Taka noc się zdarza raz!

eliasson

Noc czy dzień? Dla piłkarek Rosengård najważniejsze były dziś trzy punkty (Fot. Simon Eliasson)

Taka noc nie zdarza się codziennie. Taka noc nie zdarza się nawet raz na kilka lat. Taka noc zdarzyła się po raz pierwszy. Futbol w pierwszoligowym, szwedzkim wydaniu zawitał za koło podbiegunowe, a dwa najlepsze kluby rundy wiosennej stanęły do rywalizacji, która zakończyła się na kilka minut przed północą. Pomimo stosunkowo późnej pory, nie było nam potrzebne żadne dodatkowe oświetlenie (no, prawie!), a w świetle dnia polarnego potyczkę na szczycie Damallsvenskan z trybun stadionu w Kirunie obserwowali nie tylko kibice z Piteå i Malmö, ale także goście z Norwegii, Wielkiej Brytanii, USA i wielu innych zakątków naszej planety.

Odświętna atmosfera niewątpliwie jeszcze bardziej napędzała do boju zawodniczki z Piteå, które nie rozstrzygnęły na swoją korzyść żadnego z poprzednich osiemnastu meczów przeciwko Rosengård. Zarówno historia bezpośrednich pojedynków, jak i potencjał kadrowy, jednoznacznie kazały upatrywać faworytek dzisiejszego starcia w piłkarkach ze Skanii, ale skoro i tak byliśmy świadkami wydarzenia na wskroś historycznego, to teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, aby również końcowy rezultat zapisał się na zawsze w annałach szwedzkiego futbolu. Podopieczne Stellana Carlssona najwyraźniej wyszły z podobnego założenia i w pierwszych minutach to one częściej gościły w okolicach szesnastki Zeciry Musovic. Próba błyskawicznego zaskoczenia rywala nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu bramkowego, a po upływie początkowego kwadransa inicjatywę zaczął przejmować rozpędzający się z każdą kolejną akcją Rosengård. Znów bardzo aktywna była Fiona Brown, która na lewym skrzydle raz po raz urywała się defensorkom z Norrbotten, ale zdecydowanie najgroźniejszy przed przerwą strzał oddała Anja Mittag, zmuszając tym samym Cajsę Andersson do zaprezentowania swoich bramkarskich umiejętności. Narastająca przewaga gości z Malmö sprawiła, że to gospodynie przywitały głębokim oddechem ulgi gwizdek Sary Persson, która przy bezbramkowym remisie zaprosiła obie ekipy do szatni.

Z niej znów mocno naładowane wyszły zawodniczki z Piteå i ponownie to do nich należało pierwsze słowo. Seria rzutów rożnych, które zazwyczaj stanowią niezwykle silną broń drużyn prowadzonych przez Stellana Carlssona, nie pozwoliła im jednak otworzyć wyniku, podobnie zresztą jak minimalnie niecelny strzał Edlund po centrze Jakobsson. Po przeciwnej stronie boiska znów bliska szczęścia była Brown, ale reprezentantka Szkocji nie potrafiła wepchnąć futbolówki do siatki Piteå po niepewnej interwencji Andersson, a całe zamieszanie wyjaśniła ostatecznie Aronsson. Z każdą minutą stawało się jasne, że różnicę między zwycięstwem, a porażką może tego dnia stanowić jeden, indywidualny błąd i na nieszczęście miejscowych fanów popełniła go rozgrywająca do tamtej chwili całkiem udany mecz June Pedersen. Doświadczona obrończyni z Norwegii straciła równowagę w najgorszym możliwym momencie, a znajdująca się tej wiosny w fenomenalnej formie Sanne Troelsgaard nie mogła z takiego prezentu nie skorzystać. Duńska skrzydłowa znalazła się sama przed Andersson, z zimną krwią ograła golkiperkę Piteå i strzałem w zasadzie już do pustej bramki wyprowadziła Rosengård na prowadzenie. Gospodynie nie zamierzały oczywiście łatwo godzić się z pierwszą w sezonie porażką, ale sforsowanie defensywy z Malmö tym razem okazało się zbyt trudnym zadaniem, a gdy już udało im się dojść do naprawdę dogodnej sytuacji strzeleckiej, to uderzenie Madelen Janogy ofiarną interwencją wyblokowała Simone Boye. Szans na podwyższenie wyniku zawodniczki ze Skanii szukały przede wszystkim w kontratakach, ale te z kolei po profesorsku kasowała Faith Ikidi. Postawa nigeryjskiej stoperki pozwoliła zawodniczkom i kibicom z Norrbotten trwać w nadziei na doprowadzenie przynajmniej do remisu aż do ostatniej minuty, ale gol Troelsgaard okazał się jedynym zdobytym dzisiejszej nocy na Lombia IP. Trzy punkty pojechały więc do Malmö, a dziesięciokrotne mistrzynie Szwecji potwierdziły, że już dawno zapomniały o derbowej niemocy, a w tym sezonie liczy się dla nich tylko i wyłącznie jedenasty tytuł.

******

Bardzo prawdopodobne, że gdyby starcie Växjö z Kristianstad odbywało się w jakikolwiek inny dzień, to właśnie ono byłoby dla nas najciekawszym wydarzeniem dnia. Nocny mecz na szczycie w Kirunie sprawił jednak, że potyczka dwóch rewelacji rundy wiosennej została zredukowana do rangi przystawki, która – zgodnie zresztą z oczekiwaniami – okazała się naprawdę smaczna i lekkostrawna. Bohaterką beniaminka ze Småland została świeżo upieczona reprezentantka Szwecji Anna Anvegård, choć trzeba koniecznie podkreślić, że hat-trick 20-letniej napastniczki Växjö nie byłby możliwy bez ogromnego wsparcia ze strony jej koleżanek z formacji ataku. Ritah Kivumbi i Jelena Cankovic dołożyły do końcowego zwycięstwa równie pokaźną cegiełkę i dobrze się stało, że każda z nich zakończyła mecz z przynajmniej jedną asystą na koncie. Zawód swoim kibicom sprawiły natomiast defensorki z Kristianstad i choć Sif Atladottir robiła, co mogła, to w pojedynkę nie była w stanie naprawić wszystkich indywidualnych błędów Sandström czy Rybrink. Zwycięstwo Växjö oznacza, że klub ze Småland przeskoczył w tabeli swego dzisiejszego rywala i przynajmniej do jutra pozostanie w czołowej trójce Damallsvenskan. Niespodzianka? Sensacja? Na pewno, choć biorąc pod uwagę niezwykle ambitne cele, jakie stawia przed sobą szwedzki klub przyszłości, może nie powinniśmy się temu aż tak bardzo dziwić …

Komplet sobotnich wyników:

1

2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s