Podsumowanie 22. kolejki

lfc_smguld_1

Fot. Bildbyrån

Sześć spotkań rozgrywanych symultanicznie – ostatnia kolejka Damallsvenskan to zawsze prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników piłkarskich emocji. Wprawdzie w tym roku mistrza, wicemistrza, a także obu spadkowiczów poznaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem tradycyjnego, jesiennego szaleństwa, ale pożegnanie sezonu 2017 i tak wypadło całkiem interesująco. W Malmö obejrzeliśmy drugi akt spektaklu uczącego nas, że w futbolu nie ma rzeczy niemożliwych, w Kristianstad Tabitha Chawinga wyśrubowała swój strzelecki rekord do wyniku nie oglądanego od czasów Hanny Ljungberg, a w Sztokholmie Piteå przez kilkadziesiąt minut mogło czuć się trzecią najlepszą drużyną w kraju.

Korespondencyjna walka o brązowy (lub według szwedzkiej terminologii: mały srebrny) medal miała być zresztą daniem głównym niedzielnego popołudnia, ale chyba mało kto spodziewał się, że tak szybko doczekamy się w niej pierwszego zwrotu akcji. Eskilstuna, której przy założeniu, że na Stadionie Olimpijskim nie będziemy świadkami cudu, do pełni szczęścia wystarczał remis, po zaledwie dziewięćdziesięciu sekundach dała się zaskoczyć duetowi Markstedt – Sällström, który składną, dwójkową akcją wyprowadził Vittsjö na prowadzenie. Taki obrót spraw był o tyle nie po myśli piłkarek United, że jeszcze w pierwszej połowie w Sztokholmie golkiperkę Djurgården pokonały kolejno Jakobsson i Janogy i na trzy kwadranse przed końcem sezonu to w Norrbotten mogli dumnie nazywać się trzecią siłą Damallsvenskan. Na szczęście dla Eskilstuny, po przerwie na murawę Tunavallen wyszła kompletnie odmieniona drużyna, a gol i asysta najlepszej na placu Olivii Schough sprawiły, że Viktor Eriksson jak najbardziej mógł opuszczać Södermanland z poczuciem dobrze wykonanej misji. Wydaje się bowiem, że nieprędko zawodniczkom United przyjdzie przez trzy lata z rzędu świętować zakończenie sezonu ligowego na podium. Gratulując Eskilstunie świetnego wyniku warto jednak podkreślić, że odrabianie strat w ostatnim meczu mogło być o wiele trudniejsze, gdyby w 30. minucie stuprocentową okazję na 2-0 dla Vittsjö wykorzystała Lisa Klinga. Możemy się tylko domyślać, że pudło defensorki ze Skanii zdecydowanie najbardziej zabolało jednak przede wszystkim sympatyków Piteå.

Wiosenne zwycięstwo skazywanego na pewną degradację Hammarby ze skazywanym na pewne mistrzostwo Rosengårdem można było nazwać małym trzęsieniem ziemi, ale czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach liczył na to, że jesienią zespół Olofa Unogårda będzie w stanie powtórzyć ten wynik także w meczu wyjazdowym? Jasne, piłkarki ze Skanii wyszły w niedzielę na boisko w mocno eksperymentalnym składzie i ustawieniu, ale nie zapominajmy, że znalazło się w nim miejsce chociażby dla McLeod, Viggosdottir, Folkesson, czy zawsze dającej z siebie sto procent Elli Masar, a z ławki weszły na boisko między innymi Asante oraz Troelsgaard. W Hammarby takich nazwisk próżno było szukać, ale jeden błąd defensywy z Malmö wystarczył, aby Sjöberg idealnie obsłużyła Sund, a ta ostatnia pewnym strzałem umieściła futbolówkę w bramce gospodyń. Rosengård do samego końca szukał chociażby gola wyrównującego, starając zachować się tym samym miano jedynej niepokonanej u siebie drużyny w Damallsvenskan, ale – podobnie jak kilka miesięcy wcześniej – sposobu na Emmę Holmgren nie znalazł. W starciu ekip, które od dwóch tygodni myślami były bardziej na urlopach niż na boisku, Limhamn Bunkeflo sprawiał zdecydowanie lepsze wrażenie niż mistrzynie z Linköping, ale Anna Welin uparła się, że tego dnia ostrzeliwać będzie wyłącznie słupki. Nieskuteczność piłkarek beniaminka sprawiła, że do osiemdziesiątej minuty na tablicy wyników utrzymywał się rezultat bezbramkowy, ale gdy wszyscy powoli godzili się z takim rozstrzygnięciem, Lisa Lantz wykorzystała kapitalne dogranie Banusic z rzutu wolnego i ekipa Kima Björkegrena ostatecznie przypieczętowała trzeci w historii tytuł zwycięstwem. Dodajmy, że osiągniętym w łudząco podobnym stylu, co większość poprzednich, ale akurat w Szwecji wiemy doskonale, że wygrywać trzeba umieć nawet wtedy, gdy gra się słabo.

Z pierwszoligową piłką przynajmniej na rok pożegnały się Örebro i Kvarnsveden, i niestety żaden z tegorocznych spadkowiczów nie pozostawił po sobie w ostatniej kolejce korzystnego wrażenia. Zawodniczki z Behrn Areny przegrały na własnym boisku z rozpędzającym się z tygodnia na tydzień Göteborgiem, a jedynego gola zdobyła w tym spotkaniu Rebecka Blomqvist, natomiast powracająca do bramki zespołu z Dalarny Lina Lundqvist aż pięciokrotnie musiała wyciągać piłkę z siatki po strzałach rywalek z Kristianstad. Kibicom w Borlänge na otarcie łez pozostała jedynie mała satysfakcja z tego, że to właśnie w barwach ich drużyny Tabitha Chawinga wykręciła drugi w tym wieku wynik strzelecki w szwedzkiej ekstraklasie, ale fakt, że pomimo obecności w kadrze takiej snajperki (wspieranej dodatkowo niezwykle wszechstronną Elizabeth Addo), nie udało się nawet utrzymać w Damallsvenskan, raczej nie wystawia wysokiej oceny defensywie z Dalarny.

01

02

03

04

05

06

07

Reklamy

Witamy w Damallsvenskan – Kalmar

ifk-kalmar-116-e1474652604821

Fot. 24kalmar.se

Kalmar to bez wątpienia miasto historyczne, wszak to właśnie tutaj, wiele wieków temu, w zasadzie narodziła się Skandynawia. Kalmar to z całą pewnością również miasto niezwykle urokliwe, przez wielu nazywane najpiękniejszym nadbałtyckim ośrodkiem, a przecież w tej kategorii konkurencja jest całkiem spora. Dla nas jednak w tym momencie zdecydowanie najistotniejsze jest to, że od dziś Kalmar to także miasto pierwszoligowe – zwycięstwo miejscowej drużyny nad Assi jest bowiem równoznaczne z tym, że za rok na Gröndal zawita cała krajowa czołówka.

Powiedzieć, że sukces piłkarek ze Småland rodził się w bólach, to właściwie nie powiedzieć nic. W ostatnich tygodniach kibice z Kalmar za sprawą swoich zawodniczek przeżyli bowiem taki rollercoaster, że największa i najbardziej niebezpieczna kolejka górska w kalifornijskim parku rozrywki nie zapewniłaby im podobnych emocji. Zacznijmy jednak naszą opowieść od początku, czyli od kompletnie nieudanego sezonu 2016, po którym w klubie rozpoczęto proces dogłębnej analizy i wyciągania wniosków. Od początku było jasne, że nawiązanie wyrównanej walki z lokalnym rywalem z Växjö na dystansie 26 kolejek może okazać się niezwykle trudnym zadaniem, ale druga lokata na koniec rozgrywek wydawała się całkiem realną perspektywą i taki właśnie cel przyświecał w obecnych rozgrywkach piłkarkom z Kalmar. Wczesną wiosną, za sprawą rewelacyjnej serii Assi, stanął on na krótki moment pod znakiem zapytania, ale w Småland nikt nie wpadał z tego powodu w panikę, jakby przeczuwając, że fenomenalny beniaminek zza koła podbiegunowego prędzej czy później złapie delikatną zadyszkę. Jak się okazało, takie rozumowanie było jak najbardziej słuszne i na półmetku zmagań Kalmar względnie komfortowo rozsiadł się w fotelu wicelidera.

Wszystko, co najbardziej emocjonujące, wydarzyło się jednak jesienią. Przetrzebiona kontuzjami i niepotrafiąca odnaleźć swojego rytmu drużyna Jonassa Walfridssona w czterech wrześniowych meczach zdołała ugrać zaledwie jeden punkt, dostając przy okazji prawdziwą lekcję gry w piłkę od broniącego się przed spadkiem Sundsvall. Bardziej niż porażka 2-7 na niezdobytym od początku roku Gröndal bolała jednak całkowita nieporadność zawodniczek w niebieskich koszulkach, które na tle chociażby takiej Ajary Nchout wyglądały jak początkujące adeptki futbolu. Co gorsza, nastrojów po ciężkim nokdaunie nie poprawiły ani derbowa klęska z Växjö (0-5), ani pechowy remis w Falkenbergu i na tamten moment awans do Damallsvenskan wydawał się niesamowicie odległym marzeniem. Tym bardziej, że coraz dalej w tabeli zdawał się odjeżdżać punktujący jesienią z niezwykłą regularnością stołeczny AIK. W połowie października, piłkarki z Kalmar czekał mecz na własnym boisku z niemal zdegradowanym już Östersundem i każdy inny wynik jak zwycięstwo gospodyń w praktyce zamykał im drogę do krajowej elity. Do 71. minuty spełniał się właśnie ów czarny scenariusz, gdyż po golu Rexhi to przyjezdne prowadziły 1-0, ale dwa trafienia niezawodnej w tym sezonie Amandy Fredriksson (to drugie już w doliczonym czasie gry) były początkiem kolejnego zwrotu akcji w tej niesamowitej opowieści. Od tej pory zawodniczki z Gröndal były juz bowiem bezbłędne (choć zwycięstwo w Alingsås trzeba było wręcz wyszarpać), a AIK oraz Assi zaczęły w kompletnie niewytłumaczalny sposób seryjnie gubić punkty w starciach w rywalkami walczącymi już tylko i wyłącznie o lepsze samopoczucie przed kolejnym sezonem. Efekt? Feta w Kalmar, smutek w Sztokholmie i w Risögrund.

Gdyby pokusić się o wybór jednego obrazka, który najbardziej trafnie podsumowałby tegoroczną, ligową drogę piłkarek ze Småland, większość z obserwatorów Elitettan z pewnością postawiłoby na radość Fredriksson po przywoływanym już wcześniej golu na 2-1 w starciu z Östersundem. Decyzja ta byłaby zresztą całkowicie uzasadniona, gdyż wkład byłej napastniczki Jitexu w wywalczenie awansu dla Kalmar jest absolutnie niepodważalny, ale ciesząc się wraz z zawodniczkami znad Bałtyku, warto przywołać jeszcze kilka takich niezapomnianych stopklatek. Interwencja Lovisy Johansson w czerwcowej batalii na dalekiej Północy, niezwykle cenne trafienie Erin Gunther w tym samym meczu, wszystkie ważne przechwyty Elin Bergkvist oraz Elsy Karlsson, Valerie Obita w pojedynkę zapewniająca zwycięstwo nad Umeå, kontuzja Mathildy Johansson Prakt, czy wreszcie wskakująca w decydującym momencie na pozycję defensywnej pomocniczki Sofia Olsson, która niespodziewanie chyba nawet dla samej siebie spisała się w nowej roli po mistrzowsku – bez tych wszystkich momentów, prawdopodobnie nie wypowiadalibyśmy w tej chwili tej formułki. Ale ponieważ wszystko to miało miejsce, to nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć wspaniałej zabawy i oficjalnie zakomunikować:

IFK Kalmar – witamy w Damallsvenskan!

22. kolejka – zapowiedź

Jest na świecie taka liga, w której lider przegrywa u siebie 0-6 z drużyną, która tydzień wcześniej sama przyjęła pięć goli od zespołu rozpaczliwie broniącego się przed spadkiem.

Jest na świecie taka liga, w której klasyfikację strzelczyń z przewagą dziesięciu goli nad wiceliderką wygrywa piłkarka klubu, który przed ostatnią serią spotkań nie ma już jakichkolwiek szans na utrzymanie (dla porządku dodajmy, że owa wiceliderka z kolei reprezentuje drużynę znajdującą się tuż nad kreską).

Jest na świecie taka liga, która wyrównanymi i pełnymi zwrotów akcji meczami raczy nas nie od święta, a w każdy weekend.

Jest na świecie taka liga, w której gol Deyny Castellanos z Kamerunem rzadko kiedy miałby szansę zostać chociażby najpiękniejszym golem kolejki, o większych zaszczytach nawet nie wspominając.

Wreszcie, jest na świecie taka liga, w której może nie zobaczymy Lyonu czy Wolfsburga, ale za to regularnie przeżywać będziemy emocje, których w takich ilościach nie dostarczą nam nawet Ada Hegerberg do spółki z Pernille Harder.

Powyższa wyliczanka nie wyczerpuje rzecz jasna tematu podstawowych zalet Damallsvenskan, ale nawet ona w zupełności wystarcza, aby uzmysłowić sobie, że jutro zakończy się coś, czego brak może nam przez najbliższe miesiące naprawdę mocno doskwierać. Zanim jednak piłkarki rozjadą się na zasłużone urlopy (lub zgrupowania reprezentacji narodowych), poznamy jeszcze rozwiązania ostatnich zagadek sezonu 2017 w szwedzkiej piłce. Czy Viktor Eriksson podsumuje niezwykle udany okres pracy w Eskilstunie trzecim kolejnym medalem? Kto wygra batalię na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie, której stawką jest nie tylko czwarta lokata na koniec sezonu, ale również rozstawienie w fazie grupowej Pucharu Szwecji? W którym miejscu zatrzyma się strzelecki licznik Tabithy Chawingi? Czy po prawie dwóch dekadach spędzonych w najwyższej klasie rozgrywkowej Örebro będzie w stanie godnie pożegnać się z pierwszoligową piłką? Jak zakończą się dwa niesamowicie frapujące, korespondencyjne rywalizacje w Elitettan (Kalmar z AIK o awans do ekstraklasy oraz Böljan z Holmalund o pozostanie na szczeblu centralnym)? Cóż, generujące najwięcej wyświetleń i kliknięć rozstrzygnięcia być może już za nami, ale – jak widać – lista klubów grających jutro o naprawdę wysoką stawkę wciąż jest całkiem długa. Myślę jednak, że nawet jeśli los któregokolwiek z nich nie spędza wam snu z powiek, i tak warto spędzić najbliższą niedzielę razem ze szwedzką piłką. Chociażby z tego powodu, że gdy wybrzmi ostatni gwizdek, na kolejne takie emocje będziemy musieli czekać kilka długich miesięcy. Te ostatnie godziny ligowego grania naprawdę warto wykorzystać więc do maksimum.

omg22_1

omg22_2

omg22_3

omg22_4

omg22_5

omg22_6

Zagrały jak umiały

hurtigs-mal-ger-lfc-slaglage

Fot. Stefan Jerrevång

Nastroje szwedzkich kibiców przed pierwszą, listopadową środą z Ligą Mistrzyń nie mogły być optymistyczne. Oba kluby reprezentujące Damallsvenskan w Europie regularnie, przez całą rundę jesienną dostarczały im bowiem coraz to nowe powody do niepokoju. W Rosengård mieliśmy zamieszanie na ławce trenerskiej, zawirowania z Erin McLeod, czy wreszcie rekordową passę ligowych meczów bez zwycięstwa, w Linköping – cotygodniowe męczarnie przerywane pojedynczymi błyskami Hurtig, Asllani, czy Minde, spuentowane na koniec wstydliwym 0-6 z Eskilstuną. Trudno było więc w takich okolicznościach oczekiwać, że prasko-londyński test wypadnie spektakularnie, ale mimo wszystko nie brakowało takich, którzy wierzyli, że dziś wieczorem na boiskach Czech i Anglii będziemy świadkami wielkiego odrodzenia szwedzkiej piłki klubowej. Niestety, logika tym razem wygrała z entuzjazmem, a oba kluby pokazały mniej więcej tyle, na ile je po prostu na ten moment stać.

Jako pierwsze zaprezentowały się nam mistrzynie z Linköping, które na mocno zroszonej deszczem murawie praskiej Generali Areny zremisowały 1-1 z miejscową Spartą. Mecz w stolicy Czech długimi fragmentami przypominał październikowy wyjazd ekipy Kima Björkegrena na Cypr, gdyż szczególnie w pierwszej połowie znów to gospodynie sprawiały wrażenie drużyny bardziej zainteresowanej strzelaniem goli. Na szczęście, większość ofensywnych akcji prażanek traciła impet w okolicach szesnastego metra przed bramką Cajsy Andersson, dzięki czemu do szatni obie drużyny udały się przy wyniku bezbramkowym. Ambitna postawa Sparty została jednak wynagrodzona tuż po przerwie. gdy Kylie Allyssa Strom strzałem z rzutu wolnego wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. W tamtej chwili stało się jasne, że aby myśleć o awansie do ćwierćfinału, Linköping musi zacząć strzelać, ale na szczęście zanim w grę mistrzyń Szwecji zdążyła się wkraść nerwowość, sytuację uspokoiła Lina Hurtig. Zdecydowanie najbardziej efektywna piłkarka LFC tej jesieni wykorzystała dokładne dogranie Nicoline Sørensen z prawego skrzydła i błyskawicznie wyrównała stan rywalizacji. Więcej goli kibice w Pradze już nie obejrzeli, choć w końcówce pod obiema bramkami dogodnych okazji absolutnie nie brakowało. Dla Sparty mecz wygrać mogły między innymi Staskova oraz doskonale znana szwedzkim kibicom Irena Martinkova, a dla Linköping Sørensen i Banusic, ale z bardzo dobrej strony pokazały się obie golkiperki, dzięki czemu starcie dwóch godnych siebie rywali zakończyło się ostatecznie wynikiem nierozstrzygniętym. Trzeba uczciwie przyznać, że z przebiegu gry absolutnie nie krzywdzi on żadnej ze stron.

Zdecydowanie trudniejsze zadanie czekało w środowy wieczór FC Rosengård, który o najlepszą ósemkę walczyć musiał z londyńską Chelsea. Już pierwszy kwadrans nie pozostawił najmniejszych wątpliwości co do tego, która z biegających po murawie stadionu w Kingston drużyn jest obecnie lepsza piłkarsko, ale pomimo kilku naprawdę dogodnych okazji dla gospodyń, na tablicy wyników wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. Pod bramką Rosengård kotłowało się nieustannie, szczęśliwie broniła Musovic, na linii ofiarnie interweniowała Landeka, ale futbolówka ani myślała wpaść do szwedzkiej bramki. Dopiero w 33. minucie wyboru nie pozostawiła jej Fran Kirby, która najpierw wsadziła na karuzelę Viggosdottir, a następnie uderzyła tak precyzyjnie, że Musovic nie miała najmniejszych szans na skuteczną reakcję. Biorąc pod uwagę obraz gry, 1-0 i tak wydawało się stosunkowo łagodnym wymiarem kary, a niezły pierwszy kwadrans drugiej połowy sprawił, że w Skanii na moment odżyły nadzieje na korzystne rozstrzygnięcie dwumeczu. Jedyny niezły fragment w wykonaniu wicemistrzyń Szwecji wyrównującego gola im jednak nie przyniósł (najbliżej szczęścia była Boye, ale błąd Lindahl naprawiła doskonale ustawiona na linii Millie Bright), a odpowiedź Chelsea okazała się piorunująca. Najpierw swój były klub pogrążyła jak zwykle imponująca dynamiką Bachmann, a dzieła zniszczenia dokonała po błędzie defensywy z Malmö Flaherty. Wicemistrzynie Anglii mogą oczywiście żałować, że przed przerwą nie potrafiły wykazać się równie wielką efektywnością, co w drugiej połowie, ale trzybramkowa zaliczka przez rewanżem w stolicy Skanii i tak wydaje się z ich perspektywy całkiem solidnym kapitałem, który – biorąc pod uwagę jesienną dyspozycję Rosengård – roztrwonić będzie niesamowicie trudno.

Już za tydzień oba szwedzkie kluby rozegrają spotkania rewanżowe. Początek meczu w Linköping zaplanowano na godzinę 18:00, a pojedynek w Malmö rozpocznie się 30 minut później.

Kadra na Francję

emma_holmgren2topp

Fot. Bildbyrån

Bez kontuzjowanych Jessiki Samuelsson oraz Johanny Rytting Kaneryd, a także zwolnionej z obowiązków reprezentantki ze względu na sprawy rodzinne Nilli Fischer, ale za to z powracającą po długiej rehabilitacji Sofią Jakobsson – tak w największym skrócie przedstawia się szwedzka kadra na zamykające obecny rok kalendarzowy towarzyskie starcie z Francją. Oprócz napastniczki Montpellier, nowymi zawodniczkami w ekipie Petera Gerhardssona są również Olivia Schough oraz Hanna Glas, które ostatni raz zakładały reprezentacyjny trykot jeszcze podczas kadencji Pii Sundhage. Nowy szkoleniowiec – jak sam zapowiada – zamierza wykorzystać listopadowe zgrupowanie do maksimum, a jednym z podstawowych celów będzie przyjrzenie się piłkarkom, z którymi nie miał okazji popracować przed meczami eliminacyjnymi i w tym właśnie gronie znalazły się defensorka oraz skrzydłowa Eskilstuny. Podobnie jak przed miesiącem, wśród powołanych przez Gerharssona zawodniczek znalazła się Julia Roddar ze zdegradowanego już Kvarnsveden, a jedyną potencjalną debiutantką wśród kadrowiczek jest Emma Holmgren, która tym samym została pierwszą przedstawicielką rewelacyjnego Hammarby w seniorskiej kadrze.

Kadra na Francję:

Bramkarki: Hilda Carlén (Piteå), Emma Holmgren (Hammarby), Hedvig Lindahl (Chelsea)

Obrończynie: Jonna Andersson (Linköping), Emma Berglund (PSG), Mia Carlsson (Kristianstad), Magdalena Eriksson (Chelsea), Hanna Glas (Eskilstuna), Amanda Ilestedt (Turbine), Linda Sembrant (Montpellier)

Pomocniczki: Petra Andersson (Eskilstuna), Kosovare Asllani (Linköping), Hanna Folkesson (Rosengård), Lina Hurtig (Linköping), Julia Roddar (Kvarnsveden), Elin Rubensson (Göteborg), Olivia Schough (Eskilstuna), Caroline Seger (Rosengård), Julia Spetsmark (Örebro)

Napastniczki: Marija Banusic (Linköping), Stina Blackstenius (Montpellier), Sofia Jakobsson (Montpellier), Fridolina Rolfö (Bayern)


Pojedynek z Francją czeka nas 27. listopada na stadionie w Bordeaux, natomiast cztery dni wcześniej w Göteborgu z tym samym rywalem zmierzy się będąca bezpośrednim zapleczem pierwszej reprezentacji kadra U-23. Poniżej pełna lista piłkarek powołanych na ten mecz przez duet Calle Barrling oraz Anneli Andersén:

Bramkarki: Matilda Haglund (Linköping), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Emelie Andersson (Örebro), Nathalie Björn (Eskilstuna), Anna Oskarsson (Linköping), Emma Pennsäter (Brøndby), Amanda Persson (Vittsjö), Lotta Ökvist (Piteå)

Pomocniczki: Tove Almqvist (Linköping), Fanny Andersson (Örebro), Filippa Angeldahl (Hammarby), Michelle De Jongh (Örebro), Malin Diaz (Eskilstuna), Nellie Lilja (Limhamn Bunkeflo)

Napastniczki: Anna Anvegård (Växjö), Madelen Janogy (Piteå), Loreta Kullashi (Eskilstuna), Mimmi Larsson (Eskilstuna)

Mistrzowskie Eskilstuna i AIK

F19-Guld-770x513

Fot. SvFF

Ostatnie dni przyniosły nam nie tylko starego-nowego mistrza Szwecji, komplet spadkowiczów z Damallsvenskan, czy zapowiedź najbardziej gorącej zimy na rynku transferowym. Końca dobiegły również zmagania w rozgrywkach młodzieżowych, które to od czasu gruntownej reformy w roku 2009 – ze względu na stale rosnący poziom oraz ciągłą profesjonalizację – całkiem słusznie cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Wśród szesnastolatek turniej finałowy zdominowały piłkarki stołecznego AIK, które już po raz czwarty (biorąc pod uwagę jedynie turnieje rozegrane już po wspomnianej reformie) okazały się najlepsze w tej kategorii wiekowej. Sztokholmianki najpierw zdemolowały w półfinale zawsze groźne Sunnanå (5-0), aby następnego dnia w identycznym stosunku pokonać w meczu o tytuł Jitex Möldnal. Oba spotkania przebiegały pod dyktando AIK w zasadzie od pierwszej do ostatniej minuty, a na szczególne wyróżnienie zasługuje postawa Elsy Törnblom oraz Hanny Lundkvist, które wraz z kapitanką Felicią Saving dołożyły największą cegiełkę do tego, że tytuł najlepszej drużyny Szwecji w kategorii U-16 po krótkiej przerwie powrócił do Sztokholmu.

Zdecydowanie bardziej wyrównana okazała się rywalizacja dziewiętnastolatek, w której to – podobnie jak przed rokiem – ostatecznie triumfowały młode piłkarki z Eskilstuny.  Zwycięstwo to nie przyszło jednak zawodniczkom United łatwo, gdyż zarówno w spotkaniu półfinałowym, jak i w finale, to rywalki jako pierwsze wychodziły na prowadzenie. W obu przypadkach losy meczu udało się jednak odwrócić, a dwie wygrane w stosunku 2-1 (kolejno z Växjö oraz z Umeå) w zupełności wystarczyły do tego, aby po raz drugi wywalczyć tytuł młodzieżowych mistrzyń Szwecji. Warto podkreślić, że rozegrany w Sztokholmie turniej finałowy stał na naprawdę wysokim poziomie, a decydujący pojedynek Eskilstuny z Umeå był wspaniałą reklamą piłki nożnej w juniorskim wydaniu. Oba zespoły stworzyły naprawdę świetne widowisko i szkoda jedynie tego, że gol, który ostatecznie przesądził sprawę mistrzowskiego tytułu, zdobyty został w dość kontrowersyjnych okolicznościach (zawodniczki z Västerbotten zasugerowały się błędną sygnalizacją asystentki Cecilii Ekwall, pozwalając Cornelii Ellefors na zdobycie bramki). Sytuacja ta w niczym nie umniejsza jednak osiągnięciu piłkarek United, ani samej Ellefors, która w pełni zasłużenie została wybrana najbardziej wartościową zawodniczką turnieju finałowego.


Komplet wyników turniejów Final Four:

AIK_SMguldF16_2017_2

Fot. SvFF

Kategoria U-16:

Półfinały:

Jitex Möldnal BK – IFK Norrköping DFK 2-1 (0-0)

AIK FF – Sunnanå SK 5-0 (3-0)

Finał:

AIK FF – Jitex Möldnal BK 5-0 (2-0)


Kategoria U-19:

Półfinały:

Eskilstuna United DFF – Växjö DFF 2-1 (0-1)

Umeå IK – IF Limhamn Bunkeflo 5-0 (1-0)

Finał:

Eskilstuna United DFF – Umeå IK 2-1 (0-0)