4. kolejka – zapowiedź

mm

W starciach Linköping – Göteborg zawsze gra się na sto procent (Fot Michael Erichsen)

Nokaut Rosengård na Eskilstunie, lider z Laponii i historyczne punkty Kalmar – to wszystko wydarzyło się w minionym tygodniu na szwedzkich boiskach. A co czeka nas w najbliższy weekend?

Mecz kolejki: Linköping vs Göteborg. Obie drużyny w trzech inauguracyjnych kolejkach dopisały do swojego dorobku po cztery punkty, co żadną miarą nie zadowala kibiców i właścicieli ani w Väster-, ani w Östergötland. Choć sezon dopiero się rozkręca, margines błędu został już przez obie ekipy całkowicie wykorzystany, a remis w bezpośrednim starciu w obu obozach zostanie przyjęty jak porażka. Gdyby typować faworyta wyłącznie na podstawie tego, co do tej pory widzieliśmy na ligowych boiskach, wyżej należałoby ocenić szanse gości z Göteborga. Zespół prowadzony od niedawna przez Marcusa Lantza wyglądał bowiem na zdecydowanie lepiej zorganizowany, a dodatkowo posiada on niezaprzeczalny atut w postaci jedynej w swoim rodzaju Christen Press. Nie zapominajmy jednak, że szwedzka ekstraklasa wymyka się jakiejkolwiek logice, więc jeśli w poniedziałkowy wieczór obejrzymy hat-tricka autorstwa Dowie lub Almqvist, to też chyba nie będziemy tym faktem przesadnie zaskoczeni. A może jednak będziemy?

Wydarzenie kolejki: Piteå broni lidera. Wiosna w Norrbotten upływa pod hasłem wydarzeń historycznych. W minioną niedzielę piłkarki z Piteå po raz pierwszy wdrapały się na szczyt tabeli Damallsvenskan, a teraz przyjdzie im bronić tej pozycji w starciu z inną rewelacją pierwszej fazy rozgrywek. Beniaminek z Växjö znajduje się bowiem obecnie na fali dwóch zwycięstw i wcale nie zamierza ułatwiać niespodziewanym liderkom z Norrbotten zadania. Pojedynki Andrei Norheim z Jennie Nordin, Anny Anvegård z Faith Ikidi, czy Fridy Boriero z Julią Karlenäs zapowiadają się wyjątkowo smakowicie, a w meczu, który może być ucztą dla koneserów poukładanego, zdyscyplinowanego futbolu, naprawdę trudno wskazać faworyta. Ale to tylko jeszcze jedna dobra wiadomość dla neutralnych obserwatorów.

Zagadka kolejki: czy Kalmar znów zdobędzie punkt(y)? Ten drugi beniaminek ze Småland dopiero co przywiózł trzy oczka z Vittsjö, ale jeśli nad Bałtykiem marzą o pozostaniu w krajowej elicie dłużej niż rok, trzeba szybko zapomnieć o tamtym zwycięstwie i poszukać kolejnych punktów w rywalizacji z innym zespołem ze Skanii. Piłkarki z Kristianstad na pewno przystąpią do tej potyczki mocno podrażnione, ale defensywa dowodzona przez 37-letnią Ifeomę Dieke już raz udowodniła, że potrafi utrzymać koncentrację przez dziewięćdziesiąt minut i zakończyć mecz z czystym kontem. Czy Ivarsson, Ckukwudi i Edgren znajdą na nią sposób? A może znów bohaterką okaże się wyrastająca powoli na liderkę ofensywy z Kalmar Amerykanka Shade Pratt?

ola+axman

Ellise Kellond-Knight – australijska nadzieja Hammarby (Fot. Ola Axman)

Piłkarka pod lupą: Elise Kellond-Knight. Australijska weteranka europejskich i azjatyckich boisk w swoim debiucie w barwach Hammarby dostała od Ann-Helén Grahm niespełna trzydzieści minut, ale i tak zdążyła pokazać próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności. W niedzielę fani ze Sztokholmu na pewno będą jednak liczyć na jeszcze więcej, gdyż wyjazdowe starcie z Eskilstuną może dać im odpowiedź na pytanie, o co tak naprawdę grać będzie w tym sezonie ich ukochana drużyna. Czy Kellond-Knight poradzi sobie z rolą liderki drugiej linii Hammarby? W stolicy nikt nie ma wątpliwości, że dokładnie tak się stanie.

Na pozostałych stadionach: Vittsjö i Limhamn Bunkeflo zmierzą się w trzecich tej wiosny derbach Skanii. Dwa tegoroczne starcia lokalnych rywali kończyły się wynikiem nierozstrzygniętym; być może mecz w Malmö przyniesie nam w końcu odpowiedź na pytanie kto obecnie rządzi w regionie. W Sztokholmie, zwycięską passę spróbuje powstrzymać grający bardzo atrakcyjną piłkę Rosengård, który na Stadionie Olimpijskim zmierzy się ze stołecznym Djurgården.

Zestaw par 4. kolejki:

omg4_01

omg4_02

omg4_03

omg4_04

omg4_05

omg4_06

Podsumowanie 3. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 3. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Piteå 2-0 Djurgården. Jeśli zostawać po raz pierwszy w historii klubu liderem Damallsvenskan, to tylko po takim meczu, jaki w niedzielę rozegrały piłkarki z Piteå. W starciu z niewygodnym przecież rywalem ze Sztokholmu zespół z Norrbotten zaprezentował futbol najwyższej próby, a na pochwały za swój występ zasłużyła każda z biegających po zielonej murawie zawodniczek. Najsłabszego ogniwa w ekipie z LF Areny tego dnia po prostu nie było.

Najładniejszy gol: Mia Persson (Limhamn Bunkeflo). Drużyna ubiegłorocznego beniaminka nie będzie miło wspominać wizyty na Valhalli, ale powrót do Malmö choć trochę osłodziła swoim koleżankom Mia Persson, zdobywając gola niezwykłej urody. Dośrodkowaną z narożnika piłkę zbyt krótko wybiły defensorki z Göteborga, a napastniczka ze Skanii wykorzystała to w najlepszy możliwy sposób.

Najlepsza piłkarka: Anja Mittag (Rosengård). W poprzednim sezonie jej dyspozycja była olbrzymim rozczarowaniem, ale w obecnym niemal 160-krotna reprezentantka Niemiec znów gra tak, jak w swoich najlepszych czasach na szwedzkich boiskach. Powiększając swój bramkowy dorobek o cztery gole, Mittag nie tylko dołożyła sporych rozmiarów cegiełkę do pogromu Eskilstuny, ale także potwierdziła, że w walce o koronę królowej strzelczyń naprawdę warto na nią stawiać.


3. kolejka w liczbach:

Gole: 21  (średnia 3.50 / mecz)

Rzuty karne: 2  (oba wykorzystane)

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 1

Najwyższa frekwencja: 1 619  (Hammarby – Växjö)

Najniższa frekwencja: 382  (Kristianstad – Linköping)

Najszybszy gol: Anja Mittag (Rosengård) – 2. minuta (vs. Eskilstuna)

Najpóźniej strzelony gol: Frida Sjöberg (Hammarby) – 90+1. minuta (vs. Växjö)


Jedenastka kolejki:

TEAM_3

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Tak smakuje życie – Piteå na szczycie!

10851305

Radość piłkarek z Piteå nie może dziwić (Fot. PT)

Już przed rozpoczęciem pierwszego, niedzielnego meczu w Damallsvenskan było jasne, że zwycięstwo nad Djurgården pozwoli piłkarkom z Piteå przynajmniej do najbliższej soboty spoglądać z góry na wszystkich ligowych rywali. Perspektywa spędzenia kolejnego tygodnia w wygodnym fotelu lidera, a także przemożna chęć zrewanżowania się sztokholmiankom za niedawną wpadkę w fazie grupowej Pucharu Szwecji, najwyraźniej okazały się wystarczającą motywacją, gdyż już od pierwszych minut to zawodniczki z Norrbotten przejęły całkowitą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Gospodynie wygrywały niemal wszystkie stykowe piłki w drugiej linii, a defensywa z Piteå skutecznie odcinała od podań Mię Jalkerud – zdecydowanie najgroźniejszą strzelbę w arsenale Joela Riddeza. Wśród miejscowych imponowały nie tylko piłkarki tylnych formacji, ale także ofensywny tercet Janogy – Jakobsson – Norheim, który w 11. minucie na tyle skutecznie rozmontował sztokholmskie zasieki, że Gudbjörg Gunnarsdottir musiała po raz pierwszy tego popołudnia wyciągać piłkę z siatki. Gospodynie nie zamierzały jednak zadowalać się skromnym prowadzeniem i jeszcze przed przerwą udało się je podwyższyć. Sprowadzony z Lyonu norweski supertalent tym razem wystąpił w roli asystentki, a akcję sfinalizowała Julia Karlenäs.

Więcej goli na LF Arenie już nie padło, choć niemal każdy z bitych przez June Pedersen stałych fragmentów powodował niemałe zamieszanie w szesnastce Gunnarsdottir. Przyjezdne próbowały odgryzać się nielicznymi kontratakami, ale stabilna defensywa z Norrbotten nie pozwalała im na zbyt wiele, w efekcie czego najgroźniejszą okazją gości w całym meczu okazał się niecelny strzał Fanny Andersson. Wprawdzie w samej końcówce piłkarki Djurgården zaczęły nieco częściej gościć pod bramką Cajsy Andersson, ale obrończynie Piteå koncentrację na odpowiednim poziomie zachowały aż do ostatniego gwizdka Sary Persson. Nagrodą za taką postawę były tym razem nie tylko trzy kolejne punkty, ale także historyczny awans na sam szczyt pierwszoligowej tabeli. Co by się nie wydarzyło do końca sezonu – 29. kwietnia 2018 już zapisał się w annałach szwedzkiego futbolu jako dzień, w którym czterdziestotysięczne miasteczko w Laponii stało się siedzibą najlepszego klubu piłkarskiego w kraju.

******

Historyczne chwile przeżywały dziś nie tylko piłkarki z Piteå, ale również ich koleżanki z Kalmar. Zwyciężając w Vittsjö, skazywany przez wielu na pewną degradację beniaminek zapisał bowiem na swoim koncie pierwsze w tym sezonie punkty, opuszczając niejako przy okazji strefę spadkową. Akcja, która przesądziła o losach spotkania miała miejsce w 72. minucie. Wszystko rozpoczęło się od długiego podania Elsy Karlsson, następnie szkocką bramkarkę Shannon Lynn próbowała pokonać Aivi Luik, aż wreszcie futbolówka trafiła pod nogi Shade Pratt i to ona – przy zdecydowanie zbyt biernej postawie obrończyń Vittsjö – uszczęśliwiła skromną grupkę kibiców z Kalmar. Przez większą część meczu to gospodynie były stroną przeważającą, ale podobnie jak tydzień temu w meczu przeciwko Linköping, fortuna znów im nie sprzyjała. W pierwszym kwadransie drugiej połowy, w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund, poprzeczkę bramki strzeżonej przez Tove Enblom obijały kolejno Hannah Wilkinson oraz Michelle De Jongh.

Planowe zwycięstwo odniosły natomiast podopieczne Marcusa Lantza, choć dość niespodziewanie defensywa Limhamn Bunkeflo trzymała się dzielnie aż do 48. minuty. Wtedy jednak właściwy sobie tryb włączyła Christen Press i piłkarki z Malmö mogły właściwie zapomnieć o wywiezieniu z Valhalli jakiejkolwiek znaczącej zdobyczy. Do dwóch goli Amerykanki jedno trafienie dołożyła także Elin Rubensson, pewnie egzekwując wywalczony przez Emmę Koivisto rzut karny, a gościom na pocieszenie pozostał ładny gol honorowy autorstwa Mii Persson.

Komplet niedzielnych wyników:

1

2

3

Edgren ratuje remis

image

Gol Amandy Edgren zapewnił zespołowi z Kristianstad jeden punkt (Fot. Kristianstadsbladet)

Gdy na kwadrans przed końcem meczu w Kristianstad, Linköping wciąż prowadził z ekipą ze Skanii różnicą jednego gola, miejscowi kibice mieli pełne prawo obawiać się powtórki ubiegłorocznego scenariusza. Przypomnijmy, że w sezonie 2017 podopieczne Elisabet Gunnardsottir przegrały obie bezpośrednie potyczki z mistrzyniami Szwecji, choć w żadnej z nich nie były bynajmniej zespołem gorszym. Dziś również to do piłkarek z Kristianstad należała inicjatywa, ale do 79. minuty nie przekładało się to na jakiekolwiek wymierne korzyści. Wtedy jednak perfekcyjnie rozegrany rzut wolny pozwolił Amandzie Edgren umieścić futbolówkę w siatce gości, dzięki czemu gospodynie zapisały na swoim koncie trzeci kolejny remis.

Efektowny gol byłej zawodniczki Göteborga wyrównał stan meczu, którego wynik otworzyła już w 11. minucie Kosovare Asllani. Powracająca do gry po drobnym urazie reprezentantka Szwecji zdecydowała się na strzał w krótki róg, który całkowicie zaskoczył nieprzygotowaną do interwencji Moę Olsson. Błąd młodej golkiperki Kristianstad pozwolił obrończyniom tytułu cieszyć się z prowadzenia przez niemal siedemdziesiąt minut, ale okazji na to, aby zdecydowanie wcześniej doprowadzić do remisu, gospodynie miały aż nadto. Przed szansą na pokonanie Hildy Carlén dwukrotnie stawała niezwykle bramkostrzelna tej wiosny Ivarsson, swoje okazje miały również Nilsson i Chukwudi, ale za każdym razem do pełni szczęścia brakowało miejscowym kilkunastu centymetrów. Strzelecką niemoc udało się ostatecznie przełamać w 79. minucie, ale na to, aby poszukać w tym meczu zwycięskiego gola, nie wystarczyło już piłkarkom ze Skanii czasu.

Paradoksalnie, z podziału punktów zdecydowanie bardziej zadowoleni mogą być w Linköping, gdyż drużyna Marcusa Walfridsona raz jeszcze pokazała, że w obecnej formie może liczyć co najwyżej na lokatę w środku ligowej stawki. Oczywiście, w kadrze zespołu z Östergötland znajdziemy wiele ciekawych indywidualności, ale póki ewidentnie nie potrafią one stworzyć na boisku zespołu. Najwięksi optymiści mogą rzecz jasna cieszyć się z powrotu Johanny Rasmussen oraz z obiecującego występu Nicoline Sørensen, ale prawda jest taka, że w mistrzowskim obozie na dziś zdecydowanie szybciej przybywa powodów do zmartwień niż do radości. Wyglądająca na poważną kontuzja Kildemoes, głupia i zupełnie niepotrzebna czerwona kartka Oskarsson, czy wreszcie kompletnie bezbarwny występ Banusic to tylko niektóre z nich.

******

Dwa zwycięstwa na inaugurację sezonu mocno rozbudziły apetyty piłkarek i kibiców Hammarby, ale sobotni mecz skutecznie ostudził ich nadmierny entuzjazm. Beniaminek z Växjö przyjechał do stolicy po trzy punkty i skutecznie realizując swój plan, ów cel zrealizował. Do 57. minuty bezbramkowy remis trzymała sztokholmiankom doskonale dysponowana Emma Holmgren, ale nawet ona była bezradna wobec sytuacyjnego strzału Anny Anvegård, który na początku drugiej połowy dał gościom prowadzenie. Debiutancki gol na pierwszoligowych boiskach na tyle pozytywnie nastroił królową strzelczyń Elitettan, że dwadzieścia minut później raz jeszcze udało jej się skierować futbolówkę do bramki drużyny ze Sztokholmu. Tym razem Anvegård przechytrzyła w walce o piłkę dwie opiekujące się nią defensorki Hammarby (Johansson i Abrahamsson), znów nie pozostawiając Holmgren szans na udaną interwencję. Gol honorowy padł już w doliczonym czasie gry, za sprawą Fridy Sjöberg, która zamieniła na bramkę dobrze wykonany przez rozgrywającą swój pierwszy mecz na szwedzkich boiskach Elise Kellond-Knight rzut wolny. Drugie z rzędu ligowe zwycięstwo Växjö nie było jednak ani przez moment zagrożone, a beniaminek ze Småland znów udowodnił, że walka o czołową szóstkę już w tym sezonie wcale nie musi być dla zespołu Pierre’a Fondina zadaniem niemożliwym do zrealizowania.

Komplet sobotnich wyników:

1

2

0-9? Eskilstuna przy telefonie!

original

Taki obrazek kibice w Malmö oglądali dziś aż dziewięć razy (Fot. Johan Nilsson)

Czwartkowe starcie w Malmö rozpoczęło się z kilkunastominutowym opóźnieniem ze względu na problemy drużyny gości z dotarciem na stadion, ale oglądając mecz można było mieć wątpliwości, czy piłkarki z Eskilstuny w ogóle pojawiły się tego dnia w Skanii. Na boisku znajdowało się wprawdzie jedenaście zawodniczek ubranych w niebieskie koszulki, ale poza pojedynczymi przebłyskami nie sprawiały one wrażenia zainteresowanych podjęciem walki z faworyzowanym rywalem. Oczywiście, musimy wziąć pewną poprawkę na to, że szczególnie w formacji defensywnej Jonas Björkgren musiał posłać w bój cokolwiek eksperymentalną czwórkę, ale jednak nawet to nie tłumaczy aż takiej bezradności ze strony gości. Pierwszy gol na Malmö IP powinien paść już w dwudziestej sekundzie, gdy na piątym metrze przed bramką Emelie Lundberg bez jakiejkolwiek opieki została pozostawiona Fiona Brown, ale fatalne pudło reprezentantki Szkocji natychmiast wynagrodziła miejscowym kibicom Anja Mittag, dla której był to dopiero początek fantastycznego wieczoru. Po niespełna czterech minutach, za sprawą wyrastającej na największą gwiazdę ligi Sanne Troelsgaard było już 2-0 dla Rosengård, a kolejne gole były już tylko wypadkową tego, że defensywa z Eskilstuny długimi fragmentami uczestniczyła w meczu wyłącznie teoretycznie. Wielkie strzelanie ekipy z Malmö zakończyło się ostatecznie na cyfrze dziewięć, choć gdyby końcowe zwycięstwo dziesięciokrotnych mistrzyń Szwecji było jeszcze wyższe, nikt w obozie United i tak nie powinien zgłaszać pretensji co do jego rozmiarów.

Na pochwałę za dzisiejszy występ zasługuje jednak nie tylko autorka czterech goli – Anja Mittag, ale cały zespół z Malmö. Do poziomu przeżywającej tej wiosny drugą, piłkarską młodość niemieckiej snajperki dostosowały się bowiem nie tylko Troelsgaard, Riley, czy Seger, lecz wszystkie zawodniczki desygnowane dziś do gry przez Jonasa Eidevalla. 35-letni szkoleniowiec również zasłużył zresztą na osobną laurkę, a postawa FC Rosengård w tegorocznych rozgrywkach wyraźnie pokazuje, jak wielkie znaczenie w dzisiejszym futbolu ma oddanie drużyny we właściwe ręce. Pamiętacie jeszcze, jak dysponujący przecież nie gorszą kadrą klub z Malmö męczył się w rundzie jesiennej? Różnica w jakości gry, pomijając nawet same wyniki, jest tu kolosalna.

Na przeciwnym biegunie znajduje się natomiast Eskilstuna, która po dzisiejszej porażce znalazła się na samym dnie ligowej tabeli. Dla klubu, który trzy poprzednie sezony kończył na podium, jest to zupełnie nowa sytuacja, ale nawet mając na uwadze rychły powrót do gry Barsley, Glas czy Menchel, otrzymanych właśnie sygnałów ostrzegawczych nie powinni na Tunavallen lekceważyć. Za przykład może posłużyć drużynie Jonasa Björkgrena historia lokalnego rywala z Örebro, który niespełna dwa lata po wyrównanym boju z PSG o ćwierćfinał Ligi Mistrzyń, niespodziewanie dla wszystkich przywitał się z Elitettan. Podobnego scenariusza z pewnością nikt w Eskilstunie nie chciałby przerabiać na własnej skórze.

Czwartkowy wynik:

1

3. kolejka – zapowiedź

680

W Linköping nie potrafią wytłumaczyć ligowego falstartu (Fot. Magnus Lejhall)

Jeśli po drugim z rzędu niesamowitym weekendzie ze szwedzką piłką wciąż wam mało boiskowych emocji, nie musicie wyczekiwać nadejścia kolejnej soboty. Piłkarki Damallsvenskan wracają bowiem do gry już jutro, a trzecia seria spotkań zapowiada się niezwykle smakowicie. Rozpoczniemy ją od bardzo mocnego uderzenia, czyli od starcia dwóch ubiegłorocznych medalistów, a później emocje będą już tylko rosły.

Mecz kolejki: Kristianstad vs Linköping. Wybór może trochę nieoczywisty, ale zapewniam, że jak najbardziej przemyślany i uzasadniony. Kristianstad przystępował do nowego sezonu z wielkimi aspiracjami, ale pomimo fenomenalnej dyspozycji kilku piłkarek (Ivarsson, Chikwelu, Chukwudi), wciąż czeka na swoje pierwsze ligowe zwycięstwo. Mistrzyniom z Linköping na inaugurację udało się wprawdzie wymęczyć 1-0 z beniaminkiem z Växjö, ale podopieczne Marcusa Walfridsona na początku rundy wiosennej w niczym nie przypominają zespołu, który miałby walczyć nie tyle o obronę tytułu, co w ogóle o lokatę w szeroko pojętej czołówce. Obie ekipy łączy również to, że w kwietniu zostały boleśnie zweryfikowane przez typowane przez wielu do spadku Vittsjö. Gdy połączymy te fakty, to wyjdzie nam, że na nowej arenie w Krisitanstad obejrzymy starcie, w którym żadna ze stron nie będzie mogła pozwolić sobie na porażkę. Brzmi zachęcająco? No jasne, że tak!

Wydarzenie kolejki: wielka szansa przed Christen Press. Amerykańska napastniczka wróciła do Göteborga i przywitała się ze swoimi starymi-nowymi kibicami w naprawdę niezłym stylu. Owszem, pozycja zespołu z Västergötland w ligowej tabeli jest daleka od oczekiwanej, ale akurat Press z postawionych przed nią zadań wywiązuje się póki co bez zarzutu. W najbliższą sobotę, rozpędzoną zawodniczkę z Kalifornii powstrzymać spróbuje defensywa Limhamn Bunkeflo, która z kolei w dwóch pierwszych kolejkach charakteryzowała się … dość swobodnym podejściem do swoich obowiązków. Czy w związku z tym na Valhalli czeka nas ostre, amerykański strzelanie? A może w Malmö w końcu dojdą do wniosku, że w kwestii gry obronnej nie warto brać przykładu z Kvarnsveden, gdyż może to zwiastować bardzo smutną jesień?

Zagadka kolejki: jak rewelacyjne są rewelacje? Gdyby przed rozpoczęciem sezonu ktoś powiedział, że po dwóch kolejkach tylko dwie drużyny będą miały na swoim koncie komplet punktów, najpewniej nikt nie wskazałby akurat tej pary. Hammarby i Piteå postanowiły jednak nie przejmować się eksperckimi typami i swoją wartość udowodniły w najlepszy możliwy sposób, czyli dobrą postawą na zielonej murawie. W najbliższy weekend zarówno sztokholmianki, jak i piłkarki z Norrbotten, podejmą rywalki na własnym stadionie, ale oprócz przeciwniczek z odpowiednio Växjö oraz Djurgården, przyjdzie im się zmierzyć z narastającą z każdym dniem presją. Jak liderki poradzą sobie w tych zupełnie nowych dla nich warunkach? Sprawdzimy to już niebawem.

jonasljungdahl

C. Seger i L. Dahlkvist – często po jednej stronie, jutro przeciwko sobie (Fot. Jonas Ljungdahl)

Piłkarki pod lupą: Caroline Seger oraz Lisa Dahlkvist. Zarówno w piłce klubowej, jak i w reprezentacyjnej, obie panie wielokrotnie wychodziły na boisko zjednoczone we wspólnym celu. Jutro wieczorem, dwie przyjaciółki staną się na nieco ponad dziewięćdziesiąt minut rywalkami. Na papierze zdecydowanym faworytem wydaje się być Rosengård z Caroline Seger, ale doskonale wiemy, że nasza liga widziała już nie takie niespodzianki, a Lisa Dahlkvist wciąż potrafi jednym prostopadłym podaniem odwrócić bieg wydarzeń (zapytajcie w USA, jeśli nie wierzycie).

Na pozostałych stadionach: Vittsjö IP było już tej wiosny świadkiem nieprawdopodobnych meczów, ale w najbliższą niedzielę kibice klubu ze Skanii z pewnością woleliby obejrzeć pewne zwycięstwo swoich ulubienic nad beniaminkiem z Kalmar, który wciąż czeka na pierwsze, historyczne punkty w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Zestaw par 3. kolejki:

omg3_01

omg3_02

omg3_03

omg3_04

omg3_05

omg3_06