i to właśnie z tej strony podopiecznym Marcusa Lantza groziło największe niebezpieczeństwo. Do gospodyń dwukrotnie szeroko uśmiechnęła się jednak fortuna, gdyż poprzeczkę bramki Falk obijały kolejno Clara Markstedt (po fenomenalnym rajdzie i centrze Lisy Klingi) oraz Michelle De Jongh. Kontaktowego gola udało się ostatecznie piłkarkom z Vittsjö strzelić, ale trafienie Alexandry Benediktsson z 88. minuty pozwoliło jedynie zmniejszyć rozmiary porażki na Valhalli. W doliczonym czasie gry atmosfera na murawie się zagęściła, z czerwoną kartką przedwcześnie boisko musiała opuścić Beata Kollmats, ale gospodynie dowiozły skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka, dzięki czemu to one są na chwilę obecną bliżej gry w Lidze Mistrzyń jesienią 2020. Nie mamy jednak żadnych wątpliwości, że trzy październikowe kolejki przyniosą nam jeszcze mnóstwo zwrotów akcji, a walka o Europę tak naprawdę dopiero się zaczyna.

******

Nie mniej ciekawie przedstawia się sytuacja w dolnych rejonach tabeli, gdzie bój o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej najprawdopodobniej rozstrzygną między sobą Djurgården i Limhamn Bunkeflo. Póki co, nad kreską wciąż znajduje się zespół z Malmö, któremu w miniony weekend udało się nawet powiększyć przewagę punktową nad bezpośrednimi rywalkami ze Sztokholmu. O żadnej euforii w obozie LB 07 mowy być jednak nie może, gdyż remis na własnym boisku z Växjö to wynik, który nikogo w Skanii w najmniejszym stopniu nie satysfakcjonuje. Jakimś pocieszeniem dla holenderskiej trenerki Renée Slegers może być jednak przedłużenie passy meczów bez porażki do siedmiu, a także utrzymująca się na niezwykle wysokim poziomie dyspozycja Sophie Sundqvist oraz Nathalie Persson. Zwyżki formy u swoich kluczowych piłkarek nie mogą doczekać się za to sympatycy Djurgården, a porażka na Linköping Arenie jeszcze bardziej skomplikowała sytuację drużyny ze Sztokholmu. Zwycięstwo nad outsiderem z Kungsbacki w pierwszym meczu po przerwie reprezentacyjnej jest teraz dla zespołu prowadzonego przez Pierre’a Fondina obowiązkiem, a o tym, że beniaminek z Halland potrafi pokazać pazurki przekonał się właśnie lider z Rosengård. Pewnie zmierzającej po jedenasty w historii tytuł mistrzowski drużynie ze Skanii, komplet punktów na stadionie w Varbergu uratował dopiero gol rezerwowej Anam Imo w 79. minucie.

Ciekawe spotkanie obejrzeli także kibice w Kristianstad, gdzie zespół Elisabet Gunnarsdottir podzielił się punktami z mistrzyniami z Piteå. Oba gole w tym meczu padły po rzutach rożnych, a do siatki trafiały kolejno Faith Ikidi oraz Amanda Edgren. Choć obie ekipy miały okazje, aby rozstrzygnąć to starcie na swoją korzyść (najlepszą z nich zmarnowała w doliczonym czasie gry Sofia Hagman), to wydaje się, że remis był tu wynikiem sprawiedliwym, choć z takiego rozstrzygnięcia najbardziej ucieszyli się w … Vittsjö oraz w Göteborgu. Piorunujące otwarcie derbowej rywalizacji zaserwowały nam w niedzielny wieczór piłkarki na Behrn Arenie. Na błyskawicznego gola Eveliiny Summanen równie szybko odpowiedziała Felicia Rogic i po upływie zaledwie siedmiu minut Örebro remisowało z Eskilstuną 1-1. W drugiej połowie przeżyliśmy pewnego rodzaju déjà vu, z tą różnicą, że tym razem to piłkarki United krótko cieszyły się z prowadzenia. Na listę strzelczyń wpisały się kolejno Matilda Plan oraz Heather Williams, a naprawdę ciekawa, derbowa potyczka zakończyła się ostatecznie rezultatem 2-2.


Komplet wyników:

Linköping – Djurgården 4-1 (Hurtig 34., Larsson 59., 66., Blackstenius 81. – Jalkerud 45+3. (k))

Limhamn Bunkeflo – Växjö 1-1 (Sundqvist 19. – Lennartsson 34.)

Kungsbacka – Rosengård 1-2 (Gerhardsson 23. – Anvegård 8., Imo 79.)

Göteborg – Vittsjö 2-1 (Blomqvist 16., Curmark 24. – Benediktsson 88.)

Kristianstad – Piteå 1-1 (Edgren 81. – Ikidi 28.)

Örebro – Eskilstuna 2-2 (Summanen 4., Williams 64. (k) – Rogic 7., Plan 60.)

Honorowe pożegnanie

zbm

Julia Zigiotti zagrała w Monachium świetny mecz (Fot. Mathias Bergeld)

Zdarzają się w sporcie porażki bezdyskusyjne, po których rywal nie pozostawia nam najmniejszych wątpliwości co do tego, kto bardziej zasłużył na zwycięstwo. Zdarzają się jednak i takie, gdy doskonale zdajemy sobie sprawę, że sukces był na wyciągnięcie ręki, a pozbawiło go nas … w zasadzie nie wiadomo co. Może była to jedna, decydująca niekorzystna decyzja sędziowska, może jeden przypadkowy rykoszet, może jeden fenomenalny strzał rywalek, a może po prostu brak szczęścia. Niestety, często to właśnie takie porażki bolą najbardziej, o czym w tym tygodniu na swojej skórze przekonali się obaj przedstawiciele Damallsvenskan w tegorocznej Lidze Mistrzyń. Zarówno Piteå, jak i Göteborg stoczyli niezwykle wyrównane boje z wyżej rozstawionymi przeciwniczkami, ale po ostatnim gwizdku to rywalki z Danii i Niemiec mogły cieszyć się z awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Nam pozostała natomiast duma z postawy mistrzyń oraz wicemistrzyń Szwecji, poczucie dobrze wykonanego zadania, a także 1,5 punktu do rankingu krajowego, które w obliczu nadchodzącej coraz większymi krokami reformy europejskich pucharów należy mocno szanować. Dobre i to, choć nie ma wątpliwości, że z taką grą można było w tych dwumeczach osiągnąć jeszcze więcej.

Na pierwszy ogień poszły piłkarki z Göteborga, które pomimo mocno pechowej porażki z monachijskim Bayernem na Gamla Ullevi, w rewanżu wcale nie zamierzały poddawać się bez walki. Do nieobecnych Pauline Hammarlund i Emmy Berglund dołączyła jeszcze Julia Roddar, ale trener Marcus Lantz gorąco wierzył, że nawet w obliczu takich ubytków kadrowych, w Bawarii straty można odrobić. I naprawdę niewiele brakowało do tego, aby się w swoich ocenach nie pomylił. W pierwszej połowie oglądaliśmy raczej wyrównane spotkanie, z delikatną przewagą pozycyjną wicemistrzyń Niemiec. Największe zamieszanie pod bramką Loes Geurts sprokurowały jednak same zawodniczki z Göteborga, a konkretniej Taylor Leach, która podczas próby interwencji omal nie pokonała własnej bramkarki. Defensywę KGFC próbowały rozerwać a to Dallmann, a to Islacker, ale ich ataki nie przynosiły gospodyniom oczekiwanych korzyści. Obraz gry nie zmienił się specjalnie po przerwie, choć dało się zauważyć, że przyjezdne coraz częściej i z udziałem coraz większej liczby zawodniczek zaczęły zapuszczać się pod bramkę Laury Benkarth. Ich akcje stosunkowo często napędzały grane na milimetry przez Elin Rubensson lub Julię Zigiotti długie podania, a szybka i dynamiczna Rebecka Blomqvist raz po raz wprowadzała popłoch w poczynania mało zwrotnych stoperek z Monachium. Taktyka ta skutkowała coraz większą liczbą stałych fragmentów gry, a one z kolei już bezpośrednio przekładały się na okazje do pokonania Benkarth. Jedną z nich, na dokładnie dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, udało się wreszcie wykorzystać, a gol Blomqvist jeszcze bardziej zdenerwował czujące się coraz bardziej niepewnie piłkarki Bayernu, którym w przeszłości zdarzało się już przecież odpadać z Ligi Mistrzyń na tak wczesnym etapie. Wprawdzie chwilę później poprzeczkę bramki Geurts obiła jeszcze Magull, ale ostatnie sekundy to już przede wszystkim chyba nawet trochę zbyt rozpaczliwa defensywa drużyny, która jeszcze przed chwilą nie ukrywała, że jej celem na ten sezon europejskich pucharów jest finał w Wiedniu. Cel ten podopieczne trenera Scheuera wciąż mogą oczywiście zrealizować, ale pierwsza przeszkoda, którą na swojej drodze napotkały, okazała się niezwykle wymagająca. I tylko trochę szkoda, że tak duży wpływ na końcowy wynik dwumeczu miały mocno kontrowersyjne decyzje czeskiej sędzi podczas meczu na Gamla Ullevi.

Szczęścia po swojej stronie ewidentnie nie miały także debiutujące na europejskiej scenie zawodniczki z Piteå, które pożegnały się z rozgrywkami, choć w obu spotkaniach absolutnie nie były zespołem gorszym od duńskiego Brøndby. Podobnie jak w przypadku Göteborga, także i podopiecznym Stellana Calrssona do awansu zabrakło zaledwie jednego gola, a okazji na jego zdobycie nie brakowało ani wczoraj, ani przed dwoma tygodniami na LF Arenie. Doskonale dysponowana w całym dwumeczu była jednak bramkarka mistrzyń Danii Katrine Abel, która przez ponad 180 minut (wliczając w to czas doliczony) ani razu nie dała się pokonać. Sposób na nią znalazła dopiero June Pedersen, ale sprytnie wykonany rzut rożny pozwolił jedynie zespołowi z Norrbotten godnie pożegnać się z Europą. Podczas niesamowicie nerwowej końcówki, gola na wagę awansu Piteå do 1/8 finału próbowały jeszcze zdobyć Ellen Löfqvist oraz Madelen Janogy, ale żadnej z nich nie udało się wepchnąć futbolówki do siatki zespołu z Kopenhagi. Debiutu na międzynarodowej arenie w Norrbotten z pewnością wstydzić się nie muszą, ale po tak rozegranym dwumeczu, który zakończył się takim wynikiem, nie sposób nie mówić o niedosycie. Bo w Piteå naprawdę nie zasłużyli na to, aby ich przygoda z Ligą Mistrzyń trwała tak krótko. Reformo, przybywaj jak najszybciej, gdyż obecny format teoretycznie najważniejszych europejskich rozgrywek piłkarskich jest na chwilę obecną jednym, wielkim żartem.


Komplet wyników:

Bayern – Göteborg 0-1 (Blomqvist 80.)

Brøndby – Piteå 1-1 (Sørensen 72. – Abel 88. (s))

Kto rozczaruje bardziej?

blacken-jpg

Stina Blackstenius póki co nie zalicza obecnego sezonu do udanych (Fot. Bildbyrån)

Gdyby przeprowadzić ankietę polegającą na wskazaniu dwóch największych rozczarowań Damallsvenskan w sezonie 2019, nie ma wątpliwości, że większość z was wytypowałaby Linköping oraz Djurgården. Już jutro, bezpośrednie starcie tych właśnie zespołów zainauguruje 19. kolejkę ligowych zmagań i pewne w zasadzie jest tylko jedno: tym razem ktoś musi zdobyć tu punkty. Gdyby wierzyć niepisanej zasadzie, że w takich sytuacjach zazwyczaj zwycięża drużyna bardziej zdeterminowana, faworytek należałoby upatrywać w sztokholmiankach. To im, ze względu na niezwykle trudną sytuację w tabeli, na wywalczeniu trzech punktów zależeć powinno zdecydowanie bardziej. Wiemy, że defensywa Djurgården przyjedzie do Östergötland osłabiona brakiem Portii Boakye, ale na przykład Fanny Lång udowadniała już, że może stanowić naprawdę godne zastępstwo dla reprezentantki Ghany. Trochę optymizmu w serca fanów ze stolicy wlały także dwa ostatnie mecze ligowe, bo choć w żadnym z nich nie udało się sięgnąć po pełną pulę, to wydaje się, że trener Fondin wreszcie znalazł najbardziej optymalne ustawienie ofensywnego tercetu Schough – Jalkerud – Chukwudi. Pozytywnych sygnałów płynących z zielonej murawy na próżno wyczekują za to sympatycy Linköping, gdyż w drużynie trzykrotnych mistrzyń Szwecji na swoim poziomie grają w zasadzie tylko Holmgren, Maanum oraz Lina Hurtig. Mające ogromne doświadczenie nie tylko ze szwedzkich boisk ligowych piłkarki pokroju Larsson czy Blackstenius prędzej czy później muszą się jednak odblokować i chyba nic i nikt (no, z wyjątkiem Jennifer Pelley) nie stoi na przeszkodzie, aby nastąpiło to już jutro.

Równie ważny w kontekście sytuacji w dolnej części tabeli mecz rozegrany zostanie w Malmö. Niepokonane od sześciu spotkań (biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki) piłkarki Limhamn Bunkeflo podejmą na własnym obiekcie wciąż niepewne utrzymania Växjö. Rozpędzone gospodynie naprawdę mają o co grać, gdyż wiele wskazuje na to, że po Nowym Roku klub ze stolicy Skanii czeka prawdziwa rewolucja. Perspektywa przenosin do centrum miasta, fuzji z Malmö FF oraz budżetu na poziomie ośmiu milionów koron (docelowo ma być do nawet siedemnaście milionów) z pewnością działa na wyobraźnię, ale najpierw trzeba jeszcze w sportowy sposób wywalczyć sobie pozostanie w gronie dwunastu najlepszych drużyn w kraju. Teoretycznie, borykające się z ogromnymi problemami kadrowymi Växjö wydaje się dla podopiecznych Renée Slegers wymarzonym rywalem i to nawet w sytuacji, gdyby gotowa do gry była już Jennie Nordin. Z drugiej jednak strony, całkiem realna jest sytuacja, w której przyjezdne będą potrzebowały jednego punktu przywiezionego z Limhamn, aby jeszcze przed przerwą reprezentacyjną ostatecznie przyklepać kwestię utrzymania w Damallsvenskan, więc o ich motywację także możemy być spokojni. A pojedynki dwóch zmotywowanych drużyn to coś, co nie od dziś jest solą futbolu nie tylko w szwedzkim wydaniu.

Najbliższy weekend to także trzy potyczki, które mogą (lecz nie muszą) mocno zamieszać nam w walce o medale i puchary. Do zajmującego w przejściowej tabeli trzecią lokatę Göteborga przyjeżdża wicelider z Vittsjö, czwarte Kristianstad podejmie szóste Piteå, a śniąca swój piękny, letnio-jesienny sen Eskilstuna wybierze się na gorący teren nieobliczalnego beniaminka z Örebro. Nie będzie wielkim odkryciem fakt, że w tych starciach możliwe jest absolutnie wszystko, a to z kolei sprawia, że z tym większym zaciekawieniem wyczekujemy pierwszego gwizdka na wspomnianych tu trzech stadionach. Czy po kilku meczach bez zdobyczy bramkowej Rebecka Blomqvist wreszcie trafi do siatki? Czy Loreta Kullashi z Felicią Rogic w derbach będą równie skuteczne, co w ostatnich tygodniach? Czy stałe fragmenty gry ponownie okażą się może nie tajną, ale najbardziej efektywną bronią Piteå i Eskilstuny? Czy Liga Mistrzyń za rok zawita do najsłynniejszej piłkarskiej wsi? Cóż, akurat na to ostatnie pytanie odpowiedź poznamy zapewne za miesiąc, ale niedziela może nas do niej bardzo przybliżyć. Jedynym stadionem, na którym w najbliższej serii spotkań nie spodziewamy się wyrównanego meczu, jest obiekt w Varbergu, gdzie ostatnia w tabeli Kungsbacka zmierzy się z liderem z Rosengård. Tutaj jednak ważyć będą się losy indywidualnych trofeów, a Anna Anvegård oraz Jelena Cankovic staną przed szansą, aby po weekendzie znaleźć się na szczycie odpowiednio klasyfikacji strzelczyń i asystentek.

Zestaw par 19. kolejki:

omg19_01

omg19_02

omg19_03

omg19_04

omg19_05

omg19_06

18. kolejka w liczbach

dam

18. kolejka w liczbach:

Gole: 24  (średnia 4.00 / mecz)

Rzuty karne: 3  (wszystkie wykorzystane)

Żółte kartki: 9

Czerwone kartki: 1

Najwyższa frekwencja: 1 748  (Piteå – Linköping)

Najniższa frekwencja: 212  (Limhamn Bunkeflo – Kristianstad)

Najszybszy gol: Pernilla Milton (Kungsbacka) – 13. minuta (vs. Växjö)

Najpóźniejszy gol: Heidi Kollanen (Örebro) – 90. minuta (vs. Rosengård)

Piłkarka kolejki: Elin Rubensson (Göteborg)

Bramka kolejki: Anna Anvegård (Rosengård)


Jedenastka kolejki:

team_18

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników: