Styczniowa giełda transferowa

Zimowe okienko transferowe w pełni, a więc najwyższy czas sprawdzić, jak radzą sobie podczas niego kluby Damallsvenskan. Tym bardziej, że tej zimy ciekawych z punktu widzenia szwedzkiej piłki transferów absolutnie nie brakowało.

1-dif

W Sztokholmie do skompletowania kadry na nowy sezon wciąż daleko, ale długo wydawało się, że wszystko tej zimy układa się po myśli Djurgården. Z ubiegłorocznego składu, który tak rewelacyjnie prezentował się na boiskach Damallsvenskan, nie odeszła żadna z kluczowych zawodniczek, a wzmocnienia w postaci Islandki Gisladottir oraz Tempest-Marie Norlin w bardzo przemyślany sposób zwiększyły pole manewru na pozycjach, na których w minionym sezonie nie było wewnątrzklubowej rywalizacji. Do Sztokholmu na testy przyjechały także dwie młode piłkarki z Afryki i niewykluczone, że w najbliższych dniach klub ze stolicy ogłosi kolejny ciekawy transfer. Dobry nastrój zmąciła jedynie informacja o poważnym urazie Emilii Appelqvist, w wyniku którego reprezentacyjną pomocniczkę czeka kilkumiesięczny odpoczynek od futbolu. Tym sposobem, w drugiej linii Djurgården powstała potężna wyrwa, którą nie tak prosto będzie zasypać.

2-esk

Choć zastąpienie takich piłkarek jak Banusic, Logarzo, czy – przede wszystkim – Quinn nie będzie łatwym zadaniem, to trudno oprzeć się wrażeniu, że póki co zimowy bilans zysków i strat wychodzi w Eskilstunie mniej więcej na zero. Hanna Glas to jedna z najlepszych wahadłowych obrończyń w Europie, która w razie konieczności potrafi zagrać także w środku defensywy, Sarah Bergman była w ostatnich latach ostoją Mallbacken, a powracająca po przerwie macierzyńskiej Petra Johansson to zawodniczka, która nie wymaga dodatkowej reklamy. Pewną niewiadomą stanowi za to Szkotka Fiona Brown, a także sposób, w jaki Viktor Eriksson poustawia na boisku swoje piłkarki, ale jeśli tylko uda mu się unkinąć rażących błędów, a atmosfera w szatni Tunavallen wciąż będzie tak dobra, jak w minionych latach, to bardzo możliwe, że – ku uciesze wszystkich sympatyków United – na koniec sezonu Eskilstuna znów spróbuje zakręcić się w okolicach ligowego podium.

3-got

Jeszcze dekadę temu przy każdej nadarzającej się okazji ganiliśmy drużynę z Göteborga za brak pracy z młodzieżą. Trudno powiedzieć, czy w największym mieście zachodniej Szwecji przejęli się tą krytyką, ale fakty są takie, że na chwilę obecną klub z Valhalli dysponuje bodaj najmłodszą kadrą w Damallsvenskan, na dodatek złożoną niemal wyłacznie z krajowych zawodniczek. O ile sama zmiana modelu funkcjonowania klubu musi budzić szacunek, o tyle ciężko wyobrazić sobie, aby KGFC w obecnym kształcie miał bić się w lidze o najwyższe cele. Jesli zatem w Göteborgu marzą o tym, aby już teraz podjąć rywalizację z najlepszymi, to podczas trwającego właśnie okienka należałoby sprowadzić do klubu przynajmniej dwie zawodniczki, które do spółki z Falk, Rubensson oraz Hammarlund stworzą szkielet zespołu, do którego powoli wprowadzane będą perełki w postaci Engman czy Zamanian.

4-hif

Beniaminek ze stolicy póki co nie szaleje na rynku transferowym, co powinno chyba nawet trochę niepokoić fanów drużyny z Södermalm. W klubie zapewniają wprawdzie, że do skompletowania kadry na pierwszy po powrocie do krajowej elity sezon jeszcze daleko i jest to swego rodzaju światełko w tunelu, bo patrząc na obecny stan posiadania trudno byłoby liczyć na coś więcej niż jedynie walka o pozostanie w ekstraklasie. Najbardziej cennym z nowych nabytków jest póki co oczywiście Emma Holmgren, ale nie zapominajmy, że bramkarka kadry młodzieżowej jeszcze nie miała okazji sprawdzić się na tle pierwszoligowych piłkarek, więc jej postawa jest swego rodzaju niewiadomą. Niewiele więcej możemy zresztą powiedzieć o aktualnej dyspozycji rekonwalescentki Eleny Sadiku, która w Eskilstunie przede wszystkim dochodziła do siebie po fatalnym urazie więzadeł.

5-kri

We wschodniej Skanii od kilku lat balansują na krawędzi przepaści, ale póki co udaje im się utrzymać na powierzchni, czyli – mówiąc bardziej jasno – w Damallsvenskan. Co więcej, pojawienie się w ostatnich tygodniach zewnętrznego sponsora daje szansę na to, że po raz pierwszy od dawna w Kristianstad zapanuje względna stabilizacja, a trzecia dekada sierpnia nie upłynie nam na sprawdzaniu statusu wniosku licencyjnego KDFF. Wprawdzie zimą kilka kluczowych piłkarek zdecydowało się opuścić zespół prowadzony przez Elisabet Gunnarsdottir, ale nazwiska zawodniczek sprowadzonych w ich miejsce naprawdę robią wrażenie. Chikwelu i Chukwudi to pomocniczki o uznanej marce w szwedzkiej ekstraklasie, Sandström była w poprzednim sezonie czołową piłkarką Umeå, a Belgijka Schryvers – jeśli tylko dopisze jej zdrowie – może okazać się objawieniem rozgrywek. Do pełni szczęścia brakuje już w zasadzie tylko solidnej klasycznej „dziewiątki”, ale i w tym kierunku podjęto już odpowiednie działania i niewykluczone, że niebawem poznamy kolejną zawodniczkę Kristianstad. Bardzo prawdopodobne, że będzie ona pochodzić z Afryki.

6-kik

Addo – Chawinga to bez wątpienia duet, który będzie postrachem każdej defensywy w lidze, ale im bliżej własnej bramki, tym gorzej prezentuje się sytuacja kadrowa ubiegłorocznego beniaminka. Z klubem z Dalarny pożegnały się między innymi Elnicky, Toohey oraz Weimer, a to właśnie trio doświadczonych Amerykanek w poprzednich rozgrywkach odpowiadało za kreowanie gry Kvarnsveden. Na zawieszenie kariery ze względów rodzinnych zdecydowała się ponadto Michaela Hermansson, co z kolei spowodowało powstanie dziury na lewej flance defensywy. Dodajmy do tego wciąż nierozwiązane problemy z obsadą bramki i otrzymamy wcale nie najweselszy obraz styczniowej rzeczywistości w Borlänge. W grudniu ogłoszono wprawdzie, że kontraktami z klubem związały się trzy zawodniczki z Bałkanów, ale czy wzmocnienia z Ljubljany i Sarajewa okażą się wystarczające, aby uratować ekstraklasę dla Dalarny? Póki co bardziej realny wydaje się scenariusz, w którym raz jeszcze niemal w pojedynkę dokona tego Chawinga, jeśli tylko napastniczkę z Malawi uda się zatrzymać w Borlänge do końca rozgrywek.

7-lb

Beniaminek z Malmö stara się być aktywnym graczem na transferowej giełdzie, ale zanim okienko zostało na dobre otwarte, przyszło mu przyjąć dwa niezwykle bolesne ciosy. Najpierw na powrót do Francji zdecydowała się Viguier, czyli jedna z niewielu piłkarek LB 07, która w przeszłości zetknęła się z futbolem na najwyższym poziomie, a następnie potężny, lokalny rywal z dzielnicy Rosengård wyciągnął do siebie Sophię Sundqvist. W ich miejsce sprowadzono grupę naprawdę interesujących zawodniczek, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym gronie brakuje kandydatek na ewentualne liderki, które w najwazniejszych momentach będą potrafiły wziąć na siebie odpowiedzialność za boiskowe wydarzenia. Cała nadzieja w tym, że z grupy piłkarek, które dotychczas na poziomie Damallsvenskan stanowiły raczej solidne uzupełnienie składu, w trakcie sezonu wykreują się dwie-trzy zawodniczki, które w sposób szczególny zadbają o to, aby debiutancki sezon Limhamn Bunkeflo w najwyższej klasie rozgrywkowej doprowadzić do szczęśliwego końca.

8-lfc

Sensacyjnym mistrzyniom z Östergötland poświęcaliśmy po zakończeniu rozgrywek tyle miejsca, że chyba wszyscy doskonale orientują się w aktualnej sytuacji kadrowej LFC. Jeśli ktoś jakimś cudem przespał ostatnie dwa miesiące, to – mówiąc w największym skrócie – po zdobyciu tytułu z Linköping pożegnał się sztab szkoleniowy, połowa pierwszej jedenastki i jeden z najbardziej obiecujących talentów. Nie udało się niestety uniknąć powtórki sprzed siedmiu lat, kiedy również dwa miesiące po wygraniu ligi po mistrzowskiej ekipie pozostało jedynie wspomnienie. Analizując nazwiska nowych piłkarek LFC nie sposób jednak nie dostrzec, że – biorąc oczywiście pod uwagę okoliczności – mistrz kraju i tak potrafił wybrać z transferowego stołu co bardziej smakowite kąski. Jasne, kadra 2017 na pewno nie będzie taka jak ta, którą w ostatnich miesiącach wszyscy zdążyliśmy pokochać, ale wcale nie powiedziane, że jakościowo będzie od niej wyraźnie gorsza. O tym przekonamy się jednak najwcześniej wiosną.

9-pif

Gdyby dziś ostatecznie zamknąć listę wzmocnień i osłabień, to w Norrland wszyscy wydaliby z siebie głęboki oddech ulgi, który słychać byłoby nawet w Skanii. Oczywiście, jak co roku nie udało się zatrzymać w klubie wszystkich pierwszoplanowych zawodniczek, ale w przeciwieństwie chociażby do dwóch ostatnich zimowych okienek, tym razem udało się uniknąć totalnej wyprzedaży. Co więcej, do pozostania na dalekiej Północy skutecznie namówiono zarówno Hildę Carlén, jak i najważniejsze piłkarki formacji defensywnej, dzięki czemu Piteå w tyłach prezentuje się nadzwyczaj solidnie. Wśród nowych zawodniczek w talii Stellana Carlssona brakuje rzecz jasna ukształtowanych już gwiazd pierwszoligowych boisk, ale na przykład Karlernäs czy Janogy w barwach Mallbacken pokazywały się z naprawdę niezłej strony. Poza tym, nie zapominajmy, że mówimy o klubie, w którym każdy traktowany jest jak materiał na potencjalną gwiazdę.

10. fcr.jpg

Celem klubu z Malmö na najbliższy rok jest nie tylko odzyskanie mistrzowskiego tytułu, ale dokonanie tego w stylu, który pozwoli raz na zawsze zapomnieć o ubiegłorocznych niepowodzeniach. Osobną kwestię stanowi ponadto Liga Mistrzyń, a w największym mieście Skanii nikt nie ukrywa, że ambicje klubu sięgają nawet wielkiego finału w Cardiff. Czy tak ambitne plany doczekają się realizacji? Aby tak się stało, na pewno trzeba będzie wystrzegać się urazów, które w ostatnich miesiącach mocno dawały się we znaki kluczowym piłkarkom Rosengård. Co do zimowych transferów, to ważnym z perspektywy klubu z Malmö ruchem może okazać się pozyskanie Hanny Folkesson, której zadaniem ma być wypełnienie luki powstałej po oddanej latem do Wolfsburga Gunnarsdottir. Jeśli byłej pomocniczce Umeå uda się godnie zastąpić swoją islandzką poprzedniczkę, a Marcie, Martens i Enganamouit dopisywać będzie zdrowie, to triumfalny marsz Rosengård może faktycznie zatrzymać się dopiero w stolicy Walii.

11-vit

Dla najsłynniejszej wsi w piłkarskiej Europie najbliższy sezon będzie wyjątkowy bez względu na wynik. Jeśli jednak piłkarki Vittsjö chciałyby uhonorować pamięć Caleviego Hämäläinena na przykład najwyższym miejscem w historii klubu, co w ich przypadku oznacza zajęcie na koniec rozgrywek przynajmniej piątej lokaty, będą musiały wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Kluczem do sukcesu może okazać się na przykład postawa Emmy Lundh, która wraca do kraju po epizodach w Norwegii i w Anglii. Była napastniczka Liverpoolu ma w północnej Skanii zastąpić Kanadyjkę Ezurike, której transfer okazał się kompletnym niewypałem. Niezwykle ciekawą piłkarką jest także grająca do tej pory na zapleczu ekstraklasy Amanda Persson, która może stać się prawdziwym odkryciem na prawej (lub – w razie konieczności – lewej) flance defensywy. Pamiętajmy jednak, że w minionym roku jednym z podstawowych problemów Vittsjö było stosunkowo mało umiejętne wykorzystywanie posiadanego potencjału kadrowego.

12-ore

W Örebro tej zimy zdecydowano się pójść od ściany do ściany. Jeszcze dwanaście miesięcy temu nadzieję pokładano w greckim systemie szkolenia, a ponad połowę wyjściowej jedenastki stanowiły piłkarki zagraniczne. Najbardziej rozczarowujący od lat sezon sprawił jednak, że po kanadyjsko-meksykańsko-nigeryjskim zaciągu nie ma już na Behrn Arenie śladu, trenerem jest pochodzący z nieodległej Eskilstuny Martin Skogman, a kadra zespołu składa się niemal wyłącznie z zawodniczek wykształconych piłkarsko w kraju. W nieoficjalnych rozmowach często pojawia się stwierdzenie, że w nowym Örebro większy nacisk położony będzie na identyfikowanie się piłkarek z klubem, ale dopiero boisko zweryfikuje prawdziwość tej tezy. Póki co możemy jedynie stwierdzić, że Pettersson-Engström czy Hjohlman to bez wątpienia zawodniczki, które wspólnie z Dahlkvist czy Spetsmark mogą stworzyć naprawdę interesującą grupę. To, czy osiągane przez nią wyniki usatysfakcjonują kibiców i włodarzy klubu, stanowi jednak całkowicie odrębny temat.

Reklamy

Ekonomia, a przyszłość szwedzkiej piłki

fonster

Zimowe okienko transferowe 2017

Choć zimą większość liczących się lig ma w planach krótszą lub dłuższą przerwę, to właśnie wtedy mają miejsce wydarzenia, które w znaczącym stopniu wpływają na końcowy kształt tabeli. Tegoroczne okienko transferowe już zostało przez wielu okrzyknięte najbardziej interesującym w historii, a chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to dopiero początek trendu, który na wiele lat ustali nowy porządek na piłkarskiej mapie Europy i świata.

O tym, że futbolowa mapa Europy zmienia się w zawrotnym tempie pisałem już wiele razy, z nostalgią wspominając czasy, kiedy to w Möldnal udało się zbudować jeden z czołowych klubów na kontynencie, korzystając wyłącznie z wychowanych przez siebie piłkarek. To działo się jednak niemal pół wieku temu, a dziś musimy odnaleźć się w rzeczywistości, w której nawet nie tak dawno święcąca triumfy ekipa z Umeå musiała przełknąć gorzki smak degradacji bez specjalnych widoków na szybki powrót choćby do krajowej elity. Przyszłość w piłce nożnej należy bowiem nie do prowincjonalnych miasteczek leżących gdzieś pod kołem podbiegunowym i stawiających na szkolenie i wychowywanie, lecz do olbrzymich aglomeracji o niekończącym się potencjale nie tylko sportowym, ale i ekonomicznym, gdzie z futbolu da się zrobić dobrze prosperujący biznes. Transferowa ofensywa Lyonu, Paryża, Londynu czy Monachium dopiero się zaczyna i wielką naiwnością byłoby liczenie na to, że jest to wyłącznie okres przejściowy. Nawet jeśli z jakichkolwiek przyczyn którykolwiek z siedzących obecnie przy najważniejszym stole graczy w pewnym momencie zdecyduje się powiedzieć pas, natychmiast zostanie on zastąpiony kolejnym, wywodzącym się z dokładnie tego samego, ekonomicznego nurtu. Dużym i wciąż niewykorzystanym pod względem potencjału rynkiem jest jeszcze przecież chociażby Hiszpania, która pod względem frekwencji na stadionach już teraz bije wiele silniejszych lig i gdy tylko na Półwyspie Iberyjskim wyczują koniunkturę i zdecydują się na poważniejsze inwestycje w futbol, to powyższą grafikę najpewniej trzeba będzie szybko zaktualizować. Osobnym tematem są rzecz jasna Chiny, bo choć Azjaci utrzymują, że nadrzędnym celem na ten moment jest dla nich odbudowa potęgi reprezentacji, to nie przeszkodziło im to w ściągnięciu do swojej ligi połowy brazylijskiej kadry. Oczywiście, masowa ekspansja najlepszych piłkarek świata do Państwa Środka w najbliższych latach wydaje się być mało realnym scenariuszem, ale przecież w sporcie biznesie niczego nie można być pewnym.

Nas oczywiście najbardziej interesuje, jaką rolę w tym nowym rozdaniu pełnić będzie Szwecja. Najwięksi pesymiści zaczęli już nawet tworzyć katastroficzne wizje, według których na areny Damallsvenskan czy Elitettan za kilkanaście lat zaglądać będą już wyłącznie zbłądzeni wędrowcy, ale taki rozwój wypadków można spokojnie włożyć między bajki. Co więcej, jeśli tylko najbliższych kilka partii uda się rozegrać właściwie, to nie jest wcale wykluczone, że Szwecja nie okaże się zupełnie niespodziewanie jednym z największych beneficjentów nowego ładu. Wiele w tej materii zależy jednak od właścicieli klubów, których trafne i błędne decyzje mogą mieć nawet większy wpływ na przyszłość szwedzkiej piłki niż zdobywane na boiskach gole.

Pójście na wymianę ciosów ze znacznie potężniejszym rywalem zazwyczaj kończy się niezwykle bolesną klęską, o czym doskonale wie każdy, kto ma choćby minimalne pojęcie o ekonomii czy sportach walki. Zamiast więc licytować się z najbardziej możnymi (zakładając rzecz jasna, że nie doczekamy się w Szwecji klubu, który będzie w stanie to robić bez ryzyka powtórki z Tyresö), trzeba będzie wypracować taki model, który uczyni naszą ligę atrakcyjną dla piłkarek, sponsorów, mediów i kibiców. Nie będzie to oczywiście zadanie łatwe, ale pozycję startową mamy w tym swoistym wyścigu najlepszą z możliwych.

Pierwszym i chyba największym powodem do optymizmu jest bez wątpienia olbrzymi potencjał ludzki. Sto siedemdziesiąt tysięcy zarejestrowanych piłkarek to liczba wręcz niewyobrażalna. Oznacza ona, że obecnie mniej więcej co ósma kobieta w wieku 5-35 jest zarejestrowaną piłkarką i choć ze względów oczywistych (demografia) raczej nie powinniśmy liczyć na jej nagły wzrost, to niewątpliwie jest to kapitał, który niezwykle trudno będzie roztrwonić. Kolejną kwestią jest infrastruktura; nie ma sensu wyliczać w tym miejscu najbardziej prężnie działających akademii, ale prawda wygląda tak, że od Norrland po Skanię w każdym zakątku kraju można w bardziej niż przyzwoitych warunkach rozpocząć swoją przygodę z piłką. Co więcej, ciągłej profesjonalizacji ulega także kadra pracująca z młodzieżą, choć na tym polu wciąż jest wiele do poprawy i nic dziwnego, że dyskusja na ten temat swego czasu otarła się nawet o Riksdag. Drogowskazem dla już ukształtowanych piłkarek może być także na przykład trwające właśnie okienko transferowe, podczas którego sam tylko Linköping wypuścił aż trzy zawodniczki do topowych klubów. Oznacza to mniej więcej tyle, że Damallsvenskan to zdecydowanie najlepsza liga na to, aby właśnie tu zrobić sobie ostatni przystanek przed najważniejszym transferem w karierze. Nie więc dziwnego, że tak chętnie przyjeżdżają tu piłkarki z Bałkanów, Afryki czy pozostałych krajów nordyckich, dla których gra w lidze szwedzkiej może okazać się nie tylko nieocenioną nauką czy sportowym awansem, ale i trampoliną do kolejnych, jeszcze bardziej spektakularnych osiągnięć.

Nie sposób dziś przewidzieć, jak będzie wyglądała Damallsvenskan za dwadzieścia lat, ale gdybym naprawdę musiał stworzyć jakąś wizję, to jawi mi się ona jako liga niezwykle atrakcyjna nie tylko dla zawodniczek (co argumentowałem powyżej), ale i dla kibiców. Zarówno tych w kraju, którzy jeszcze bardziej będą mogli identyfikować się z wspieranymi przez siebie drużynami, jak i tych zagranicznych, szukających przyjemnej odtrutki po dziesiątym z kolei podobnym meczu Paryż – Lyon, Londyn – Manchester, czy Wolfsburg – Monachium. Jako liga, która jeszcze bardziej niż dziś kusić będzie nie tylko całkiem niezłymi perspektywami, ale i szeroko rozumianą atrakcyjnością. Pozostaje tylko mieć nadzieję, aby akurat ta wizja (która – przy okazji – zakłada także awans FC Rosengård do tegorocznego finału Ligi Mistrzyń), niewiele różniła się od rzeczywistości.

Piłkarka roku 2016

Wybór najlepszej piłkarki roku jest zadaniem o tyle niewdzięcznym, że zawsze ma on w sobie sporą dawkę subiektywizmu. Swoje zdanie (zazwyczaj mocno kontrowersyjne) ma na ten temat kapituła FIFA, jeszcze inne każdy z piłkarskich portali, kibiców czy dziennikarzy. Zdecydowanie najłatwiej jest oczywiście krytykować cudze wybory, znacznie trudniej dokonać własnego i spróbować usystematyzować futbolową scenę ostatnich dwunastu miesięcy według jakiegoś logicznego klucza. Poniższa lista TOP-50 powstawała kilka dni i choć podczas jej tworzenia nie obyło się bez licznych konsultacji, to absolutnie nie zamierzam nikogo przekonywać, że jest ona najbardziej obiektywnym podsumowaniem minionych dwunastu miesięcy. Porównywanie dokonań zawodniczek grających w innych ligach i na róznych pozycjach jest bowiem zadaniem wyjątkowo karkołomnym, które w zasadzie nie ma tylko jednego poprawnego rozwiązania. Mam jednak nadzieję, że w przedstawionym tu rankingu udało się docenić właśnie te piłkarki, które swoją postawą w roku 2016 (co ważne – było to jedyne kryterium) najbardziej na to zasłużyły.

Ponieważ na końcowej liście znalazło się znacznie więcej niż 50 nazwisk, na początek uhonorujemy te, którym ostatecznie do wyróznienia zabrakło naprawdę niewiele. Oto, w kolejności alfabetycznej, poczekalnia 2016, czyli bezpośrednie zaplecze tegorocznego rankingu TOP-50:

poczekalnia

A teraz przechodzimy już do najważniejszej części dnia, czyli ogłoszenia nazwisk najlepszej pięćdziesiątki. Zaczynamy tradycyjnie od miejsca 50:

50-yokoyama

To ona była wiosną prawdziwym motorem napędowym rewelacyjnego beniaminka z Nagano i najcenniejszym brylantem w kolekcji Midori Hondy. Wyśmienita dyspozycja wschodzącej gwiazdy japońskiego futbolu nie uszła także uwadze Asako Takakury, a sama zawodniczka chociażby w meczu przeciwko USA udowodniła, że również reprezentacja będzie mieć z niej niemałą pociechę.

49-foord

Wciąż młoda, choć już niezwykle doświadczona Australijka jako nastolatka uznawana była za jeden z największych piłkarskich talentów na świecie. Dziś możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nie tylko nie zmarnowała swojego potencjału, ale rozwinęła go na tyle, że w wieku 22 lat już zalicza się do absolutnego topu, z czego z pewnością najbardziej cieszą się w Sydney.

48-kim

Nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości – So-Hyang Kim jest jedyną piłkarką w zestawieniu, która została wyróżniona za postawę na jednym tylko turnieju. O lidze północnokoreańskiej wiemy bowiem mniej więcej tyle, że istnieje. Wielka szkoda, gdyż patrząc na to, co zawodniczki z tego kraju wyprawiały na młodzieżowym mundialu, chętnie przyjrzelibyśmy się im bliżej.

47-oshoala

Sezon ligowy w Anglii nie był w wykonaniu Nigeryjki tragiczny, ale gdzieś brakowało tego charakterystycznego dla Oshoali błysku, który pojawił się dopiero podczas Pucharu Narodów Afryki. Na boiskach Kamerunu znów mogliśmy podziwiać dynamiczną i – w pozytywnym znaczeniu tego słowa – nieobliczalną napastniczkę, która wraz z Oparanozie stworzyła duet nie do zatrzymania przez żadną defensywę na kontynencie.

46-mcdonald

Żelazne płuca WNY Flash. Choć przez większość czasu pozostaje w cieniu swojej koleżanki z formacji, bez niej nie udałoby się wywalczyć sensacyjnego mistrzostwa NWSL. Przytaczana tak wiele razy w minionym roku historia jej kariery to pochwała niezwykłej determinacji i hartu ducha, czyli cech, które – poparte oczywiście ciężką pracą – w wieku 28 lat doprowadziły ją na szczyt.

45-van-de-sanden

Choć ani reprezentacja Holandii, ani tym bardziej Liverpool nie zaliczy minionego roku do przesadnie udanych, to dla van de Sanden ostatnich dwanaście miesięcy stanowiło zdecydowanie najlepszy okres w dotychczasowej karierze. Ofensywnie usposobiona Holenderka może jedynie żałować, że do jej poziomu nie dostroiły się koleżanki, w wyniku czego tak fenomenalna dyspozycja nie przełożyła się na jeszcze więcej.

44-boye

Wielu twierdzi, że rodzima liga zrobiła się dla niej zbyt ciasna i chyba faktycznie coś jest na rzeczy. Bez niej formacja defensywna zarówno w klubie, jak i w reprezentacji traci mniej więcej połowę swojej wartości. Trudno się zresztą temu przesadnie dziwić, gdyż na świecie nie ma już wielu piłkarek, które tak dobrze potrafiłyby połączyć dynaminkę, skoczność, zwinność i umiejętność czytania gry.

43-a-alves

Zawodniczka równie imponująca, co pechowa, przynajmniej jeśli chodzi o trofea drużynowe, po które nie udało się sięgnąć ani w Montpellier, ani w brazylijskiej kadrze. Zła karta miała się odwrócić w Barcelonie, ale drużyna z Katalonii na półmetrku rozgrywek wciąż traci kilka oczek do lidera z Madrytu. Niewiele w tym oczywiście winy samej Andressy, której rajdy przy linii bocznej całkiem słusznie budzą podziw na hiszpańskich arenach.

42-blackstenius

Może i rzeczywiście nie ma takiej pozycji, z której Blackstenius nie potrafiłaby przestrzelić, ale z drugiej strony już dawno żadna Szwedka nie legitymowała się takimi statystykami strzeleckimi w Damallsvenskan. Na plus należy zapisać jej także niezwykle istotne gole w reprezentacji (m.in. przeciwko USA oraz Niemcom), choć jeszcze nigdy nie zanotowała trafienia w meczu kadry, w którym grała od pierwszej minuty.

41-magull

W Wolfsburgu traktowano ją przede wszystkim jako niezłą inwestycję na przyszłość, a tymczasem w barwach Freiburga udowodniła, że już teraz może być liderką całkiem mocnego zespołu. Jej dni w obecnym klubie wydają się być raczej policzone, a chyba największą niewiadomą jest kwestia ewentualnego powrotu do ekipy z miasta Volkswagena, z którym wciąż związana jest dwuletnim kontraktem.

40-bermudez

Nie brakowało głosów, że niezbyt udany epizod w amerykańskiej NWSL był dla niej ostatnią, na dodatek niewykorzystaną szansą na zrobienie międzynarodowej kariery. Na szczęście, niewiele z tych złowróżbnych przepowiedni robiła sobie sama zainteresowana, która postanowiła wrócić do Hiszpanii, poprowadzić madryckie Atletico na szczyt ligowej tabeli i udowodnić, że również po trzydziestce można wskoczyć na wyższy poziom.

39. bardsley.jpg

Znakiem firmowym drużyny z Manchesteru jest oczywiście niezwykle szczelna obrona i choć najwięcej uwagi poświęca się defensorkom City, to nie można zapominać o tej, która stojąc między słupkami, zawsze stanowi ostatnią zaporę do sforsowania. Patrząc na tegoroczną dyspozycję golkiperki angielskiej kadry, aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu miała ona spore problemy z załapaniem się do meczowej osiemnastki w Linköping.

38-mewis

Chyba już zawsze kojarzyć się będzie ze strzelonym we własne urodziny golem w finale NWSL. Trzeba jednak z całą mocą podkreślić, że nie było to jej jedyne udane zagranie w ostatnich dwunastu miesiącach, a powrót do kadry narodowej był w jej przypadku jedynie logiczną konsekwencją wyśmienitej dyspozycji na ligowych boiskach. Kolejna z piłkarek, które dołożyły pokaźną cegiełkę do mistrzostwa dla Flash.

37-karpova

Piłkarka niezwykle charyzmatyczna i to właśnie ze względu na dość osobliwy charakter dopiero niedawno zadebiutowała w seniorskiej reprezentacji, którą zresztą na własnych barkach zaniosła do finałów EURO 2017. W Rosji, a szczególnie w Moskwie, mogą jedynie żałować, że ta dynamiczna i grająca bez respektu dla żadnego rywala zawodniczka trafiła im się właśnie teraz, gdy futbol w tym kraju przeżywa spory kryzys.

36-jakabfi

Bez dwóch zdań największa obecnie gwiazda węgierskiej piłki nożnej. Z oczywistych względów w kadrze nie może w pełni rozwinąć skrzydeł, ale znakomicie rekompensuje to sobie świetnymi występami w barwach jednego z najlepszych klubów świata. Szczególnie upodobała sobie rozgrywki Ligi Mistrzyń, w których gra niemal jak natchniona, o czym przekonali się już między innymi w Londynie oraz w Eskilstunie.

35-hansen

Jeśli tylko jest zdrowa, to bezsprzecznie aspiruje do światowego TOP-10. Problem polega jednak na tym, że ostatnio równie dużo czasu co na boisku, spędza w gabinetach lekarskich. Nie przeszkodziło to jej w poprowadzeniu Wolfsburga do finału Champions League, ale fani jej talentu wciąż czekają na więcej, gdyż doskonale zdają sobie sprawę, że grająca na sto procent swojego potencjału Hansen to niemal gwarancja sukcesu.

34-renard

Niezmiennie jedna z najlepszych stoperek świata, choć akurat w ostatnich miesiącach zbyt często przytrafiały jej się błędy w stylu Nilli Fischer i nie jest to bynajmniej komplement. Skalę jej umiejętności najlepiej obrazuje jednak fakt, iż nawet po średnio dla siebie udanym roku kapitanka Lyonu wciąż znajduje się na poziomie, do którego zdecydowana większość defensorek i tak nie jest w stanie doskoczyć.

33. chawinga.jpg

Malawi być może jest piłkarską pustynią, ale bez wątpienia udało im się wypuścić w świat jedną zawodniczkę klasy absolutnie mistrzowskiej. Szczególnie wiosną Chawinga była dla Kvarnsveden wszystkim, a utrzymanie beniaminka z Dalarny w ekstraklasie to w znacznej mierze jej zasługa. W czołowych ligach Europy trudno znaleźć drugą piłkarkę, która w pojedynkę aż tak decydowałaby o obliczu zespołu.

32-dabritz

Mistrzyni olimpijska z Rio, mistrzyni Bundesligi z Bayernem i niezwykle harmonijnie rozwijający się jeden z największych talentów niemieckiej piłki ostatnich lat. Obecnie znacznie częściej asystuje niż strzela, choć to właśnie jej gol ostatecznie rozstrzygnął kwestię awansu Die Mannschaft do finału Igrzysk. Gdyby zrobić ranking zawodniczek, z którymi najlepiej grać w jednym zespole, z pewnością znalazłaby się w jego czołówce.

31-j-scott

Gdyby była Szkotką, mogłaby dumnie mówić o sobie Braveheart. Jest jednak Angielką i to właśnie ta reprezentacja może szczycić się posiadaniem w swoich szeregach piłkarki o tak wielkim sercu do gry. Jej gol w końcówce meczu z Belgią zapewnił Lwicom rozstawienie w losowaniu grup EURO 2017, a trafienie przeciwko Chelsea przypieczętowało pierwszy w historii klubu z Manchesteru tytuł mistrzowski.

30. dickenmann.jpg

Do tego, że Dickenmann nie schodzi poniżej pewnego (całkiem zresztą wysokiego) poziomu zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale nie jest to bynajmniej powód, dla którego mielibyśmy doświadczonej Szwajcarki nie docenić. W przetrzebionym kontuzjami Wolfsburgu występowała zarówno na boku defensywy, jak i jako ofensywnie usposobiona skrzydłowa i z obu tych ról wywiązywała się niemal perfekcyjnie.

29-press

Złośliwi mówią, że nikt na świecie nie strzela mniej efektownych goli, ale w końcu napastniczki rozliczamy przede wszystkim z tego, co wpada so siatki, a w tym zestawieniu Press nie ma sobie równych ani w klubie, ani w reprezentacji. Do tego, aby znaleźć się w rankingu na bardziej eksponowanej pozycji zabrakło jednak lepszej skuteczności w momentach absolutnie kluczowych, jak ćwierćfinał IO czy półfinał NWSL.

28. neto.jpg

Zawodniczka, która w minionym roku zdecydowanie rozbiła kumulację. Z Linköping w wielkim stylu sięgnęła po tytuł najlepszej drużyny Szwecji, lądując przy okazji w jedenastce sezonu, a z reprezentacją wywalczyła historyczny awans na wielką, piłkarską imprezę. Co godne podkreślenia, w decydującej fazie eliminacji Neto miała bezpośredni udział przy wszystkich (!) zdobytych przez Portugalię golach.

27-cruz

Gdyby Paolo Coelho napisał, że to właśnie w filigranowej Kostarykance bije serce Paryża, to – oczywiście biorąc pod uwagę jedynie wartość tekstową – wcale nie rozminąłby się tak bardzo z prawdą. Cruz to bez wątpienia naturalna liderka, która po prostu robi na boisku swoje bez względu na to, z kim akurat przyjdzie jej grać. O tym, że robi to dobrze, najlepiej świadczą liczby, zarówno te indywidualne, jak i zespołowe.

26-dunn

Choć dopiero w tym roku na dobre zadomowiła się w reprezentacji, trudno nie odnieść wrażenia, że w porównaniu z poprzednim sezonem nieco obniżyła loty. Piłkarce tej klasy zawsze przytrafią się jednak występy genialne, jak chociażby mecz przeciwko Anglii w ramach SheBelieves Cup, czy wreszcie finał NWSL, w którym to do 124. minuty mogła być pewna nagrody dla najbardziej wartościowej zawodniczki.

25-le-sommer

Nawet jeśli założymy, że dla ofensywy Lyonu większość meczów ligowych przypomina średnio intensywny trening strzelecki, to jednak ktoś musi te wszystkie akcje finalizować. Jesienią w tej właśnie roli występuje przede wszystkim Le Sommer, ale wszyscy doskonale wiemy, że na tym niezwykle apetycznym, klubowym torcie brakuje wciąż wisienki w postaci sukcesu z reprezentacją, na który trzeba poczekać przynajmniej do lata.

24-miedema

Cudowne dziecko niderlandzkiego futbolu nie zwalnia tempa. Wiosną miała spory wkład w obronę przez Bayern mistrzowskiego tytułu, a jesienią – gdy gra ekipie z Bawarii zdecydowanie się nie kleiła – zawsze potrafiła wcisnąć gola na wagę zwycięstwa 1-0. Żałować może jedynie fatalnego pudła w doliczonym czasie spotkania ze Szwecją, które definitywnie zamknęło Holenderkom drogę na Igrzyska w Rio.

23-islacker

Królowa strzelczyń Bundesligi z poprzedniego sezonu jest na najlepszej drodze do tego, aby i w obecnym powtórzyć ten wyczyn, choć – co godne podkreślenia – nie występuje przecież w klubie ze ścisłego topu. Do pełni szczęścia potrzebuje jedynie spełnienia na niwie reprezentacyjnej, ale jeśli tylko Steffi Jones zdecyduje się odważnie na nią postawić, to już holenderskie EURO może okazać się jej turniejem.

22-lindahl

Nie ukrywa, że w Anglii znalazła swoje miejsce na ziemi, co zresztą doskonale przekłada się na jej dyspozycję. W minionym roku zaistniała w szerszej świadomości jako specjalistka od bronienia rzutów karnych, ale nie jest to bynajmniej jej jedyna zaleta. Nie więc dziwnego, iż deklaracja, że póki co nie myśli jeszcze o zakończeniu kariery przyjęta została entuzjastycznie zarówno w Londynie, jak i w całej Szwecji.

21-cristiane

Jeśli ktoś twierdził, że rutynowana Brazylijka najlepsze lata kariery ma już daleko za sobą, to dziś musi przyznać się do tego, jak bardzo się pomylił. W dużej mierze dzięki jej postawie ekipa z Paryża poradziła sobie z Lillestrøm i wciąż pozostaje w grze o zwycięstwo w Lidze Mistrzyń. Maleńką rysą na niezwykle udanym roku pozostaje jedynie zmarnowana jedenastka w półfinale IO, ale nie ona jedna przegrała pojedynek z Lindahl.

20-harris

Miało być wielkie wejście do ligi, pewny awans do fazy play-off i walka o mistrzostwo, ale rzeczywistość dość brutalnie zweryfikowała mocarstwowe zapędy właścicieli klubu z Orlando. Przed całkowitą kompromitacją zespół z Florydy uratowała jedynie fenomenalna postawa Harris, która w pełni zasłużyła na to, aby tytuł najlepszej golkiperki ligi został jej w minionym roku przyznany przez aklamację.

19-sakaguchi

Reprezentacja Japonii zawsze słynęła ze świetnych pomocniczek i wszystko wskazuje na to, że na kolejną imprezę Nadeshiko również pojadą z prawdziwą wirtuozką w środku pola. O tym, jak rewelacyjną piłkarką jest Sakaguchi w ostatnich miesiącach boleśnie przekonywały się kolejne rywalki pewnie kroczącej po mistrzostwo ekipy NTV Beleza, ale nie ma wątpliwości, że niebawem o jej zagraniach zrobi się głośno również poza Japonią.

18. herlovsen.jpg

Zawodniczka, której kariera przypomina prawdziwą sinudoidę. Raz jest na szczycie, później potrafi zniknąć na długie miesiące tylko po to, aby powrócić w jeszcze lepszym stylu. Zakończony właśnie rok zdecydowanie zapisze po stronie tych bardziej udanych i nic dziwnego, że latem jej usługami zainteresowani byli między innymi obaj niemieccy giganci. Herlovsen zdecydowała się jednak pozostać w Norwegii.

17-williams

Gdyby ktoś powiedział jej rok temu, że podczas najbliższych dwunastu miesięcy zostanie mistrzynią NWSL, najlepszą snajperką ligi i strzelczynią najszybszego gola w historii USWNT, zapewne nawet ona sama nie uwierzyłaby w te przepowiednie. W piłce nożnej nie ma jednak rzeczy niemożliwych, o czym ostatecznie i definitywnie sama Williams przekonała się chyba w 124. minucie finału NWSL.

16-paredes

Wiosną była prawdziwą liderką defensywy z Bilbao, której postawa okazała się kluczowa w sensacyjnym zdobyciu przez klub z Kraju Basków mistrzostwa Hiszpanii. Wielu zastanawiało się, jak Paredes poradzi sobie po transferze do PSG, ale bardzo szybko poznaliśmy odpowiedź i na to pytanie. Nic więc dziwnego, że nazwisko baskijskiej defensorki znajdziemy w niemal każdej jedenastce rundy jesiennej D1.

15-huth

Gdy przechodziła z Frankfurtu do Poczdamu wydawało się, że robi krok w tył, a tymczasem ona właśnie wykonywała potężny skok do przodu. Szczególnie podczas rundy jesiennej, gdy do jej poziomu dostroiła się reszta zespołu, dało się zauważyć, jak kompletną jest piłkarką. Podobnie jak w przypadku Islacker, do pełni szczęścia brakuje jej wielkiego turnieju w reprezentacji i nawet trochę szkoda, że obie występują na tej samej pozycji.

14-houghton

Czy jest na świecie choć jedna osoba, która wyobraża sobie defensywę Manchesteru bez niej? Albo defensywę reprezentacji Anglii? Jeśli nie, to zaiste trudno o lepsze referencje. Dla Houghton nie ma znaczenia klasa przeciwnika, ona zawsze daje z siebie sto procent i chyba nikogo nie dziwi, że to właśnie na jej ramieniu znajduje się opaska kapitańska, gdyż piłkarki o takiej charakterystyce zawsze będą w cenie.

13-long

Pochodząca z Nowego Jorku pomocniczka (i tej pozycji bez względu na eksperymenty Jill Ellis się trzymajmy) rozkręcała się z miesiąca na miesiąc, a apogeum jej formy przypadło akurat na końcówkę sezonu zasadniczego, co bardzo pomogło ekipie z Portland w zdobyciu Tarczy NWSL. Drugi z rzędu niezwykle udany sezon to znak, że juz chyba na stałe zadomowiła się w elitarnym gronie najlepszych piłkarek na naszej planecie.

12-sinclair

Kanada ma wiele solidnych piłkarek, ale prawda jest taka, że Sinclair jest tylko jedna i po zakończeniu przez nią kariery niezwykle trudno będzie ją zastąpić. Póki co, 33-latka nie zamierza jednak zwalniać tempa i latem poprowadziła swoją reprezentację do drugiego z rzędu brązowego medalu IO. Do tego można dorzucić udane występy w barwach klubu z Oregonu i dostaniemy pełny obraz zawodniczki kompletnej.

11-sauerbrunn

Gdyby zrobić listę tych, którzy najbardziej przyczynili się do tego, że ubiegłoroczne mistrzynie z Kansas City wylądowały w tym roku poza fazą play-off, to ona z pewnością znalazłaby się na jej końcu. Doświadczona stoperka ma za sobą kolejny bardzo udany rok i nic nie wskazuje na to, aby kolejny miał być w tym względzie inny, bo Sauerbrunn to po prostu definicja spokoju i solidności.

10-marta

Piłkarka – instytucja, o której ciężko powiedzieć coś, co nie zostało jeszcze powiedziane. W czołowej dziesiątce znalazła się jednak nie ze względu na zasługi, czy udział w ceremonii otwarcia Igrzysk, a dzięki najlepszemu od kilku lat sezonowi, który ukoronowała świetnym występem w finale Pucharu Szwecji. I tylko szkoda, że z najważniejszej imprezy reprezentacyjnej znów wróciła bez medalu.

9-bronze

Boczne defensorki to zazwyczaj najbardziej niedoceniane (obok defensywnych pomocniczek) piłkarki w rankingach, choć trudno w zasadzie powiedzieć dlaczego. Wszak gdyby poprosić sympatyków Manchesteru o wskazanie jednej zawodniczki, która najbardziej przyczyniła się do wywalczenia przez ich ukochany klub dubletu, większość wytypowałaby właśnie Bronze. I byłoby to wskazanie w pełni uzasadnione.

8-marozsan

Nie brakuje takich, którzy twierdzą, że gdyby tylko trochę bardziej chciało jej się chcieć, to co roku odbierałaby nagrodę dla najlepszej piłkarki na świecie. Nigdy oczywiście nie dowiemy się, ile w tym stwierdzeniu prawdy, ale niezaprzeczalny jest fakt, że dla takich zawodniczek jak ona nie istnieją żadne bariery. W minionym roku dołożyła do pokaźnej już kolekcji trofeów olimpijskie złoto, a były już klub z Frankfurtu wprowadziła do półfinału LM.

7-kemme

To przede wszystkim jej należy dziękować za to, że trwający obecnie sezon niemieckiej Bundesligi jest aż tak emocjonujący, a niedoceniana przez wszystkich ekipa z Poczdamu robi w niej spore zamieszanie. W przeciwieństwie do poprzednich trenerów, Matthias Rudolph dostrzegł u niej cechy piłkarki niesamowicie wszechstronnej, a ona potrafiła na boisku zrobić z nich najlepszy możliwy użytek.

6-kumagai

Bohaterka majowego finału Ligi Mistrzyń, kiedy to na stadionie w Reggio Emilia przypieczętowała odzyskanie przez Lyon tytułu najlepszej klubowej drużyny Europy. O tym, że Kumagai w decydujących momentach potrafi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, wiemy jednak od mniej więcej pięciu lat. Niezawodna zarówno jako stoperka, jak i pomocniczka o defensywnych inklinacjach.

5-heath

Liderka i zarazem najlepsza piłkarka reprezentacji USA podczas Igrzysk w Rio. Absolutnie czołowa postać Portland Thorns. Wymienienie wszystkich jej udanych zagrań w minionym sezonie zajęłoby pewnie kilka godzin, a i tak przyszło jej zakończyć rok 2016 bez poważnego trofeum. Pomimo tego, na świecie i tak nie znalazłaby się chyba choćby jedna drużyna, która nie byłaby zainteresowana jej usługami. I nawet trudno się temu specjalnie dziwić.

4-harder

Wiele razy powtarzała, żeby nie nazywać ją gwiazdą do momentu, kiedy rzeczywiście będzie najlepsza na świecie, ale ów moment chyba właśnie nadszedł. Nikogo nie trzeba przekonywać, jak wielki wkład miała w wywalczenie przez Linköping mistrzostwa Szwecji. Ze swoich zadań należycie wywiązywała się także w koszulce reprezentacji, a w Wolfsburgu już zacierają ręce na myśl o rundzie wiosennej.

3-majri

Kolejna piłkarka potwierdzająca postawioną chwilę wcześniej tezę o bocznych obrończyniach, choć akurat ona z równie dobrym efektem sprawdza się nieco bliżej bramki przeciwniczek. Wyróżnić się na tle tworzących najlepszą na ten moment drużynę świata zawodniczek Lyonu nie jest łatwo, ale jej ta niezwykle trudna sztuka udawała się w zakończonym właśnie roku wielokrotnie.

2. behringer.jpg

W jaki sposób najlepiej zakończyć reprezentacyjną karierę? Korepetycji w tej dziedzinie udzielać może profesorka Melanie Behringer, która dokonała tego w stylu iście mistrzowskim. Olimpijskie złoto, okraszne dodatkowo pięcioma golami w turnieju finałowym, wśród których trudno wskazać ten najbardziej efektowny, brzmi chyba całkiem nieźle. A dodajmy do tego jeszcze mistrzostwo Niemiec z Bayernem.

1-hegerberg

Jest i ona – najlepsza z najlepszych w roku 2016! Wiosną strzelała dla Lyonu jak na zawołanie i zatrzymała się dopiero w momencie, w którym wzniosła nad głowę puchar Ligi Mistrzyń. Potrójna korona we Francji nie zaspokoiła jednak w całości jej ambicji, z czego z pewnością najbardziej cieszyli się Norwegowie. W barwach reprezentacji została najlepszą strzelczynią el. EURO 2017, ale wszyscy jej rodacy z pewnością liczą na powtórkę tego wyczynu już w turnieju finałowym.

TOP-55 – napastniczki

top6

Jeśli myślimy o piłkarkach, dla których rok 2016 stanowił niezwykle istotny przełom w karierze, to nie sposób nie zaliczyć do tego grona Stiny Blackstenius. Napastniczka Linköping zakończyła ligowe zmagania z dwudziestoma golami na koncie, w koszulce reprezentacji pokonywała między innymi bramkarki Niemiec oraz USA, a po niezwykle wyczerpującym sezonie potrafiła jeszcze ustrzelić pięć bramek na młodzieżowym mundialu na drugim krańcu świata. Nawet jeśli ktoś całkiem słusznie zauważy, że przy nieco lepiej ustawionym celowniku jej dorobek mógłby być pewnie i dwukrotnie większy, to do tegorocznych dokonań zawodniczki LFC i tak trzeba mieć ogromny szacunek. Tuż za nią klasyfikujemy piłkarkę o dwóch twarzach, jaką niewątpliwie jest Sofia Jakobsson. Tę lepszą twarz regularnie oglądać mogą kibice w Montpellier, tę gorszą – sympatycy szwedzkiej reprezentacji, którzy jednak mają nadzieję, że niebawem także w narodowych barwach Jakobsson zacznie przypominać nieomylną wręcz zawodniczkę z ostatnich kolejek minionego sezonu w Division 1. Krok po kroku w krajowej hierarchii wspina się także Mimmi Larsson, która w najlepszy możliwy sposób zamknęła usta wszystkim twierdzącym, że jej miejsce jest wyłącznie w mniejszych i nie rywalizujących o najwyższe laury klubach. Potrójną koronę na koniec ośmioletniej przygody z Lyonem założyła na głowę Lotta Schelin, ale najlepsza snajperka szwedzkiej kadry z pewnością nie zapisze ostatniego roku do najlepszych w swojej karierze (choć kapituła FIFA uparcie twierdzi inaczej). Także Pauline Hammarlund zakończyła miniony sezon z poczuciem delikatnego niedosytu, choć po raz pierwszy w karierze udało jej się dwa razy z rzędu zamknąć rok z dwucyfrowym dorobkiem strzeleckim. Przejście z Elitettan do Damallsvenskan nie przerosło Mii Jalkerud, która oczywiście nie mogła liczyć na tyle swobody, co na drugoligowych boiskach, ale swój wkład w szóste miejsce dla Djurgården niewątpliwie miała. Na angielskich boiskach odnalazła się zagubiona ostatnio Emma Lundh, która najchętniej wróciłaby do kraju i spróbowała powalczyć o miejsce w kadrze na EURO 2017. O reprezentacji nie myślą jeszcze chyba Clara Markstedt oraz Felicia Karlsson, dla których transfery do kolejno Vittsjö i Piteå okazały się prawdopodobnie najlepszymi decyzjami w dotychczasowej karierze. Harmonijnie rozwija się także kariera Anny Anvegård, która doskonale odnalazła się w mającym wielkie aspiracje Växjö. W minionym roku młodzieżowa reprezentantka kraju zachwycała jeszcze na boiskach zaplecza ekstraklasy, ale już niebawem możemy ją oglądać na znacznie bardziej eksponowanych piłkarskich arenach.

sweden_xi_7.jpg

TOP-55 – boczne pomocniczki

top5

Runda wiosenna była pasmem sukcesów dla Kosovare Asllani, której ewidentnie pomogła zmiana klimatu z francuskiego na angielski. W drugiej połowie roku piłkarka Manchesteru nie prezentowała się może równie spektakularnie, ale i tak przyczyniła się nie tylko do pierwszego w historii jej obecnego klubu mistrzostwa Anglii, ale również do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. Równie udany rok ma za sobą Julia Spestmark, której dyspozycja była jednym z niewielu powodów do zadowolenia dla fanów zawodzącego na całej linii Örebro. Dobrą dyspozycję skrzydłowej z Behrn Areny dostrzegła nawet Pia Sundhage, co biorąc pod uwagę ogólnie znaną niechęć naszej selekcjonerki do dawania szans w kadrze piłkarkom bez reprezentacyjnego doświadczenia musi szczególnie imponować. Odkryciem roku nie tylko wśród bocznych pomocniczek, ale w całej szwedzkiej piłce była bez wątpienia Johanna Rytting Kaneryd. Nastolatka z Köping, która jeszcze dwanaście miesięcy temu broniła się wraz ze swoim klubem przed spadkiem do trzeciej ligi, zanotowała najbardziej spektakularne wejście do Damallsvenskan od wielu lat. Dzielnie sekundowała jej także Hanna Lundqvist, która wraz z Kaneryd stworzyła w Djurgården niezwykle dynamiczny duet, przed którym respekt czuły wszystkie kluby ekstraklasy. Takiego wsparcia zabrakło Madelen Janogy, która jako jedna z niewielu piłkarek z Mallbacken do końca starała się zapewnić klubowi z Värmland pierwszoligowy byt. Od pewnego momentu stało się jasne, że misja ta skazana jest na niepowodzenie, ale dobra dyspozycja Janogy nie mogła nie zostać dostrzeżona i akurat tę piłkarkę za rok znów będziemy oglądać na stadionach Damallsvenskan. Dla Mimmi Löwfenius oraz Liny Hurtig ostatni rok przebiegał pod znakiem kontuzji, które nie pozwoliły im wystąpić w większej liczbie spotkań. Większych problemów ze zdrowiem nie miała za to Anna Welin, która na koniec sezonu – podobnie zresztą jak Julia Zigiotii Olme – mogła świętować awans swojego zespołu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Sukces ten miał dla obu wymienionych piłkarek tym słodszy smak, że miały w nim całkiem spory udział. Tegoroczną dziesiątkę zamyka wykształcona piłkarsko w USA Julia Roddar, która po powrocie do kraju znalazła swoją przystań w Kvarnsveden i właśnie w barwach beniaminka zaliczyła całkiem udany sezon na pierwszoligowych boiskach.

sweden_xi_6

TOP-55 -środkowe pomocniczki

top4

Fridolina Rolfö nie jest rzecz jasna rozgrywającą w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale w minionym roku zdecydowanie najwięcej minut rozegrała w drugiej linii. I to jak rozegrała! Wiosną zaliczyła piorunujące wejście do reprezentacji, w fazie grupowej Igrzysk była jedną z niewielu szwedzkich piłkarek, do których nie mogliśmy mieć jakichkolwiek pretensji o postawę na boisku i choć jej triumfalny pochód przerwać spróbowała kontuzja odniesiona w pierwszej połowie ćwierćfinału przeciwko USA, to Rolfö raz jeszcze wykazała się idealnym wyczuciem czasu i wróciła do gry po to, aby to od niej rozpoczęła się akcja, po której padł gol w zasadzie przesądzający sprawę mistrzostwa dla Linköping. Aż takich emocji miniony rok nie przyniósł Caroline Seger, ale kapitanka reprezentacji jak zwykle nie schodziła poniżej prezentowanego już od kilku lat poziomu i szczególnie podczas marcowego turnieju kwalifikacyjnego w Holandii była liderką z prawdziwego zdarzenia, bez której ciężko byłoby wywalczyć kwalifikację olimpijską. Na turnieju w Rio błysnęła za to jej wieloletnia koleżanka Lisa Dahlkvist, która najpierw popisała się asystą roku, gdy kilkudziesięciometrowym podaniem wypuściła w bój Blackstenius, a następnie zapisała się w historii szwedzkiej piłki, dwukrotnie skutecznie egzekwując decydujące o awansie do kolejnych rund jedenastki. Na boiskach ligowych podziwialiśmy za to filigranową Malin Diaz, która także udowodniła, że jak mało kto potrafi na milimetry wykonać decydujące, otwierające drogę do bramki podanie. Drugą, piłkarską młodość przeżywała Sandra Adolfsson i wraz z Emmi Alanen stworzyła w Vittsjö niesamowicie efektowny duet w środku pola. Kibice w Göteborgu oklaskiwali za to Elin Rubensson, która już chyba definitywnie przekonała samą siebie, że jej miejsce na boisku jest jednak w drugiej linii. Miejmy nadzieję, że do podobnych wniosków dojdzie także Pia Sundhage, jak dotąd próbująca ustawiać Rubensson na … lewym boku formacji defensywnej. Postawa Amandy Edgren sprawiła, że w Kristianstad za rok znów będziemy oglądać pierwszoligowe zmagania, zaś Emilia Appelqvist przyczyniła się do tego, że w górnej połówce tabeli sezon zakończył skazywany przez wielu na desperacką walkę o utrzymanie beniaminek ze Sztokholmu. Problemów ze znalezieniem swojej pozycji na placu gry nie miały także Irma Helin oraz Josefin Johansson, co z kolei z pewnością najbardziej ucieszyło fanów w Piteå.

sweden_xi_5