Trzynasty raz Piteå

Mia

Piteå górą, a finisz ligi coraz bliżej (Fot. DIF)

To nie był piękny mecz. To nie był mecz, do którego powracać będziemy po latach, aby docenić kunszt którejkolwiek z  biegających dziś po murawie Stadionu Olimpijskiego drużyn. Jestem jednak dziwnie spokojny, że dla kibiców z Norrbotten i całej północnej Szwecji nie ma to najmniejszego znaczenia. Najważniejsze, że w 20. minucie dośrodkowana przez June Pedersen piłka spadła na głowę Kim Sundlöv i chwilę później zatrzepotała w siatce stołecznego zespołu. Jeden dobrze wykonany rzut wolny i jedna nieszczęśliwa interwencja defensorki Djurgården przesądziły o tym, że trzy punkty poleciały razem z ekipą Stellana Carlssona do Piteå.

Gdyby oceniać dzisiejsze widowisko na chłodno, to bezbramkowy remis byłby chyba najbardziej sprawiedliwym rezultatem. Jeśli jednak któraś z piłkarek zasłużyła na to, aby mieć udział w zdobyciu zwycięskiego gola, to z całą pewnością była to Pedersen. Doświadczona Norweżka imponowała nie tylko precyzyjnie bitymi stałymi fragmentami, ale przede wszystkim niezwykle solidną postawą w defensywie. To głównie za jej sprawą mająca za sobą świetny początek rundy jesiennej Julia Spetsmark nie błyszczała dziś tak, jak w poprzednich spotkaniach. Nieco bardziej aktywna od swojej koleżanki z formacji ofensywnej była za to Mia Jalkerud, ale jej również nie udało się poważnie przetestować bramkarskich umiejętności Cajsy Andersson. Najbliżej wyrównania gospodynie były w doliczonym czasie gry, ale w ogromnym zamieszaniu w polu karnym Piteå żadna z nich nie potrafiła przepchnąć futbolówki za linię bramkową.

W ekipie gości – poza wspomnianą Pedersen – na plus wyróżniała się powołana przez Petera Gerhardssona na październikowe zgrupowanie reprezentacji Nina Jakobsson. 23-letnia pomocniczka bardzo mądrze przetrzymywała piłkę z dala od szesnastki Andersson, co było o tyle istotne, że im dłużej trwał mecz, tym bardziej otwarcie przyjezdne dawały do zrozumienia, że nie interesuje ich nic poza dowiezieniem skromnej zaliczki do końcowego gwizdka. Sztuka ta powiodła się miedzy innymi właśnie dzięki Jakobsson, która w drugiej połowie kilka razy dała formacji defensywnej chwilę wytchnienia pomiędzy kolejnymi atakami Djurgården. Gościom udało się również sprawić, że z minuty na minutę gra stawała się coraz mniej płynna, co z kolei nie pozwalało sztokholmiankom złapać właściwego rytmu. To wszystko złożyło się ostatecznie na trzynaste w tym sezonie ligowe zwycięstwo dla Piteå i nawet jeśli nie było ono z gatunku tych najbardziej efektownych, to za moment już mało kto będzie o tym pamiętać.

******

Swoje zadanie wykonały także osłabione absencją Sanne Troelsgaard oraz Nathalie Björn zawodniczki Rosengård, choć sam początek derbów Skanii zwiastował im ciężką przeprawę. Kristianstad przyjechał bowiem do Malmö bez respektu dla zdecydowanie bardziej utytułowanego rywala i w pierwszych minutach podopiecznym Elisabet Gunnarsdottir udało się kilka razy zagrozić bramce Zeciry Musovic. Na szczęście dla aktualnych wicemistrzyń kraju, stosunkowo szybko spokój przywróciła gospodyniom Glodis Perla Viggosdottir, która sama rozpoczęła i zakończyła otwierający wynik meczu kontratak Rosengård. Jeszcze przed przerwą, swoje premierowe trafienie na szwedzkich boiskach zanotowała Celia Jimenez i choć Tess Olofsson początkowo gola reprezentantki Hiszpanii nie uznała, to po konsultacji ze swoim asystentem skorygowała decyzję na właściwą. Resztki nadziei na sprawienie niespodzianki Kristianstad straciło pomiędzy 60., a 70 minutą. Wtedy właśnie padł trzeci gol dla gospodyń (strzelczynią Anja Mittag po akcji Fiony Brown), a także kontuzji uniemożliwiającej dalszą grę doznała golkiperka KDFF Brett Maron. Honorowego gola ambitnie grające piłkarki ze wschodniej Skanii szukały oczywiście do końca doliczonego czasu gry, ale sposobu na dobrze dysponowaną defensywę Rosengård znaleźć tym razem nie były w stanie. Tym samym, piękna seria zwycięstw zakończona została na stadionie, na którym Kristianstad nie wygrał oficjalnego meczu jeszcze nigdy w swojej historii.

Mecz o sześć punktów – to termin, który na finiszu tegorocznej Damallsvenskan słyszeć będziemy nader często. Jedno z takich spotkań rozegrano dziś nieopodal Hässleholm i zgodnie z przewidywaniami zwycięsko zakończyły je piłkarki Limhamn Bunkeflo. Dlaczego zgodnie z przewidywaniami? Ponieważ grały przeciwko drużynie, która jak żadna inna lubi komplikować sobie sytuację w tabeli. Dla Vittsjö nawet remis w starciu z lokalnym rywalem był wynikiem do przyjęcia, ale podopieczne duetu Ross – Mårtensson uznały chyba, że to byłoby za proste i podały tlen lokalnemu rywalowi. Bramkowa akcja była następstwem błędu szkockiej bramkarki Shannon Lynn, która źle obliczyła lot dośrodkowanej przez Annę Welin piłki, z czego skwapliwie skorzystała Rakel Hönnudottir.

Komplet niedzielnych wyników:

Vittsjö – Limhamn Bunkeflo 0-1 (Hönnudottir 55.)

Rosengård – Kristianstad 3-0 (Viggosdottir 9., Jimenez 42., Mittag 60.)

Djurgården – Piteå 0-1 (Sundlöv 20. (s))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s