Ekspres z Malmö powstrzymany

tilde_lindwall

Tilde Lindwall to jedna z wielu utalentowanych nastolatek z Djurgården (Fot. Bildbyrån)

Bardzo długo zanosiło się, że pierwszą część sezonu zakończymy spokojnie, według najbardziej prawdopodobnego scenariusza. W niedzielę ligowych emocji nie zabrakło, ale na koniec po trzy punkty w każdym ze spotkań sięgnęły te, które zgodnie z logiką wygrać miały. Poniedziałkowe popołudnie przyniosło nam wybitnie niepiłkarską aurę, ale na rozgrzanej 32-stopniowym upałem Valhalli faworyt również – choć nie bez problemów – zrobił swoje. Aż wreszcie nadszedł wieczór, a wraz z nim jedna z większych niespodzianek rozgrywanej w środku lata rundy wiosennej. A wszystko za sprawą młodych, gniewnych sztokholmianek, które ani myślały przestraszyć się rozpędzonego ekspresu z Malmö. Na tle najgłośniejszych nazwisk szwedzkich boisk, Louise Hvarfner i Tilde Lindwall rozegrały fenomenalną partię, a ponieważ równie dobrze dysponowane były ich nieco bardziej doświadczone koleżanki, Jonas Eidevall po ostatnim gwizdku Sary Persson mógł jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Tym razem nie było nawet sensu rozmawiać z sędzią, gdyż Djurgården na ten bezbramkowy remis po prostu sobie zasłużył i nie mogło być mowy o jakiejkolwiek kontrowersji.

Zacznijmy jednak od początku i powróćmy na chwilę do meczu, który jedenastą serię spotkań nam rozpoczął. A w nim nadzwyczaj spektakularnie przywitała się z nową ligą Phoebe McClernon, która w niespełna pięć minut mogła zapisać na swoim koncie bramkę i asystę. Problem byłej defensorki Orlando Pride polegał jednak na tym, że obie te sytuacje miały miejsce po … niewłaściwej stronie boiska. 22-letnia Amerykanka najpierw zaliczyła całkowicie niepotrzebną stratę na własnej połowie, z czego bezlitośnie skorzystała Emily Gielnik, a następnie przetestowała refleks swojej rodaczki w bramce Växjö. Na szczęście dla kibiców ze Småland Katie Fraine zachowała czujność, dzięki czemu na tablicy wyników wciąż widniało tylko 0-1. Na drugą połowę meczu McClernon już nie wyszła, ale nazywanie jej główną winowajczynią porażki byłoby jednak mocnym nadużyciem. Po przerwie cały czas to przyjezdne nadawały ton boiskowym wydarzeniom i ostatecznie w 88. minucie przypieczętowały zwycięstwo po płynnej, dwójkowej akcji coraz lepiej rozumiejącego się duetu Markstedt – Gielnik. Komplet punktów pozostał również na Tunavallen, choć przeżywające kryzys Piteå tym razem zrobiło naprawdę wiele, aby odnieść pierwsze od sześciu kolejek zwycięstwo. Na drodze do szczęścia stanęła jednak piłkarkom z Norrbotten niemal bezbłędna tego dnia defensywa United, dowodzona przez twardą niczym skała byłą reprezentantkę Szkocji Vailę Barsley. Z przodu swojego gola dołożyła oczywiście niesamowicie regularna Loreta Kullashi, choć dłużej niż sam jej strzał pamiętać będziemy z pewnością rajd i asystę Kaisy Collin. Po pełną pulę sięgnął w niedzielę także Kristianstad, choć na Behrn Arenie podopieczne Elisabet Gunnarsdottir miały naprawdę ciężką przeprawę. O końcowym wyniku przesądziły ostatecznie dwa nieco szczęśliwe gola autorstwa Rantali oraz Gudmundsdottir (oba po rykoszetach), na które zawodniczki z Närke odpowiedziały jedynie trafieniem Emmy Östlund, po szóstej w sezonie asyście Finki Heidi Kollanen. Passę trzech kolejnych porażek skutecznie przerwał Linköping, pokonując na własnym boisku Uppsalę, między innymi dzięki bramkom pozyskanej z Sevilli Nigeryjki Uchenny Kanu.

W poniedziałek do gry weszły liderki z Göteborga, ale na rozgrzanej sierpniowym żarem Valhalli długo nie potrafiły znaleźć sposobu na coraz pewniej radzącego sobie w pierwszoligowych realiach beniaminka z Umeå. Co więcej, w pierwszej fazie meczu to goście stworzyły sobie okazję, po której Jennifer Falk musiała ratować się sparowaniem futbolówki na poprzeczkę. Im dłużej trwał mecz, tym bardziej uwidaczniała się jednak piłkarska wyższość gospodyń, które ewidentnie górowały nad rywalkami dojrzałością i motoryką. Na pierwszego gola przyszło im poczekać aż do 50. minuty, kiedy to na strzał z dystansu zdecydowała się rezerwowa dziś Filippa Curmark i była to jak najbardziej słuszna decyzja. W samej końcówce rezultat na 2-0 ustaliła jeszcze Stina Blackstenius, która wcześniej – w swoim stylu – zmarnowała kilka zdecydowanie bardziej dogodnych sytuacji. Na osobną pochwałę zasłużyła sobie jednak najbardziej aktywna w drugiej linii Göteborga Julia Roddar, gdyż to własnie przez nią przechodziła większość najgroźniejszych ataków gospodyń. Liderkom zwycięstwo wymęczyć się udało, ale obrończyniom tytułu sztuka ta się już nie powiodła. Anna Anvegård sprawdziła wytrzymałość poprzeczki na Stadionie Olimpijskim, Mimmi Larsson jak zwykle bez wytchnienia absorbowała uwagę defensorek Djurgården, Jelena Cankovic próbowała coraz to nowych rozwiązań na rozmontowanie sztokholmskiej defensywy, ale na koniec dnia to Portia Boakye i Gudrun Arnardottir mogły paść sobie w ramiona, gratulując świetnego wyniku z jedną z czołowych drużyn Europy. A to wszystko sprawia, że najbliższa niedziela zapowiada się jeszcze bardziej ekscytująco niż mogliśmy to sobie wyobrazić.


11. kolejka w liczbach:

Gole: 13  (średnia 2.17 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Emily Gielnik (Vittsjö) – 3. minuta (vs. Växjö)

Najpóźniejszy gol: Beata Olsson (Uppsala) – 90+6. minuta (vs. Linköping)

Piłkarka kolejki: Vaila Barsley (Eskilstuna)

Gol kolejki: Loreta Kullashi (Eskilstuna)


Komplet wyników:


Piłkarka kolejki:

lirare

Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s