Oto szwedzki klub przyszłości

Växjö – 90-tysięczna miejscowość w prowincji Småland nie jest bynajmniej anonimowym punktem na mapie Szwecji. Jedni kojarzą ją za względu na wszechobecną zieleń, która sprawia, że nawet w tak zielonym przecież kraju Växjö stało się symbolem ekologicznego stylu życia i przykładem dla innych, chcących podążyć tą samą drogą miast, inni mieli niewątpliwą przyjemność lądować na nieodległym, klimatycznym lotnisku, a fani lekkoatletyki i tenisa doskonale wiedzą, że właśnie tutaj swą przygodę ze sportem rozpoczynały takie postacie jak Carolina Klüft czy Mats Wilander. Przez te wszystkie lata Växjö absolutnie nie kojarzyło się jednak z piłką nożną, która oczywiście cały czas była w mieście obecna, ale nigdy nie udało jej się na stałe zagościć w świadomości mieszkańców. Cztery lata temu pojawił się jednak ktoś, kto nie do końca akceptował dotychczasowy porządek, stawiając sobie za zadanie uczynienie z Växjö siedziby jednej z najlepszych piłkarskich drużyn w kraju. Cel wydawał się być wyjątkowo ambitny, ale przecież nie od dziś wiemy, że jeśli się tylko czegoś naprawdę mocno pragnie … i w tym miejscu rozpoczyna się nasza historia.

vax1

Tak jeszcze rok temu prezentował się najbardziej okazały trzecioligowy stadion na świecie

Na początku był stadion. Gdy Växjö zostało ogłoszone jednym z miast-gospodarzy EURO 2013, stało się jasne, że niebawem powstanie tu nowoczesny obiekt, którego sponsorem tytularnym został lokalny potentat na rynku nieruchomości. Budowa niezwykle efektownej areny rozpoczęła się w marcu 2011, a pierwszy dzień prac osobiście nadzorował prezes szwedzkiej federacji piłkarskiej. Dokładnie półtora roku później stadion był już gotowy na to, aby gościć u siebie najlepsze piłkarki Europy, a próba generalna w postaci meczu towarzyskiego Szwecji i Szwajcarii wypadła niezwykle korzystnie zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Wprawdzie podczas samych finałów kadra Pii Sundhage ani razu nie zagościła w Växjö (zagrała tam jeszcze sparing z Islandią, także zakończony zwycięstwem), ale Myresjöhus Arenę bardzo ciepło wspominać mogą za to reprezentantki Niemiec, które na drodze do zwycięskiego, sztokholmskiego finału aż trzykrotnie miały okazję zaprezentować się publiczności w Småland. Uroki obiektu, którego budowa pochłonęła ponad dwieście milionów koron, docenili również fachowcy, przyznając mu tytuł najlepszej inwestycji architektonicznej roku w regionie. Niestety, koniec EURO 2013 oznaczał dla Växjö pożegnanie z futbolem najwyższej kategorii na czas nieokreślony. W najbliższej okolicy nie było bowiem choćby jednego klubu mogącego w jakimkolwiek stopniu zaspokoić narastający w Småland głód wielkiej piłki.

Hovshaga AIF to klub, którego nazwa przeciętnemu kibicowi piłkarskiemu mówi raczej niewiele. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro jego zawodniczki największą część swojej historii spędziły występując ze zmiennym szczęściem na czwartym poziomie rozgrywkowym. Zupełnie niespodziewanie, jesienią 2013 o ekipie z północnej dzielnicy Växjö zrobiło się jednak głośno, gdy okazało się, że to właśnie na jej licencji do rozgrywek w kolejnym sezonie przystąpi nowa drużyna, która – podobnie zresztą jak mająca stać się w niedalekiej przyszłości jej domem Myresjöhus Arena – budowana będzie od podstaw. Jej trzon stanowić miały oczywiście piłkarki grające dotychczas w Hovshadze, ale nie zabrakło w nim także miejsca dla byłych zawodniczek Öster oraz innych lokalnych klubów. Nazwa? Chyba najprostsza i najbardziej oczywista z możliwych , a jednocześnie dająca w jednoznaczny sposób do zrozumienia, że od tej chwili to właśnie ta ekipa stanie się chlubą i symbolem całego miasta – Växjö DFF.

vax4

Powołanie do życia nowego klubu szeroko opisywały lokalne media

Historia, także ta krajowa, zna wiele przypadków, w których przejęcie licencji wiązało się nierozerwalnie z przejęciem historii, a nawet i tożsamości „wchłanianego” klubu. W Växjö od początku postanowiono jednak podążyć zupełnie inną drogą, a zaprezentowane podczas pierwszej oficjalnej konferencji nowe logo z widoczną datą 2014 ostatecznie zamykało temat rozliczenia się z przeszłością. Owszem, nie mamy pięknej historii, ale przed nami piękna przyszłość. Możecie nazywać nas szwedzkim klubem przyszłości – słowa jednego z członków zarządu nie pozostawiały wątpliwości, że w Växjö spoglądać będą raczej przed niż za siebie, co w mieście od lat uznawanym za stolicę wszelakich innowacji zabrzmiało ze zdwojoną mocą. W podobnym tonie wypowiadał się zresztą pierwszy prezes klubu Peter Kabbenäs, który dał jasno do zrozumienia, że celem jest gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, a także zbudowanie najbardziej prężnej w regionie akademii. Te niezwykle ambitne plany zostały jednak zepchnięte w cień, gdy niedługo potem padła deklaracja, która raz na zawsze zdefiniowała harmonogram na pierwszą dekadę istnienia klubu: Sukces to będzie wtedy, jeśli na dziesięciolecie zagramy w półfinale Ligi Mistrzyń.

Aby jednak zagrać w najlepszej czwórce na kontynencie, najpierw trzeba było mozolnie wspinać się po krajowej drabinie. Awans do Elitettan na przestrzeni pierwszych dwóch sezonów nie był oczywiście zadaniem nie do wykonania, ale dopiero po zwycięskich barażach z IF Böljan Falkenberg można było głębiej odetchnąć i uznać pierwszą część planu za wykonaną. Warto w tym miejscu podkreślić, że decydujący o być albo nie być na zapleczu ekstraklasy mecz oglądało z trybun niespełna dwa tysiące widzów, co wprawdzie nie wystarczyło do ustanowienia nowego, trzecioligowego rekordu, ale i tak wyraźnie pokazało, że powołanie do życia klubu było odpowiedzią na faktyczne zapotrzebowanie na piłkę w regionie. Zainteresowanie futbolem znajdowało ponadto odzwierciedlenie w coraz prężniej działającej siatce drużyn juniorskich. Już pod koniec roku 2014 w Växjö DFF obok trzech (!) ekip seniorskich funkcjonowało jedenaście roczników młodzieżowych (od U-7 do U-17), a chętnych do ich reprezentowania było tak wiele, że kilka miesięcy później, pomimo wstępnej selekcji, istniejący niespełna dwa lata klub został największym klubem sportowym w mieście pod względem zarejestrowanych zawodniczek. Tym samym, Växjö na dobre zaprzyjaźniło się z piłką nożną.

vax2

Młodzież to podstawa i w Växjö doskonale zdają sobie z tego sprawę (Fot. SMP)

Pierwsze sukcesy nie mogły jednak przesłonić wyzwań, z którymi na niespotykaną nigdy wcześniej skalę trzeba było się zmierzyć przed startem sezonu 2016. Perspektywa występów na szczeblu centralnym oznaczała bowiem nie tylko korzyści, ale i obowiązki, a jednym z nich było uzyskanie licencji na grę na zapleczu ekstraklasy. O ile spełnienie wymogów infrastrukturalnych oraz szkoleniowych było wyłącznie formalnością, o tyle kwestie finansowe spędzały w Växjö sen z powiek wielu osobom. Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że luksus gry w Elitettan (było nie było jednej z najbardziej pod tym względem niewdzięcznych lig w całej Europie) wiąże się kosztami nieporównywalnie większymi niż dotychczasowe funkcjonowanie na poziomie niższych klas rozgrywkowych. Najnowsza historia szwedzkiego futbolu doskonale zna przypadki zespołów, które w kilka dni z krajowych potentatów stawały się bankrutami, a w Växjö nikt nie zamierzał dopisywać do niej kolejnego rozdziału. Ove Dahl, nowy właściciel klubu, a w przeszłości znany polityk, zdołał jednak wywalczyć dla klubu dotację w wysokości pół miliona koron, a gdy w lutym 2016 dopięto szczegóły opiewającej na kolejną sześciocyfrową sumę umowy sponsorskiej z Vismą stało się jasne, że kolejny etap drogi na szczyt zakończony został powodzeniem. Drużyna była gotowa do tego, aby przystąpić do drugoligowej rywalizacji, a za cel obrała sobie wywalczenie miejsca w czołowej szóstce. O ewentualnej promocji do ekstraklasy nikt rzecz jasna głośno nie wspominał, a w klubie zapewniano, że sezon 2018 będzie najbardziej optymalnym momentem na to, aby realnie włączyć się do walki o awans do Damallsvenskan.

Kadra Växjö, która ruszyła na podbój Elitettan, prezentowała się jak na drugoligowe warunki całkiem solidne, ale – co godne podkreślenia – zabrakło w niej zawodniczek o przesadnie głośnych nazwiskach. Błędów popełnianych przez inne, marzące o błyskawicznej karierze w ekstraklasie ekipy nikt w Småland nie chciał powielać, choć na przykład zakontraktowanie przez absolutnego beniaminka na szczeblu centralnym występującej sezon wcześniej w Linköping Vereny Rexhi było pewnego rodzaju wydarzeniem. Inna sprawa, że sam fakt, że to właśnie ona wraz z młodzieżową reprezentantką kraju Anną Anvegård oraz Ugandyjką Ritą Kivumbi miały stanowić trzon drugoligowej ekipy potwierdzał, że hasło szwedzki klub przyszłości nie było jedynie pustym sloganem. Co więcej, w Växjö gorąco zapewniają, że nawet największy sukces nie będzie w stanie zmienić strategii opierania kadry zespołu na zawodniczkach, które dopiero grając w barwach VDFF mają w pełni rozbłysnąć i stać się gwiazdami wielkiego formatu. Póki co, trzeba było jednak zmierzyć się z rzeczywistością Elitettan, która – zgodnie zresztą z przewidywaniami – okazała się nadzwyczaj wymagająca. Pierwszych osiem kolejek przyniosło aż pięć porażek, a kompletnie niespodziewana klęska na własnym boisku z innym beniaminkiem z Alingsås zepchnęła mierzącą niezwykle wysoko ekipę w bezpośrednie sąsiedztwo strefy spadkowej. Szczególnie słabe recenzje za swoje występy zbierały obrończynie Växjö, które zdecydowanie zbyt często dawały się w prosty sposób zaskoczyć ligowym rywalkom, a duża liczba straconych goli (w pewnym momencie defensywa ze Småland była najgorszą w Elitettan!) w dość naturalny sposób uniemożliwiała włączenie się do gry o jakiekolwiek wyższe cele. Na półmetku rozgrywek wydawało się, że realizacja przedsezonowych założeń będzie absolutnym planem maksimum, ale w sierpniu okazało się, że na ligowe boiska powróciła całkowicie odmieniona – i to na lepsze – drużyna.

vax3

Radość w Växjö – coraz częstszy obrazek (Fot. SMP)

Zwycięstwo na otwarcie z liderującym Limhamn Bunkeflo było zapowiedzią niezwykle udanej rundy i choć tydzień później w starciu z Hovås Billdal znów dały o sobie znać demony z wiosny (cztery stracone gole, z czego dwa po katastrofalnych błędach), od tego momentu rozpoczął się triumfalny marsz Växjö w górę ligowej tabeli. Rozpędzona jedenastka ze Småland po drodze odprawiała kolejne drużyny z czołówki a ofiarami kroczących od zwycięstwa do zwycięstwa podopiecznych Pierre’a Perssona zostały między innymi stołeczne Hammarby (2-1 po dwóch trafieniach Kivumbi) oraz AIK (4-1 i znów Ugandyjka bohaterką). Klasą dla siebie była pewnie krocząca po tytuł królowej strzelczyń zaplecza ekstraklasy Anvegård, dzielnie sekundowała jej będąca prawdziwą rewelacją drugiej części sezon Amanda Persson, a równie sporą cegiełkę do osiąganych wyników dokładały Nellie Ohlsson, Alexandra Jonasson, Jonna Ståhl czy też wspominana już wielokrotnie Kivumbi. Październikowe zwycięstwo w Uppsali sprawiło, że na dwie kolejki przed końcem sezonu realna stała się nawet perspektywa awansu do Damallsvenskan i choć strata punktów w przedostatniej serii spotkań w Kungsbace spowodowała, że realizację akurat tych planów trzeba było odłożyć w czasie przynajmniej o rok, to nikt nie miał już wątpliwości, że oto byliśmy właśnie świadkami narodzin drużyny, która w przyszłości może dać sporo radości kibicom nie tylko w Småland, ale w całej Szwecji.

Wywalczona w debiutanckim sezonie w Elitettan trzecia lokata sprawiła, że dziś już nikt w Växjö nie zamierza czekać z historycznym awansem do sezonu 2018. Pomimo tego, że wszystko wskazuje na to, iż w nadchodzącym roku konkurencja na zapleczu ekstraklasy będzie jeszcze silniejsza, zajęcie pierwszego miejsca na koniec rozgrywek traktowane jest w Småland niemal jak obowiązek, a każdy inny wynik zostałby odebrany jako mniejsze lub większe rozczarowanie. Przeprowadzone tej zimy transfery, choć wciąż jak najbardziej wpisują się w długofalową strategię klubu, również dobitnie pokazują, że operacja Damallsvenskan rozpoczęła się w Växjö na poważnie. Boriero, Hjälmkvist czy bliźniaczki Karlsson to wprawdzie jeszcze nie do końca oszlifowane piłkarskie diamenty, ale nikt nie ma wątpliwości, że sprowadzono je wyłącznie w jednym celu, którym jest świętowanie awansu do krajowej elity już tej jesieni. Jeśli się uda, to piłkarkom z Myresjöhus Areny pozostanie równo pięć lat na to, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów, a stamtąd (zakładając, że UEFA nie zmieni do tego czasu regulaminu rozgrywek Ligi Mistrzyń) od wymarzonego półfinału na dziesięciolecie będą Växjö dzielić już tylko trzy zwycięskie dwumecze. Nierealne? Być może, choć gdyby cztery lata temu ktoś powiedział nam, że w najbliższej przyszłości w Växjö powstanie nowy klub, który mocno zapuka do bram ekstraklasy, też raczej nie wzięlibyśmy takiej deklaracji na poważnie. Nie jest więc wcale wykluczone, że następnym razem ekipa telewizyjna brytyjskiej BBC zawita do Småland nie tylko po to, aby zrobić tu kolejny reportaż o najbardziej ekologicznym mieście współczesnej Europy.

Reklamy

3 thoughts on “Oto szwedzki klub przyszłości

  1. Pingback: Witamy w Damallsvenskan – Växjö | Szwedzka piłka

  2. Pingback: Przez Damallsvenskan do Europy | Szwedzka piłka

  3. Pingback: Przez Damallsvenskan do Europy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s