Podsumowanie 21. kolejki

Wyjściowa jedenastka Rosengård na mecz w Borlänge mogła trochę zaskakiwać, ale – paradoksalnie – brak Elli Masar czy Anji Mittag wcale nie musiał być dobrą informacją dla walczącego o utrzymanie Kvarnsveden. W pierwszym kwadransie gospodynie sprawiały jednak wrażenie drużyny, która wyszła na murawę Ljungbergsplanen jak po swoje, bez względu na to, co zaproponują rywalki. Wysoki pressing piłkarek z Dalarny sprawiał, że raz po raz pod bramką Zeciry Musovic robiło się naprawdę gorąco, a strzał w słupek Armisy Kuc i świetna okazja Elizabeth Addo dawały miejscowym fanom nadzieję, że już za chwilę uda się udokumentować niezaprzeczalną przewagę golem. Zawodniczki Jonasa Björkgrena tak bardzo zapędziły się jednak w swoich ofensywnych poczynaniach, że kompletnie zapomniały o defensywie, a to – nawet wobec słabszej postawy Rosengård w ostatnich tygodniach – z pewnością nie było dobrym posunięciem. Pozostawiona kompletnie bez opieki w szesnastce Kvarnsveden Viggosdottir z otrzymanego prezentu wprawdzie nie skorzystała, ale Ebba Wieder aż tak wyrozumiała nie była i jeszcze przed przerwą dwukrotnie umieściła futbolówkę w siatce Jenny Wahlén. Druga połowa także rozpoczęła się od stuprocentowej okazji dla gospodyń, ale zamiast Julii Roddar na listę strzelczyń wpisała się kilkanaście minut później Sanne Troelsgaard i stało się jasne, że zespół z Dalarny tego meczu już nie wygra. W samej końcówce swojego gola zdobyła jeszcze Tabitha Chawinga, ale honorowe trafienie nie poprawiło sytuacji klubu z Borlänge, który po końcowym gwizdku Pernilli Larsson znalazł się jedną nogą w Elitettan.

01

Jedno z najbardziej popularnych piłkarskich powiedzeń mówi o tym, że zwycięzców się nie sądzi, ale obok tego, co w sobotnie popołudnie zrobiły zawodniczki z Linköping, najzwyczajniej w świecie nie da się przejść obojętnie. Drużyna, która dokładnie tydzień wcześniej świętowała na boisku w Borlänge wywalczenie trzeciego w historii mistrzowskiego tytułu, w ostatnim tej jesieni ligowym meczu przed własną publicznością skompromitowała się na całej linii. Kibice, którzy pomimo mało sprzyjającej aury stosunkowo licznie stawili się na trybunach stadionu w Östergötland, mogli jedynie przecierać oczy ze zdumienia, patrząc na bezradność piłkarek z Linköping, które wyglądały tak, jakby pierwszy raz spotkały się dopiero w tunelu prowadzącym na murawę. Taki, a nie inny obraz gry był tym bardziej zaskakujący, że gospodynie wcale nie wyszły na ten mecz rezerwową jedenastką, a jedynymi zawodniczkami, które dostały wolne od Kima Björkegrena przed środową batalią w Lidze Mistrzyń były Asllani oraz Cajsa Andersson. Pozostałe piłkarki LFC fizycznie na boisko wyszły, ale mentalnie na to spotkanie nie dotarła niestety żadna z nich. Zawstydzająco słaba postawa gospodyń sprawiła, że Eskilstuna United wcale nie musiała zagrać wielkiego meczu, aby odnieść najwyższe zwycięstwo w obecnym sezonie Damallsvenskan, ale bez względu na okoliczności warto podkreślić hat-trick Lorety Kullashi, która potwierdziła, że jest obecnie jednym z największych talentów szwedzkiej piłki nożnej. Szkoda jedynie tego, że gdy za kilka lat będziemy wspominać ten mecz, przed oczami będziemy mieć nie popisy urodzonej w Helsinkach nastolatki, a niesmak, z którym pozostawiły swoich sympatyków piłkarki z Linköping.

02

Piłkarki Vittsjö i Örebro trzeci raz z rzędu podzieliły się ligowymi punktami, ale sobotnie starcie obu ekip w niczym nie przypominało dwóch poprzednich, bezbramkowych remisów. Tym razem na stadionie w północnej Skanii obejrzeliśmy aż cztery gole, a ostatni z nich, zdobyty już w doliczonym czasie gry przez wprowadzoną na murawę chwilę wcześniej Nowozelandkę Hannę Wilkinson, zagwarantował gospodyniom pozostanie w Damallsvenskan na kolejny sezon. Jeden punkt w starciu z czerwoną latarnią ligi oznacza bowiem, że przynajmniej przez kolejny rok tytuł najsłynniejszej, pierwszoligowej wsi w piłkarskiej Europie wciąż należeć będzie do Vittsjö. Utrzymanie ekstraklasy w tak dramatycznych okolicznościach będzie oczywiście stanowić doskonały temat do rozmów na długie, zimowe wieczory, ale trzeba podkreślić, że podopieczne Thomasa Mårtenssona aż tak wielkie emocje zafundowały sobie wyłącznie na własną prośbę. W przekroju meczu to Vittsjö było bowiem zdecydowanie lepszym zespołem, ale w decydujących momentach zawodniczkom ze Skanii ewidentnie brakowało zimnej krwi. Tak było tuż przed przerwą, gdy zaledwie kilkadziesiąt sekund po golu Lindy Sällström gospodynie pozwoliły przyjezdnym na błyskawiczną odpowiedź Michelle De Jongh. Tak było w drugiej połowie, gdy długie minuty dominacji Vittsjö przyniosły jedynie poprzeczkę Sällström oraz gola Markstedt ze spalonego. Tak było wreszcie na kwadrans przed końcem, gdy po ogromnym zamieszaniu w szesnastce Lynn, Spetsmark wyprowadziła Örebro na prowadzenie strzałem zza pola karnego. Na szczęście dla miejscowych, w odpowiednim momencie na scenę wkroczyła Wilkinson i jednym dotknięciem piłki sprawiła, że wszystkie te sytuacje nagle przestały mieć znaczenie, a główną informacją dnia stało się to, że Vittsjö nie zamierza jeszcze rozstawać się z Damallsvenskan.

03

Nie jest przesadnie wielką tajemnicą, że podróż z Malmö do Piteå nie należy do najkrótszych i najprzyjemniejszych, ale mimo wszystko spodziewaliśmy się, że piłkarki Limhamn Bunkeflo po dotarciu na LF Arenę przynajmniej spróbują podjąć walkę z rywalkami z Norrland. Niestety, drużyna Svena Sjunnessona najwyraźniej tak bardzo zainspirowała się sobotnimi wyczynami Linköping, że także postanowiła zakończyć sezon dwie kolejki wcześniej niż wskazywałby na to terminarz. Z drobną przerwą pośrodku drugiej połowy, od pierwszej do ostatniej minuty na boisku w Piteå obserwowaliśmy więc ruch wybitnie jednokierunkowy, a Elin Bragnum oraz Madelen Janogy  chyba same nie spodziewały się, że kiedykolwiek w pierwszoligowym meczu będą mieć aż tyle swobody. Brak jakiegokolwiek wyraźnego oporu ze strony gości postanowiła wykorzystać także wyjątkowo w tym sezonie nieskuteczna Felicia Karlsson i trzeba przyznać, że strzelecką niemoc przełamała w najlepszy możliwy sposób, w 74. minucie kompletując hat-tricka. Końcowe zwycięstwo gospodyń mogło, a nawet powinno być jeszcze bardziej okazałe, ale solidna postawa Emmy Lind sprawiła, że defensywa beniaminka skapitulowała tylko (biorąc pod uwagę obraz gry) cztery razy, unikając tym samym najwyższej porażki w sezonie. Krytykując występ Limhamn Bunkeflo trzeba jednak podkreślić, że w przeciwieństwie do Linköping, ekipę z Malmö stać było na kilkuminutowy zryw w okolicach siedemdziesiątej minuty, który zresztą przyniósł gościom aż dwa prawidłowo zdobyte gole. Jednego z nich, po konsultacji z asystentką, odebrała jednak zawodniczkom ze Skanii Laura Rapp, która również nie miała w niedzielę najlepszego dnia.

04

Często mówi się, że gra o utrzymanie jest o tyle trudniejsza od gry o mistrzostwo, że przypomina spacer po polu minowym. Jeden błąd, jedno niecelne podanie, jeden nieudany przechwyt mogą nieść za sobą konsekwencje, które naprawiać trzeba będzie latami. Wspominam o tym nieprzypadkowo, wszak wczoraj przed taką właśnie ciężką próbą stanęły piłkarki z Göteborga. Zwycięstwo nad Djurgården gwarantowało im pozostanie w ekstraklasie na kolejny sezon, remis lub porażka oznaczały, że losy najlepszej drużyny Västergötland ważyć się będą do ostatnich minut ostatniej ligowej kolejki. Nic więc dziwnego, że napięcie na Valhalli sięgnęło zenitu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Sary Wiinikki, a gdy ten w końcu wybrzmiał, okazało się, że podopieczne Stefana Rehna … doskonale przygotowały się do gry pod tak ogromną presją. Elin Rubensson znów była prawdziwą wirtuozką drugiej linii, Leach i Kollmats nie panikowały w defensywie, a Hammarlund i Engman raz po raz zmuszały Gudbjörg Gunnarsdottir do wykazania się swoimi bramkarskimi umiejętnościami. Gospodynie nade wszystko potrzebowały jednak gola i ten w końcu padł. W 35. minucie Rubensson dośrodkowała spod linii końcowej, a Engman uderzeniem z pierwszej piłki uszczęśliwiła całą Valhallę. Po przerwie inicjatywa wciąż należała do piłkarek z Göteborga, ale na drodze do podwyższenia skromnego prowadzenia stawała im albo poprzeczka, albo dobrze dysponowana Gunnarsdottir. Zdobycie drugiego gola było o tyle istotne, że coraz częściej pod bramką Line Johansen zaczęły gościć zawodniczki ze Sztokholmu, a ewentualne wyrównanie było scenariuszem, którego na Valhalli za wszelką cenę chciano uniknąć. Najbliżej tego, aby popsuć gospodyniom fetę była na kwadrans przed końcem Kim Sundlöv, ale z jej strzałem nie bez problemów poradziła sobie Johansen. Reprezentantka Danii ostatecznie dotrwała jednak z czystym kontem do końcowego gwizdka i w tym momencie stało się jasne, że pierwszoligowy serial w Göteborgu otrzymał licencję na kolejny, dwudziesty trzeci sezon.

05

Gdyby ktoś przed rozpoczęciem sezonu obstawił, że piłkarki Hammarby przed swoim ostatnim domowym meczem będą już pewne utrzymania w Damallsvenskan, właśnie księgowałby na swoim koncie całkiem pokaźną sumę. Skazywany na niemal pewny spadek zespół z Södermalm udowodnił bowiem niedowiarkom, że w szwedzkiej piłce niemożliwe naprawdę nie istnieje i na przekór wszystkim logicznym przesłankom, na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnił sobie pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. W przeciwieństwie do innych drużyn, podopieczne Olofa Unogårda nie zamierzały jednak wybierać się na przyspieszone wakacje, dzięki czemu rozgrywany wyjątkowo na przedmieściach Sztokholmu mecz przeciwko Kristianstad ani trochę nie zawiódł kibiców poziomem i dramaturgią. To znaczy, o pierwszych czterdziestu minutach można napisać tyle, że się odbyły, ale gdy tuż przed przerwą Amanda Edgren przepięknym strzałem pod poprzeczkę wyprowadziła gości ze Skanii na prowadzenie, na Grimsta IP rozpoczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki. Druga połowa tym bardziej wynagrodziła miejscowym fanom wszelkie niedogodności, że przez większość czasu inicjatywa należała w niej do gospodyń, a wyrównujący gol autorstwa najbardziej niedocenianej piłkarki Damallsvenskan Julii Zigiotti Olme sprawił, że Hammarby przedłużyło passę domowych meczów bez porażki do sześciu spotkań. Mając w pamięci wszystkie niewykorzystane przez sztokholmianki okazje, opuszczający stadion kibice z Södermalm mieli prawo odczuwać nawet niewielki niedosyt, ale ponieważ w doliczonym czasie gry piłkę meczową miała na głowie Therese Ivarsson, możemy uznać, że podział punktów był tego dnia sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Z perspektywy Hammarby zdecydowanie najważniejsze było jednak to, że niezwykle udany sezon udało się im spuentować jeszcze jednym dobrym występem, a wiosną przyszłego roku, już na nowym obiekcie, zawodniczki w charakterystycznych, biało-zielonych strojach znów postarają się zadziwić piłkarski świat.

06

07

08

09

21. kolejka – zapowiedź

Poprzednia kolejka wyjaśniła bardzo wiele, ale wciąż jesteśmy daleko od poznania wszystkich najważniejszych rozstrzygnięć w szwedzkiej piłce klubowej sezonu 2017. Jak wyglądać będzie ostatecznie zestaw medalistów? Kto dołączy do Örebro i – podobnie jak zespół z Behrn Areny – spędzi najbliższy rok w Elitettan? Możliwych scenariuszy i wariantów jest oczywiście dużo i niewykluczone, że o wszystkim zadecyduje dopiero ostatnia seria spotkań. Najbliższe godziny rozstrzygną jednak, z jakiej pozycji zainteresowane kluby będą przystępować do decydującej batalii. Zdobyte jutro i pojutrze punkty mogą w końcowym rozrachunku okazać się absolutnie kluczowe, dlatego naprawdę warto śledzić to, co już za chwilę wydarzy się na sześciu pierwszoligowych arenach.

Podobnie jak tydzień temu, znów jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań odbędzie się na Ljungbergsplanen w Borlänge. Do walczącego o utrzymanie Kvarnsveden tym razem zawita Rosengård, który jak dotąd cztrerokrotnie mierzył się w oficjalnych meczach z drużyną z Dalarny i zawsze wysoko wygrywał (łączny bilans bramek 23-3 dla piłkarek z Malmö). Czy w momencie największej próby podopiecznym Jonasa Björkgrena uda się odwrócić ten niekorzystny trend? Zadanie z pewnością nie należy do najłatwiejszych, ale ewentualna strata punktów może nieść za sobą bardzo poważne konsekwencje.

Pewni pierwszoligowego bytu nie mogą być również w Göteborgu, choć punkty przywiezione przed tygodniem z Eskilstuny wyraźnie poprawiły nastroje na Valhalli. Fenomenalna dyspozycja Elin Rubensson oraz Pauline Hammarlund pozwala piłkarkom z Västergötland wreszcie spoglądać przed siebie z większym optymizmem niż dotychczas, ale do pełni szczęścia zawodniczkom Stefana Rehna brakuje jeszcze zwycięstwa nad Djurgården. Sztokholmianki wciąż jednak mają nadzieję na wywalczenie brązowych medali, a ich ostatni mecz wyjazdowy pokazał, że Jalkerud, Schmidt i spółka nikomu nie zamierzają ułatwiać zadania. Możemy być zatem pewni, że w Göteborgu czeka nas starcie dwóch ambitnych zespołów, które wciąż mają o co grać, a to z kolei jest gwarantem niesamowitych emocji.

Utrzymania w Damallsvenskan wciąż nie zapewniły sobie również Vittsjö oraz Hammarby, ale oba te kluby staną przed taką szansą w najbliższej kolejce. Piłkarki z północnej Skanii podejmą na własnym boisku zdegradowane już Örebro, zaś do stolicy przyjedzie mocno rozpędzone tej jesieni Kristianstad. Czy obu zespołom uda się przed własną publicznością postawić przysłowiową kropkę nad i? Trudniejsze zadanie z pewnością przed Hammarby, gdyż nie dość, że rywal zdecydowanie bardziej niewygodny, to jeszcze z powodu żółtych kartek pauzować będzie kapitanka drużyny ze Sztokholmu Olga Ekblom.

W pozostałych meczach Limhamn Bunkeflo uda się do Piteå na najdalszy wyjazd w tegorocznej Damallsvenskan, zaś pewny obrony mistrzowskiego tytułu Linköping spróbuje przedłużyć rozpoczętą przed tygodniem fetę, pokonując na własnym boisku Eskilstunę. Na wyniki obu tych spotkań z zaciekawieniem czekać będą sympatycy Djurgården i niewykluczone, że po weekendzie walka o brązowe medale stanie się jeszcze ciekawsza.

omg21_1

omg21_2

omg21_3

omg21_4

omg21_5

omg21_6

Podsumowanie 20. kolejki

Już po kilku minutach meczu na Vittsjö IP stało się absolutnie jasne, że obu drużynom zależy w pierwszej kolejności na tym, aby tego spotkania nie przegrać. Na stadionie w północnej Skanii oglądaliśmy rzecz jasna próby zawiązania ofensywnych akcji, ale żadna ze stron nie zamierzała przesadnie ryzykować. Przyjezdne liczyły przede wszystkim na kolejny błysk geniuszu rozgrywających fenomenalną rundę Angeldahl oraz Zigiotti Olme i rzeczywiście to właśnie za sprawą wspomnianego duetu zespół ze Sztokholmu stworzył sobie najlepszą okazję w pierwszej połowie, ale na posterunku była pewnie interweniująca Shannon Lynn. Po przeciwnej stronie boiska, zdecydowanie najwięcej spustoszenia w defensywie z Södermalm czyniły bite przez Persson i Alanen stałe fragmenty gry, a po jednym z centrostrzałów byłej piłkarki Växjö przed utratą bramki uratował gości słupek. Po przerwie, z minuty na minutę uwidaczniała się coraz większa przewaga optyczna Vittsjö, ale podopieczne Olofa Unogårda broniły się równie rozsądnie, co szczęśliwie i nawet niesamowicie aktywna tego dnia Clara Markstedt nie znalazła sposobu na umieszczenie futbolówki w siatce Emmy Holmgren. W samej końcówce piłkę meczową mogły mieć jeszcze sztokholmianki, ale duńska sędzia Frederike Sokjaer nie dopatrzyła się faulu na szarżującej na bramkę Lynn Astrid Larsson, a powtórki pokazały, że nie popełniła w tej sytuacji błędu. Mecz wciąż walczących o utrzymanie drużyn zakończył się więc bezbramkowym remisem, który przybliżył oba zespoły do tego, aby za rok ponownie spotkały się w rywalizacji o pierwszoligowe punkty.

01

Miniony weekend przyniósł nam mnóstwo piłkarskich emocji na wielu stadionach, ale to, co najważniejsze miało się wydarzyć w Borlänge. Broniące mistrzowskiego tytułu piłkarki z Linköping potrzebowały przynajmniej remisu na boisku desperacko walczącego o pozostanie w Damallsvenskan Kvarnsveden i chyba żaden z wielu kibiców, którzy w niedzielne popołudnie pofatygowali się z Östergötland do Dalarny, nie wyobrażał sobie, aby długo wyczekiwana koronacja miała zostać odłożona w czasie. W podobny sposób do tematu podeszły najwyraźniej także podopieczne Kima Björkegrena, które w pierwszej fazie meczu spróbowały zaakcentować swoją przewagę kilkoma ofensywnymi wypadami. Szczególnie dobrze prezentowała się w tym okresie lewa flanka Linköping i to właśnie ze strony świetnie współpracujących ze sobą Liny Hurtig oraz Jonny Andersson czyhało największe zagrożenie dla defensywy Kvarnsveden. Piłkarki z Östergötland cały czas były jednak świadome, że aby osiągnąć swój cel, wcale nie trzeba na Ljungbergsplanen wygrywać i z minuty na minutę coraz większą uwagę przywiązywały do tego, aby gola przede wszystkim nie stracić. Głównie z tego powodu, w drugiej połowie oglądaliśmy bardzo mało efektownego futbolu, ale taki obraz gry przyjezdnym absolutnie nie przeszkadzał. Z ich perspektywy, najważniejsze było bowiem to, aby Chawinga lub Addo jednym celnym strzałem nie popsuły mistrzowskiej fety i efekt ten udało się koniec końców uzyskać, dzięki czemu ostatni gwizdek Laury Rapp oznaczał dla całego Linköping początek długiego i przepełnionego niezwykle radosnymi emocjami wieczoru.

02

Choć na trzy kolejki przed końcem rozgrywek Rosengård wciąż zachowywał matematyczne szanse na odzyskanie mistrzowskiego tytułu, pierwsze minuty meczu przeciwko Piteå wyraźnie pokazały, że w taki obrót wydarzeń nie wierzyły już nawet same piłkarki z Malmö. Na tle apatycznych i bezbarwnych gospodyń zdecydowanie korzystniej prezentowały się za to grające od początku bardzo wysokim pressingiem podopieczne Stellana Carlssona, którym kilka razy udało się poważnie zagrozić bramce Zeciry Musovic. Stałe fragmenty June Pedersen oraz dynamiczne rajdy Aronsson i Janogy tym razem nie przyniosły jednak efektu bramkowego, choć to właśnie za ich sprawą serca sympatyków Rosengård biły zdecydowanie szybciej niż powinny. Swoje okazje w dalszej fazie meczu miały rzecz jasna także gospodynie, które ewidentnie uparły się, aby pokonać Hildę Carlén strzałami głową. Z uderzeniem Masar golkiperka z Norrland poradziła sobie jednak bez większego trudu, a próbę Viggosdottir na linii bramkowej zatrzymała Aronsson. Druga połowa okazała się być lustrzanym odbiciem pierwszej; przyjezdne znów dominowały w początkowym kwadransie, a następnie coraz bardziej oddawały pole rozpędzającym się zawodniczkom ze Skanii. Przeniesienie ciężaru gry na połowę gości nie wystarczyło jednak do tego, aby złamać defensywne zasieki z Piteå, a gdy Carlén do spółki z Blomqvist w ekwilibrystyczny sposób powstrzymały szrażujące na ich bramkę Mittag oraz Troelsgaard stało się jasne, że Rosengård tego meczu po prostu nie wygra. Bezbramkowy remis ostatecznie rozstrzygnął kwestię mistrzostwa, ale historyczny punkt wywieziony przez piłkarki z Norrbotten z Malmö IP sprawił, że coraz bardziej emocjonująca stała się rywalizacja o brązowe medale.

03

Historia potyczek Eskilstuny z Göteborgiem nie jest przesadnie długa, ale w ostatnich latach zdążyliśmy przyzwyczaić się do tego, że mecze pomiędzy tymi drużynami mają zazwyczaj mocno nieoczekiwany przebieg. Nie inaczej było i w dwudziestej kolejce obecnego sezonu, gdyż raczej niewielu spodziewało się, że zazwyczaj solidnie punktująca na własnym boisku drużyna Viktora Erikssona przegra ze znajdującym się w strefie spadkowej rywalem aż 1-5. Do przerwy nic nie zapowiadało aż takiej katastrofy piłkarek United, które – choć pozbawione czterech podstawowych ogniw – wydawały się kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń. Co więcej, gdy w 54. minucie do prostopadłego podania Diaz doszła Mimmi Larsson i strzałem przy bliższym słupku pokonała Johansen, to gospodynie znalazły się o krok bliżej jeszcze jednego domowego zwycięstwa. Wtedy jednak nadeszło osiem minut, które na tyle skutecznie wstrząsnęło Eskilstuną, że trzecia ekipa poprzedniego sezonu zaliczyła naprawdę ciężki nokaut. Najpierw do remisu doprowadziła Engman, wykorzystując brak zdecydowania Björn, następnie centrę Blomqvist na drugiego gola zamieniła Hammarlund, a okres wspaniałej gry Göteborga w najlepszy możliwy sposób spuentowała Rubensson, zabierając rywalkom resztkę chęci do gry. Na nieszczęście dla United, mecz trzeba było jednak dograć, w związku z czym kapitanka KGFC zdążyła jeszcze podwyższyć na 4-1, ośmieszając przy tym Emelie Lundberg, a strzelanie na Tunavallen zakończyła efektownym uderzeniem w okienko Hammarlund. Nieoczekiwany pogrom sprawił, że zespół Stefana Rehna po raz pierwszy od dwóch miesięcy opuścił strefę spadkową i jeśli tylko Rubensson i Hammarlund utrzymają swoją dyspozycję z ostatnich tygodni, to wiosną znów będziemy mogli zaprosić wszystkich na pierwszoligowe relacje z Valhalli.

04

Dwunaste i zarazem ostatnie w obecnym sezonie Damallsvenskan derby Skanii nie miały aż tak wielkiego ciężaru gatunkowego, jak pozostałe spotkania dwudziestej kolejki. Piłkarki z Kristianstad zadbały jednak o to, aby ci, którzy zdecydowali się spędzić wietrzne, październikowe popołudnie na stadionie, nie żałowali później tej decyzji. Pierwsze minuty nie przyniosły nam wprawdzie większych emocji, ale im dłużej trwał mecz, tym wyraźniej widzieliśmy, dlaczego to grające po raz pierwszy od wielu tygodni w optymalnym składzie podopieczne Elisabet Gunnarsdottir uchodziły za zdecydowane faworytki w starciu z beniaminkiem z Malmö. Swoją bezdyskusyjną przewagę gospodynie podkreśliły dwoma golami, które – podobnie jak większość bramek zdobytych tej jesieni przez Kristianstad – padły po zagraniach niezwykłej urody. W 24. minucie wynik otworzyła Therese Ivarsson, popisując się efektowną przewrotką, a w drugiej połowie rezultat ustaliła Chukwudi tuż po tym, jak slalom pomiędzy piłkarkami Limhamn Bunkeflo urządziła sobie Amanda Edgren, a zrobiła to w stylu, którego nie powstydziłaby się sama Marta. Piłkarskich delicji we wschodniej Skanii mogło być jeszcze więcej, ale strzał Tine Schryvers z rzutu wolnego zatrzymał się na poprzeczce bramki gości. Beniaminek, przynajmniej do momentu czerwonej kartki dla Nellie Lilji, próbował odgryzać się pojedynczymi kontratakami, ale jedynym godnym odnotowania osiągnięciem zespołu z Malmö okazał się wywalczony przez Julię Welin rzut karny, którego ostatecznie nie zamieniła na gola jej starsza siostra – Anna.

05

Przedostatni dzień października miał być dla piłkarek Örebro prawdziwą próbą charakteru. Wprawdzie w utrzymanie w Damallsvenskan wierzyli już wyłącznie niepoprawni optymiści, ale dobry występ przeciwko Djurgården miał stanowić podwalinę pod otwarcie nowego, lepszego rozdziału w historii klubu z Behrn Areny. Niestety, te niezwykle ambitne plany rozsypały się nadzwyczaj szybko, gdyż już pierwsza ofensywna akcja gości przyniosła im prowadzenie. Dwa fatalne błędy w odstępie kilkudziesięciu sekund przytrafiły się doświadczonej Pettersson-Engström, a na listę strzelczyń wpisała się niezawodna Jalkerud. Niespełna dwie minuty później gospodynie miały wyśmienitą okazję na to, aby błyskawicznie doprowadzić do remisu, ale sytuacja, w której Jansson przegrała pojedynek sam na sam z Gunnarsdottir okazała się być jednocześnie jedynym celnym strzałem na bramkę drużyny ze Sztokholmu w pierwszej połowie. Nieco bardziej aktywne Örebro obejrzeliśmy dopiero po przerwie, ale nieliczna, choć niezwykle żywiołowo dopingująca do ostatniego gwizdka grupa młodych kibicek (i być może przyszłych gwiazd) miejscowego klubu nie doczekała się choćby jednego gola ze strony swoich ulubienic. Dwa kolejne trafienia dołożyły za to grające zdecydowanie bardziej poukładany futbol przyjezdne, a Carolę Söberg pokonywały kolejno Jalkerud oraz Wörner, pieczętując tym samym los zespołu z Behrn Areny. W najbliższym sezonie, po raz pierwszy od szesnastu lat, w Örebro nie zagości pierwszoligowa piłka. Jak długo potrwa rozbrat z ekstraklasą? Zdecydowanie za wcześnie na jakiekolwiek przewidywania, choć doskonale zdajemy sobie sprawę, że pierwsza zima po spadku z Damallsvenskan nigdy nie należy do najłatwiejszych.

06

07

08

09

Tytuł zostaje w Linköping

borlange-20171029linkopingsju

Fot. Ulf Palm

Z tytułami w sporcie najczęściej jest tak, że bardzo trudno je zdobyć, a jeszcze trudniej obronić. Piłkarkom z Linköping udało się jednak dokonać tej sztuki, choć na niezwykle wyboistej drodze do trzeciego w historii klubu mistrzostwa nie brakowało przeciwności. Pierwsze z nich pojawiły się zresztą jeszcze zanim na dobre zdążyły ucichnąć echa poprzedniej fety, gdy wraz z odejściem Harder, Blackstenius i Rolfö klub z Östergötland stracił – jak się mogło wówczas wydawać – niemal cały potencjał ofensywny. Żeby było mało, wkrótce potem mistrzowski statek opuścił kapitan Martin Sjögren oraz dwa niezwykle istotne elementy jego układanki w osobach Mariann Gajhede oraz Renee Slegers. Zimowe okienko w znacznym stopniu oszczędziło jedynie formację defensywną, ale letnie transfery Eriksson i Samuelsson, które zdecydowały się kontynuować swoje kariery w Londynie sprawiły, że z drużyny, która dokładnie dwanaście miesięcy temu wracała wesołym autobusem z Vittsjö, nie zostało prawie nic. Nowy trener Kim Björkegren potrafił jednak w błyskawicznym tempie odtworzyć w Linköping zwycięską formułę i choć kontuzje kluczowych piłkarek (Neto, Rasmussen, Helin) nie ułatwiały mu wcale zadania, a neutralni obserwatorzy często narzekali na minimalistyczną i mało efektowną postawę mistrzyń Szwecji, końcowy efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Drużyna, której postawa miała być wielką niewiadomą, na dwie kolejki przed końcem sezonu zapewniła sobie mistrzowski tytuł i – żeby było zabawniej – po raz pierwszy miała okazje celebrować ten niewątpliwie wzniosły moment na murawie. Przypomnijmy bowiem, że rok temu piłkarki z Linköping świętowały w szatni kompleksu sportowego w Vittsjö, zaś przed ośmioma laty – w restauracji, wspólnie śledząc przebieg meczu pomiędzy Djurgården i Göteborgiem.

Gratulując drużynie z Linköping w pełni zasłużonego tytułu, warto w tym miejscu wymienić z nazwiska każdą z piłkarek, która dołożyła cegiełkę do tego wspaniałego sukcesu:

tit02

tit03

tit04

tit05

tit01

20. kolejka – zestaw par

Szczegółowym omówieniem tego, co w najbliższych godzinach może wydarzyć się na szwedzkich boiskach, zajęliśmy się wczoraj. W jedynym meczu, któremu nie poświęciliśmy wówczas należytej uwagi, Kristianstad podejmie na własnym boisku Limhamn Bunkeflo. Choć żadna z drużyn nie jest już zaangażowana ani w walkę o puchary, ani o utrzymanie, emocji na Vilans IP zabraknąć nie powinno i to nie tylko ze względu na derbowy charakter tego spotkania. Podopieczne Elisabet Gunnarsdottir z pewnością będą bowiem chciały przerwać passę trzech porażek z rzędu i powrócić tym samym do górnej połówki ligowej tabeli, zaś grające bez niepotrzebnej i często pętającej nogi presji piłkarki z Malmö spróbują powalczyć o dopiero drugie w historii zwycięstwo nad lokalnym rywalem. Czy jednemu z zespołów uda się zgarnąć pełną pulę? Przekonamy się już w niedzielne popołudnie.

Poniżej zestaw wszystkich par dwudziestej serii spotkań w Damallsvenskan:

omg20_1

omg20_2

omg20_3

omg20_4

omg20_5

omg20_6

Ligowy niezbędnik – jesień 2017

aik_hb_42_4444-1280x853

Mobilizacja w AIK. Powrót tego utytułowanego klubu do Damallsvenskan już dawno nie wydawał się aż tak realny (Fot. Anders H)

Ostatnie dni przyniosły nam całą serię emocji reprezentacyjnych w wydaniu zarówno boiskowym, jak i pozaboiskowym, ale już chyba najwyższy czas, aby wrócić myślami na ligowe stadiony. Piłkarkom Damallsvenskan oraz Elitettan do rozegrania pozostały już tylko trzy kolejki i to właśnie one przyniosą nam odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania sezonu 2017. Ponieważ zdecydowana większość spośród dwudziestu sześciu występujących na szczeblu centralnym klubów cały czas ma o co grać, warto przypomnieć, jak przedstawia się ich sytuacja w przededniu decydujących rozstrzygnięć. Kto najbardziej potrzebuje zwycięstw? Kto będzie mógł głęboko odetchnąć już w najbliższą niedzielę? Zapraszam na szczegółową analizę tego, co czeka nas w najbliższych tygodniach.

1

Na początek drugi sezon szwedzkiej gry o tron z Linköping i Rosengård w rolach głównych. Długo wydawało się, że rywalizacja o prymat w kraju rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce, ale całkowicie niewytłumaczalna niemoc drużyny z Malmö (tylko jedno zwycięstwo w sześciu ostatnich meczach) sprawiła, że zawodniczki z Östergötland mają w tej chwili do dyspozycji aż trzy piłki meczowe. Pierwszą z nich spróbują wykorzystać w Borlänge, drugą – u siebie przeciwko Eskilstunie, a trzecią w wyjazdowym starciu z Limhamn Bunkeflo. Czy jest w ogóle realne, aby ekipa Kima Björkegrena wypuściła niemal pewny tytuł z rąk? Cóż, w futbolu, szczególnie tym szwedzkim, nie możemy być pewni niczego, ale jednak trudno zakładać, aby tak solidna drużyna nagle zaczęła przegrywać wszędzie i z każdym. Jasne, Linköping z jesieni 2017 swoją grą nie porywa nikogo, ale skoro pomimo tego udało się zbudować tak dużą zaliczkę, to nie po to, aby teraz w najgłupszy możliwy sposób ją roztrwonić. Inna sprawa, że bez względu na to, co wymyślą w Östergötland, Rosengård powinien skupić się wyłącznie na wygrywaniu swoich meczów. Komplet zwycięstw w trzech ostatnich kolejkach do złota najpewniej i tak nie wystarczy, ale zagwarantowanie sobie występów w Lidze Mistrzyń 2018/19 oraz odbudowanie mocno nadwątlonego morale przed arcyważnym dwumeczem z Chelsea to i tak niesamowicie wysoka stawka i koniecznie trzeba o nią zawalczyć.

2

Gdy w 53. minucie meczu na LF Arenie czerwoną kartkę obejrzała Matilda Plan, mało kto wierzył, że przegrywająca wówczas dwiema bramkami Eskilstuna zdoła jeszcze tego dnia odrobić straty. Zdobyte w osłabieniu gole Petry Johansson oraz Olivii Schough sprawiły jednak, że piłkarki United nie tylko wywiozły z Norrbotten bezcenny punkt, ale także ustawiły się w niesamowicie komfortowej sytuacji w rywalizacji o miejsce na najniższym stopniu podium Damallsvenskan. Teraz wystarczy już tylko na przykład pokonać u siebie Göteborg i Vittsjö (bardzo możliwe, że do pełni szczęścia wystarczą nawet cztery punkty) i nikt nie odbierze drużynie Viktora Erikssona brązowych medali. Na potknięcie ekipy z Tunavallen mocno liczą za to Piteå oraz Djurgården, którym marzyłoby się, aby kwestię podium rozstrzygnąć w bezpośrednim starciu 12. listopada. Aby tak się stało, obaj pretendenci muszą jednak nie tylko nasłuchiwać pomyślnych wieści z Eskilstuny, ale przede wszystkim dopisać do swojego dorobku sześć punktów w dwóch najbliższych kolejkach, co z pewnością nie będzie łatwym zadaniem. Podopieczne Stellana Carlssona czeka bowiem między innymi wyjazdowy mecz z próbującym powrócić na właściwe tory uśpionym gigantem z Rosengård, zaś sztokholmianki zmierzą się z walczącymi zaciekle o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej Örebro oraz Göteborgiem.

3

W zasadzie od początku sezonu najwięcej przetasowań obserwujemy w dolnej części tabeli, więc chyba nikogo nie dziwi, że na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek w walkę o utrzymanie realnie zaangażowane jest niemal pół ligi. To znaczy, żeby być do końca precyzyjnym, utrzymania nie zagwarantowały sobie jeszcze także Kristianstad oraz Limhamn Bunkeflo, ale oba zespoły ze Skanii wydają się być na tyle bezpieczne, że nie umieszczamy ich w poniższej analizie. Znalazło się w niej za to miejsce dla Hammarby, co już samo w sobie powinno być olbrzymim sukcesem drużyny Olofa Unogårda. Przypomnijmy, że przed rozpoczęciem sezonu niemal wszyscy wieszczyli piłkarkom z Södermalm rok pełen porażek i upokorzeń, ale Julia Zigiotti, Filippa Angeldahl i reszta biało-zielonej armady na tyle skutecznie zamknęły usta malkontentom, że w utrzymanie ekstraklasy dla Hammarby zaczęli wierzyć nawet najwięksi sceptycy. I słusznie, bo jedno zwycięstwo lub dwa remisy w trzech ostatnich meczach powinny wystarczyć do tego, aby beniaminek ze Sztokholmu dokonał czegoś naprawdę wielkiego. W niezłym położeniu wydają się być także piłkarki z Vittsjö, które po raz pierwszy w historii swoich występów w Damallsvenskan lepiej prezentują się jesienią niż wiosną. Jeśli uda im się pokonać na własnym boisku Hammarby lub Örebro, to za rok do najsłynniejszej wsi w Europie znów przyjeżdżać będzie cała krajowa czołówka. Balansujące na granicy strefy spadkowej Kvarnsveden i Göteborg czeka w najbliższych tygodniach prawdziwa próba charakterów, choć to zespół z Dalarny na papierze znajduje się w nieco bardziej skomplikowanej sytuacji. Perspektywa zmierzenia się z Linköping oraz Rosengård, zwieńczona wyjazdem na niezwykle mało gościnny Vilans IP w Kristianstad sprawia, że kibicom w Borlänge pozostało liczyć na cud, któremu na nazwisko Chawinga. Dobrej postawy od swoich liderek z całą pewnością oczekuje także Stefan Rehn, gdyż po prostu nie wypada, aby drużyna, w której występują między innymi Pauline Hammarlund oraz Elin Rubensson miała pożegnać się z ekstraklasą. Na koniec warto pochylić się nad Örebro, które w niespełna dwa lata przebyło drogę z Ligi Mistrzyń do bram Elitettan. Oczywiście, na Behrn Arenie wierzą, że pokonanie kolejno Djurgården, Vittsjö i Göteborga nie jest wcale misją niemożliwą do wykonania, ale przecież podobne zapowiedzi słyszeliśmy przez niemal cały sezon. Gdyby jednak podopiecznym Elin Magnusson rzeczywiście udało się w ostatniej chwili odmienić swój los, to bylibyśmy świadkami bodajże najbardziej spektakularnego powrotu w historii szwedzkiej piłki.

4

Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że ewentualny awans Assi do Damallsvenskan byłby historią, która przyćmiłaby nawet obronę tytułu przez Linköping i odwołany mecz z Danią. Tyle tylko, że pomimo tego, iż to właśnie piłkarki z Risögrund na tę chwilę jako jedyne są zależne wyłącznie od siebie, terminarz ewidentnie nie jest ich sprzymierzeńcem. Trudny wyjazd do Falkenbergu, mecz z dominatorem z Växjö i na koniec starcie z bezpośrednim rywalem z Kalmar – tak wyglądają przeszkody, które muszą pokonać Polarne Dziewczyny, aby stać się największą rewelacją sezonu. Czy jest to w ogóle realne? Na pewno, ale łatwo nie będzie. Zdecydowanie bardziej przyjazna końcówka sezonu czeka natomiast stołeczny AIK, a komplet zwycięstw z niżej notowanymi Västerås, Hovås Billdal oraz Holmalund najprawdopodobniej pozwoli im po dwóch latach przerwy powrócić do krajowej elity. Dwa gole Amandy Fredriksson w ostatniej kolejce sprawiły, że o awansie wciąż marzą również w Kalmar, ale jednak scenariusz, w którym klubom ze Småland udaje się na koniec sezonu ustrzelić dublet, wydaje się mimo wszystko stosunkowo najmniej prawdopodobny.

5

W Mallbacken miała być walka o błyskawiczny powrót do ekstraklasy, ale szybko okazało się, że w tym roku piłkarki z Värmland znacznie częściej będą oglądały się za niż przed siebie. Przebudzenie Elin Nyman, Nkemjiki Ezurike oraz sióstr Stolpe w decydującej fazie sezonu sprawiło jednak, że najprawdopodobniej uda się uniknąć całkowitej katastrofy i w Sunne wciąż będzie miał siedzibę klub występujący na szczeblu centralnym. Problemów z utrzymaniem nie powinni mieć także w Sundsvall, gdzie z kolei w odpowiednim momencie formą błysnęła Kamerunka Nchout. Zdecydowanie bardziej nerwowo będzie za to w najbliższych tygodniach w Alingsås, Falkenbergu i Östersundzie, a sytuacji z pewnością nie ułatwia fakt, że zaledwie jedno z wymienionych miast przedłuży swoją przygodę z Elitettan o kolejny rok. Wydaje się, że najbliżej celu znajdują się na ten moment piłkarki Holmalund, ale tak naprawdę żadne rozstrzygnięcie nie będzie tutaj sensacją.