O pucharze słów kilka

bd

Hammarby i Morön są wśród drużyn, które awansowały do fazy grupowej Pucharu Szwecji 2020-21 (Fot. Bildbyrån)

W poprzednim sezonie rozgrywki Pucharu Szwecji zostały przerwane po rozegraniu pierwszej kolejki fazy grupowej, a sytuacja epidemiczna w kraju ostatecznie nie pozwoliła na ich dokończenie. Od tamtych chwil minęło zaledwie kilka miesięcy, ale o tym, że w futbolu jest to cała epoka, najbardziej obrazowo może świadczyć pewna ciekawostka. Otóż w jednym z ostatnich pucharowych spotkań, które zdążyliśmy wczesną wiosną zagrać, stanęły naprzeciwko siebie drużyny z Göteborga i Linköping. Wynik tamtego meczu, na dziesięć minut przed jego zakończeniem, ustaliła Stina Blackstenius, wówczas wciąż reprezentująca barwy LFC. Kilka tygodni później reprezentacyjna napastniczka zamieniła jednak Östergötland na zachodnie wybrzeże i w listopadzie, już z nowym klubem, świętowała wywalczenie mistrzostwa Szwecji.

Czy obecna edycja pucharowego szaleństwa przyniesie nam równie ekscytujące historie? Tego dowiemy się tradycyjnie po jej zakończeniu, które – miejmy nadzieję – tym razem nastąpi dopiero po rozegraniu meczu finałowego. Póki co, udało nam się wyłonić prawie wszystkich uczestników fazy grupowej, która zgodnie z harmonogramem powinna odbyć się w lutym i marcu 2021. Z powodu negatywnej rekomendacji Agencji Zdrowia Publicznego w pierwotnym terminie nie odbył się jedynie mecz Norrköping – Linköping, ale pozostałych piętnaście par zdążyło zagrać swoje mecze w październikowo-listopadowym okienku. Jak nietrudno przypuszczać, nie brakowało w nich zaskakujących rozstrzygnięć, a o niespodziankę największego kalibru postarał się drugoligowy Morön, po fenomenalnym meczu wyrzucając za burtę niedawne mistrzynie kraju z Piteå. Na dwóch innych stadionach byliśmy jednak o krok od sensacji na naprawdę wielką skalę. Sprawczyniami jednej z nich mogły stać się zawodniczki czwartoligowego średniaka z Östervåli, które jeszcze na kwadrans przed końcem prowadziły z występującym o klasę wyżej Sundsvall. Dwa późne gole Jennifer Larsson sprawiły jednak, że na pierwszy w historii występ ekipy z Division 2 w fazie grupowej będziemy musieli poczekać jeszcze przynajmniej rok. Równie wiele emocji dostarczyły swoim kibicom piłkarki występującego na trzecim poziomie rozgrywkowym Eskilsminne, napędzając przy okazji sporo strachu pięciokrotnym zdobywczyniom pucharu z Rosengård. Grająca bez kilku podstawowych zawodniczek drużyna Jonasa Eidevalla zwyciężyła ostatecznie w najskromniejszych możliwych rozmiarach, ale możemy być pewni, że nie był to występ, do którego w stolicy Skanii będą powracać podczas długich, zimowych wieczorów.


3. runda Pucharu Szwecji 2020-21

Komplet wyników:

* w nawiasach podana została klasa rozgrywkowa, w której każda z drużyn rywalizowała w sezonie 2020.

Mariebo (III) – Vittsjö (I) 0-5 (Gielnik 29., Pennsäter 31., Leth Jans 36., Hed 65., 78.)

Hammarby (II) – Älvsjö (II) 2-0 (Wangerheim 39., Saving 85. (k))

Själevad (III) – Umeå (I) 0-7 (Sandström 3., 68., Lundin Lundström 41., Lundin 45+1., Simonsson 70., Mellouk 77., 82.)

AIK (II) – Djurgården (I) 1-3 (Härdling 89. – Lång 52., Bloznalis 56., Wilkinson 76.)

Kalmar (II) – Växjö (I) 1-3 (Asperot 14. – Nambi 12., 43., Umotong 74.)

Bromölla (III) – Kristianstad (I) 0-6 (Mace 19., Rantala 24. (s), 32., 43., Andersson 34. (s), Persson 60.)

Jitex (II) – Göteborg (I) 0-7 (Wijk 3., Csiki 12., Hammarlund 20., 35., Blackstenius 25., 44., 71.)

Morön (II) – Piteå (I) 4-3 (Guillou 35., 44., 60., Dowd 63. – Koivisto 12., Karlernäs 20., Janogy 89.)

Bollstanäs (II) – Eskilstuna (I) 0-6 (Eriksson 9., Collin 21., 23., 45., 52., Rogic 54.)

Västerås (III) – Örebro (I) 1-5 (Hedenström 23. – Lilja-Vidlund 13., 28., 38., 44., Hoff Persson 32.)

Lidköping (II) – Mallbacken (II) 2-1 (Townsend 40., I. Pettersson 81. – Kivumbi 16.)

Eskilsminne (III) – Rosengård (I) 2-3 (M. Eriksson 42., Eklöf 86. – Imo 36., 50., B. Persson 44.)

Östervåla (IV) – Sundsvall (III) 2-3 (Andersson 14., 31. – Strand 2., Larsson 77. (k), 88.)

GDFF (III) – Alingsås (II) 0-3 (L. Johansson 11., 34., Davin 70.)

Bromma (II) – Uppsala (I) 1-4 dogr. (Sjösten 9. – Toivio 77., Thoreson 103., Olsson 107., Modin 119.)

Norrköping (III) – Linköping (I) przełożony

Jedenastka roku Damallsvenskan

aretslag

Jennifer Falk (Göteborg) – bramkarka Göteborga nie w każdym meczu zmuszana była do największego wysiłku, ale w decydujących momentach to właśnie jej interwencje ratowały przyszłym mistrzyniom kraju bezcenne punkty. Tak było chociażby w domowym starciu z Eskilstuną, czy w wyjazdowym meczu w Växjö i choć obie te potyczki zakończyły się pewnymi zwycięstwami KGFC, to możemy zastanawiać się, jak wyglądałby ich obraz, gdyby nie efektowne parady Falk jeszcze przy stanie 0-0. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że z taką golkiperką za plecami piłkarkom z Göteborga grało się zdecydowanie pewniej.

Glodis Perla Viggosdottir (Rosengård) – nie da się ukryć, że sezon 2020 był dla ekipy z Malmö wielkim rozczarowaniem, ale akurat do postawy islandzkiej defensorki kibice ze Skanii nie mogą zgłaszać poważniejszych zastrzeżeń. Wysoki procent wygranych pojedynków, gole po stałych fragmentach i precyzyjne, kilkudziesięciometrowe podania to znaki rozpoznawcze 25-latki z Kopavogur i niewątpliwie cieszy fakt, że w zakończonej właśnie ligowej kampanii mieliśmy aż tyle okazji, aby te najwyższej klasy zagrania oklaskiwać.

Faith Ikidi (Piteå) – świat idzie do przodu, wiele aksjomatów zostaje skutecznie obalonych, ale jedno w tym globalnym zgiełku pozostaje niezmienne: kapitalna dyspozycja nigeryjskiej stoperki z Norrland. W swoim dziesiątym sezonie w barwach Piteå doświadczona obrończyni znów była solidna niczym skała i nie będzie wielkiej przesady w stwierdzeniu, że to jej postawa w dużej części zapewniła mistrzyniom sprzed dwóch lat ligowy byt. Fanów z Północy może ponadto cieszyć fakt, że legenda klubu nie wydaje się być ani trochę zainteresowana wyprowadzką z Norrbotten.

Natalia Kuikka (Göteborg) – rewelacja tegorocznych rozgrywek! Żadna inna piłkarka w lidze nie zaliczyła tylu udanych odbiorów, a przecież zasługi reprezentantki Finlandii nie ograniczają się wyłącznie do gry defensywnej. Pięć strzelonych goli było oczywiście miłym bonusem, ale wszyscy mamy chyba w pamięci kapitalne rajdy lewym skrzydłem, które do dziś śnią się po nocach piłkarkom w wielu szwedzkich miastach. Jeżeli kolejny rok będzie dla niej choćby w połowie tak udany, to w Portland mogą z czystym sumieniem pogratulować sobie niezwykle udanego transferu.

Caroline Seger (Rosengård) – kapitanka, liderka, serce drużyny. Niektórzy zarzucają jej, że swoim stylem gry obniża jej dynamikę, że zbyt często zagrywa do tyłu, ale wystarczy obejrzeć jedno dowolne spotkanie Rosengård, aby zrozumieć, dlaczego akurat ta piłkarka właśnie zbliża się do granicy 210 meczów w reprezentacji Szwecji. A jej asysta przy golu Mimmi Larsson w domowym meczu z Linköping była chyba najlepszą możliwą odpowiedzią dla wszystkich krytykujących jej styl. Kto nie widział, niech natychmiast nadrobi.

Therese Åsland (Kristianstad) – ze szwedzką piłką ligową przywitała się falstartem, czyli bardzo nieudanym meczem w Göteborgu, gdzie wystąpiła zresztą nie na swojej pozycji. Odpowiednie wnioski zostały jednak wyciągnięte na tyle szybko, że później z tygodnia na tydzień było już tylko lepiej. Jak bardzo lepiej? Ujmijmy to tak: siedem goli i dziewięć asyst reprezentantki Norwegii nawet w małym procencie nie oddaje jej wkładu w historyczny dla Kristianstad awans do europejskich pucharów. Klasa, klasa i jeszcze raz klasa.

Jelena Cankovic (Rosengård) – można kręcić nosem na to, w jaki sposób pożegnała się z Växjö, ale umiejętności piłkarskich nie odbierze jej nikt. Jedenaście asyst to bilans, który w ostatnich siedmiu latach potrafiła na boiskach Damallsvenskan osiągnąć jedynie Jonna Andersson, a obecność reprezentantki Serbii w takim towarzystwie niewątpliwie świadczy o jej futbolowym szlachectwie. Co więcej, dziesiątka z Malmö cały czas wydaje się być na fali wznoszącej, w związku z czym możemy oczekiwać, że najlepsze wciąż przed nią.

Frida Maanum (Linköping) – w Linköping bez większych zmian. Znów sporo emocji i materiału do analizy dostarczały nam nie tylko piłkarki, ale i działacze. Wróćmy jednak na boisko, gdyż tam niepodzielnie panowała 21-latka z Norwegii. W środkowej fazie sezonu można było odnieść wrażenie, że Maanum wraz z Uchenną Kanu dźwigają na swoich barkach cały ofensywny potencjał zespołu. W końcówce (wyłączając może blamaż z Göteobrigem) akcenty rozkładały się już nieco bardziej równomiernie, ale nie ma wątpliwości, że gdyby nie młoda Norweżka, w Östergötland oglądaliby się raczej za niż przed siebie.

Heidi Kollanen (Örebro) – w poprzednim sezonie znajdowała się nieco w cieniu Heather Williams, ale w tym roku jej talent wreszcie rozbłysnął pełnia blasku. Na półmetku rozgrywek miała bezpośredni udział przy ponad 60% goli strzelonych przez zespół z Behrn Areny, a jej mierzone na milimetry wrzutki na głowę Karin Lundin stały się znakiem firmowym Örebro. To przez nią musiała przejść każda dobrze zapowiadająca się akcja ofensywna ekipy z Närke, to ona musiała przyłożyć do każdej z nich pieczątkę jakości. Wielka szkoda, że tak fenomenalny sezon przerwała jej kontuzja, w następstwie której reprezentantkę Finlandii ujrzymy na boisku nie wcześniej niż latem 2021.

Anna Anvegård (Rosengård) – królowa zostaje na tronie! Pochodząca z Bredaryd napastniczka wygrywała już klasyfikację strzelczyń na trzecim i drugim poziomie rozgrywek, a teraz – drugi raz z rzędu – udało jej się sięgnąć po ten zaszczyt na boiskach Damallsvenskan. Dorobek strzelecki? O jeden szczebelek wyższy niż w sezonie 2019. Szczególnie udany był w jej wykonaniu początek rundy rewanżowej, kiedy to jej trafienia pozwoliły Rosengård choć na chwilę odzyskać fotel liderek. Nie sposób nie docenić jej współpracy z Jeleną Cankovic; ta dwójka byłych piłkarek Växjö na boisku rozumie się bez słów.

Pauline Hammarlund (Göteborg) – dwanaście goli, dziesięć asyst, niezaprzeczalny numer jeden w klasyfikacji punktowej. To jednak wyłącznie liczby, a najlepszy w karierze sezon napastniczki Göteborga zdecydowanie bardziej wymownie podsumują słowa. A także obrazy, które na zawsze pozostaną w pamięci fanów znad Göty. Ot, chociażby radość po golu na 1-0 w Linköping, kiedy to pierwszy w historii mistrzowski tytuł nagle stał się realny jak nigdy wcześniej. I dobrze się stało, że tego być może najważniejszego w całej kampanii gola strzeliła właśnie Hammarlund, gdyż nikt nie zasłużył na dostąpienie tego zaszczytu bardziej niż ona.

Nie od dziś wiadomo, że drużyna to nie tylko wyjściowa jedenastka, a skoro tak, to warto na koniec wymienić nazwiska ośmiu piłkarek mających za sobą niezwykle udany sezon, które w naszym zespole gwiazd Damallsvenskan wystąpią tym razem w roli rezerwowych. Choć w przypadku takich zawodniczek zdecydowanie bardziej na miejscu byłoby chyba określenie gamechangers, spopularyzowane ostatnimi czasy przez trenerkę Manchesteru United Casey Stoney.  A skoro tak, to ósemka gamechangers szwedzkiej ekstraklasy w roku 2020 prezentuje się następująco: Brett Maron (Kristianstad), Nilla Fischer (Linköping), Emma Koivisto (Göteborg), Eveliina Summanen (Kristianstad), Filippa Curmark (Göteborg), Freja Olofsson (Örebro), Olivia Schough (Djurgården), Mimmi Larsson (Rosengård).

Kadra na Słowację

rolfo

Jak co jakiś czas – Fridolina Rolfö wraca do kadry po wyleczeniu urazu (Fot. DN)

Selekcjoner Peter Gerhardsson powołał kadrę na kończący eliminacje EURO 2022 mecz ze Słowacją. I choć patrząc z naszej perspektywy kwalifikacyjna kampania jest już wygrana, to grudniowe starcie w Trnawie wcale nie musi być rywalizacją wyłącznie o prestiż. Wystarczy bowiem, że cztery dni wcześniej Słowaczki pokonają na własnym terenie Islandię i zupełnie niespodziewanie mecz ze Szwecją stanie się dla nich grą o marzenia w postaci awansu do baraży. Oczywiście, prawdopodobieństwo takiego przebiegu wydarzeń należy obiektywnie ocenić dość nisko, ale dopóki piłka w grze …

W tym miejscu zostawmy jednak na chwilę reprezentację Słowacji i skupmy się nieco bardziej na swoich sprawach. Kadra Gerhardssona również zagra bowiem w Trnawie o znacznie więcej niż tylko dobre samopoczucie. Po pierwsze, każdy mecz eliminacyjny jest niezwykle istotny w kontekście współczynników i rozstawień i choć koszyka, z którego będziemy losowani w finałach EURO 2022 jego wynik już nie zmieni, to cenę za ewentualną wpadkę i tak przyjdzie nam zapłacić później. Nie wierzycie? To zapytajcie Pii Sundhage, która w analogicznej sytuacji w katastrofalnym stylu przegrała mecz w Viborgu, w wyniku czego w rankingu reprezentacji narodowych UEFA o ułamek punktu przeskoczyły nas Angielki. A dalszą część historii umiemy już chyba dopowiedzieć sami. Jeśli jednak ktoś chciałby sobie chłodnym, jesiennym popołudniem odświeżyć tamtą nie zakończoną niestety happy endem historię, to gorąco zachęcam do kliknięcia w ten link. Wszak podobno najlepiej uczymy się na własnych błędach.

Obecna kadra podobnych wpadek póki co raczej się wystrzegała, więc pozostaje ufać, że rok 2020 również przyjdzie nam zamknąć pozytywnym akcentem. Patrząc oczywiście wyłącznie na kwestie piłkarskie, gdyż w szerszym wymiarze nazywanie ostatnich miesięcy dobrym czasem byłoby oczywiście ogromnym nietaktem. Wierzymy jednak, że drużyna prowadzona przez Petera Gerhardssona swoim występem na Słowacji przynajmniej na chwilę pozwoli nam zapomnieć o pandemicznym koszmarze. A za niespełna dwa lata, w możliwie najliczniejszym gronie, spotkamy się z nią i ze sobą na angielskich stadionach.

* W porównaniu z październikowym zgrupowaniem do kadry powróciły Hanna Bennison oraz Fridolina Rolfö, które podczas poprzednich selekcji nie były brane pod uwagę z powodu kontuzji.


Kadra na Słowację:

Bramkarki: Jennifer Falk (Göteborg), Emma Holmgren (Uppsala), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Chelsea), Nathalie Björn (Rosengård), Magdalena Eriksson (Chelsea), Nilla Fischer (Linköping), Hanna Glas (Bayern), Amanda Ilestedt (Bayern), Emma Kullberg (Göteborg), Jessica Samuelsson (Rosengård), Linda Sembrant (Juventus)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Real), Hanna Bennison (Rosengård), Filippa Curmark (Göteborg), Lina Hurtig (Juventus), Fridolina Rolfö (Wolfsburg), Olivia Schough (Djurgården), Caroline Seger (Rosengård)

Napastniczki: Anna Anvegård (Rosengård), Stina Blackstenius (Göteborg), Rebecka Blomqvist (Göteborg), Pauline Hammarlund (Göteborg), Sofia Jakobsson (Real), Loreta Kullashi (Eskilstuna)


Terminarz kadry:

1. grudnia, godz. 18:00: Słowacja – Szwecja (Trnawa)

Wyjątkowe zakończenie wyjątkowego sezonu

bilden

Göteborg przynajmniej przez rok pozostanie niekwestionowaną stolicą szwedzkiej piłki (Fot. Per Montini)

Na Tunavallen dobiegała końca czwarta minuta gry, gdy Loreta Kullashi tuż przez linią własnego pola karnego zablokowała ręką próbę dośrodkowania w wykonaniu Fanny Hjelm. Prowadząca spotkanie Eskilstuny z Umeå Sara Persson nie miała najmniejszych wątpliwości – gościom z Västerbotten należał się w tej sytuacji rzut wolny. Do ustawionej na osiemnastym metrze piłki podeszła Eva Nyström i uderzyła ją na tyle precyzyjnie, że nie zatrzymał jej ani stosunkowo liczny mur złożony z piłkarek United, ani wyciągnięta jak struna interweniująca Emelie Lundberg. W tym momencie podopieczne Roberta Bergströma miały na swoim koncie upragnione 23 punkty, ale tego dnia nie wszystko zależało wyłącznie od nich. Oprócz zwycięstwa na Tunavallen Umeå potrzebowało bowiem jeszcze przynajmniej jednego korzystnego rozstrzygnięcia na innym stadionie. Ta perspektywa zaczęła się jednak błyskawicznie oddalać, gdy w Sztokholmie Djurgården rozpoczął rywalizację z Uppsalą od równie mocnego uderzenia. Z prawego skrzydła dośrodkowała niezawodna w ostatnich tygodniach Olivia Schough, a składną, zespołową akcję gospodyń strzałem głową wykończyła nabiegająca na dalszy słupek Rachel Bloznalis. Informacja o tym, że w swoich meczach prowadzą zarówno Umeå, jak i Djurgården, z prędkością błyskawicy dotarła na Behrn Arenę, ale i bez niej piłkarki z Piteå wyszły na murawę stadionu w Örebro niesamowicie zmotywowane. Mistrzynie sprzed dwóch lat doskonale zdawały sobie sprawę, że trzy przywiezione z Närke punkty zagwarantują im pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon i od pierwszych sekund przypuściły nieustanny szturm na bramkę Moy Öhman. Optyczna przewaga długo nie przekładała się na wiele konkretów, ale w 35. minucie ławka ekipy z Norrbotten mogła wreszcie eksplodować pełnią szczęścia. Przepięknej urody gol był jednak wynikiem nieco przypadkowej, boiskowej przebitki, podczas której najpierw uderzała Astrid Larsson, później futbolówka odbiła się jeszcze od Josefin Johansson, aby ostatecznie znaleźć się pod nogami Julii Karlernäs. Doskonale znająca smak degradacji była pomocniczka między innymi Hammarby i Mallbacken zachowała się jednak tak, jak na trzykrotną reprezentantkę Szwecji przystało i jej precyzja na tamtą chwilę zapewniała zespołowi z Piteå pierwszoligowy byt.

Na przerwę wszystkie najbardziej zaangażowane w rywalizację o utrzymanie ekipy schodziły więc z jednobramkowym prowadzeniem, choć szczególnie Eskilstuna robiła wiele, aby zmienić ten stan rzeczy. Strzały Fanny Andersson oraz Felicii Rogic zatrzymały się jednak na poprzeczce, a Sanna Kullberg w sobie tylko znany sposób wygarnęła z linii bramkowej futbolówkę uderzoną przez Ngozi Okobi. Analizując obraz meczu można było przypuszczać, że wyrównujący gol dla United dosłownie unosi się w powietrzu, ale w drugiej połowie Umeå broniło się już zdecydowanie mniej rozpaczliwie, konsekwentnie oddalając niebezpieczeństwo od bramki Tove Enblom. Gospodynie ponownie przycisnęły dopiero w samej końcówce i właśnie wtedy miała miejsce największa w całym meczu kontrowersja. Szarżującą na bramkę gości Okobi już w obrębie własnej szesnastki odważnym wejściem powstrzymała Emma Åberg Zingmark i choć nie było żadnych wątpliwości co to tego, że defensorka z Västerbotten trafiła w piłkę, to ocena pozostałych aspektów tej interwencji wzbudzała wiele emocji, szczególnie wśród sympatyków futbolu z Eskilstuny i okolic. Gwizdek pani Persson jednak milczał, wobec czego w Umeå mogli przynajmniej na chwilę odetchnąć z ulgą. Rzutu karnego nie obejrzeliśmy także na Behrn Arenie, gdzie po przerwie wreszcie przebudziły się gospodynie, które pomimo wielu osłabień i bezpiecznej sytuacji w tabeli, najwyraźniej postanowiły pożegnać się z sezonem 2020 miłym akcentem. I kto wie, czy ich starania nie przyniosłyby pożądanych efektów, gdyby sędzia Lovisa Johansson dostrzegła nieprzepisowe zagranie zawodniczki z Piteå i wskazała na punkt oddalony o dokładnie dwanaście jardów od bramki Guro Pettersen. Zamiast tego mieliśmy jednak czerwoną kartkę dla żywiołowo protestującego szkoleniowca Örebro Martina Skogmana, a na tablicy wyników wciąż widniało całkowicie satysfakcjonujące gości z Norrbotten 0-1. Ten rezultat utrzymał się już zresztą do końca, a że w Sztokholmie na 2-0 dla Djurgården podwyższyła Linda Motlhalo, oba zwycięskie zespoły zapewniły sobie w ten sposób pozostanie w Damallsvenskan na sezon 2021. Po trzy punkty w ostatniej kolejce sięgnęło ostatecznie także Umeå, ale dla siedmiokrotnych mistrzyń Szwecji było to najbardziej gorzkie zwycięstwo w całkiem długiej skądinąd historii klubu.

Niespodziewane emocje mieliśmy także w rywalizacji o wicemistrzostwo, a to wszystko za sprawą kompletnie nieobliczalnych tej jesieni piłkarek Växjö. Zawodniczki ze Småland ani myślały zadowalać się wyłącznie pozostaniem w gronie pierwszoligowców i w ostatniej serii spotkań sięgnęły po swój najcenniejszy jak dotąd skalp. Zwycięstwo w Malmö (jedynego gola zdobyła z rzutu karnego Signe Holt) było o tyle bardziej wartościowe, że Jonas Eidevall puścił w bój podstawowy skład, który jednak nijak nie potrafił znaleźć sposobu na pokonanie dobrze dysponowanej Katie Fraine, dzielnie wspieranej przez fenomenalną tego dnia parę stoperek Nordin – McClernon. Oczywiście, gospodynie miały swoje bramkowe szanse, ale przecież po stronie Växjö też odnotowaliśmy chociażby słupek Violi Nambi. Z nieoczekiwanego prezentu nie skorzystał jednak Kristianstad, który do przerwy – dzięki trafieniu Hailie Mace – mógł czuć się wirtualnym wicemistrzem Szwecji, a zarazem nieformalnym mistrzem Skanii. Oba te zaszczyty w niespełna dwadzieścia minut odebrała jednak drużynie prowadzonej przez Elisabet Gunnarsdottir Rachel Hill, której w ostatnim dostępnym terminie przypomniało się, że jednak potrafi strzelać gole. Wypożyczona z Chicago Red Stars napastniczka dwukrotnie wykorzystała swój snajperski instynkt, dzięki czemu Olof Unogård pożegnał się z ławką trenerską Linköping zwycięstwem na niełatwym przecież dla żadnego klubu terenie. I tylko Göteborg zrobił swoje, urządzając sobie na Valhalli mały, strzelecki festiwal. W starciu z zawsze groźnym Vittsjö piłkarki Matsa Grena i Jörgena Ericsona trafiały do obu bramek, ale ponieważ częściej pokonywały jednak Shannon Lynn, to udało im się zamknąć sezon bez choćby jednej porażki na własnym boisku. Pozostaje tylko życzyć, aby passa ta trwała w najlepsze także w grudniu, jeśli oczywiście zaplanowane na ten miesiąc spotkania Ligi Mistrzyń dojdą ostatecznie do skutku.


22. kolejka w liczbach:

Gole: 12  (średnia 2.00 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 15

Czerwone kartki: 1

Najszybszy gol: Rachel Bloznalis (Djurgården) – 4. minuta (vs. Uppsala)

Najpóźniejszy gol: Linda Motlhalo (Djurgården) – 78. minuta (vs. Uppsala)

Piłkarka kolejki: Vilde Bøe Risa (Göteborg)

Gol kolejki: Julia Karlernäs (Piteå)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

22. kolejka – zapowiedź

maxim_thore

Pauline Hammarlund i jej Göteborg zakończą sezon meczem na własnym boisku (Fot. Maxim Thore)

Umeå, Djurgården, Piteå, czy Eskilstuna? Która z tych drużyn dołączy do zdegradowanej już Uppsali, uzupełniając tym samym skład Eliettan na sezon 2021? Domyślamy się, że akurat tego zaszczytu nikt nie chciałby dostąpić, ale regulamin rozgrywek jest w tym względzie niestety bezlitosny. I choć każda z wymienionych tu ekip miała w tegorocznej kampanii naprawdę kapitalne momenty, to drugiego spadkowicza trzeba po prostu wyłonić. A o tym, kto ostatecznie nim zostanie, przesądzi dziewięćdziesiąt minut boiskowej walki na trzech piłkarskich arenach.

Nie da się ukryć, że zdecydowanie najlepszą pozycję wyjściową mają w Eskilstunie. Do przyklepania statusu pierwszoligowca zawodniczki United potrzebują bowiem zaledwie jednego punktu, a nawet gdyby jakimś cudem nie udało im się przynajmniej zremisować na własnym boisku z beniaminkiem z Umeå, to pozostanie w gronie dwunastu najlepszych drużyn w kraju powinna bez większych problemów zapewnić im stosunkowo bezpieczna przewaga w różnicy bramek. To wszystko jest jednak dość marnym pocieszeniem dla zespołu prowadzonego przez Magnusa Karlssona, gdyż sam fakt, że na dzień przed zakończeniem ligowych zmagań w ogóle wspominamy o Eskilstunie w kontekście walki o utrzymanie, musi być odebrany jako ogromne rozczarowanie. Tym bardziej, że piłkarki z Södermanland same regularnie dostarczały nam argumentów potwierdzających ich sportową klasę. Wyjazdowe zwycięstwo nad Rosengård, czy wyszarpany w czwartej minucie doliczonego czasu gry remis z Göteborgiem, to wyniki niewątpliwie budzące szacunek i naprawdę trudno w sposób racjonalny wytłumaczyć sobie jakim cudem ten sam zespół dosłownie chwilę później po bezbarwnej grze tracił punkty w rywalizacji z Umeå, Uppsalą, czy Växjö. Na przemyślenia oraz wyciągnięcie odpowiednich wniosków będą mieli w Eskilstunie całą zimę, gdyż wszystko wskazuje na to, że kolejny sezon wicemistrzynie Szwecji sprzed pięciu lat spędzą jednak wciąż w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z nowym sponsorem, z nowymi ambicjami i prawdopodobnie z nowym duetem napastniczek, gdyż całkiem realny wydaje się scenariusz, w którym Felicia Rogic i Loreta Kullashi na wiosnę niekoniecznie będą występować w tym samym klubie.

Skoro pozycja Eskilstuny wydaje się względnie stabilna, to warto przyjrzeć się bliżej pozostałym zaangażowanym w walkę o utrzymanie klubom. Tabela oczywiście podpowiada nam tysiące możliwych rozstrzygnięć, ale ta pozornie skomplikowana sytuacja jest z perspektywy Djurgården i Piteå banalnie prosta. Zwycięstwo w ostatniej kolejce gwarantuje obu tym zespołom pozostanie w Damallsvenskan bez względu na wyniki innych spotkań. Że niby łatwiej powiedzieć niż wykonać? W jakimś sensie tak, choć ligowy terminarz był w tym roku dla klubów ze Sztokholmu i Norrbotten niezwykle łaskawy. Podopieczne Pierre’a Fondina w decydującym meczu podejmą bowiem na Stadionie Olimpijskim zdegradowaną już jakiś czas temu Uppsalę, a drużyna prowadzona przez Stellana Carlssona uda się na Behrn Arenę, gdzie zmierzy się z nieobliczalnym, lecz nie grającym już o żadną konkretną stawkę Örebro. Nietrudno wskazać, które zespoły będą w tych parach bardziej zdeterminowane, aby wywalczyć komplet punktów, a to z kolei jest niekoniecznie dobrą informacją dla Umeå. Beniaminek z Västerbotten znajduje się na ten moment w zdecydowanie najtrudniejszym położeniu, gdyż oprócz zwycięstwa na Tunavallen zawodniczki Roberta Bergströma potrzebują jeszcze przynajmniej jednego korzystnego dla nich rozstrzygnięcia na innym stadionie. I kto wie, czy to właśnie ten element planu ratowania Damallsvenskan dla Umeå, nie okaże się ostatecznie niemożliwym do wykonania.

W górnej połówce tabeli możemy jeszcze emocjonować się korespondencyjną rywalizacją o wicemistrzostwo kraju, a przy okazji o tytuł drużyny numer jeden w Skanii. Trudno jednak realnie oczekiwać, aby zwycięsko wyszedł z niej kto inny niż Rosengård. Piłkarki z Malmö na kolejkę przed końcem rozgrywek mają bowiem dwa punkty zaliczki nad lokalnymi rywalkami, a w ostatniej serii spotkań przyjdzie im zmierzyć się na własnym boisku z grającym już wyłącznie o prestiż Växjö. Mentalnie na wakacjach wydaje się być także Linköping, który w niedzielne popołudnie wybierze się na mecz do Kristianstad, choć akurat po drużynie żegnającego się w ten weekend z Östergötland Olofa Unogårda tradycyjnie możemy spodziewać się absolutnie wszystkiego. Paradoksalnie, podczas jutrzejszego maratonu z Damallsvenskan, najrzadziej będziemy chyba zaglądać na Valhallę, gdzie dopiero co koronowane mistrzynie Szwecji zmierzą się z Vittsjö. Oba zespoły wiedzą już, na której lokacie przyjdzie im zakończyć tegoroczne zmagania, ale możemy być pewni, że gospodynie zechcą zamknąć sezon bez porażki w Göteborgu. A przyjezdne, na zasadzie analogii, spróbują zostać pierwszym zespołem, który przywiezie z zachodniego wybrzeża komplet punktów.


Zestaw par 22. kolejki:

omg22_01

omg22_02

omg22_03

omg22_04

omg22_05

omg22_06

Poczet mistrzyń 2020

suvad mrkonjic

Tak świętują mistrzynie Szwecji 2020! (Fot. Suvad Mrkonjic)

Mistrzem zostaje drużyna, ale za sukcesem każdej drużyny stoją oczywiście ludzie. Nie inaczej jest w przypadku zespołu z Göteborga, który konsekwentnym dążeniem do celu, po wielu latach oczekiwań, wdrapał się na ligowy szczyt. Droga na niego wiodła przez szereg mniejszych lub większych rozczarowań, z których potrafiono jednak wyciągnąć najbardziej pożądane wnioski. A strategia przyjęta jesienią 2017, choć wtedy wydawała się być nieco szaloną, już trzy lata później przyniosła oczekiwane plony. I to pomimo faktu, że dokładnie dwanaście miesięcy temu w Västergötland doszło to nieplanowanej zmiany na stanowisku pierwszego trenera. Mats Gren okazał się jednak perfekcyjnym kontynuatorem myśli Marcusa Lantza i choć swój pobyt w KGFC nowy szkoleniowiec rozpoczął od jednej mało fortunnej wypowiedzi, to dziś już absolutnie nikt jej nie pamięta. Göteborg obronił się bowiem na boisku, a dwa pierwsze gole w pieczętującym mistrzowski tytuł meczu w Linköping z miejsca powinny stać się symbolem tegorocznej kampanii. Zespołowość, dokładność i tempo – te trzy słowa chyba najbardziej dokładnie charakteryzują styl prezentowany przez najlepszą ekipę Damallsvenskan w sezonie 2020. Ekipę, którą zawsze oglądało się z ogromną przyjemnością, a opisywanie jej boiskowych dokonań było wielkim honorem. Warto więc wymienić z imienia i nazwiska tych, którzy przez kolejny rok w pełni zasłużenie mogą z dumą tytułować się piłkarskimi mistrzami Szwecji.


Prezes: Peter Bronsman

Zarząd: Johan Blomdahl, Bengt Olvemark

Pierwszy trener: Mats Gren

Sztab trenerski: Jörgen Ericson, Mattias Gustafsson, Catrine Johansson, Jane Törnqvist

Sztab medyczny: Daniel Ahlstedt, Sadesh Balasingam, Matilda Lundblad, Karin Schröder

Osoby funkcyjne: Anders Abrahamsson, Lasse Claesson, Anders Goffe, Adde Larsson, Tore Lund, Pernilla Milton, Kristoffer Nilsson, Lasse Svensson


KADRA 2020:

mv

fv

mf

fw

gg

falk

Złota Jennifer Falk – dosłownie i w przenośni (Fot. Jimmy Vikström)