2. kolejka – zapowiedź

PbNnpTuQjUXwsTUc3uPtaI1EdPM

Stefanie Sanders pokonała golkiperkę Linköping. Czy trafi do siatki także w meczu przeciwko Hammarby? (Fot. Peter Holgersson)

Czy to wielki problem, że na samym początku pierwszego po awansie sezonu macie kolejno mecze przeciwko Häcken i Rosengård? – zapytano na kilkanaście minut przed inauguracją rozgrywek Pabla Pinonesa-Arce, szkoleniowca Hammarby. Wielki problem? Ale chyba macie na myśli, że dla nich? – błyskotliwie odbił piłeczkę trener beniaminka ze Sztokholmu. Wtedy na wypowiedziane przez niego słowa patrzyliśmy jeszcze z delikatnym przymrużeniem oka, ale dziś wiemy już, że w najmniejszym stopniu nie były one żartem. Piłkarki z zielono-białej części stolicy ani trochę nie przestraszyły się starcia z obrończyniami tytułu i kto wie jak zakończyłby się ten mecz, gdyby nie samobójczy gol Fanny Hjelm już w czwartej minucie spotkania. To właśnie dzięki temu trafieniu podopieczne Matsa Grena ostatecznie wywiozły z Södermalm komplet punktów, ale to gospodynie zostały tego dnia bohaterkami wszystkich serwisów informacyjnych i to ich postawę głośno analizowaliśmy i chwaliliśmy. Szczególną sympatię zaskarbił sobie duet Alice Carlsson – Ellen Wangerheim; pierwsza w sposób równie efektowny co efektywny potrafiła neutralizować poczynania naszpikowanej gwiazdami ofensywy Häcken, druga zaś przywitała się z Damallsvenskan w tak imponującym stylu, jak żadna inna nastolatka od czasów Stiny Blackstenius. W najbliższą sobotę zawodniczki beniaminka czeka jednak jeszcze trudniejsza przeprawa w postaci wyjazdu na Malmö IP.  Na prawdopodobnie najbardziej wymagającym terenie w lidze o jakąkolwiek zdobycz będzie piłkarkom ze Sztokholmu niezwykle ciężko, choć pamiętamy o tym, jak ogromną niespodzianką zakończyła się przedostatnia wizyta Hammarby w stolicy Skanii. Cankovic, Seger, Troelsgaard i spółka mają jednak zadbać o to, aby tym razem nie doszło do powtórki i trzeba przyznać, że mają w rękach (a w zasadzie w nogach) naprawdę mocne argumenty.

Tym bardziej, że już w piątek drugie kolejne zwycięstwo może na swoim koncie zapisać rzeczone Häcken, przynajmniej na kilkanaście godzin zostając w ten sposób nowym liderem Damallsvenskan. Rywalkami ekipy z Hisingen będą w najbliższej serii spotkań piłkarki z Växjö, którym w Göteborgu zawsze rywalizowało się niezwykle trudno. I to nawet wówczas, gdy w klubie ze Småland występowały zawodniczki pokroju Cankovic, Öling, czy Anvegård. Obecnie jedną z centralnych postaci ofensywy z Växjö jest była zawodniczka Häcken Amanda Johnsson Haahr, która z pewnością chętnie dopisałaby do swojego bramkowego dorobku gola przeciwko swojej byłej drużynie. Bukmacherzy za zdecydowanie bardziej realny scenariusz uważają jednak ten, w którym na listę strzelczyń wpiszą się Blackstenius, Angeldal lub Hammarlund i mówiąc szczerze ani trochę się im nie dziwimy. W Damallsvenskan instytucja pewnego faworyta jednak nie istnieje, więc absolutnie rekomendujemy, aby dziś wieczorem zerknąć na to, co będzie się działo na zaliczającej właśnie swój pierwszoligowy debiut Bravida Arenie.

A co słychać u dwóch pozostałych zespołów ze stolicy? Oba jeszcze tydzień temu były skazywane na trudną walkę o utrzymanie, ale ani trochę nie przeszkodziło im to w zdobyciu premierowych w sezonie punktów. Tym razem stopień trudności pójdzie jednak jeszcze bardziej w górę, gdyż Djurgården (bez pauzującej za czerwoną kartkę Sary Olai) wybierze się do Kristianstad, zaś AIK podejmie na własnym boisku żądny rewanżu za pechową porażkę w pierwszej kolejce Linköping. Rywalki stołecznych klubów doskonale zdają sobie sprawę, że na dalsze gubienie punktów pozwolić sobie nie mogą, jeśli za rok marzy im się gra w europejskich pucharach. A w obu klubach nie ukrywają, że dokładnie tak przedstawia się ich główny cel. We wschodniej Skanii liczą na błysk geniuszu Sessy Åsland, waleczność Nilsson i Summanen, a także na strzelecki instynkt Sveindis Jane Jonsdottir, która według wielu już za dwa-trzy lata będzie jedną z największych gwiazd światowych aren. W Östergötland za zdobywanie goli odpowiedzialny ma być przede wszystkim na pozór nieco egzotyczny duet napastniczek Kanu – Simonsson, ale i tak wszystkim z tylnego siedzenia wnikliwie zarządza Frida Maanum, czyli piłkarka, bez której o jakichkolwiek pucharowych ambicjach LFC raczej nie mogłoby być mowy.

I wreszcie dwa ostatnie mecze, czyli wyjazd niespodziewanych liderek z VIttsjö na Behrn Arenę oraz coraz mocniej urastająca do miana ligowego klasyka rywalizacja Piteå z Eskilstuną. W obu parach gospodynie minimalnie przegrały na inaugurację i na pewno nie obraziłyby się, gdyby tym razem wreszcie udało im się zapunktować. W Vittsjö i w Eskilstunie mają jednak całkiem inne plany, a to zwiastuje nam niezwykle emocjonujące, boiskowe starcia, w których tak samo możliwe wydaje się być absolutnie każde rozstrzygnięcie. W drużynie Thomasa Mårtenssona tydzień temu mnóstwo pochwał zebrały przede wszystkim mocno odmłodzone zimą skrzydła oraz pozyskana z Piteå Brazylijka Fernanda Da Silva. W barwach United tradycyjnie zaimponowała cała ofensywa, ale cichą bohaterką zespołu prowadzonego przez Magnusa Karlssona okazała się osiemnastoletnia Felicia Saving. A kto będzie bohaterką najbliższego weekendu? Przekonamy się już niebawem!


Zestaw par 2. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Łatwo nie będzie

tokio

Tak przedstawia się kompletny skład grup turnieju olimpijskiego

Niby sporo wiedzieliśmy już przed samą ceremonią, ale tak naprawdę dopiero dziś w godzinach przedpołudniowych olimpijska misja kadry Petera Gerhardssona zaczęła nabierać całkiem realnych kształtów. I jeśli mielibyśmy pokusić się o pierwszą, spontaniczną reakcję, to pewni możemy być jednego: łatwo na japońskiej ziemi na pewno nie będzie. Lindsay Tarpley oraz Ryan Nelsen byli dla szwedzkich piłkarek wyjątkowo mało łaskawi, przydzielając im najgroźniejszego dostępnego rywala z każdego koszyka, a także najgorszy możliwy terminarz. I choć nie jest to oczywiście grupa, z której nie da się nie wyjść, to w przeciwieństwie do ostatnich mundiali czy finałów EURO, w Tokio na maksymalne obroty trzeba będzie wejść już pierwszego dnia turnieju. I zakładając, że chcemy na nim coś osiągnąć, pozostać na nich do samego końca, bo akurat na Igrzyskach czasu na odpoczynek nie ma w zasadzie wcale.

Na inaugurację szwedzką kadrę czeka wyzwanie, które chętniej zobaczylibyśmy w finale niż w meczu otwarcia. O sportowej jakości reprezentacji USA nie trzeba chyba nikogo przekonywać, a jeśli dodamy do tego estymę, z jaką Amerykanie zawsze traktowali turnieje olimpijskie, to z prawdopodobieństwem bliskim pewności możemy zakładać, że na Ajinomoto Stadium w Tokio czeka nas niesamowicie intensywna i wyczerpująca batalia. A po niej, bez względu na wynik, nie będzie ani chwili na regenerację, gdyż zaledwie trzy dni później czeka nas starcie z Australią. Tak, tą samą, która w dwóch ostatnich meczach towarzyskich zainkasowała łącznie dziesięć goli, ale akurat do tego nie należy przywiązywać zbyt wielkiej wagi. Albo wręcz potraktować jako potencjalną czerwoną lampkę, gdyż przecież tak klasowa ekipa nie może przegrywać w nieskończoność i prędzej czy później (raczej jednak prędzej) zła passa powinna zostać przez popularne Matyldy przerwana. Asem w rękawie australijskiej kadry może ponadto okazać się jej szkoleniowiec Tony Gustavsson, który akurat na starcie ze Szwecją z pewnością będzie doskonale przygotowany. No i na sam koniec drugi ze współgospodarzy mundialu 2023, czyli Nowa Zelandia. Rywal niby niżej notowany, ale jednak potrafiący napsuć sporo krwi każdemu, a do tego kompletnie nie pasujący Szwedkom stylistycznie.  O tym, jak frustrująca może być potyczka z mistrzyniami strefy Oceanii dwukrotnie przekonała się na mistrzostwach świata Holandia, która oba wspomniane mecze ostatecznie wygrała, ale stało się to po niesamowicie trudnych bojach.

A co o samym losowaniu sądzi Peter Gerhardsson? Reaguje na nie w swoim stylu, przypominając, że nie możemy obrażać się na rzeczywistość, na którą nie mamy żadnego wpływu. Losowanie jest czymś, na co nijak nie możemy wpłynąć, a na dziś nie mogę powiedzieć, czy jest ono korzystne czy nie. Trafiliśmy oczywiście na trzech naprawdę silnych rywali, ale logistycznie jest to całkiem interesujący zestaw. Na turnieju zawsze niezwykle istotny jest pierwszy mecz, w którym czeka nas gigantyczne wyzwanie w postaci liderek światowego rankingu z USA. Przede wszystkim ważne jednak, że znamy już naszych przeciwników, a także miasta, w których przyjdzie nam grać. To daje naszemu sztabowi mnóstwo czasu na przygotowanie się pod względem logistycznym, a my możemy powoli rozpoczynać analizę grupowych rywali – kończy Gerhardsson.

Turniej olimpijski w Japonii rozpocznie się 21. lipca, a mecze medalowe zaplanowano na 5. oraz 6. sierpnia 2021.


Grupowy rozkład jazdy:

21. lipca, godz. 10:30: Szwecja – USA (Tokio)

24. lipca, godz. 10:30: Szwecja – Australia (Saitama)

27. lipca, godz. 10:00: Nowa Zelandia – Szwecja (Rifu)

Podsumowanie 1. kolejki

damf

Podsumowanie 1. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Linköping 0-1 Rosengård. Już podczas spotkań Pucharu Szwecji oraz Ligi Mistrzyń dało się dostrzec, że tegoroczna wersja Rosengård Jonasa Eidevalla będzie grać bardzo przyjemny dla oka futbol. Te spostrzeżenia ponownie potwierdziły się w niedzielny wieczór, gdy jedenastokrotne mistrzynie kraju w niezwykle efektownym stylu zainaugurowały kolejny sezon Damallsvenskan. A ponieważ do bardzo przyzwoitego poziomu dostroić postanowiły się także rywalki, to na stadionie w Linköping byliśmy świadkami naprawdę ciekawego spektaklu. Warunki gry dyktowały w nim oczywiście zawodniczki ze Skanii, ale gospodynie ani myślały skupiać się wyłącznie na defensywie, co zaowocowało między innymi strzałem w słupek w wykonaniu rewelacyjnej jak zawsze Fridy Maanum. Na jedynego gola w tej potyczce czekać musieliśmy jednak aż do 91. minuty, kiedy to najwyższa na placu gry Stefanie Sanders zrobiła świetny użytek ze swoich warunków fizycznych, zamieniając na bramkę mierzone dośrodkowanie Olivii Schough. Z perspektywy Linköping można oczywiście żałować, że jeden drobny błąd w kryciu przy stałym fragmencie pozbawił zespół punktu, o który piłkarki LFC sumiennie walczyły przez sześć długich kwadransów. Od strony gości sprawy mają się jednak tak, że Rosengård właśnie zgarnął pełną pulę w meczu, w którym w poprzednich sezonach potencjalnie straciłby punkty. A to jest naprawdę dobry prognostyk przed walką o odzyskanie utraconego na rzecz rywalek z Göteborga tytułu.

Wydarzenie kolejki: efektowny powrót Hammarby. Co zrobić, jeśli twój klub właśnie wraca po dłuższej przerwie do najwyższej klasy rozgrywkowej, a w kraju obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej ośmiu osób? Zapytajcie kibiców Hammarby! Sympatycy Bajen nie zamierzali bynajmniej odpuścić tak doniosłej okazji i zgodnie z zasadami dystansu społecznego (no, może nie do końca) zebrali się na słynnej już górce nieopodal stadionu, aby stamtąd wysyłać werbalne sygnały wsparcia w kierunku swoich zawodniczek. A te, choć przyszło im mierzyć się z mistrzyniami z Häcken, odpłaciły się nie tylko ambitną, ale i zwyczajnie dobrą piłkarsko postawą. W efekcie dostaliśmy dziewięćdziesiąt minut kapitalnej, wyrównanej walki na murawie, a także dziewięćdziesiąt minut futbolowej fiesty na trybunach górce, co przynajmniej na chwilę pozwoliło nam przypomnieć sobie atmosferę stadionów z tych coraz bardziej już odległych czasów. Na boisku, po samobójczym trafieniu Fanny Hjelm, o jednego gola lepsze okazały się ostatecznie przyjezdne z Hisingen, ale z Janogy, Carlsson, czy Wangerheim oraz z najlepszą bazą fanowską w kraju, przyszłość Hammarby rysuje się w naprawdę interesujących barwach.

Bohaterka kolejki: Ebba Hed (Vittsjö). Klub ze wsi nieopodal Hässleholm pierwszym liderem Damallsvenskan w sezonie 2021! Ta informacja nie brzmi może aż tak sensacyjnie, jak brzmiałaby jeszcze kilka lat temu, ale i tak warto docenić fakt, że w Vittsjö wciąż sumiennie podążają wyznaczoną przez Caleviego Hämäläinena drogą. W meczu przeciwko Piteå na listę strzelczyń wpisywały się zagraniczne gwiazdy ekipy z północnej Skanii, ale na lewym skrzydle prawdziwą furorę robiła 21-letnia Ebba Hed. Pomocniczka z Halmstad miała oczywiście bezpośredni udział przy obu bramkowych akcjach, ale docenić należy przede wszystkim to, jak wiele zagrożenia piłkarki Vittsjö w zasadzie przez cały mecz stwarzały po akcjach przeprowadzanych właśnie jej stroną. Gdy Hed dotykała futbolówki, to był to tego dnia jasny sygnał, że defensywa z Norrbotten może na chwilę spodziewać się nie lada kłopotów, którym zresztą dwukrotnie nie udało się ostatecznie zapobiec.

Gol kolejki: Sara Olai (Djurgården). Jak piłkarki Djurgården strzelają gole, to często czynią to w stylu cokolwiek spektakularnym. Rok temu o tej prawidłowości przypomniały nam między innymi Fanny Lång i Olivia Schough, a na otwarcie sezonu 2021 w roli super-egzekutorki wystąpiła Sara Olai. Dla pozyskanej z Uppsali defensorki był to ligowy debiut w nowych barwach i trzeba przyznać, że z fanami ze stolicy udało się jej przywitać w naprawdę wielkim stylu. Trochę sytuacyjny strzał ze stosunkowo ostrego kąta w samo okienko bramki Örebro pozwolił zresztą gospodyniom sięgnąć w tym meczu po zwycięstwo, choć sama Olai – prokurując rzut karny i oglądając czerwoną kartkę – mocno zadbała także o emocje w samej końcówce spotkania.

Sensacja kolejki: im gorzej, tym lepiej? No właśnie, ileż to mówiło się o tym, że tak źle jak teraz, to w Djurgården nie było nigdy wcześniej. Kadra pozbawiona największych gwiazd, w zespole plaga kontuzji i urazów, a na dodatek do mediów zaczęły przedostawać się niepokojące informacje o nieporozumieniach pomiędzy zawodniczkami, zarządem, a sztabem szkoleniowym. I w takiej właśnie atmosferze piłkarki Dumy Stolicy przystąpiły do inauguracji nowego sezonu przeciwko rywalkom, z którymi nie potrafiły na własnym boisku zwyciężyć od niemal dekady. Efekt? Trzy punkty, czyste konto i naprawdę obiecująca postawa tych, które do Sztokholmu wczesną wiosną ściągano często w trybie last minute. Oczywiście, przypadki Uppsali, czy Limhamn Bunkeflo dobitnie przypominają nam o tym, że udane wejście w sezon nie gwarantuje jeszcze utrzymania, ale z drugiej strony nie można też wykluczyć scenariusza, w którym 17. kwietnia 2021 okaże się jeszcze jedną przełomową datą w historii stołecznego klubu. Choć na tę chwilę wciąż jesteśmy od takiego biegu wydarzeń stosunkowo daleko.

Liczba kolejki: 1214. Tylu kibiców kupiło wirtualne bilety na rozegrany przy pustych trybunach mecz pomiędzy Hammarby i Häcken. Trzeba przyznać, że liczba ta naprawdę robi wrażenie i działa na wyobraźnię!


1. kolejka statystycznie:

Gole: 10  (średnia 1.67 / mecz)

Rzuty karne: 3  (1 wykorzystany)

Żółte kartki: 13

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Fanny Hjelm (Hammarby) – 4. minuta (dla Häcken)

Najpóźniejszy gol: Stefanie Sanders (Rosengård) – 90+1. minuta (vs. Linköping)


Jedenastka kolejki:

lag1

Jennifer Falk (Häcken) – Sheila van den Bulk (Djurgården), Nilla Fischer (Linköping), Alice Carlsson (Hammarby), Portia Boakye (Djurgården) – Sanne Troelsgaard (Rosengård), Felicia Saving (Eskilstuna) – Olivia Schough (Rosengård), Ellen Wangerheim (Hammarby), Ebba Hed (Vittsjö) – Sveindis Jane Jonsdottir (Kristianstad)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

1. kolejka – zapowiedź

Fotboll, Elitettan, AIK - Bollstanäs

AIK świętuje awans do Damallsvenskan. Czy tym razem powrócił do niej na dłużej? (Fot. Maxim Thoré)

Trzy, dwa, jeden … i już! To właśnie dziś, po 153 dniach wyczekiwania, nadszedł najpiękniejszy dzień w roku. Dzień, w którym na dobre rozpoczyna się szwedzkie, ligowe granie. Jasne, podczas długiej zimowej przerwy czas skutecznie umilały nam Liga Mistrzyń, zmagania pucharowe, czy rozgrywki reprezentacyjne, ale jednak nic nie jest w stanie równać się z rzeczywistością, w której tygodniowy rytm wyznaczają nam kolejne mecze Damallsvenskan czy Elitettan. I nawet jeśli na tę naszą ligę czasami narzekamy (a zdarza się to, oj zdarza!), to i tak gdzieś w środku doskonale wiemy, że bez niej ten świat zdecydowanie nie byłby taki sam. To prawda, czasami naprawdę przyjemnie jest popatrzeć na te wszystkie Lyony, Bayerny i Manchestery, ale na koniec dnia i tak nic nie zastąpi nam burzy śnieżnej w Piteå, niepowtarzalnej atmosfery Vittsjö IP, czy emocji towarzyszących kolejnemu El Gnällico. A w tym roku takich wyjątkowych wydarzeń czeka nas przecież jeszcze więcej, gdyż po raz pierwszy od niespełna dekady w najwyższej klasie rozgrywkowej dojdzie chociażby do Wielkich Derbów Sztokholmu! Na nie będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać, ale już dosłownie za kilka godzin, na VISMA Arenie w Växjö, ponownie zacznie się kręcić nasza ligowa karuzela. Ostatnie spokojne chwile warto zatem poświęcić na lekturę skarbu kibica, a także na życzenia, aby dla każdego z dwunastu klubów nadchodzący sezon okazał się udanym, aby obyło się w nim bez kontuzji i korona-niespodzianek i abyśmy w komplecie spotkali się w listopadzie, aby tegoroczne zmagania podsumować. A za rok, ze względu na czekającą nas reformę systemu ligowego, zobaczymy się po raz pierwszy w poszerzonym, czternastozespołowym składzie.


A co czeka nas w najbliższy weekend? Już dziś odbędą się dwa spotkania, które mogą mieć potencjalnie kolosalny wpływ na układ sił w dolnej połówce tabeli. A jeśli poprzedni rok czegoś nas nauczył (rzecz jasna oprócz przestrzegania zasad dystansu społecznego), to na przykład tego, że różnica pomiędzy degradacją, a szóstą lokatą na koniec sezonu może wynosić zaledwie cztery punkty. Warto więc sprężyć się już teraz, gdyż w listopadzie na odrabianie ewentualnych strat może już zwyczajnie nie wystarczyć czasu. Wprawdzie ze względu na czekające nas powiększenie ligi z Damallsvenskan za nieco ponad sześć miesięcy pożegna się wyjątkowo tylko jeden zespół, ale … ktoś to dwunaste miejsce ostatecznie będzie musiał zająć. Na dziś wielu ekspertów potencjalnego spadkowicza upatruje w piłkarkach stołecznego AIK, ale w klubie gorąco wierzą, że zimowe transfery Honoki Hayashi, czy Hallbery Gisladottir zrobią różnicę, a ofensywny tercet Kafaji – Danielsson – Grabus przynajmniej spróbuje nawiązać do niezwykle efektownych występów na boiskach Elitettan. W Sztokholmie zapewniają jednak, że w razie ewentualnego niepowodzenia gotowy jest już także plan B, który zakłada znaczące wzmocnienie kadry podczas letniego okienka, gdyż w AIK najwyraźniej mają już dość opinii zespołu zbyt słabego na pierwszą, a jednocześnie zbyt silnego na drugą ligę.

Równie ciekawie powinno być na Stadionie Olimpijskim, gdzie zmierzą się mające za sobą niezwykle burzliwą zimę ekipy Djurgården i Örebro. Na Behrn Arenie dokonano przebudowy kadry na niespotykaną wcześniej skalę i choć do mocno odmłodzonego składu dołączyły takie piłkarki jak Hellstrom, Scarpa, czy Wickenheiser, to dyspozycja zespołu prowadzonego od niedawna przez Rickarda Johanssona pozostaje sporą niewiadomą. Z równie poważnymi wyzwaniami podczas przerwy w rozgrywkach musiał zmierzyć się także Pierre Fondin, a zadania nie ułatwiała mu prawdziwa plaga kontuzji, która w marcu przetoczyła się przez szatnię Djurgården. Kto zatem wyjdzie zwycięsko z potyczki dwóch mocno poobijanych drużyn? Historia podpowiada, że zawodniczkom z Örebro nigdzie nie gra się tak skutecznie, jak na Olimpijskim, ale przecież każda passa ma kiedyś swój kres. A piłkarki Dumy Sztokholmu dobrze wiedzą, że aby uniknąć kolejnej, dramatycznej walki o utrzymanie, ligowe punkty najlepiej kolekcjonować właśnie w takich meczach.

Ligową niedzielę otworzy nam konfrontacja mierzącego niezwykle wysoko beniaminka z obrończyniami tytułu z Göteborga, które tym samym oficjalnie zadebiutują w ligowych zmaganiach pod nową nazwą. Zespół naszpikowany reprezentantkami Szwecji dołoży oczywiście wszelkich starań, aby komplet punktów powrócił do Hisingen, ale pokonanie Anny Tamminen wcale nie musi być dla podopiecznych Matsa Grena wyłącznie formalnością. A pamiętajmy, że Hammarby ma patent na ekipę aktualnych mistrzyń Szwecji i nawet na pożegnanie z Damallsvenskan potrafił wygrać z Göteborgiem oba ligowe starcia! Niedzielne menu zamykają nam ponadto trzy klasyki: Eskilstuna podejmie na własnym boisku Kristianstad, Vittsjö zmierzy się z Piteå, a Linköping stanie w szranki z podrażnionym odpadnięciem z obu pucharów Rosengård. Na żadne z tych spotkań nie trzeba chyba dodatkowo zapraszać, a więc pozostaje życzyć udanego weekendu z Damallsvenskan i niech się dzieje! Miłego odbioru i wielu piłkarskich emocji!


Zestaw par 1. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Ciężko, ale do przodu

startelvamotpolen

Ile spośród widocznych na zdjęciu piłkarek znajdzie się ostatecznie w kadrze na Igrzyska? (Fot. Bildbyrån)

Przedolimpijski przegląd kadr zakończył się ostatecznie dwubramkowym zwycięstwem, ale końcowy wynik nie w pełni odzwierciedla to, co wydarzyło się dziś wieczorem na boisku w Łodzi. Raz jeszcze obejrzeliśmy bowiem powtórkę z lutowego zgrupowania, kiedy to po koncercie przeciwko Austrii, mecz z Maltą nie wyglądał już tak okazale. Podobnie jak wtedy, z pomocą przyszedł nam jednak perfekcyjnie wykonany stały fragment, a w doliczonym czasie gry o swojej kapitalnej dyspozycji raz jeszcze przypomniała rezerwowa dziś Lina Hurtig, powiększając w ten sposób rozmiary wygranej. Warto jednak pamiętać, że do 86. minuty na tablicy wyników utrzymywał się rezultat remisowy, na który żadną miarą nie można było narzekać.

Piłka nożna to gra błędów i to właśnie po nich szwedzkie piłkarki straciły dziś oba gole. W pierwszej połowie przytrafił się on FIlippie Curmark, która w bardzo niefrasobliwy sposób straciła w środkowej strefie boiska piłkę na rzecz Dominiki Grabowskiej. Pomocniczka Häcken zdecydowanie nie wyciągnęła właściwych wniosków z ostrzeżeń, które grające stosunkowo wysokim pressingiem Polki wysyłały właściwie od pierwszego gwizdka i tym razem za taką postawę przyszło niestety zapłacić wysoką cenę. Oczywiście, zagranie Amandy Ilestedt w kierunku Curmark także było dalekie od doskonałości, ale zawodniczka mistrza Szwecji mogła, a nawet powinna zachować się zdecydowanie lepiej. A tak futbolówka kilka sekund później znalazła się pod nogami Ewy Pajor, która uderzeniem przy dalszym słupku nie dała Zecirze Musovic żadnych szans na udaną interwencję. Powrót napastniczki Wolfsburga do reprezentacji Polski okazał się więc niezwykle udany, a tuż po przerwie kadrowiczki Petera Gerahrdssona zrobiły naprawdę wiele, aby uczynić go jeszcze bardziej spektakularnym. Seria błędów i nieporozumień poskutkowała tym, że w szesnastkę dośrodkowała Zofia Buszewska, a Pajor wygrała pojedynek główkowy, którego wygrać nie miała prawa i po raz drugi tego wieczora mogła celebrować zdobycie gola. Możemy oczywiście pocieszać się faktem, że pięcioosobowy, szwedzki blok obronny występował w tym cokolwiek eksperymentalnym ustawieniu po raz pierwszy (i zapewne ostatni), ale w tym konkretnym przypadku o całym nieszczęściu zadecydował błąd w komunikacji pomiędzy Musovic oraz Ilestedt, które akurat okazji do wspólnych występów miały naprawdę wiele. Tak, czy inaczej, jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, jak wiele spokoju i solidności wnoszą do postawy tej formacji Glas, Eriksson, czy Sembrant, to dziś otrzymał w tym temacie całkiem klarowną odpowiedź.

Skoro było już o błędach, to może pora zastanowić się nad potencjalnymi zwyciężczyniami dzisiejszego dnia. Oczywiście po szwedzkiej stronie, gdyż prawdziwym odkryciem wieczoru bez wątpienia okazała się polska skrzydłowa Natalia Padilla-Bidas, która najpewniej nie pogra przesadnie długo na boiskach ligi szwajcarskiej. W drużynie trenera Gerhardssona mały plus na pewno warto postawić przy nazwisku Hanny Bennison, gdyż osiemnastolatka ze Skanii zaprezentowała nam dokładnie to, czego od niej oczekiwaliśmy. I choć w trójkącie z Seger oraz Kaneryd wyglądała jeszcze lepiej niż w wyjściowym ustawieniu obok Angeldal i Curmark, to niezmiennie możemy pochwalić ją za wizję i świetny przegląd pola (choć pod presją ze strony rywalek i jej przytrafiały się całkowicie niepotrzebne błędy). Asysty drugiego stopnia przy dwóch golach wyraźnie pokazują jednak, że w tym konkretnym przypadku pozytywy znacząco dominują nad negatywami. Swoje zadanie wykonała także Stina Blackstenius, na której skuteczność (nie bez przyczyny) lubimy sobie zazwyczaj ponarzekać. W pierwszej połowie dzisiejszej potyczki napastniczka Häcken trafiała jednak do siatki nawet w sytuacji, w której nikt nie pogniewałby się na nią za niecelny strzał i w perspektywie czekających nas niebawem poważnych wyzwań jest to niewątpliwie miła odmiana. Trudno natomiast o jednoznaczną ocenę występu szwedzkich skrzydłowych. Z jednej strony Schough, Blomqvist, a także ustawiona tym razem nieco bardziej centralnie Kaneryd cały czas starały się pozostawać pod grą, ale z drugiej mogliśmy oczekiwać, że taka aktywność przełoży się na znacznie więcej ofensywnych konkretów. Sprawiedliwość musimy oddać także Filippie Curmark, która w pełni udanie, a do tego dwukrotnie, zrehabilitowała za opisany powyżej błąd przy golu na 0-1. Zawodniczka z Göteborga najpierw sprytnym, prostopadłym podaniem wypuściła w bój Blackstenius, a następnie – już przy drugim trafieniu swojej klubowej koleżanki – popisała się niesamowicie efektownym zagraniem, bez którego Blomqvist nie miałaby okazji wykonać decydującej centry w pole karne. Swoje dołożyły oczywiście również rezerwowe dziś Hurtig, Jakobsson, Andersson, czy Seger, ale akurat one chyba w najmniejszym stopniu muszą obawiać się o utratę miejsca w wąskiej kadrze.

Przed Igrzyskami czeka nas już tylko jedno reprezentacyjne zgrupowanie, ale nie oznacza to, że najbliższe dni będą w kontekście kadry mało interesujące. Już 21. kwietnia w siedzibie FIFA czeka nas losowanie grup turnieju olimpijskiego, a dziewięć dni później dowiemy się, z jakimi rywalkami kadra Petera Gerhardssona zmierzy się w rywalizacji o przepustki na mundial 2023. Dzisiejszy mecz zdecydowanie utwierdził nas w przekonaniu, że w tym drugim losowaniu lepiej byłoby uniknąć Polek, które na tle pozostałych drużyn z trzeciego koszyka prezentują się naprawdę solidnie. To jednak w żaden sposób nie dziwi, bo mówimy przecież o reprezentacji, która w dwóch poprzednich cyklach eliminacyjnych potrafiła urwać punkty ekipom z pierwszego koszyka. I ani trochę nie zdziwimy się, jeśli jesienią historia ta się powtórzy. Tyle o kadrze, a już w najbliższy weekend czekają nad kolejne, futbolowe emocje w postaci długo wyczekiwanego startu Damallsvenskan i Elitettan. Kto wie, być może to na ligowych boiskach ostatecznie rozstrzygnie się walka o przynajmniej jedno miejsce w składzie na Tokio?