Ekspres z Malmö powstrzymany

tilde_lindwall

Tilde Lindwall to jedna z wielu utalentowanych nastolatek z Djurgården (Fot. Bildbyrån)

Bardzo długo zanosiło się, że pierwszą część sezonu zakończymy spokojnie, według najbardziej prawdopodobnego scenariusza. W niedzielę ligowych emocji nie zabrakło, ale na koniec po trzy punkty w każdym ze spotkań sięgnęły te, które zgodnie z logiką wygrać miały. Poniedziałkowe popołudnie przyniosło nam wybitnie niepiłkarską aurę, ale na rozgrzanej 32-stopniowym upałem Valhalli faworyt również – choć nie bez problemów – zrobił swoje. Aż wreszcie nadszedł wieczór, a wraz z nim jedna z większych niespodzianek rozgrywanej w środku lata rundy wiosennej. A wszystko za sprawą młodych, gniewnych sztokholmianek, które ani myślały przestraszyć się rozpędzonego ekspresu z Malmö. Na tle najgłośniejszych nazwisk szwedzkich boisk, Louise Hvarfner i Tilde Lindwall rozegrały fenomenalną partię, a ponieważ równie dobrze dysponowane były ich nieco bardziej doświadczone koleżanki, Jonas Eidevall po ostatnim gwizdku Sary Persson mógł jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Tym razem nie było nawet sensu rozmawiać z sędzią, gdyż Djurgården na ten bezbramkowy remis po prostu sobie zasłużył i nie mogło być mowy o jakiejkolwiek kontrowersji.

Zacznijmy jednak od początku i powróćmy na chwilę do meczu, który jedenastą serię spotkań nam rozpoczął. A w nim nadzwyczaj spektakularnie przywitała się z nową ligą Phoebe McClernon, która w niespełna pięć minut mogła zapisać na swoim koncie bramkę i asystę. Problem byłej defensorki Orlando Pride polegał jednak na tym, że obie te sytuacje miały miejsce po … niewłaściwej stronie boiska. 22-letnia Amerykanka najpierw zaliczyła całkowicie niepotrzebną stratę na własnej połowie, z czego bezlitośnie skorzystała Emily Gielnik, a następnie przetestowała refleks swojej rodaczki w bramce Växjö. Na szczęście dla kibiców ze Småland Katie Fraine zachowała czujność, dzięki czemu na tablicy wyników wciąż widniało tylko 0-1. Na drugą połowę meczu McClernon już nie wyszła, ale nazywanie jej główną winowajczynią porażki byłoby jednak mocnym nadużyciem. Po przerwie cały czas to przyjezdne nadawały ton boiskowym wydarzeniom i ostatecznie w 88. minucie przypieczętowały zwycięstwo po płynnej, dwójkowej akcji coraz lepiej rozumiejącego się duetu Markstedt – Gielnik. Komplet punktów pozostał również na Tunavallen, choć przeżywające kryzys Piteå tym razem zrobiło naprawdę wiele, aby odnieść pierwsze od sześciu kolejek zwycięstwo. Na drodze do szczęścia stanęła jednak piłkarkom z Norrbotten niemal bezbłędna tego dnia defensywa United, dowodzona przez twardą niczym skała byłą reprezentantkę Szkocji Vailę Barsley. Z przodu swojego gola dołożyła oczywiście niesamowicie regularna Loreta Kullashi, choć dłużej niż sam jej strzał pamiętać będziemy z pewnością rajd i asystę Kaisy Collin. Po pełną pulę sięgnął w niedzielę także Kristianstad, choć na Behrn Arenie podopieczne Elisabet Gunnarsdottir miały naprawdę ciężką przeprawę. O końcowym wyniku przesądziły ostatecznie dwa nieco szczęśliwe gola autorstwa Rantali oraz Gudmundsdottir (oba po rykoszetach), na które zawodniczki z Närke odpowiedziały jedynie trafieniem Emmy Östlund, po szóstej w sezonie asyście Finki Heidi Kollanen. Passę trzech kolejnych porażek skutecznie przerwał Linköping, pokonując na własnym boisku Uppsalę, między innymi dzięki bramkom pozyskanej z Sevilli Nigeryjki Uchenny Kanu.

W poniedziałek do gry weszły liderki z Göteborga, ale na rozgrzanej sierpniowym żarem Valhalli długo nie potrafiły znaleźć sposobu na coraz pewniej radzącego sobie w pierwszoligowych realiach beniaminka z Umeå. Co więcej, w pierwszej fazie meczu to goście stworzyły sobie okazję, po której Jennifer Falk musiała ratować się sparowaniem futbolówki na poprzeczkę. Im dłużej trwał mecz, tym bardziej uwidaczniała się jednak piłkarska wyższość gospodyń, które ewidentnie górowały nad rywalkami dojrzałością i motoryką. Na pierwszego gola przyszło im poczekać aż do 50. minuty, kiedy to na strzał z dystansu zdecydowała się rezerwowa dziś Filippa Curmark i była to jak najbardziej słuszna decyzja. W samej końcówce rezultat na 2-0 ustaliła jeszcze Stina Blackstenius, która wcześniej – w swoim stylu – zmarnowała kilka zdecydowanie bardziej dogodnych sytuacji. Na osobną pochwałę zasłużyła sobie jednak najbardziej aktywna w drugiej linii Göteborga Julia Roddar, gdyż to własnie przez nią przechodziła większość najgroźniejszych ataków gospodyń. Liderkom zwycięstwo wymęczyć się udało, ale obrończyniom tytułu sztuka ta się już nie powiodła. Anna Anvegård sprawdziła wytrzymałość poprzeczki na Stadionie Olimpijskim, Mimmi Larsson jak zwykle bez wytchnienia absorbowała uwagę defensorek Djurgården, Jelena Cankovic próbowała coraz to nowych rozwiązań na rozmontowanie sztokholmskiej defensywy, ale na koniec dnia to Portia Boakye i Gudrun Arnardottir mogły paść sobie w ramiona, gratulując świetnego wyniku z jedną z czołowych drużyn Europy. A to wszystko sprawia, że najbliższa niedziela zapowiada się jeszcze bardziej ekscytująco niż mogliśmy to sobie wyobrazić.


11. kolejka w liczbach:

Gole: 13  (średnia 2.17 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Emily Gielnik (Vittsjö) – 3. minuta (vs. Växjö)

Najpóźniejszy gol: Beata Olsson (Uppsala) – 90+6. minuta (vs. Linköping)

Piłkarka kolejki: Vaila Barsley (Eskilstuna)

Gol kolejki: Loreta Kullashi (Eskilstuna)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

11. kolejka – zapowiedź

janogy

Madelen Janogy wraca na szwedzkie boiska (Fot. PT)

Jeszcze dwa miesiące temu nie mieliśmy stuprocentowej pewności czy i kiedy ten sezon w ogóle się rozpocznie, a tymczasem zupełnie niepostrzeżenie dobijamy właśnie do półmetka ligowych zmagań. Szalone tempo, dyktowane przez niezwykle intensywny terminarz, z pewnością będzie jednym z symboli roku 2020 w szwedzkiej piłce klubowej. Podobnie zresztą jak puste trybuny, piłkarki przebywające czasowo na kwarantannie, czy wreszcie plaga poważnych kontuzji, która mocno pomieszała ambitne plany przynajmniej kilku klubom. W ostatnich godzinach zdecydowanie najwięcej mówiło się jednak o transferach, bo tych tuż przed zamknięciem letniego okienka zdecydowanie nie brakowało. Z oczywistych względów, najbardziej obleganym przez przedstawicieli Damallsvenskan kierunkiem okazała się Ameryka Północna, skąd na zasadzie wypożyczenia przybyło do naszej ligi kilka niezwykle interesujących zawodniczek. Nie wszystkie spośród nich zaprezentują nam swoje umiejętności już w najbliższy weekend, ale w niczym nie zmienia to faktu, że oto nastał dobry moment, aby przyjrzeć się im nieco bliżej.

Zacznijmy może od dolnych rejonów tabeli, gdyż to właśnie tam działo się ostatnimi czasy całkiem sporo. Zamykające póki co ligową stawkę Vittsjö zdecydowało się solidnie wzmocnić formację obronną, czego efektem jest sprowadzenie na zasadzie wypożyczeń dwóch solidnych zawodniczek grających dotychczas w amerykańskiej NWSL. Czy Rebecca Quinn oraz Elizabeth Eddy okażą się receptą na poważne problemy defensywy z północnej Skanii? W Vittsjö wszyscy mają nadzieję, że dokładnie tak się stanie, gdyż zaledwie trzynaście puszczonych goli w całym sezonie 2019 jest już wyłącznie mglistym wspomnieniem. W tym roku wystarczyło bowiem zaledwie dziesięć ligowych gier, aby ów nielubiany licznik dobił do dwudziestki. Z podobnymi kłopotami zmagają się w Växjö, gdzie z kolei zawitała defensorka Orlando Pride Phoebe McClernon. Innym, równie ciekawym ruchem transferowym, na który zdecydowali się w Småland, jest pozyskanie byłej reprezentantki Szwecji Antonii Göransson z niemieckiego Bayeru Leverkusen. 29-letnia skrzydłowa ma za sobą wiele burzliwych przejść natury nie tylko piłkarskiej, ale w Växjö gorąco liczą, że jej doświadczenie okaże się kluczem w bezwzględnej walce o utrzymanie. Terminarz ułożył się tak, że oba okupujące obecnie miejsca spadkowe kluby już jutro zmierzą się ze sobą w bezpośrednim pojedynku, a przegrany w tym starciu będzie mógł oficjalnie nazywać się czerwoną latarnią pierwszej połowy sezonu 2020 w Damallsvenskan. Czyli, mówiąc wprost – emocje gwarantowane.

Ciekawie powinno być także na Tunavallen, gdzie zmierzą się dwie ekipy mające samym sobie sporo do udowodnienia. Ani Eskilstuna, ani Piteå nie były może wymieniane jednym tchem wśród potencjalnych faworytów do medali, ale jednak w obu klubach wyniki osiągane w ostatnich tygodniach generują przede wszystkim rosnący niedosyt. Historia pokazuje, że jak dotąd w bezpośrednich starciach zdecydowanie lepiej radziła sobie drużyna z dalekiej Północy, ale fani United wierzą, że w niedzielne popołudnie uda się przy jednej okazji przełamać dwa niekorzystne trendy. Aby tak się stało, trener Magnus Karlsson musi jednak znaleźć sposób na powstrzymanie Madelen Janogy, która po raz pierwszy od swojego powrotu na LF Arenę znalazła się w meczowej kadrze i niewykluczone, że już w najbliższej kolejce kibice z Piteå po długiej przerwie znów będą mogli oklaskiwać swoją idolkę.

W ostatnich godzinach letniego okienka całkiem solidnie wzmocnił się także dysponujący niesamowicie wąską kadrą Linköping. Możemy jednak zastanawiać się, czy transfery dynamicznej napastniczki Rachel Hill oraz japońskiej wirtuozki środka pola Yuki Momiki nie okazały się mimo wszystko nieco spóźnione. Tak, czy inaczej, w LFC prawdopodobnie wreszcie będą mieć więcej niż piętnaście zdrowych zawodniczek do gry, co mając na uwadze lipcowo-sierpniowe przeboje, będzie oznaczało dawno nieodczuwany komfort dla trenera Olofa Unogårda. Transfery nie ominęły także coraz bardziej otwarcie mówiącego o debiucie w europejskich pucharach Kristianstad, gdzie lukę po kontuzjowanej Mii Carlsson błyskawicznie wypełniła defensorka szwajcarskiej Bazylei Franziska Jaser. Na tym jednak nie koniec dobrych wiadomości dla sympatyków KDFF, gdyż szeregi Pomarańczowego Gangu także zasiliły posiłki z NWSL w osobach weteranki ze stanu Washington Lauren Barnes oraz doskonale znanej szwedzkim kibicom Hailie Mace. Nieco mniej spektakularny transfer ogłosiło Djurgården, choć pozyskanie z Kvarnsveden utalentowanej Klary Folkesson wydaje się być ruchem w jak najbardziej właściwym kierunku. Utalentowana 20-latka została już zgłoszona do gry i jeśli w najbliższy poniedziałek uda się jej zadebiutować w nowych barwach, to od razu przyjdzie jej zmierzyć się z możliwie najtrudniejszym rywalem. Piłkarki Pierre’a Fondina w jedenastej kolejce staną bowiem przed pozornie niewykonalnym zadaniem powstrzymania znajdującej się w niesamowitym uderzeniu orkiestry z Rosengård pod batutą Jonasa Eidevalla.


Zestaw par 11. kolejki:

omg11_01

omg11_02

omg11_03

omg11_04

omg11_05

omg11_06

Zwycięstwo w cieniu wirusa

2874_2011_1_g

Osłabione Umeå zwyciężyło w szczególnym meczu z Eskilstuną

Stało się! Na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem 10. kolejki dotarła do nas informacja o podejrzeniu zakażenia koronawirusem jednej z piłkarek Umeå IK, a dosłownie chwilę później mieliśmy już pewność, że potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. Zawodniczki z Eskilstuny, które w środowy wieczór miały rywalizować z drużyną prowadzoną przez Roberta Bergströma o ligowe punkty, o całym zamieszaniu dowiedziały się już po przylocie do Västerbotten. W trybie ekspresowym trzeba było podjąć decyzję co z meczem i po krótkich naradach ustalono, że zaplanowane na godzinę 19. spotkanie na Umeå Energi Arenie rozpocznie się zgodnie z planem. O tym, czy podjęta decyzja była słuszna, dowiemy się zapewne najwcześniej za kilka tygodni. Faktem jest, że nie wszyscy zainteresowani, szczególnie w obozie gości, przyjęli ją z aprobatą, ale koniec końców obie ekipy wyszły na boisko i zaprezentowały na nim naprawdę interesujący, piłkarski spektakl, w którym szala zwycięstwa mogła przechylić się w każdą ze stron. Ostatecznie po trzy punkty sięgnęły gospodynie, przedłużając tym samym do pięciu gier fenomenalną passę meczów bez porażki, a decydującego o końcowym wyniku gola strzeliła Therese Simonsson, skutecznie (choć nieco szczęśliwie) wykonując rzut karny. Gościom także udało się jeden raz umieścić futbolówkę w siatce Tove Enblom, ale pani Sara Persson uznała, że urywająca się defensorkom z Umeå Matilda Plan znajdowała się na spalonym w momencie dogrania piłki przez Fanny Andersson. W zespole trenera Bergströma, oprócz strzelczyni złotego gola, świetną partię rozgrywały także dyrygująca drugą linią Lisa Dahlkvist oraz cała formacja defensywna, ze szczególnym uwzględnieniem duetu Briana Campos – Eva Nyström. W sięgnięciu po komplet punktów gospodyniom nie przeszkodził nawet brak odesłanej na kwarantannę zawodniczki, którą godnie zastąpiła w środku pola grająca tym razem w wyjściowej jedenastce Olivia Holm.

Zwycięstwo w cieniu wirusa pozwoliło piłkarkom z Umeå przynajmniej na chwilę zameldować się w górnej połówce tabeli, gdzie po spotkaniu z drugim z beniaminków równie niespodziewanie znalazło się także Örebro. Zespół z Uppsali był bardzo bliski wywiezienia z Behrn Areny przynajmniej jednego oczka, ale dośrodkowanie bezbłędnej w tym sezonie Kollanen na głowę Skogman na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sprawiło, że Stefan Ärnsved wraz z całą ławką rezerwowych mógł odtańczyć taniec radości. Swoje zadanie, choć nie bez problemów, wykonało także Kristianstad, stając się dzięki temu już w pełni oficjalną trzecią siłą Damallsvenskan. Na 1-0 w starciu z Växjö trafiła z wątpliwego rzutu karnego Rantala, a wynik w czwartej z doliczonych minut ustaliła tym razem rezerwowa, ale zawsze groźna w polu karnym Therese Ivarsson. Potyczkę Piteå z Djurgården rozstrzygnęły natomiast dwa stałe fragmenty, a że każda z drużyn wykonywała po jednym, to zespoły te podzieliły się punktami. Na trafienie Rachel Bloznalis po centrze Olivii Schough, w drugiej połowie odpowiedziała w bardzo podobny sposób Faith Ikidi. Warto podkreślić, że wśród sztokholmianek kolejny raz na plus wyróżniła się Malin Diaz, która w takiej dyspozycji mocno zbliża się do powrotu do kadry Petera Gerhardssona.

Trzeci raz w obecnych rozgrywkach wielkie strzelanie urządził sobie Rosengård, choć tym razem było ono o tyle wyjątkowe, że do siatki rywalek trafiała przede wszystkim Mimmi Larsson. 26-letnia napastniczka zakończyła mecz przeciwko osłabionemu i niepotrafiącemu wytrzymać tak ekstremalnego tempa Linköping z pięcioma golami na koncie, pokazując przy okazji sztabowi z Östergötland, jak dużym błędem było permanentne ustawianie jej na skrzydle. Swój koncert w drugiej linii zagrały ponadto Jelena Cankovic oraz Caroline Seger, które niewątpliwie zamierzają rozstrzygnąć między sobą kwestię nagrody dla najlepszej zawodniczki sezonu 2020. Nieco mniej bramek obejrzeliśmy w Vittsjö, ale szybkie gole Blomqvist i Kuikki sprawiły, że lider z Göteborga kontrolował mecz przeciwko trzeciej drużynie poprzednich rozgrywek właściwie od pierwszej do ostatniej minuty.


10. kolejka w liczbach:

Gole: 18  (średnia 3.00 / mecz)

Rzuty karne: 2  (oba wykorzystane)

Żółte kartki: 15

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Mimmi Larsson (Rosengård) – 10. minuta (vs. Linköping)

Najpóźniejszy gol: Mimmi Larsson (Rosengård) – 90+4. minuta (vs. Linköping)

Piłkarka kolejki: Mimmi Larsson (Rosengård)

Gol kolejki: Natalia Kuikka (Göteborg)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

10. kolejka – zapowiedź

hmm

Beniaminek z Umeå pozostaje niepokonany już od czterech spotkań (Fot. Umeå IK)

To będzie kolejka w stylu speed round – sześć stadionów, dwanaście drużyn i nieco ponad dwie godziny skondensowanych, piłkarskich emocji. Gdybyśmy rozgrywali obecny sezon według pierwotnego planu, na taki wieczór musielibyśmy czekać aż do listopada, gdyż – jak doskonale wiemy – Damallsvenskan, w przeciwieństwie do wielu innych czołowych lig, nie praktykuje równoległego rozgrywania wszystkich meczów jednej serii spotkań. Sprawy pozasportowe sprawiły jednak, że rok 2020 przyniósł nam przedefiniowanie pojęcia normalności we wszystkich dziedzinach życia, a w naszym przypadku jednym z symboli nowej rzeczywistości okazał się napięty do granic wytrzymałości ligowy terminarz. O tym, że skutki grania co trzy dni przez niemal dwa miesiące zaczynają dawać się we znaki nawet piłkarkom teoretycznie nienarzekającym na poważniejsze urazy, głośno mówiła ostatnio chociażby Loreta Kullashi. Nie przeszkodziło to oczywiście liderce klasyfikacji strzelczyń w dalszym podreperowaniu strzeleckiego dorobku, ale z drugiej strony trudno też się dziwić, że w wielu klubach z utęsknieniem wyczekują 24. sierpnia, kiedy to wreszcie wrócimy do normalnego trybu pozwalającego grać i trenować w zdecydowanie bardziej naturalnym dla tej dyscypliny sportu rytmie.

Skoro jednak jeszcze przez chwilę pozostaniemy w trybie intensywnym, to zastanówmy się, co może wydarzyć się w najbliższą środę na pierwszoligowych boiskach. Niezwykle ciekawie zapowiada się potyczka w Umeå, gdzie niepokonana od czterech spotkań drużyna Roberta Bergströma podejmie całkowicie nieprzewidywalną Eskilstunę. Tajemnicą dobrych wyników beniaminka w ostatnich tygodniach wydaje się być szeroka i stosunkowo wyrównana kadra, która w tych nieoczywistych czasach jest skarbem na miarę legendarnej bursztynowej komnaty. Lova Lundin, Olivia Holm, czy Wilma Öhman już wiele razy w obecnych rozgrywkach udowodniły, że wchodząc z ławki można odwrócić losy meczu, a eksplozja talentu Moniki Jusu Bah cieszy piłkarskich kibiców nie tylko w Västerbotten, ale w całej Szwecji. Po drugiej stronie trener Magnus Karlsson nie ma aż tak dużego pola manewru, ale to w kadrze prowadzonego przez niego zespołu znajdują się takie indywidualności jak wspomniana Kullashi, nigeryjska przywódczyni drugiej linii Halimatu Ayinde oraz potrafiąca idealnie przymierzyć właściwie z każdego miejsca na boisku jej rodaczka Ngozi Okobi. Starcie tych dwóch wektorów o naprawdę zbliżonej wartości zapowiada się zatem niezwykle frapująco i w ogóle się nie zdziwimy, jeśli to w na stadionie w Umeå obejrzymy jutro najbardziej efektowne, futbolowe fajerwerki.

Po tyle nieoczekiwanym, co niesamowicie cennym zwycięstwie w Sztokholmie, piłkarki z Örebro wracają na Behrn Arenę z mocnym postanowieniem kontynuowania zwycięskiej passy. Stawką meczu z beniaminkiem z Uppsali będzie pozostanie we względnie bezpiecznej odległości od strefy spadkowej, więc nie trzeba chyba podkreślać, że żadna z ekip specjalnej motywacji w środowy wieczór potrzebować nie będzie. Gospodynie mają nadzieję, że znajdująca się w kapitalnej dyspozycji od początku sezonu Heidi Kollanen ma jeszcze schowane gdzieś głęboko resztki energii, goście natomiast liczą na kapitalne parady Emmy Holmgren, a także na błysk geniuszu ofensywnego duetu Kapocs – Korhonen, który zapewnił już drużynie Jonasa Valfridssona naprawdę wiele punktów. O podobne cele grać będą na LF Arenie, choć zarówno w Piteå, jak i w Sztokholmie przedsezonowe apetyty były zdecydowanie większe. W obu ekipach problemem z gatunku tych najbardziej palących jest jednak skuteczność i wydaje się, że znalezienie bramkostrzelnej, klasycznej dziewiątki powinno być priorytetem zarówno dla Pierre’a Fondina, jak i dla Stellana Carlssona (choć ten ostatni może nie bez racji bronić się tezą, że bez takiej zawodniczki udało mu się nawet kiedyś zdobyć mistrzostwo). Póki co o sile ofensywnych formacji obu zespołów decydują w największym stopniu odpowiednio Fernanda Da Silva oraz Olivia Schough i niewykluczone, że to właśnie od ich postawy w dużej części zależeć będzie, która z ekip dopisze sobie po jutrzejszym meczu trzy kolejne punkty.

Dwa zwycięstwa z rzędu sprawiły, że optymizmem powiało w Vittsjö, ale nieplanowana porażka w Umeå znów zepchnęła zespół Thomasa Mårtenssona na ostatnie miejsce w tabeli. Co gorsza, tym razem ten stan może się nieco przedłużyć, ponieważ w środę do północnej Skanii zawita lider z Göteborga, który właśnie w kapitalnym stylu przejechał się po Piteå. W Vittsjö mają jednak nadzieję, że nawet w teoretycznie tak trudnym meczu da się wrócić na właściwe tory i trzeba przyznać, że nie jest to wyłącznie myślenie życzeniowe. Dostająca coraz więcej minut na zaprezentowanie swych nieprzeciętnych umiejętności Emily Gielnik dała bowiem sygnał, że gdy tylko wejdzie w meczowy rytm, może zostać jedną z największych gwiazd ligi, Michelle De Jongh imponuje stabilną formą nawet w przegranych meczach, a o szybkości Clary Markstedt nieprzypadkowo krążą w południowej Szwecji legendy. Poza tym, w Göteborgu ławka wcale nie jest tak długa, jak mogłoby się wydawać i kiedyś na pewno przytrafi się tej drużynie mecz kryzysowy. Na moment słabości rywalek raczej nie powinni natomiast liczyć w Linköping, gdyż nawet wobec urazu Johanny Kaneryd, trener Eidevall ma póki co pełen komfort podczas selekcjonowania wyjściowej jedenastki. O takim zapleczu może tylko pomarzyć Olof Unogård, a członkowie sztabu LFC mogą tylko gorzko żartować, że niedługo będą musieli samych siebie wpisywać do meczowej osiemnastki. W pościg za czołową dwójką na pewno z chęcią rzuciłby się grający ostatnio według schematu zwycięstwo – remis – zwycięstwo – remis – zwycięstwo Kristianstad, ale aby tak się stało, Pomarańczowy Gang pod przywództwem Elisabet Gunnarsdottir najzwyczajniej w świecie musi sięgnąć po trzy oczka w starciu z Växjö. Gospodynie przystąpią do tego pojedynku osłabione brakiem kontuzjowanej Mii Carlsson, ale i tak to one będą zdecydowanymi faworytkami w rywalizacji z katastrofalnie spisującą się na wyjazdach ekipą ze Småland. W Kristianstad muszą jednak mieć się na baczności i pod żadnym pozorem nie faulować we własnym polu karnym, gdyż Signe Holt umie robić użytek z piłki ustawionej na punkcie oddalonym od bramki o dokładnie dwanaście jardów.


Zestaw par 10. kolejki:

omg10_01

omg10_02

omg10_03

omg10_04

omg10_05

omg10_06

Kristianstad ma tę moc

asland

Therese Åsland przywitała się ze szwedzką ligą w imponującym stylu (Fot. Kristianstadsbladet)

Nie będzie chyba wielkim nadużyciem, jeśli powiemy, że oto za nami najmniej jak dotąd ekscytująca kolejka Damallsvenskan w obecnym sezonie. Oczywiście, opinia ta dotyczy wyłącznie perspektywy neutralnych obserwatorów, ponieważ kibice z Malmö, Göteborga, Umeå czy Eskilstuny na pewno mieliby w tej kwestii nieco inne zdanie. Ci z Kristianstad zresztą też, ale im akurat należy się tym razem specjalny akapit. Zanim jednak przejdziemy do całkowicie zasłużonych pochwał pod adresem drużyny prowadzonej przez Elisabet Gunnarsdottir, zajrzyjmy na chwilę do Sztokholmu, gdzie odbył się jedyny w dziewiątej serii spotkań mecz, w którym losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich jego sekund. Ostatecznie po komplet punktów na Stadionie Olimpijskim dość nieoczekiwanie sięgnęło Örebro, a sprawę przesądził gol znajdującej się obecnie w kapitalnej dyspozycji Heidi Kollanen z 16. minuty. Piłkarki Djurgården miały po zakończeniu spotkania sporo uwag do sędziego Robina Anderssona, ale nawet ich zasadność nie zmieniłaby faktu, że po drugiej porażce z rzędu zespół ze stolicy znów znalazł się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej, od której na trochę bezpieczniejszy dystans chwilowo odskoczyła drużyna Stefana Ärnsveda. Nie zaryzykujemy jednak wiele, zakładając, że akurat w tej części tabeli sytuacja pozostanie niezmiennie dynamiczna aż do listopada.

A teraz czas na obiecane pochwały i słowa największego uznania dla piłkarek ze wschodniej Skanii, które przyjechały na bardzo niewygodny dla siebie teren w Linköping i w nieco ponad 45 minut pokazały rywalkom z Östergötland na czym polega piłka nożna. Tego, co wyczyniała w tym meczu Therese Åsland, słowami opisać się po prostu nie da. Można rzecz jasna próbować, ale chyba w żadnym języku nie istnieje fraza, która idealnie uchwyciłaby urodę asysty przy golu Amandy Edgren na 2-0. Norweska pomocniczka, pozyskana zimą z Lillestrøm, imponowała jednak nie tylko bezpośrednim udziałem przy wszystkich bramkach strzelonych w sobotni wieczór przez zespół z Kristianstad. Najlepszym podsumowaniem jej występu okazał się bowiem sprint w 96. minucie, kiedy to zdołała utrzymać futbolówkę w obrębie placu gry, a po chwili wykreowała okazję do strzelenia czwartego gola. Trzeba jednak mocno zaakcentować, że w pierwszej połowie wybitny mecz grała nie tylko wspomniana Åsland, ale cała drużyna gości. W ataku swoje zrobiła niesamowicie aktywna Gudmundsdottir, na lewej flance z tygodnia na tydzień coraz pewniej wygląda Rantala, a nieodpuszczająca żadnej piłki druga linia skutecznie zneutralizowała zagrożenie czyhające ze strony Fridy Maanum oraz Liny Hurtig. Po przerwie zawodniczki z Kristianstad cofnęły się nieco głębiej na własną połowę, ale to tylko jeszcze bardziej uwypukliło bezradność gospodyń, które niezmiennie biły głowami w szczelny, pomarańczowy mur. Nie pomogło doświadczenie Nilli Fischer, nie pomogły roszady Olofa Unogårda, ani rajdy Elin Landström – zwycięstwo Kristianstad nie było zagrożone ani przez moment, a Brett Maron zdołała dołożyć do niego jeszcze pierwsze czyste konto w sezonie. A skoro w ostatnich minutach debiut na boiskach Damallsvenskan zdążyła zaliczyć 15-letnia młodzieżowa reprezentantka Niemiec Matihlde Janzen, to możemy zaryzykować stwierdzenie, że wypad ekipy spod znaku KDFF do Östergötland okazał się stuprocentowym sukcesem.

Na pozostałych arenach obejrzeliśmy pojedynki jednostronne, w których emocji i pozytywnych wrażeń dostarczały nam przedstawicielki tylko jednej z drużyn. Tak było na przykład w Uppsali, choć w 6. minucie kilkudziesięciometrowe podanie Anny Rakel Petursdottir w kierunku Beaty Olsson mocno zaskoczyło defensywę Rosengård. Później na boisku niepodzielnie rządziły już jednak główne kandydatki do złota i między innymi dzięki hat-trickowi Jeleny Cankovic, a także dwóm trafieniom autorstwa Mimmi Larsson, beniaminek został na swoim boisku doszczętnie zdemolowany. Różnicę klas widzieliśmy także na LF Arenie, gdzie popisową partię rozegrał rozpędzający się z każdym kolejnym meczem ofensywny tercet z Göteborga, a także na Tunavallen, gdzie z kolei brylowała wciąż liderująca klasyfikacji strzelczyń Loreta Kullashi. Czwarty z rzęcu mecz bez porażki zaliczyło z kolei Umeå, które w starciu dwóch zespołów ze strefy spadkowej okazało się zdecydowanie bardziej konkretne od zadziwiająco bezbarwnego Vittsjö. Swoją przewagę podopieczne trenera Bergströma udokumentowały dopiero w drugiej połowie, ale trafienia Simonsson, Åberg Zingmark oraz Jusu Bah (dla liderki szwedzkiej kadry U-17 był to pierwszy gol na tym poziomie rozgrywek) sprawiły, że komplet punktów pozostał w Västerbotten. A wraz z nim coraz większe nadzieje na to, że założony na ten nietypowy sezon cel w postaci utrzymania statusu pierwszoligowca, uda się ostatecznie zrealizować.


9. kolejka w liczbach:

Gole: 26  (średnia 4.33 / mecz)

Rzuty karne: 1  (wykorzystany)

Żółte kartki: 11

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Therese Åsland (Kristianstad) – 4. minuta (vs. Linköping)

Najpóźniejszy gol: Julia Karlernäs (Piteå) – 90+3. minuta (vs. Göteborg)

Piłkarka kolejki: Therese Åsland (Kristianstad)

Gol kolejki: Amanda Edgren (Kristianstad)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

9. kolejka – zapowiedź

peterholgersson

Piłka w siatce – w ostatnich starciach ekip z Linköping i Kristianstad nie był to częsty widok (Fot. Peter Holgersson)

Tym razem rozpoczynamy naszą zapowiedź niestandardowo, czyli … od końca. A mówiąc nieco bardziej precyzyjnie: od meczu, który chronologicznie zostanie rozegrany jako ostatni. Nie może to jednak dziwić, gdyż właśnie w Linköping będziemy w sobotni wieczór świadkami czegoś, co spokojnie możemy nazwać batalią o Europę oraz najważniejszym dla obu klubów meczem pierwszej części sezonu. Zwycięstwo gospodyń oznaczałoby powiększenie dystansu między LFC, a resztą ligowego peleton do siedmiu punktów, co bezsprzecznie przełożyłoby się na idealną pozycję wyjściową zespołu Olofa Unogårda w wyścigu o europejskie puchary. Jeśli jednak to Kristianstad okaże się w najbliższy weekend lepsze (a przynajmniej bardziej skuteczne), to mając na uwadze terminarz, to drużyna ze wschodniej Skanii ustawi się wygodnie na wspomnianym pole position. A co, jeśli padnie remis? Na taki scenariusz na pewno nie obraziłyby się inne, marzące o europejskiej przygodzie kluby, choć one akurat przede wszystkim powinny skupić całą swoją uwagę na tym, aby samemu zacząć regularnie punktować. Wracając jednak na chwilę do naszego meczu kolejki, przewidzieć jego ewentualny przebieg jest zadaniem wybitnie karkołomnym. Z jednej strony, jeśli któraś z tych drużyn potrafiła nas tego lata zachwycić, to był to bez dwóch zdań Kristianstad. Therese Åsland pokazała nam, jak wiele warte mogą być dopieszczone i obliczone co do milimetra podania, Alice Nilsson stała się definicją walczącej o każdą piłkę pomocniczki, Jutta Rantala strzelała niezwykle efektowne gole, a Svava Ros Gudmundsdottir przekonała niedowiarków, dlaczego jej transfer był przed rokiem jednym z najbardziej dyskutowanych wydarzeń zimowego okienka. Po drugiej stronie mamy jednak Linköping, który w swojej twierdzy póki co w obecnych rozgrywkach nie tylko nie przegrał, ale nawet nie stracił gola. I nic to, że kolejne ekipy przyjeżdżały do Östergötland z konkretnym pomysłem, próbując następnie go realizować. Sposobu na rozmontowanie defensywy LFC nie znalazła póki co ani Loreta Kullashi, ani Olivia Schough, ani Heidi Kollanen i wcale nie jest powiedziane, że w przypadku wspomnianej już Åsland, czy Amandy Edgren musi być inaczej. Tym bardziej, że Kristianstad akurat na Arenie Linköping nigdy przesadnie wielu goli nie strzelał.

Wspomnieliśmy już o zespołach, które w pogoni za czołówką powinny przede wszystkim oglądać się na siebie i tak się świetnie składa, że już w sobotę zetrą się one w bezpośrednich pojedynkach. A skoro tak, to możemy na spokojnie założyć, że przynajmniej niektóre z nich podreperują w najbliższych godzinach swój punktowy dorobek. Gdyby ufać papierowym prognozom, to zarówno w potyczce Eskilstuny z Växjö, jak i w rywalizacji Djurgården z Örebro, zdecydowanie więcej szans należałoby przyznać gospodyniom. To po ich stronie wydają się być piłkarska jakość, umiejętności indywidualne (choć tu można byłoby oczywiście długo polemizować), a także – co w obecnie panujących warunkach może okazać się kluczowe – głębia kadry. Możemy być jednak w stu procentach pewni, że piłkarki z Växjö i Örebro bez walki na taki scenariusz nie przystaną, a to z kolei gwarantuje nam niezapomniane, boiskowe wrażenia. Bo przecież nie od dziś wiadomo, że od rywalizacji o mistrzostwo kraju ciekawsza może być jedynie … rywalizacja o pozostanie w gronie pierwszoligowców. A skoro już o niej mowa, to w sobotę warto także zerknąć w kierunku Umeå, gdzie podopieczne Roberta Bergströma stoczą z Vittsjö bój o przynajmniej chwilowe opuszczenie strefy spadkowej. Therese Simonsson, Lisa Dahlkvist oraz Fanny Hjelm kontra Clara Markstedt, Emily Gielnik i Michelle De Jongh – na stadionie w Västerbotten bez wątpienia będzie się działo!

Wyjazdowe batalie czekają w najbliższej kolejce naszych liderów, a nieco łatwiejsze zadanie tym razem staje przed zawodniczkami Rosengård. Drużyna z Malmö uda się bowiem na teren beniaminka z Uppsali, podbudowanego sensacyjnym zwycięstwem na Tunavallen, ale również wyczerpanego morderczą walką o każdy centymetr boiska w Eskilstunie. Lider z Göteborga poleci natomiast do Piteå, gdzie właśnie ogłoszono długo wyczekiwany powrót Madelen Janogy do klubu z Norrbotten. Czy to wydarzenie okaże się dla zespołu prowadzonego przez Stellana Carlssona punktem zwrotnym pozwalającym na uniknięcie czwartej ligowej porażki z rzędu? Trudno powiedzieć, ponieważ pomimo stosunkowo wąskiej kadry, Göteborg jest jak dotąd w obecnych rozgrywkach niemal bezbłędny. Z kronikarskiego punktu widzenia warto zaznaczyć, że na Północ wraz z koleżankami z drużyny wybrała się liderka drugiej linii KGFC Vilde Bøe Risa, cho sama zainteresowana nie potrafiła jeszcze powiedzieć, czy już w ten weekend uda jej się zaliczyć długo wyczekiwany boiskowy comeback.


Zestaw par 9. kolejki:

omg9_01

omg9_02

omg9_03

omg9_04

omg9_05

omg9_06