Witamy w Damallsvenskan – Kalmar

ifk-kalmar-116-e1474652604821

Fot. 24kalmar.se

Kalmar to bez wątpienia miasto historyczne, wszak to właśnie tutaj, wiele wieków temu, w zasadzie narodziła się Skandynawia. Kalmar to z całą pewnością również miasto niezwykle urokliwe, przez wielu nazywane najpiękniejszym nadbałtyckim ośrodkiem, a przecież w tej kategorii konkurencja jest całkiem spora. Dla nas jednak w tym momencie zdecydowanie najistotniejsze jest to, że od dziś Kalmar to także miasto pierwszoligowe – zwycięstwo miejscowej drużyny nad Assi jest bowiem równoznaczne z tym, że za rok na Gröndal zawita cała krajowa czołówka.

Powiedzieć, że sukces piłkarek ze Småland rodził się w bólach, to właściwie nie powiedzieć nic. W ostatnich tygodniach kibice z Kalmar za sprawą swoich zawodniczek przeżyli bowiem taki rollercoaster, że największa i najbardziej niebezpieczna kolejka górska w kalifornijskim parku rozrywki nie zapewniłaby im podobnych emocji. Zacznijmy jednak naszą opowieść od początku, czyli od kompletnie nieudanego sezonu 2016, po którym w klubie rozpoczęto proces dogłębnej analizy i wyciągania wniosków. Od początku było jasne, że nawiązanie wyrównanej walki z lokalnym rywalem z Växjö na dystansie 26 kolejek może okazać się niezwykle trudnym zadaniem, ale druga lokata na koniec rozgrywek wydawała się całkiem realną perspektywą i taki właśnie cel przyświecał w obecnych rozgrywkach piłkarkom z Kalmar. Wczesną wiosną, za sprawą rewelacyjnej serii Assi, stanął on na krótki moment pod znakiem zapytania, ale w Småland nikt nie wpadał z tego powodu w panikę, jakby przeczuwając, że fenomenalny beniaminek zza koła podbiegunowego prędzej czy później złapie delikatną zadyszkę. Jak się okazało, takie rozumowanie było jak najbardziej słuszne i na półmetku zmagań Kalmar względnie komfortowo rozsiadł się w fotelu wicelidera.

Wszystko, co najbardziej emocjonujące, wydarzyło się jednak jesienią. Przetrzebiona kontuzjami i niepotrafiąca odnaleźć swojego rytmu drużyna Jonassa Walfridssona w czterech wrześniowych meczach zdołała ugrać zaledwie jeden punkt, dostając przy okazji prawdziwą lekcję gry w piłkę od broniącego się przed spadkiem Sundsvall. Bardziej niż porażka 2-7 na niezdobytym od początku roku Gröndal bolała jednak całkowita nieporadność zawodniczek w niebieskich koszulkach, które na tle chociażby takiej Ajary Nchout wyglądały jak początkujące adeptki futbolu. Co gorsza, nastrojów po ciężkim nokdaunie nie poprawiły ani derbowa klęska z Växjö (0-5), ani pechowy remis w Falkenbergu i na tamten moment awans do Damallsvenskan wydawał się niesamowicie odległym marzeniem. Tym bardziej, że coraz dalej w tabeli zdawał się odjeżdżać punktujący jesienią z niezwykłą regularnością stołeczny AIK. W połowie października, piłkarki z Kalmar czekał mecz na własnym boisku z niemal zdegradowanym już Östersundem i każdy inny wynik jak zwycięstwo gospodyń w praktyce zamykał im drogę do krajowej elity. Do 71. minuty spełniał się właśnie ów czarny scenariusz, gdyż po golu Rexhi to przyjezdne prowadziły 1-0, ale dwa trafienia niezawodnej w tym sezonie Amandy Fredriksson (to drugie już w doliczonym czasie gry) były początkiem kolejnego zwrotu akcji w tej niesamowitej opowieści. Od tej pory zawodniczki z Gröndal były juz bowiem bezbłędne (choć zwycięstwo w Alingsås trzeba było wręcz wyszarpać), a AIK oraz Assi zaczęły w kompletnie niewytłumaczalny sposób seryjnie gubić punkty w starciach w rywalkami walczącymi już tylko i wyłącznie o lepsze samopoczucie przed kolejnym sezonem. Efekt? Feta w Kalmar, smutek w Sztokholmie i w Risögrund.

Gdyby pokusić się o wybór jednego obrazka, który najbardziej trafnie podsumowałby tegoroczną, ligową drogę piłkarek ze Småland, większość z obserwatorów Elitettan z pewnością postawiłoby na radość Fredriksson po przywoływanym już wcześniej golu na 2-1 w starciu z Östersundem. Decyzja ta byłaby zresztą całkowicie uzasadniona, gdyż wkład byłej napastniczki Jitexu w wywalczenie awansu dla Kalmar jest absolutnie niepodważalny, ale ciesząc się wraz z zawodniczkami znad Bałtyku, warto przywołać jeszcze kilka takich niezapomnianych stopklatek. Interwencja Lovisy Johansson w czerwcowej batalii na dalekiej Północy, niezwykle cenne trafienie Erin Gunther w tym samym meczu, wszystkie ważne przechwyty Elin Bergkvist oraz Elsy Karlsson, Valerie Obita w pojedynkę zapewniająca zwycięstwo nad Umeå, kontuzja Mathildy Johansson Prakt, czy wreszcie wskakująca w decydującym momencie na pozycję defensywnej pomocniczki Sofia Olsson, która niespodziewanie chyba nawet dla samej siebie spisała się w nowej roli po mistrzowsku – bez tych wszystkich momentów, prawdopodobnie nie wypowiadalibyśmy w tej chwili tej formułki. Ale ponieważ wszystko to miało miejsce, to nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć wspaniałej zabawy i oficjalnie zakomunikować:

IFK Kalmar – witamy w Damallsvenskan!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s