Weekend trzech liderów

9095862

Karin Lundin trafia ostatnio jak na zawołanie (Fot. Bildbyrån)

Piątą kolejkę Damallsvenskan rozpoczynaliśmy z liderem z Göteborga, następnie na czoło stawki wysunął się Rosengård, zmieniony po kilkudziesięciu minutach przez Linköping, aż wreszcie – w poniedziałkowy wieczór – wróciliśmy do punktu wyjścia. Dwa gole Julii Roddar pozwoliły piłkarkom Matsa Grena odprawić stołeczny Djurgården, który jednak miał w tym meczu swoje momenty i przy odrobienie szczęścia wcale nie musiał wyjeżdżać z zachodniego wybrzeża pokonany. Raz jeszcze potwierdziło się jednak, jak wielkim atutem dla aktualnych wicemistrzyń Szwecji jest Vilde Bøe Risa. Znajdująca się na początku obecnego sezonu w życiowej formie Norweżka już w drugiej minucie błyskawicznie dostrzegła nabiegającą na wprost bramki gości Roddar i dorzuciła jej idealną piłkę, a przez kolejne sześć kwadransów była dyrygentką niemal każdej ofensywnej akcji drużyny z Göteborga. I gdyby tylko Stina Blackstenius i Filippa Angeldal były równie skuteczne w ich wykańczaniu, gospodynie odniosłyby w tym starciu spokojne zwycięstwo. Tak się jednak nie stało, a gdy po przerwie w zespole ze Sztokholmu na boisku pojawiły się Olivia Schough oraz Malin Diaz, pod bramką Jennifer Falk coraz częściej zaczęło robić się gorąco. Na szczęście dla miejscowych kibiców, za każdym razem kończyło się jednak wyłącznie na strachu.

Nie bez problemów o trzy punkty wzbogaciły się w niedzielne popołudnie wciąż niepokonane w bieżących rozgrywkach Linköping oraz Piteå. Oba wymienione kluby odniosły najskromniejsze możliwe zwycięstwa, po niezwykle efektownych trafieniach odpowiednio Fridy Maanum i Fernandy Da Silvy. Norweska pomocniczka LFC na listę strzelczyń wpisała się za sprawą przepięknego strzału w okienko bramki Eskilstuny, zaś Brazylijka z Norrland popisała się umiejętnościami technicznymi najwyższej próby, nieco ośmieszając w tym procesie bezradną defensywę Vittsjö. Nieco bardziej okazałe zwycięstwo odniosły tym razem zawodniczki Rosengård, które pewnie wypunktowały na wyjeździe beniaminka z Umeå i choć tam również do 82. minuty na tablicy wyników widniał rezultat 0-1, to triumf ekipy ze Skanii nie podlegał dyskusji właściwie ani przez moment. Uwagę ekspertów bardziej niż boiskowe wydarzenia i fatalny stan murawy w Västerbotten przyciągnęły jednak personalia … rezerwowych w drużynie z Malmö. Na ławce w ekipie prowadzonej przez Jonasa Eidevalla zasiadły bowiem takie piłkarki jak Ali Riley, Anam Imo, Johanna Kaneryd, Katrine Veje, Anna Anvegård, czy Fiona Brown. Prawda, że robi wrażenie? A pamiętajmy, że wedle obowiązujących w tym sezonie przepisów, aż pięć z nich mogło po przerwie zameldować się na boisku, jeszcze bardziej dobitnie akcentując różnicę klas dzielącą oba zespoły.

Po cichu swoje zdają się robić również piłkarki z Örebro, które w miniony weekend odprawiły z bagażem jednego gola Växjö. Bagaż nie był może przesadnie ciężki, ale w pełni wystarczający, aby to podopieczne Stefana Ärnsveda znów mogły po ostatnim gwizdku gratulować sobie dobrze wykonanego zadania. Decydująca o wyniku meczu okazała się 62. minuta, kiedy to z narożnika dośrodkowała Heidi Kollanen, a czekająca na dalszym słupku Karin Lundin – dokładnie jak tydzień wcześniej w Umeå – umieściła piłkę w siatce precyzyjnym strzałem głową. Warto dodać, że dla byłej napastniczki Göteborga było to już czwarte trafienie w tegorocznych rozgrywkach, a po raz trzeci asystę przy jej golu zaliczyła właśnie Kollanen. Jeden gol przesądził też o zwycięstwie Kristianstad, który miał nadspodziewanie ciężką przeprawę z beniaminkiem z Uppsali. Przez nieco ponad dziesięć minut przyjezdne nawet prowadziły, ale na bramkę Korhonen zespół ze Skanii odpowiedziały kolejno Jutta Rantala oraz Josefin Harrysson i zrobiły to w takim stylu, że ich strzałów prawdopodobnie nie byłaby w stanie zatrzymać żadna bramkarka na świecie.


5. kolejka w liczbach:

Gole: 11  (średnia 1.83 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Julia Roddar (Göteborg) – 2. minuta (vs. Djurgården)

Najpóźniejszy gol: Anna Anvegård (Rosengård) – 86. minuta (vs. Umeå)

Piłkarka kolejki: Faith Ikidi (Piteå)

Gol kolejki: Jutta Rantala (Kristianstad)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

5. kolejka – zapowiedź

marta

Marta Vieira da Silva to postać łącząca kibiców z Umeå i Malmö (Fot. Bildbyrån)

Szybko, szybciej, najszybciej … Damallsvenskan zaczyna rozpędzać się na dobre, a przełom lipca i sierpnia będzie prawdziwym testem dla każdej z występujących na pierwszoligowych boiskach drużyn. Wygrane wydają się być zespoły dysponujące stosunkowo szeroką kadrą oraz te, którym póki co udaje się unikać kontuzji. O tym ostatnim w najbardziej bolesny sposób przekonali się kibice i działacze w Vittsjö, gdzie w trybie pilnym rozpoczęto poszukiwania potencjalnych wzmocnień, przede wszystkim w formacjach ofensywnych. Efektem tych działań było pozyskanie w trybie awaryjnym tak głośnych nazwisk jak Heather Williams, czy Emily Gielnik, ale klub z północnej Skanii cały czas czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo w obecnym sezonie. W niemal bliźniaczej sytuacji znajdują się w Växjö, z tą jednak różnicą, że tam o sprowadzeniu piłkarek z klubów pokroju monachijskiego Bayernu mogą jedynie pomarzyć. Jakimś pocieszeniem dla fanów futbolu ze Småland może być fakt, że coraz bliżej powrotu na zieloną murawę jest Tilde Johansson, choć jej miejsce na liście długoterminowo niezdolnych do gry właśnie zajęła Stina Lennartsson.

Czy taki wysyp kontuzji powinien nas dziwić? Na ten problem można spojrzeć dwojako, lecz faktem jest, że jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wszyscy zgodnie podkreślaliśmy, że może być to jeden z czynników mocno kształtujących tegoroczną tabelę końcową. Brak meczów kontrolnych, sezon przygotowawczy skrócony do absolutnego minimum, czy wreszcie długie tygodnie treningów wyłącznie indywidualnych musiały odbić się na dyspozycji fizycznej piłkarek. W tym nie ma żadnego przypadku i tego niestety należało się spodziewać. A intensywny, żeby nie powiedzieć morderczy terminarz na letnie miesiące, wcale nam w tej kwestii nie pomaga. Kwestią otwartą pozostawało w zasadzie to, które kluby będą musiały zmagać się z największą plagą urazów i póki co wydaje się, że właśnie Växjö i Vittsjö dzierżą w tej kategorii palmę pierwszeństwa. Choć poważne kontuzje zdarzają się nie tylko tam. Jak wyliczył Johan Rydén, na ten moment lista zawodniczek z urazami więzadeł krzyżowych w kolanie (czyli największą zmorą piłkarek na każdej długości i szerokości geograficznej) liczy sobie aż czternaście nazwisk, co jest niechlubnym rekordem Damallsvenskan. Znajdują się na niej: Elin Karlsson, Emma Jeppsson, Tilde Johansson i Stina Lennartsson (Växjö), Selina Henriksson i Linnea Selberg (Piteå), Zabibu Nduwimana i Johanna Nyman (Umeå), Elise Kellond-Knight i Moa Olsson (Kristianstad), Maria Hovmark i Kim Sundlöv (Djurgården), Beata Kollmats (Göteborg) oraz Tove Almqvist (Vittsjö). Na tym jednak nie koniec problemów, bo na przykład w KGFC z gry na krótszy okres wyłączone są tak ważne ogniwa drużyny jak Emma Berglund, czy Annika Schmidt, a w Vittsjö podobny los spotkał chociażby Alexandrę Benediktsson oraz Mię Leth Jans. A przecież w najbliższych tygodniach wcale nie musi być lepiej, bo skoro równo za miesiąc będziemy już za półmetkiem sezonu 2020, to łatwo wyliczyć, że wszelkie obciążenia zostały podkręcone do maksimum, a okazji do zaliczenia nieplanowanej wizyty w szpitalu lub klinice rehabilitacyjnej będzie naprawdę sporo.

Stosunkowo najlepszą sytuację kadrową mają póki co w Rosengård, gdzie do pełni dyspozycji wraca powoli trenująca przez kilkanaście dni na nieco lżejszych obciążeniach Jessica Samuelsson. Dodatkowym wzmocnieniem ekipy prowadzonej przez Jonasa Eidevalla jest wypożyczenie z Orlando Pride dawnej gwiazdy szwedzkich boisk Nowozelandki Ali Riley, ale bez względu na to czy i w jakim wymiarze była defensorka między innymi Chelsea i Bayernu zaprezentuje się nam w niedzielę na boisku, jedenastokrotne mistrzynie Szwecji i tak będą zdecydowanymi faworytkami do zwycięstwa w starciu z Umeå. Ciężko o punkty może być także drugiemu z beniaminków, gdyż wszystko wskazuje na to, że po kilku meczach rozbiegowych na właściwe dla siebie tory weszły Therese Åsland i Svava Ros Gudmundsdottir. A to może zwiastować poważne kłopoty dla wciąż nieogranej w pierwszoligowych realiach defensywy z Uppsali. W Linköping obejrzymy rywalizację drużyn, które bardzo chciałyby w tym roku włączyć się do walki o miejsce gwarantujące prawo startu w eliminacjach Ligi Mistrzyń, a dodatkowym smaczkiem tego meczu będzie pojedynek dwóch najskuteczniejszych snajperek Damallsvenskan: Lorety Kullashi oraz Ebere Orji. Póki co skuteczniejsza dokładnie o jedno trafienie jest Nigeryjka z Östergötland, ale stan tej gry, podobnie zresztą jak sytuacja w ligowej tabeli, może w niedzielne popołudnie ulec sporym przetasowaniom. Na odczarowanie wyjątkowo niewygodnego dla zawodniczek z Piteå terenu w Vittsjö mocno liczy Stellan Carlsson. Klub z Norrbotten nie potrafił sięgnąć po komplet punktów w północnej Skanii nawet w swoim mistrzowskim sezonie, więc nic dziwnego że w czerwono-białym obozie przed piątą kolejką dominuje podejście pod tytułem “Jak nie teraz, to kiedy?”. W poniedziałek czeka nas za to potyczka klubów z dwóch największych szwedzkich miast, gdyż do Göteborga zawita mocno podbudowane pierwszym w sezonie ligowym zwycięstwem Djurgården. Każdy, kto widział radość piłkarek ze Sztokholmu po ostatnim gwizdku meczu z Vittsjö, doskonale zdaje sobie sprawę, jak bardzo wszyscy w stolicy potrzebowali tych trzech punktów. O kolejne może być na zachodnim wybrzeżu nadzwyczaj ciężko, ale gdyby przyjezdnym udało się wyszarpać choćby remis, to mogłoby to stanowić zapowiedź długo wyczekiwanego powrotu Djurgården na właściwe dla tego klubu miejsce w pierwszoligowej hierarchii.


Zestaw par 5. kolejki:

omg5_01

omg5_02

omg5_03

omg5_04

omg5_05

omg5_06

Starcie niepokonanych na remis

Gol Natalii Kuikki pozwolił drużynie z Göteborga powrócić na fotel lidera (Fot. Per Montini)

Wszyscy spodziewaliśmy się, że piłkarska środa rozpocznie się od mocnego uderzenia i bynajmniej się w tej kwestii nie przeliczyliśmy. Piteå i Linköping stworzyły nam widowisko pełne zwrotów akcji, po którym obie ekipy utrzymały status niepokonanych, ale żadna z nich nie mogła być z dopisanego do swojego ligowego dorobku jednego punktu w pełni ukontentowana. Podopieczne Olofa Unogårda dwukrotnie wychodziły na LF Arenie na prowadzenie, w obu przypadkach za sprawą chirurgicznie precyzyjnej w ostatnich tygodniach Ebere Orji, ale gospodynie za każdym razem potrafiły wyrównać stan rywalizacji. Inna sprawa, że zawodniczki z Piteå w obu bramkowych sytuacjach skorzystały z wydatnej pomocy rywalek z Linköping. W pierwszym przypadku Nina Jakobsson wykorzystała ewidentny brak zrozumienia na linii Johanna Alm – Cajsa Andersson, zaś w drugim rzut karny podarowała przeciwniczkom z Norrbotten debiutująca w barwach LFC Dunka Sofie Bredgaard, nastrzeliwując we własnej szesnastce rękę Fridy Maanum.

W pełni zadowolone mogą natomiast wyczekiwać nadchodzącego weekendu piłkarki z Uppsali, które w potyczce beniaminków okazały się zdecydowanie bardziej skuteczne od rywalek z Umeå. Sam mecz był raczej wyrównanym starciem, w którym inicjatywa należała raz do jednych, raz do drugich, ale to gospodynie miały na murawie dwa największe atuty. Jednym z nich, co chyba nie stanowi już dla nikogo żadnego zaskoczenia, była tradycyjnie Emma Holmgren. Coraz śmielej pukająca do bram pierwszej reprezentacji bramkarka w decydujących momentach popisywała się kapitalnymi paradami, dając maksymalną pewność swoim defensorkom. Tego samego nie możemy niestety powiedzieć o Tove Enblom, która popełniając fatalny błąd przy dośrodkowaniu Ellen Toivio, pozwoliła Sarze Olai ustalić wynik rywalizacji. Wcześniej na listę strzelczyń wpisały się druga z najjaśniejszych bohaterek Uppsali Cornelia Kapocs, a także pozyskana przed rozpoczęciem sezonu z Kungsbacki Ida Strömblad, która w 52. minucie zdobyła jednego z najbardziej efektownych goli w tegorocznym sezonie Damallsvenskan.

Niespodzianek nie było w Örebro i w Växjö, gdzie punktów nie pogubiły dwie główne pretendentki do tytułu mistrzowskiego, choć szczególnie na Behrn Arenie w pewnym momencie zaczynało robić się naprawdę gorąco. Inna sprawa, że zawodniczki z Göteborga w jakimś stopniu same sobie zgotowały ten los, nie wykorzystując żadnej z licznych okazji, wykreowanych na przestrzeni pierwszych 30 minut meczu. W tym czasie cuda w bramce Örebro wyczyniała Moa Öhman, a wicemistrzynie Szwecji w odstępie 90 sekund zmarnowały … dwa rzuty karne. Po przerwie nerwowo było jeszcze przez 24 minuty (chwilę wcześniej po drugiej stronie boiska piłkę meczową miała na nodze Karin Lundin), ale rzut rożny Vilde Bøe Risy na gola zamieniła Natalia Kuikka i trzy punkty pojechały ostatecznie nad Götę. W Växjö na otwarcie worka z bramkami również czekaliśmy nadspodziewanie długo, bo aż 45 minut, kiedy to Rosengård znalazł się na prowadzeniu za sprawą nieszczęśliwej interwencji Katie Fraine. Ostatni kwadrans pokazał nam jednak, że choć futbol słusznie nazywamy najbardziej nieprzewidywalną grą zespołową, to nawet tu istnieją jakieś nienaruszalne prawdy. A jedna z nich mówi o tym, że w starciu drużyny naszpikowanej reprezentantkami czołowych krajów świata z wspieraną kilkoma bardziej doświadczonymi koleżankami grupą nastolatek ze Småland, górą zawsze będzie ta pierwsza, a 3-0 to w przypadku takiej rywalizacji naprawdę najniższy wymiar kary.

Wiele emocji przyniosła nam potyczka w Eskilstunie, która zaczęła się w tempie cokolwiek umiarkowanym, ale gdy już zaczęło się dziać, to mieliśmy prawdziwą jazdę bez trzymanki. Czerwona kartka Stenevik, wykorzystany przez Ivarsson rzut karny, heroiczne odwrócenie wyniku w wykonaniu osłabionych liczebnie gospodyń, kuriozalne zamieszanie poprzedzające gola na 2-2 i wreszcie zwieńczona pełnym sukcesem dominacja gości w końcówce. Efekt? Kristianstad po raz pierwszy w historii zdobył Tunavallen, dzięki czemu nie wypadł na dobre z gry o medale, zanim ta zdążyła się w ogóle rozpocząć. Swoją ligową sytuację wreszcie zaczęły poprawiać także zawodniczki Djurgården, które w klasycznym meczu o sześć punktów wzięły udany rewanż na Vittsjö za dwie ubiegłoroczne porażki. Gola na wagę zwycięstwa sztokholmianek strzeliła w 86. minucie powracająca po kartkowej pauzie reprezentantka RPA Linda Motlhalo.


4. kolejka w liczbach:

Gole: 19  (średnia 3.17 / mecz)

Rzuty karne: 5  (2 wykorzystane)

Żółte kartki: 8

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Therese Ivarsson (Kristianstad) – 12. minuta (vs. Eskilstuna)

Najpóźniejszy gol: Julia Karlernäs (Piteå) – 88. minuta (vs. Linköping)

Piłkarka kolejki: Moa Öhman (Örebro)

Gol kolejki: Ida Strömblad (Uppsala)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

4. kolejka – zapowiedź

jerrevang

Piteå vs Linköping, czyli rywalizacja “na ostro” (Fot. Stefan Jerrevång)

Oba kluby potrafią nie tylko wygrywać, ale i zdobywać mistrzowskie tytuły właśnie wtedy, gdy absolutnie nikt na to nie liczy. Oba przeszły podczas długiej zimowo-wiosennej kwarantanny kadrowo-obyczajowe rewolucje, z których przynajmniej teoretycznie powinny wyjść nieco poobijane. Oba rozpoczęły jednak nowy sezon zadziwiająco solidnie i choć w ich grze trudno doszukać się wymyślnych fajerwerków, to punkty jak dotąd regularnie zasilają ich konta. Już jutro czeka je bezpośrednie starcie, po którym jeden z nich może na dobre zacumować w świadomości wszystkich obserwatorów jako pretendent nawet do ligowego podium. Oczywiście, wiemy jak szybko może ta świadomość ponownie się zdeaktualizować, ale nawet czasowe dołączenie do ścisłej czołówki byłoby zarówno dla Piteå, jak i dla Linköping niemałym osiągnięciem. Przecież jeszcze całkiem niedawno oba kluby były jednym głosem wymieniane jako potencjalnie największe rozczarowania tegorocznej kampanii. Ostatnie lata pokazały, że Stellan Carlsson ma sposób na regularne wygrywanie z LFC, choć nigdy dotąd nie miał okazji przygotowywać taktyki na zespół, w którym pierwsze skrzypce grają dwie błyskotliwe, nigeryjskie strzelby w osobach Ebere Orji oraz Uchenny Kanu, wspierane dodatkowo przez powracającą do pełni dyspozycji Linę Hurtig. Fani z Östergötland martwią się za to problemami zdrowotnymi Chinazy Uchendu, a także faktem, że w poprzedniej kolejce murawę przedwcześnie opuścić musiała niepodzielna liderka drugiej linii LFC Frida Maanum. W Norrbotten bardziej niż w ostatnich latach liczą natomiast na zaciąg międzynarodowy: między słupkami bramki Piteå dobrze prezentuje się Guro Pettersen, defensywą niezmiennie dyryguje niezniszczalna Faith Ikidi, wspomagana przez Szkotkę Cailin Michie, a za zdobywanie goli odpowiada przeze wszystkim wybitna technicznie Fernanda Da Silva. Krajowe wsparcie zapewniają im Karlernäs, Löfqvist, Jakobsson, czy Johansson, co również może być przed środą całkiem dobrą wróżbą. Ale czy wystarczającą do zwycięstwa – o tym przekonamy się jak zwykle dopiero po ostatnim gwizdku.

Łatwiejsze (przynajmniej na papierze) zadanie czeka jutro wieczorem obu głównych pretendentów do tytułu mistrzowskiego. Rosengård spróbuje zatrzeć nienajlepsze wrażenie po nieoczekiwanej porażce z Eskilstuną na terenie zamykającego ligową stawkę Växjö, a Göteborg pojedzie zawalczyć o trzy kolejne punkty do Örebro. Inna sprawa, że piłkarki z Behrn Areny wciąż pozostają w tegorocznej kampanii niepokonane, a ich najlepsza strzelczyni Karin Lundin akurat na potyczkę z KGFC dodatkowej motywacji potrzebować nie będzie. Do rywalizacji w górnej połówce tabeli włączyć zamierza się również rzeczona Eskilstuna, która przeciwko Kristianstad grać na własnym boisku umie i lubi. Czy Loreta Kullashi znów powiększy swój i tak imponujący strzelecki dorobek? A może nareszcie – patrząc z perspektywy kibiców United – odblokuje się Felicia Rogic? Takiego scenariusza mocno obawiają się w Kristianstad, gdzie wierzą, iż jutro w głównych rolach na Tunavallen wystąpią Therese Åsland i Svava Ros Gudmundsdottir. Jest to o tyle istotne, że przeciwnym razie klub ze wschodniej Skanii zacznie powoli urządzać się w okolicach strefy spadkowej, co nawet mając na uwadze najtrudniejszy możliwy terminarz KDFF w pierwszych tygodniach sezonu, trudno odebrać inaczej niż jako wielki zawód.

Środowy maraton z Damallsvenskan przyniesie nam także starcie dwóch nieobliczalnych beniaminków. Punktowo lepiej póki co wygląda dość nieoczekiwanie Uppsala, ale to Umeå potrafiło przez 90 minut prowadzić otwartą grę z przynajmniej dwoma zaprawionymi w pierwszoligowych bojach rywalami. Szanse wydają się więc wyrównane, a pikanterii tej rywalizacji dodaje fakt, że remis zostanie przez obie ekipy przyjęty niemal jak porażka. Bo przecież skoro trzeba zdobywać punkty, to gdzie jeśli nie w rywalizacji z drugim z beniaminków? Ciekawie powinno być także w Sztokholmie, gdzie zetrą się dwa zespoły szukające pierwszego w sezonie zwycięstwa. Z jednej strony Djurgården, w którym nowy trener Pierre Fondin zdaje się wreszcie wkładać niektóre klocki na właściwe miejsce, ale gdy przychodzi dzień meczowy, zawsze czegoś brakuje mu do pełni szczęścia. Z drugiej Vittsjö, w którym lista kontuzjowanych rozszerzyła się w ostatnich dniach o Ebbę Hed, ale za to do debiutu w wyjściowej jedenastce szykuje się Heather Williams, a w bloki startowe weszła już także Emily Gielnik. Tutaj również z podziału punktów zadowolony nie będzie absolutnie nikt.


Zestaw par 4. kolejki:

omg4_01

omg4_02

omg4_03

omg4_04

omg4_05

omg4_06

United they play, United they win

chtistiam ornberg

Mistrz pokonany – Eskilstuna w ekstazie! (Fot. Christian Örnberg)

W sezonie 2019 Rosengård nie zaznał na własnym boisku choćby jednej porażki, ale każda seria ma kiedyś swój kres. Tę konkretną w spektakularnym stylu zakończyły w piątkowy wieczór piłkarki z Eskilstuny, które właśnie w stolicy Skanii odniosły swoje pierwsze, ligowe zwycięstwo w obecnej kampanii. Nietypowo? Owszem, ale jeśli masz u siebie w kadrze najlepszą wersję Lorety Kullashi, to żaden rywal ci nie straszny. Urodzona w Helsinkach napastniczka dwukrotnie znalazła sposób na pokonanie Zeciry Musovic, a na jej trafienia jedenastokrotne mistrzynie Szwecji potrafiły odpowiedzieć jedynie golem Caroline Seger. Czy zwycięstwo gości na mocno przecież niegościnnym dla przyjezdnych terenie w Malmö można nazwać szczęśliwym? W jakimś sensie tak, gdyż nie sposób przewidzieć, jak potoczyłby się mecz, gdyby prowadząca go Sara Persson uznała prawidłowego gola autorstwa Johanny Kaneryd. Z drugiej jednak strony, dowodzona przez duet Barsley – Stenevik defensywa United imponowała pewnością i spokojem, z jakim rozbijała kolejne ofensywne natarcia piłkarek z Malmö. Brylowała w tym szczególnie była reprezentantka Szkocji, która jedyny poważniejszy błąd popełniła właśnie przy wspomnianym już dośrodkowaniu Cankovic na głowę Seger. Swoją cegiełkę do wywiezienia ze Skanii trzech bezcennych punktów dołożyła jednak każda z zawodniczek United, a ponieważ takie zwycięstwa potrafią tylko wzmocnić, to możemy być pewni, że Okobi, Andersson, Ayinde i spółka jeszcze wiele razy dadzą nam w tym sezonie powód, aby pisać o ich grze w samych superlatywach.

Niespodziewane potknięcie Rosengård bez skrupułów wykorzystał Göteborg, pewnie rozbijając na Valhalli osłabione Växjö. Pierwszego gola dnia podarowała podopiecznym Matsa Grena Emilie Henriksen (co warto odnotować, na listę strzelczyń wpisała się wtedy Stina Blackstenius), a kolejne trafienia gospodynie wypracowały już sobie same. Choć trzeba przyznać, że szczególnie w pierwszej połowie, defensywa ze Småland przesadnie im w tym nie przeszkadzała. Ostatecznie skończyło się na 4-0 po tym, jak dwa gole dołożyła do puli Hammarlund, a jednego Zigiotti. Gdyby istniała taka konieczność, zawodniczki znad Göty pewnie powalczyłyby o jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo, ale zamiast śrubowania wyniku, trener KGFC wolał dać zadebiutować na boiskach Damallsvenskan niezwykle utalentowanej Hannie Wijk, której zresztą zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów, aby przywitanie z wielkim, seniorskim futbolem uczcić golem na 5-0. W tym przypadku z pewnością sprawdzi się jednak powiedzenie, że co się odwlecze …

Pierwszą w sezonie porażkę zapisał na swoim koncie beniaminek z Uppsali, choć o zwycięstwo na Studenternas IP piłkarki z Piteå musiały drzeć aż do ostatnich sekund tej stosunkowo wyrównanej batalii. Tym razem, pomimo dwóch naprawdę niezłych okazji,  podopiecznym Jonasa Valfridssona nie udało się jednak odwrócić wyniku w końcowym kwadransie, w związku z czym perfekcyjny, mierzony strzał Fernandy Da Silvy z 52. minuty okazał się kopnięciem na wagę trzech punktów. Jeden gol przesądził również o tym, że po trzech seriach spotkań jedyną bezbłędną drużyną w Damallsvenskan pozostaje Linköping Olofa Unogårda. Na klub z Östergötland jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek spadło mnóstwo krytycznych słów, ale póki co boiskowa rzeczywistość zdaje się przyznawać rację charyzmatycznemu trenerowi oraz jego wizji budowania zespołu. Warto zauważyć, że na liście strzelczyń w meczowym protokole po stronie LFC znów widnieje nigeryjskie nazwisko, choć tym razem jest to nie Ebere Orji, a Uchenna Kanu. Pozytywnym zaskoczeniem dla wielu obserwatorów jest na początku nowego sezonu także Örebro. W zakończonej właśnie kolejce zespół z Behrn Areny w pełni zasłużenie pokonał na wyjeździe beniaminka z Umeå, a o końcowym wyniku przesądziły ostatecznie dwa świetnie wykonane stałe fragmenty gry. W obu przypadkach na gole zamieniła je Karin Lundin, wykorzystując dogrania odpowiednio Fridy Abrahamsson i Heidi Kollanen.

Ogromnych emocji nie zabrakło w mocno wyczekiwanych derbach Skanii, ale po widowisku z sześcioma golami, czerwoną kartką i niewykorzystanym w 98. minucie gry rzucie karnym, z pierwszego w sezonie zwycięstwa nie mogła cieszyć się żadna z ekip. Obie mogły natomiast odczuwać spory niedosyt; Vittsjö z powodu aż trzykrotnie wypuszczonego z rąk prowadzenia, zaś Kristianstad ze względu na ostatni kwadrans, podczas którego grająca w liczebnej przewadze drużyna Elisabet Gunnarsdottir powinna rozstrzygnąć to niezwykle pasjonujące starcie na swoją korzyść. Oprócz skromnego dorobku punktowego ubiegłorocznej rewelacji rozgrywek, Thomasa Mårtenssona martwić może także kolejna kontuzja, jeszcze bardziej dziesiątkująca i tak już mocno osłabioną kadrę Vittsjö. Tym razem, z powodu urazu kolana, boisko przedwcześnie musiała opuścić Ebba Hed.


3. kolejka w liczbach:

Gole: 17  (średnia 2.83 / mecz)

Rzuty karne: 1  (niewykorzystany)

Żółte kartki: 13

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Clara Markstedt (Vittsjö) – 3. minuta (vs. Kristianstad)

Najpóźniejszy gol: Therese Åsland (Kristianstad) – 86. minuta (vs. Vittsjö)

Piłkarka kolejki: Loreta Kullashi (Eskilstuna)

Gol kolejki: Uchenna Kanu (Linköping)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

3. kolejka – zapowiedź

simonsson

Therese Simonsson wpisywała się na listę strzelczyń w obu dotychczasowych meczach Umeå (Fot. Bildbyrån)

Dziewięć ligowych kolejek w nieco ponad miesiąc – tak wygląda w najbliższych tygodniach rozkład jazdy Damallsvenskan. Ten prawdziwy maraton, który miejmy nadzieję uda się nam szczęśliwie dokończyć, zainaugurują dziś wieczorem piłkarki z Umeå i Örebro. Oba zespoły były przed rozpoczęciem rozgrywek wymieniane wśród potencjalnych kandydatów do spadku i choć po pierwszych dniach tegorocznej kampanii w obu obozach zapanował delikatny optymizm, to nie ma wątpliwości, że za kilka godzin w Västerbotten obejrzymy klasyczny mecz o sześć punktów. Jego wynik pozostaje oczywiście wielką niewiadomą, a o zwycięstwie jednej ze stron może przesądzić chociażby dyspozycja dnia lub przebłysk geniuszu którejś z liderek, jak Dahlkvist czy Simonsson po stronie Umeå lub Farquharson w ekipie gości. Warto mięć na uwadze również to, że jak dotąd obie ekipy znacznie lepiej prezentowały się w ofensywie niż w defensywie, co również może, choć absolutnie nie musi, okazać się istotnym czynnikiem.

Piątek przyniesie nam powrót do gry dwóch głównych kandydatów do mistrzostwa. Teoretycznie łatwiejsze zadanie wydaje się mieć Göteborg, który z Växjö powinien poradzić sobie pomimo ogromnych problemów z kontuzjami w formacji obronnej (na mniej lub bardziej poważne urazy narzekają między innymi Kollmats, Schmidt i Berglund). Formę Rosengård sprawdzi natomiast Eskilstuna i jeśli piłkarki z Malmö wyjdą z tej batalii zwycięsko (choćby znów w stosunku 1-0), to u progu ligowego maratonu pewnie ustawią się na pole position wyścigu o kolejny tytuł do klubowej gabloty. Statystyka jest w tej materii sprzymierzeńczynią Rosengård, bo jeśli ma się w kadrze takie strzelby jak Larsson, Imo, czy Anvegård, to można w ciemno zakładać, że przynajmniej jedna z nich musi wreszcie odpalić.

I na koniec tej piłkarskiej wyliczanki sobota, która przyniesie nam przede wszystkim kolejną odsłonę walki Uppsali z naginaniem praw logiki. Te mówiły nam, że drużyna prowadzona przez Jonasa Valfridssona nie będzie miała czego szukać w pierwszoligowych realiach, ale póki co absolutny beniaminek wciąż nie zaznał w najwyższej klasie rozgrywkowej goryczy porażki. Czy stanie się to za sprawą Piteå? W Norrbotten od lat szukają skutecznej napastniczki, ale z drugiej strony Jakobsson, Karlernäs i Da Silva wielokrotnie udowadniały już, że wcale nie musi to być problemem. Interesujące zawody czekają nas także w Linköping, gdzie nieoczekiwany lider podejmie Djurgården. O drużynie ze stolicy napisano już chyba wszystko, ale pomimo tego nikt nie potrafi postawić w jej przypadku konkretnej diagnozy. W obozie LFC oglądają się jednak przede wszystkim na siebie i liczą na to, że Frida Maanum do spółki z Ebere Orji skutecznie wybiją z głowy marzenie o zwycięstwie jeszcze jednemu rywalowi. A szczelna, dowodzona przez wreszcie wolną od kontuzji Nillę Fischer defensywa, ma w tym dodatkowo pomóc. Trzech, dających tak bardzo wyczekiwany oddech punktów, mocno potrzebują także w Vittsjö oraz w Kristianstad. Oba kluby ze Skanii rozpoczęły bowiem tegoroczny sezon od dwóch porażek i jeszcze jedno potknięcie mogłoby oznaczać pozostanie w niebezpiecznych rejonach tabeli na dłużej, a to zawsze jest scenariusz, którego ze wszystkich sił chce się uniknąć.


Zestaw par 3. kolejki:

omg3_01

omg3_02

omg3_03

omg3_04

omg3_05

omg3_06