Podsumowanie 18. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 18. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Rosengård 3-0 Kristianstad. W jaki sposób najlepiej odpowiedzieć krytykom? Na boisku! Z takiego założenia wyszedł również Jonas Eidevall i zamiast kontynuować bezsensowne dyskusje na temat sędziowskich kontrowersji (w czym przodowali jego poprzednicy na stanowisku trenera FCR), skupił się na właściwym przygotowaniu swojego zespołu do niezwykle istotnego, derbowego starcia. Efekty były więcej niż zadowalające – osłabiony Rosengård zagrał tak, jak przystało na faworyta rozgrywek i w pełni zasłużenie sięgnął po pełną pulę.

Najładniejszy gol: Glodis Perla Viggosdottir (Rosengård). Pierwsze minuty rywalizacji na Malmö IP to bardzo odważna gra gości z Kristianstad i kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby nasza dzisiejsza bohaterka stosunkowo szybko nie wprowadziła meczu na właściwe dla Rosengård tory. Viggosdottir sama rozpoczęła bramkową akcję fenomenalnym przechwytem na wysokości własnego pola karnego, po czym przebiegła kilkadziesiąt metrów i po przeciwnej stronie boiska wykończyła ją celnym strzałem po ziemi. Tak się gra w Damallsvenskan!

Najlepsza piłkarka: Glodis Perla Viggosdottir (Rosengård). Ostatnie tygodnie to dla islandzkiej defensorki prawdziwy, emocjonalny rollercoaster, ale na szczęście nie odbija się to na jej boiskowej dyspozycji. Niewykluczone, że ponownie zobaczymy Viggosdottir w najlepszej jedenastce sezonu i jeśli tak się stanie, to będzie to wybór jak najbardziej właściwy. Cieszmy się póki tak często możemy ją oglądać, bo transfer do jednej z lig ścisłego, światowego topu jest w jej przypadku wyłącznie kwestią czasu.


18. kolejka w liczbach:

Gole: 20  (średnia 3.33 / mecz)

Rzuty karne: 3  (2 wykorzystane)

Żółte kartki: 9

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 868  (Hammarby – Göteborg)

Najniższa frekwencja: 302  (Kalmar – Linköping)

Najszybszy gol: Beata Kollmats (Göteborg) – 1. minuta (dla Hammarby)

Najpóźniej strzelony gol: Tove Almqvist (Linköping) – 90+1. minuta (vs. Kalmar)


Jedenastka kolejki:

TEAM_18

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

dam

Trzynasty raz Piteå

Mia

Piteå górą, a finisz ligi coraz bliżej (Fot. DIF)

To nie był piękny mecz. To nie był mecz, do którego powracać będziemy po latach, aby docenić kunszt którejkolwiek z  biegających dziś po murawie Stadionu Olimpijskiego drużyn. Jestem jednak dziwnie spokojny, że dla kibiców z Norrbotten i całej północnej Szwecji nie ma to najmniejszego znaczenia. Najważniejsze, że w 20. minucie dośrodkowana przez June Pedersen piłka spadła na głowę Kim Sundlöv i chwilę później zatrzepotała w siatce stołecznego zespołu. Jeden dobrze wykonany rzut wolny i jedna nieszczęśliwa interwencja defensorki Djurgården przesądziły o tym, że trzy punkty poleciały razem z ekipą Stellana Carlssona do Piteå.

Gdyby oceniać dzisiejsze widowisko na chłodno, to bezbramkowy remis byłby chyba najbardziej sprawiedliwym rezultatem. Jeśli jednak któraś z piłkarek zasłużyła na to, aby mieć udział w zdobyciu zwycięskiego gola, to z całą pewnością była to Pedersen. Doświadczona Norweżka imponowała nie tylko precyzyjnie bitymi stałymi fragmentami, ale przede wszystkim niezwykle solidną postawą w defensywie. To głównie za jej sprawą mająca za sobą świetny początek rundy jesiennej Julia Spetsmark nie błyszczała dziś tak, jak w poprzednich spotkaniach. Nieco bardziej aktywna od swojej koleżanki z formacji ofensywnej była za to Mia Jalkerud, ale jej również nie udało się poważnie przetestować bramkarskich umiejętności Cajsy Andersson. Najbliżej wyrównania gospodynie były w doliczonym czasie gry, ale w ogromnym zamieszaniu w polu karnym Piteå żadna z nich nie potrafiła przepchnąć futbolówki za linię bramkową.

W ekipie gości – poza wspomnianą Pedersen – na plus wyróżniała się powołana przez Petera Gerhardssona na październikowe zgrupowanie reprezentacji Nina Jakobsson. 23-letnia pomocniczka bardzo mądrze przetrzymywała piłkę z dala od szesnastki Andersson, co było o tyle istotne, że im dłużej trwał mecz, tym bardziej otwarcie przyjezdne dawały do zrozumienia, że nie interesuje ich nic poza dowiezieniem skromnej zaliczki do końcowego gwizdka. Sztuka ta powiodła się miedzy innymi właśnie dzięki Jakobsson, która w drugiej połowie kilka razy dała formacji defensywnej chwilę wytchnienia pomiędzy kolejnymi atakami Djurgården. Gościom udało się również sprawić, że z minuty na minutę gra stawała się coraz mniej płynna, co z kolei nie pozwalało sztokholmiankom złapać właściwego rytmu. To wszystko złożyło się ostatecznie na trzynaste w tym sezonie ligowe zwycięstwo dla Piteå i nawet jeśli nie było ono z gatunku tych najbardziej efektownych, to za moment już mało kto będzie o tym pamiętać.

******

Swoje zadanie wykonały także osłabione absencją Sanne Troelsgaard oraz Nathalie Björn zawodniczki Rosengård, choć sam początek derbów Skanii zwiastował im ciężką przeprawę. Kristianstad przyjechał bowiem do Malmö bez respektu dla zdecydowanie bardziej utytułowanego rywala i w pierwszych minutach podopiecznym Elisabet Gunnarsdottir udało się kilka razy zagrozić bramce Zeciry Musovic. Na szczęście dla aktualnych wicemistrzyń kraju, stosunkowo szybko spokój przywróciła gospodyniom Glodis Perla Viggosdottir, która sama rozpoczęła i zakończyła otwierający wynik meczu kontratak Rosengård. Jeszcze przed przerwą, swoje premierowe trafienie na szwedzkich boiskach zanotowała Celia Jimenez i choć Tess Olofsson początkowo gola reprezentantki Hiszpanii nie uznała, to po konsultacji ze swoim asystentem skorygowała decyzję na właściwą. Resztki nadziei na sprawienie niespodzianki Kristianstad straciło pomiędzy 60., a 70 minutą. Wtedy właśnie padł trzeci gol dla gospodyń (strzelczynią Anja Mittag po akcji Fiony Brown), a także kontuzji uniemożliwiającej dalszą grę doznała golkiperka KDFF Brett Maron. Honorowego gola ambitnie grające piłkarki ze wschodniej Skanii szukały oczywiście do końca doliczonego czasu gry, ale sposobu na dobrze dysponowaną defensywę Rosengård znaleźć tym razem nie były w stanie. Tym samym, piękna seria zwycięstw zakończona została na stadionie, na którym Kristianstad nie wygrał oficjalnego meczu jeszcze nigdy w swojej historii.

Mecz o sześć punktów – to termin, który na finiszu tegorocznej Damallsvenskan słyszeć będziemy nader często. Jedno z takich spotkań rozegrano dziś nieopodal Hässleholm i zgodnie z przewidywaniami zwycięsko zakończyły je piłkarki Limhamn Bunkeflo. Dlaczego zgodnie z przewidywaniami? Ponieważ grały przeciwko drużynie, która jak żadna inna lubi komplikować sobie sytuację w tabeli. Dla Vittsjö nawet remis w starciu z lokalnym rywalem był wynikiem do przyjęcia, ale podopieczne duetu Ross – Mårtensson uznały chyba, że to byłoby za proste i podały tlen lokalnemu rywalowi. Bramkowa akcja była następstwem błędu szkockiej bramkarki Shannon Lynn, która źle obliczyła lot dośrodkowanej przez Annę Welin piłki, z czego skwapliwie skorzystała Rakel Hönnudottir.

Komplet niedzielnych wyników:

Vittsjö – Limhamn Bunkeflo 0-1 (Hönnudottir 55.)

Rosengård – Kristianstad 3-0 (Viggosdottir 9., Jimenez 42., Mittag 60.)

Djurgården – Piteå 0-1 (Sundlöv 20. (s))

Z Bajen nie ma żartów

DntMh4qXoAMB8Yi

Julia Zigiotti załamana. Dziś cieszył się jej były klub (Fot. Hammarby IF)

Choć teoretycznie najciekawsze mecze 18. kolejki Damallsvenskan zaplanowano na niedzielę, dzisiejsze popołudnie ze szwedzką piłką także okazało się nadzwyczaj interesujące. Zadbały o to przede wszystkim piłkarki stołecznego Hammarby, które po raz drugi w tym sezonie okazały się lepsze od Göteborga, mocno komplikując w ten sposób drogę rywalek po mistrzowski tytuł. Po komplet punktów sięgnął dziś ponadto beniaminek z Växjö, a Linköping urządził sobie w deszczowym Kalmar trening strzelecki.

Wróćmy jednak do stolicy, bo tam działo się zdecydowanie najwięcej. Zaczęło się od prawdziwego trzęsienia ziemi, gdyż nie upłynęła jeszcze minuta gry, a Göteborg już musiał odrabiać straty. Co gorsza, piłkarki grające w czarnych strojach same sprowadziły na siebie całe nieszczęście, gdyż futbolówkę do bramki Jennifer Falk w kuriozalnych okolicznościach skierowała Beata Kollmats. A my mogliśmy tylko zastanawiać się dlaczego Marcus Lantz nie wyciągnął odpowiednich wniosków z porażki w Piteå i raz jeszcze w kluczowym momencie sezonu zdecydował się na eksperymenty między słupkami. Göteborg nie zamierzał oczywiście łatwo godzić się z porażką, bliskie pokonania Emmy Holmgren były między innymi Rubensson i Schough, ale urodzona w Uppsali golkiperka broniła dziś z dużym wyczuciem, a gdy zaszła taka potrzeba, sprzyjało jej również szczęście. Tego ostatniego ewidentnie zabrakło natomiast Kollmats, która w 70. minucie raz jeszcze miała spory udział przy golu dla Hammarby. Emma Jansson próbowała wykończyć akcję Amandy Johansson prawym skrzydłem, a kapitanka KGFC ustawiła się tak niefartownie, że odbita od niej piłka zupełnie zmyliła Falk. W końcówce przyjezdne stać było jeszcze na jeden zryw, ale przyniósł im on jedynie bramkę kontaktową autorstwa Tayor Leach po centrze Olivii Schough. Na więcej, pomimo olbrzymiego zamieszania w szesnastce Bajen w doliczonym czasie gry, zabrakło już gościom czasu, w efekcie czego po ostatnim gwizdku Sary Wiinikki cieszyli się nie tylko w Sztokholmie. Delikatne uśmiechy pojawiły się bowiem także na twarzach kibiców w Piteå, Malmö i Kristianstad.

Tydzień temu w Sztokholmie beniaminek z Växjö rozegrał swój prawdopodobnie najgorszy mecz w sezonie, ale trzecie z rzędu zwycięstwo na Myresjöhus Arenie szybko pozwoliło Pierre’owi Fondinowi i jego drużynie zapomnieć o tamtym niepowodzeniu. Mecz z osłabioną brakiem sprzedanej w ostatnich dniach francuskiego okienka transferowego do PSG Hanny Glas Eskilstuną od pierwszych minut układał się po myśli gospodyń. Wprawdzie Anna Anvegård w 18. minucie nie wykorzystała podyktowanego za faul Anniki Svensson rzutu karnego, ale zaledwie kilkadziesiąt sekund później najlepsza snajperka Växjö wzięła udany rewanż na Emelie Lundberg, korzystając z perfekcyjnego podania Signe Holt. Młoda Dunka w głównej roli wystąpiła także po przerwie, gdyż to ona wywalczyła drugą tego dnia jedenastkę dla gospodyń, którą tym razem pewnie wykonała Jelena Cankovic. Eskilstuna także miała w tym meczu momenty lepszej gry, ale pomimo starań bardzo aktywnego duetu Larsson – Okobi, gościom nie udało się zamienić na gola ani jednej spośród wykreowanych przez siebie okazji bramkowych. Trzy punkty pozostały więc w Småland, dzięki czemu zespół trenera Fondina może być już niemal pewny pozostania w Damallsvenskan na kolejny sezon.

O meczu w Kalmar nie ma sensu pisać wiele, gdyż gospodynie raz jeszcze udowodniły, że na ten moment nie są drużyną zasługującą na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Piłkarkom z Linköping należy się rzecz jasna pochwała za grę do końca, Kosovare Asllani znów pokazała, że we wrześniu złapała formę życia, Anna Oskarsson świetnie sprawdziła się na prawym wahadle, a Tove Almqvist dała fenomenalną zmianę, ale to wszystko działo się niestety na tle rywala, który umiejętnościami ewidentnie nie dorastał do rywalizacji na tym poziomie. W ostatnim kwadransie nad losem miejscowej drużyny płakać zaczęło nawet kalmarskie niebo, a spadające z niego obficie deszczowe łzy były najlepszym podsumowaniem piłkarskiej mizerii zaprezentowanej przez drużynę Martina Sjöstranda.

Komplet sobotnich wyników:

Växjö – Eskilstuna 2-0 (Anvegård 19., Cankovic 64. (k))

Kalmar – Linköping 1-9 (Haugstad 70. – Asllani 27. (k), 54., Maanum 35., Lantz 43., Rasmussen 63., Hurtig 75., 81., Angeldahl 79., Almqvist 90+1.)

Hammarby – Göteborg 2-1 (Kollmats 1. (s), Jansson 70. – Leach 89.)

18. kolejka – zapowiedź

image

Tine Schryvers i Rita Chikwelu potrafią grać przeciwko silnym rywalom (Fot. Bosse Nilsson)

Eskilstuna miała zakończyć mistrzowski sen Piteå, a tymczasem klub z Norrbotten niespodziewanie dla wszystkich znów przewodzi ligowej stawce. Taki już jest ten sezon, że przewidzieć nie da się w nim absolutnie niczego. W najbliższy weekend czekają nas między innymi podwójne derby Skanii, ale – nauczeni doświadczeniami z ostatnich miesięcy – w każdym zestawieniu jesteśmy mentalnie przygotowani na dosłownie każde rozstrzygnięcie. No, może zwycięstwo Kalmar nad Linköping byłoby sporych rozmiarów sensacją, choć z drugiej strony wciąż aktualne mistrzynie Szwecji przed dwoma dniami omal nie zostały wyrzucone z pucharu przez trzecioligowego średniaka. Jak więc widać, nawet w takich starciach nie można być już niczego pewnym.

Mecz kolejki: Rosengård vs Kristianstad. Derby Skanii, które przez lata miały jednego, wyraźnego faworyta. Dwa zwycięstwa podopiecznych Elisabet Gunnarsdottir nad zdecydowanie bardziej utytułowanym rywalem zza miedzy z pewnością pozwoliły jednak piłkarkom z Kristianstad uwierzyć, że Rosengård wcale nie jest zespołem z innej planety. Stawka meczu jest niezwykle wysoka, gdyż przegrany, jeśli nie zamknie sobie całkowicie drogi do tytułu mistrzowskiego, to z pewnością mocno ją sobie wydłuży. Ekipa ze wschodniej Skanii jeszcze nigdy w historii nie wywalczyła choćby punktu na Malmö IP. Czy pod nieobecność Nathalie Björn i Sanne Troelsgaard w szeregach gospodyń uda się napisać nowy rozdział derbowej rywalizacji? Jeśli na swoim poziomie z rundy jesiennej zagra Brett Maron, a Sif Atladottir z Mią Carlsson skutecznie powstrzymają ofensywne zapędy Mittag, Brown czy Utland, to niespodzianka wcale nie jest wykluczona, choć Rosengård oczywiście niezmiennie pozostaje papierowym faworytem.

Wydarzenie kolejki: jeszcze jedna próba lidera. Piteå już wiele razy w tym sezonie musiało bronić fotela lidera i podopiecznym Stellana Carlssona udawało się to ze zmiennym skutkiem. Sposób na rewelację rozgrywek znajdowały jednak wyłącznie ekipy ze Skanii, a Djurgården do takich się nie zalicza. Czy w związku z tym kibice z Norrbotten mogą przed potyczką na Stadionie Olimpijskim spać spokojnie? Niekoniecznie, bo w osobie Julii Spetsmark sztokholmianki wreszcie znalazły liderkę formacji ofensywnej, a Maddie Bauer okazała się nadspodziewanie solidnym wzmocnieniem środka pola. Powołana do kadry Petera Gerhardssona na październikowe zgrupowanie Cajsa Andersson może więc szykować się na kolejne intensywne popołudnie między słupkami strzeżonej przez siebie bramki.

Zagadka kolejki: dla kogo mecz o sześć punktów? Ani Vittsjö, ani Limhamn Bunkeflo nie mogą być pewne pozostania w Damallsvenskan na kolejny sezon. Sześciopunktowa zaliczka teoretycznie kazałaby nieco wyżej ocenić szanse zespołu Matta Rossa i Thomasa Mårtenssona, ale jesienny terminarz przemawia z kolei na korzyść ubiegłorocznego beniaminka. Wiele wyjaśni nam zatem bezpośrednie starcie, którego przebieg bacznie obserwować będą także sympatycy stołecznego Hammarby. W meczach decydujących o utrzymaniu emocji zawsze jest aż nadto, więc spędzenie niedzielnego popołudnia w towarzystwie Michelle De Jongh i Anny Welin nie jest wcale aż takim złym pomysłem.

original

Julia Zigiotti w październiku ma szansę zadebiutować w pierwszej reprezentacji (Fot. Expressen)

Piłkarka pod lupą: Julia Zigiotti. Rok temu dołożyła ogromną cegiełkę do utrzymania Hammarby w Damallsvenskan. Teraz, już jako piłkarka Göteborga, powróci do stolicy, aby pokonać swój poprzedni klub. Żeby było jeszcze bardziej interesująco, to wszystko dzieje się dosłownie chwilę po tym, jak po raz pierwszy w karierze otrzymała zaproszenie na zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Szwecji. Nikt nie ma wątpliwości, że sobotni mecz będzie dla 20-letniej wychowanki Bollstanäs ogromnym przeżyciem emocjonalnym, ale jeśli w Västergötland wciąż marzą o mistrzostwie, to trzy punkty ze Sztokholmu podopieczne Marcusa Lantza przywieźć po prostu muszą. A Zigiotti znów może mieć w tym spory udział.

Na pozostałych stadionach: Już bez Hanny Glas, Eskilstuna wybierze się do Växjö, aby stanąć w szranki z nieobliczalnym beniaminkiem. Do Småland zawitają również piłkarki z Linköping, które w nadmorskim Kalmar spróbują przedłużyć najbardziej efektowną w tym roku passę zwycięstw.

Zestaw par 18. kolejki:

omg18_01

omg18_02

omg18_03

omg18_04

omg18_05

omg18_06

Kadra na Norwegię i Włochy

Fotboll, Dam, VM-kval, Sverige - Ukraina

Kadra Petera Gerhardssona na powrót rozkochała w sobie kibiców (Fot. Bildbyrån)

Zwycięski mecz w Viborgu był niewątpliwie jednym z najlepszych, jakie szwedzka reprezentacja piłkarska rozegrała w ostatnich latach. Niektórzy odważnie stawiają go nawet w takim nieformalnym zestawieniu na pierwszym miejscu i naprawdę nie ma w tym żadnej wielkiej przesady. Dla Petera Gerhardssona i jego sztabu duńska wiktoria stanowi już jednak przeszłość. Na horyzoncie widać kolejne cele i wyzwania i to właśnie na nich trzeba teraz skupić całą swoją uwagę. Bo jeśli w czerwcu chcemy pojechać do Francji po to, aby odegrać na mundialu jakąkolwiek znaczącą rolę, to nie możemy pozwolić sobie na luksus zmarnowania choćby jednego dnia. I dobrze, że selekcjoner doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Nikt nie ma chyba wątpliwości co do tego, że Gerhardsson jest jednym z większych (jeśli nie w ogóle największym) zwycięzcą sierpniowo-wrześniowego zgrupowania. Postawa szwedzkich piłkarek w dwóch ostatnich meczach eliminacyjnych sprawiła, że zaufanie do trenera i jego decyzji poszybowało ostro do góry, a to z kolei skutkuje tym, że przynajmniej w najbliższej przyszłości klimat wokół kadry będzie pozytywny. Mając jeszcze całkiem świeżo w pamięci ostatni etap przygotowań do EURO 2017 w Holandii, doskonale wiemy, jak bardzo właśnie takich emocji nam wtedy brakowało. Zdobycie przychylności mediów nie jest jednak najcenniejszym skalpem Gerhardssona i jego ekipy. Zdecydowanie ważniejsze jest to, że wierzą w niego także same zawodniczki. Wiadomo, że w sportach zespołowych każda drużyna jest organizmem złożonym z wielu pojedynczych elementów, ale obecnemu selekcjonerowi udało się poukładać je tak, że efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Tu nie chodzi o to, że grałyśmy bardziej ofensywnie. My po prostu dokładnie wiedziałyśmy, co mamy grać – powiedziała na gorąco jedna z bohaterek starcia w Viborgu (nazwiska nie przytaczam ze względu na nieoficjalny charakter tamtej wypowiedzi) i słowa te chyba najlepiej oddają różnicę między kadrą Gerhardssona, a tym, co serwowano nam w przeszłości i do czego tak bardzo nie chcielibyśmy wracać.

Podczas dzisiejszej konferencji poznaliśmy nazwiska 24 piłkarek powołanych na październikowe mecze z Norwegią i Włochami. Zaskoczenia? Brak, jeśli uważnie śledzi się rozgrywki ligowe. Zaproszenie na zgrupowanie dostały bowiem te zawodniczki, które pozytywnie wyróżniały się w swoich drużynach klubowych. Trudno zresztą byłoby mi krytykować ten wybór, skoro każdą z trzech potencjalnych debiutantek regularnie umieszczałem ostatnimi czasy w jedenastkach kolejki, o czym doskonale wiedzą stali czytelnicy Szwedzkiej Piłki. Sam Gerhardsson wyraźnie daje jednak do zrozumienia, że selekcja nie została jeszcze zakończona. Przez rok w prowadzonej przeze mnie kadrze zagrało prawie 40 zawodniczek. To dużo, ale na pewno będziemy sprawdzać jeszcze kolejne. Przed finałami mistrzostw świata rozegramy jeszcze dziesięć meczów i każdy z nich będzie dla nas istotny – podsumowuje selekcjoner. I raz jeszcze trudno się z nim nie zgodzić.

Nie od dziś wiadomo, że mecze towarzyskie są idealnym polem do eksperymentów i niewątpliwie już w październikowych potyczkach możemy się ich spodziewać. Nie ma jednak mowy o eksperymentowaniu dla samego eksperymentowania, gdyż wszystko musi mieć swój cel. Tak było z wystawieniem czteroosobowego bloku defensywnego na Ukrainę, z przekwalifikowaniem Kosovare Asllani do roli klasycznej dziesiątki, czy wreszcie z całkowicie autorskim pomysłem na wykorzystanie do maksimum potencjału Stiny Blackstenius (swoją drogą ciekawe, czy ten ostatni patent skopiują w Montpellier) i tak będzie również w przyszłości. W meczach z Norwegią i z Włochami najważniejszy jest nie wynik (Co mi przyjdzie z samego zwycięstwa? – pytał retorycznie selekcjoner), a przetestowanie pewnych schematów na tle solidnych przeciwniczek. Gerhardsson chciałby, aby szwedzka ofensywa stała się jeszcze bardziej mobilna, a piłkarki czuły się bardziej komfortowo z piłką przy nodze, bo – jak sam zauważył – do Francji czy USA jeszcze sporo nam w tym względzie brakuje. Osobnym tematem są oczywiście stałe fragmenty gry i tu absolutnie wszyscy – z selekcjonerem na czele – widzimy ogromne rezerwy. Kluczowe jest jednak to, aby być w stanie sięgnąć do nich za dziewięć miesięcy.

A póki co pozostaje tylko podziękować Peterowi Gerhardssonowi za to, że mecze i zgrupowania kadry znów stały się wydarzeniem, na które czeka się z niekłamaną ekscytacją. Za to, że konflikty na linii reprezentacja – kluby zostały już dawno zażegnane, a selekcjoner nie tylko potrafi prowadzić partnerski dialog z opiekunami najlepszych drużyn w kraju, ale nawet liczy się z ich zdaniem. I wreszcie za to, że wreszcie udało się wyważyć drzwi i wpuścić trochę świeżego powietrza tam, gdzie poprzednia ekipa pozostawiła po sobie spaloną ziemię. Niby nic specjalnego, a jednak w ostatnich latach trochę odzwyczailiśmy się w niektórych aspektach od normalności.


Kadra na Norwegię i Włochy:

Bramkarki: Cajsa Andersson (Piteå), Hedvig Lindahl (Chelsea), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Nathalie Björn (Rosengård), Mia Carlsson (Kristianstad), Magdalena Eriksson (Chelsea), Nilla Fischer (Wolfsburg), Hanna Glas (Eskilstuna), Anna Oskarsson (Linköping), Linda Sembrant (Montpellier)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Linköping), Lina Hurtig (Linköping), Nina Jakobsson (Piteå), Julia Karlernäs (Piteå), Julia Roddar (Göteborg), Elin Rubensson (Göteborg), Olivia Schough (Göteborg), Caroline Seger (Rosengård)

Napastniczki: Anna Anvegård (Växjö), Stina Blackstenius (Montpellier), Sofia Jakobsson (Montpellier), Mimmi Larsson (Eskilstuna), Julia Zigiotti (Göteborg)


Szwedzki rozkład jazdy:

4. października, godz.  18:45 (Helsingborg): Szwecja – Norwegia

9. października, godz. 18:15 (Cremona): Włochy – Szwecja

Podsumowanie 17. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 17. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Piteå 2-0 Eskilstuna. To miała być ciężka przeprawa dla podopiecznych Stellana Carlssona i … rzeczywiście tak było. Rozpędzona Eskilstuna postawiła bardzo trudne warunki, ale solidna postawa formacji defensywnej, a także dwie akcje napędzane przez duet Jakobsson – Janogy przesądziły o tym, że komplet punktów pozostał w Norrbotten. Piteå ewidentnie nie zamierza przedwcześnie wypisywać się z wyścigu o mistrzostwo, a my możemy się z tego powodu tylko cieszyć.

Najładniejszy gol: Sanne Troelsgaard (Rosengård). Reprezentantka Danii była niewątpliwie pierwszoplanową aktorką starcia w Linköping. W tej rubryce nie będziemy jednak wracać do cokolwiek kontrowersyjnej czerwonej kartki, lecz do strzału, który w 25. minucie uciszył kibiców z Östergötland. Tak perfekcyjnie uderzonej piłki Stephanie Labbé nie odbiłaby nawet wtedy, gdy w barwach Örebro rozgrywała swój najlepszy sezon w karierze.

Najlepsza piłkarka: Kosovare Asllani (Linköping). Jest forma? Pewnie, że jest! 118-krotna reprezentantka Szwecji od pewnego czasu znów jest najlepszą, boiskową wersją siebie i w Linköping z tego powodu na pewno nie zamierzają rozpaczać. Co innego w Malmö, bo przecież gdyby nie Asllani, Rosengård najpewniej przywiózłby wczoraj z Östergötland przynajmniej punkt. A tak, to znów trzeba gonić czołówkę.


17. kolejka w liczbach:

Gole: 21  (średnia 3.50 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 15

Czerwone kartki: 2

Najwyższa frekwencja: 1 842  (Piteå – Eskilstuna)

Najniższa frekwencja: 276  (Limhamn Bunkeflo – Hammarby)

Najszybszy gol: Rebecka Blomqvist (Göteborg) – 3. minuta (vs. Vittsjö)

Najpóźniej strzelony gol: Sofie Junge (Vittsjö) – 90+4. minuta (vs. Göteborg)


Jedenastka kolejki:

TEAM_17

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

dam