Na Wschód!

riazan

Jedenastka z Riazania tuż przed meczem przeciwko Rosengård jesienią 2014. Teraz w Rosji mają nadzieję na bardziej korzystny rezultat (Fot. WDW Riazań)

Złośliwi mówili, że przynajmniej w przypadku jednego ze szwedzkich klubów, najlepiej byłoby trafić wolny los do 1/8 finału, gdyż w przeciwnym razie o awans może być ciężko. Realiści chcieli uniknąć hiszpańskiego Atletico, obu klubów norweskich, holenderskiego Ajaxa oraz stanowiącego wciąż pewną zagadkę turyńskiego Juventusu. No i może jeszcze dalekiej podróży do Kazachstanu. Prośby te zostały koniec końców wysłuchane, a nadspodziewanie dramatyczna (w jak najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa) procedura losowania w szwajcarskim Nyonie przyniosła obu szwedzkim klubom wyprawy na Wschód. Mogło być lepiej? Pod wieloma względami na pewno (aspekt finansowy siłą rzeczy wysuwa się tu na pierwszy plan), ale z drugiej strony narzekać na rękę Nadine Kessler i tak nie powinniśmy. A jeśli ktoś ma w tej kwestii wątpliwości, to wystarczy spojrzeć jak trafiły dziś oba kluby duńskie, czy angielski Manchester (tych ostatnich, ze względu na kupione swego czasu miejsce w rodzimej ekstraklasie, akurat niespecjalnie mi żal).

Rywal FC Rosengård, czyli rosyjski WDW Riazań, to podobnie jak zespół z Malmö aktualny wicemistrz swego kraju. Analogie między obiema ekipami w tym miejscu się jednak nie kończą, gdyż klub z Rosji również dysponuje najsilniejszą kadrą w swojej lidze, co zresztą udowadnia w obecnym sezonie, coraz pewniej krocząc po mistrzowski tytuł. Największą gwiazdą w zespole rywalek FC Rosengård jest obecnie uznawana swego czasu za wielki talent światowej piłki nożnej Jelena Daniłowa, której szwedzkim kibicom przedstawiać chyba nie trzeba. Oprócz niej, w zespole prowadzonym przez Konstantina Klimaszyna mamy naprawdę interesującą mieszankę rutyny (Morozowa, Kołtakowa, Osipowa) z młodością (Biełomycewa), a całość uzupełnia solidny tercet z Ukrainy (Samson, Basańska, Alesniczewa). Riazań to oczywiście rywal jak najbardziej w zasięgu podopiecznych Jonasa Edievalla, ale szczególnie w meczu wyjazdowym nie mamy prawa spodziewać się łatwej przeprawy. Planem minimum powinno być zatem przywiezienie znad Oki takiego rezultatu, który pozwoli rozstrzygnąć sprawę awansu w stolicy Skanii. Co ciekawe, oba kluby cztery lata temu również spotkały się w tej samej fazie rozgrywek i wówczas dwukrotnie (3-1, 2-0) lepsze okazały się piłkarki z Malmö.

Swego rodzaju podróż w nieznane czeka także Olofa Unogårda i jego Linköping. Mistrzynie Szwecji walkę o awans do najlepszej szesnastki na kontynencie rozpoczną bowiem w Charkowie, a akurat Ukraina ostatnimi czasy nie kojarzy nam się najlepiej. Starcie z drużyną prowadzoną przez Walentynę Kotyk spacerkiem z pewnością nie będzie, tym bardziej, że to właśnie barwy Żytłobudu reprezentują obie zawodniczki, które najbardziej dały się nam we znaki w pewne, deszczowe popołudnie we Lwowie. Trzeba jednak powiedzieć jasno, że LFC ma wszelkie atuty, aby tym razem to Asllani i spółka, a nie Apanasczenko i Owdijczuk cieszyły się po ostatnim gwizdku. Sposób, w który mistrzynie Ukrainy rozprawiły się w kwalifikacjach z Cardiff oraz Olimpią Kluż, każe oczywiście podejść do tego dwumeczu z olbrzymim respektem, ale jeśli chcemy znaczyć cokolwiek w Europie, to przynajmniej na ten moment rywali tej klasy przechodzić po prostu trzeba. Choć raz jeszcze trzeba wyraźnie podkreślić, że najpewniej nie będzie to łatwy dwumecz.

Zestaw par 1/16 finału Ligi Mistrzyń:

FC Honka (Finlandia) – FC Zürich (Szwajcaria)

ACF Fiorentina (Włochy) – Fortuna Hjørring (Dania)

AFC Ajax (Holandia) – AC Sparta Praga (Czechy)

Avaldsnes IL (Norwegia) – Olympique Lyon (Francja)

WDW Riazań (Rosja) – FC Rosengård

Juventus FC (Włochy) – Brøndby IF (Dania)

SFK 2000 Sarajewo (Bośnia) – Chelsea WFC (Anglia)

Atletico Madryt (Hiszpania) – Manchester City WFC (Anglia)

Thor KA Akureyri (Islandia) – VfL Wolfsburg (Niemcy)

Gintra Universitetas (Litwa) – SK Slavia Praga (Czechy)

BIIK-Kazygurt Szymkient (Kazachstan) – FC Barcelona (Hiszpania)

Somatio Barcelona FC (Cypr) – Glasgow City FC (Szkocja)

ZFK Spartak Subotica (Serbia) – FC Bayern Monachium (Niemcy)

SKN St. Pölten (Austria) – Paris SG (Francja)

WFC Żytłobud Charków (Ukraina) – Linköpings FC

Lillestrøm SK (Norwegia) – Zwiezda Perm (Rosja)

Pierwsze mecze 1/16 finału zostaną rozegrane 12 oraz 13 września, a rewanże dwa tygodnie później. Oba szwedzkie kluby rozpoczną rywalizację od meczów wyjazdowych.

14. kolejka – zapowiedź

Fotboll, Damallsvenskan, PiteŒ - Kopparbergs/Gšteborg

Tydzień temu w Piteå było wielkie, niezapomniane święto. Czy lider pójdzie za ciosem? (Fot. Bildbyrån)

Ależ to był mecz! Na LF Arenie działy się rzeczy tak nieprawdopodobne, że można było odnieść wrażenie, iż na dwie godziny Piteå z Göteborgiem zabrały nas w podróż w inny wymiar. Mecz na szczycie nie tylko nie zawiódł oczekiwań, ale skutecznie przerósł nawet te najśmielsze. Jeśli jednak w Norrbotten chcą pójść za ciosem, to już w najbliższą niedzielę lider będzie musiał zrewanżować się niepokonanemu w pięciu ostatnich kolejkach Vittsjö za czerwcową porażkę. Zdecydowanie łatwiejsze zadanie czeka znajdujący się na czele grupy pościgowej Rosengård, który po ogłoszeniu dwóch bomb transferowych podejmie na własnym boisku outsidera z Kalmar, a odmieniony (szczególnie w przednich formacjach) Linköping zmierzy się z próbującym przerwać passę porażek Limhamn Bunkeflo. Nie ma wątpliwości – przed nami jeszcze jeden interesujący weekend ze szwedzką Damallsvenskan.

Mecz kolejki: Vittsjö vs Piteå. Kolejny test dla Stellana Carlssona i jego podopiecznych. Niespełna dwa miesiące temu ekipa z północnej Skanii pewnie wygrała na dalekiej Północy. Teraz obie strony w ciemno wzięłyby nawet najskromniejsze zwycięstwo. Do składu gości wraca June Pedersen, która wraz z Faith Ikidi postara się tym razem skutecznie powstrzymać tercet Markstedt – De Jongh – Cameron. Pomimo dość dużego dystansu dzielącego oba kluby w ligowej tabeli, choćby minimalnego faworyta tej potyczki naprawdę nie sposób wskazać. A to chyba najlepsza możliwa rekomendacja tego, co czeka nas w niedzielę na Vittsjö IP. Oglądajcie koniecznie, bo w przeciwnym razie znów będziecie żałować!

Wydarzenie kolejki: idzie nowe. Końcowe godziny letniego okienka transferowego były tak bardzo intensywne, że w najbliższych dniach możemy być świadkami przynajmniej kilku interesujących debiutów na boiskach Damallsvenskan. Jeden z nich może stać się udziałem Lauren Kaskie, która jeszcze niedawno konkurowała o miejsce w składzie z samą Morgan Brian. Amerykańska pomocniczka postanowiła jednak zamienić NWSL na Europę i wraz ze swoim Hammarby stanie w sobotę przed szansą pokonania wciąż łapiącej właściwy rytm Eskilstuny. Wiatr zmian wieje także w Rosengård (wiatr w stolicy Skanii to akurat żadna nowość), a dziesięciokrotne mistrzynie Szwecji przetestują nowe ustawienie z Celią Jimenez na prawej obronie (czyżby w takim układzie na lewej flance miała zagrać Nathalie Björm?) w teoretycznie mało inwazyjnej potyczce z Kalmar. Emocji związanych z potencjalnymi debiutami z pewnością będzie aż nadto w Linköping, gdzie swoim nowym kibicom w końcu będą mogły zaprezentować się Emma Jones oraz Marie Jasmine Alidou D’Anjou, a w kadrze meczowej Limhamn Bunkeflo nie powinno zabraknąć rutynowanej chińskiej golkiperki Fei Wang. Coś jeszcze? Ach tak, beniaminek z Växjö (czy już z Jenną Hellstroem oraz Simoną Koren?) spróbuje jako pierwszy zespół w historii podbić Kristianstad Arenę. Szanse powodzenia tej misji jak najbardziej są; wszak we wschodniej Skanii złapali ostatnio delikatną zadyszkę, a jutro dodatkowo trzeba będzie radzić sobie bez Sif Atladottir.

Zagadka kolejki: czy Göteborg udźwignie presję Ullevi? Na Valhalli ekipa Marcusa Lantza była w ostatnim czasie bezbłędna, ale mecze decydujące o być albo nie być w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzyń piłkarki z Göteborga rozegrają tej jesieni na Ullevi. Mogący pomieścić prawie pięćdziesiąt tysięcy widzów stadion był w przeszłości świadkiem wielu historycznych chwil szwedzkiego futbolu. Czy do tej listy po tym sezonie będzie można dopisać także sukces zawodniczek KGFC? Niewykluczone, choć stołeczne Djurgården na pewno przyjedzie na zachodnie wybrzeże z zamiarem sprawienia niespodzianki. Wydaje się, że klub ze Sztokholmu najtrudniejsze momenty w sezonie ma już za sobą i najwyższy czas, aby zaczęła pokazywać to również tabela.

hu71w0urpxx2jpqjovuu

Nina Jakobsson na pierwszym planie – częsty widok w obecnych rozgrywkach (Fot. Bildbyrån)

Piłkarka pod lupą: Nina Jakobsson. W starciu z Göteborgiem była klasą dla siebie, przeciwko Linköping pomogła odwrócić przegrany mecz, jej gole pozwoliły wyszarpać bezcenne punkty w Växjö i w Malmö. Nic więc dziwnego, że piłkarka rozgrywająca swój zdecydowanie najlepszy sezon w karierze, w końcu została zauważona także przez sztab reprezentacji i już za trzy tygodnie stanie przed szansą debiutu w drużynie prowadzonej przez Petera Gerhardssona. Zanim jednak przyjdzie czas świętowania awansu na francuski mundial na stadionie w Viborgu (tak, próbujemy zaczarować rzeczywistość), trzeba jeszcze doprowadzić do końca sprawy klubowe. Mecz w Vittsjö to dla Piteå niezwykle istotny krok w drodze po historyczny tytuł, a kibice w Norrbotten w niedzielę znów będą liczyć na wspaniały występ swojej liderki. I pewnie znów się w tej kwestii nie przeliczą.

Zestaw par 14. kolejki:

omg14_01

omg14_02

omg14_03

omg14_04

omg14_05

omg14_06

Kadra na Ukrainę i Danię

sweden-englandu23s

Nina Jakobsson zdobywała już gole dla młodzieżowych reprezentacji Szwecji. Czas na kadrę A? (Fot. Bildbyrån)

Choć wydaje się, że fala największych tegorocznych upałów już za nami, przełom sierpnia i września będzie niewątpliwie bardzo gorącym okresem dla szwedzkiego futbolu. W meczach z Ukrainą i Danią kadra Petera Gerhardssona zagra bowiem o coś więcej niż tylko sześć punktów w swojej grupie eliminacyjnej i ewentualny awans na mundial we Francji. Być może zabrzmi to nieco patetycznie, ale stawką tych potyczek będzie przyszłość tej wciąż tworzącej się drużyny. Korzystny rezultat pozwoli zapomnieć o wpadce we Lwowie i przywróci bieg wydarzeń na właściwe tory. Niekorzystny skaże nas w najlepszym razie na trudne, zdradliwe, dwuetapowe baraże, a niepowodzenie w nich będzie oznaczać tyle, że dwa najbliższe wielkie turnieje oglądać będziemy z perspektywy widzów. Jak widać na załączonym obrazku, jest więc o co grać.

Znane doskonale wszystkim okoliczności sprawiają, że sierpień 2018 ewidentnie nie jest dobrym momentem na eksperymenty. Nie dziwi więc fakt, że wybory selekcjonera były dziś stosunkowo oczywiste, choć Gerhardsson postanowił docenić fenomenalną postawę na boiskach Damallsvenskan dwóch piłkarek z Piteå. Trudno spodziewać się, aby Julia Karlernäs i Nina Jakobsson już teraz miały odegrać kluczową rolę na przykład w Viborgu (choć kilkanaście lat w tym biznesie nauczyło nas, że nie można całkowicie wykluczać żadnego scenariusza), ale dostrzeżenie równej, stabilnej formy dwóch pomocniczek z Norrbotten pokazuje, że drzwi do kadry są jak najbardziej otwarte dla potencjalnych debiutantek. Może trochę szkoda, że na długiej, 24-osobowej liście nie wystarczyło miejsca dla Emmy Holmgren czy Julii Zigiotti, ale z drugiej strony rozumiemy, że sztab szkoleniowy w tak ważnym momencie postawił na nieco bardziej sprawdzone rozwiązania. Pewnym zaskoczeniem może być ponadto powrót do kadry rekonwalescentki Liny Hurtig, ale w rozmowie z reporterem SVT selekcjoner przyznał, że akurat ten wybór był wynikiem konsultacji z opiekunem Linköping Olofem Unogårdem, który zapewnił, że 22-letnia skrzydłowa będzie gotowa na sierpniowe zgrupowanie. Miejmy nadzieję, że gotowe będą również i wszystkie pozostałe zawodniczki, gdyż tym razem żartów już nie ma. Z Ukrainą i Danią naprawdę gramy o wszystko.

Kadra na Ukrainę i Danię:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Hedvig Lindahl (Chelsea), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Mia Carlsson (Kristianstad), Magdalena Eriksson (Chelsea), Nilla Fischer (Wolfsburg), Hanna Glas (Eskilstuna), Amanda Ilestedt (Turbine), Anna Oskarsson (Linköping), Linda Sembrant (Montpellier)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Linköping), Hanna Folkesson (Rosengård), Lina Hurtig (Linköping), Nina Jakobsson (Piteå), Julia Karlernäs (Piteå), Fridolina Rolfö (Bayern), Elin Rubensson (Göteborg), Olivia Schough (Göteborg), Caroline Seger (Rosengård)

Napastniczki: Anna Anvegård (Växjö), Stina Blackstenius (Montpellier), Sofia Jakobsson (Montpellier), Mimmi Larsson (Eskilstuna)


Podczas wtorkowej konferencji ogłoszona została ponadto kadra U-23 (zwana przeze mnie roboczo kadrą B, co chyba lepiej oddaje jej charakter), która już za dwa tygodnie na boiskach Norwegii weźmie udział w silnie obsadzonym Turnieju Czterech Narodów. Oprócz gospodyń, rywalkami podopiecznych Ulfa Kristianssona będą reprezentacje Anglii oraz USA.

Kadra na Turniej Czterech Narodów:

Bramkarki: Matilda Haglund (Linköping), Emma Holmgren (Hammarby), Emma Lind (Limhamn Bunkeflo)

Obrończynie: Ronja Aronsson (Piteå), Nathalie Björn (Rosengård), Selina Henriksson (Piteå), Nellie Karlsson (Växjö), Amanda Nildén (Brighton), Emma Pennsäter (Göteborg), Josefine Rybrink (Kristianstad)

Pomocniczki: Tove Almqvist (Linköping), Filippa Angeldahl (Linköping), Michelle De Jongh (Vittsjö), Ebba Hed (Vittsjö), Nellie Lilja (Rosengård), Ellen Löfqvist (Piteå), Ebba Wieder (Rosengård), Wilma Öhman (Umeå)

Napastniczki: Rebecka Blomqvist (Göteborg), Madelen Janogy (Piteå), Emma Jansson (Hammarby), Julia Zigiotti (Göteborg)


Szwedzki rozkład jazdy:

29. sierpnia, godz.  16 (Sarpsborg): Szwecja U-23 – USA U-23 

30. sierpnia, godz. 18:45 (Göteborg): Szwecja – Ukraina

31. sierpnia, godz. 19 (Fredrikstad): Norwegia U-23 – Szwecja U-23

3. września, godz. 16 (Sarpsborg): Szwecja U-23 – Anglia U-23

4. września, godz. 17 (Viborg): Dania – Szwecja

Podsumowanie 13. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 13. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Piteå 4-3 Göteborg. Wszystko na temat tego spotkania zostało już chyba powiedziane, napisane i pokazane. Komplet widzów na LF Arenie obejrzał spektakl, którego nie zapomina się do końca życia. Stellan Carlsson i Marcus Lantz mogli po ostatnim gwizdku z czystym sumieniem pogratulować sobie wspaniałego widowiska, ale podczas tej wymiany uprzejmości powody do radości miał tylko pierwszy z wymienionych trenerów.

Najładniejszy gol: Clara Markstedt (Vittsjö). Sam strzał napastniczki z północnej Skanii nie był może wyjątkowej urody, ale akcja, która przyniosła Vittsjö pierwszego gola, była wręcz podręcznikowa. Całą zabawę rozkręciła Catheirne Joan Bott, następnie Michelle De Jongh jednym, precyzyjnym podaniem związała dwie stoperki Kalmar, a wychodząca idealnie w tempo Markstedt ze spokojem dopełniła formalności. Niemcy powiedzieliby – Weltklasse!

Najlepsza piłkarka: Nina Jakobsson (Piteå). Dwa gole, udział w decydującej akcji, która przyniosła bramkę na 4-3 i wreszcie niemal perfekcyjna statystyka wygranych pojedynków powietrznych. Młodzieżowa reprezentantka Szwecji ewidentnie coraz mocniej puka do kadry Petera Gerhardssona i nie zdziwimy się, jeśli niebawem obejrzymy jej debiut w najważniejszej drużynie piłkarskiej w kraju. Póki co, forma obdarzonej doskonałymi warunkami fizycznymi pomocniczki najbardziej cieszy jednak kibiców w Norrbotten, gdzie w dużej mierze właśnie dzięki Jakobsson swoją siedzibę ma wciąż aktualny lider Damallsvenskan.


13. kolejka w liczbach:

Gole: 15  (średnia 3.00 / mecz)

Rzuty karne: 2  (1 wykorzystany)

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 3 022  (Piteå – Göteborg)

Najniższa frekwencja: 300  (Kalmar – Vittsjö)

Najszybszy gol: Ritah Kivumbi (Växjö) – 3. minuta (vs. Linköping)

Najpóźniej strzelony gol: Emma Lundh (Vittsjö) – 90+1. minuta (vs. Kalmar)


Jedenastka kolejki:

TEAM_13

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

dam

Magiczne popołudnie w Piteå

632@60

Taka radość nie może dziwić – to był niesamowity mecz! (Fot. Simon Eliasson)

Można szukać wielkich i pięknych słów, ale tak naprawdę żadne z nich nie oddadzą tego, co w niedzielne popołudnie przeżywał komplet widzów na LF Arenie. Mecz na szczycie Damallsvenskan okazał się całkowitym zaprzeczeniem tezy, że starcia dwóch klubów z czołówki to najczęściej taktyczne pojedynki, przeznaczone wyłącznie dla koneserów futbolu. Spektakl stworzony dziś przez dwie młode, ambitne i mierzące wysoko jedenastki okazał się bowiem najlepszą reklamą szwedzkiej piłki klubowej, a ci, którzy jakimś cudem go przegapili, powinni to natychmiast nadrobić. Ze swojej strony mogę zapewnić, że nawet znając ostateczny rezultat, rywalizację Piteå z Göteborgiem i tak każdy będzie śledzić z zapartym tchem. Bo prawda jest taka, że na koniec dnia żałować możemy jedynie tego, iż po takim meczu obie ekipy nie mogły dopisać do swojego dorobku trzech punktów.

Skoro jednak relacja tekstowa z definicji polega na tym, że rzeczywistość opisuje się słowami, to przynajmniej spróbujmy oddać namiastkę tego, co właśnie wydarzyło się na LF Arenie. Zaczęło się dobrze dla gospodyń, które od pierwszych minut ewidentnie starały się przenieść ciężar gry na połowę gości z Göteborga. Ich akcjom brakowało trochę dopieszczenia w postaci dokładnego, ostatniego podania, ale nie było wątpliwości, że to Piteå nadaje ton boiskowym wydarzeniom. Kiedy jednak wszyscy wyczekiwaliśmy pierwszego, poważnego zagrożenia pod bramką Jennifer Falk, gola strzeliły przyjezdne. Co więcej, dokonały tego w cokolwiek kontrowersyjnych okolicznościach, gdy na murawie leżała kontuzjowana Lena Blomkvist (z powodu urazu opuściła boisko kilka minut później). Sara Persson gry jednak nie przerwała, nie uczyniły tego również podopieczne Marcusa Lantza, a Julia Zigiotti skutecznie zamknęła dośrodkowanie Rebecki Blomqvist i strzałem z najbliższej odległości otworzyła wynik spotkania. Stosunkowo niespodziewanie stracony gol nieco ostudził zapędy piłkarek z Laponii i kolejna faza meczu toczyła się pod coraz większe dyktando gości z zachodniego wybrzeża. Raz jeszcze czekał nas jednak zwrot sytuacji i tym razem to gospodynie w najmniej spodziewanym momencie umieściły futbolówkę w siatce rywalek. Mówiąc bardziej konkretnie, dokonała tego Nina Jakobsson, która niesygnalizowanym uderzeniem z dystansu zaskoczyła nie do końca prawidłowo ustawioną Falk. Na tym nie skończyły się jednak emocje w pierwszej połowie, gdyż już w doliczonym czasie gry na mierzonego loba zdecydowała się Olivia Schough i Cajsa Andersson, która dosłownie sekundy wcześniej wygrała pojedynek sam na sam z Blomqvist, po raz drugi tego dnia musiała wyjmować piłkę z siatki.

Prawdziwe emocje czekały nas dopiero po przerwie, choć gdy w 59. minucie Julia Zigiotti i Elin Rubensson raz jeszcze udanie rozklepały defensywę z Piteå, wydawało się, że nic ciekawego w meczu na szczycie nas już nie spotka. Przyjezdne prowadziły w tym momencie różnicą dwóch goli, a obraz gry absolutnie nie wskazywał na to, aby gospodynie miały pomysł na to, jak wrócić do gry o chociażby jeden punkt. Z pomocą przyszły im jednak stałe fragmenty gry, które nawet pod nieobecność June Pedersen okazały się niesamowicie silną bronią zespołu prowadzonego przez Stellana Carlssona. Zaczęło się całkiem niewinnie, bo od bitego przez Faith Ikidi rzutu wolnego. Choć dystans do bramki Jennifer Falk był stosunkowo duży, nigeryjska stoperka dośrodkowała idealnie na głowę Jakobsson, a ta na pół szczęśliwie, na pół zamierzenie, zmieściła futbolówkę tuż przy lewym słupku. Gol kontaktowy przywracał gospodyniom nadzieję, ale dopiero bramka wyrównująca pozwoliła im uwierzyć w to, że dziś każdy rezultat jest jeszcze możliwy. Chwilę po tym, jak Blomqvist zmarnowała idealną okazję na 4-2, we własnej szesnastce ręką zagrała Filippa Curmark, a Julia Karlernäs bezbłędnie wytrzymała próbę nerwów i na nieco ponad kwadrans przed końcem rywalizacja zaczynała się od nowa.

Ostatnia faza meczu to szanse obu zespołów na to, aby rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść, ale tylko gospodyniom, w które z minuty na minutę jakby wstępowało drugie, piłkarskie życie, udało się zamienić jedną z nich na zwycięskiego – jak się okazało – gola. To, co dobre znów zaczęło się od Jakobsson, następnie idealnym przeglądem pola popisała się Edlund, a Karlernäs raz jeszcze – tym razem z gry – znalazła sposób na pokonanie Falk. Wypełniona po brzegi LF Arena eksplodowała, choć najgłośniejszy wybuch radości czekał nas dopiero po końcowym gwizdku, gdy stało się jasne, że komplet punktów zostaje pod kołem podbiegunowym. Podopieczne Stellana Carlssona, które wiele razy dokonywały na ligowych boiskach niemożliwego, zrobiły dziś coś, co wymyka się chyba nawet ich własnym standardom. Wyszarpane w absolutnie niewiarygodny sposób zwycięstwo w meczu na szczycie pozwoliło im oczywiście wykonać kolejny krok w drodze po marzenia, ale bez względu na to, jak zakończy się ten sezon, możemy być pewni, że dzisiejsze wydarzenia na zawsze pozostaną w pamięci zawodniczek i kibiców z Norrbotten, a 12. sierpnia 2018 na stałe zapisze się w historii klubu. I bardzo dobrze, bo przecież właśnie dla takich chwil kopie się tę nieznośną, okrągłą piłkę!

******

Mecz roku w Piteå w sposób niejako naturalny zepchnął na drugi plan wydarzenia na dwóch pozostałych stadionach, ale warto odnotować, że w derbach Malmö niespodzianki nie było. Perfekcyjnie wykonane stałe fragmenty oraz kliniczna precyzja obu stoperek pozwoliły Rosengård pewnie pokonać Limhamn Bunkeflo, a zwycięstwo nad lokalnym rywalem w połączeniu z porażką Göteborga oznacza, że dziesięciokrotne mistrzynie Szwecji przeskoczyły w tabeli ekipę z Västergötland. Na Tunavallen długo zanosiło się na pierwszy w tym sezonie Damallsvenskan bezbramkowy remis, ale na pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry sposób na świetnie dysponowaną Brett Maron znalazła Hanna Glas. Pół godziny wcześniej doskonałą interwencją popisała się golkiperka United Emelie Lundberg, broniąc wykonywany przez Ritę Chikwelu rzut karny.

Komplet niedzielnych wyników:

Piteå – Göteborg 4-3 (Jakobsson 34., 65., Karlernäs 73. (k), 85. – Zigiotti 13., Schough 45+1., Rubensson 59.)

Rosengård – Limhamn Bunkeflo 3-0 (Landeka 23., Boye 39., Viggosdottir 89.)

Eskilstuna – Kristianstad 1-0 (Glas 85.)

Beniaminek zgasił mistrza

image

Mistrz z Linköping wraca z Växjö na tarczy (Fot. Bildbyrån)

Choć ze względu na kolejne tego lata pogodowe anomalie, spotkanie na Myresjöhus Arenie rozpoczęło się z niemal dwudziestominutowym opóźnieniem, piłkarki Pierre’a Fondina błyskawicznie udowodniły, że niestraszne im burze, ulewy i huragany. Już pierwsza ofensywna akcja beniaminka sprawiła bowiem, że najbardziej wytrwali kibice z Växjö mogli z pełną satysfakcją poderwać się z zajmowanych przez siebie krzesełek. Perfekcyjną centrę Jeleny Cankovic na gola zamieniła Ritah Kivumbi, umieszczając futbolówkę w samym okienku bramki strzeżonej przez Stephanie Labbé. Doceniając kunszt Serbki i Ugandyjki, nie sposób jednak nie wspomnieć o zachowaniu we wspomnianej sytuacji dwóch piłkarek Linköping, które wydatnie przyczyniły się do tego, że mistrzynie Szwecji bardzo szybko musiały odrabiać straty. Najpierw katastrofalny błąd w przyjęciu popełniła Filippa Angeldahl, a następnie Lisa Lantz postanowiła uskuteczniać we własnej szesnastce krycie na radar. Nietrudno się domyślić, że efekt radosnego futbolu w wykonaniu LFC okazał się najgorszy z możliwych, a poniesionych w początkowej fazie meczu strat już nie udało się odrobić.

Zawodniczkom z Östergötland nie można odmówić tego, że nie starały się odwrócić losów boiskowej rywalizacji, ale skoro nie udało im się zamienić na bramkę choćby jednej ze stworzonych dziś okazji, to pretensje mogą mieć tylko i wyłącznie do siebie. Jeszcze przed przerwą fani z Växjö dwukrotnie zamierali w bezruchu, bezradnie obserwując lot zmierzającej do siatki futbolówki, ale w obu przypadkach skończyło się wyłącznie na strachu. W pierwszej sytuacji Tove Almqvist zabrakło kilku centymetrów do przecięcia groźnego dośrodkowania z lewego skrzydła, a w drugiej nieznacznie pomyliła się pozostawiona kompletnie bez opieki na siódmym metrze Janni Arnth. O tym, że defensywa ze Småland nie była w tym meczu monolitem, najlepiej świadczy fakt, że również w drugiej połowie jedna z piłkarek Linköping stanęła przed stuprocentową szansą na doprowadzenie do remisu. Lina Hurtig, bo o niej mowa, zachowała się jednak jeszcze gorzej niż Arnth i zamiast skorzystać z nieoczekiwanego prezentu od rywalek, w ogóle nie trafiła w piłkę. Coraz śmielsze ataki gości sprawiły, że w końcowej fazie meczu Växjö wyprowadziło dwa szybkie kontrataki, ale żaden z nich nie przyniósł podopiecznym trenera Fondina upragnionego, drugiego gola. Bliska tego, aby definitywnie rozstrzygnąć losy rywalizacji, była najlepsza na placu Cankovic, ale uderzoną przez nią futbolówkę z linii bramkowej skutecznie wybiła Lantz.

Dla gospodyń najważniejsze były jednak ciężko wywalczone trzy punkty, dzięki którym beniaminek znów oddalił się od strefy spadkowej na względnie bezpieczną odległość. Warto dodać, że sporo pracy na Myresjöhus Arenie miały w sobotnie popołudnie nie tylko piłkarki i służby porządkowe, ale także sędziowski kwartet z Lovisą Johansson na czele. Pani arbiter z Grums wiele razy musiała podejmować bardzo trudne decyzje, a jej werdykty nie zawsze spotykały się z poklaskiem obu szkoleniowców. Inna sprawa, że pretensje z obu ławek przynajmniej w kilku przypadkach były jak najbardziej uzasadnione i na przykład taka Anna Oskarsson może dziękować sędzi, która nie zauważyła ewidentnego zagrania ręką byłej defensorki Hammarby we własnym polu karnym. Kontrowersji nie brakowało również po drugiej stronie boiska, a Rasmussen i Asllani do tej pory są przekonane, że obrończynie ze Småland regularnie przekraczały dziś przepisy, korzystając ze zdecydowanie zbyt liberalnej ich zdaniem postawy trojga rozjemców.

******

O trzy punkty wzbogaciły się także piłkarki z Vittsjö, skutecznie rewanżując się Kalmar za niespodziewaną porażkę w rundzie wiosennej. Ekipa prowadzona przez duet trenerski Ross – Mårtensson od pierwszego gwizdka przejęła inicjatywę na Gröndals IP, ale pomimo niepodważalnej dominacji na murawie, złamanie defensywy beniaminka zajęło jej nieco ponad dwadzieścia minut. Wtedy właśnie pierwsze skrzypce zagrała znajdująca się obecnie w wybornej dyspozycji Michelle De Jongh, która świetnie dostrzegła wychodzącą na wolne pole Clarę Markstedt, a ponieważ napastniczka pozyskana z Hammarby nie zwykła marnować takich podań, przyjezdne znalazły się na prowadzeniu. Dosłownie chwilę później rezultat podwyższyła już sama De Jongh, a po kolejnych kilkudziesięciu sekundach strzał Emmi Alanen zatrzymał się na poprzeczce.

Druga połowa toczyła się w coraz gorszych warunkach pogodowych, a po kwadransie prowadzący to spotkanie Niklas Andersson uznał, że kontynuowanie gry w takich okolicznościach mija się z celem i zaprosił obie ekipy do szatni. Po niemal godzinnej przerwie mecz wznowiono na … znajdującym się nieopodal boisku ze sztuczną murawą, a zawodniczki z północnej Skanii nie tylko spokojnie dowiozły korzystny wynik do końcowego gwizdka, ale nawet były w stanie go podwyższyć. Trzeciego i ostatniego gola zdobyła już w doliczonym czasie gry Ema Lundh, dla której było to pierwsze trafienie w obecnych rozgrywkach. Warto zaznaczyć, że oprócz wspomnianej De Jongh, wyróżniającą się postacią w zespole gości była pozyskana latem z niemieckiej Jeny Catherine Joan Bott, dla której był to drugi niezwykle udany występ na szwedzkich boiskach.

Komplet sobotnich wyników:

Kalmar – Vittsjö 0-3 (Markstedt 24., De Jongh 28., Lundh 90+1.)

Växjö – Linköping 1-0 (Kivumbi 3.)