Niedziela cudów

5466359

Linköping górą! Ale na szczycie znów Piteå (Fot. Corren)

Takich emocji jak Damallsvenskan nie zapewni nie tylko żadna inna europejska liga, ale i wiele kasowych produkcji filmowych. O godzinie 16:00 Hammarby znajdowało się w niezwykle trudnym położeniu, obierając mocny kurs na Elitettan. W tym samym czasie korespondencyjną walkę o fotel wirtualnego lidera toczyły Göteborg i Rosengård, stosunkowo pewnie zmierzając w swoich meczach po trzy punkty. Kolejne trzy kwadranse przyniosły nam jednak więcej zwrotów akcji niż niejeden dobry thriller. Efekt końcowy? Hammarby dzięki znakomitemu finiszowi odskakuje od strefy spadkowej na siedem punktów, Rosengård traci dwa gole i dwie piłkarki, Vittsjö w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry wyrywa punkt na Ullevi, a starym-nowym liderem zostaje w tym całym zamieszaniu … skreślone już w zasadzie przez wszystkich Piteå. Powiedzcie sami, czy jest na świecie inna liga, która dostarczyła dziś aż tylu przeżyć?

Niedziela cudów rozpoczęła się jednak spokojnie, od pewnego zwycięstwa Djurgården nad Växjö. W starciu z beniaminkiem ze Småland, sztokholmianki od pierwszych minut były stroną bardziej aktywną i stosunkowo szybko przyniosło to bramkowy efekt. Rozgrywająca swój najlepszy mecz na szwedzkich boiskach Portia Boakye wycofała futbolówkę do nieobstawionej Ingibjörg Sigurdardottir, a islandzka defensorka pokonała Katie Fraine strzałem w krótki róg. Djurgården nie zamierzał jednak zwalniać tempa i jeszcze przed przerwą skromne prowadzenie udało się gospodyniom podwyższyć. Gol na 2-0 padł w dość niecodziennych okolicznościach; rzut wolny wykonywała Irma Helin, a dośrodkowana przez nią w pole karne gości piłka zaskoczyła trajektorią lotu wszystkich z golkiperką Växjö włącznie. W drugiej połowie z mocno przedłużonej drzemki wreszcie obudziły się przyjezdne, dzięki czemu obraz gry nieco się wyrównał, ale pomimo kilku okazji nie udało im się złapać kontaktu bramkowego. Najbliżej umieszczenia piłki w siatce Gudbjörg Gunnarsdottir były Cankovic oraz Anvegård, ale ze strzałem pierwszej doskonale poradziła sobie bramkarka ze Sztokholmu, a uderzenie najlepszej snajperki Växjö zatrzymało się na poprzeczce. Sama końcówka znów należała do gospodyń, ale one także nie wykorzystały żadnej z dwóch doskonałych okazji na dobicie rywalek.

Prawdziwe emocje wciąż były jednak przed nami, gdyż drużyny walczące o najbardziej eksponowane miejsca w tabeli swoje mecze miały dopiero rozpocząć. Jako pierwsze przypomniały o sobie piłkarki z Göteborga i za sprawą niesamowicie skutecznej w obecnych rozgrywkach Rebecki Blomqvist już w 3. minucie starcia z Vittsjö otworzyły wynik spotkania. Chwilę później, dzięki Elin Rubensson, było już 2-0 dla podopiecznych Marcusa Lantza i można było skupić się na tym, co równocześnie działo się na Arenie Linköping. Na teren ustępującego (czy aby na pewno?) mistrza przyjechał bowiem Rosengård i w początkowej fazie meczu zepchnął opromieniony wysokim zwycięstwem na Ukrainie zespół Olofa Unogårda do głębokiej defensywy. Gospodyniom nawet całkiem skutecznie udało się odciąć niezwykle groźny duet Mittag – Utland od zagrywanych w ich kierunku prostopadłych piłek, ale na perfekcyjne uderzenie Sanne Troelsgaard z dystansu odpowiedzi nie miała ani Stephanie Labbé, ani defensywa LFC. Rosengård prowadził, wysyłając tym samym jasny sygnał do Göteborga, że gra o tytuł wciąż trwa.

Druga połowa zaczęła się od bardzo kontrowersyjnej czerwonej kartki dla Troelsgaard, która skutkowała tym, że zespół Jonasa Eidevalla przez niespełna 40 minut musiał grać w liczebnym osłabieniu. Linköping postanowił odważniej zaatakować, ale chyba nawet sama Kosovare Asllani nie spodziewała się, że jej stosunkowo lekki strzał w środek bramki całkowicie zaskoczy Zecirę Musovic. Skoro jednak golkiperka ze Skanii wyciągnęła do gospodyń pomocną dłoń, to żal byłoby z tego nie skorzystać i najwyraźniej Kosse wyszła z podobnego założenia. Wyrównujący gol nie zadowolił jednak ambicji znajdujących się ewidentnie w uderzeniu piłkarek z Linköping i siedem minut później rekonwalescentka Lina Hurtig jeszcze bardziej uszczęśliwiła miejscowych fanów. Była piłkarka Umeå zdecydowała się na rajd lewym skrzydłem, zbiegła do linii końcowej, a zagraną przez nią futbolówkę do własnej bramki skierowała Hanna Folkesson. Do pomocniczki Rosengård trudno mieć jednak w tej sytuacji pretensje, gdyż gdyby nie jej interwencja, to akcję i tak zamknęłaby celnym strzałem Filippa Angeldahl. W tym momencie było już jasne, że zawodniczki ze Skanii nie mają już czego bronić i nawet pomimo drugiej tego dnia czerwonej kartki (tym razem dla Nathalie Björn) przyjezdne do samego końca szukały przynajmniej gola wyrównującego. Bezskutecznie, ale już po ostatnim gwizdku Sary Persson otrzymały one pocieszenie w postaci najnowszej wiadomości z Göteborga. Samobój Filippy Curmark oraz pierwszy w sezonie gol Sofie Junge (ten drugi zdobyty w ostatniej akcji meczu!) sprawiły, że swojego meczu nie wygrał też dotychczasowy lider. Oj, to był prawdziwy, emocjonalny rollercoaster dla wszystkich uczestniczących w nim drużyn!

Nie mniej ciekawie było w Malmö, gdzie Limhamn Bunkeflo do przerwy prowadził z Hammarby po golu Rakel Hönnudottir (świetna asysta Björklund). Taki wynik oznaczał, że zespół Otto Perssona niemal zrównywał się punktami ze swoim dzisiejszym rywalem, co biorąc pod uwagę wrześniowy i październikowy terminarz, stawiało go w całkiem sympatycznej pozycji przed decydującymi meczami. Trzy gole Hammarby po przerwie całkowicie odwróciły jednak sytuację i za sprawą Emmy Jansson, która w najlepszym możliwym momencie przypomniała sobie, że jednak potrafi celnie strzelać, to drużyna Isaka Dahlina znalazła się w znacznie bardziej komfortowym położeniu. Czy to już koniec niedzielnych wrażeń? Ależ skąd! Na LF Arenie w Piteå klasą dla siebie była Madelen Janogy i to jej dwa podania pozwoliły najpierw Andrei Norheim, a następnie Julii Karlernäs pokonać Emelie Lundberg. Efekt? Lider znów wrócił do Norrbotten, choć takiego scenariusza nie spodziewali się chyba nawet najbardziej optymistycznie nastawieni do życia kibice z dalekiej Północy! Ach, jaka szkoda, że na kolejne emocje spod znaku Damallsvenskan musimy czekać aż do soboty …

Komplet niedzielnych wyników:

Djurgården – Växjö 2-0 (Sigurdardottir 16., Helin 33.)

Limhamn Bunkeflo – Hammarby 1-3 (Hönnudottir 25. – Jansson 62., 89., Mijatovic 85.)

Göteborg – Vittsjö 2-2 (Blomqvist 3., Rubensson 17. – Curmark 59. (s), Junge 90+4.)

Linköping – Rosengård 2-1 (Asllani 63., Folkesson 70. (s) – Troelsgaard 25.)

Piteå – Eskilstuna 2-0 (Norheim 39., Karlernäs 64.)

Tęsknić nie będziemy

kalmartranarspark-jpg (1)

To już jest koniec pierwszoligowej przygody IFK Kalmar (Fot. TT)

Zaledwie pół roku temu, tuż przed startem sezonu, głośno zastanawialiśmy się, czy debiutująca na najwyższym szczeblu rozgrywek drużyna z Kalmar ma szansę stać się trzecim – obok pięknego, renesansowego zamku oraz zawartej na nim ponad 600 lat temu Unii trzech państw skandynawskich – symbolem tego urokliwego, nadbałtyckiego miasteczka. Od tamtych chwil minęło dokładnie sześć miesięcy i choć do końca sezonu jeszcze daleko, już wiemy, że tak się nie stanie. Oficjalny wyrok podpisany zostanie dopiero za kilka dni (lub jutro, jeśli swojego najbliższego meczu nie przegra Hammarby), ale w Småland już mogą powoli przygotowywać się do powrotu na zaplecze Damallsvenskan. Przygoda z wielką piłką okazała się nadzwyczaj krótka, a zderzenie z najlepszymi zespołami w kraju – niezwykle bolesne.

Czy będziemy tęsknić za pierwszoligowymi relacjami z Kalmar? Mówiąc szczerze – nie bardzo. Prawda jest bowiem taka, że ani pod wodzą Jonasa Walfridssona, ani za kadencji Maritna Sjöstranda, beniaminek nie przypominał drużyny gotowej do rywalizacji na tym poziomie. Jasne, dziesiątkujące kadrę kontuzje nie pomagały żadnemu z wymienionych panów, ale wydaje się, że nawet ze zdrowymi Amandą Fredriksson czy Idą Strömblad (obie chętnie obejrzelibyśmy w przyszłości na boiskach Damallsvenskan!) misja utrzymania ekstraklasy dla Kalmar zakończyłaby się niepowodzeniem. Pojedyncze przebłyski, a takie miewały przecież chociażby Pratt, Gunther, Nilsén, czy Haugstad, to zdecydowanie zbyt mało, aby w dzisiejszych czasach utrzymać się na pierwszoligowej powierzchni. Doświadczone Aivi Luik oraz Ifeoma Dieke robiły, co mogły, aby wspomóc swoje znacznie młodsze koleżanki w nierównej walce, ale tego zespołu w tej formule na więcej stać zwyczajnie nie było.

Dzisiejszy mecz, który w zasadzie przesądził o losie Kalmar, był w pewnym sensie doskonałym podsumowaniem całego sezonu w wykonaniu klubu znad Bałtyku. Najpierw, w odstępie 120 sekund, Linę Lundqvist dwukrotnie pokonała Amanda Edgren, a dziesięć minut później – po asyście Ogonny Chukwudi – poprawiła jeszcze Rita Chikwelu. Upłynął zaledwie kwadrans, a tak naprawdę można było się rozejść; mecz na Arenie Kristianstad był już rozstrzygnięty. Przyjezdne próbowały jeszcze się odgryźć (bezskutecznie, bo dwustuprocentową sytuację zmarnowała szybko zmieniona przez trenera Sjöstranda Fanny Nilsson), ale decydujący fragment meczu znów przespały. Który to już raz w tym sezonie? Nie sposób policzyć, ale było tego zdecydowanie zbyt dużo, aby marzyć o odegraniu na boiskach Damallsvenskan jakiejkolwiek pozytywnej roli.

Sporo było o Kalmar, ale na koniec warto docenić postawę Kristianstad. Ekipa Elisabet Gunnarsdottir znów zwyciężyła, a co równie istotne, zrobiła to na swoich warunkach. Trzy szybkie gole błyskawicznie ustawiły mecz, a w końcówce zniechęcone rywalki dobiła jeszcze piętnastoletnia Evelina Duljan, dla której był to pierwsze trafienie w ekstraklasie. Za tydzień piłkarkom ze wschodniej Skanii tak łatwo już nie będzie, ale sam fakt, że w drugiej połowie września pojadą na derby z Rosengård jako drużyna wciąż licząca się w walce nawet o mistrzostwo, już jest ich ogromnym sukcesem. W Malmö będzie zatem można zagrać bez presji, a mając w pamięci wiosenne starcie obu ekip doskonale wiemy, że przedwcześnie skreślać Kristianstad absolutnie nie wolno. Miała być ciekawa, ligowa jesień? No to jest!

Sobotni wynik:

Kristianstad – Kalmar 4-0 (Edgren 5., 7., Chikwelu 17., Duljan 86.)

17. kolejka – zapowiedź

Fotboll, Dam, Svenska Cupen, Final, Linkšping - RosengŒrd

Kosovare Asllani kontra Caroline Seger – poziom najwyższy z możliwych (Fot. Bildbyrån)

Choć najważniejsze rozstrzygnięcia w szwedzkiej piłce klubowej poznamy dopiero w ostatnich dniach października, tabela Damallsvenskan wreszcie zaczyna się nam choć trochę klarować. Oczywiście nie na tyle, abyśmy za chwilę mogli wskazać na przykład parę przyszłorocznych pucharowiczów, ale jednak nadchodzący weekend może nam przynieść odpowiedź na przynajmniej jedno kluczowe pytanie. I choćby dlatego warto spędzić go razem!

Mecz kolejki: Linköping vs Rosengård. Tym razem nie jest to mecz decydujący o mistrzostwie kraju (no, przynajmniej nie bezpośrednio), ale chyba nikogo, kto posiada przynajmniej podstawową wiedzę na temat szwedzkiej piłki klubowej, nie trzeba na niego specjalnie nakręcać. Walkę o środek pola stoczą przecież dwie piłkarki, które tydzień temu w Viborgu były najlepsze na boisku w meczu, którego szybko nie zapomnimy. Tym razem przyjdzie im zagrać przeciwko sobie, ale spłycanie rywalizacji Linköping z Rosengård do pojedynku Kosovare Asllani i Caroline Seger byłoby jednak sporym nadużyciem. Zarówno Jonas Eidevall, jak i Olof Unogård dysponują bowiem zdecydowanie szerszą grupą zawodniczek, które za kilkadziesiąt godzin będą mogły przesądzić o wyniku tej konfrontacji. W Östergötland liczą na kolejny błysk geniuszu Filippy Angeldahl i jeszcze jeden perfekcyjny występ Fridy Maanum, a w tym samym czasie w Malmö nadzieję pokłada się w skuteczności duetu Mittag – Troelsgaard i szczelnej, dyrygowanej przez Simone Boye defensywie. My natomiast oczekujemy, że po zwycięskich bojach w Lidze Mistrzyń i wyczerpującej podróży do domu, obie jedenastki będą w stanie dać nam spektakl godny całej sportowej i pozasportowej otoczki tego meczu.

Wydarzenie kolejki: pożegnanie z Kalmar na horyzoncie. Rachunek jest prosty: jeśli Kalmar przegra w sobotę w Kristianstad, a Hammarby dzień później wywalczy przynajmniej punkt w starciu z Limhamn Bunkeflo, beniaminek z nadbałtyckiego miasta straci już nawet matematyczne szanse na pozostanie w Damallsvenskan. Czy drużyna prowadzona od niedawna przez Martina Sjöstranda będzie w stanie sobie pomóc? Ciężka sprawa, bo przecież na nowym stadionie w Kristianstad jak dotąd jeszcze nikomu (rzecz jasna z wyjątkiem gospodyń) nie udało się wygrać. Iskierką nadziei może być dla fanów z Kalmar więcej niż przyzwoity występ w derbach Småland, a także absencja pauzujących za kartki Mii Carlsson i Josefine Rybrink wśród rywalek, ale wydaje się, że piłkarska jakość i tak będzie jutro po stronie klubu ze Skanii. Tym bardziej, że w Kristianstad wciąż mają wcale nie bezpodstawne nadzieje, że to jest właśnie ten rok, w którym uda się wykręcić najlepszy wynik w historii klubu.

Zagadka kolejki: kto obierze kurs na Elitettan? Oba kluby znajdują się aktualnie w beznadziejnej dyspozycji, oba co tydzień tracą przynajmniej jednego głupiego i całkowicie niepotrzebnego gola, oba zdają sobie sprawę, że margines błędu coraz bardziej się kurczy, ale świadomość ta póki przynosi jedynie negatywne rezultaty. W bezpośrednim starciu ktoś punkty zdobyć jednak musi, w związku z czym gra na Limhamns IP będzie się toczyć o coś więcej niż tylko trzy oczka. Zwycięstwo nad bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie może okazać się trampoliną, z której będzie można skutecznie odbić się od strefy spadkowej, konsekwencje ewentualnej porażki są chyba dla wszystkich oczywiste. Ani jedne, ani drugie nie potrafią w ostatnim czasie uszczęśliwić swoich kibiców; lepsza okazja ku temu może się już nie trafić.

peter_sundkvist

Przez ligowe podium do reprezentacji? Cajsa Andersson nie miałaby nic przeciwko (Fot. Peter Sundkvist)

Piłkarka pod lupą: Cajsa Andersson. Golkiperka Piteå w miniony weekend była postacią numer jeden swojego zespołu, ale jeśli w Norrland cały czas marzą o historycznym (wice)mistrzostwie, to taka dyspozycja Andersson musi w decydującej fazie sezonu stać się normą. Urodzona w Sztokholmie bramkarka doskonale zdaje sobie sprawę, że najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe nie tylko dla klubu, który obecnie reprezentuje, ale także dla jej kariery. Dobre występy z pewnością zwrócą uwagę Petera Gerhardssona, a powołanie do kadry na francuski mundial byłoby fantastyczną nagrodą za wytrwałość w dążeniu do celu. Póki co trzeba jednak skupić się wyłącznie na najbliższym wyzwaniu, bo na LF Arenę przyjeżdża Eskilstuna i – wbrew temu co mówi tabela – będzie chyba w tym starciu minimalnym faworytem. Mimmi Larsson i Felicia Karlsson ewidentnie znajdują się w uderzeniu, a powstrzymać je musi właśnie Andersson.

Na pozostałych stadionach: Mecze z udziałem lidera niezwykle rzadko lądują w tej rubryce, ale nie jest to bynajmniej oznaka tego, że potyczkę Göteborga z Vittsjö możemy sobie odpuścić. Zespół Marcusa Lantza śmiało podąża ku marzeniom i warto przekonać się, czy na Ullevi uda się postawić kolejny krok w kierunku ich realizacji. Ciekawie będzie także na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie, gdzie Djurgården postara się zrewanżować beniaminkowi z Växjö za wiosenną porażkę w Småland.

Zestaw par 17. kolejki:

omg17_01

omg17_02

omg17_03

omg17_04

omg17_05

omg17_06

Wracają z tarczą

bbb

Linköping strzelał w Charkowie dużo i celnie (Fot. Jens Bollius)

Dalekie wyprawy na Wschód nie zawsze były w tym roku udane dla szwedzkiej piłki, więc na pierwszą tej jesieni środę z Ligą Mistrzyń czekaliśmy z większą niż zazwyczaj niepewnością. Tym bardziej, że zarówno w klubie z Riazania (Samson, Basańska), jak i w drużynie z Charkowa (Apanasczenko, Owdijczuk) co chwilę natykaliśmy się na nazwiska jednoznacznie kojarzące się nam z lwowską tragedią. Tym razem jakichkolwiek przykrych niespodzianek udało się jednak uniknąć i zarówno mistrzynie, jak i wicemistrzynie Szwecji wrócą do kraju z cennymi, wyjazdowymi zwycięstwami na koncie.

Zdecydowanie dłużej i ciężej na punkty do klubowego i krajowego rankingu pracować musiały piłkarki Rosengård, które wybrały się do dalekiej Riazani. Stosunkowo pewnie kroczące po odzyskanie tytułu najlepszej drużyny w Rosji rywalki postawiły podopiecznym Jonasa Eidevalla bardzo trudne warunki, ale samobójczy gol Anny Biełomytcewej w 90. minucie zniweczył ich plany zakładające przynajmniej utrzymanie bezbramkowego remisu na własnym boisku. Zwycięstwo ekipy z Malmö, choć wywalczone w stosunkowo szczęśliwych okolicznościach, jak najbardziej oddaje jednak obraz meczu, w którym to przyjezdne były stroną dominującą. Jeszcze w pierwszej połowie bliska zdobycia gola była Fiona Brown, a po przerwie Samson doskonałą interwencją zatrzymała strzał Anji Mittag. Po jednym ze stałych fragmentów na listę strzelczyń mogła się wpisać także Caroline Seger, ale kapitanka reprezentacji Szwecji i tak swój udział przy bramkowej akcji zaliczyła (to po jej dośrodkowaniu w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry nieszczęśliwie interweniowała defensorka z Riazani). Po stronie gospodyń zdecydowanie najlepszą okazję miała na początku drugiej połowy spotkania Daniłowa, ale z jej uderzeniem nie bez problemów poradziła sobie Zecira Musovic, zachowując w ten sposób czyste konto.

Łatwiejsza niż się spodziewano przeprawa czekała natomiast Linköping Olofa Unogårda. Piłkarki z Östergötland do przerwy prowadziły w Charkowie 1-0, ale w drugiej połowie mistrzynie Ukrainy zagrały w defensywie tak, jak by pierwszy raz w życiu – i to całkiem przypadkowo – znalazły się na zielonej murawie. Kolejne gole dla mistrzyń Szwecji wpadały łatwiej niż na treningu, a grająca z polotem i fantazją drużyna gości w niczym nie przypominała tej, która tak okrutnie męczy się tydzień w tydzień na boiskach Damallsvenskan. Niezwykle obiecująco wypadł eksperyment z Fridą Maanum oraz Liną Hurtig jako parą napastniczek, świetną zmianę z ławki dała sprowadzona podczas letniego okienka Marie Alidou D’Anjou, ale na bardziej konstruktywne opinie dotyczące tej taktyki musimy poczekać do momentu, gdy zostanie ona sprawdzona na tle poważnego rywala. Żytłobud Charków w dzisiejszej dyspozycji takim z pewnością nie był, ale w niczym nie umniejsza to faktu, że Linköping odniósł pewne, wysokie zwycięstwo w meczu, którego jeszcze kilka dni temu trochę się nawet obawialiśmy.

Komplet środowych wyników:

Riazań 0-1 Rosengård (Biełomytcewa 90. (s))

Charków 1-6 Linköping (Woronina 70. – Maanum 26., 60., 86., Hurtig 48., Alidou D’Anjou 74., Rasmussen 82.)


W środowy wieczór zaległości nadrabiała także Damallsvenskan. W starciu dwóch sztokholmskich klubów niespodzianki nie było; po raz jedenasty z rzędu Djurgården okazał się lepszy od Hammarby w meczu najwyższej klasy rozgrywkowej. O zwycięstwie gospodyń przesądziły dziś dwie najskuteczniejsze strzelby w arsenale Joela Riddeza – Mia Jalkerud oraz Julia Spestmark, które sprawiedliwie podzieliły się bramkowym łupem. Honorowego gola dla gości zdobyła Lotta Ökvist, pokonując Gudbjörg Gunnarsdottir uderzeniem zza pola karnego.

Środowy wynik:

Djurgården 2-1 Hammarby (Jalkerud 15., Spetsmark 54. – Ökvist 32.)

 

Podsumowanie 16. kolejki

dam.png

Czas na podsumowanie 16. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Göteborg 4-2 Linköping. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to kolejny z tegorocznych meczów, który zapamiętamy na długo. Na słynnym stadionie Ullevi lider z Göteborga pokazał, że w tym sezonie naprawdę mierzy wysoko. Co godne podkreślenia, w starciu z ustępującym już chyba powoli mistrzem, podopieczne Marcusa Lantza popisały się niemal stuprocentową skutecznością. Ukłony!

Najładniejszy gol: Elin Rubensson (Göteborg). Nie lubię używać wielkich słów, gdy nie ma takiej potrzeby, ale gol autorstwa Elin Rubensson zasługuje na wszelkie możliwe pochwały. Siedemdziesięciometrowy rajd spod własnego pola karnego zakończony precyzyjnym strzałem w okienko bramki Stephanie Labbé – chyba sami przyznacie, że takich obrazków nie ogląda się codziennie.

Najlepsza piłkarka: Elin Rubensson (Göteborg). Dokładnie rok temu swoją postawą uratowała pierwszą ligę dla Göteborga. Dwanaście miesięcy później zależy od niej równie wiele, choć tym razem ekipa z Västergötland rywalizuje o zgoła odmienne cele. Czy i to wyzwanie uda się zakończyć pełnym sukcesem? Jeśli tak, to Rubensson wpisze swoje nazwisko na liście legend klubu. I wcale niewykluczone, że na pierwszym jej miejscu.


16. kolejka w liczbach:

Gole: 23  (średnia 3.83 / mecz)

Rzuty karne: 2  (oba wykorzystane)

Żółte kartki: 11

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 042  (Hammarby – Piteå)

Najniższa frekwencja: 445  (Kalmar – Växjö)

Najszybszy gol: Mimmi Larsson (Eskilstuna) – 2. minuta (vs. Limhamn Bunkeflo)

Najpóźniej strzelony gol: Frida Maanum (Linköping) – 90+1. minuta (vs. Göteborg)


Jedenastka kolejki:

TEAM_16

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

dam.png

Mistrzowski wyścig trwa

hp

Jeszcze nie wszystko stracone! – tak mogą myśleć w Piteå po zwycięstwie nad Hammarby (Fot. Bildbyrån)

Piłkarska niedziela w Szwecji upłynęła trochę w cieniu najważniejszych od wielu lat wyborów, ale jeśli ktoś wybrał spędzenie dzisiejszego popołudnia z Damallsvenskan, to z całą pewnością nie popełnił błędu. Fajerwerków w stylu wczorajszych goli Elin Rubensson czy Filippy Angeldahl tym razem nie obejrzeliśmy (choć strzał Niny Jakobsson prawdę mówiąc niewiele od nich odbiegał), ale Piteå oraz Kristianstad swoimi występami przekonały nas, że wciąż liczą się w walce nawet o mistrzowski tytuł. Po trzy punkty sięgnęła także bardzo solidna w rundzie jesiennej Eskilstuna, która za sprawą Mimmi Larsson w niespełna siedem minut ustawiła sobie mecz przeciwko Limhamn Bunkeflo.

Pierwsza połowa derbów Skanii nie była ekscytującym widowiskiem, ale to właśnie w niej rozstrzygnęły się losy tej potyczki. Zespół prowadzony przez Elisabet Gunnarsdottir wykazał się zdecydowanie większą dojrzałością i to ona okazała się kluczem do wywiezienia z Vittsjö kompletu punktów. Specjalne wyróżnienie za dzisiejszy występ należy się Ogonnie Chukwudi, która w 10. minucie dała się sfaulować Sandrze Adolfsson w polu karnym (jedenastkę na gola zamieniła Ivarsson), a dokładnie pół godziny później dośrodkowała idealnie na głowę swojej rodaczki Rity Chikwelu. Po przerwie do zdecydowanie bardziej odważnych ataków ruszyły gospodynie, ale ich wysiłki nagrodzone zostały jedynie honorowym trafieniem Clary Markstedt. Na więcej – pomimo naprawdę ambitnej postawy w końcówce – piłkarkom spod Hässleholm zabrakło już czasu, w związku z czym niezwykle ekspresyjnie reagujący przy linii bocznej duet trenerski Ross – Mårtensson (co ciekawe, obaj panowie zostali przedwcześnie odesłani przez Sarę Persson na trybuny!) musiał przełknąć gorycz drugiej z rzędu, ligowej porażki.

Cenne, wyjazdowe zwycięstwo odniosło także Piteå, które okazało się lepsze od stołecznego Hammarby. Osłabiona brakiem między innymi Emmy Holmgren drużyna ze Sztokholmu stosunkowo szybko dała się zaskoczyć rywalkom z Północy, a fatalny kiks Sejde Abrahamsson z zimną krwią wykorzystała Cecilia Edlund, już w 6. minucie dając swojemu zespołowi prowadzenie (asystę przy golu zapisała na swoim koncie bramkarka gości Cajsa Andersson). Podopieczne Stellana Carlssona poszły za ciosem i jeszcze przed przerwą udało im się poprawić rezultat, gdy w zamieszaniu podbramkowym największym sprytem wykazała się kapitanka ekipy z Norrbotten Ellen Löfqvist, a strzelanie na Hammarby IP już po zmianie stron zakończyła w niesamowicie efektowny sposób Nina Jakobsson. Pewne zwycięstwo gości oznacza, że Piteå wciąż nie rezygnuje ze sprawienia największej sensacji w nowożytnej historii szwedzkiego futbolu, choć bez wątpienia będzie o nią niezwykle trudno.

W dobrym stylu wygrała swój mecz Eskilstuna, która na Tunavallen nie dała najmniejszych szans rywalkom z Limhamn Bunkeflo. Można powiedzieć, że w pewnym sensie zadziałało tu prawo serii, gdyż piłkarki United jak dotąd wygrały wszystkie oficjalne spotkania przeciwko LB 07, nie tracąc w nich choćby jednego gola! Dziś również udało im się zachować czyste konto, choć przyjezdne kilka razy przetestowały aktualną dyspozycję Emelie Lundberg. Po stronie gospodyń łupem bramkowym podzieliły się natomiast Mimmi Larsson, Felicia Karlsson oraz rezerwowa Cajsa Åkerberg.

Komplet niedzielnych wyników:

Vittsjö – Kristianstad 1-2 (Markstedt 69. – Ivarsson 11. (k), Chikwelu 41.)

Hammarby – Piteå 0-3 (Edlund 6., Löfqvist 35., Jakobsson 61.)

Eskilstuna – Limhamn Bunkeflo 4-0 (Larsson 2., 7. (k), Karlsson 69., Åkerberg 89.)