Czterdziesty raz o puchar

hgen

Młodzież z Hisingen robi tej wiosny furorę w lidze. Czy podbije również słynną Tele2 Arenę? (Fot. bkhacken.se)

Dzień narodowego święta, dwie mierzące niezwykle wysoko drużyny, efektowny, reprezentatywny stadion i wreszcie długo wyczekiwana jeszcze nie letnia, ale z pewnością wiosenna aura – czy można było wymarzyć sobie lepsze warunki do rozegrania czterdziestego w historii finału piłkarskiego Pucharu Szwecji? Okej, pewnie zawsze może być lepiej, ale tym razem chyba zgodzimy się co do tego, że i tak jest całkiem nieźle. Już w najbliższy wtorek po dwóch stronach murawy Tele2 Areny ustawią się zawodniczki Hammarby oraz Häcken. Dwa wielkomiejskie kluby, które jednak solidarnie cenią sobie lokalny patriotyzm i zdecydowanie bardziej niż z metropoliami wolą być kojarzone ze swoimi dzielnicami. Sympatycy Os nawet w jednej z przyśpiewek mocno akcentują fakt, że w żadnym wypadku nie powinniśmy nazywać ich kibicami z Göteborga. I zgodnie z życzeniem nie zamierzamy tego robić. Zanim jednak pucharowa karuzela po raz ostatni w edycji 2022-23 zacznie kręcić się na dobre, przyjrzymy się drodze obu ekip na Tele2 Arenę, historii finałowych batalii obu klubów, a także kluczowych aspektów, które mogą – choć zdecydowanie nie muszą – zrobić we wtorek różnicę. Södermalm czy Hisingen? Zielono-białe czy Żółto-czarne? Niech rozstrzygnie boisko, niech się dzieje widowisko!


Hammarby – droga do finału:

rd-hif

Lekko, łatwo i przyjemnie – te trzy słowa chyba najlepiej charakteryzują drogę podopiecznych trenera Pinonesa-Arce do czerwcowego finału. Żadnego rywala z Wielkiej Szóstki, osiemnaście strzelonych goli, stracony zaledwie jeden i to dopiero w półfinałowej rywalizacji z Piteå – te statystyki również pokazują, że Bajen były w pewnym sensie na ten awans skazane. Choć oczywiście nie zapominamy o tym, iż każde kolejne zwycięstwo trzeba było wybiegać na boisku, a Kanutte, Vinberg i Hamano swoją niewątpliwą, sportową klasę musiały jednak kilka razy udowodnić. I zrobiły to w naprawdę wielkim stylu, odprawiając przeciwniczki bez najmniejszych złudzeń na ewentualny sukces. To ostatnie nie dotyczy rzecz jasna wspomnianego starcia z Piteå, w którym to po wyrównującym trafieniu Anam Imo przez chwilę zrobiło się nerwowo. Lepsze przygotowanie motoryczne oraz dłuższa i zdecydowanie bardziej konkretna ławka rezerwowych sprawiły jednak, że końcówka należała wyłącznie do piłkarek Hammarby, które to przy akompaniamencie głośnych śpiewów zielono-białych trybun metodycznie dokładały kolejne pieczątki do niewątpliwego sukcesu, jakim okazał się pierwszy w tym wieku awans do finału Pucharu Szwecji.


Hammarby – historia finałowych potyczek:

Pięć finałów, dwa zwycięstwa i trzy porażki. Prosta matematyka podpowiada, że póki co Hammarby znajduje się w tej rubryce na minusie, ale ewentualne zwycięstwo we wtorek pozwoli ten stan rzeczy zmienić. Aby przywołać zwycięskie dla Bajen finały, trzeba cofnąć się do lat 1994-95, kiedy to sztokholmianki dwa razy z rzędu sięgały po kultowe trofeum. Oba te mecze były zresztą niesamowicie dramatyczne, choć w obu przypadkach obyło się ostatecznie bez dogrywek czy serii rzutów karnych. 17. września 1994 losy rywalizacji z Gideonsberg udało się odwrócić dopiero w drugiej połowie, gdyż przed ponad godzinę to rywalki kontrolowały przebieg wydarzeń na Bollmoravallen. Trafienia Karin Thorildsson oraz Angielki Karen Farley sprawiły jednak, że puchar pojechał koniec końców do stolicy. I jak się miało okazać – pozostał tam dłużej niż rok, gdyż rozegrany niemal dokładnie w rocznicę pierwszej wiktorii finał także okazał się dla Hammarby szczęśliwy. Tym razem na listę strzelczyń wpisała się jedynie Lilie Persson, ale ten jeden gol w zupełności wystarczył do tego, aby móc z uśmiechami na ustach pozować do pamiątkowego zdjęcia po zwycięskich mini-derbach przeciwko Älvsjo. Czy po niemal trzydziestu latach znów będziemy świadkami eksplozji radości piłkarek w charakterystycznych, zielono-białych strojach?


Hammarby – klucze do zwycięstwa:

Hammarby-Djurgården_2022-08-58

Anna Tamminen uratowała tej wiosny przynajmniej kilka punktów dla Hammarby (Fot. Roland Osbeck)

Fińska ściana – tylko w ostatnim miesiącu Anna Tamminen brawurowymi interwencjami skutecznie powstrzymała ofensywne zapędy rywalek z Djurgården, Rosengård i Kristianstad, trzykrotnie odbierając statuetkę dla najlepszej zawodniczki meczu. Wydaje się więc, że absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby 28-letnia golkiperka z Finlandii do listy swoich indywidualnych zdobyczy dopisała także rozpędzone liderki z Hisingen.

Dzieciaki mają głos – wiele mówi się ostatnimi czasy o fenomenie młodzieży z Häcken, ale i w Södermalm nie mają się w tej materii czego wstydzić. Co więcej, dziewiętnastoletnia Maika Hamano oraz niewiele tylko starsze od niej Vinberg, Sørbo, czy Kanutte szczególnie upodobały sobie Puchar Szwecji i to właśnie w ramach tych rozgrywek zdarzyło im się rozegrać swoje absolutnie najlepsze mecze. Starcie z Häcken będzie dla nich wszystkich pierwszym finałem tej rangi, ale jeśli możemy być czegoś w futbolu pewni, to chyba tego, że akurat na młodzież z południa Sztokholmu ów fakt podziałać może tylko i wyłącznie mobilizująco.

Czas liderek – Jonna Andersson, Madelen Janogy i Julia Roddar łącznie rozegrały zdecydowanie ponad sto meczów w barwach reprezentacji Szwecji, a i w piłce klubowej cała trójka ma już na koncie naprawdę istotne wyzwania. Równie istotne jest jednak to, że każda z wymienionych doświadczenie ma nie tylko w rozgrywaniu, ale i w wygrywaniu decydujących batalii. A to już za kilkadziesiąt godzin może okazać się niezwykle przydatne.

Dwunasty zawodnik – jeżdżą za swoją drużyną absolutnie wszędzie, bez względu na pogodę, niewygodny terminarz, czy jakiekolwiek inne niedogodności. Ich gromki śpiew słyszały już stadiony od Piteå po Malmö i chyba nadszedł już czas, aby posłuchać, jak najlepsi fani w kraju celebrują wywalczenie pierwszego od niemal trzech dekad trofeum. Bo jeśli istnieje w futbolu coś takiego jak sprawiedliwość, to chyba właśnie kibicom Hammarby należy się ona w pierwszej kolejności.


Häcken – droga do finału:

rd-bkh

Zaczęło się sympatycznie, ale im dalej w drabinkę, tym bardziej wzrastał poziom trudności. Aż w końcu trafili się dwaj rywale ze Skanii, którzy przynajmniej w teorii mieli stanowić nie lada wyzwanie dla drużyny trenera Vilahamna. Starcie z Vittsjö na zbyt wiele pytań nam jednak nie odpowiedziało, gdyż znajdująca się u progu piłkarskiej wiosny w ewidentnej rozsypce drużyna spod Hässleholm poprzeczkę zawiesiła zdecydowanie niżej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Zgoła inaczej wyglądał jednak rozegrany na Bravida Arenie półfinał przeciwko Kristianstad, a fani Pomarańczowych po dziś dzień zastanawiają się, jak potoczyłyby się losy rywalizacji, gdyby tuż przed przerwą Jordan Brewster wykorzystała rzut karny, podwyższając tym samym prowadzenie gościń na 2-0. Tego się już jednak nigdy nie dowiemy, gdyż trafienia Anny Anvegård oraz Stine Larsen (to ostatnie w trybie last-minute) sprawiły, że to w Hisingen mogą szykować się do siódmego w historii klubu finału. I bynajmniej nie zamierzają zadowalać się wyłącznie samym faktem uczestnictwa w tym mocno wyczekiwanym święcie szwedzkiego futbolu.


Häcken – historia finałowych potyczek:

Sześć finałów, cztery zwycięstwa i dwie porażki. Bilans jest więc zdecydowanie na plus, choć pewien fakt nieco mąci spokój fanów z Hisingen przed decydującą batalią. Sprawa wygląda bowiem niezwykle przejrzyście: póki co Häcken wygrywał każdy finał, w którym występował w roli gospodarza, a schodził z boiska pokonany zawsze, gdy przychodziło grać w roli gościa. Jakimś pocieszeniem w tym względzie może być jednak fakt, że tym razem miejscem rozegrania decydującego starcia będzie nie popularny Kanalplan (ligowy dom Hammarby), a zdecydowanie większa Tele2 Arena. Choć oczywiście to klub z Södermalm wciąż pozostaje nominalnym gospodarzem. Wracając do przeszłości, zdecydowanie najwięcej emocji dostarczyły fanom z Västergötland finały z lat 2011-12, kiedy to rok po roku drużyna z zachodniego wybrzeża mierzyła się z Tyresö. Za pierwszym razem do wyłonienia zwycięzcy niezbędne były rzuty karne, do których gospodynie doprowadziły dzięki wyrównującemu trafieniu Olivii Schough w 115. minucie gry. Dwanaście miesięcy później jedenastek nie trzeba było już wykonywać, gdyż w dogrywce celnie strzelała wyłącznie Marlene Sjöberg (autorką gola na 1-0 była wówczas Amerykanka Christen Press). Dwa pozostałe tytuły to już historie zdecydowanie bardziej świeże i zwycięskie finały przeciwko Kristianstad (2-1 w 2019) oraz Eskilstunie (3-0 w 2021).


Häcken – klucze do zwycięstwa:

Doświadczona Aivi Luik jest niezwykle ważnym punktem często bezbłędnej defensywy Häcken (Fot. Michael Erichsen)

Nie do złamania – jeśli przed dwa miesiące tracisz zaledwie dwa gole, to nie da się tego nazwać inaczej jak znakiem najwyższej, defensywnej jakości. Na przestrzeni kwietnia i maja sposób na skuteczne rozpracowanie obronnych zasieków z Hisingen znalazła wyłącznie Olivia Schough, ale ona akurat we wtorek na murawę Tele2 Areny nie wybiegnie. Pojawią się na niej za to Aivi Luik oraz Josefine Rybrink i z pewnością zrobią wiele, aby przed polem karnym Häcken znów pojawiła się tabliczka z napisem: Teren prywatny, nieupoważnionym wstęp wzbroniony.

Rosa gra w swojej lidze – czas na prostą (lub nie) zagadkę logiczno-matematyczną. Jeżeli do całkowitego uciszenia LF Areny w Piteå wystarczyły dziewiętnastolatce z Hisingen 184 sekundy, jeden strzał prawą i jeden lewą nogą, to ile czasu będzie ona potrzebować, aby podobny efekt uzyskać na Tele2 Arenie w Sztokholmie? Trochę żartujemy, ale fakty są takie, że wracająca tej wiosny po poważnej kontuzji piłkarka ewidentnie złapała formę życia, a dziesięć goli i siedem asyst (wliczając wszystkie rozgrywki) są jedynie najlepszym tego potwierdzeniem.

Wahadłowa niespodzianka – choć na papierze Häcken preferuje ustawienie z czwórką defensorek w linii, to zarówno operująca po prawej flance Hanna Wijk, jak i niezwykle eksplozywna Anna Sandberg doskonale odnajdują się w rolach klasycznych wahadłowych, a nawet skrzydłowych. To wszystko sprawia, że rywalki muszą mieć się na baczności od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty, gdyż zagrożenia nadchodzącego z bocznych sektorów boiska najzwyczajniej w świecie zlekceważyć nie można. Ci, którzy jednak spróbowali, pożałowali tego szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Clarissa szybka jak wiatr – przez lata o miano najszybszej piłkarki Damallsvenskan rywalizowały Linda Sällström z Felicią Rogic, ale transfer kanadyjskiej snajperki zdecydowanie tę hierarchię zaburzył. Szybkość swojej nowej zawodniczki zauważył oczywiście także trener Vilahamn i trochę z przypadku (poważny uraz Stine Larsen), a trochę nauczony własnym doświadczeniem na przełomie kwietnia i maja stworzył ofensywnego potwora. Czworokąt z ustawioną na szpicy Larisey był rozwiązaniem cokolwiek nieoczywistym, ale zdecydowanie okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę, a każdy upływający tydzień działa wyłącznie na korzyść coraz lepiej zgranego i doskonale rozumiejącego się na boisku kwartetu z Hisingen.


Puchar Szwecji – tabela zwycięzców:

hof


Puchar Szwecji 2022-23 – klasyfikacja strzelczyń:

skyt1

Drużyna miesiąca – maj

Bramkarka

may1

Rozpoczęła miesiąc z pozycji absolutnej bohaterki derbów przeciwko Djurgården, zakończyła go refleksową, ratującą bezcenny punkt interwencją w Kristianstad, a po drodze zdążyła jeszcze złamać serca wszystkim fanom mistrzyń z Rosengård. Całkiem niezłe osiągi, prawda? 28-letnia Finka w ostatnich tygodniach wskoczyła na pułap, na którym w całej dotychczasowej karierze jeszcze nie była, ale w Södermalm gorąco wierzą, że nie jest to wyłącznie stan przejściowy. A wiara ta wydaje się być oparta na naprawdę solidnych fundamentach.

Obrończynie

may2

Błyskotliwa i dynamiczna wahadłowa z Hisingen ani myśli zwalniać tempa i choć konkurencja akurat na tej pozycji okazała się być wyjątkowo mocna, to Sandberg wywalczonego w kwietniu miejsca nie oddała ostatecznie nikomu. Prawa flanka defensywy to z kolei królestwo Elin Rombing, gdyż przede wszystkim to jej kapitalna współpraca z Johanną Renmark sprawia, że beniaminek z Uppsali już teraz ma w dorobku więcej punktów niż w teorii miał mieć na koniec sezonu. Parę nagrodzonych stoperek wyróżnia przede wszystkim dobrze spożytkowane ogromne doświadczenie. 38-letnia Australijka zadbała o to, aby ekipa trenera Vilahamna zaczęła skutecznie kolekcjonować czyste konta, zaś współkapitanka Kristianstad perfekcyjnymi występami na nie do końca naturalnej dla siebie pozycji pozwoliła fanom ze wschodniej Skanii zapomnieć na chwilę o urazach Carlsson i Brewster.

Pomocniczki

may3

Jonasson i Andersson z pewnością nie zaliczają się do grona zawodniczek, których nazwiska przesadnie często pojawiają się w pomeczowych nagłówkach. Nie da się jednak ukryć, że to właśnie one dołożyły olbrzymią cegłę to tego, iż odpowiednio Växjö oraz Piteå znajdują się aktualnie właśnie w tym miejscu. I nie wątpimy, że tak wartościowych postaci w drugiej linii trenerom Unogårdowi i Carlssonowi zazdrości wiele koleżanek i kolegów po fachu. Obecność w jedenastce Rosy Kafaji to natomiast czysta formalność, a argumentację przemawiającą za tym wyborem bez większego trudu znajdziecie w podsumowaniu każdej z majowych kolejek.

Napastniczki

may4

Po Evelyn Ijeh obiecywano sobie w Växjö naprawdę wiele, ale wszyscy wiemy, jak to z takimi oczekiwaniami bywa. Szczególnie, jeśli w grę wchodzi przeskok z Elitettan do Damallsvenskan. Tutaj jednak nie tylko obyło się bez nieoczekiwanych rozczarowań, ale 21-letnia snajperka pokazała, że również i na tym poziomie potrafi jeszcze dołożyć od siebie coś ekstra. Choć sama zainteresowana z wrodzoną skromnością podkreśla, że ostatnie wyniki beniaminka ze Småland to wyłącznie zasługa konsekwentnej, zespołowej gry. Do sportowej jakości Anny Anvegård czy Olivii Schough przekonywać nie trzeba chyba nikogo, ale zwyczajnie miło obserwować, jak dwie zawodniczki po wielu futbolowych zakrętach tak po prostu tydzień w tydzień cieszą nas i przede wszystkim siebie równie efektowną, co efektywną grą.


may

Anna Tamminen (Hammarby) – Elin Rombing (Uppsala), Alice Nilsson (Kristianstad), Aivi Luik (Häcken), Anna Sandberg (Häcken) – Alexandra Jonasson (Växjö), Fanny Andersson (Piteå) – Anna Anvegård (Häcken), Rosa Kafaji (Häcken), Olivia Schough (Rosengård) – Evelyn Ijeh (Växjö)

Raz, dwa, trzy – lider w Hisingen

kafkaf

Rosa Kafaji od wielu tygodni imponuje fenomenalną formą (Fot. Bildbyrån)

Nie ma sensu zaklinanie rzeczywistości: za nami prawdopodobnie najmniej atrakcyjna piłkarsko kolejka Damallsvenskan w obecnej kampanii. Tyle dobrego, że akurat w ten weekend uwaga wielu kibiców naszej dyscypliny skupiona była na kończących się właśnie rozgrywkach topowych, europejskich lig, gdzie w rolach głównych wystąpiło zresztą wiele byłych i obecnych reprezentantek Szwecji. Jeśli zatem należycie do grona tych, którzy – oczywiście w drodze wyjątku – zdecydowali się poświęcić więcej uwagi mistrzowskiemu pożegnaniu Magdaleny Eriksson z Londynem lub długo wyczekiwanemu powrotowi Kosovare Asllani w zwycięskich derbach Mediolanu, to dobra wiadomość jest taka, że na rodzimym podwórku wcale nie macie tym razem aż tak wiele do nadrabiania. Choć nie jest również tak, że na szwedzkich stadionach nie działo się absolutnie nic. Ot, na przykład Linköping postanowił dostarczyć swoim kibicom nadprogramowych emocji i do przerwy przegrywał na własnym boisku z Kalmarem. Tak, wydaje się to absolutnie niewiarygodne, ale żadnej pomyłki bynajmniej tu nie ma. W drugiej połowie sprawy w swoje ręce postanowiła wziąć jednak Yuka Momiki, ale pomimo dwóch goli jej autorstwa fani LFC o komplet punktów w rywalizacji z czerwoną latarnią ligi drżeć musieli w zasadzie do ostatniej akcji meczu. A gdyby tylko Violah Nambi okazała się nieco bardziej precyzyjna, to kto wie, czy oto nie bylibyśmy świadkami największego piłkarskiego upsetu tej wiosny.

Sporo obiecywaliśmy sobie po potyczce lidera z wiceliderem, ale starcie na wypełnionej niemal po brzegi LF Arenie mocno rozczarowało. Nie mogło jednak być inaczej, skoro jedna drużyna na mecz właściwie nie dojechała i ku rozpaczy miejscowych kibiców mowa tu o gospodyniach. Podopieczne trenera Carlssona zderzyły się z rozpędzonym Häcken na tyle boleśnie, że w piątkowy wieczór nie potrafiły wykreować sobie choćby jednej dogodnej sytuacji, ani razu nie strzeliły w światło bramki Jennifer Falk, a jedyny tego dnia rzut rożny wywalczyły dopiero w 88. minucie gry. Kwadrans wcześniej czerwony kartonik obejrzał zresztą szkoleniowiec klubu z Norrbotten, który w taktycznej potyczce ze swoim vis-a-vis w osobie Roberta Vilahamna okazał się równie bezradny, co jego podopieczne na murawie. Gościnie z Västergötland pokazały za to, że z wypuszczonego w mało przyjemnych okolicznościach zwycięstwa z Rosengård udało się wyciągnąć właściwe wnioski, a zaproponowana przez sztab z Hisingen terapia okazuje się nadzwyczaj skuteczna. Kolejny już raz kapitalną formą błysnęła na lewej flance defensywy Anna Sandberg, okraszoną jeszcze jednym czystym kontem perfekcję zaprezentował nam duet stoperek Luik – Rybrink, ale największe show i tak zrobiła Rosa Kafaji. A potrzebowała do tego zaledwie 184 sekund, jednego fenomenalnego kopnięcia lewą nogą i jednego prawą. Dwa przepiękne gole najwyraźniej całkowicie odebrały zawodniczkom z LF Areny ochotę do gry, pierwsza w sezonie porażka Piteå stała się faktem, a Häcken – nawet grając w trybie nieco oszczędnościowym – bez większych problemów dowiózł bezpieczny wynik do końcowego gwizdka, dzięki czemu od teraz to Osy z Hisingen spoglądają z góry na goniący je ligowy peleton.

A co tam słychać u beniaminków? Växjö z Uppsalą strzeliły sobie wzajemnie po trzy prawidłowe gole, ale w meczowym protokole… zremisowały 2-2 i nic dziwnego, że obie strony odczuwały z tego tytułu całkiem spory niedosyt. Powody do zadowolenia także się jednak znalazły; po stronie gospodyń dostarczyły ich przede wszystkim Dessi Dupuy, Alexandra Jonasson oraz Evelyn Ijeh, zaś wśród rywalek Klara Folkesson i Matilda Kristell. Ta ostatnia miała szczególną okazję do świętowania, gdyż trafienie z 78. minuty było jednocześnie jej pierwszym na poziomie Damallsvenskan. I możemy przypuszczać, że pozostanie ono na długo w jej pamięci, gdyż jak przyznała z rozbrajającą szczerością sama zainteresowana, celny strzał był tak naprawdę nieudaną próbą dośrodkowania. Cóż, w futbolu czasami po prostu trzeba mieć trochę szczęścia. Na jego brak narzekać mogą za to w Norrköping, bo choć przyjezdne z Brommy tylko raz poważnie zagroziły bramce Sofii Hjern, to komplet punktów i tak pojechał z nimi do zachodniego Sztokholmu. Hitem poniedziałkowego grania miała być rywalizacja Kristianstad z Hammarby. Oba zespoły przystępowały do bezpośredniego starcia z identycznym dorobkiem i ten stan rzeczy ani trochę nie zdezaktualizował się po rozegraniu dziesiątej serii spotkań. W pewnym momencie mogło się wydawać, że to podopieczne trenera Pinonesa-Arce sięgną w tej potyczce po komplet punktów, ale gdy w 83. minucie udało im się wreszcie skutecznie przełamać defensywę rywalek, to piłkarki ze stolicy najwyraźniej uznały, że robota na dziś została wykonana i teraz wystarczy już tylko poczłapać sobie po murawie w wyczekiwaniu na końcowy gwizdek. Taktyka ta okazała się jednak mocno chybiona, a wyraźnie podrażnione gospodynie nie tylko wyrównały stan rywalizacji, ale miały jeszcze dwie wyborne piłki meczowe, aby to im udało się ostatecznie sięgnąć po pełną pulę. I gdyby nie ekwilibrystyczne interwencje odpowiednio Evy Nyström i Anny Tamminen na linii bramkowej, to tak zapewne by się stało. Przybyłym do północno-wschodniej Skanii fanom Bajen nastroje regularnie poprawiały jednak informacje napływające ze Stadionu Olimpijskiego w Sztokholmie, gdzie w równolegle rozgrywanym meczu Djurgården tracił kolejne gole w starciu z Vittsjö. Co ciekawe, w barwach ekipy z okolic Hässleholm po raz pierwszy w tym roku na listę strzelczyń wpisały się solidarnie Markstedt i Sällström, a to bez względu na okoliczności zawsze zwiastuje kłopoty rywalkom drużyny Ulfa Kristianssona.


Komplet wyników:


Statystyki indywidualne:


Statystyki drużynowe:


Przejściowa tabela:

dam2

Odblokować nowego gracza

loeck

Melina Loeck ma już na koncie udane interwencje w starciach z Hammarby (Fot. Bildbyrån)

Kristianstad piłkarskim mistrzem Szwecji nie był jeszcze nigdy w historii. Hammarby swój ostatni tytuł świętowało niespełna czterdzieści lat temu. Prosta matematyka poparta szybką analizą danych demograficznych jednoznacznie wskazuje więc, że mistrzowskiego sezonu którejkolwiek z tych ekip zdecydowana większość czytających ten tekst pamiętać po prostu nie może. Taki stan rzeczy ma jednak szansę zmienić się już niebawem, gdyż zarówno Elisabet Gunnarsdottir, jak i Pablo Pinones-Arce nie ukrywają, że w tym roku nagroda pocieszenia w postaci na przykład brązowych medali ani trochę ich nie uszczęśliwi. W podobnym tonie wypowiadały się zresztą także liderki obu zespołów w osobach Evelyne Viens oraz Madelen Janogy. Obie znajdują się na radarach naprawdę uznanych, piłkarskich marek, obie potwierdziły gotowość do wykonania kolejnego kroku, ale jednocześnie obie zastrzegły, że to wszystko dopiero po wypełnieniu obecnej misji. Jest ona oczywiście niezwykle ambitna, ale ani we wschodniej Skanii, ani w południowym Sztokholmie nie mają najmniejszych wątpliwości, że ligowa kampania 2023 to właśnie ten moment, w którym Kristianstad/Hammarby (niepotrzebne skreślić) pójdą all in i w połowie listopada postawią w klubowej gablocie Puchar Księżniczki Wiktorii. Przed sezonem zwracaliśmy uwagę, że to właśnie te kluby zbudowały najsilniejsze i najbardziej kompletne formacje ofensywne w Damallsvenskan. Początek sezonu zdaje się jak najbardziej tę tezę potwierdzać, ale na kilka godzin przed bezpośrednim starciem przyjrzymy się, która ze stron lepiej wypadnie w zestawieniu całych, wyjściowych jedenastek.

Melina Loeck vs Anna Tamminen. Gdyby brać pod uwagę całą karierę obu golkiperek na szwedzkich boiskach, to premierowy punkt powinien chyba powędrować do niemieckiej bramkarki Kristianstad. Ostatnie tygodnie niewątpliwie należały jednak do zdecydowanie bardziej doświadczonej Finki, która bohaterką zielono-białej części stolicy została nie tylko w niedawnym starciu z Rosengård, ale także w zwycięskiej, derbowej rywalizacji z Djurgården. Kristianstad 0-1 Hammarby.

Alice Nilsson vs Alice Carlsson. Dwie imienniczki, które wobec systematycznego wzmacniania kadr obu ekip miały już dawno utracić miejsce w składach. Nic takiego jednak nie nastąpiło i… całe szczęście, gdyż to właśnie między innymi za takie romantyczne historie najbardziej kochamy futbol. Dziś wieczorem na szali znów zostaną położone niezwykle ważne punkty, a najbardziej wierne żołnierki obu zespołów znów przywdzieją klubowe barwy i z wiarą w końcowy sukces ruszą w kolejny, ligowy bój. Kristianstad 0.5-1.5 Hammarby.

Jordan Brewster vs Simone Boye. Duńska weteranka zwiedziła już największe stadiony świata i chyba mało kto spodziewał się, że w obecny sezon uda jej się wejść w aż tak imponującym stylu. Futbolowych fajerwerków spodziewaliśmy się za to po 23-letniej Amerykance, ale w jej przypadku początek szwedzkiej przygody przebiegał pod znakiem mieszanki nawracających mikrourazów i boiskowych rozczarowań, z których zdecydowanie największym był nieudany występ w pucharowym półfinale przeciwko Häcken. Czy oto nadszedł moment, w którym nieszczęśliwa karta zacznie się wreszcie odwracać? Kristianstad 0.5-2.5 Hammarby.

Josefin Harrysson vs Eva Nyström. Gdyby nawet brać pod uwagę całą Damallsvenskan, trudno o inne zestawienie dwóch zawodniczek, w którym werdykt byłby aż tak oczywisty. Obie potrafią zagrać tak, że ręce mimowolnie składają się do oklasków, obie potrafią również w dowolnym momencie sprawić, że kibice ich zespołów synchronicznie łapią się za głowy. Bohater pewnego, kultowego filmu przekonywał swego czasu, że życie jest jak pudełko czekoladek. Trudno powiedzieć, czy miał w tej konkretnej kwestii rację, ale gdyby odnosił się do boiskowych popisów tej dwójki, to niewątpliwie trafiłby takim stwierdzeniem w sam środek tarczy. Kristianstad 1-3 Hammarby.

Sheila van den Bulk vs Thea Sørbo. Mistrzyni Europy sprzed sześciu lat kontra uznawana w swojej ojczyźnie za nieprzeciętny talent 20-letnia Norweżka z Kolbotn. Pojedyncze zagrania u progu obecnego sezonu pokazały nam, że opowieści o niemałym potencjale Sørbo nie muszą być ani trochę przesadzone, ale na tę chwilę stawiamy jednak na solidność, przewidywalność i doświadczenie. A także na perfekcyjne stałe fragmenty gry oraz mierzone, kilkudziesięciometrowe, prostopadłe podania potrafiące w jednej chwili odmienić przebieg widowiska. Kristianstad 2-3 Hammarby.

Emmi Alanen vs Julia Roddar. Dwie panie, które w teorii peak kariery powinny mieć już za sobą, ale praktyka ani trochę tego nie potwierdza. Reprezentantka Finlandii zdążyła już w tym roku na przykład zakończyć pucharową przygodę Rosengård, natomiast była zawodniczka Washington Spirit udowodniła, że przekwalifikowanie jej na klasyczną pomocniczkę w typie box-to-box okazało się jedną z najlepszych decyzji trenera Pinonesa-Arce. I co najlepsze, w obu przypadkach czujemy, że wcale nie było to jeszcze ostatnie słowo. Kristianstad 2.5-3.5 Hammarby.

Carly Wickenheiser vs Kyra Cooney-Cross. Pozyskana zimą z Örebro 26-letnia Amerykanka prywatnie jest wielką fanką hokeja i akurat ten nieistotny wydawałoby się szczegół może mieć dziś niezwykle istotne znaczenie. A z jakiego to konkretnie powodu? Cóż, nie da się ukryć, że młodsza od niej o pięć lat Cooney-Cross na boisku potrafi stać się niemal tak nieuchwytnym celem jak hokejowy krążek. Rok temu Australijka z południowego Sztokholmu zmagała się przede wszystkim z kontuzjami, w tym roku zmaga się już wyłącznie z rywalkami. Dodajmy jeszcze, że ku ich wielkiej rozpaczy. Kristianstad 2.5-4.5 Hammarby.

Emma Petrovic vs Jonna Andersson. Piłkarka Hammarby ma w swoim sportowym bagażu między innymi 80 występów dla reprezentacji Szwecji, trzy mistrzostwa Damallsvenskan i cztery sezony spędzone w wielkiej, londyńskiej Chelsea. Urodzona dokładnie dekadę później Serbka tak głośny transfer ma jeszcze przed sobą, ale nie wątpimy, że w jej przypadku należy pytać się kiedy, a nie czy w ogóle. Oglądanie ich rywalizacji może nieoczekiwanie okazać się jednym z najciekawszych aspektów dzisiejszego meczu i nic nie szkodzi, że większość czasu przyjdzie im spędzić po przeciwnych stronach boiska. Kristianstad 3-5 Hammarby.

Hlin Eiriksdottir vs Matilda Vinberg. Zacznijmy od tego, co obie te piłkarki łączy, czyli od zdecydowanie zbyt wolno bijącego licznika występów w pierwszej reprezentacji swoich krajów. Jeśli jednak ich klubowe popisy cały czas będą wyglądać tak imponująco, jak w ostatnich miesiącach, to selekcjonerzy Halldorsson i Gerhardsson nie będą już mieli większego wyboru. Obie stanowią wręcz perfekcyjne dopełnienie niezwykle bramkostrzelnych, ofensywnych tercetów, ale jedna z nich – pomimo naprawdę młodego wieku – potrafi również w decydującym momencie wziąć na swoje barki rolę liderki. A tę cechę niewątpliwie bardzo doceniamy. Kristianstad 3-6 Hammarby.

Tabby Tindell vs Maika Hamano. Jedna przyszła do swojego obecnego klubu z Kalmaru, druga zaś z INAC Kobe. I nawet jeśli w życiu zdecydowanie nie powinniśmy kierować się stereotypami, to jednak… coś faktycznie jest tutaj na rzeczy. Bo nie ma ani trochę przypadku w tym, że wielokrotny mistrz Japonii to zespół, który grał w piłkę jak Barcelona wiele lat wcześniej niż zaczęła to robić sama Duma Katalonii. Dziewiętnastoletnia Hamano ma oczywiście spore rezerwy w sferze fizyczno-motorycznej, ale pod względem techniki użytkowej oraz boiskowego IQ ustępuje naprawdę niewielu zawodniczkom na świecie. I nie mówimy tu tylko o jej kategorii wiekowej. Kristianstad 3-7 Hammarby.

Evelyne Viens vs Madelen Janogy. Posiadającą malijskie korzenie reprezentantkę Szwecji kochamy miłością bezwarunkową od czasu, gdy po raz pierwszy urzekła nas swoją grą w barwach Mallbacken. Cóż jednak z tego, skoro 26-latka z Quebecu gdzieś od przełomu sierpnia i września 2022 zrobiła sobie z naszej ligi jednoosobowy plac zabaw. I choć z zasady nie wpuszcza na niego nikogo, to bawi się na nim tak znakomicie, że poprzednią kampanię uświetniła efektownym, piłkarskim double-double (20 goli oraz 10 asyst), a obecnie znajduje się na kursie, aby wyczyn ten powtórzyć lub nawet poprawić. A my przyglądamy się, bijemy brawo i podziwiamy. Kristianstad 4-7 Hammarby.

Jak widać, drugie konfrontacje na ekranie i po raz drugi gospodynie dostały lanie. I to nawet w identycznym stosunku. Piątkowy wieczór pokazał nam, że czasami takie przedmeczowe zabawy istotnie znajdują potwierdzenie na boisku, ale na miejscu sympatyków Kristianstad raczej nie zaprzątalibyśmy sobie tym faktem głowy. Podopieczne trenerki Gunnarsdottir w roli papierowego underdoga grać bowiem jak najbardziej potrafią, a że dawno nie miały takiej okazji, to istnieje całkiem spora szansa, że dziś postanowią to ponad wszelką wątpliwość udowodnić.

Gra o marzenia – sezon 2

e640eb8f-6e0a-41f0-9827-11ba3a4521da

Faith Ikidi przez lata skutecznie powstrzymywała kolejne liderki ofensywy z Hisingen (Fot. Michael Erichsen)

Potyczki lidera z wiceliderem nie są bynajmniej w piłkarskim uniwersum czymś nadzwyczajnym. Przy odpowiednich przemeblowaniach w górnej połówce tabeli taka sytuacja może powtórzyć się nawet kilka razy na przestrzeni jednego sezonu, więc po co w ogóle całe to zamieszanie? Czy warto poświęcać aż tyle uwagi pojedynczemu meczowi w sytuacji, gdy mistrza Szwecji poznamy dopiero za pół roku i nie mamy absolutnie żadnej gwarancji, że w ostatecznym rozdaniu naszej futbolowej gry o tron którakolwiek z tych ekip w ogóle pozostanie w grze? Odpowiedź na to pytanie jest jednoznacznie twierdząca, bo czasami występują obiektywne okoliczności, które zwyczajnie nie pozwalają przejść obok takiego wydarzenia obojętnie bez względu na to, co przyniesie najbliższa przyszłość. Tak było przed pięcioma laty, kiedy to absolutnie sensacyjny lider z dalekiej Północy podejmował na własnym boisku aspirującego wicelidera z Västergötland w starciu, którego stawką było zdecydowanie więcej niż tylko trzy punkty. Przy tamtej okazji powstał nawet specjalny tekst przedmeczowy, w którym to w formie niezobowiązującej zabawy próbowaliśmy pozycja po pozycji oszacować jakościowy potencjał obu ekip. Trochę czasu od tamtych chwil upłynęło, świat zdecydowanie nie jest już taki sam, jak latem 2018, ale jak widać nie przeszkodziło to nam raz jeszcze dotrzeć do punktu, w którym sensacyjny lider z Norrbotten znów zmierzy się w walce o najwyższe cele z rozpędzającym się wiceliderem z Göteborga. Stadion ten sam, drużyny te same (no, jedna po drobnym liftingu), stawka meczu zbliżona i nawet jeśli znajdujemy się na jeszcze wcześniejszym niż wtedy etapie sezonu, a obie ekipy walczą o swój drugi (a nie pierwszy) mistrzowski tytuł w historii, to chyba nie zaszkodzi nawiązać do sympatycznej tradycji sprzed pięciu lat? A skoro tak, to zanim zawodniczki dwóch najlepszych zespołów obecnej kampanii rozpoczną swoje show na murawie LF Areny, zapraszam na – mam nadzieję – zjadliwą przystawkę w postaci konfrontacji na papierze ekranie. Przedmeczowe ładowanie oficjalnie uważam zatem za rozpoczęte!

Samantha Murphy vs Jennifer Falk. Zaczynamy od naprawdę mocnego uderzenia, czyli od konfrontacji byłej golkiperki North Carolina Courage z najpoważniejszą na ten moment kandydatką do wyjściowej jedenastki w kadrze Petera Gerhardssona. 30-letnia Falk aż czterokrotnie potrafiła wywalczyć sobie miejsce w Jedenastce Roku Damallsvenskan, ale póki co na piąte tego typu wyróżnienie chyba się nie zanosi. Zdecydowanie wyższą i bardziej równą dyspozycją w początkowej fazie sezonu imponowała bowiem o cztery lata młodsza Amerykanka. Piteå 1-0 Häcken.

Ronja Aronsson vs Hanna Wijk. Pierwsza z wymienionych doskonale pamięta mistrzowski sezon 2018, po którym to postanowiła wyruszyć w świat, zatrzymując się kolejno w Linköping oraz włoskiej Florencji. Zdecydowanie najlepiej czuje się jednak pod kołem podbiegunowym i to właśnie tam zamierza sięgnąć po kolejny tytuł. Otoczenia póki co zmieniać nie zamierza także 19-letnia Wijk, którą mocno interesowały się już czołowe kluby z kontynentalnej Europy. Oferty te zostały jednak zignorowane przez samą zawodniczkę, gdyż póki co priorytetem wydaje się kwestia wywalczenia mistrzostwa dla Hisingen. Piteå 1.5-0.5 Häcken.

Wilma Carlsson vs Josefine Rybrink. Zestawienie zawodniczek mocno niedocenianych, a przecież bez ich niemałego wkładu żadna z formacji defensywnych nie zbierałaby w ostatnich tygodniach aż tak pozytywnych not. Obie posiadają swoje niezaprzeczalne atuty, obie wciąż mogą jeszcze wiele w niektórych aspektach swojej gry poprawić (paradoksalnie: mówimy tu w zasadzie o tych samych aspektach), ale gdyby patrzeć tylko na ten sezon, to zarówno bezwzględne liczby, jak i ogólne wrażenie podpowiadają nam wskazania na piłkarkę Os. Piteå 1.5-1.5 Häcken.

Faith Ikidi vs Aivi Luik. Dwie weteranki, które w maju złapały taką formę, że jeśli tylko w najbliższej kolejce nie wydarzy się żadna katastrofa, to wspólnie obsadzą miejsca na środku defensywy w Drużynie Miesiąca. Nigeryjkę znamy od kilkunastu lat i jeśli myślimy o legendach Damallsvenskan, to jej nazwisko wielu z nas przychodzi do głowy jako jedno z pierwszych. Australijkę wciąż za to poznajemy i nie da się ukryć, że oglądanie jej gry jest zdecydowanie doświadczeniem z gatunku tych najbardziej pozytywnych. Decyzję trzeba jednak podjąć, a skoro tak, to… Piteå 2.5-1.5 Häcken.

Sara Eriksson vs Anna Sandberg. Dwie ambitne nastolatki, które ani trochę nie ukrywają faktu, że tę ligę zamierzają podbić w iście brawurowym stylu. A podbijanie to, co trzeba obiektywnie przyznać, idzie im jak dotąd całkiem nieźle. Nie ma jednak przypadku w tym, że tylko o jednej z wymienionych coraz głośniej i wyraźniej wspomina się nawet w kontekście australijsko-nowozelandzkiego mundialu i nie są to bynajmniej słowa wypowiadane na wyrost. Cóż, to brzmi jak naprawdę solidna rekomendacja. Piteå 2.5-2.5 Häcken.

Ellen Löfqvist vs Marika Bergman Lundin. Piłkarka z Norrbotten to w ostatnich latach w zasadzie synonim solidnego, ligowego grania. Bez fajerwerków (no, może z wyjątkiem efektownych goli strzelanych głową), ale i bez kiksów powodujących u kibiców z Piteå przyspieszone bicie serca. Zawodniczka z Hisingen wydaje się posiadać dokładnie te same cechy, lecz jej dodatkowym atutem wydaje się być dobrze rozumiana boiskowa kreatywność i nieprzewidywalność, którą zdążyli poznać już nie tylko w Vittsjö czy Linköping, ale także w Paryżu. Piteå 2.5-3.5 Häcken.

Fanny Andersson vs Elin Rubensson. Pierwsza niezmiennie znajduje się na granicy powołania do kadry Petera Gerhardssona, druga w seniorskiej reprezentacji rozegrała już prawie osiemdziesiąt spotkań. To wszystko mogłoby wskazywać na całkiem sporą przewagę pochodzącej ze Skanii pomocniczki Häcken, ale na boisku tej jakościowej różnicy nie widać ani trochę. Obie posiadają w sobie gen liderki, który pozwala im w dowolnym momencie meczu w pojedynkę zrobić różnicę. Komu więc uda się uwolnić go tym razem? Piteå 3-4 Häcken.

Olivia Holm vs Rosa Kafaji. Pozyskana z Umeå zawodniczka w trzech kolejnych meczach udowadniała, że w środku pola potrafi być w pełni wartościową partnerką zdecydowanie bardziej doświadczonej Andersson. Jej główny problem polega jednak na tym, iż w tym zestawieniu po drugiej stronie znajduje się talent najczystszej próby, który po całkowicie straconym z powodu kontuzji sezonie 2022, odradza się w najpiękniejszym możliwym stylu. O możliwościach Kafaji najlepiej świadczy fakt, że wybieraliśmy ją szwedzkim Odkryciem Roku w czasach, gdy byłą zawodniczką AIK. A to chyba zamyka już absolutnie wszystkie dyskusje. Piteå 3-5 Häcken.

Tuva Skoog vs Julie Blakstad. Jedna dopiero co obchodziła osiemnaste urodziny, a tuż przed nimi spadała z Damallsvenskan wraz z Umeå. Druga jest zaledwie o cztery lata starsza, ale dopiero co potrafiła wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce Manchesteru City, gdzie pod koniec rundy jesiennej grała bardziej regularnie niż chociażby Filippa Angeldal. I jeśli w przypadku środkowych pomocniczek dotychczasowe osiągnięcia kariery mogły być nieco mylące, o tyle tutaj o podobnej zależności mowy być chyba nie może. Piteå 3-6 Häcken.

Katrina Guillou vs Anna Anvegård. Obie bardzo chciałyby pojechać latem na mundial, ale nie da się ukryć, że konkurencja w kadrze Filipin wydaje się być nieco łatwiejsza niż w Szwecji. Jeśli jednak Anvegård będzie kontynuować serię kapitalnych meczów przeciwko najpoważniejszym ligowym konkurentkom, to selekcjoner Gerhardsson może mieć za chwilę do rozwiązania naprawdę niełatwe równanie. Bo o średnio udanym epizodzie w Evertonie (rzecz jasna z wielu powodów, także tych niepiłkarskich) pamiętamy już chyba coraz bardziej mgliście. Piteå 3-7 Häcken.

Anam Imo vs Clarissa Larisey. Trener Jonas Eidevall swego czasu próbował przekonać nas, że 22-letnia dziś Nigeryjka to prawdopodobnie najbardziej utalentowana zawodniczka, z którą miał przyjemność współpracować. Wspomniał również, że w przyszłości na pewno sięgnie ona po koronę królowej strzelczyń Damallsvenskan i choć słowa te długo wydawały się być wypowiedziane nieco na wyrost, to wiosna 2023 dostarczyła nam w tej kwestii zupełnie nową perspektywę. Wysoką, sportową klasę prezentuje również pozyskana zimą z ligi szkockiej Larisey, która po niełatwych początkach, ewidentnie z każdym kolejnym meczem przybliża się do swojej optymalnej dyspozycji. Mecz na szczycie czeka nas jednak już za kilka godzin, czyli końcowy wynik to… Piteå 4-7 Häcken.

Na boisku jedenaście najprawdopodobniej nie padnie, ale wspaniałego, piłkarskiego popołudnia życzymy zarówno kibicom emocjonalnie zaangażowanym po którejkolwiek ze stron, jak i tym całkowicie neutralnym. Trzymajcie się i jak to mówią sędzie we francuskiej Division 1: Bon match dla wszystkich!