Zero zabitych, dwóch ciężko rannych

bb180527ma046-jpg

Po tym meczu nikt nie miał powodów do radości (Fot. Bildbyrån)

Prawdą jest, że do spędzenia czwartkowego wieczora na Tunavallen nie zachęcała ani godzina rozpoczęcia spotkania, ani tegoroczna forma obu zainteresowanych zespołów, ani wreszcie warunki atmosferyczne. Najbardziej wytrwali fani z Eskilstuny i Vittsjö dotarli jednak na stadion, aby w strugach rzęsiście padającego deszczu obejrzeć trzecie tej wiosny zwycięstwo swojej drużyny. Kompletu punktów nie doczekali się jednak ani jedni, ani drudzy, a remis w niezwykle istotnej dla układu sił w dolnej części tabeli potyczce sprawił, że największymi zwycięzcami są dziś oba kluby ze Sztokholmu. Zarówno Hammarby, jak i Djurgården już za kilka dni staną bowiem przed szansą oderwania się od strefy spadkowej na względnie bezpieczną odległość.

Choć pozornie może się wydawać, że podział punktów nie jest złym wynikiem dla gości ze Skanii, obie ekipy opuszczały murawę Tunavallen z poczuciem ogromnego niedosytu. Całkiem zresztą słusznie, gdyż zarówno Eskilstuna, jak i Vittsjö doskonale zdawały sobie sprawę, że ten mecz był jak najbardziej do wygrania. Gospodynie swoją szansę zmarnowały jeszcze przed przerwą, kiedy stuprocentowej okazji nie wykorzystała Felicia Karlsson. Pudło napastniczki United z powodzeniem może kandydować do miana najbardziej nieudanego zagrania sezonu, gdyż skiksować w sytuacji, gdy stoisz sama przed bramkarką, masz czas, aby zrobić z piłką co tylko chcesz, a najbliższa obrończyni znajduje się kilkanaście metrów od ciebie, jest niewątpliwie wielką sztuką. Swoja szansę na pokonanie Shannon Lynn tuż przed końcem pierwszej połowy miała również Loreta Kullashi, ale i ona – choć w zdecydowanie mniej spektakularnym stylu – także przeniosła futbolówkę wysoko nad poprzeczką.

W Vittsjö żałować mogą natomiast drugiej połowy, która do pewnego momentu układała się dla gości ze Skanii fantastycznie. W 64. minucie prowadzenie dała im Linda Sällström, korzystając w równym stopniu z udanego dośrodkowania Klingi oraz całkowicie nieudanej interwencji Lundberg i można było odnieść wrażenie, że ten gol mocno podciął gospodyniom skrzydła. Piłkarki z Eskilstuny wyraźnie straciły koncept gry, a korzystające z ich błędów przyjezdne stwarzały sobie kolejne sytuacje. Tę zdecydowanie najlepszą miała ponownie Sällström, ale jej strzał z najbliższej odległości instynktownie obroniła Lundberg, naprawiając niejako swój wcześniejszy błąd. Efektowna parada golkiperki United najwyraźniej zachęciła jej koleżanki z pola do nieco bardziej aktywnej postawy, a ta przyniosła im wyrównujące trafienie autorstwa Vaili Barsley. Na wyszarpanie zwycięstwa zabrakło już gospodyniom czasu, choć kibice z Vittsjö z pewnością mocno drżeli, gdy w samej końcówce Ngozi Okobi z Hanną Glas raz po raz wkręcały w ziemię Amandę Persson. Przeniesienie ciężaru gry w pobliże bramki Lynn nie przyniosło jednak upragnionego gola na 2-1, a to oznacza, że Eskilstuna przynajmniej do następnego weekendu pozostanie w strefie spadkowej. Zdecydowanie nie tak miała wyglądać wiosna na Tunavallen.

Czwartkowy wynik:

1

Reklamy

9. kolejka – zapowiedź

rosengard-jpg

W Malmö już wypatrują kolejnego starcia z Linköping (Fot. Bildbyrån)

Zdążyliście się stęsknić za ligową piłką w szwedzkim wydaniu? Jeśli tak, to dobra wiadomość jest taka, że już za kilkanaście godzin znów będziemy mogli oglądać futbol spod znaku Damallsvenskan! Tym razem nie będziemy wprawdzie ustanawiać kolejnych rekordów za kołem podbiegunowym, ale atrakcji z pewnością i tak nie zabraknie. Lider pojedzie na niezwykle trudny teren do Kristianstad, wicelider podejmie mistrza, a Anna Anvegård spróbuje znaleźć sposób na Emmę Lind. Oj, będzie się działo!

Mecz kolejki: Rosengård vs Linköping. W dwóch poprzednich sezonach klub z Östergötland nie tylko rzucił zdecydowanie bardziej utytułowanemu rywalowi wyzwanie w walce o mistrzowski tytuł, ale nawet potrafił rozstrzygnąć tę rywalizację na swoją korzyść. Trzeciej z rzędu sensacji w wykonaniu LFC trudno jednak oczekiwać, gdyż tej wiosny drużyna prowadzona tymczasowo przez Henrika Jensena punktuje już zdecydowanie słabiej (bardziej złośliwi dodaliby, że na miarę tego, co prezentuje na boisku). Władze Linköping już zapowiedziały, że latem zespół czeka spora, kadrowa rewolucja, więc jeśli piłkarki chciałyby zachować jakieś miłe wspomnienia z gry w tym składzie personalnym, to udany występ i sprawienie niespodzianki na Malmö IP będzie ich ostatnią szansą. Gdyby kierować się wyłącznie logiką – nic nie przemawia za zwycięstwem gości. Historia pokazuje jednak, że Linköping w stolicy Skanii prezentował się najkorzystniej właśnie wtedy, gdy notował całkowicie rozczarowujący sezon. Czyli jak, powtórka z rozrywki?

Wydarzenie kolejki: życie po Christen. Saga z przenosinami Christen Press do Utah Royals przypominała krótkometrażowy, kalifornijski film. Jej zakończenie zadowoliło jednak wszystkie zainteresowane strony, a drużyna z Göteborga bez amerykańskiej napastniczki wcale nie musi prezentować się zauważalnie słabiej. Oczywiście, sportowej klasy Press nikt nie zamierza tu podważać, ale gdy na chłodno przeanalizujemy jej tegoroczne statystyki, to niechybnie dojdziemy do wniosku, że po piorunującym początku, kolejne tygodnie były w jej wykonaniu zdecydowanie mniej spektakularne. Co więcej, w meczach przeciwko Kristianstad i Eskilstunie drużyna Marcusa Lantza najlepszy fragment zaliczyła wtedy, gdy 100-krotna reprezentantka USA siedziała na ławce rezerwowych. Zaskakujące? Na pewno, ale nie wątpimy, że w Göteborgu i tak woleliby przystąpić do rywalizacji z przetrzebionym kontuzjami, ale podbudowanym udanym występem na terenie wciąż urzędującego mistrza kraju Djurgården z Press w kadrze meczowej.

Zagadka kolejki: kto ucieknie spod topora? Eskilstuna i Vittsjö to drużyny, które tej wiosny prezentują nam prawdziwą sinusoidę formy. Pierwsze potrafiły rozklepać defensywę z Göteborga i zmusić liderki z Piteå do głębokiej defensywy, drugie – w świetnym stylu ograły kolejno Linköping i Växjö. Niestety, w obu przypadkach były to jedynie pojedyncze przebłyski, w efekcie czego bezpośrednia potyczka na Tunavallen będzie dla obu klubów okazją na oderwanie się od strefy spadkowej. Vittsjö jeszcze nigdy nie wygrało w Eskilstunie na poziomie Damallsvenskan i dziś również nie jest w tym zestawieniu faworytem, ale jeśli fińska współpraca Alanen i Sällström będzie funkcjonować jak należy, to niespodzianka wcale nie jest tu całkowicie wykluczona. Ten bardziej realny scenariusz zakłada jednak przełamanie przynajmniej jednej piłkarki z tercetu Larsson – Karlsson – Kullashi i głęboki oddech ulgi w Eskilstunie.

pedersen

June Pedersen – ważna postać defensywy z Piteå (Fot. Andreas Eriksson)

Piłkarka pod lupą: June Pedersen. Nazwanie jej antybohaterką meczu z Rosengård byłoby sporym nadużyciem. Doświadczona, norweska defensorka rozgrywała przecież w Kirunie udany mecz i sytuacja z 64. minuty absolutnie nie może rzutować na ocenę jej występu. Nie zmienia to jednak faktu, że w wyniku indywidualnego błędu (choć bardziej właściwe wydaje się tu słowo „pomyłki”) Pedersen trzy punkty pojechały w minioną sobotę do Skanii i najbardziej niepocieszona takim obrotem spraw jest z pewnością sama zainteresowana. Mecz w Kristianstad będzie więc dla Norweżki okazją do rehabilitacji, a szans na zaprezentowanie swojej zdecydowanie najsilniejszej broni w postaci stałych fragmentów gry nie powinno w niedzielne popołudnie zabraknąć. Jeśli którykolwiek z nich przyniesie ekipie z Piteå gola na wagę zwycięstwa, o niefartownym upadku przed polem karnym nie będzie w Norrbotten pamiętać już chyba nikt.

Na pozostałych stadionach: Anna Anvegård była w ostatnich dniach na ustach całej, piłkarskiej Szwecji i w Småland wszyscy mają nadzieję, że podobnie będzie również po ósmej serii spotkań. Po zwycięstwie nad Kristianstad beniaminek z Växjö wdrapał się na ligowe podium, a występy nie tylko 21-letniej snajperki, ale także Cankovic, Kivumbi i Nellie Karlsson mocno rozbudziły apetyty kibiców. Czy na nadspodziewanie szczelną tej wiosny defensywę Limhamn Bunkeflo także znajdzie się sposób? Teoretycznie łatwiejsze zadanie czeka w niedzielę piłkarki Hammarby, a ewentualne zwycięstwo nad mocno osłabionym outsiderem z Kalmar pozwoli Izakowi Dahlinowi rozpocząć samodzielną, trenerską przygodą od dwóch zwycięstw. Nie zapominajmy jednak, że dokładnie tak samo zaczynała jego poprzedniczka, która na ławce stołecznego klubu nie wytrzymała później nawet pół roku.

Zestaw par 9. kolejki:

omg9_01

omg9_02

omg9_03

omg9_04

omg9_05

omg9_06

Podsumowanie 8. kolejki

dam.png

Czas na podsumowanie 8. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Piteå 0-1 Rosengård. Wybór po prostu nie mógł być inny. Na Lombia IP w Kirunie napisała się historia szwedzkiego futbolu, a obie ekipy zaprezentowały nam naprawdę godną reklamę Damallsvenskan. Po ostatnim gwizdku bardziej zadowoleni mogli być fani z Malmö, którzy po przejechaniu ponad 1800 kilometrów obejrzeli na dalekiej Pólnocy zwycięstwo swojego zespołu. Najwięcej powodów do radości dała im Sanne Troelsgaard, gdyż to właśnie zdobyty w niecodziennych okolicznościach (pechowe wybicie June Pedersen) gol reprezentantki Danii przesądził o końcowym wyniku. Tak to już w futbolu bywa – szczęście jednych nieodłącznie wiąże się z niepowodzeniem drugich.

Najładniejszy gol: Anna Anvegård (Växjö). Jeśli strzela się hat-tricka, to niewątpliwie maksymalizuje się swoje szanse na zwycięstwo akurat w tej kategorii. Mówiąc jednak całkiem poważnie, drugi gol napastniczki ze Småland najzwyczajniej nie pozostawił nam wielkiego wyboru. Jasne, defensywa Kristianstad próbowała uskuteczniać na Myresjöhus Arenie krycie na odległość, ale precyzji Anvegård zwyczajnie nie można nie docenić.

Najlepsza piłkarka: Anna Anvegård (Växjö). Jeśli ktoś przed sezonem zastanawiał się, czy przeskok z Elitettan do Damallsvenskan nie okaże się zbyt trudny dla 21-letniej napastniczki, to w sobotę dostał na to pytanie odpowiedź. Nie chodzi tu tylko o trzy gole Anvegård w starciu z mocnym rywalem (choć one niewątpliwie budzą szacunek!), ale o ogólną ocenę jej występu. Zawodniczka, która na poziomie pierwszej ligi zadebiutowała zaledwie dwa miesiące temu zagrała tak mądrze i dojrzale, że po niemal każdym jej zagraniu ręce składały się do oklasków. Dziękujemy i prosimy o więcej!


8. kolejka w liczbach:

Gole: 13  (średnia 2.17 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 6

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 2 296  (Piteå – Rosengård)

Najniższa frekwencja: 218  (Limhamn Bunkeflo – Kalmar)

Najszybszy gol: Madeleine Tegström (Hammarby) – 6. minuta (vs. Vittsjö)

Najpóźniej strzelony gol: I. Sigurdardottir (Djurgården) – 90+1. minuta (vs. Linköping)


Jedenastka kolejki:

TEAM_8

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników:

dam.png

Tunavallen wstrząśnięte i zmieszane

sdltc26bbdf-nh-jpg

Po piątej porażce w sezonie, Eskilstuna znów wylądowała w strefie spadkowej (Fot. SVT)

Bez odpoczywającej po reprezentacyjnych wojażach Christen Press wyszła na murawę Tunavallen jedenastka z Göteborga, ale Marcus Lantz dobrze wiedział co robi, stawiając na Rebeckę Blomqvist. Napastniczka szwedzkiej młodzieżówki dwukrotnie znalazła dziś sposób na Emelie Lundberg i to w dużej mierze jej gole – dodajmy, że pierwsze w tegorocznej kampanii – przesądziły o tym, że ekipa z Västergötland wracała na zachodnie wybrzeże w doskonałych nastrojach.

Zwycięstwo Göteborga wcale nie było jednak aż tak oczywiste, jak wskazywałby końcowy rezultat. Choć w mecz faktycznie zdecydowanie lepiej weszły przyjezdne, to Eskilstuna stworzyła sobie pierwszą, stuprocentową okazję na zdobycie gola. Mimmi Larsson jednym zwodem zgubiła krycie i prostopadłym podaniem wypuściła w bój szybką jak błyskawica Felicię Karlsson. Doskonałą reakcją na to zagranie popisała się jednak Loes Geurts, która wyłuskała futbolówkę spod nóg atakującej Eskilstuny, ratując w ten sposób swój zespół przed utratą pewnej bramki. Interwencja byłej reprezentantki Holandii okazała się o tyle kluczowa, że zaledwie kilka minut później zamiast spodziewanego 1-0 zrobiło się 0-2. Dwa zdobyte w niespełna 180 sekund gole dla gości skutecznie wstrząsnęły Tunavallen, choć trzeba podkreślić, że przy obu trafieniach fortuna szeroko uśmiechnęła się do piłkarek z Göteborga. Najpierw Emelie Lundberg pokonana została przez … próbującą przeciąć dośrodkowanie Olivii Schough Vailę Barsley, a następnie rezultat podwyższyła Blomqvist, wykorzystując dość przypadkowe odbicie piłki od pleców Rubensson. Okoliczności te nie zmieniły jednak faktu, że to drużyna Marcusa Lantza udała się na przerwę w zdecydowanie lepszych humorach.

Plan gości na drugą połowę był stosunkowo prosty i polegał przeze wszystkim na zwalnianiu gry oraz wybijaniu z uderzenia zawodniczek z Eskilstuny. Te, również zgodnie z przewidywaniami, od pierwszych minut rzuciły się do odrabiania strat, ale szczęście ewidentnie nie było dziś ich sprzymierzeńcem. Po strzale Okobi ekipę z Göteborga uratował słupek, a po uderzeniu Larsson znów na miejscu była Geurts. Nadzieje na korzystny wynik ulatywały z Tunavallen z każdą minutą, a gdy Blomqvist mierzonym strzałem zza pola karnego podwyższyła na 3-0, stało się jasne, że gościom nie stanie się już absolutnie żadna krzywda. W samej końcówce rozmiary porażki United zmniejszyła jeszcze Dahlkvist, ale jej pierwszy od 1028 dni gol na boiskach Damallsvenskan był wyłącznie trafieniem na otarcie łez. Tych ostatnich w Eskilstunie z pewnością będą chcieli oszczędzić sobie w najbliższy czwartek, gdyż już za cztery dni zespół Magnusa Karlssona czeka mecz, którego najzwyczajniej w świecie nie będzie można przegrać.

******

Pięć kolejnych porażek i wystarczy! Mecz na Vittsjö IP nie był być może najlepszą reklamą szwedzkiego futbolu, ale dla gości ze Sztokholmu nie ma to jakiegokolwiek znaczenia. Dla nich liczyły się dziś tylko i wyłącznie punkty, których Bajen potrzebowały niczym tlenu i cel ten udało się zrealizować. Decydująca o losach rywalizacji akcja miała miejsce już w 6. minucie, gdy w ogromnym zamieszaniu pod bramką Shannon Lynn najbardziej przytomnie zachowała się Madeleine Tegström. Piłkarki ze Skanii nie potrafiły odpowiedzieć na szybko straconego gola, a spory udział miała w tym interweniująca równie pewnie, co szczęśliwie Emma Holmgren. Cenne, wyjazdowe zwycięstwo pozwoliło Hammarby opuścić strefę spadkową, do której już po najbliższej kolejce spaść może Vittsjö.

Swoje zadanie wykonały także piłkarki Limhamn Bunkeflo, pokonując na własnym boisku outsidera z Kalmar. Obie bramki na stadionie w Malmö padły w bliźniaczo podobny sposób: z lewej strony dośrodkowywała Sofia Wännerdahl, a jej centrę w doskonały sposób przecinała (raz nogą, raz głową) Rakel Hönnudottir. Beniaminek ze Småland stracił w stolicy Skanii nie tylko dystans dzielący go od bezpiecznej strefy, ale także Amandę Fredriksson, która już po kwadransie musiała opuścić boisko z powodu kontuzji. Jeszcze jeden uraz (nie tak dawno z gry wypadła przecież Ida Strömblad) z pewnością nie ułatwi życia Jonasowi Walfridssonowi, a już za tydzień prowadzoną przez niego drużynę czeka przecież arcyważny mecz z Hammarby.

Komplet niedzielnych wyników:

3

4

5

Poniedziałkowy wynik:

6

Taka noc się zdarza raz!

eliasson

Noc czy dzień? Dla piłkarek Rosengård najważniejsze były dziś trzy punkty (Fot. Simon Eliasson)

Taka noc nie zdarza się codziennie. Taka noc nie zdarza się nawet raz na kilka lat. Taka noc zdarzyła się po raz pierwszy. Futbol w pierwszoligowym, szwedzkim wydaniu zawitał za koło podbiegunowe, a dwa najlepsze kluby rundy wiosennej stanęły do rywalizacji, która zakończyła się na kilka minut przed północą. Pomimo stosunkowo późnej pory, nie było nam potrzebne żadne dodatkowe oświetlenie (no, prawie!), a w świetle dnia polarnego potyczkę na szczycie Damallsvenskan z trybun stadionu w Kirunie obserwowali nie tylko kibice z Piteå i Malmö, ale także goście z Norwegii, Wielkiej Brytanii, USA i wielu innych zakątków naszej planety.

Odświętna atmosfera niewątpliwie jeszcze bardziej napędzała do boju zawodniczki z Piteå, które nie rozstrzygnęły na swoją korzyść żadnego z poprzednich osiemnastu meczów przeciwko Rosengård. Zarówno historia bezpośrednich pojedynków, jak i potencjał kadrowy, jednoznacznie kazały upatrywać faworytek dzisiejszego starcia w piłkarkach ze Skanii, ale skoro i tak byliśmy świadkami wydarzenia na wskroś historycznego, to teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, aby również końcowy rezultat zapisał się na zawsze w annałach szwedzkiego futbolu. Podopieczne Stellana Carlssona najwyraźniej wyszły z podobnego założenia i w pierwszych minutach to one częściej gościły w okolicach szesnastki Zeciry Musovic. Próba błyskawicznego zaskoczenia rywala nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu bramkowego, a po upływie początkowego kwadransa inicjatywę zaczął przejmować rozpędzający się z każdą kolejną akcją Rosengård. Znów bardzo aktywna była Fiona Brown, która na lewym skrzydle raz po raz urywała się defensorkom z Norrbotten, ale zdecydowanie najgroźniejszy przed przerwą strzał oddała Anja Mittag, zmuszając tym samym Cajsę Andersson do zaprezentowania swoich bramkarskich umiejętności. Narastająca przewaga gości z Malmö sprawiła, że to gospodynie przywitały głębokim oddechem ulgi gwizdek Sary Persson, która przy bezbramkowym remisie zaprosiła obie ekipy do szatni.

Z niej znów mocno naładowane wyszły zawodniczki z Piteå i ponownie to do nich należało pierwsze słowo. Seria rzutów rożnych, które zazwyczaj stanowią niezwykle silną broń drużyn prowadzonych przez Stellana Carlssona, nie pozwoliła im jednak otworzyć wyniku, podobnie zresztą jak minimalnie niecelny strzał Edlund po centrze Jakobsson. Po przeciwnej stronie boiska znów bliska szczęścia była Brown, ale reprezentantka Szkocji nie potrafiła wepchnąć futbolówki do siatki Piteå po niepewnej interwencji Andersson, a całe zamieszanie wyjaśniła ostatecznie Aronsson. Z każdą minutą stawało się jasne, że różnicę między zwycięstwem, a porażką może tego dnia stanowić jeden, indywidualny błąd i na nieszczęście miejscowych fanów popełniła go rozgrywająca do tamtej chwili całkiem udany mecz June Pedersen. Doświadczona obrończyni z Norwegii straciła równowagę w najgorszym możliwym momencie, a znajdująca się tej wiosny w fenomenalnej formie Sanne Troelsgaard nie mogła z takiego prezentu nie skorzystać. Duńska skrzydłowa znalazła się sama przed Andersson, z zimną krwią ograła golkiperkę Piteå i strzałem w zasadzie już do pustej bramki wyprowadziła Rosengård na prowadzenie. Gospodynie nie zamierzały oczywiście łatwo godzić się z pierwszą w sezonie porażką, ale sforsowanie defensywy z Malmö tym razem okazało się zbyt trudnym zadaniem, a gdy już udało im się dojść do naprawdę dogodnej sytuacji strzeleckiej, to uderzenie Madelen Janogy ofiarną interwencją wyblokowała Simone Boye. Szans na podwyższenie wyniku zawodniczki ze Skanii szukały przede wszystkim w kontratakach, ale te z kolei po profesorsku kasowała Faith Ikidi. Postawa nigeryjskiej stoperki pozwoliła zawodniczkom i kibicom z Norrbotten trwać w nadziei na doprowadzenie przynajmniej do remisu aż do ostatniej minuty, ale gol Troelsgaard okazał się jedynym zdobytym dzisiejszej nocy na Lombia IP. Trzy punkty pojechały więc do Malmö, a dziesięciokrotne mistrzynie Szwecji potwierdziły, że już dawno zapomniały o derbowej niemocy, a w tym sezonie liczy się dla nich tylko i wyłącznie jedenasty tytuł.

******

Bardzo prawdopodobne, że gdyby starcie Växjö z Kristianstad odbywało się w jakikolwiek inny dzień, to właśnie ono byłoby dla nas najciekawszym wydarzeniem dnia. Nocny mecz na szczycie w Kirunie sprawił jednak, że potyczka dwóch rewelacji rundy wiosennej została zredukowana do rangi przystawki, która – zgodnie zresztą z oczekiwaniami – okazała się naprawdę smaczna i lekkostrawna. Bohaterką beniaminka ze Småland została świeżo upieczona reprezentantka Szwecji Anna Anvegård, choć trzeba koniecznie podkreślić, że hat-trick 20-letniej napastniczki Växjö nie byłby możliwy bez ogromnego wsparcia ze strony jej koleżanek z formacji ataku. Ritah Kivumbi i Jelena Cankovic dołożyły do końcowego zwycięstwa równie pokaźną cegiełkę i dobrze się stało, że każda z nich zakończyła mecz z przynajmniej jedną asystą na koncie. Zawód swoim kibicom sprawiły natomiast defensorki z Kristianstad i choć Sif Atladottir robiła, co mogła, to w pojedynkę nie była w stanie naprawić wszystkich indywidualnych błędów Sandström czy Rybrink. Zwycięstwo Växjö oznacza, że klub ze Småland przeskoczył w tabeli swego dzisiejszego rywala i przynajmniej do jutra pozostanie w czołowej trójce Damallsvenskan. Niespodzianka? Sensacja? Na pewno, choć biorąc pod uwagę niezwykle ambitne cele, jakie stawia przed sobą szwedzki klub przyszłości, może nie powinniśmy się temu aż tak bardzo dziwić …

Komplet sobotnich wyników:

1

2

8. kolejka – zapowiedź

DfaQWyOWsAEjK-M

Mecz na szczycie w świetle nocy – tego jeszcze nie było! (Fot. Piteå IF)

Czerwcowa przerwa reprezentacyjna niewątpliwie przyniosła nam olbrzymią dawkę emocji. Jak na mój gust – nawet zdecydowanie zbyt dużą. Czas nie zamierza jednak stawać w miejscu nawet po takich przeżyciach, w związku z czym już dziś wracamy do ligowego grania. Na boiskach Damallsvenskan jak zwykle będzie ciekawie, choć tym razem na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się jedno wydarzenie. W nocy z sobotę na niedzielę w Kirunie odbędzie się bowiem mecz absolutnie wyjątkowy.

Mecz kolejki: Piteå vs Rosengård. Wydarzenie nie tylko ósmej kolejki, ale i całej piłkarskiej wiosny na szwedzkich boiskach. W tym miejscu znajdziecie bardziej szczegółową historię Polarnego Meczu, choć trzeba podkreślić, że obecnie zapowiada się on jeszcze ciekawiej niż w chwili, gdy pisałem tamte słowa. Boisko dopisało bowiem do tej nieprawdopodobnej historii jeszcze jeden rozdział, w wyniku którego na murawę w Kirunie wybiegną dwa najlepsze zespoły pierwszej części sezonu. Lider kontra wicelider. Niedoceniany underdog kontra murowany faworyt. Północ kontra Południe. Do tego dziesiątki indywidualnych historii, z których każda mogłaby stanowić osobną zapowiedź tego niesamowitego wydarzenia. Dość czekania – niech to się po prostu już zacznie!

Wydarzenie kolejki: starcie o sześć punktów. Gdyby patrzeć w stu procentach obiektywnie, należałoby w zasadzie w każdym z podpunktów wyróżnić nocne starcie na szczycie, ale wówczas zapowiedź kolejki zamieniłaby się nam w zapowiedź jednego meczu. Uwagę kierujemy więc na Vittsjö, gdzie zespół Thomasa Mårtenssona i Matta Rossa zmierzy się ze stołecznym Hammarby. Dla obu ekip będzie to potyczka o sześć punktów, a ewentualna porażka mocno zmaksymalizuje prawdopodobieństwo spędzenia letniej przerwy w rozgrywkach w strefie spadkowej. Gospodynie liczą na skuteczność Lindy Sällström (przynajmniej taką, jak przeciwko Växjö), błyskotliwość Michelle De Jongh i zapewniającą spokój w defensywie Sandrę Adolfsson. Sztokholmianki liczą na to, że limit pecha (pięć jednobramkowych porażek z rzędu) na ten sezon został już wyczerpany, a debiut trenerski Izaka Dahlina okaże się zwycięski. Już przed pierwszym gwizdkiem wiemy, że przynajmniej jedna ze stron mocno się przeliczy. A niewykluczone, że obie, wszak podział punktów na Vittsjö IP nie wydaje się wcale wielce nieprawdopodobnym scenariuszem.

Zagadka kolejki: czy Göteborg znów postrzela sobie na Tunavallen? Jesienią ubiegłego roku piłkarki z Göteborga jechały do Eskilstuny mocno poobijane. Passa meczów bez zwycięstwa robiła się alarmująco długa, sytuacja w tabeli była coraz cięższa, a terminarz wcale nie ułatwiał sprawy. Gdy po godzinie gry zawodniczki United prowadziły 1-0, zanosiło się na jeszcze jeden smutny powrót na zachodnie wybrzeże. Wtedy jednak nastąpiło coś, czego nie spodziewali się nawet najbardziej zagorzali fani KGFC, a pięć strzelonych na Tunavallen goli tak bardzo rozpędziło zespół z Göteborga, że ten do końca rozgrywek nie przegrał już ani razu! Czy jutro przyjezdne znów urządzą sobie w Eskilstunie ostre strzelanie? Tym razem to one przystąpią do tej rywalizacji jako wyżej notowany zespół, ale defensywa United nie jest już aż tak zdziesiątkowana kontuzjami jak jeszcze miesiąc temu. Nie zmienia to faktu, że goście wciąż pozostają minimalnymi faworytkami, ale jeśli zagrają Barsley i Glas, żaden rzultat nie będzie tu zaskoczeniem.

jigerström

Kibice w Linköping czekają na eksplozję formy Filippy Angeldahl (Fot. Peter Jigerström)

Piłkarka pod lupą: Filippa Angeldahl. Rok temu co tydzień zachwycała nas fenomenalnymi występami w barwach skazywanego na pewną degradację Hammarby. Wydawało się, że transfer do mierzącego zdecydowanie wyżej Linköping tylko pomoże jej rozwinąć skrzydła, ale po niezwykle obiecującym początku (gol i asysta w fazie grupowej Pucharu Szwecji), z każdym kolejnym dniem było już tylko gorzej. Słabsza dyspozycja Angeldahl nie uszła uwadze duńskiego szkoleniowca LFC Henrika Jensena, w efekcie czego słusznie nazywana odkryciem poprzedniego sezonu pomocniczka ostatnie mecze przed przerwą reprezentacyjną rozpoczynała na ławce rezerwowych. Kapitalny występ w starciu młodzieżówek Szwecji i Anglii (poparty solidną postawą na treningach) sprawił jednak, że w poniedziałkowy wieczór znów powinniśmy obejrzeć ją w wyjściowej jedenastce, a kibice z Linköping z pewnością mają nadzieję, że tym razem forma Angeldahl nie zagubiła się podczas powrotnej podróży do Östergötland.

Na pozostałych stadionach: Choć sezon 2018 wciąż dopiero się rozkręca, Växjö i Kristianstad już nie raz potrafiły nas tej wiosny pozytywnie zaskoczyć. Dziś okaże się, kto będzie górą w potyczce dwóch największych (nie licząc Piteå) rewelacji pierwszej fazy sezonu. W stolicy Skanii punktów spróbuje natomiast poszukać najsłabszy w ligowej stawce beniaminek z Kalmar, który w najbliższych miesiącach będzie musiał radzić sobie bez kontuzjowanej Idy Strömblad.

Zestaw par 8. kolejki:

omg8_01

omg8_02

omg8_03

omg8_04

omg8_05

omg8_06