Podsumowanie 4. kolejki

damf

Podsumowanie 4. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: AIK 2-2 Hammarby. Sztokholmskie derby numer dwa, czyli starcie obu beniaminków, w pełni sprostało oczekiwaniom. Była dramaturgia, były zwroty akcji i wreszcie było także niespodziewane rozstrzygnięcie, na które jeszcze w okolicach 85. minuty nijak się nie zanosiło. Biorąc pod uwagę zarówno okoliczności, jak i potencjał kadrowy, ze zdobytego punktu zdecydowanie bardziej ucieszył się AIK, ale w Hammarby także mogą wyciągnąć z sobotniego popołudnia w Solnej sporo pozytywów. Jeszcze jeden kapitalny mecz rozegrała bowiem Madelen Janogy, Hanna Folkesson znajduje się w najlepszej dyspozycji od czasów gry w Umeå, a Emilia Larsson i Ellen Wangerheim co chwilę udowadniają, że przyszłość ich klubu maluje się w zdecydowanie jasnych barwach. O ile Hammarby jest u progu sezonu jednym z zespołów grających najbardziej atrakcyjną piłkę, o tyle AIK bazuje zdecydowanie na indywidualnościach, których w kadrze ekipy prowadzonej przez Maiju Ruotsalainen nie brakuje. Hayashi, Danielsson, czy Kafaji ani myślą schodzić poniżej naprawdę wysokiego poziomu i choć droga do pozostania AIK w elicie jeszcze długa i kręta, a kolejne urazy ani trochę nie ułatwiają sprawy, to na Skytteholms IP wiedzą, że w chwilach największego kryzysu mają do kogo zwrócić się o pomoc. A to daje już naprawdę całkiem duży komfort.

Wydarzenie kolejki: Örebro wydziera punkt w końcówce. Powtórka z pucharowej rozrywki? Nie inaczej! Eskilstuna prowadziła na Behrn Arenie od szóstej minuty, kiedy to niespodziewająca się takiego obrotu wydarzeń Loreta Kullashi została w szesnastce gospodyń nastrzelona przez Fanny Andersson i długo wydawało się, że ten nieco kuriozalny gol okaże się trafieniem na wagę trzech punktów. Podopieczne Rickarda Johanssona zagrały jednak do końca i w pełni zasłużenie, już w doliczonym czasie gry, udało im się wyrównać stan rywalizacji. A bramkę dającą upragniony remis zapisała na swoim koncie ta, która tego dnia była na placu gry najbardziej aktywna. Kanadyjka Jenna Hellstrom zdawała się być dosłownie wszędzie, więc nie powinniśmy się chyba przesadnie dziwić, że to właśnie ona – ku rozpaczy fanów United – skutecznie zamknęła w decydującym momencie meczu dośrodkowanie rozgrywającej swój dopiero drugi mecz w seniorskiej karierze Anny Sandberg.

Bohaterka kolejki: Jelena Cankovic (Rosengård). Co by tu napisać o zawodniczce, o której wiemy już wszystko? Być może to, że niezmiennie dziwimy się, iż serbska pomocniczka nie gra obecnie w jednym z czołowych klubów angielskich, niemieckich lub hiszpańskich. Choć można się domyślać, że akurat w Malmö z tego powodu przesadnie nie rozpaczają. W meczu przeciwko Djurgården Cankovic znów była niemal perfekcyjna, a to, jak wspólnie z Caroline Seger nadawała tempo każdej ofensywnej akcji wicemistrzyń Szwecji, byłoby wspaniałym materiałem szkoleniowym. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze bezbłędnie wykonany rzut karny oraz strzał w poprzeczkę z rzutu wolnego, po którym futbolówkę do własnej bramki skierowała Kelsey Daugherty. Szacunek!

Gol kolejki: Rosa Kafaji (AIK). Oj, było w tej kolejce kilka akcji, które z pewnością zapadły nam mocno w pamięć. Na specjalne wyróżnienie zasługuje oczywiście zwycięski gol Linköping po fenomenalnej kombinacji tercetu Maanum – Simonsson – Kanu, ale palmę pierwszeństwa przyznajemy tym razem ratującym w 87. minucie derbowego spotkania bezcenny punkt piłkarkom AIK. Zarówno dośrodkowanie Danielsson, jak i strzał bez przyjęcia niezastąpionej Rosy Kafaji, charakteryzowały się absolutnie najwyższą jakością i choć z przebiegu meczu Hammarby zrobiło wiele, aby sięgnąć po trzy punkty, to wobec błysku geniuszu siedemnastoletniej rewelacji sezonu, zawodniczki Bajen były całkowicie bezradne.

Sensacja kolejki: Bezzębna ofensywa Häcken. Prawie siedemdziesiąt procent posiadania piłki, dwadzieścia strzałów, trzydzieści sześć dośrodkowań – tak w ujęciu liczbowym prezentują się ofensywne dokonania mistrzyń Szwecji z meczu przeciwko Linköping. Na papierze wszystko wygląda więc przyzwoicie, ale problem – jak to zwykle bywa – tkwi w szczegółach. Podopieczne Matsa Grena kolejny raz nie potrafiły bowiem przełożyć optycznej przewagi na konkretne zagrożenie pod bramką Cajsy Andersson i wyłączając sytuację sam na sam Filippy Angeldal oraz strzał w poprzeczkę Johanny Kaneryd, nie były w stanie postawić niezwykle szczelnej skądinąd defensywy z Östergötland pod większą presją. Kłopot wydaje się o tyle realny, że już w meczu przeciwko Hammarby zawodniczki Häcken nie znalazły sposobu na to, aby chociaż raz umieścić piłkę w siatce rywalek, a w starciu z Vittsjö ich jedyny gol padł po … niedokładnym dośrodkowaniu Stiny Blackstenius. Czy przed czwartkowym finałem Pucharu Szwecji możemy spodziewać się w Hisingen nieco bardziej nerwowych ruchów? W pewnym stopniu byłoby to nawet wskazane, gdyż na przykład Zigiotti czy Hammarlund znajdują się obecnie ewidentnie pod formą. Z drugiej jednak strony, wciąż mówimy o zawodniczkach mogących odpalić w dosłownie każdej chwili, a ławka Häcken wcale nie wygląda aż tak imponująco, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Mecz o naprawdę dużą stawkę wydaje się być wręcz idealnym momentem na odbudowanie dla wspomnianych piłkarek, które przecież już w poprzednim sezonie pokazywały, że z Blackstenius czy Angeldal rozumieją się na boisku znakomicie. Tym razem margines błędu będzie już jednak wynosił zero, a ewentualne wpadka oznaczać będzie tytuł dla Eskilstuny.

Liczba kolejki: 2. Tyle żółtych kartek arbitrzy pokazali w miniony weekend osobom znajdującym się poza boiskiem (tym razem byli to rezerwowa piłkarka Vittsjö oraz drugi trener Växjö). A warto podkreślić, że z identyczną statystyką mieliśmy do czynienia także w poprzedniej kolejce. Jak widać, w Damallsvenskan emocje sięgają zenitu nie tylko na murawie, ale również w najbliższych jej okolicach.


4. kolejka statystycznie:

Gole: 12  (średnia 2.00 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 16

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Loreta Kullashi (Eskilstuna) – 6. minuta (vs. Örebro)

Najpóźniejszy gol: Jenna Hellstrom (Örebro) – 90+1. minuta (vs. Eskilstuna)


Jedenastka kolejki:

lag4

Emma Holmgren (Eskilstuna) – Fiona Brown (Rosengård), Nilla Fischer (Linköping), Emma Lennartsson (Linköping) – Eveliina Summanen (Kristianstad), Hanna Folkesson (Hammarby) – Sanne Troelsgaard (Rosengård), Jelena Cankovic (Rosengård), Rosa Kafaji (AIK) – Madelen Janogy (Hammarby), Jenna Hellstrom (Örebro)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

4. kolejka – zapowiedź

DSC_6861

Kristianstad kontra Vittsjö to gwarancja walki o każdy milimetr boiska (Fot. Lola Nilsson)

Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, derby, derby, derby – mniej więcej tak przedstawia się tygodniowy rozkład jazdy bezstronnego kibica Damallsvenskan. Jeszcze na dobre nie ochłonęliśmy po niedzielnych Wielkich Derbach Sztokholmu, jeszcze nie uspokoiła się atmosfera na linii Sara Persson – Gudrun Arnardottir, jeszcze mamy w pamięci boiskowy koncert Honoki Hayashi, a tu trzeba skupić uwagę na kolejnych starciach o charakterze znacznie wykraczającym poza perspektywę dopisania sobie trzech punktów w ligowej tabeli. A to zwiastuje nam jeszcze jeden wypełniony piłkarskimi emocjami weekend, podczas którego z pewnością nie będziemy się nudzić.

Na początek wybierzemy się do Skanii, gdzie na słynnej już hybrydowej nawierzchni kilka kwestii będą chciały wyjaśnić sobie piłkarki Kristianstad oraz Vittsjö. Gospodynie przystąpią do prestiżowej, lokalnej rywalizacji podbudowane pozytywną informacją o stanie zdrowia Sveindis Jane Jonsdottir, ale przyjezdne z pewnością zrobią wiele, aby te polepszające się każdego dnia nastroje we wschodniej Skanii nieco popsuć. I trzeba przyznać, że mają ku temu mocne argumenty w osobach między innymi Clary Markstedt oraz Emily Gielnik. Obie napastniczki zespołu prowadzonego przez Thomasa Mårtenssona u progu rundy wiosennej spisują się na miarę oczekiwań, a do pełni szczęścia brakuje im jedynie goli. Patrząc jednak na ich dyspozycję, możemy być pewni, że worek z bramkami po stronie ofensywnego duetu z Vittsjö prędzej czy później rozwiązać się po prostu musi. A nie będzie ku temu lepszej okazji niż starcie z derbowym rywalem, którego stawką może być załapanie się do walczącego o prawo gry w przyszłorocznej Lidze Mistrzyń ligowego peletonu. Kristianstad, pomimo mocno przeciętnej postawy, już w nim jest, a wiadomo, że nic nie podnosi futbolowej temperatury bardziej niż istotne dla układu tabeli potyczki lokalnych przeciwników.

W sobotę raz jeszcze w centrum uwagi znajdzie się stolica, a to za sprawą meczu z udziałem dwóch głodnych pierwszoligowej piłki beniaminków. Atuty czysto piłkarskie niewątpliwie znajdują się po stronie Hammarby, które najpierw dało niezwykle dobre widowiska z mistrzyniami i wicemistrzyniami kraju, a następnie w nieco ponad dwadzieścia minut dosłownie przejechało się po Örebro. Nazwiska Madelen Janogy i Hanny Folkesson jak najbardziej słusznie raz po raz pojawiały się w eksponowanych rubrykach serwisów sportowych, a Emilia Larsson i Ellen Wangerheim nieprzypadkowo zostały okrzyknięte odkryciami pierwszej części sezonu 2021. A co w tym czasie robił AIK? Robił swoje, konsekwentnie zbierając punkty. Jasne, w wyjazdowych meczach przeciwko Växjö oraz Djurgården podopiecznym fińskiej trenerki Maiju Ruotsalainen dopisało szczęście, ale Hayashi, Danielsson, Kafaji i spółka doskonale potrafiły swojemu losowi pomóc. Czy w rywalizacji z Hammarby zrobią to jeszcze raz? Mając na uwadze styl prezentowany przez drużynę Pabla Pinonesa-Arce, taki scenariusz nie wydaje się mocno prawdopodobny, ale tydzień temu AIK także nie przystępował do potyczki z Djurgården w roli faworyta. A wszyscy dobrze wiemy, co było dalej.

I wreszcie niedziela, czyli El Gnällico. Na papierze Eskilstuna wydaje się mieć w swoich szeregach wszystko, co potrzeba do wywiezienia kompletu punktów z Örebro, ale już nie raz przekonywaliśmy się, że w tej konkretnej rywalizacji trudno o jakiekolwiek skuteczne prognozy. Ubiegłoroczne starcie na Behrn Arenie zakończyło się gradem goli i remisem, z którego – paradoksalnie – bardziej cieszyły się zawodniczki United. Zwycięzcy nie udało się wyłonić także przed niespełna dwoma miesiącami w meczu fazy grupowej Pucharu Szwecji, który swoją drogą miał naprawdę nietypowy przebieg. Do przerwy jednym golem prowadziły piłkarki z Eskilstuny i wydawało się, że faworytki mają mecz pod całkowitą kontrolą. Druga połowa przyniosła jednak kompletnie odmienny obraz gry, zupełnie jakby obie ekipy w szatni zamieniły się koszulkami. Ostatecznie skończyło się na satysfakcjonującym gości 1-1, ale porażki w Örebro udało się ekipie z Sörmland uniknąć wyłącznie dzięki fenomenalnej postawie Emmy Holmgren. A kto tym razem zostanie na Behrn Arenie pierwszoplanową bohaterką? Kandydatek jest dwadzieścia dwie … a nawet więcej!

Poza emocjami derbowymi czekają nas oczywiście także trzy inne, nie mniej ciekawe starcia. Rozpędzony Rosengård podejmie na własnym boisku żądne rewanżu Djurgården, obrończynie tytułu z Häcken staną w szranki z mocno niewygodnym Linköping, a Piteå i Växjö poszukają pierwszego w obecnym sezonie zwycięstwa. Starcie ostatniej z przedostatnią drużyną tabeli to zawsze niesamowicie frapujące zestawienie i choć nierzadko o jego wyniku decydują indywidualne błędy (lub ich brak), to możemy być pewni, że poziom ambicji, walki i zaangażowania na LF Arenie będzie się zgadzać. I choć drużyny Stellana Carlssona i Marii Nilsson mają ogromny problem ze zdobywaniem goli (w sezonie 2021 żadna z tych ekip nie trafiła jeszcze z gry), to wydaje się mało prawdopodobne, aby ich mecz zakończył się bezbramkowym remisem. A skoro zanosi się na gole, to zwyczajnie warto je zobaczyć!


Zestaw par 4. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Podsumowanie 3. kolejki

damf

Podsumowanie 3. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Vittsjö 1-1 Häcken. Niespodzianka? Patrząc na to, co oba zespoły zaprezentowały w dwóch pierwszych kolejkach – niekoniecznie. Patrząc na to, jak przebiegał niedzielny mecz – również. Gospodynie z północnej Skanii nie przestraszyły się mocnych nazwisk w kadrze rywalek i naprawdę niewiele brakowało, aby w starciu z obrończyniami tytułu udało im się sięgnąć po pełną pulę. I to pomimo faktu, że już w 4. minucie nieco przypadkowy centrostrzał Stiny Blackstenius dał przyjezdnym prowadzenie. Inna kwestia, że gol wyrównujący także padł przy sporym udziale szczęścia, a podobny błąd przy próbie złapania wysoko zawieszonej piłki szybko się Jennifer Falk nie powtórzy. Wyłączając jednak obie sytuacje bramkowe, to zawodniczki z Vittsjö miały tego dnia po swojej stronie zdecydowanie więcej argumentów, a zebrani pod bramą stadionu miejscowi fani mogą bardzo żałować, że ani Emily Gielnik, ani Clara Markstedt nie miały tym razem lepiej wyregulowanego celownika. Piłkarki z Hisingen mocniej przycisnęły dopiero w ostatnim kwadransie, kiedy to z lepszej strony pokazał się przede wszystkim duet Kaneryd – Angeldal, ale gościom także nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Żywy, ciekawy mecz zakończył się więc remisem, z którego najbardziej zadowoleni byli chyba w … Malmö, Eskilstunie, Kristianstad i Linköping.

Wydarzenie kolejki: Pyrrusowe zwycięstwo Kristianstad. Była 38. minuta meczu na VISMA Arenie, Kristianstad prowadził z Växjö po golu Anny Welin i wydawało się, że podopieczne Elisabet Gunnarsdottir mają boiskowe wydarzenia pod całkowitą kontrolą. W sporcie, jak i w każdej innej dziedzinie życia, są jednak elementy, których kontrolować nie potrafimy i właśnie wtedy jeden z nich przypomniał o sobie w niesamowicie bolesny sposób. Głośny krzyk Sveindis Jane Jonsdottir, a także obraz opuszczającej murawę na noszach islandzkiej skrzydłowej nie zwiastowały nic dobrego, ale pozostaje mieć nadzieję, że wynik badania rezonansem nie potwierdzi diagnozy, której wszyscy tak bardzo się boimy. Ze sportowego punktu widzenia oznaczałoby to oczywiście, że Kristianstad w jednej chwili stracił ponad połowę swojej ofensywnej wartości, ale jeszcze ważniejszy wydaje się aspekt ludzki. Zdecydowanie zbyt wiele widzieliśmy przedwcześnie przerwanych lub wstrzymanych karier i bardzo nie chcielibyśmy, aby nazwisko Jonsdottir zostało dopisane do tej listy. Láttu þér batna, Sveindis Jane!

Bohaterka kolejki: Honoka Hayashi (AIK). Ktoś mógłby błędnie pomyśleć, że ta nominacja to wypadkowa dwóch goli, które całkowicie odmieniły losy niedzielnych Wielkich Derbów Sztokholmu. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że już w pierwszej połowie meczu, gdy jego wynik był zdecydowanie niekorzystny dla AIK, 22-letnia pomocniczka z Osaki także była zdecydowanie najlepszą aktorką tego piłkarskiego spektaklu. A wspomniane gole, tak bardzo beniaminkowi potrzebne, jedynie ten wybór scementowały. Nadspodziewanie udany start nie zmienia oczywiście faktu, że AIK wciąż pozostaje kandydatem numer jeden do tego, aby przynajmniej na półmetku ligowych zmagań znaleźć się w strefie spadkowej, ale jeśli latem – zgodnie z ambitnymi zapowiedziami – do stolicy zawitają kolejne piłkarki o klasie zbliżonej do reprezentantki Japonii, sympatycy stołecznych Gryzoni będą mogli wreszcie odetchnąć z ulgą.

Gol kolejki: Madelen Janogy (Hammarby). Tego nie wystarczy opisywać, to po prostu trzeba zobaczyć! Lewym skrzydłem urwała się rezerwowa Elsa Karlsson, która dośrodkowała w szesnastkę Örebro, a ustawiona na wprost bramki Tove Enblom napastniczka Hammarby w iście japońsko-hiszpańskim stylu skierowała futbolówkę do siatki. Ten gol był najlepszym możliwym dopełnieniem fenomenalnego meczu w wykonaniu Janogy, która ani myśli rezygnować z walki o miejsce w kadrze na Tokio. I coś mówi nam, że podczas minionego weekendu jej szanse na wyjazd na Igrzyska znacząco się zwiększyły.

Sensacja kolejki: Kapitalny powrót AIK w cieniu kontrowersji. Piłkarski klasyk, na który czekaliśmy niemal dekadę. Dwie drużyny mające swoje problemy, doskonale zdające sobie sprawę z rangi tego konkretnego meczu. Papierowymi faworytkami oczywiście gospodynie, ale akurat w derbach do tego nie powinniśmy chyba przywiązywać przesadnie wielkiej wagi. Choć pierwsza połowa jakby wpisywała się swoim przebiegiem w nasze przedmeczowe oczekiwania. To Djurgården częściej i bardziej zdecydowanie atakował, to podopieczne Pierre’a Fondina długimi fragmentami przebywały z piłką na połowie rywalek i to one – na trzy minuty przed przerwą – wyprowadziły pierwszy, skuteczny cios. A ich prowadzenie mogło być przecież jeszcze bardziej okazałe, gdyby efektowną interwencją po strzale Danieli Zamory nie popisała się Milla-Maj Majasaari. Druga odsłona także rozpoczęła się od naporu gospodyń, ale strzał z dystansu Honoki Hayashi całkowicie odmienił obraz meczu. AIK uwierzył, że na Stadionie Olimpijskim można powalczyć o coś więcej niż jeden punkt i swój plan zrealizował, choć nie obyło się przy tym bez kontrowersji. Telewizyjne powtórki pokazały bowiem, że piłkarkom beniaminka raczej nie należał się rzut karny, po którym Hayashi po raz drugi tego dnia pokonała Kelsey Daugherty. Swojej frustracji na decyzję pani Sary Persson nie zamierzała ukrywać Gudrun Arnardottir, przypominając że w poprzednim sezonie sędzia z Rävlandy także dopatrzyła się rzekomego przewinienia islandzkiej defensorki w meczu przeciwko Växjö. Trafiłam w piłkę, nawet nie dotknęłam dziewczyny – zarzekała się tuż po końcowym gwizdku Arnardottir, zastanawiając się z jakiego powodu pani arbiter nie darzy jej sympatią. Te dywagacje w niczym nie zmieniły jednak faktu, że to AIK sięgnął po raz piętnasty w historii rywalizacji z Djurgården po komplet punktów, odnosząc tym samym pierwsze zwycięstwo w Damallsvenskan po niemal siedmiu latach przerwy.

Liczba kolejki: 66. Dokładnie tylu sekund potrzebowały piłkarki Rosengård na strzelenie dwóch goli, które przesądziły sprawę zwycięstwa na Tunavallen. Żeby było jeszcze ciekawiej, w obu przypadkach na listę strzelczyń wpisały się byłe zawodniczki United; najpierw dokonała tego Mimmi Larsson, a krótką chwilę później wynik spotkania ustaliła niezwykle tej wiosny bramkostrzelna Olivia Schough.


3. kolejka statystycznie:

Gole: 13  (średnia 2.60 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 11

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Stina Blackstenius (Häcken) – 4. minuta (vs. Vittsjö)

Najpóźniejszy gol: Elsa Karlsson (Hammarby) – 86. minuta (vs. Örebro)


Jedenastka kolejki:

lag3

Milla-Maj Majasaari (AIK) – Luna Gevitz (Häcken), Emma Berglund (Rosengård), Clare Polkinghorne (Vittsjö), Hallbera Gisladottir (AIK) – Honoka Hayashi (AIK), Hanna Folkesson (Hammarby) – Madelen Janogy (Hammarby), Jelena Cankovic (Rosengård), Emilia Larsson (Hammarby) – Mimmi Larsson (Rosengård)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

Ciekawe losowanie nudnych eliminacji

quals

Tak w komplecie prezentują się grupy eliminacyjne MŚ 2023. Niektórym reprezentacjom można już chyba powoli gratulować awansu.

Zaproponowany przez UEFA system eliminacji piłkarskich mistrzostw świata sprawił, że naprawdę trudno było przesadnie ekscytować się dzisiejszym losowaniem. I choć wiadomo było, że z drugiego koszyka pewnie korzystniej byłoby trafić Rosję niż Szkocję lub Islandię, to zdecydowanie najbardziej istotne było, aby znaleźć się w jednej z trzech pięciozespołowych grup. Taki układ sprawiał bowiem, że w najbliższych miesiącach nie będziemy musieli grać dwóch dodatkowych bezużytecznych meczów, które absolutnie nikomu nie przyniosłyby jakichkolwiek korzyści. O tym, że akurat ta prośba została wysłuchana, przekonaliśmy się stosunkowo szybko, gdyż Nadine Kessler rozpoczęła całą ceremonię właśnie od wyciągnięcia kulki z napisem Szwecja. Popołudnie w szwajcarskim Nyonie rozpoczęło się zatem całkiem obiecująco, a po kolejnych kilkunastu minutach wiedzieliśmy już absolutnie wszystko. I tym razem nie mamy chyba powodów do narzekania, choć patrząc wyłącznie na aspekt czysto sportowy, można było wylosować zdecydowanie łatwiej (ot, chociażby zamienić się miejscami z Danią lub Francją). Prawda jest jednak taka, że perspektywa rywalizacji z Finlandią i Irlandią, czyli nacjami w piłkę nożną grać potrafiącymi, da nam przynajmniej namiastkę prawdziwych eliminacji. Jeszcze dziś rano realny był scenariusz, w którym kadra Petera Gerhardssona na drodze do Australii i Nowej Zelandii rozegra dziesięć spotkań, z których jedynie dwa będą miały realną wartość szkoleniową. Dziś wiemy, że nie będą to dwa z dziesięciu, a cztery z ośmiu i jest to niewątpliwie dobra informacja. No, chyba że o przepustki na finały przyjdzie nam ostatecznie walczyć w repasażach, ale tego jednak wolelibyśmy uniknąć. Dramatyczny mecz barażowy z Danią na stadionie w Velje wciąż pozostaje oczywiście jednym z najpiękniejszych futbolowych wspomnień, ale w czekającej nas niebawem kampanii awans najlepiej zapewnić sobie bez niepotrzebnych stresów.

Finlandia oraz Irlandia to rywale, których lekceważyć żadną miarą nie można. Pierwszą z wymienionych tu reprezentacji znamy bardzo dobrze i to pomimo faktu, że w ostatnich latach nie dane nam było mierzyć się ani o punkty, ani w meczach towarzyskich. O sile kadry prowadzonej przez pochodzącą z Falun Annę Signeul niezmiennie stanowią jednak byłe i obecne gwiazdy boisk Damallsvenskan, które niemal co tydzień mamy okazję podziwiać podczas ligowych zmagań. Ta wiedza sprawia, że powtórki ze stosunkowo łatwego zwycięstwa podczas EURO 2013 raczej nie oczekujemy, choć jest to niewątpliwie przeciwnik jak najbardziej w zasięgu szwedzkiej kadry. Podobnie ma się sprawa z Irlandią, choć z trzeciego koszyka trudno było trafić bardziej wymagającego rywala. Przyjazd na Gamla Ullevi zawodniczek pokroju Denise O’Sullivan, Katie McCabe, czy Diane Caldwell zapowiada się jednak niezwykle ciekawie, a skoro naszym głównym życzeniem było uniknięcie nudnych eliminacji, to tym bardziej mamy powód, aby z zaciekawieniem wyczekiwać starć z reprezentacją Very Pauw. Tym bardziej, że w dwudziestym pierwszym wieku z Irlandkami graliśmy zaledwie dwukrotnie i to całkiem dawno temu. Skład grupy A uzupełniły doskonale znane nam z poprzednich kampanii Słowaczki oraz stanowiące pewną zagadkę Gruzinki. Z mistrzyniami tego ostatniego kraju w kończącej się właśnie edycji Ligi Mistrzyń miał okazję zmierzyć się Rosengård i podopieczne Jonasa Eidevalla okazały się we wspomnianym dwumeczu lepsze o siedemnaście goli. Czy podobnej kanonady możemy spodziewać się w potyczce na niwie reprezentacyjnej? Trudno orzec, ale akurat dwa pewne zwycięstwa z tym rywalem wydają się być absolutnym obowiązkiem.

Start eliminacji piłkarskich mistrzostw świata zaplanowano na okienko 13-21 września 2021, a ostatnia kolejka fazy grupowej odbędzie się 5-6 września 2022. Baraże o awans do turnieju finałowego czekają nas w październiku 2022 (faza kontynentalna) oraz pomiędzy listopadem 2022, a kwietniem 2023 (faza interkontynentalna). Turniej finałowy na boiskach Australii i Nowej Zelandii odbędzie się w na przełomie lipca i sierpnia 2023.

3. kolejka – zapowiedź

EuHZ6FUWgAsU9RY

Piłkarki AIK powalczą o derbowe zwycięstwo na Stadionie Olimpijskim (Fot. AIK)

Ostatnie godziny w szwedzkim futbolu okazały się nadspodziewanie dynamiczne, ale niestety nie za sprawą boiskowych popisów piłkarek. Na pierwszy plan raz jeszcze wysunęły się bowiem dyskusje w zakresie wirusologii i epidemiologii, a to wszystko za sprawą ogniska koronawirusa w jednym z zespołów Damallsvenskan. Cała historia swój początek ma jeszcze w ubiegłym tygodniu, kiedy to pozytywny wynik testu na COVID-19 otrzymała jedna z zawodniczek Piteå IF. W klubie natychmiast zastosowano się do wszystkich rekomendacji i przez krótki czas wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Rzeczywistość napisała jednak zupełnie inny scenariusz i choć jeszcze w niedzielę rano nikt nie zgłaszał żadnych niepokojących dolegliwości, to już w trakcie ligowego meczu przeciwko Eskilstunie piłkarki z Norrbotten zaczęły uskarżać się na złe samopoczucie, w wyniku czego jedna z nich ostatecznie spotkania nie dokończyła. Wtedy mogliśmy już podejrzewać, że stało się to, czego wszyscy tak bardzo się obawialiśmy, a ostateczne potwierdzenie tego faktu nadeszło w poniedziałek, wraz z czterema pozytywnymi wynikami testów. Było to oczywiście równoznaczne z tym, że zaplanowany na najbliższy weekend wyjazd Piteå do Linköping nie dojdzie do skutku, a zagrożony został dodatkowo niedzielny mecz na Tunavallen pomiędzy Eskilstuną i Rosengård. Jego los definitywnie wyjaśni się w piątek, kiedy to zawodniczki United przejdą kolejną serię badań (pierwsza odbyła się we wtorek, a komplet negatywnych wyników pozwolił im w normalnym trybie przygotowywać się do nadchodzącej potyczki z liderkami Damallsvenskan). W tej chwili najważniejsze jest jednak zdrowie piłkarek oraz ich bliskich, więc wszyscy ślijmy w kierunku Piteå i Eskilstuny mnóstwo pozytywnych myśli i miejmy nadzieję, że chwilowy kryzys zostanie zażegnany szybko i co najważniejsze bez strat.

Wracając jednak do tematyki czysto sportowej, na szwedzkich boiskach i tak czeka nas naprawdę wyjątkowy weekend. A to chociażby za sprawą tego, co już za trzy dni wydarzy się w stolicy. Pierwsze po niemal dziesięcioletniej przerwie Wielkie Derby Sztokholmu w najwyższej klasie rozgrywkowej to wydarzenie, którego po prostu nie można przegapić. I nie ma najmniejszego znaczenia, że obie ekipy przez wielu typowane są raczej do walki o utrzymanie niż do gry o najwyższe cele. W takich meczach, szczególnie gdy nie są one rozgrywane regularnie, gra idzie bowiem przede wszystkim o niesamowity prestiż. I nawet trochę szkoda, że szczególnie w ekipie Pierre’a Fondina nie ma aż tak wielu piłkarek rozumiejących wagę i specyfikę tych konkretnych derbów, ale nie wątpimy, że Louise Hvarfner czy Julia Walentowicz odpowiednio zmobilizują w szatni swoje klubowe koleżanki. Pewni możemy być tego, że tym razem na listę strzelczyń po stronie gospodyń na pewno nie wpisze się legendarna w tej części stolicy Mia Jalkerud, która postanowiła kontynuować swoją karierę w Norwegii, ale na koniec dnia fani Dumy Sztokholmu z pewnością nie będą mieli nic przeciwko jeśli jej rolę przejmie na przykład Daniela Zamora i to jej gol sprawi, że to Djurgården przynajmniej na kilka miesięcy będzie mogło celebrować niezwykle znaczącą wiktorię nad lokalnym rywalem.

Pozostałe mecze siłą rzeczy nie mają aż tak wielkiej otoczki pozaboiskowej, ale z drugiej strony, czy jest choć jedna osoba, która nie byłaby ciekawa, jak na niesamowicie trudnym terenie w Vittsjö spiszą się mistrzynie z Häcken? Ekipa z Hisingen zainaugurowała sezon przeciętnym meczem przeciwko Hammarby, ale już tydzień temu Blackstenius, Angeldal i Hammarlund zaprezentowały się tak, jak przystało na reprezentantki kraju i zawodniczki mające poprowadzić swój klub do kolejnych tytułów. W ostatnich latach drużyna z Göteborga zazwyczaj wracała z północnej Skanii z punktami, ale aby podtrzymać tę korzystną passę, trzeba będzie powstrzymać niezwykle groźny duet Gielnik – Da Silva, dodatkowo podrażniony nieoczekiwaną porażką na Behrn Arenie. To wszystko, a także mocno wyczekiwany pojedynek dwóch klasowych golkiperek w osobach Sabriny D’Angelo oraz Jennifer Falk, każe przygotować się nam na naprawdę pasjonujące widowisko, w którym możliwy jest absolutnie każdy wynik.

Ligowych emocji nie powinno zabraknąć także w piątek i w sobotę. Na otwarcie trzeciej serii spotkań szukające premierowego zwycięstwa Växjö podejmie regularnie punktujący, ale wciąż grający poniżej oczekiwań Kristianstad z fenomenalną Islandką Jonsdottir w składzie. Czy zatem liderka klasyfikacji strzelczyń znów zapewni swojej ekipie niezwykle cenne zwycięstwo? A może to mająca niezmiennie olbrzymi problem ze zdobywaniem goli drużyna ze Småland pokusi się o powtórkę z poprzedniego sezonu, kiedy to potrafiła pokonać na VISMA Arenie zespół prowadzony przez Elisabet Gunnarsdottir? Wiele pytań możemy zadać sobie także przed sobotnią rywalizacją Örebro i Hammarby, ale najważniejsze z nich z pewnością już od niedzieli wybrzmiewa w głowie każdego sympatyka Bajen. A brzmi ono niezwykle prosto: czy zachwycający nas swoją grą beniaminek tym razem będzie w stanie połączyć efektowność z efektywnością i zapisze na swoim koncie pierwsze, ligowe punkty? Bo niestety za samą ładną dla oka grę nikt ich drużynie Pabla Pinonesa-Arce nie przyzna.


Zestaw par 3. kolejki:

 m01

m02

m03

m04

m05

Podsumowanie 2. kolejki

damf

Podsumowanie 2. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Piteå 0-2 Eskilstuna. Trudny wybór, gdyż w drugiej serii spotkań na większości stadionów oglądaliśmy typowe mecze walki. Na pierwszy plan wybił się jednak popis gry zespołowej w wykonaniu piłkarek United, który pozwolił im po raz pierwszy w historii (!) przywieźć komplet punktów z mało gościnnej LF Areny. W zespole Magnusa Karlssona moglibyśmy oczywiście wyróżnić pojedyncze zawodniczki (Nildén, Oskarsson, Rogic czy Saving z całą pewnością zasłużyły na indywidualne laurki), ale jednak w oczy rzucała się przede wszystkim kapitalna postawa całej jedenastki, która konsekwentnie przez dziewięćdziesiąt minut wybijała z głowy rywalkom z Norrbotten marzenia o pierwszych w sezonie punktach. A nam przypomniała o starej, choć często zapominanej piłkarskiej prawdzie, że futbol to przede wszystkim gra zespołowa. A jeśli odnosić historyczne zwycięstwa na niezdobytych dotąd terenach, to tylko po takiej grze!

Wydarzenie kolejki: Hisingen wita Damallsvenskan. Bravida Arena to stadion, który widział już wiele, ale na pierwszy w historii mecz Damallsvenskan musiał cierpliwie poczekać aż do wiosny 2021. Wtedy właśnie mocno przeobrażona w zimowej przerwie ekipa Häcken zmierzyła się na rzeczonym obiekcie z Växjö i dopilnowała, aby wyjątkowy wieczór przebiegł bez poważniejszych turbulencji. Zwycięstwo 2-0 po golach ofensywnych gwiazd klubu z Göteborga w pełni oddaje różnicę klas dzielącą na ten moment oba zespoły, choć trzeba koniecznie podkreślić, że zanim do siatki trafiały kolejno Hammarlund oraz Blackstenius, jeszcze jeden popis swoich bramkarskich umiejętności dała nam Jennifer Falk. Reprezentacyjna golkiperka w pięknym stylu zatrzymała strzał Madeleine Gotty, wydatnie pomagając swoim koleżankom z pola w ułożeniu tego meczu pod siebie. I choć obecny sezon wciąż jest bardzo młody, Falk w dwóch inauguracyjnych spotkaniach wykonała dwa poważne kroki ku temu, aby po raz czwarty w historii zostać najlepszą bramkarką ligi. Czapki z głów!

Bohaterka kolejki: Frida Maanum (Linköping). W piłkarskim środowisku bardzo często słyszy się, że konkretna zawodniczka jest zbyt dobra na ligę czy klub, w którym występuje. Stwierdzenia te najczęściej wypowiadane są oczywiście mocno na wyrost, ale akurat w przypadku norweskiej pomocniczki są one w pełni uzasadnione. 21-letnia wychowanka Lyn Oslo swoim każdym kolejnym występem udowadnia, jak wielka jest jej sportowa klasa, a w Linköping mogą tylko zastanawiać się, o ile skromniejszy byłby coroczny dorobek punktowy klubu z Östergötland, gdyby jego barw nie reprezentowała Maanum. Tydzień temu, w spotkaniu przeciwko Rosengård, na drodze do szczęścia stanął jej słupek, ale w wyjazdowym meczu z AIK liderka LFC pewnie poprowadziła już swoją ekipę do premierowego zwycięstwa w sezonie. Każda udana akcja ofensywna Linköping musiała przejść przez nią, ale czy to jeszcze w ogóle kogokolwiek dziwi?

Gol kolejki: Olivia Schough (Rosengård). Ria Öling zrobiła swoje w środkowej strefie boiska, doskonale dojrzała na lewym skrzydle wychodzącą na pozycję Schough, a reprezentantka Szwecji pociągnęła po długim rogu tak, że stojąca w bramce Hammarby Anna Tamminen mogła tylko poklaskać z uznaniem. Była piłkarka Djurgården o tytuł gola kolejki rywalizowała tym razem przede wszystkim sama ze sobą, gdyż po przerwie raz jeszcze zapisała się w meczowym protokole w równie efektowny sposób.

Sensacja kolejki: Piteå skończyło w jedenastkę. Tym razem nie doczekaliśmy się szokujących rezultatów (mimo naprawdę dobrych chęci, domowe zwycięstwo Örebro nad Vittsjö trudno rozpatrywać w kategoriach wielkiej sensacji), więc nominacji poszukać trzeba było nieco bardziej niestandardowo. I tutaj w sukurs przyszła nam Jennie Nordin, która w meczu przeciwko Eskilstunie zrobiła naprawdę wiele, aby udać się pod prysznic jeszcze przed jego zakończeniem. Czerwonej kartki dla często bezpardonowo przekraczającej przepisy gry w piłkę nożną defensorki głośno domagał się Magnus Karlsson, ale prowadzący potyczkę na LF Arenie Magnus Römo Mella z Västerbotten postanowił jednak wspaniałomyślnie oszczędzić stoperkę z Piteå, pokazując jej tylko jedną żółtą kartkę. Nie trzeba chyba dodawać, że łaskawość arbitra nie spotkała się ze specjalnie wielkim zrozumieniem na ławce United, ale w Norrbotten mają na tę sytuację zupełnie inne spojrzenie.

Liczba kolejki: 923. Tyle dni czekali kibice Hammarby na gola swoich piłkarek na boiskach Damallsvenskan. I doczekali się za sprawą Hanny Folkesson, która zamieniła na bramkę dośrodkowanie June Pedersen z rzutu rożnego. Na pierwsze w sezonie punkty przyjdzie jednak fanom beniaminka ze Sztokholmu poczekać jeszcze przynajmniej tydzień, gdyż trafienie byłej reprezentantki Szwecji na Malmö IP okazało się jedynie golem honorowym. Co ciekawe, ostatni przed długą przerwą pierwszoligowy gol dla Bajen został zdobyty na tym samym stadionie i także miało to miejsce w przegranym meczu. Na listę strzelczyń wpisała się wówczas grająca obecnie w Piteå Astrid Larsson.


2. kolejka statystycznie:

Gole: 15  (średnia 2.50 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Uchenna Kanu (Linköping) – 8. minuta (vs. AIK)

Najpóźniejszy gol: S. J. Jonsdottir (Kristianstad) – 83. minuta (vs. Djurgården)


Jedenastka kolejki:

lag2

Tove Enblom (Örebro) – Anna Oskarsson (Eskilstuna), Emma Kullberg (Häcken), Elli Pikkujämsä (Örebro), Shannon Woeller (Växjö) – Frida Maanum (Linköping), Filippa Angeldal (Häcken) – Olivia Schough (Rosengård), Jelena Cankovic (Rosengård), Amanda Nildén (Eskilstuna) – Sveindis Jane Jonsdottir (Kristianstad)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare