Echa losowania

Losowanie grup turnieju finałowego EURO 2017 już za nami, a z pełnego emocji dnia możemy wyciągnąć dwa podstawowe wnioski. Pierwszy z nich jest taki, że jeśli cała impreza wyglądać będzie równie efektownie jak dzisiejsza ceremonia, to na przełomie lipca i sierpnia czekają nas niezapomniane trzy tygodnie. Drugi natomiast, że Pii Sundhage kolejny raz dopisało nieprawdopodobne wręcz szczęście. Jasne, można się asekurować, że wcale nie będzie tak łatwo, poziom w Europie się wyrównał, a na dodatek rozpoczynamy z Niemcami. Fakty są jednak takie, że nie dość, że udało się nam uniknąć najgorszego scenariusza, w którym trafiamy do najbardziej wyrównanej grupy (naprawdę jest tu ktoś, kto chciałby zamienić się miejscami z Norwegią?), to jeszcze w ewentualnym ćwierćfinale nie możemy spotkać się z nikim z trójki Niemcy – Francja – Anglia. Autostrada do strefy medalowej? Aż tak daleko idących wniosków wyciągać nie zamierzamy, ale prawda jest taka, że mogło być zdecydowanie trudniej. Nadine Kessler miała dziś dla nas wyjątkowo łaskawą rękę.

Poniżej przedstawiamy sylwetki wszystkich grupowych rywalek reprezentacji Szwecji na EURO 2017 w takiej samej kolejności, w jakiej na holenderskich boiskach przyjdzie się nam z nimi zmierzyć:


Niemcy (mecz w Bredzie, 17. lipca)

germany

Fot. DFB

10. raz w finałach EURO

Mistrzynie Europy 1989, 1991, 1995, 1997, 2001, 2005, 2009, 2013

Bilans ze Szwecją: 18 zwycięstw, 7 porażek; bramki 49-32

Drużyna, która od ponad dwudziestu lat ani na moment nie oddała prymatu na Starym kontynencie, nie wymaga chyba specjalnej reklamy. Wprawdzie po zakończonych zdobyciem złotych medali Igrzyskach Olimpijskich w Brazylii kariery reprezentacyjne zakończyło kilka pierwszoplanowych postaci, ale – paradoksalnie – nie jest wcale wykluczone, że owe drobne przetasowania uczynią niemiecką kadrę jeszcze silniejszą. Nowa selekcjonerka Steffi Jones ma bowiem do dyspozycji liczną grupę wcale nie słabszych piłkarsko, a na dodatek głodnych wielkich zwycięstw zawodniczek, dla których holenderskie EURO może być niebywałą szansą na zaistnienie na dłużej w narodowej reprezentacji. W kontekście Die Mannschaft trudno również pisać o potencjalnych gwiazdach, bo tak naprawdę ekipa ta bez względu na personalne wybory Jones i tak składać się będzie wyłącznie z piłkarek światowej klasy. Nie jest jednak wykluczone, że turniej w Holandii należeć będzie do debiutującej w roli kapitanki Dzsenifer Marozsan, która z pewnością zechce poprowadzić zespół do obrony tytułu. Warto ponadto zwrócić baczną uwagę na Sarę Däbritz, gdyż ona – jeśli tylko będzie w optymalnej dyspozycji – może stać się jednym z objawień turnieju.


Rosja (mecz w Deventer, 21. lipca)

rfs

Fot. RFS

5. raz w finałach EURO

Faza grupowa 1997, 2001, 2009, 2013

Bilans ze Szwecją: 6 porażek; bramki 1-14

Choć zabrzmi to bardzo brutalnie, piłkarską reprezentację Rosji można spokojnie nazwać reprezentacją, która nikogo w kraju nie obchodzi. Ot, jest bo jest, ale gdyby nagle przestała istnieć, to najpewniej nie dostrzeżono by jej nieobecności. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, sam awans do Rosjanek do finałów można byłoby uznać za sukces, gdyby nie jeden drobny szczegół polegający na tym, że w eliminacjach drużyna Jeleny Fominy była po prostu silna słabością rywalek. W zdecydowanie najsłabszej z kwalifikacyjnych grup straciła punkty miedzy innymi z Węgrami (!) i Turcją (!!), a zajęcie drugiego miejsca możliwe było tylko dlatego, że prezentujący jeszcze niższy poziom rywalki nie potrafiły tych potknięć wykorzystać. Aż trochę szkoda, że właśnie w tak nieciekawym dla rosyjskiego futbolu okresie przyszło występować w kadrze dwóm piłkarkom, o których latem 2017 może zrobić się głośno na kontynencie. Nadieżda Karpowa i Margarita Czernomyrdina na co dzień reprezentują barwy stołecznego Czertanowa, gdzie udało im się stworzyć niesamowity duet. Obie młode, obie niesamowicie utalentowane, choć zarówno na boisku, jak i poza nim są niczym ogień i woda. Dla nich ten turniej może zakończyć się osobistym zwycięstwem nawet w przypadku braku sukcesu reprezentacji. I dobrze, bo na ten sukces po prostu zasługują.


Włochy (mecz w Doetinchem, 25. lipca)

"Italy v Northern Ireland - UEFA Women's Euro 2017 Qualifier"

Fot. FIGC

11. raz w finałach EURO

Wicemistrzynie Europy 1993, 1997

Bilans ze Szwecją: 2 zwycięstwa, 4 remisy, 15 porażek; bramki 11-40

Stałe bywalczynie Mistrzostw Europy w ostatnich latach nie potrafią nawiązać do sukcesów sprzed dwudziestu lat, bo o jeszcze wcześniejszej erze, w której Italia była piłkarską potęgą przez grzeczność w tym miejscu nie wspominamy. Na Półwyspie Apenińskim oczywiście wierzą, że właśnie podczas holenderskiego EURO karta w końcu się odwróci, ale na osiem miesięcy przed rozpoczęciem turnieju widzimy stosunkowo mało racjonalnych przesłanek na poparcie tej tezy. Krytycy drużyny prowadzonej przez Antonio Cabriniego często zarzucają jej zbyt archaiczny styl i momentami trudno się z tymi zarzutami nie zgodzić. Własnego stylu piłkarki Italii nie potrafią pokazać szczególnie wtedy, gdy przychodzi im zmierzyć się z mocnymi przeciwniczkami, a liczenie na błysk geniuszu już 33-letniej Melanii Gabbiadini to jednak bardzo krucha taktyka, po której ciężko spodziewać się w dłuższej perspektywie powodzenia.

Oczarowania i rozczarowania 2016

Czas na tradycyjny ranking największych oczarowań i rozczarowań zakończonego właśnie sezonu Damallsvenskan. Wybór jak zwykle nie był oczywisty, bo – co warto przypomnieć – nie chodzi tu o wskazanie najlepszych/najgorszych piłkarek ligi w 2016 roku, a tych, które swoją postawą na boisku najbardziej nas na plus lub na minus zaskoczyły. Zacznijmy być może trochę nietypowo, bo od wyróżnień pozytywnych; poznajcie szwedzkie oczarowania 2016:

ocz

Nie wiem, czy nazwisko zwyciężczyni rankingu jest dla was zaskoczeniem, ale tak naprawdę trudno o lepszą kandydatkę. Wszyscy, łącznie z samą zainteresowaną, zdajemy sobie sprawę, że Ella Masar znalazła się w Malmö trochę z przypadku, gdyż to Eric McLeod była dla klubu ze Skanii głównym celem transferowym. Amerykanka absolutnie nie zraziła się jednak tym, że sprowadzano ją w nieco innej roli i szybko stała się najlepszą – obok Marty i Liny Nilsson – piłkarką wicemistrzyń Szwecji. Masar nie tylko z niebywałą regularnością zapisywała się swoimi golami w meczowych protokołach, ale przede wszystkim dała klubowi coś absolutnie unikalnego: determinację i charakter, z którego słynęła także podczas występów w USA. Możemy się tylko cieszyć, że tak niesamowita zawodniczka trafiła do Szwecji i czuje się tu tak dobrze, że właśnie w Malmö chce kontynuować karierę.

Czy Pernille Harder może nas jeszcze czymś oczarować? Przecież już poprzednie dwa sezony w wykonaniu duńskiej piłkarki Linköping były po prostu wyśmienite. Tym razem Harder wskoczyła jednak na poziom osiągalny jedynie dla jednostek wybitnych i – co godne podkreślenia – utrzymywała się na nim aż do końca rozgrywek. Równie udane miesiące ma za sobą jej klubowa koleżanka Jonna Andersson, która pokazała, że wśród legitymujących się szwedzkim paszportem nominalnych lewych obrończyń jest na ten moment numerem jeden. Jeśli uda jej się w kolejnych latach utrzymać ten trend, to właśnie sezon 2016 będziemy wspominać jako ten, w którym przeskoczyła z poziomu ligowego na reprezentacyjny.

Johanna Rytting Kaneryd jeszcze rok temu była piłkarką Älta, czyli klubu balansującego na granicy drugiej i trzeciej ligi. Do Djurgården przychodziła jako wielki talent, ale chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że wystrzeli on tak szybko i z tak wielką mocą. Inną młodą zawodniczką, która nie aklimatyzowała się przesadnie długo w ekstraklasie była Ellen Löfqvist. Zimą 2015 osiemnastoletnia pomocniczka zamieniła trzecioligowe Sundsvall na Piteå i z miejsca stała się ważnym elementem boiskowej układanki Stellana Carlssona.

Dla Örebro oraz Vittsjö zakończony właśnie sezon był bez wątpienia rozczarowujący, ale zdecydowanie najmniejsza w tym wina Julii Spetsmark i Emmi Alanen. Obie wspomniane zawodniczki, choć przed sezonem nie były obsadzane w roli gwiazd swoich zespołów, skutecznie przyćmiły bardziej eksponowane koleżanki i mogą tylko żałować, że reszta drużyny nie dostroiła się do ich poziomu. Jakimś pocieszeniem dla prawoskrzydłowej Örebro mógł być za to październikowy debiut w kadrze, na który w tym roku zasłużyła jak mało kto.

W dziesiątce nie mogło także zabraknąć miejsca dla Meghan Toohey, absolwentki Uniwersytetu Michigan, która szczególnie w pierwszej fazie sezonu udowodniła, że także bezpośrednio z rozgrywek NCAA można pozyskać niezwykle wartościową i kompletną piłkarkę. Wyróżnienie należy się również wyciągniętej gdzieś z trybun Tunavallen Felicii Karlsson, która jest kolejnym żywym przykładem na to, że możemy śmiało nazwać Piteå prawdopodobnie najlepszą na tym kontynencie kliniką złamanych karier. Zestaw uzupełnia jeszcze jeden wybitny talent – wychowana w Szwecji była młodzieżowa reprezentantka Francji ormiańskiego pochodzenia, czyli po prostu Annahita Zamanian. Niewykluczone, że niezwykle barwną historią jej życia niebawem zainteresują się piłkarscy eksperci z całego świata.

rozcz

Teraz czas na tę znacznie mniej przyjemną część listy, którą otwiera w tym roku Jenny Hjohlman. Napastniczka Umeå była oczywiście trapiona przez kontuzje, ale nawet to nie usprawiedliwia aż tak fatalnego sezonu w jej wykonaniu. Liczby wprawdzie często bywają mylące, ale w tym przypadku są one niestety najlepszym możliwym podsumowaniem postawy Hjohlman. Zero goli, jedna asysta, jedna żółta kartka, dwa niewykorzystane rzuty karne i w końcu spadek do Elitettan – z takim dorobkiem zakończyła sezon piłkarka, którą jeszcze trzy lata temu nie bez przyczyny nazywano potencjalną następczynią Lotty Schelin w reprezentacji Szwecji.

Nkemjika Ezurike oraz Ngozi Okobi miały być twarzami nowego Vittsjö, ale najwyraźniej aklimatyzacja na wsi położonej nieopodal Hässleholm przebiegła na tyle niepomyślnie, że obie kończyły sezon w roli rezerwowych. Kanadyjka trafiła do siatki rywalek na inaugurację sezonu i … to byłoby na tyle, zaś Nigeryjka – choć ambicji nie można było jej odmówić – w niczym nie przypominała piłkarki, która latem 2015 raz po raz ośmieszała szwedzką defensywę podczas pamiętnego meczu w Winnipeg. Szczególnie Okobi jest jednak z pewnością zawodniczką, w której drzemie niebywały potencjał, więc na pewno warto dać jej drugą szansę.

Choć kadra Mallbacken raczej nie mogła zrobić specjalnego wrażenia na nikim, kto posiada przynajmniej minimalną wiedzę o futbolu, to jednak od 100-krotnej reprezentantki Nowej Zelandii mogliśmy oczekiwać, że w tym towarzystwie to właśnie ona w naturalny sposób spróbuje zostać liderką. Niestety, nie dość, że Kirsty Yallop takiej inicjatywy nawet nie podjęła, to gdzieś po drodze z Brisbane zatraciła jeszcze swój największy atut, jakim były perfekcyjnie egzekwowane stałe fragmenty gry. Transfer nie wyszedł także na dobre Elin Johansson, która po przeprowadzce z Piteå do Örebro tak bardzo popadła w przeciętność, że dziś już chyba nikt nie pamięta, jak po fenomenalnym występie przeciwko Linköping całkiem poważnie rozważaliśmy jej kandydaturę w perspektywie kadry.

Każdy szanujący się ligowy hegemon ma w swoim składzie przynajmniej jedną wybitną piłkarkę ofensywną. I tak: w Lyonie króluje Ada Hegerberg, w Paryżu Monachium podziwiają Vivianne Miedemę, a w Wolfsburgu Alexandrę Popp. W Malmö podobną rolę spełniać miała Gaelle Enganamouit, ale fatalny uraz Kamerunki sprawił, że w większości spotkań, trochę z konieczności, najbardziej wysuniętą zawodniczką Rosengård była Natasza Andonowa. Niestety, Macedonka, którą w poprzednich latach oglądaliśmy w znacznie lepszej dyspozycji, nie potrafiła skutecznie wywiązać się w powierzonego jej zadania, czego efekt widzimy od razu, gdy spojrzymy na końcową tabelę.

Nie od dziś wiemy, że w Damallsvenskan istnieje problem z bramkarkami. Błąd popełniony przez piłkarkę grającą na tej pozycji zawsze boli podwójnie, więc wydawałoby się, że szczególnie kluby z dolnych rejonów tabeli powinny bardzo uważnie selekcjonować potencjalne kandydatki. W Sunne najwyraźniej wyszli jednak z innego założenia i następczyni Jennifer Falk postanowili szukać w Szkocji. Oczywiście, nikt nie miał prawa oczekiwać sprowadzenia do Värmland Ashlyn Harris czy Alyssy Naeher, ale jednak trudno uwierzyć w to, że właśnie Lee Alexander była najlepszą z dostępnych opcji. Nieco innym przypadkiem jest Adelaide Gay, która spisywała się całkiem poprawnie dopóki reprezentowany przez nią klub występował w Elitettan. Po awansie do pierwszej ligi szybko okazało się, że bramkarka mierząca 166 centymetrów musi być naprawdę wybitna, aby z powodzeniem grać na tym poziomie. Gay – jak powszechnie wiadomo – wybitna niestety nie jest i może być to jedna z przyczyn, dla których Kvarnsveden przez cały sezon nie zagrał choćby jednego ligowego meczu na zero z tyłu.

Zestawienie zamykają dwie piłkarki, które nie mają za sobą całkowicie nieudanego sezonu, ale trzeba otwarcie przyznać, że oczekiwaliśmy od nich znacznie lepszej postawy. Faith Ikidi ma za sobą najsłabszy rok od czasu, gdy sześć lat temu po raz pierwszy pojawiła się w Piteå. Często porównywana do skały nie do przejścia nigeryjska defensorka tym razem nie była aż tak pewnym punktem swojego zespołu. Po najlepszym w karierze sezonie 2015 regres zanotowała także Olivia Schough. Ta niezwykle dynamiczna piłkarka tradycyjnie imponowała szybkością i wolą walki, czyli cechami, które od zawsze są jej dwoma największymi atutami, ale na innych polach przegrywała wewnątrzklubową rywalizację z Larsson i Banusic.

Siedem pytań o ligę

Koniec sezonu to oczywiście czas licznych pytań i odpowiedzi, a więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko postarać się wyjaśnić dlaczego na szwedzkich boiskach w ostatnich miesiącach zobaczyliśmy to, co zobaczyliśmy.

ume3

Fot. Bildbyrån

Dlaczego mistrzem został Linköping? Zwycięstwo klubu z Östergötland  to przede wszystkim nagroda za cierpliwość i konsekwencję w trzymaniu się raz obranej wizji rozwoju klubu. W tekście przybliżającym historię LFC szerzej opisywaliśmy okoliczności, które sprawiły, że mniej więcej cztery lata temu w Linköping postawiono na likwidację kominów płacowych i budowę kadry w oparciu o dwa filary (największe talenty piłki nordyckiej plus solidne zawodniczki z pierwszoligowym doświadczeniem). Na początku trzeba było wprawdzie potracić kilka punktów, ale i ta lekcja nie została zmarnowana i w ostatnich miesiącach to drużyna Martina Sjögrena udzielała ligowym rywalkom lekcji z zakresu wygrywania.

Dlaczego Rosengård stracił tytuł? Przed sezonem wydawało się, że klub z Malmö w zasadzie nie ma z kim przegrać, ale boisko dość brutalnie rozprawiło się z mistrzowskimi aspiracjami szwedzkiej drużyny gwiazd. Na to, że próba obrony mistrzowskiego tytułu zakończyła się fiaskiem złożyło się wiele czynników, a jednym z nich była z pewnością słabsza niż oczekiwano postawa formacji ofensywnej. Poważna kontuzja kreowanej na największą gwiazdę ligi Enganamouit, a także permanentne problemy ze zdrowiem Schelin sprawiły, że na pozycji wysuniętej napastniczki w większości spotkań grała Natasza Andonowa, a Macedonka w formie z obecnego sezonu z pewnością nie jest dobrą opcją dla zespołu mającego ambicje sięgające najlepszej czwórki w Europie.

Czy Umeå musiało spaść? Powiedzmy sobie szczerze – nawet biorąc poprawkę na niebywałą wręcz plagę kontuzji, w Västerbotten można było uniknąć najgorszego scenariusza. Jednak gdy w klubie szwankować zaczyna nawet komunikacja na linii zarząd – drużyna, w połowie rozgrywek zwalnia się trenerkę bez słowa wyjaśnienia, a część kadry grozi z tego powodu strajkiem, to ciężko o dobry klimat dla walki o cokolwiek. Wydaje się, że okresem, który definitywnie przesądził o degradacji siedmiokrotnych mistrzyń kraju był początek rundy jesiennej. Apogeum fatalnej gry wypadło akurat na mecz w Vittsjö i jeśli któraś z piłkarek Umeå będzie na tyle odważna, że zdecyduje się go jeszcze kiedyś obejrzeć, to z pewnością nie rozpozna na murawie ani siebie, ani żadnej z klubowych koleżanek.

Jak utrzymało się Kvarnsveden? Nie będzie wielkiej przesady w stwierdzeniu, że drużyna z Dalarny do pierwszej ligi wjechała na plecach Tabithy Chawingi, więc wszyscy siłą rzeczy zastanawialiśmy się, czy napastniczka z Malawi także w Damallsvenskan będzie w stanie pociągnąć swój zespół do sukcesu. Sama zainteresowana mówiła, że w debiutanckim sezonie chciałaby strzelić 15 goli i … trafiła w punkt! Sympatycy beniaminka z Borlänge martwili się, że mogą stracić Chawingę w letnim okienku transferowym, ale nie dość, że udało się zatrzymać największą gwiazdę, to jeszcze po raz pierwszy otrzymała ona dodatkowe wsparcie w postaci Weimer oraz Addo. W tym momencie stało się jasne, że za rok także będziemy przeprowadzać pierwszoligowe relacje z Ljungbergsplanen.

Kiedy Piteå przestanie zachwycać? Owszem, ekipie Stellana Carlssona poświęcamy w ostatnich latach sporo miejsca, ale przecież nie można nie pochylić się nad takim fenomenem. Pokażcie nam drugą taką drużynę (może być z dowolnego kraju na świecie), która pomimo tego, iż jest sukcesywnie osłabiana, z sezonu na sezon wykręca coraz lepsze wyniki, odkrywając przy tym dla wielkiej piłki mnóstwo nowych nazwisk. Nie inaczej było w zakończonych właśnie rozgrywkach: w miejsce absolutnie kluczowych dla ubiegłorocznego sukcesu Hammarlund, Appelqvist, Pettersson i Johansson sprowadzono piłkarki m.in. z klubów Elitettan, trzecioligowego Sundsvall czy rezerw Eskilstuny, a złożona z nich drużyna jeszcze na kwadrans przed zakończeniem ostatniej kolejki miała realne szanse na podium! Ostatecznie skończyło się na czwartym miejscu, ale nie sądzimy, żeby w Piteå ktokolwiek chodził z tego powodu zmartwiony.

Jak zmienia się pierwszoligowa geografia? Wspomniany powyżej sukces Piteå jest tym bardziej cenny, że w ostatnich latach drużyny z północnej i środkowej części kraju znajdują się w całkowitym odwrocie. Z ekstraklasą pożegnały się Umeå oraz Mallbacken, po raz pierwszy od wielu lat na szczeblu centralnym nie obejrzymy niezwykle utytułowanego Sunnanå i doskonale widać, że liczba drużyn z miast położonych na północ od Sztokholmu w dwóch najwyższych klasach rozgrywkowych sukcesywnie się zmniejsza. Jest to rzecz jasna pokłosie trendu, który możemy zaobserwować obecnie w całej Europie i z którego jednoznacznie wynika, że w dzisiejszej rzeczywistości zdecydowanie najlepsze perspektywy dla futbolu są w większych ośrodkach, a także tam, gdzie można liczyć na sporą przychylność lokalnych sponsorów. Nie jest wielkim sekretem, że akurat w Szwecji w znacznie korzystniejszej sytuacji znajdują się ekipy z Południa, a fakt, iż na przykład w Växjö otwartym tekstem mówią o planach sięgających Ligi Mistrzyń dobitnie pokazuje, że ten trend może się jeszcze pogłębić.

Czy Vittsjö wciąż będzie najbardziej znaną pierwszoligową wsią na świecie? Śmierć Caleviego Hämäläinena była z pewnością wielkim wstrząsem dla wszystkich związanych z klubem, ale doskonale wiemy, że życie nie znosi próżni. W związku z tym, najpierw trzeba było dokończyć sezon, a następnie zastanowić się nad przyszłością zespołu, na który chrapkę ma przynajmniej kilka większych ośrodków. Początkowo najwięcej mówiło się o przenosinach do Lund, następnie o tym, że drużynę całkowicie przejmie Hässleholm, ale na chwilę obecną najbardziej realny scenariusz to kontynuacja obecnego projektu bez konieczności relokacji. I całe szczęście, bo smutno byłoby żegnać się z charakterystycznym – szczególnie w warstwie muzycznej – klimatem pierwszoligowych spotkań na Vittsjö IP.


UWAGA! Wszystkich zainteresowanych bardziej szczegółową analizą sezonu 2016 w wykonaniu każdego z klubów zapraszam na grudniową serię artykułów, podczas której przez dwanaście kolejnych dni będziemy przyglądać się, jak tegoroczne rozgrywki wyglądały z perspektywy poszczególnych ekip. Dlaczego dopiero w grudniu? Powody są dwa. Po pierwsze, w najbliższych dniach w szwedzkiej piłce będzie sie działo tyle (losowanie grup EURO ’17, Liga Mistrzyń, finały MMŚ, gala SvFF), że to właśnie te wydarzenia koncentrować będą na sobie całą uwagę. Po drugie, grudzień to z definicji idealny miesiąc na wszelkiego rodzaju podsumowania, a ciekawa (mam nadzieję) lektura z pewnością umili zimowe wieczory.

Kolejny sezon za nami

W deszczowej scenerii zakończył się sezon 2016 w szwedzkiej piłce klubowej. Ostatni dzień ligowych zmagań obfitował w emocje, a wszystkim, którzy chcieliby raz jeszcze odświeżyć sobie wydarzenia ostatnich godzin sekunda po sekundzie zapraszam do przeczytania zapisu dzisiejszej relacji LIVE (pozostanie on dostępny przynajmniej przez kilkanaście najbliższych dni). Mam nadzieję, że w dość znacznym stopniu oddaje on dramaturgię sobotniego, listopadowego popołudnia na piłkarskich arenach.

Przyjdzie jeszcze czas, aby dokładnie podsumować zakończony właśnie sezon, a póki co warto przypomnieć sobie komplet wyników Damallsvenskan i Elitettan za rok 2016.

314 niezapomnianych meczów, z których każdy napisał własną historię, zawarte w dwóch, małych tabelkach:

dam1elit1

22. kolejka – zapowiedź

Tak to już jest, że koniec bardzo często wywołuje nostalgię. Wydaje się, że jeszcze nie tak dawno zastanawialiśmy się w jaki sposób z Damallsvenskan przywita się Tabitha Chawinga, czy Linköping będzie w stanie postraszyć murowane faworytki z Malmö i jak zaprezentują się kompletnie odmienione drużyny z Göteborga oraz Vittsjö, a tymczasem już za kilkanaście godzin znów będzie po wszystkim. Oczywiście, czekają nas jeszcze tej jesieni pucharowe ostatki i zapowiadające się niezwykle atrakcyjnie Młodzieżowe Mistrzostwa Świata, ale zegar odmierzający czas w rytm ligowych kolejek już jutro będziemy mogli odłożyć na półkę, z której zdejmiemy go dopiero wiosną. Zanim jednak na dobre się rozejdziemy, przyjdzie czas na ostateczne rozstrzygnięcia, gdyż – choć nowego mistrza znamy już od kilku tygodni – wiele klubów wciąż gra o niezwykle wysoką stawkę.

Mecz 22. kolejki bez wątpienia rozegrany zostanie w Kristianstad, gdzie drużyna prowadzona przez Elisabet Gunarsdottir podejmie Umeå w bezpośrednim starciu o pierwszoligowe być albo nie być. Zakładając, że w rozgrywanym równolegle pojedynku w Malmö nie dojdzie do trzęsienia ziemi, grającym na własnej (i do tego naturalnej!) murawie gospodyniom do pełni szczęścia wystarczy remis. Czy piłkarki z Vilans IP nie wystraszą się decydującej próby i postawią stempel na kopercie oznaczającej utrzymanie, spychając tym samym niezwykle utytułowany klub z Västerbotten w drugoligową otchłań? Przekonamy się już jutro.

Równie interesującą, choć korespondencyjną, batalię o trzecie miejsce stoczą Eskilstuna oraz Piteå. Póki co w lepszej sytuacji wydają się być piłkarki Viktora Erikssona, ale one w ostatniej serii spotkań udadzą się do Linköping, gdzie w tym roku jeszcze nikt nie wygrał. Na ewentualne potknięcie ubiegłorocznych wicemistrzyń kraju czeka Piteå, choć aby myśleć o brązowych medalach, podopieczne Stellana Carlssona muszą przede wszystkim wywalczyć komplet punktów na bardzo niewygodnym dla siebie terenie w Göteborgu. Oba kluby są nadzwyczaj zdeterminowane, aby ostatecznie być górą w walce o ligowe podium, więc możemy zakładać, że i tu emocji do ostatnich minut nie powinno zabraknąć.

Na pozostałych boiskach nie będzie aż tak wielkiej presji, ale jeśli ktoś ma możliwość wybrać się na pojedynek dwóch rewelacyjnych beniaminków lub starcie Örebro – Vittsjö, to nie powinien wahać się ani chwili. Po pierwsze – wszystkie cztery kluby mają w swoich kadrach piłkarki, których popisy zawsze ogląda się z największą przyjemnością. Po drugie – kolejna okazja, aby zobaczyć je w akcji nadarzy się dopiero za kilka miesięcy.

Oczywiście przypominamy, że jutro tuż po godzinie 14:00 startuje relacja LIVE, która minuta po minucie przekazywać będzie wydarzenia ostatniego dnia rozgrywek. Warto zajrzeć i … zostać aż do końca!