0-9? Eskilstuna przy telefonie!

original

Taki obrazek kibice w Malmö oglądali dziś aż dziewięć razy (Fot. Johan Nilsson)

Czwartkowe starcie w Malmö rozpoczęło się z kilkunastominutowym opóźnieniem ze względu na problemy drużyny gości z dotarciem na stadion, ale oglądając mecz można było mieć wątpliwości, czy piłkarki z Eskilstuny w ogóle pojawiły się tego dnia w Skanii. Na boisku znajdowało się wprawdzie jedenaście zawodniczek ubranych w niebieskie koszulki, ale poza pojedynczymi przebłyskami nie sprawiały one wrażenia zainteresowanych podjęciem walki z faworyzowanym rywalem. Oczywiście, musimy wziąć pewną poprawkę na to, że szczególnie w formacji defensywnej Jonas Björkgren musiał posłać w bój cokolwiek eksperymentalną czwórkę, ale jednak nawet to nie tłumaczy aż takiej bezradności ze strony gości. Pierwszy gol na Malmö IP powinien paść już w dwudziestej sekundzie, gdy na piątym metrze przed bramką Emelie Lundberg bez jakiejkolwiek opieki została pozostawiona Fiona Brown, ale fatalne pudło reprezentantki Szkocji natychmiast wynagrodziła miejscowym kibicom Anja Mittag, dla której był to dopiero początek fantastycznego wieczoru. Po niespełna czterech minutach, za sprawą wyrastającej na największą gwiazdę ligi Sanne Troelsgaard było już 2-0 dla Rosengård, a kolejne gole były już tylko wypadkową tego, że defensywa z Eskilstuny długimi fragmentami uczestniczyła w meczu wyłącznie teoretycznie. Wielkie strzelanie ekipy z Malmö zakończyło się ostatecznie na cyfrze dziewięć, choć gdyby końcowe zwycięstwo dziesięciokrotnych mistrzyń Szwecji było jeszcze wyższe, nikt w obozie United i tak nie powinien zgłaszać pretensji co do jego rozmiarów.

Na pochwałę za dzisiejszy występ zasługuje jednak nie tylko autorka czterech goli – Anja Mittag, ale cały zespół z Malmö. Do poziomu przeżywającej tej wiosny drugą, piłkarską młodość niemieckiej snajperki dostosowały się bowiem nie tylko Troelsgaard, Riley, czy Seger, lecz wszystkie zawodniczki desygnowane dziś do gry przez Jonasa Eidevalla. 35-letni szkoleniowiec również zasłużył zresztą na osobną laurkę, a postawa FC Rosengård w tegorocznych rozgrywkach wyraźnie pokazuje, jak wielkie znaczenie w dzisiejszym futbolu ma oddanie drużyny we właściwe ręce. Pamiętacie jeszcze, jak dysponujący przecież nie gorszą kadrą klub z Malmö męczył się w rundzie jesiennej? Różnica w jakości gry, pomijając nawet same wyniki, jest tu kolosalna.

Na przeciwnym biegunie znajduje się natomiast Eskilstuna, która po dzisiejszej porażce znalazła się na samym dnie ligowej tabeli. Dla klubu, który trzy poprzednie sezony kończył na podium, jest to zupełnie nowa sytuacja, ale nawet mając na uwadze rychły powrót do gry Barsley, Glas czy Menchel, otrzymanych właśnie sygnałów ostrzegawczych nie powinni na Tunavallen lekceważyć. Za przykład może posłużyć drużynie Jonasa Björkgrena historia lokalnego rywala z Örebro, który niespełna dwa lata po wyrównanym boju z PSG o ćwierćfinał Ligi Mistrzyń, niespodziewanie dla wszystkich przywitał się z Elitettan. Podobnego scenariusza z pewnością nikt w Eskilstunie nie chciałby przerabiać na własnej skórze.

Czwartkowy wynik:

1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s