Niedziela cudów

5466359

Linköping górą! Ale na szczycie znów Piteå (Fot. Corren)

Takich emocji jak Damallsvenskan nie zapewni nie tylko żadna inna europejska liga, ale i wiele kasowych produkcji filmowych. O godzinie 16:00 Hammarby znajdowało się w niezwykle trudnym położeniu, obierając mocny kurs na Elitettan. W tym samym czasie korespondencyjną walkę o fotel wirtualnego lidera toczyły Göteborg i Rosengård, stosunkowo pewnie zmierzając w swoich meczach po trzy punkty. Kolejne trzy kwadranse przyniosły nam jednak więcej zwrotów akcji niż niejeden dobry thriller. Efekt końcowy? Hammarby dzięki znakomitemu finiszowi odskakuje od strefy spadkowej na siedem punktów, Rosengård traci dwa gole i dwie piłkarki, Vittsjö w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry wyrywa punkt na Ullevi, a starym-nowym liderem zostaje w tym całym zamieszaniu … skreślone już w zasadzie przez wszystkich Piteå. Powiedzcie sami, czy jest na świecie inna liga, która dostarczyła dziś aż tylu przeżyć?

Niedziela cudów rozpoczęła się jednak spokojnie, od pewnego zwycięstwa Djurgården nad Växjö. W starciu z beniaminkiem ze Småland, sztokholmianki od pierwszych minut były stroną bardziej aktywną i stosunkowo szybko przyniosło to bramkowy efekt. Rozgrywająca swój najlepszy mecz na szwedzkich boiskach Portia Boakye wycofała futbolówkę do nieobstawionej Ingibjörg Sigurdardottir, a islandzka defensorka pokonała Katie Fraine strzałem w krótki róg. Djurgården nie zamierzał jednak zwalniać tempa i jeszcze przed przerwą skromne prowadzenie udało się gospodyniom podwyższyć. Gol na 2-0 padł w dość niecodziennych okolicznościach; rzut wolny wykonywała Irma Helin, a dośrodkowana przez nią w pole karne gości piłka zaskoczyła trajektorią lotu wszystkich z golkiperką Växjö włącznie. W drugiej połowie z mocno przedłużonej drzemki wreszcie obudziły się przyjezdne, dzięki czemu obraz gry nieco się wyrównał, ale pomimo kilku okazji nie udało im się złapać kontaktu bramkowego. Najbliżej umieszczenia piłki w siatce Gudbjörg Gunnarsdottir były Cankovic oraz Anvegård, ale ze strzałem pierwszej doskonale poradziła sobie bramkarka ze Sztokholmu, a uderzenie najlepszej snajperki Växjö zatrzymało się na poprzeczce. Sama końcówka znów należała do gospodyń, ale one także nie wykorzystały żadnej z dwóch doskonałych okazji na dobicie rywalek.

Prawdziwe emocje wciąż były jednak przed nami, gdyż drużyny walczące o najbardziej eksponowane miejsca w tabeli swoje mecze miały dopiero rozpocząć. Jako pierwsze przypomniały o sobie piłkarki z Göteborga i za sprawą niesamowicie skutecznej w obecnych rozgrywkach Rebecki Blomqvist już w 3. minucie starcia z Vittsjö otworzyły wynik spotkania. Chwilę później, dzięki Elin Rubensson, było już 2-0 dla podopiecznych Marcusa Lantza i można było skupić się na tym, co równocześnie działo się na Arenie Linköping. Na teren ustępującego (czy aby na pewno?) mistrza przyjechał bowiem Rosengård i w początkowej fazie meczu zepchnął opromieniony wysokim zwycięstwem na Ukrainie zespół Olofa Unogårda do głębokiej defensywy. Gospodyniom nawet całkiem skutecznie udało się odciąć niezwykle groźny duet Mittag – Utland od zagrywanych w ich kierunku prostopadłych piłek, ale na perfekcyjne uderzenie Sanne Troelsgaard z dystansu odpowiedzi nie miała ani Stephanie Labbé, ani defensywa LFC. Rosengård prowadził, wysyłając tym samym jasny sygnał do Göteborga, że gra o tytuł wciąż trwa.

Druga połowa zaczęła się od bardzo kontrowersyjnej czerwonej kartki dla Troelsgaard, która skutkowała tym, że zespół Jonasa Eidevalla przez niespełna 40 minut musiał grać w liczebnym osłabieniu. Linköping postanowił odważniej zaatakować, ale chyba nawet sama Kosovare Asllani nie spodziewała się, że jej stosunkowo lekki strzał w środek bramki całkowicie zaskoczy Zecirę Musovic. Skoro jednak golkiperka ze Skanii wyciągnęła do gospodyń pomocną dłoń, to żal byłoby z tego nie skorzystać i najwyraźniej Kosse wyszła z podobnego założenia. Wyrównujący gol nie zadowolił jednak ambicji znajdujących się ewidentnie w uderzeniu piłkarek z Linköping i siedem minut później rekonwalescentka Lina Hurtig jeszcze bardziej uszczęśliwiła miejscowych fanów. Była piłkarka Umeå zdecydowała się na rajd lewym skrzydłem, zbiegła do linii końcowej, a zagraną przez nią futbolówkę do własnej bramki skierowała Hanna Folkesson. Do pomocniczki Rosengård trudno mieć jednak w tej sytuacji pretensje, gdyż gdyby nie jej interwencja, to akcję i tak zamknęłaby celnym strzałem Filippa Angeldahl. W tym momencie było już jasne, że zawodniczki ze Skanii nie mają już czego bronić i nawet pomimo drugiej tego dnia czerwonej kartki (tym razem dla Nathalie Björn) przyjezdne do samego końca szukały przynajmniej gola wyrównującego. Bezskutecznie, ale już po ostatnim gwizdku Sary Persson otrzymały one pocieszenie w postaci najnowszej wiadomości z Göteborga. Samobój Filippy Curmark oraz pierwszy w sezonie gol Sofie Junge (ten drugi zdobyty w ostatniej akcji meczu!) sprawiły, że swojego meczu nie wygrał też dotychczasowy lider. Oj, to był prawdziwy, emocjonalny rollercoaster dla wszystkich uczestniczących w nim drużyn!

Nie mniej ciekawie było w Malmö, gdzie Limhamn Bunkeflo do przerwy prowadził z Hammarby po golu Rakel Hönnudottir (świetna asysta Björklund). Taki wynik oznaczał, że zespół Otto Perssona niemal zrównywał się punktami ze swoim dzisiejszym rywalem, co biorąc pod uwagę wrześniowy i październikowy terminarz, stawiało go w całkiem sympatycznej pozycji przed decydującymi meczami. Trzy gole Hammarby po przerwie całkowicie odwróciły jednak sytuację i za sprawą Emmy Jansson, która w najlepszym możliwym momencie przypomniała sobie, że jednak potrafi celnie strzelać, to drużyna Isaka Dahlina znalazła się w znacznie bardziej komfortowym położeniu. Czy to już koniec niedzielnych wrażeń? Ależ skąd! Na LF Arenie w Piteå klasą dla siebie była Madelen Janogy i to jej dwa podania pozwoliły najpierw Andrei Norheim, a następnie Julii Karlernäs pokonać Emelie Lundberg. Efekt? Lider znów wrócił do Norrbotten, choć takiego scenariusza nie spodziewali się chyba nawet najbardziej optymistycznie nastawieni do życia kibice z dalekiej Północy! Ach, jaka szkoda, że na kolejne emocje spod znaku Damallsvenskan musimy czekać aż do soboty …

Komplet niedzielnych wyników:

Djurgården – Växjö 2-0 (Sigurdardottir 16., Helin 33.)

Limhamn Bunkeflo – Hammarby 1-3 (Hönnudottir 25. – Jansson 62., 89., Mijatovic 85.)

Göteborg – Vittsjö 2-2 (Blomqvist 3., Rubensson 17. – Curmark 59. (s), Junge 90+4.)

Linköping – Rosengård 2-1 (Asllani 63., Folkesson 70. (s) – Troelsgaard 25.)

Piteå – Eskilstuna 2-0 (Norheim 39., Karlernäs 64.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s