Mistrz zatopiony w porcie Malmö

-nktv7Iwxae_XJWaGHC54DSjv9M

Limhamn Bunkeflo zwyciężył drugi mecz z rzędu (Fot. Mathilda Ahlberg)

Choć stadion Limhamn Bunkeflo znajduje się w dzielnicy portowej, mistrzynie z Linköping z pewnością nie zakładały, że w sobotnie popołudnie to ich statek pójdzie na dno. Jeśli jednak pierwszy i zarazem jedyny celny strzał w meczu oddaje się w 81. minucie, trudno liczyć na jakąkolwiek zdobycz punktową. Podopieczne Henrika Jensena rozegrały w Malmö kolejne, bezbarwne spotkanie i jak najbardziej zasłużenie odpłynęły odjechały w kierunku Östergötland z drugą, ligową porażką na koncie.

Zwycięstwo piłkarek ze Skanii mogło być jeszcze bardziej okazałe, gdyż grające z olbrzymią werwą gospodynie stworzyły sobie trzy stuprocentowe okazje do pokonania Matildy Haglund. Zastępująca Hildę Carlén 21-letnia golkiperka doskonale poradziła sobie w sytuacji sam na sam z Sofią Wännerdahl, a tuż przed przerwą z dziewięciu metrów fatalnie pomyliła się Elisa Lang Nilsson. Ów kiks nie był jednak dla napastniczki z Malmö aż tak bolesny, jak być może powinien, gdyż kilkanaście minut wcześniej to właśnie ona wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie. Okoliczności, w których gospodynie zdobyły zwycięskiego – jak się miało później okazać – gola były dość kuriozalne, gdyż zawodniczki z Linköping tak nieudolnie wyprowadzały futbolówkę spod własnej szesnastki, że w końcu Lisa Lantz oddała ją Lang Nilsson, a ta doskonale wiedziała, co zrobić z miłym, aczkolwiek nieoczekiwanym prezentem. Oczywiście, w tej sytuacji nie sposób nie pochwalić piłkarek Limhamn Bunkeflo za skuteczny, wysoki pressing, ale z drugiej strony zespół, który jeszcze dwa miesiące temu rywalizował z Manchesterem o awans do półfinału Ligi Mistrzyń, takich goli tracić po prostu nie powinien.

W drugiej połowie mistrzynie kraju ruszyły w końcu do nieco odważniejszych ataków, ale tak naprawdę dopiero w ostatnim kwadransie, za sprawą rezerwowych Sørensen i Rasmussen, pod bramką Emmy Lind zaczęło się robić nieco bardziej gorąco. Wcześniej, pomimo ambitnej postawy próbującej na wszelkie sposoby dyrygować drugą linią LFC Kosovare Asllani, gościom nie udawało się stworzyć realnego zagrożenia, a Natasha Dowie oraz Marija Banusic wyróżniały się przede wszystkim tym, że z łatwością dawały się łapać na spalonym. Zryw w samej końcówce mógł przynieść obrończyniom tytułu wyrównanie, ale gdyby tak się stało, gospodynie miałyby pełne prawo mówić o sporym rozczarowaniu. Tak się jednak nie stało, gdyż fortuna tym razem postanowiła nagrodzić te, które dziś zrobiły zdecydowanie więcej, aby dopisać do swojego dorobku trzy punkty. Dwa kolejne zwycięstwa i dwa kolejne czyste konta sprawiają, że w Limhamn chyba na dobre zapomnieli już o falstarcie na inaugurację i choć podstawowym celem klubu niezmiennie pozostaje utrzymanie, piłkarki LB 07 będą mogły jutro udać się na niedzielny wypoczynek na plaży w Bunkeflo z poczuciem dobrze wykonanego zadania. W odmiennych nastrojach przebiegać będzie za to regeneracja w Linköping, gdzie słoneczny weekend trzeba będzie poświęcić na analizę nawarstwiających się problemów oraz znalezienie sposobu na zminimalizowanie strat, których zespół z Östergötland poniósł już tej wiosny zdecydowanie zbyt wiele.

******

W niezwykle istotnym dla układu sił w dolnej połówce tabeli meczu, osłabiony brakiem Malin Diaz Djurgården pokonał 3-2 beniaminka z Kalmar. Zwycięstwo nad niżej notowanym rywalem nie przyszło jednak podopiecznym Joela Riddeza łatwo, a decydującego gola dopiero w 87. minucie zdobyła z rzutu karnego reprezentantka Holandii Sheila van den Bulk. Wcześniej to gospodynie dwukrotnie wychodziły na prowadzenie, ale piłkarkom ze stolicy w obu przypadkach udawało się odrobić straty i to one w samej końcówce wyprowadziły decydujący cios. Sympatyków gości cieszyć może postawa rekonwalescentki Irmy Helin, która zarówno w ofensywie, jak i w defensywie była dziś absolutnie kluczową postacią swojej drużyny. Zawodniczki znad Bałtyku mogą natomiast zastanawiać się dlaczego drugi raz z rzędu, w ostatnich minutach, same tak bardzo skomplikowały sobie życie. Przecież zarówno czerwonej kartki Erin Gunther, jak i zagrania ręką Mathildy Johansson Prakt, spokojnie można było uniknąć.

Komplet sobotnich wyników:

f1

f2

Reklamy

5. kolejka – zapowiedź

johan nilsson

Hoppsan! Piłka za chwilę wpadnie do bramki, a Kristianstad pokona odwiecznego rywala (Fot. Johan Nilsson)

Dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach ligowych przyniosły nam między innymi decydujące rozstrzygnięcia w Pucharze Szwecji, ogólnonarodową debatę na temat sędziowania i roszadę trenerską w Eskilstunie. A co przyniesie nam nadchodzący weekend?

Mecz kolejki: Kristianstad vs Rosengård. W poprzednim sezonie piłkarki z Kristianstad po raz pierwszy w historii pokonały na własnym boisku lokalne rywalki z Malmö, ale powtórzenie tego wyniku w niedzielnym starciu należałoby rozpatrywać w kategoriach wielkiej niespodzianki. Choć obie ekipy przystąpią do bezpośredniej rywalizacji bez choćby jednej, ligowej porażki, wszystkie sportowe atuty wydają się znajdować po stronie gości. Rozpędzająca się z tygodnia na tydzień maszyna Jonasa Eidevalla w niezwykle efektownym stylu zmiata ze swojej drogi kolejne przeszkody, a Mittag, Troelsgaard, Landeka i Seger to kwartet, na który sposobu nie znalazła w tym roku jeszcze żadna defensywa. Czy ta z Kristianstad ma szansę być tą pierwszą? Z całą sympatią do ekipy ze wschodniej Skanii, wydaje się to stosunkowo mało prawdopodobne, choć nie zapominajmy, że to właśnie Sif Atladottir swego czasu pokazała nam jak powstrzymać Chawingę.

Wydarzenie kolejki: nowe otwarcie w Eskilstunie. Jonas Björkgren miał być w Eskilstunie kolejnym trenerem na lata, ale rzeczywistość dość brutalnie zweryfikowała te plany, w efekcie czego były opiekun Kvarnsveden na Tunavallen do lata nawet nie dotrwał. Jego następcą został dobrze znający realia zespołu z Södermanland Magnus Karlsson i to właśnie pod jego wodzą klub, który trzy poprzednie sezony kończył na ligowym podium, ma rozpocząć marsz w górę tabeli. Po czterech kolejkach zawodniczki United niespodziewanie znalazły się bowiem na samym jej dnie i choć powroty po kontuzjach kluczowych piłkarek (Barsley, Glas) z pewnością pomogą się od niego odbić, w Eskilstunie liczą przede wszystkim na skok jakościowy; wszak od drużyny, której barwy reprezentują między innymi Larsson, Dahlkvist, Okobi i Kullashi należy oczekiwać nieco więcej niż piętnaście minut niezłej gry. Pierwsza okazja do rehabilitacji już w niedzielę, a rywalem nieobliczalne Växjö.

Zagadka kolejki: jak mocno potłukło się Djurgården? Przed sezonem wydawało się, że druga linia będzie zdecydowanie najsilniejszą bronią Djurgården, ale później, z tygodnia na tydzien, nastroje w stolicy robiły się coraz bardziej minorowe. Najpierw wypadła Tempest-Marie Norlin, później okazało się, że Joel Riddez nie będzie mógł liczyć również na Emilię Brodin, a w meczu przeciwko Rosengård z urazami opuściły boisko Irma Helin (wstrząs mózgu) oraz Malin Diaz (problemy z więzadłami). Z formacji, która miała straszyć ligowych rywali nie zostało już więc zbyt wiele, ale odpowiadające na ten moment za jej postawę Fanny Andersson oraz kapitanka reprezentacji Ghany Portia Boakye doskonale zdają sobie sprawę, że na skazywanym na degradację beniaminku z Kalmar bezwzględnie trzeba ugrać jakieś punkty. W przeciwnym razie, sytuacja sztokholmianek w połowie rundy wiosennej stanie się już naprawdę bardzo niebezpieczna.

martin rickett

Hilda Carlén wystąpi wiosną jeszcze w dwóch meczach ligowych (Fot. Martin Rickett)

Piłkarka pod lupą: Hilda Carlén. Informacja o nieplanowanej (tak ujęła to sama zainteresowana) ciąży 26-letniej bramkarki była dla wielu sporym zaskoczeniem. Zanim jednak golkiperka Linköping uda się na kilkumiesięczny, przymusowy urlop od piłki, czekają ją jeszcze dwa występy na ligowych boiskach. W pierwszym z nich Carlén spróbuje zatrzymać Mię Persson i jej koleżanki z Limhamn Bunkeflo. Czy po raz trzeci w tym sezonie uda się jej zachować czyste konto? Taki scenariusz z pewnością byłby idealny dla mistrzyń kraju, które kolejnych punktów gubić już po prostu nie mogą.

Na pozostałych stadionach: piłkarki Vittsjö nie wspominają najlepiej ostatnich starć z Göteborgiem, ale nie zapominajmy, że jedyne, domowe zwycięstwo nad najbliższym rywalem udało im się odnieść wtedy, gdy absolutnie nikt na nie nie stawiał. Tym razem gospodynie również nie będą faworytkami i w północnej Skanii z pewnością nie obraziliby się za powtórkę scenariusza sprzed sześciu lat. Emocji nie zabraknie również w Piteå, gdzie sensacyjne liderki z Norrbotten postarają się podtrzymać zwycięską passę w rywalizacji ze stołecznym Hammarby, które po bardzo obiecującej inauguracji mocno wyhamowało. Czy Andrea Norheim znajdzie sposób na Emmę Holmgren? A może tym razem to sztokholmianki znów zaszokują wszystkich ekspertów?

Zestaw par 5. kolejki:

omg5_01

omg5_02

omg5_03

omg5_04

omg5_05

omg5_06

Tess w ogniu krytyki

Tess Olofsson

Po finale pucharu Tess Olofsson znalazła się w ogniu krytyki (Fot. Bildbyrån)

Choć od finałowego starcia o Puchar Szwecji minęło już trochę czasu, ów mecz wciąż wzbudza w piłkarskim środowisku mnóstwo emocji. Niestety, jak to często w takich przypadkach bywa, pierwszoplanową postacią ogólnonarodowej dyskusji została nie zdobywczyni złotego gola Sanne Troelsgaard lub rozgrywająca najlepszą rundę od kilku sezonów Caroline Seger, a prowadząca tamto spotkanie Tess Olofsson. Wątpliwości co do postawy pani arbiter zgłaszało kilka piłkarek z Linköping, przy czym niektóre z nich nie zamierzały się bynajmniej ograniczać wyłącznie do kurtuazyjnych komentarzy. Opuszczająca przedwcześnie boisko z czerwoną kartką Marija Banusic wykonała w kierunku trybun gest, który sugerował stronniczą postawę sędzi z Malmö, a Kosovare Asllani zaproponowała, aby przysługującą pokonanemu finaliście premię w wysokości 50 tysięcy koron przeznaczyć w całości na dokształcanie szwedzkich rozjemców i rozjemczyń. Lista zarzutów pod adresem pani Olofsson nie zakończyła się jednak w tym miejscu, a co bardziej dociekliwi wyliczyli nawet odległość (ich zdaniem – zdecydowanie zbyt małą), która dzieli miejsce zamieszkania sędzi od stadionu FC Rosengård, a także wypomnieli jej, że jako młoda dziewczyna sama była zawodniczką najbardziej utytułowanego szwedzkiego klubu.

Aby uporządkować to całe zamieszanie, najbardziej zasadne wydawałoby się uzyskanie odpowiedzi na dwa kluczowe pytania. Pierwsze z nich powinno dotyczyć tego, czy pani Olofsson rzeczywiście wypaczyła wynik finałowej rywalizacji i choć w Linköping z pewnością mają na ten temat inne zdanie, ja nijak nie potrafię doszukać się argumentów, które pozwalałyby mi z czystym sumieniem dać tu odpowiedź twierdzącą. Jasne, sędziowanie w finale absolutnie nie było perfekcyjne, ale gdybyśmy postanowili rozłożyć ten mecz na detale i przeanalizować te najbardziej newralgiczne decyzje podjęte przez sędzię z Malmö, to naprawdę nie sposób dopatrzeć się w nich przejawów jakichkolwiek nieczystych intencji:

czerwona kartka dla Banusic – bez wątpliwości, jak najbardziej mogła (a nawet powinna) zostać pokazana.

brak czerwonej kartki dla Viggosdottir – tutaj faktycznie można dyskutować, gdyż Olofsson rzeczywiście miała prawo sięgnąć po drugą żółtą kartkę dla islandzkiej defensorki, ale nie zapominajmy o okolicznościach, w których piłkarka Rosengård otrzymała pierwsze ostrzeżenie (nie poprawia to noty sędzi, ale rzuca nowe światło na argument, że Viggosdottir powinna przedwcześnie udać się pod prysznic).

sytuacja bramkowa – znów brak wątpliwości; Carlén zachowała się niepewnie we własnej szesnastce, nie było mowy o przewinieniu którejkolwiek z piłkarek Rosengård.

Pani arbiter konsekwentnie odnosiła się ponadto do starć w polu karnym, bez względu na to, na której połowie boiska się znajdowaliśmy. Podobnie miały się sprawy z rzutami wolnymi i choć w kilku przypadkach moglibyśmy mówić o nie do końca właściwej interpretacji sytuacji, absolutnie nie było tak, że korzystały na tym wyłącznie piłkarki ze Skanii. Co więcej, to prowadzący przez większą część meczu grę Rosengård był stroną znacznie częściej wybijaną z uderzenia przez przerywający akcję gwizdek.

Moja opinia w tej sprawie jest zatem jednoznaczna: w żadnym razie nie uważam, aby decyzje pani Olofsson w zbyt dużym stopniu wpłynęły na wynik finałowego starcia. Puchar pozostał w Malmö nie dlatego, że spotkanie prowadziła sędzia pochodząca z tego miasta, a dlatego, że drużyna Jonasa Eidevalla na dystansie dziewięćdziesięciu minut była po prostu lepsza i potrafiła wykorzystać jedną ze stworzonych przez siebie sytuacji. To wszystko nie oznacza jednak, że decyzja o wyznaczeniu Tess Olofsson na rozjemczynię tak ważnego meczu została przeze mnie przyjęta z entuzjazmem. Było bowiem dokładnie odwrotnie, choć akurat ja swoje wątpliwości artykułowałem jeszcze zanim na Malmö IP rozbrzmiał w minioną niedzielę pierwszy gwizdek.

Szwecja jest jednym z niewielu krajów, w których na szczeblu centralnym można sędziować mecze drużynom z własnego miasta i regionu. Przepis ten najpewniej w najbliższych latach ulegnie zmianie, ale ja należę do nielicznego grona tych, którzy nie widzą w takim zapisie nic niestosownego. Nie wiem, być może wynika to z mojej ogromnej wiary w ludzi, ale naprawdę nie jestem sobie w stanie wyobrazić, aby ktoś w sposób całkowicie świadomy mógł pomagać swoimi decyzjami jednej z rywalizujących na boisku drużyn. Błędy są oczywiście nieodłącznym elementem pracy sędziów piłkarskich, ale narażanie własnej reputacji (a w konsekwencji być może kariery) w imię ewentualnych sympatii lub antypatii wydaje mi się być zbyt daleko posuniętą abstrakcją. Podobnie zresztą jak publiczne przedstawianie siebie jako osoby niekompetentnej.

Moim problemem z panią Olofsson nie była więc ani jej przeszłość, ani miejsce zamieszkania, lecz … zbyt słaba postawa w meczach ligowych. Jeśli przyjmiemy, że prowadzenie finału krajowego pucharu ma być zaszczytem i nobilitacją, to nijak nie potrafię zrozumieć, dlaczego to właśnie sędzia z Malmö została wytypowana przez SvFF. Od razu zaznaczam, że nie uważam się za wyrocznię w kwestiach sędziowskich (choć wciąż się w tej tematyce dokształcam), ale jako osoba, która od ponad trzech lat ogląda każdy mecz Damallsvenskan w pełnym wymiarze (niejednokrotnie przewijając najbardziej sporne sytuacje po kilkanaście razy), uważam się za osobę wystarczająco kompetentną, aby wyrazić w tej kwestii swoje zdanie. Niestety dla pani Olofsson, brzmi ono tak, że jest ona jedną z ostatnich osób, o których pomyślałbym przy ustalaniu obsady tak ważnego meczu. W sezonach 2015-2017 pani arbiter ze Skanii ani razu nie znalazła się w górnej połówce mojego, osobistego rankingu, co nawet przy założeniu, że nie jestem w tej dziedzinie nieomylnym ekspertem, nie jest raczej budzącym zachwyt wynikiem. Pani Olofsson zdecydowanie zbyt często zdarzały się mecze, w których traciła ona panowanie nad boiskowymi wydarzeniami (coś na ten temat mogą z pewnością powiedzieć na przykład w Örebro), w efekcie czego istniało uzasadnione prawdopodobieństwo, że przy dużej presji na Malmö IP, ryzyko popełnienia przez sędzię błędu zacznie narastać z każdą kolejną minutą. Paradoksalnie, choć finałowy występ zdecydowanie nie był jednym z najgorszych w jej karierze, to właśnie po nim o Tess Olofsson zrobiło się głośno w całym kraju.

Jedynym plusem afery sędziowskiej może okazać się to, że tempa nabierze dyskusja o wprowadzeniu do Damallsvenskan nowoczesnych technologii, które zredukują prawdopodobieństwo wypaczenia wyniku przez błędy sędziowskie. Mylić się jest oczywiście rzeczą ludzką, ale skoro współpraca człowieka z maszyną bez zarzutu sprawdza się na przykład w hokeju, to czemu piłka nożna ma pozostawać w tej kwestii w tyle? Ze znalezieniem środków na sfinansowanie takiego projektu problemu być nie powinno, ale nie zapominajmy, że w razie potrzeby chęć dołożenia czegoś do puli zaproponował przecież Linköping.

Z Sanne po puchar

1-0

Sanne Troelsgaard uszczęśliwia kibiców na Malmö IP (Fot.SvFF)

Choć Rosengård i Linköping w finale Pucharu Szwecji zmierzyły się po raz czwarty, to nigdy wcześniej rywalizacja tych dwóch ekip na tym etapie rozgrywek nie miała aż tak zdecydowanego faworyta. Piłkarki z Malmö podchodziły do niej napędzane nie tylko passą trzech kolejnych zwycięstw, ale również świadomością, że tej wiosny w Damallsvenskan po prostu nie ma na nie mocnych. Pod wodzą Jonasa Eidevalla drużyna ze Skanii ewidentnie odzyskała radość z gry i choć nowy szkoleniowiec od początku swojej kadencji ufa w zasadzie żelaznej jedenastce (spośród rezerwowych w rotacji uczestniczą jedynie Lisa-Marie Utland oraz Ebba Wieder), ta odwdzięcza mu się w najlepszy możliwy sposób, czego kulminację mogliśmy oglądać w niedawnym starciu z Eskilstuną. Zdecydowanie inne nastroje panują za to w Linköping, gdzie po serii rozczarowujących występów pożegnano Marcusa Walfridsona, a zastępujący go do końca rundy tymczasowy, duński trener od razu stanął przed równaniem z wieloma niewiadomymi. Jak uszczelnić wolną, mało zwrotną i popełniającą zbyt wiele błędów defensywę? Kim zastąpić kontuzjowaną Linę Hurtig? Kto ma odpowiadać za strzelanie goli? Co stało się z drugą linią, która na papierze jest zdecydowanie najsilniejszą formacją zespołu? Te i inne pytania wciąż pozostawały bez jednoznacznej odpowiedzi i choć bezcenne zwycięstwo w ostatnim, ligowym meczu nad Göteborgiem było niczym balsam na skołatane nerwy sympatyków Linköping, do finałowej potyczki na Malmö IP podopieczne Henrika Jensena i tak przystępowały w foli wyraźnego underdoga.

Szwedzka piłka charakteryzuje się jednak tym, że nie ma w niej rzeczy i wyników niemożliwych, więc trudno się dziwić, że dość liczna grupa kibiców z Östergötland przybyła do stolicy Skanii z nadzieją wywalczenia szóstego w historii klubu z Linköping pucharu. Już pierwsze minuty pokazały jednak, że tym razem o sprawienie niespodzianki będzie gościom niezwykle trudno, a błędy indywidualne Kosovare Asllani oraz Hildy Carlén sprawiły, że już po kwadransie piłkarki ze Skanii powinny prowadzić 2-0. Celowniki podopiecznych Jonasa Eidevalla nie były jednak tego dnia dokładnie uregulowane i tylko temu zawodniczki z Linköping mogą zawdzięczać fakt, że na przerwę obie ekipy udały się przy bezbramkowym remisie. Dla zawodniczek z Östergötland była to niestety jedyna dobra wiadomość, gdyż piłkarsko prezentowały się one gorzej od swoich rywalek w każdym elemencie futbolowego rzemiosła.

Obraz gry niewiele zmienił się po przerwie i już po pierwszym, bitym przez Ivę Landekę rzucie rożnym, przyjezdne musiały ratować się rozpaczliwym wybiciem z linii bramkowej. Ostrzeżenie to nie dało im jednak wystarczająco dużo do myślenia i kilka minut później kolejny korner w końcu (mając na uwadze przebieg meczu) przyniósł ekipie z Malmö upragnionego gola. W szesnastce Carlén najlepiej zachowała się Troelsgaard i to właśnie duńska skrzydłowa – podobnie jak przed rokiem – otworzyła wynik decydującego starcia o Puchar Szwecji. Od tego momentu piłkarki z Linköping do stracenia nie miały już nic z wyjątkiem kolejnych goli, w efekcie czego w upalny, niedzielny wieczór wreszcie oglądaliśmy mecz godny finału. W odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund Zecirę Musovic mogły pokonać kolejno Banusic i Arnth, a po przeciwnej stronie boiska wyborną okazję na to, aby definitywnie rozstrzygnąć mecz miała Troelsgaard, ale tym razem na drodze do pełni szczęścia stanęła jej poprzeczka. W ostatnich minutach w słupek bramki Carlén przylutowała jeszcze Mittag, Banusic wyleciała z boiska z czerwoną kartką i w bardzo mało elegancki sposób pozdrowiła kibiców z Malmö, ale więcej goli w stolicy Skanii już nie obejrzeliśmy. Skromne, lecz jednocześnie nie pozostawiające rywalkom najmniejszych wątpliwości 1-0 pozwoliło Jonasowi Eidevallowi sięgnąć po pierwszy w jego trenerskiej karierze Puchar Szwecji, a prowadzonemu przez niego zespołowi wykonać ważny krok w kierunku wywalczenia dubletu, o którym w Malmö zaczyna być coraz głośniej.

Raport z lig zagranicznych

Bayern Muenchen Women's v SC Freiburg Women's - Allianz Frauen Bundesliga

Bayern Fridoliny Rolfö pod koniec sezonu Bundesligi zagra m.in. z Wolfsburgiem (Fot. Weltfussball)

Dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach Damallsvenskan to doskonały moment, aby nieco bliżej przyjrzeć się dokonaniom szwedzkich piłkarek grających poza granicami kraju. Zestawienie to nie jest oczywiście kompletne (gdyby miało takie być, musielibyśmy uwzględnić w nim w zasadzie cały świat od Kanady po Nową Zelandię), ale z pewnością nie brakuje w nim żadnego z nazwisk, które potencjalnie mogło znaleźć się w notesie Petera Gerhardssona. Sporo miejsca poświęcamy w nim również zawodniczkom występującym na co dzień w innych ligach nordyckich, a także naszej jedynaczce w amerykańskiej NWSL. Oto najbardziej aktualna lista svenska utlandsproffs:

Anglia

Hedvig Lindahl, Magdalena Eriksson oraz Jonna Andersson w miniony weekend zagrały w wyjściowej jedenastce Chelsea, która pokonała Arsenal w finale Pucharu Anglii. Klub z Londynu najpewniej do ostatniej kolejki pozostanie również w grze o odzyskanie tytułu mistrzowskiego i możemy spodziewać się, że szwedzki tercet będzie w tej walce odgrywać pierwszoplanowe role. O najwyższe, ligowe laury walczą także Manchester i Arsenal, ale niestety bez większego udziału Julii Spetsmark i Jessiki Samuelsson. Była skrzydłowa Örebro wciąż nie może w pełni przekonać do siebie Nicka Cushinga, zaś prawa defensorka właśnie wraca do gry po długiej przerwie spowodowanej koszmarną kontuzją stopy.

Cypr

Na koniec niezwykle bogatej kariery Therese Björck dopisała do swojego dorobku wicemistrzostwo Cypru. W przypadku Apollonu, który w poprzednich latach całkowicie zdominował krajowe rozgrywki, wynik ten w żadnym razie nie mógł jednak zostać uznany za sukces. Oprócz 37-letniej defensorki, w kadrze klubu z Limassol w zakończonym niedawno sezonie znajdowała się także była bramkarka pierwszoligowców ze Skanii Johanna Henriksson.

Dania

Porażka w bezpośrednim meczu z Fortuną Hjørring mocno skomplikowała ligową sytuację Brøndby i wszystko wskazuje na to, że najbardziej utytułowany klub duńskiej ekstraklasy w tym roku skupi się jedynie na walce o wicemistrzostwo. Powodzenie tej misji zależeć będzie między innymi od dyspozycji trzech szwedzkich piłkarek; do Emmy Pennsäter (pewny punkt kopenhaskiej defensywy) oraz Hanny Persson (trzy gole na duńskich boiskach), zimą dołączyła jeszcze jedna zawodniczka wypożyczona do Brøndby z FC Rosengård – 21-letnia napastniczka Sophie Sundqvist.

Finlandia

Liga ta jest na swój sposób wyjątkowa, gdyż oklaskiwać możemy w niej nie tylko szwedzkie piłkarki, ale i … szwedzki klub (mający swoją siedzibę na Wyspach Alandzkich Åland United). Piłkarki z bałtyckiego archipelagu nowy sezon rozpoczęły całkiem udanie (12 punktów i 4. lokata po sześciu kolejkach), a kluczowymi piłkarkami zespołu prowadzonego od niedawna przez Samuela Fagerholma są Sara Nordin (ex-Umeå) oraz Emelie Johansson (ex-AIK).

Francja

W Montpellier bez większych zmian. Opaskę kapitańską wciąż dzierży tam Linda Sembrant, a za strzelanie goli odpowiedzialne są Sofia Jakobsson oraz Stina Blackstenius. Pomimo tego, że najprawdopodobniej nie uda powtórzyć się ubiegłorocznego sukcesu (wicemistrzostwo), szwedzkie piłkarki mogą zaliczyć kończący się właśnie sezon do względnie udanych, choć szczególnie w przypadku obu napastniczek moglibyśmy życzyć sobie jeszcze więcej stabilizacji. Tej ostatniej nie brakowało Emmie Berglund, która jesienią rozegrała komplet ligowych meczów w barwach PSG, ale poważny uraz nie pozwolił jej pomóc drużynie w decydującej fazie sezonu.

Islandia

Sezon ligowy w Islandii rozpoczął się tradycyjnie w pierwszej dekadzie maja, a w najbardziej interesującym nas meczu inauguracyjnej kolejki Grindavik przegrał na własnym boisku z broniącym tytułu Thor/KA. W spotkaniu tym nie wystąpiła Malin Reuterwall, a jej miejsce między słupkami bramki gospodyń zajęła Brazylijka Vivianne Holzel.

Niemcy

Osiem goli i sześć asyst – takim bilansem na trzy kolejki przez zakończeniem swojego pierwszego pełnego sezonu na boiskach niemieckiej Bundesligi legitymuje się Fridolina Rolfö. Była zawodniczka Jitexu i Linköping jest w obecnych rozgrywkach postacią numer jeden monachijskiej ofensywy i jeśli klub z Bawarii utrzyma lokatę gwarantującą start w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzyń, to Rolfö niewątpliwie dołoży do tego sporą cegiełkę. Bardzo udaną rundę rozgrywa także Nilla Fischer, która jako kapitanka prowadzi Wolfsburg do kolejnych sukcesów w kraju i w Europie. Pewne miejsce w składzie Turbine Poczdam ma także Amanda Ilestedt, choć jej zarówno jesienią, jak i wiosną, występy wybitne zdarza się przeplatać tymi zdecydowanie słabszymi.

Norwegia

Takich powrotów chcielibyśmy oglądać więcej! Reprezentująca od niedawna barwy Lyn Oslo Mimmi Löfwenius zaliczyła bardzo udany początek sezonu, a skazywany przez wielu na desperacką walkę o utrzymanie beniaminek ze stolicy okazał się jedną z rewelacji tej fazy rozgrywek. Znacznie mniej powodów do radości ma natomiast Kristin Carlsson. Druga ze szwedzkich piłkarek grających na boiskach norweskiej ekstraklasy wystąpiła w zaledwie dwóch z pięciu meczów Røa, w obu przypadkach wchodząc na boisko z ławki.

USA

Przeprowadzkę Lotty Ökvist za ocean śledziliśmy z wielką uwagą, ale póki co kariera wychowanki Piteå u USA ogranicza się do … bycia bohaterką kolejnych ruchów transferowych. Ökvist, która na boiskach NWSL nie rozegrała jeszcze choćby minuty, zdążyła obskoczyć już trzy kluby, a ciągłe zmiany (dodajmy, że niezależne od niej) z pewnością nie ułatwiają jej walki o miejsce w rotacji. Na chwilę obecną, 21-latka z Norrbotten znajduje się w kadrze Orlando Pride i mając na uwadze specyfikę klubu z Florydy możemy żałować, że nie udało jej się złapać kilku ligowych występów podczas kwietniowego Copa America. W najbliższych tygodniach może być bowiem o to zdecydowanie trudniej.

Włochy

Kończący się sezon z pewnością nie należy do Stephanie Öhrström. Fiorentina za chwilę straci mistrzowski tytuł, a ona sama straciła na pewien czas miejsce w podstawowej jedenastce. Dziewięć występów w barwach Werony uzbierała wiosną Julia Molin, zaś Jenny Hjohlman i jej Florentię za chwilę czekają baraże o prawo gry w przyszłorocznej Serie A.

Podsumowanie 4. kolejki

dam

Czas na podsumowanie 4. kolejki sezonu 2018 w Damallsvenskan

Najlepszy mecz: Djurgården 1-2 Rosengård. Opromienione wysokim zwycięstwem nad Eskilstuną piłkarki Jonasa Eidevalla w świetnych humorach przyjechały do Sztokholmu i … naprawdę niewiele brakowało, aby zupełnie niespodziewanie zostawiły w stolicy punkty. Spisujące się jak dotąd poniżej oczekiwań Djurgården postawiło faworytkom z Malmö nadspodziewanie trudne warunki, a w meczu pełnym zwrotów akcji i kontrowersji paść mógł dosłownie każdy rezultat. O zwycięstwie gości przesądziły ostatecznie te mityczne, piłkarskie detale, które szerzej opisujemy poniżej.

Najładniejszy gol: Glodis Perla Viggosdottir (Rosengård). Zakończona właśnie kolejna przyniosła nam trzy piękne gole i każdy z nich okazał się trafieniem na wagę trzech punktów. Amanda Edgren w 88. minucie zatopiła beniaminka z Kalmar, Nicoline Sørensen pomogła Linköping powrócić na zwycięską ścieżkę, ale palma pierwszeństwa przypada tym razem Glodis Perli Viggosdottir, która niczym eksplodujący, islandzki gejzer wjechała w sztokholmską defensywę i spektakularną główką zaserwowała piłkarkom Djurgården trzecią porażkę z rzędu.

Najlepsza piłkarka: Iva Landeka (Rosengård). Urodzona w Hercegowinie 28-latka opuszczała Stadion Olimpijski z golem i asystą na koncie, ale nawet bez tych liczb miałaby spore szanse na zgarnięcie tytułu zawodniczki kolejki. Ustawiana zdecydowanie bardziej ofensywnie niż za kadencji Jacka Majgaarda piłkarka świetnie odnajduje się w proponowanym przez Jonasa Eidevalla systemie gry, dzięki czemu jest na najlepszej drodze do tego, aby rozpoczęta niedawno runda była najlepszą, jaką do tej pory rozegrała na szwedzkich boiskach. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że przynajmniej do 7. czerwca informacje o dobrej dyspozycji Chorwatek to dla nas raczej … złe informacje.


4. kolejka w liczbach:

Gole: 10  (średnia 1.67 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 8

Czerwone kartki: 0

Najwyższa frekwencja: 1 270  (Eskilstuna – Hammarby)

Najniższa frekwencja: 356  (Limhamn Bunkeflo – Vittsjö)

Najszybszy gol: Amanda Fredriksson (Kalmar) – 3. minuta (vs. Kristianstad)

Najpóźniej strzelony gol: Amanda Edgren (Kristianstad) – 88. minuta (vs. Kalmar)


Jedenastka kolejki:

TEAM_4

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Komplet wyników: