Drużyna od rzeczy niemożliwych

6_01

6_02

6_03

Gdy przed rokiem wracały do Damallsvenskan, wszyscy wieszczyli im błyskawiczny powrót na zaplecze ekstraklasy, a jedyną niewiadomą było to, czy młoda jedenastka ze stolicy będzie w stanie wygrać na poziomie pierwszej ligi choć jeden mecz. Problem polegał jednak na tym, że chyba nikt nie pokazał tego scenariusza samym zawodniczkom, które pod wodzą Olofa Unogårda dokonały wręcz niemożliwego, finiszując ostatecznie na siódmej pozycji. Od tamtych chwil minęło już jednak kilka miesięcy, z fenomenalnego kwartetu Oskarsson – Angeldahl – Zigiotti – Holmgren na ten moment w klubie pozostała już tylko ta ostatnia, a trenerem nie jest już ani wspomniany Unogård, ani nawet jego następczyni. Czyli co, spadek? W żadnym razie! Hammarby raz jeszcze pokazało, że w Södermalm żyją nie tylko wspaniali kibice (przed startem sezonu z własnej inicjatywy uzbierali niemal pół miliona koron na potrzeby sekcji), ale i niesamowicie ambitne piłkarki. Jasne, znów nie udało się zwyciężyć w derbach, a majowa seria porażek była bardzo niepokojąca, ale koniec końców zawodniczkom ze stolicy raz jeszcze udało się oszukać przeznaczenie. Komplet punktów i wspólne świętowanie z fanami w Göteborgu, czy też trzecie z rzędu zwycięstwo nad Rosengård (Hammarby jest pierwszym od ponad dekady zespołem, któremu udała się ta sztuka!) to wyniki, które po prostu trzeba docenić. Tym bardziej, że zostały one osiągnięte przy stosunkowo niewielkim zapleczu finansowym. W Sztokholmie myślą już jednak o nadchodzących wyzwaniach, a powody do optymizmu są, wszak nowy trener Isak Dahlin zaliczył bardzo obiecujący początek w Damallsvenskan. Podstawowy cel na najbliższe miesiące jest jednak jeden – wreszcie być lepszym niż Djurgården!

6_04

Reklamy

Przez Damallsvenskan do Europy

7_01

7_02

7_03

Jeśli ktoś jakimś cudem nie zna jeszcze niezwykłej historii tego klubu, to na początek proponuję zapoznać się z tym tekstem. Nie ma co ukrywać, że Växjö jest swego rodzaju fenomenem, więc z tym większym zainteresowaniem wyczekiwaliśmy pierwszej rundy w wykonaniu beniaminka ze Småland wśród najlepszych drużyn w kraju. Czy okażą się rewelacją? A może skończą jako niewypał? Po jedenastu rozegranych meczach jesteśmy chyba najbliżsi stwierdzenia, że nie spełnił się żaden ze skrajnych scenariuszy. Były momenty, w których wydawało się, że Växjö już teraz gotowe jest do walki o medale, były i takie, w których zespół Pierre’a Fondina przypominał ekipę pasującą raczej do Elitettan, a po zsumowaniu występów wybitnych i rozczarowujących otrzymaliśmy siódmą lokatę, która chyba dobrze odzwierciedla aktualne możliwości ambitnego beniaminka. Na osobny akapit zasługuje jednak postawa ofensywnego tercetu ze Småland, który tej wiosny rozkochał w sobie chyba wszystkich neutralnych obserwatorów. Anna Anvegård udowodniła, że przeskok z drugo- do pierwszoligowego futbolu jak najbardziej może być bezbolesny, a pomagające jej w biciu kolejnych, strzeleckich rekordów Ritah Kivumbi oraz Jelena Cankovic z miejsca stały się odkryciami rundy wiosennej. Po stronie plusów pierwszą część sezonu zapisać mogą ponadto Jennie Nordin i Nellie Karlsson, a także Katie Fraine, która (jeśli akurat nie przyszło jej do głowy jakieś mało rozsądne zachowanie) gwarantowała spokój i stabilność między słupkami. Wiemy, że w Växjö mierzą niezwykle wysoko, ale póki co podstawowym zadaniem podopiecznych Pierre’a Fondina powinno być przede wszystkim ugruntowanie swojej pozycji na piłkarskiej mapie Szwecji. A zadaniem właścicieli klubu – utrzymanie w kadrze czołowych piłkarek, za którymi już teraz oglądają się zdecydowanie więksi gracze.

7_04

Przetrwać drugi sezon

8_01

8_02

8_03

Rok temu o tej porze przecieraliśmy oczy ze zdumienia, patrząc na dokonania beniaminka z Malmö. Lokata tuż za podium na półmetku rywalizacji była bowiem wynikiem znacząco przewyższającym oczekiwania największych optymistów. W obecnym sezonie, zarówno jeśli chodzi o miejsce w tabeli, jak o liczbę zdobytych punktów, wiosna w wykonaniu Limhamn Bunkeflo nie była aż tak imponująca, choć – jak na ironię – na grę piłkarek ze Skanii patrzyło się zdecydowanie przyjemniej niż przed rokiem. Znaczącej poprawie uległa przede wszystkim postawa formacji obronnej, choć siedem straconych goli w dwóch pierwszych kolejkach absolutnie na to nie wskazywało. Na szczęście dla sympatyków LB, im dłużej trwał sezon, tym bardziej solidnie prezentowała się nie tylko Emma Lind, ale także dowodzony przez Islandkę Annę Björk Kristjansdottir defensywny kwartet. W środku pola często niedocenianą robotę wykonywała nadająca rytm akcjom swojego zespołu Anna Welin, Mia Persson wraz z Rakel Hönnudottir wzięły na siebie ciężar zdobywania bramek, a o asystach Sofii Wännerdahl mówiło się w całym kraju. To wszystko przełożyło się na cztery zwycięstwa i czternaście ugranych punktów, co na pewno nie jest złym dorobkiem, ale przy płaskiej niczym ukształtowanie terenu w Danii tabeli Damallsvenskan, nie daje również żadnej gwarancji pozostania w elicie. Tym bardziej, że jesień w wykonaniu piłkarek z Malmö zazwyczaj była nieco słabsza niż wiosna. Gdyby ta tendencja i tym razem miała się powtórzyć, wszystkich związanych z klubem czekałaby niezwykle nerwowa końcówka sezonu.

8_04

Szpital w centrum stolicy

9_1

9_2

9_3

Gdy dwa lata temu klub ze stolicy wracał do grona pierwszoligowców, szóstą pozycję na koniec sezonu przyjęto w Djurgården z entuzjazmem. Identyczny rezultat rok później był już jednak delikatnym rozczarowaniem. Trzeci sezon po powrocie do elity zapowiadano jako ten, w którym zespół Joela Riddeza wreszcie spróbuje przeprowadzić szturm na czołowe lokaty, ale rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. Wiosenne granie piłkarki ze Sztokholmu zakończyły bowiem na dziewiątym miejscu w dwunastozespołowej stawce i – co chyba jeszcze bardziej zaskakujące – tak naprawdę nikt nie może mieć do nich o to pretensji. Co więcej, zawodniczkom, które pod koniec rundy w iście heroiczny sposób wydzierały ligowym konkurentkom punkty pozwalające utrzymać się nad kreską, należą się olbrzymie słowa uznania. Wydłużająca się z każdym tygodniem lista kontuzjowanych sprawiła bowiem, że gole dla Djurgården na wagę remisu w ostatnim, wiosennym meczu przeciwko Vittsjö zdobywały dwie nastolatki, które w normalnych warunkach miałyby olbrzymi problem ze znalezieniem się w meczowej osiemnastce. Trener Riddez, zamiast na taktyce mającej powstrzymać kolejnych rywali, koncentrował się przede wszystkim na czytaniu raportów medycznych, a te nijak nie napawały go optymizmem. Na jego szczęście, runda ostatecznie dobiegła końca i choć niektóre piłkarki (Diaz, Brodin) do gry wrócą dopiero w następnym sezonie, to niewątpliwie po czterotygodniowej przerwie pole manewru przy ustalaniu wyjściowego składu znacząco się poszerzy. A wówczas w Sztokholmie – jak to w każdej stolicy – znów będzie można zacząć dyskutować o rzeczach wielkich.

9_4

Wieś wciąż się bawi, ale … jak długo?

10_1

10_2

10_3

Siedem lat temu były prawdopodobnie najsympatyczniejszą ciekawostką piłkarskiej Europy. Od tamtych chwil upłynęło już jednak mnóstwo czasu, w Vittsjö rozpoczęła się nowa epoka, a najsłynniejsza pierwszoligowa wieś w Europie wciąż jest siedzibą jednej z dwunastu najlepszych drużyn w kraju. Prawdą jest, że po fenomenalnym, debiutanckim sezonie, ekipa z północnej Skanii większość swojej przygody z Damallsvenskan spędziła w dolnych rejonach tabeli, ale za każdym razem w decydującym momencie udawało jej się zrobić dokładnie tyle, aby swój ekstraklasowy sen przedłużyć o kolejnych dwanaście miesięcy. Czy podobnie będzie i tym razem? Trudno o jednoznaczną opinię, gdyż wiosną nie tylko w Szwecji, ale i w całej Europie, nie było bardziej nieprzewidywalnego zespołu. Podopieczne Matta Rossa i Thomasa Mårtenssona z zadziwiającą regularnością przeplatały mecze niemal perfekcyjne (wyjazdowe 4-1 z liderem z Piteå, powrót z 0-2 na 3-2 z mistrzem z Linköping) z tymi, o których chciałyby jak najszybciej zapomnieć (domowe 0-1 z Kalmar). Gdy przytrafiła im się seria czterech kolejnych spotkań bez gola, przełamały ją z przytupem, pokonując 3-0 znajdujące się wówczas na fali Växjö. Jak więc widać, jakiekolwiek konkretne prognozy w przypadku akurat tego klubu nie mają większego sensu, a nie zapominajmy, że na dziś nie wiemy jeszcze, jaką kadrą będzie jesienią dysponować wspomniany powyżej duet trenerski. Jeśli nie znajdzie się w niej obserwowana między innymi przez kluby ze stolic Anglii i Francji Linda Sällström, misja utrzymania Vittsjö w Damallsvenskan stanie się niewątpliwie znacznie trudniejsza do wykonania.

10_4

Oto wasza chwila prawdy!

11_1

11_2

11_3

Przyjemnie być beniaminkiem, którego grą zachwyca się cały kraj. Jeszcze przyjemniej być zespołem, który rok po wywalczeniu awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej zaledwie o punkt przegrywa mistrzowski tytuł, bez jakichkolwiek kompleksów dzielnie walcząc z ligową czołówką. Rywalizacja z Wolfsburgiem o miejsce w ósemce najlepszych klubów Europy, nawet jeśli przegrana, to także doświadczenie, które spokojnie możemy zaliczyć do tych miłych. Pięć ostatnich lat w wykonaniu Eskilstuny przepełnione było właśnie takimi momentami, ale tej wiosny dotarliśmy do punktu, w którym ciągły marsz w górę został gwałtownie zastopowany, a sięgający swoimi ambicjami coraz wyżej klub został zepchnięty daleko poza strefę komfortu. Choć już przed sezonem zapowiadano, że obecny sezon będzie dla United zdecydowanie najtrudniejszym od czasu awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej, i tak nikt nie zakładał scenariusza, w którym widmo degradacji miało z bliska zajrzeć w oczy piłkarek z Tunavallen. Tak się jednak stało, a zawirowania na ławce trenerskiej, eksperymentalnie zestawiana formacja defensywna, czy wreszcie brak stabilizacji formy u liderek (z wyjątkiem Glas i Larsson) ani trochę nie poprawiły sytuacji. Pojedyncze zrywy (na przykład w starciu z Linköping) pokazywały, że ten zespół niewątpliwie ma potencjał, aby znajdować się w zupełnie innych rejonach tabeli, ale jesienią wszyscy chcielibyśmy oglądać zupełnie inną Eskilstunę. Czy cztery tygodnie przerwy wystarczą, aby Magnus Karlsson właściwie poukładał te wszystkie klocki? Prawdę mówiąc, nie ma innego wyjścia, gdyż ewentualnej katastrofy na Tunavallen nie da się wytłumaczyć ani kwestiami finansowymi, ani kadrowymi.

11_4