15. kolejka – zapowiedź

martin_avedal

Wiosną Örebro wypunktowało na własnym boisku Växjö. Czy nadszedł czas na rewanż? (Fot. Martin Avedal)

Niespełna dwanaście miesięcy temu zamykające ligową tabelę piłkarki z Växjö znajdowały się w niezwykle trudnym położeniu. Choć gra zespołu z VISMA Areny nie wyglądała aż tak źle jak osiągane przez niego wyniki, to perspektywa pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej z tygodnia na tydzień zdawała się być coraz bardziej odległa. W takich właśnie nastrojach podopieczne trenerki Marii Nilsson udały się na mecz ze znajdującym się na tamten moment nad kreską beniaminkiem z Umeå. Rywalki miały w dorobku o dziewięć punktów więcej i ewentualna porażka w bezpośrednim starciu redukowała szanse na utrzymanie się w Damallsvenskan do absolutnego minimum. Zawodniczki ze Småland swoją największą próbę wytrzymały jednak wzorowo, a zwycięstwo 3-1 nie tylko pozwoliło odżyć nadziejom, ale zapoczątkowało kapitalny i zupełnie niespodziewany marsz w górę ligowej tabeli, który zakończył się ostatecznie na … szóstej lokacie. Dla porządku dodajmy jeszcze, że w strefie spadkowej sezon zakończyło właśnie Umeå. Niemal dokładnie rok po tych wydarzeniach kibice z Växjö przeżywają swoiste deja vu, gdyż sobotnie starcie z Örebro również możemy nazwać z ich perspektywy meczem ostatniej szansy. Tym razem strata do najbliższych rywalek wynosi dokładnie dziesięć punktów, a margines błędu skurczył się tak bardzo, że właściwie możemy uznać, iż nie ma go w ogóle. Adelina Engman, Juliette Kemppi i Emmi Alanen na pewno mają w sobie potencjał pozwalający fanom w Småland marzyć o pierwszym w bieżących rozgrywkach ligowym zwycięstwie. Z drugiej jednak strony, na VISMA Arenę przyjedzie ekipa nieobliczalna, która mając dobry dzień potrafi powalczyć z każdym. Wydaje się, że ze zdecydowanie większą determinacją będziemy mieć do czynienia po stronie gospodyń, ale czy przełoży się to na powtórkę z rozrywki w postaci odwrócenia przez Växjö niekorzystnego trendu w ostatnim możliwym momencie? Przekonamy się już w sobotę, a emocji – jak to bywa w potyczkach o utrzymanie – z pewnością nie zabraknie.

Równie istotny z perspektywy ligowej tabeli mecz czeka nas na VIttsjö IP, gdzie w poszukiwaniu kolejnych punktów zawita Eskilstuna. Zawodniczki z Sörmland najpierw przeprowadziły w klubie pokaźną wyprzedaż, a gdy wszyscy zdążyli już wystarczająco zwątpić w potencjał United, zapoczątkowały kontynuowaną po dziś dzień passę zwycięstw. Co jeszcze bardziej imponujące, w sześciu ostatnich meczach ligowych defensywa z Eskilstuny nie straciła ani jednego gola, a licznik czystych kont bramkarek United tyka nieprzerwanie już od niemal siedmiu godzin! Z przodu natomiast fenomenalnie wprowadziła się do zespołu Mia Jalkerud, która z Felicią Rogic w niespełna miesiąc stworzyła jeden z najlepiej uzupełniających się duetów napastniczek w Damallsvenskan. Pamiętajmy jednak, że na stadionie w Vittsjö drużyna prowadzona obecnie przez Magnusa Karlssona nie wygrała jeszcze nigdy w historii i ta seria wcale nie musi zakończyć się w najbliższą sobotę. Do pełni sił wróciła już bowiem Tove Almqvist, która do spółki z Fernandą Da Silvą i Michelle De Jongh na pewno nie raz przetestuje bramkarskie umiejętności Emelie Lundberg. I nawet pod nieobecność jednej z liderek drugiej linii Nellie Persson to Vittsjö wydaje się być minimalnym faworytem tego niezwykle wyczekiwanego starcia.

Na dwóch innych stadionach zmierzą się zespoły, które na starcie ligowej jesieni mają swoje problemy. Klasycznym meczem na przełamanie będzie na przykład konfrontacja Kristianstad z Hammarby, w której to obie wspomniane tu ekipy poszukają pierwszego po letniej przerwie zwycięstwa. Możemy być pewni, że najazd na północno-wschodnią Skanię przeprowadzą znani już nie tylko w kraju fani Bajen, ale humory spróbuje popsuć im ewidentnie mająca patent na drużynę ze stolicy Amanda Edgren. Rosła skrzydłowa trafiała do siatki w trzech spośród czterech ostatnich meczów pomiędzy tymi zespołami i całkiem prawdopodobne, że w niedzielne popołudnie statystyki te staną się jeszcze bardziej imponujące. O poprawę mocno nadwątlonych nastrojów zagrają także Linköping i Djurgården, bo jeśli któryś z tych klubów chce jeszcze włączyć się do walki w górnej połówce tabeli, to zwycięstwo w bezpośrednim starciu wydaje się być jedynym akceptowalnym scenariuszem. Problem w tym, że ani w Östergötland, ani w Sztokholmie ciężko znaleźć symptomy wskazujące na nadejście lepszych dni, ale nie od dziś wiemy, jak wielkim i zmieniającym wszystko impulsem potrafi być jeden dobry mecz. I rozegrania właśnie takich zawodów życzymy oczywiście obu klubom.

Na koniec zostawiliśmy sobie nasz duet pucharowiczów, który ze zmiennym szczęściem rywalizował w tygodniu w eliminacjach Ligi Mistrzyń. Na ligowych boiskach zarówno Rosengård, jak i Häcken czekają jednak teraz mecze ze zdecydowanie niżej notowanymi rywalami i trudno doszukiwać się w nich potencjalnej niespodzianki. Czytając te słowa warto jednak pamiętać o paradoksie Damallsvenskan, który może znów przypomnieć o sobie w najmniej spodziewanym momencie. Wszak taka LF Arena jeszcze nie tak dawno była twierdzą niemal nie do zdobycia i choć czasy te należą już do niedalekiej przeszłości, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby któryś z liderów raz jeszcze pogubił punkty na dalekiej Północy.


Zestaw par 15. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Jednym radość, drugim smutek

E-N7HlPXIAoa7kb

Gole Filippy Angeldal sprawiły, że mistrzynie Szwecji znalazły się bardzo blisko fazy grupowej Ligi Mistrzyń (Fot. BK Häcken)

Gdyby spojrzeć w statystyki, to okazałoby się, że niemieckie kluby ewidentnie mają patent na wywożenie kompletu punktów z Malmö IP. Na początku kwietnia sztuki tej dokonał monachijski Bayern, a wczoraj w ślady tegorocznych zwyciężczyń Bundesligi poszedł TSG Hoffenheim, praktycznie zamykając przy okazji temat awansu do fazy grupowej.

Końcowy wynik rywalizacji wicemistrzyń Szwecji z trzecią ekipą Niemiec w najmniejszym stopniu nie oddaje przebiegu meczu, ale dla piłkarek Rosengård nie jest to wielkim pocieszeniem. Od honorowej porażki po równym meczu zdecydowanie lepiej smakowałaby rzeczywistość, w której przynajmniej jeden strzał z dystansu Rii Öling znalazł drogę do siatki Mariny Tufekovic. Bramkarki Hoffenheim nie zdołała pokonać jednak ani reprezentantka Finlandii, ani żadna z pozostałych zawodniczek lidera Damallsvenskan. Zdecydowanie lepszą skutecznością wykazały się za to przyjezdne, które w niezwykle precyzyjny sposób wypunktowały niemal każdy błąd rywalek ze Skanii. Pierwszy gol to następstwo płynnej, skutecznej dwójkowej akcji Corley i Wienrother na prawej flance, choć Tina De Caigny najprawdopodobniej nie miałaby okazji otworzyć wyniku meczu, gdyby nie pechowy rykoszet od Sanne Troelsgaard. Trafienie na 2-0 to efektowny strzał z dystansu Wienrother, ale mając na uwagę odległość od bramki Teagan Micah, australijska golkiperka powinna zachować się w tej sytuacji lepiej. Podobnie zresztą jak w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, kiedy to precyzyjnym lobem rezultat ustaliła świetnie obsłużona przez Franziskę Harsch Chantal Hagel.

Rozpoczynanie dwumeczu od porażki 0-3 u siebie stawia oczywiście Rosengård w niesamowicie trudnym położeniu przed meczem rewanżowym. Brutalna rzeczywistość wygląda jednak tak, że jeśli jesteś klubem Damallsvenskan marzącym o grze w Lidze Mistrzyń, to w najważniejszym momencie nie możesz sprawiać przeciwniczkom tak ogromnych prezentów. A gdy na odpowiednim do rangi meczu poziomie nie funkcjonuje ani bramkarka, ani para stoperek, to nie da się marzyć o zwycięstwie nad klasowym rywalem z jednej z czołowych lig w Europie. Pozostaje mieć nadzieję, że z dzisiejszej lekcji wyciągną w Malmö odpowiednie wnioski, ale szansa na to, aby już w tym sezonie zasmakować fazy grupowej, jest na tę chwilę już wyłącznie iluzoryczna.

Zdecydowanie bliżej celu znalazły się po pierwszym meczu piłkarki Häcken, które wywiozły niezwykle cenne zwycięstwo ze stolicy Norwegii. W tym meczu także nie brakowało jednak emocji i to Vålerenga w dwóch pierwszych kwadransach była zdecydowanie bliżej pokonania Jennifer Falk. Na szczęście dla mistrzyń Szwecji, ani Agnete Nielsen, ani Synne Jensen nie potrafiły zmieścić futbolówki w świetle bramki. A ponieważ niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, to podopieczne Matsa Grena jako pierwsze cieszyły się z gola. I nie był to bynajmniej zwykły gol. Filippa Angeldal uderzyła zza pola karnego tak fantastycznie, że to właśnie w nordyckich derbach obejrzeliśmy prawdopodobnie najpiękniejsze trafienie tegorocznych eliminacji Ligi Mistrzyń. A gdy obie ekipy szykowały się już do zejścia do szatni, duet Kaneryd – Angeldal raz jeszcze wystąpił w roli głównej i Hannah Seabert po raz drugi musiała wyciągać piłkę z siatki.

Dwa gole pochodzącej z Uppsali pomocniczki Häcken już za tydzień mogą mieć wartość kilkunastu milionów koron, gdyż po przerwie mistrzyniom Norwegii nie udało się odrobić poniesionych w pierwszej połowie strat. Co więcej, na listę strzelczyń wpisała się niezawodna Stina Blackstenius i wydawało się, że kwestia awansu rozstrzygnie się już w pierwszym meczu. Podopieczne doskonale znanego kibicom Damallsvenskan Jacka Majgaarda Jensena nie zamierzały jednak opuszczać rękawic i starania te zostały wynagrodzone golem honorowym autorstwa rezerwowej Rikke Madsen. A chwilę później mogło zrobić się 2-3, gdy milimetrów zabrakło do pełni szczęścia Dejanie Stefanovic. Te sytuacje mogą być ostrzeżeniem dla mistrzyń Szwecji przed rewanżem, bo choć Liga Mistrzyń znalazła się niesamowicie blisko Hisingen, to za tydzień koncentrację trzeba będzie utrzymać na najwyższym możliwym poziomie. A nagrodą, oprócz wspomnianych już profitów finansowych, będzie wspaniała, jesienna przygoda w historycznej edycji europejskich pucharów. Oby z udziałem przynajmniej jednego ze szwedzkich klubów!


31.08.2021.

3. runda eliminacji Ligi Mistrzyń 2021/22

FC Rosengård 0-3 TSG 1899 Hoffenheim

0-1 De Caigny 28., 0-2 Wienrother 71., 0-3 Hagel 90+3.

Rosengård: Micah – Schmidt, Berglund, Arnardottir, Veje – Öling (65. Persson), Seger, Cankovic – Troelsgaard, Schough (73. Kullashi) – Larsson (83. Sanders)

Hoffenheim: Tufekovic – Wienrother, Bühler, Feldkamp, Naschenweng – DOngus – Linder (81. Kocsan), Corley (56. Billa), Hartig (36. Harsch), Brand (81. Steinert) – De Caigny (81. Hagel)


01.09.2021.

3. runda eliminacji Ligi Mistrzyń 2021/22

Vålerenga IF 1-3 BK Häcken

0-1 Angeldal 32., 0-2 Angeldal 45., 0-3 Blackstenius 64., 1-3 Madsen 83.

Vålerenga: Seabert – Thomsen, Sigurdardottir, Pedersen, Tonter (70. Bott) – Bjelde, Stefanovic – Nielsen (62. Markussen), Nygård (62. Tvedten), Jensen (46. Madsen) – Thorsnes (77. Andradottir)

Häcken: Falk – Rubensson, Gevitz, Kullberg, Ökvist (80. Csiki) – Angeldal, Curmark – Kaneryd (88. Gejl), Zigiotti (68. Mijatovic), Larsen (68. Zomers) – Blackstenius (88. Karlernäs)

Podsumowanie 14. kolejki

damf

Podsumowanie 14. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Vittsjö 0-4 Rosengård. Końcowy wynik derbów Skanii sugerowałby jednostronne widowisko, ale w pierwszych dwóch kwadransach podopieczne Thomasa Mårtenssona naprawdę grały z liderkami tabeli jak równe z równymi. Co więcej, w tym okresie gry to Vittsjö stworzyło sobie najdogodniejszą okazję do strzelenia gola i kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby Fernanda da Silva jako pierwsza tego dnia trafiła do siatki. Im dłużej jednak trwał mecz, tym większą przewagę miały na placu gry przyjezdne, które ostatecznie odniosły w pełni zasłużone, okazałe zwycięstwo nad lokalnymi rywalkami. A dyspozycja Katrine Veje, Jeleny Cankovic, czy Sanne Troelsgaard pozwala kibicom z Malmö na delikatny optymizm w perspektywie dzisiejszej konfrontacji z niemieckim Hoffenheim.

Wydarzenie kolejki: Växjö w drodze nad przepaść. Tak, w Småland są przyzwyczajeni do nerwowych końcówek sezonów, ale tym razem piłkarki z Växjö naprawdę przesadziły. Wyjazdowa porażka ze stołecznym Djurgården sprawiła bowiem, że bezpieczna strefa zaczęła podopiecznym Marii Nilsson niebezpiecznie odjeżdżać, a strzelecka niemoc jak trwała, tak trwa nadal. I na nic póki co zdała się letnia wymiana Signe Holt Andersen na fiński duet Engman – Kemppi. Jak na ironię, ofensywne zawodniczki z VISMA Areny trudno tak naprawdę przesadnie krytykować, ale piłka nożna to taka dyscyplina sportu, że aby zdobywać punkty, trzeba strzelać gole. A z tym elementem futbolowego rzemiosła mają akurat w Växjö największy problem. Czasu na ewentualne poprawki nie pozostało zbyt wiele, gdyż ewentualna porażka w najbliższym meczu z Örebro może okazać się naprawdę brzemienna w skutkach. Na tyle, że chyba będzie już czas zacząć planować przyszłoroczne wyjazdy do klubów Elitettan.

Bohaterka kolejki: Sanne Troelsgaard (Rosengård). Doświadczona reprezentantka Danii wiosną pozostawała nieco w cieniu swoich klubowych koleżanek, ale gdy już z niego wyszła, to przypomniała nam dlaczego swego czasu nazywano ją jednym z największych talentów europejskiej piłki. W derbowej rywalizacji z VIttsjö była zdecydowanie najlepsza na boisku, o czym najbardziej boleśnie przekonały się Mie Leth Jans oraz Ebba Hed. Defensorki ekipy z północy Skanii, podobnie zresztą jak kanadyjska golkiperka Sabrina D’Angelo, były wobec postawy Troelsgaard całkowicie bezradne i możemy zaryzykować tezę, że to właśnie kapitalna dyspozycja duńskiej skrzydłowej pozwoliła liderkom Damallsvenskan odnieść stosunkowo komfortowe zwycięstwo na niełatwym przecież terenie, na którym ostatnimi czasy często zdarzało im się gubić bezcenne punkty.

Gol kolejki: Ria Öling (Rosengård). Ustaliliśmy już, że do pewnego momentu rywalizacja na Vittsjö IP była niesamowicie wyrównana, ale później nadeszła 28. minuta meczu, która odmieniła wszystko. Na solowy rajd środkiem boiska zdecydowała się Jelena Cankovic, w sobie tylko znanym stylu podprowadzając futbolówkę w pobliże pola karnego gospodyń. Na lewej flance doskonale odnalazła się Olivia Schough, która zagrała miękką centrę w szesnastkę, ale z tym zagraniem poradziła sobie jeszcze Adolfsson. Stoperka Vittsjö interweniowała jednak na tyle nieszczęśliwie, że piłka chwilę później znalazła się pod nogami Rii Öling, a pomocniczka z Finlandii przymierzyła z dystansu tak precyzyjnie, że – mówiąc potocznie – nie było czego zbierać. Od tej chwili piłkarkom Rosengård grało się już zdecydowanie łatwiej.

Sensacja kolejki: AIK i Örebro znów punktują. Wspominaliśmy już o przepaści, nad którą sunie pociąg o nazwie Växjö, ale trzeba zaznaczyć, że sytuacja zespołu ze Småland staje się coraz bardziej dramatyczna również ze względu na wyniki innych spotkań. Drużyny znajdujące się tuż nad strefą spadkową postanowiły bowiem solidarnie zapunktować, choć w minionej kolejce wcale nie miały łatwych przeciwniczek. Stołeczny AIK rywalizował bowiem z Kristianstad i grając bez kompleksów podzielił się z niedawnym pucharowiczem punktami, w czym spora zasługa Hannah Davison oraz Rosy Kafaji. Jeszcze cenniejszy skalp zapisało na swoim koncie Örebro, które w niezwykle dramatycznych okolicznościach okazało się minimalnie lepsze od Linköping. Gola na wagę zwycięstwa ekipy z Behrn Areny strzeliła w drugiej minucie doliczonego czasu gry Jessie Scarpa, dla której było to zresztą premierowe trafienie na szwedzkich boiskach. Cóż, doprawdy trudno byłoby wybrać sobie lepszy moment na otwarcie indywidualnych statystyk.

Liczba kolejki: 9. Tyle goli strzeliły w sumie w ostatniej kolejce nasze dwie eksportowe drużyny – Rosengård i Häcken. A trzeba dodać, że gdyby momentami nie szwankowała skuteczność, to dorobek ten spokojnie mógłby być zdecydowanie bardziej okazały. Przed czekającymi nas już za chwilę meczami eliminacji Ligi Mistrzyń jest to niewątpliwie dobry prognostyk.


14. kolejka statystycznie:

Gole: 19  (średnia 3.17 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 9

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Hanna Lundkvist (Hammarby) – 3. minuta (vs. Häcken)

Najpóźniejszy gol: Jessie Scarpa (Örebro) – 90+2. minuta (vs. Linköping)


Jedenastka kolejki:

lag14

Kelsey Daugherty (Djurgården) – Anna Oskarsson (Eskilstuna), Bianca Schmidt (Rosengård), Hannah Davison (AIK), Sara Olai (Djurgården) – Jelena Cankovic (Rosengård), Filippa Curmark (Häcken) – Sanne Troelsgaard (Rosengård), Mia Jalkerud (Eskilstuna), Julia Zigiotti (Häcken) – Mille Gejl (Häcken)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

Podsumowanie 13. kolejki

damf

Podsumowanie 13. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Kristianstad 1-3 Häcken. Nasi pucharowicze dostarczyli nam sporo futbolu na najwyższym poziomie, choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że stało się tak przede wszystkim dzięki świetnej postawie piłkarek z Hisingen. Podopieczne Matsa Grena wyszły na murawę stadionu w Kristianstad nastawione niezwykle bojowo i już po niespełna minucie należał im się rzut karny za faul Kajsy Törnkvist na Stinie Blackstenius. Jedenastka podyktowana ostatecznie nie została, ale najlepsza snajperka ligi i tak jeszcze przed przerwą zdołała otworzyć wynik meczu, finalizując składną, zespołową akcję. A gdyby zawodniczki Häcken wykorzystały przynajmniej połowę ze stworzonych przez siebie stuprocentowych okazji, to mecz ten rozstrzygnąłby się najpewniej już w pierwszych 45 minutach. Druga połowa była nieco bardziej wyrównana, ale i w niej większą dojrzałością i jakością wyróżniały się przyjezdne, po których absolutnie nie było widać braku meczowego rytmu. Bardzo udany debiut na szwedzkich boiskach zaliczyła autorka gola na 2-0 Stine Larsen, ale w ekipie z Västergötland tak naprawdę ciężko było znaleźć słabe punkty. Tym większy szacunek dla gospodyń za walkę do końca, zwieńczoną zresztą zdobyciem honorowego gola już w doliczonym czasie gry.

Wydarzenie kolejki: Derby znów dla Gryzoni. Wiosną miały sporo szczęścia, ale latem na zwycięstwo w tym niezwykle prestiżowym starciu po prostu zasłużyły. O kim mowa? O piłkarkach stołecznego AIK, które po raz drugi w obecnych rozgrywkach okazały się lepsze od Djurgården. Rozstrzygnięcie to jest oczywiście w pewnym stopniu niespodzianką, ale z drugiej strony nie da się nie zauważyć, że w Solnej wreszcie zaczęło się dziać coś pozytywnego. A symptomem tych zmian może być fakt sięgnięcia po komplet punktów w meczu, w którym kluczowymi postaciami AIK wcale nie były największe gwiazdy tego zespołu. Owszem, Hayashi, Kafaji, czy Danielsson zagrały na swoim solidnym poziomie, ale to nie o nich mówiło się w pierwszej kolejności po ostatnim gwizdku. Kapitalną robotę na środku obrony wykonał nowy duet stoperek Hannah Davison – Sara Nordin, a gola na wagę zwycięstwa zapisała na swoim koncie rozgrywająca dotychczas stosunkowo dyskretny sezon Linda Hallin. Na nowych dla siebie pozycjach więcej niż przyzwoicie spisały się ponadto Caroline Murray oraz Emma Santamäki i to wszystko razem może być pierwszą od dłuższego czasu zapowiedzią lepszych dni w obozie beniaminka. A Djurgården? Sytuacja w ligowej tabeli wciąż wydaje się być stosunkowo bezpieczna, ale derbowej porażki nie przetrwał na stanowisku trener Pierre Fondin, co chyba najbardziej dobitnie podkreśla wagę tego spotkania.

Bohaterka kolejki: Filippa Angeldal (Häcken). Chcą ją w Hiszpanii, chcą ją w Anglii, a jeśli wierzyć doniesieniom, to zapytanie złożyła nawet Barcelona. Czy się temu dziwimy? Ani trochę! Pomocniczka Häcken to wręcz modelowy przykład tego, jak wiele można osiągnąć, jeżeli nieprzeciętny talent zostanie podparty odpowiednią dawką wysiłku i determinacji. Progres, jaki ta zawodniczka zrobiła zarówno pod względem fizycznym, jak i czysto piłkarskim, musi budzić szacunek i jeśli tylko sama zainteresowana będzie dalej podążać wyznaczoną sobie ścieżką, to takich koncertów jak ten dzisiejszy w Kristianstad, obejrzymy w jej wykonaniu jeszcze wiele. Bez wątpienia był to jeden z najlepszych indywidualnych występów na boiskach Damallsvenskan w całym sezonie 2021, a to chyba mówi już samo za siebie. Tak, Angeldal w aktualnej formie ociera się o perfekcję i jest to niewątpliwie fakt, który musimy głośno i wyraźnie zaakcentować!

Gol kolejki: Felicia Rogic (Eskilstuna). Samo wykończenie – jak to u Rogic – nie było może nadzwyczaj efektowne, ale już asysta Mii Jalkerud to zagranie naprawdę najwyższej próby. Gol ten okazał się wyjątkowy również z tego powodu, że to właśnie dzięki niemu Eskilstuna po raz pierwszy w obecnym sezonie wdrapała się na ligowe podium. Dokonała tego oczywiście w momencie, gdy absolutnie nikt na to nie liczył, ale w przypadku tego klubu jest to już chyba klasyka gatunku.

Sensacja kolejki: Efektowny debiut w Piteå. Gdy dowolna zawodniczka zmienia barwy klubowe, zazwyczaj mówi się, że w nowym otoczeniu niezbędny jest czas na aklimatyzację. Szczególnie jeśli mówimy o transferach dokonanych w środku sezonu. Czasami jednak i od tej reguły zdarzają się odstępstwa i z takim właśnie przypadkiem mieliśmy do czynienia w niedzielę na LF Arenie. Fanny Andersson przywitała się z kibicami z Piteå golem na wagę bezcennego punktu, ale nawet bez tego trafienia i tak była zdecydowanie najlepszą zawodniczką klubu z Norrbotten w starciu z Linköping. Doskonale pamiętamy, że w rundzie wiosennej druga linia zespołu prowadzonego przez Stellana Carlssona dość mocno i często szwankowała, ale być może oto właśnie odnalazł się ten długo wyczekiwany, brakujący element. Kolejny test piłkarskiej jakości już za kilka dni na stadionie, na którym Andersson jeszcze kilka tygodni temu miała przyjemność regularnie występować. Czyli – będzie się działo!

Liczba kolejki: 6. Tyle punktów dzieli obecnie dwóch najpoważniejszych pretendentów w wyścigu o mistrzostwo. Tytuł najlepszej drużyny w kraju na tę chwilę znajduje się nieco bliżej Malmö, ale jesienne granie może jeszcze w tej kwestii sporo namieszać.


13. kolejka statystycznie:

Gole: 15  (średnia 2.50 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 16

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Mia Jalkerud (Eskilstuna) – 4. minuta (vs. Hammarby)

Najpóźniejszy gol: Anna Welin (Kristianstad) – 90+1. minuta (vs. Häcken)


Jedenastka kolejki:

lag13

Sabrina D’Angelo (Vittsjö) – Elise Stenevik (Eskilstuna), Hannah Davison (AIK), Lotta Ökvist (Häcken), Katrine Veje (Rosengård) – Sofie Bredgaard (Linköping), Fanny Andersson (Piteå) – Hlin Eiriksdottir (Piteå), Filippa Angeldal (Häcken), Sanne Troelsgaard (Rosengård) – Mia Jalkerud (Eskilstuna)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

Weekend z Ligą Mistrzyń

W tej sytuacji, podobnie jak w wielu innych, do szczęścia zabrakło niewiele (Fot. Peter Sonander)

Miniony weekend upłynął nam przede wszystkim pod znakiem Ligi Mistrzyń. Całą zabawę rozpoczęły piłkarki Kristianstad, które w meczu drugiej rundy eliminacyjnej tych coraz bardziej prestiżowych rozgrywek zmierzyły się z francuskim Bordeaux. I choć przeszkoda w postaci trzeciego zespołu Division 1 okazała się ostatecznie zbyt trudna, to nie da się ukryć, że podopieczne Elisabet Gunnarsdottir w swoim europejskim debiucie zaprezentowały się nader korzystnie. Porażka oczywiście zawsze boli, a nastrojów ani trochę nie poprawia fakt, że marzenia o awansie do fazy grupowej trzeba będzie odłożyć na póki co bliżej nieokreśloną przyszłość, ale niech głośno i wyraźnie wybrzmią w tym miejscu słowa, że Damallsvenskan może być naprawdę dumna z takich reprezentantek. Bo jeśli przegrywać, to właśnie w takim stylu i właśnie po takiej walce.

Co zadecydowało o tym, że to Bordeaux wyszło z tej konfrontacji zwycięsko? Bo przecież na boisku ani przez moment nie było widać różnicy klas, czy budżetów, która to z definicji miała stawiać kluby pokroju Kristianstad na straconej pozycji. Jedni powiedzą, że kluczową rolę odegrało tu szczęście, ale ono – jak wiemy – sprzyja zazwyczaj lepszym. Zdecydowanie bliższa prawdy będzie zatem opinia, że zawodniczki z Francji wykazały się w sobotę zdecydowanie lepszą skutecznością. Bramkowe sytuacje stwarzały sobie bowiem oba zespoły, ale to Bordeaux z zimną krwią potrafiło jej wykorzystywać. Tak było na przykład w dziewiątej minucie gry, kiedy to Katja Snoeijs doskonałym podaniem obsłużyła Melissę Herrerę, a reprezentantka Kostaryki bez litości wpakowała futbolówkę do bramki Maron. Tak było również niespełna kwadrans później, kiedy to w polu karnym zdecydowanie zbyt wiele swobody miała świeżo upieczona mistrzyni olimpijska Vanessa Gilles i to wystarczyło, żeby Kristianstad musiał odrabiać już dwubramkową stratę. Rywalki z Francji także popełniały błędy, ale w ich przypadku nie niosło to za sobą aż tak poważnych konsekwencji. Gola kontaktowego, po jednym z wielu stałych fragmentów (a jakże!), udało się wprawdzie zdobyć stosunkowo szybko, ale na strzał głową Mii Carlsson raz jeszcze odpowiedziała najlepsza na placu gry Snoeijs, dzięki czemu jeszcze przed przerwą zrobiło się 3-1 dla Bordeaux. I tej zaliczki Żyrondystki już nie wypuściły.

Zwycięstwo faworytek z Francji wcale nie było jednak lekkie, łatwe i przyjemne, gdyż po przerwie to Kristianstad całkowicie kontrolował boiskowe wydarzenia. I choć przewaga na tablicy wyników wydawała się stosunkowo bezpieczna, to jeden gol w każdej chwili mógł diametralnie zmienić nastroje na obu ławkach. A zawodniczki ze Skanii do samego końca wierzyły, że są w stanie go strzelić i nie była to w żadnym wypadku wiara bezpodstawna. Okazje na złapanie bezpośredniego kontaktu, szczególnie w samej końcówce, udawało się bowiem stwarzać taśmowo, ale problemy pojawiały się, gdy przyszło do ich wykańczania. Strzał głową Edgren bez większych problemów wyłapała Moorhouse, podobny los spotkał futbolówkę po uderzeniu Therese Åsland, a gdy Sveindis Jane Jonsdottir z angielską golkiperką sobie poradziła, to jej z kolei zabrakło precyzji. I choć młoda gwiazda reprezentacji Islandii jest nieomylna w dziewięciu na dziesięć analogicznych sytuacji, to pomyłka przytrafiła się jej akurat w tym najważniejszym być może momencie. Podopieczne Elisabet Gunnarsdottir walczyły z pełną determinacją jeszcze w doliczonym czasie gry, aby pożegnać się z eliminacjami do Ligi Mistrzyń przynajmniej golem kontaktowym, ale tego dnia i tego celu nie udało się ostatecznie zrealizować. Szkoda, bo po ostatnim gwizdku serbskiej sędzi mogliśmy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że gra była tym razem zdecydowanie lepsza niż wynik. Gdy jednak opadną emocje, to w Kristianstad na pewno zdadzą sobie sprawę jak godnie ten nieznany dotąd międzynarodowej publiczności klub ze wschodniej Skanii reprezentował szwedzką piłkę klubową w Europie. A taka świadomość czasami potrafi cieszyć bardziej niż niejedno zwycięstwo, choć aby ją docenić, musi zazwyczaj upłynąć całkiem sporo czasu. Bez względu na wszystko, piłkarkom i szkoleniowcom Pomarańczowej Armii należą się wielkie słowa podziękowania za dwa fantastyczne, pucharowe wieczory i mamy nadzieję, że niebawem będzie okazja na powtórkę.


21.08.2021.

1. runda eliminacji Ligi Mistrzyń 2021/22

Kristianstads DFF 1-3 FC Girondins de Bordeaux

0-1 Herrera 9., 0-2 Gilles 20., 1-2 Carlsson 26., 1-3 Snoeijs 42.

Kristianstad: Maron – Rybrink, Atladottir, Carlsson – Edgren, Åsland, Summanen, Nilsson, Harrysson (66. Welin) – Jonsdottir, Rantala

Bordeaux: Moorhouse – Lardez, Berkely (37. Palis), Gilles, Perisset – Jaurena, Bilbault, Lavogez – Herrera, Garbino (66. Dufour) – Snoeijs (87. Gomes)

******

Od trzeciej rundy eliminacyjnej do gry o Ligę Mistrzyń wchodzą dwa pozostałe szwedzkie kluby, które w niedzielne popołudnie poznały swoje rywalki na drodze do fazy grupowej. Mistrzynie z Häcken zmierzą się w wewnątrznordyckim boju z norweską Vålerengą (pierwszy mecz zagrają 1. września na wyjeździe), zaś FC Rosengård stanie w szranki z niemieckim Hoffenheim (pierwszy mecz 31. sierpnia w Malmö). Rewanże w obu szwedzkich parach zaplanowano na środę, 8. września.

Alice in Wonderland

1629294601

Wychowanka Kristianstad Alice Nilsson została autorką historycznego gola w europejskich pucharach (Fot. Bildbyrån)

Pogoda we wschodniej Skanii ewidentnie nie była dziś łaskawa dla piłkarek i już przed pierwszym gwizdkiem bośniackiej sędzi wiedzieliśmy, że jednym z głównych aktorów tego widowiska będzie niestety wiatr. Ten okazał się przynajmniej na tyle sprawiedliwy, że wiał w taki sposób, aby nie sprzyjać żadnej z drużyn, ale zarówno podopieczne Elisabet Gunnarsdottir, jak i wicemistrzynie Danii miały w początkowej fazie meczu spore problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Zdecydowanie więcej inicjatywy wykazywały jednak w tym aspekcie gospodynie, które raz po raz próbowały oszukać defensywę rywalek za pomocą długich, prostopadłych podań. Po jednym z takich zagrań Amandzie Edgren udało się nawet umieścić futbolówkę w siatce gości, ale gol ten został zdobyty z ewidentnego spalonego. W 32. minucie nie było już jednak żadnych wątpliwości, że tym razem bramka dla Kristianstad była jak najbardziej prawidłowa. I jak przystało na zespół prowadzony od dekady przez według islandzkiej myśli szkoleniowej, gol ten padł po stałym fragmencie gry. Z narożnika boiska dośrodkowała Åsland, po czym w szesnastce Brøndby doszło to prawdziwej kotłowaniny. Gospodynie aż trzykrotnie uderzały na bramkę Ann-Kathrin Dilfer, ale dopiero ostatnia z prób przyniosła im powodzenie. I choć wydawało się, że to Anna Welin zapisze się w annałach jako zdobywczyni premierowego gola dla Kristianstad w europejskich pucharach, to jej próbę na linii bramkowej rozpaczliwą interwencją zatrzymała jeszcze jedna z duńskich defensorek. Wobec dobitki Alice Nilsson piłkarki gości były już jednak kompletnie bezradne i tym sposobem to właśnie wychowanka ekipy ze wschodniej Skanii wywalczyła sobie dożywotnie miejsce w klubowej galerii sław. Piękniejszego scenariusza doprawdy trudno było sobie wymarzyć.

Druga połowa także nie była wielkim widowiskiem, głównie za sprawą sporej nieporadności w poczynaniach zawodniczek Brøndby. Oczywiście, Nanna Christiansen przyzwoicie rozdzielała piłki w środku pola, żywą, dynamiczną zmianę dała wprowadzona w przerwie w miejsce Hiszpanki Ortiz Frederikke Lindhardt, ale to wszystko było zdecydowanie zbyt mało na Kristianstad. Bo jeśli przez 99 minut gry nie oddaje się na bramkę rywalek ani jednego czystego, celnego strzału, to nie da się marzyć o awansie do kolejnej fazy europejskich pucharów. Jedyną interwencją z gatunku tych do zapamiętania Brett Maron popisała się na niespełna kwadrans przed końcem meczu, gdy jej refleks spróbowała przetestować Beatrice Persson. Szybko okazało się jednak, że nawet gdyby futbolówka uderzona przez byłą napastniczkę Vittsjö znalazła drogę do siatki, to ewentualny gol i tak nie zostałby uznany.

A co w tym czasie robił Kristianstad? Grał swoje! Całkiem niezłe – z perspektywy obecnego sezonu – zawody rozegrała wreszcie Therese Åsland, która momentami przypominała znów liderkę drugiej linii z prawdziwego zdarzenia. Swój wielki mecz rozegrała ponadto wspomniana Nilsson, choć w okolicach 70. minuty mocno zadrżeliśmy, gdy wychowanka Kristianstad padła na murawę po zderzeniu z Katrine Jørgensen. Całe szczęście, skończyło się jednak tylko na strachu i 27-latka mogła na pełnym komforcie dokończyć zawody. Zaskakująco dobrze wyglądała także współpraca Mii Carlsson z Juttą Rantalą na lewej flance, choć możemy zakładać, że za trzy dni obie te piłkarki nie dostaną już od rywalek aż tyle swobody. Ogromną boiskową inteligencją wykazywała się również ta, na której skupiona była z pewnością uwaga zdecydowanej większości neutralnych obserwatorów. Sveindis Jane Jonsdottir na listę strzelczyń się wprawdzie nie wpisała, ale to bardzo zła wiadomość … przede wszystkim dla piłkarek i sympatyków Bordeaux. Trzy mecze z rzędu bez gola islandzkiej snajperce przytrafiają się bowiem wyjątkowo rzadko.

Nie da się ukryć, że zwycięstwo Kristianstad, choć skromne, było dziś w pełni zasłużone. Pokonując wicemistrzynie Danii, podopieczne Elisabet Gunnarsdottir pokazały, że w swym debiutanckim sezonie w europejskich pucharach nie zamierzają zadowalać się wyłącznie samym udziałem i możemy być pewni, że nie było to jeszcze ich ostatnie słowo. Tym bardziej, że za trzy dni czwarta drużyna Damallsvenskan zagra najpewniej bez żadnej presji, bo plan minimum i tak został już wykonany. A że Åsland, Jonsdottir i spółka grając na luzie stają się jeszcze bardziej niebezpieczne, to już całkiem inna sprawa. Dziś na stadionie w Kristianstad przekonaliśmy się, że wietrzne i momentami deszczowe, środowe popołudnie może zakończyć się w całkiem miłej atmosferze, więc teraz pozostaje tyko czekać, abyśmy w podobnych nastrojach żegnali również sobotni wieczór. Droga do futbolowej elity wciąż pozostaje oczywiście niesamowicie długa i kręta, ale pierwszą przeszkodę udało się już pokonać. I choć piłkarki ze Skanii dokonały tego w stylu być może nie efektownym, to z pewnością był to w ich wykonaniu niesamowicie solidny występ. A przecież właśnie tej solidności oczekujemy od Kristianstad w pierwszej kolejności.


18.08.2021.

1. runda eliminacji Ligi Mistrzyń 2021/22

Kristianstads DFF 1-0 Brøndbyernes IF

1-0 Nilsson 32.

Kristianstad: Maron – Rybrink, Atladottir, Carlsson – Nilsson, Welin (64. T. Persson), Summanen, Åsland, Rantala (88. Duljan) – Jonsdottir, Edgren (76. Harrysson)

Brøndby: Dilfer – Gisladottir, Sunde (83. Rylov), Pieldrup, Beck (64. Winther) – Tavlo-Petersson, Christiansen, Jørgensen – Ortiz (46. Lindhardt), Buchberg – B. Persson