Wieś tańczy, śpiewa i wygrywa

original

Niezapomniane popołudnie w Vittsjö (Fot. Magnus Lejhall)

Czas w świecie futbolu pędzie niezwykle szybko. Wydaje się, że jeszcze nie tak dawno ekscytowaliśmy się sensacyjnym (z wielu powodów) awansem piłkarek z Vittsjö do Damallsvenskan, a tymczasem rozpoczął się właśnie siódmy rok, w którym północna Skania ma swojego przedstawiciela w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dziś zawodniczki klubu mającego siedzibę w najsłynniejszej pierwszoligowej wsi w Europie dokonały jednak wyczynu, który z pewnością sprawi, że przynajmniej przez kilka najbliższych dni będzie o nich tak głośno, jak na finiszu pamiętnej kampanii jesienią 2011.

Początek spotkania w Vittsjö wcale nie zapowiadał jednak, że to gospodynie będą cieszyć się po ostatnim gwizdku Niklasa Olssona. Zespół ze Skanii rozpoczął wprawdzie niesamowicie odważnie, natychmiast przejmując inicjatywę, ale mistrzynie z Linköping zrobiły to, co w ostatnich miesiącach wychodzi im zdecydowanie najlepiej. 14. minuta, stały fragment gry, Banusic na 0-1. 24. minuta, stały fragment gry, Banusic na 0-2. W taki właśnie sposób piłkarki z Östergötland potrafiły w poprzednim sezonie rozstrzygać na swoją korzyść wiele spotkań, ale tym razem trafiły na przeciwnika, który nie zamierzał przedwcześnie wywieszać białej flagi. Choć długimi minutami mogło się wydawać się, że wszystko sprzysięgło się dziś przeciwko Vittsjö (słupek, poprzeczka, niepodyktowany rzut karny), podopieczne Thomasa Mårtenssona nawet przez moment nie zwątpiły w szczęśliwe zakończenie, a kontaktowy gol Lindy Sällström po przytomnym zgraniu piłki przez Clarę Markstedt sprawił, że mecz rozpoczął się na dobre.

Na przerwę Linköping schodził jeszcze z jednobramkowym prowadzeniem, ale wkrótce po wznowieniu gry rozgrywająca wspaniałą partię Hannah Wilkinson zagrała prostopadle w kierunku Lindy Sällström, a słynąca z niesamowitego przyspieszenia Finka urwała się parze duńskich stoperek LFC i po raz drugi tego dnia pokonała Hildę Carlén. Od tamtej chwili obie ekipy miały jeszcze sporo czasu na to, aby poszukać zwycięskiego gola, ale pomimo okazji pod obiema bramkami, to gospodynie zrobiły zdecydowanie więcej, aby dopisać do swego ligowego dorobku trzy punkty. Futbol nie zawsze bywa oczywiście sprawiedliwy, ale tym razem wysiłki piłkarek Vittsjö zostały ostatecznie docenione, a decydującego i zarazem przepięknego gola, który uszczęśliwił całą północną Skanię strzeliła ta, która chyba najbardziej na to zasłużyła. Nowozelandka Wilkinson przymierzyła idealnie zza pola karnego, a defensorki z Linköping mogły jedynie pokiwać z uznaniem głowami. Zwycięstwo gospodyń mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale na drodze do hat-tricka stanął Lindzie Sällström słupek. W niczym nie zmieniło to jednak faktu, że kibice na Vittsjö IP obejrzeli jeden z najwspanialszych meczów w całej historii klubu, a ci, którzy przed rozpoczęciem rozgrywek zastanawiali się jak będzie wyglądać duch drużyny w tak bardzo międzynarodowej szatni, właśnie otrzymali chyba najlepszą możliwą odpowiedź.

******

Znakiem firmowym Eskilstuny Jonasa Björkgrena miało być przede wszystkim nowe ustawienie, ale póki co trzeci zespół poprzednich rozgrywek pod wodzą byłego szkoleniowca Kvarnsveden charakteryzuje się przede wszystkim tym, że na właściwe obroty wchodzi w okolicach 70. minuty. Piłkarki z Tunavallen prezentują się tak, jakby w każdym kolejnym meczu próbowały sprawdzić, czy dwadzieścia minut dobrej gry wystarczy do osiągnięcia pozytywnego wyniku, ale jak dotąd testy te raczej nie wypadają pomyślnie (czemu zresztą trudno się dziwić). Przebudzenie się przy stanie 0-2 nie pomogło odwrócić losów rywalizacji z Linköping i Djurgården, a dzisiejsze starcie z Piteå nie okazało się w tej kwestii wyjątkiem. Zawodniczki z Norrbotten pierwszego gola zdobyły tuż przed przerwą (Edlund po zgraniu piłki głową przez rosłą Jakobsson), a prowadzenie podwyższyła w 58. minucie Pedersen, pewnie wykorzystując rzut karny, podyktowany za bezmyślny faul Åkerberg. Zryw w końcówce znów pozwolił gospodyniom zdobyć kontaktowego gola, ale jak powszechnie wiadomo, za porażkę 1-2 punktów w Damallsvenskan się nie przyznaje. Zwycięstwo na Tunavallen pozwoliło piłkarkom z Piteå kontynuować świetną passę dziewięciu meczów bez porażki z Eskilstuną, którą już w czwartek czeka wyjazd na niezwykle trudny teren do Malmö.

Komplet niedzielnych wyników:

5

6

Reklamy

Piękny, biało-zielony świat

pj

Tak się bawi Hammarby, tak się bawi lider! (Fot. Peter Jonsson)

Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że szczytem ich marzeń będzie walka o utrzymanie, a pierwszego gwizdka wyczekiwano w południowym Sztokholmie bardziej z niepokojem niż z ekscytacją. Niespełna dwa tygodnie później Hammarby spogląda na wszystkich rywali z góry ligowej tabeli, a zwyciężając na terenie jednego z poważnych kandydatów do mistrzostwa wysyła na cztery strony świata sygnał, że z tą szaloną drużyną naprawdę trzeba się liczyć.

Zanim jednak swoje chwile radości przeżyli licznie przybyli do Göteborga sympatycy Bajen, swój show miała na Valhalli Christen Press. 98-krotna reprezentantka USA już w 6. minucie wyszła w tempo do zagranej przez Elin Rubensson prostopadłej piłki i mierzonym strzałem przy dalszym słupku otworzyła wynik meczu. Niestety dla gospodyń, analogie do poniedziałkowej potyczki z Rosengård nie zakończyły się na efektownym golu Press, gdyż identycznie jak pięć dni temu … stan rywalizacji postanowiła wyrównać Taylor Leach, która ponownie pokonała Loes Geurts spektakularnym lobem. Jeśli ktoś myślał, że samobójczy gol był jedynie wypadkiem przy pracy, a podopieczne Marcusa Lantza błyskawicznie odzyskają prowadzenie, to mocno się przeliczył. Uskrzydlone sztokholmianki grały mądrzej i rozważniej od faworyzowanych rywalek i choć rzadziej znajdowały się przy piłce, ich akcje sprawiały wrażenie groźniejszych i bardziej przemyślanych. Tak było również w 60. minucie, gdy na strzał z dystansu zdecydowała się kapitanka Hammarby Olga Ekblom, nie pozostawiając Geurts szans na skuteczną interwencję. Gospodynie nie zamierzały oczywiście wywieszać białej flagi, w związku z czym w szesnastce Emmy Holmgren co pewien czas robiło się gorąco, ale pomimo pojawiania się na boisku kolejnych ofensywnych zawodniczek ekipy z Göteborga, ciężar kreowania gry wciąż spoczywał wyłącznie na barkach Press i Rubensson. Obie te piłkarki, nawet pozbawione wsparcia, są rzecz jasna w stanie odwrócić losy meczu, ale tym razem umiejętności indywidualne nie wystarczyły na dobrze zorganizowany zespół ze stolicy, który w doliczonym czasie gry – nogami Hanny Lundqvist – przypieczętował tyleż sensacyjne, co w pełni zasłużone zwycięstwo.

******

W samo południe rozpoczął się piłkarski sezon 2018 na Myresjöhus Arenie i choć frekwencja na ślicznym stadionie w Växjö była daleka od oczekiwanej, to pragnienie wywalczenia pierwszych punktów w Damallsvenskan dawało się odczuć w każdej cząsteczce powietrza unoszącej się nad murawą. Gospodynie rozpoczęły obiecująco, gdy czterdziestometrowym podaniem w kierunku Anny Anvegård popisała się Jonasson, ale Gudbjörg Gunnarsdottir prawidłowo skróciła kąt i zatrzymała strzał ubiegłorocznej królowej strzelczyń Elitettan. Na tej jednej akcji skończyły się jednak ofensywne popisy podopiecznych Pierre’a Fondina, a że i zawodniczki Djurgården nie kwapiły się do przesadnego forsowania tempa, pierwsza, mało interesująca połowa, zakończyła się w jedyny logiczny sposób, czyli bezbramkowym remisem.

Po przerwie znów jako pierwsze zaatakowały piłkarki beniaminka ze Småland, ale tym nie ograniczyły się one do pojedynczego wypadu w kierunku bramki Gunnarsdottir. Kolejne próby w wykonaniu gospodyń nie przynosiły wprawdzie wymiernych efektów, ale jedna z nich zakończyła się rzutem rożnym, po którym nastąpiła najważniejsza akcja sobotniego spotkania. Do dośrodkowanej z narożnika piłki najwyżej wyskoczyła Ritah Kivumbi i choć strzał Ugandyjki z linii bramkowej wybiła Ryland, to wobec dobitki Nordin przyjezdne były już całkowicie bezradne. Pierwszy w historii gol Växjö w Damallsvenskan stał się faktem, a pół godziny później okazało się, że był on jedynym, jaki tego dnia obejrzeli kibice na Myresjöhus Arenie. Piłkarki Djurgården miały przynajmniej dwie okazje, aby wywieźć ze Småland przynajmniej punkt, ale próbie Michelle Wörner zabrakło precyzji, a szarżującą Mię Jalkerud zatrzymała bezbłędna tego dnia Katie Fraine, która także dołożyła ogromną cegiełkę do tego, że otwarcie sezonu w Växjö okazało się aż tak udane.

******

Emocji, a przede wszystkim bramek, nie zabrakło także na pozostałych boiskach. Gwiazdy FC Rosengård, zgodnie z planem, okazały się zbyt trudną przeszkodą dla beniaminka z Kalmar, choć pewne zwycięstwo okupiły urazem Anji Mittag. Z kontuzją plac gry przedwcześnie opuściła również napastniczka drugiego klubu z Malmö Rakel Hönnudottir, a jej Limhamn Bunkeflo zremisował w derbach Skanii z Kristianstad. Podopieczne Elisabet Gunnarsdottir, wykorzystując beztroską postawę defensywy LB 07, dwukrotnie obejmowały dwubramkowe prowadzenie, ale ambitna postawa „papierowych” gospodyń (mecz rozegrano na Malmö IP) i strzał życia Elisy Lang Nilsson w 88. minucie pozwoliły im uratować pierwszy w sezonie punkt.

Komplet sobotnich wyników:

1

2

3

4

2. kolejka – zapowiedź

Myresjohus-fullsatt-1-1-1800x930

Myresjöhus Arena w Växjö jest już gotowa na pierwszoligową piłkę (Fot. BB)

Emocje inauguracyjnej kolejki wciąż jeszcze do końca nie odpuściły, ale szwedzka Damallsvenskan ewidentnie rozkręca się na dobre. Już za kilkanaście godzin rozpocznie się kolejny ligowy weekend, który – miejmy nadzieję – dostarczy nam nie mniej futbolowych wrażeń niż ten poprzedni. Oto krótka zapowiedź tego, co wydarzy się na szwedzkich boiskach w najbliższych dniach.

Mecz kolejki: Eskilstuna va Piteå. Rewelacje dwóch ostatnich sezonów, w tym roku przystąpiły do ligowych zmagań mocno poobijane. W Norrbotten zimowe okienko upłynęło pod znakiem kontuzji kluczowych piłkarek (Ikidi, Edlund, Bragnum), a także rodzinnej tragedii twórcy największych sukcesów klubu – trenera Stellana Carlssona. Wesoło nie było również na Tunavallen, gdzie z drużyny, która trzy razy z rzędu kończyła ligowe zmagania w pierwszej trójce, nie zostało już prawie nic, a nowy szkoleniowiec Jonas Björkgren wciąż próbuje nadać prowadzonemu przez siebie zespołowi nową tożsamość (urazy Barsley, Dahlkvist czy Reed z pewnością mu w tym nie pomagają). Tydzień temu obie ekipy nie zachwyciły; Piteå męczyło się okrutnie z beniaminkiem z Kalmar i dopiero mocno wątpliwy rzut karny zapewnił zawodniczkom z Północy zwycięstwo, natomiast Eskilstuna przez siedemdziesiąt minut stanowiła wyłącznie tło dla grającego solidny, ale przecież nie wybitny mecz Djurgården. Jak na dłoni widać zatem, że w niedzielnym starciu oba zespoły szukać będą przełamania, a to zawsze jest gwarantem dużego ładunku emocjonalnego. Oby tym razem przełożył się on także na sportową jakość.

Wydarzenie kolejki: Småland wita się z Damallsvenskan. Długo ich nie było, ale już są! Tydzień temu dwa kluby ze Småland przywitały się z pierwszoligową piłką, a już jutro oba rozegrają premierowy mecz w ekstraklasie na własnym obiekcie. W samo południe, na niezwykle efektownej Myresjöhus Arenie, Växjö podejmie stołeczny Djurgården, a trzy godziny później, na Gröndals IP, Kalmar skrzyżuje rękawice z FC Rosengård. Szczególnie trudne zadanie czeka podopieczne Jonasa Walfridssona, gdyż perspektywa zmierzenia się z mocno rozdrażnionym kandydatem do tytułu wydaje się być misją z gatunku tych prawie niemożliwych do wykonania. Nieco wyżej należałoby ocenić szanse Växjö, choć jeśli Djurgården znów zaimponuje nam dyscypliną taktyczną, to komplet punktów jak najbardziej może wrócić wraz z ekipą Joela Riddeza do Sztokholmu. W Småland nikt jednak nie wyobraża sobie takiego scenariusza, w związku z czym Myresjöhus Arena będzie jutro czekać nie tylko na historycznego gola, ale i na historyczne, pierwszoligowe zwycięstwo. Czy zapewni je Anna Anvegård? A może Jelena Cankovic? Bądźcie z nami, a przekonacie się na własne oczy.

Zagadka kolejki: co potrafi Hammarby? Zwycięstwo na inaugurację nowego sezonu? Odhaczone! Fotel lidera po pierwszej kolejce? Jest! Prawdziwy test możliwości piłkarek Hammarby czeka nas jednak dopiero w najbliższy weekend. Nie chodzi tu nawet tyle o suchy wynik, ile o to, jak podopieczne Ann-Helén Grahm zaprezentują się na tle znacznie wyżej notowanego rywala. Zdecydowanymi faworytkami starcia na Valhalli będą oczywiście gospodynie, ale jeśli Emma Holmgren będzie radzić sobie ze strzałami zawodniczek z Göteborga, Lindberg i Abrahamsson znajdą receptę na powstrzymanie Christen Press, a Zigiotti i Jansson kilka razy zagrożą bramce Loes Geurts, to piłkarki Bajen wyślą wszystkim jasny sygnał, że i w tym sezonie nie zadowolą się jedynie desperacką walką o ligowy byt.

image

Tove Enblom spróbuje powstrzymać ataki napastniczek Rosengård (Fot. Barometern)

Piłkarka pod lupą: Tove Enblom. Dla zdecydowanej większości piłkarek debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej jest jednoznacznie pozytywnym wspomnieniem, ale 23-letnia golkiperka Kalmar z pewnością nie należy do tego grona. Nie można się jednak temu dziwić, gdyż naprawdę trudno myśleć z sentymentem o dniu, w którym puściło się jedenaście goli. Tę mało przyjemną historię sprzed lat przywołuję akurat teraz nieprzypadkowo, gdyż już jutro Enblom stanie przed szansą, aby raz na zawsze przepędzić demony z przeszłości. Aby tego dokonać, będzie musiała powstrzymać głodną kolejnych goli Anję Mittag, rozpędzoną Sanne Troelsgaard, chcącą przywitać się w wielkim stylu ze szwedzką ekstraklasą Lisę-Marie Utland i pozostałe przedstawicielki piłkarskiego gwiazdozbioru z Malmö. Prawda, że proste?

Na pozostałych stadionach: po rozczarowującym, lecz uratowanym przez Natashę Dowie, występie przeciwko Växjö, mistrzynie z Linköping zawitają na obiekt, na którym półtora roku temu świętowały mistrzowski tytuł. Drugi mecz z lokalnym rywalem czeka piłkarki z Kristianstad. Podopieczne Elisabet Gunnarsdottir, które przed tygodniem podzieliły się punktami z Vittsjö, tym zmierzą się z zamykającym tabelę Limhamn Bunkeflo. Ze względu na przedłużający się remont obiektu LB 07, spotkanie rozegrane zostanie wyjątkowo na Malmö IP.

Zestaw par 2. kolejki:

omg2_01

omg2_02

omg2_03

omg2_04

omg2_05

omg2_06

Podsumowanie 1. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 1. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Rosengård 1-1 Göteborg. Powiedzieć, że hit inauguracyjnej kolejki nie rozczarował, to nie powiedzieć nic. Na Malmö IP mieliśmy po prostu wszystko: kapitalne gole, efektowne parady, zmarnowany rzut karny, sędziowskie kontrowersje, zmieniającą się jak w kalejdoskopie sytuację i emocje na najwyższym poziomie. Czy już w pierwszy, ligowy poniedziałek obejrzeliśmy zatem mecz sezonu? Z jednej strony – nie można tego wykluczyć, z drugiej – aż chciałoby się takie widowiska oglądać co tydzień.

Najładniejszy gol: Michelle De Jongh (Vittsjö). Christen Press i jej indywidualna akcja zrobiły naprawdę oszałamiające wrażenie, ale w tej kategorii minimalnie wygrywa jednak młoda pomocniczka z północnej Skanii, która potrzebowała zaledwie 23 sekund od momentu wznowienia gry po przerwie, aby mierzonym strzałem z dystansu popsuć nieco otwarcie pięknej skądinąd areny w Kristianstad.

Najlepsza piłkarka: Loes Geurts (Göteborg). W Damallsvenskan stosunkowo rzadko takie wyróżnienie przypada bramkarkom, więc tym bardziej warto docenić wyczyn powracającej na szwedzkie boiska byłej golkiperki PSG. 32-letnia Holenderka była na boisku w Malmö zaporą nie do przejścia dla piłkarek Rosengård, choć Mittag, Landeka i Troelsgaard robiły absolutnie wszystko, aby choć raz ją pokonać. Bez powodzenia.


1. kolejka w liczbach:

Gole: 17  (średnia 2.83 / mecz)

Rzuty karne: 3  (2 wykorzystane)

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 2 369  (Hammarby – Limhamn Bunkeflo)

Najniższa frekwencja: 511  (Linköping – Växjö)

Najszybszy gol: Shade Pratt (Kalmar) – 28. minuta (vs. Piteå)

Najpóźniej strzelony gol: Julia Zigiotti (Hammarby) – 90+3. minuta (vs. LB 07)


Jedenastka kolejki:

TEAM_1

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

Co za mecz! Co za hit!

44240a23-2c00-47ed-87ae-c85dfdddaa51

Christen Press przywitała się z Damallsvenskan golem w niesamowitym meczu (Fot. Bildbyrån)

Zecira Musovic kontra Loes Geurts. Caroline Seger kontra Elin Rubensson. Anja Mittag kontra Christen Press. Rozdrażniony Rosengård kontra rozdrażniony Göteborg. Na ławkach trenerskich Jonas Eidevall oraz Marcus Lantz – dwaj nowi szkoleniowcy mający sobie sporo do udowodnienia. Na boisku dwie drużyny nawet nie próbujące ukrywać wysokich aspiracji. Tak, jedyny poniedziałkowy mecz pierwszej kolejki Damallsvenskan w sezonie 2018 zdecydowanie nie wymagał dodatkowej reklamy. On najzwyczajniej w świecie reklamował się sam.

W sporcie czasami zdarza się, że te najbardziej wyczekiwane wydarzenia okazują się ostatecznie wielkim rozczarowaniem, ale w tym wypadku w ogóle nie było mowy o takim scenariuszu. Spora w tym zasługa piłkarek z Malmö, które od pierwszych minut zaatakowały z taką zaciętością, jakby chciały wysłać sygnał nie tylko do Göteborga, ale do wszystkich ligowych rywali, że to właśnie w stolicy Skanii ma siedzibę przyszły mistrz kraju. Bardzo szybko przed doskonałą szansą na otwarcie wyniku stanęła Anja Mittag, ale zachwycająca w przedsezonowych meczach kontrolnych 158-krotna reprezentantka Niemiec po przedryblowaniu całej defensywy gości przegrała pojedynek z Loes Geurts. Dla holenderskiej golkiperki Göteborga był to jednak zaledwie początek niezwykle pracowitego wieczoru, gdyż jeszcze przed przerwą musiała ona ponownie stanąć oko w oko z Mittag, a także ratować swój zespół po strzale głową Viggosdottir. Z obu tych prób udało jej się jednak wyjść zwycięsko, dzięki czemu w pierwszej połowie kibice na Malmö IP nie doczekali się goli.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, a Geurts znów musiała uwijać się jak w ukropie, popisując się między innymi efektowną paradą po uderzeniu z dystansu Ivy Landeki. W 61. minucie prowadząca to spotkanie Pernilla Larsson postanowiła wskazać na jedenasty metr, dopatrując się przewinienia Emmy Koivisto, ale nawet tak dogodnej okazji nie udało się gospodyniom wykorzystać, a po strzale Mittag futbolówka poszybowała wysoko ponad bramką. Skupione przede wszystkim na defensywie podopieczne Marcusa Lantza, w drugiej połowie od czasu do czasu próbowały także groźnie kontrować i jeden z takich ofensywnych wypadów powinien przynieść im upragnionego gola. Wprowadzona w przerwie Julia Roddar dośrodkowała idealnie na nogę Adeliny Engman, ale pochodząca z Wysp Alandzkich skrzydłowa w decydującym momencie skiksowała. Sympatycy Rosengård mogli więc odetchnąć z ulgą, choć – jak się okazało – nie na długo. Trzy minuty później Elin Rubensson zagrała prostopadłą piłkę w kierunku Christen Press, a 29-latka z Kalifornii w typowy dla siebie sposób zabawiła się z Viggosdottir i pokonała Zecirę Musovic. W tym momencie piłkarki z Göteborga były bardzo blisko historycznego, wyjazdowego zwycięstwa nad Rosengård, ale – podobnie jak przed trzema laty – do pełni szczęścia znów zabrakło im kilkuset sekund. Wówczas dwóch punktów pozbawiła ich precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego Natasza Andonowa, a tym razem Loes Geurts została pokonana przez … Taylor Leach, która niefortunnie skierowała do własnej bramki piłkę dośrodkowaną chwilę wcześniej przez Fionę Brown. W doliczonym czasie gry zwycięstwo próbowała jeszcze zapewnić gospodyniom Landeka, ale raz jeszcze z dobrej strony pokazała się Geurts, parując futbolówkę na rzut rożny. Po jego rozegraniu Pernilla Larsson zagwizdała po raz ostatni i można było się rozejść. Z poczuciem dobrze wykonanej roboty, ale i wielkiego niedosytu, który dało się odczuć w obu obozach. I trudno się nawet temu przesadnie dziwić …

Poniedziałkowy wynik:

6

Beniaminkowie się postawili

9891fa37-732f-439c-be38-0f42c7124b69

Fot. Alf Lindbergh

Småland to region, który długo czekał na swojego przedstawiciela w Damallsvenskan, ale jak już się doczekał, to awans wywalczyły od razu aż dwie drużyny. W swoim pierwszym meczu w najwyższej klasie rozgrywkowej, zarówno na Växjö, jak i na Kalmar, czekało jednak niezwykle trudne zadanie. Podopieczne Jonasa Walfridssona w poszukiwaniu historycznych punktów wyruszyły w daleką podróż na Północ, natomiast zespół prowadzony przez Pierre’a Fondina wybrał się na teren mistrzyń z Linköping. Zgodnie z przedmeczowymi przewidywaniami, żadnemu z beniaminków nie udało się ostatecznie sprawić na inaugurację sezonu 2018 niespodzianki, choć przebieg obu spotkań był zdecydowanie daleki od przewidywanego.

Najpierw pozytywnie zaskoczyły nas piłkarki z Kalmar, które od pierwszych minut meczu na LF Arenie nie pozwalały gospodyniom z Piteå na rozwinięcie skrzydeł. Wysoki pressing i podjęcie walki o dominację w środku pola sprawiły, że długimi minutami oglądaliśmy wyrównane spotkanie, a gdy w 28. minucie najlepsza na placu Shade Pratt otworzyła jego wynik, nie można było powiedzieć, że gola zdobyła drużyna słabsza. Na szczęście dla miejscowych fanów, w kadrze zespołu z Norrbotten znajdowała się dziś Madelen Janogy. Była skrzydłowa Mallbacken napędzała większość ofensywnych akcji Piteå i to w znacznym stopniu jej zasługa, że Andrea Norheim jeszcze przed przerwą zapisała na swoim koncie niezwykle istotną także od strony psychologicznej bramkę wyrównującą. Kluczowa sytuacja drugiej połowy miała miejsce już w 51. minucie, gdy Laura Rapp zdecydowała się użyć gwizdka po rzekomym faulu na Norheim w szesnastce gości (decyzja ta z pewnością jeszcze długo będzie szeroko dyskutowana). Do ustawionej na jedenastym metrze futbolówki podeszła Pedersen i strzałem w środek bramki zapewniła gospodyniom trzy niezwykle cenne punkty.

O komplet oczek wzbogaciły się także obrończynie tytułu z Linköping, które jednak w starciu z beniaminkiem z Växjö mogły się podobać jedynie w pierwszym kwadransie. Wtedy jednak raz po raz na drodze do szczęścia stawała im amerykańska golkiperka gości Katie Fraine, która potrafiła między innymi wygrać pojedynek sam na sam z Sørensen i popisać się efektowną interwencją na refleks po strzale z rzutu wolnego Banusic. Bramkarka grająca do niedawna w norweskim Avaldsnes bezradna była dopiero w 29. minucie, gdy tuż przy słupku piłkę w bramce Växjö zmieściła Natasha Dowie. Gol byłej reprezentantki Anglii okazał się jedynym, jaki zobaczyli dziś kibice na Linköping Arenie, choć szczególnie przyjezdne miały po przerwie kilka okazji, aby niekorzystny dla siebie rezultat jeszcze zmienić. Próba Jeleny Cankovic z dystansu zatrzymała się jednak na poprzeczce, a gdy w drugiej minucie doliczonego czasu futbolówka wtoczyła się wreszcie do siatki mistrzyń Szwecji, asystentka Sary Persson słusznie dopatrzyła się zbyt ostrego zagrania Ugandyjki Kivumbi. Ze swojego pierwszego, ekstraklasowego wyjazdu zespół z Växjö wróci więc bez punktów, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że po tym meczu to w Linköping mają zdecydowanie więcej powodów do przemyśleń.

Komplet niedzielnych wyników:

4

5