Skarb kibica 2023 – prolog

23_sk

Zima wciąż trzyma, ale zimowe okienko transferowe kilkanaście godzin temu zamknęło się z hukiem. I nawet dobrze się stało, że z jego podsumowaniem cierpliwie czekaliśmy do końca, gdyż ostatnie godziny rzeczywiście przyniosły nam kilka ciekawych roszad kadrowych, w których – co nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem – przodowały kluby z naszego umownego TOP-6. I nawet jeśli mówimy tu przede wszystkim o wypożyczeniach i to nie zawsze z opcją transferu definitywnego, to nie da się ukryć, że wyobraźnia szwedzkich kibiców i tak została całkiem poważnie pobudzona. Nie może jednak być inaczej, skoro w Hisingen właśnie zameldowała się chociażby 21-letnia reprezentantka Norwegii, która do niedawna miała w tegorocznym sezonie FA WSL więcej rozegranych minut w barwach Manchesteru City niż na przykład Filippa Angeldal. Niezła rekomendacja, prawda? Podczas najbliższych kilku dni spodziewajcie się zatem czternastu osobnych wpisów, w których w formie graficznej przyjrzymy się z osobna kadrze każdego z klubów Damallsvenskan, a także spróbujemy w możliwie najbardziej przejrzysty sposób ocenić potencjał rzeczonych ekip. Kolejność oczywiście alfabetyczna. Udanej analizy, miłej lektury i dobrego sezonu!

Drużyna miesiąca – marzec

Bramkarka

gk

Jeżeli jesteś bramkarką i w terminarzu masz kolejno mecze przeciwko Hammarby, Rosengård i Kristianstad, to możesz spodziewać się naprawdę solidnego testu. Amerykańska golkiperka zdała go jednak z wyróżnieniem i to w dużym stopniu dzięki jej postawie Piteå wciąż pozostaje niepokonane w tegorocznej Damallsvenskan. Pierwsze wrażenie w nowym środowisku można zrobić tylko raz i trzeba przyznać, że na tym etapie Murphy zaprezentowała się na poziomie bliskim perfekcji.

Obrończynie

def

20-letnia Serbka z Kristianstad imponowała solidnością zarówno na boku trzyosobowego bloku defensywnego, jak i na wahadle, gdzie z kolei dała nam także próbkę swoich niemałych umiejętności ofensywnych. Doświadczona reprezentantka Danii celnym strzałem głową wprowadziła Hammarby do finału krajowego pucharu, a na ligowych boiskach była centralną postacią jedynego bloku obronnego, który wciąż ani razu nie dał się zaskoczyć kolejnym rywalkom. Matilda Plan przedstawiła się w najlepszy możliwy sposób kibicom ze Sztokholmu, co największe owoce dało podczas niespodziewanego zwycięstwa odniesionego na Bravida Arenie w Hisingen.

Pomocniczki

mid

Centralnymi postaciami drugiej linii są dwie reprezentantki Finlandii, które w niemal idealny sposób dyrygowały poczynaniami jedenastek z Kristianstad oraz Linköping. Obok nich stawiamy na Yukę Momiki, a ten wybór zrozumie każdy, kto obejrzał chociażby kilkanaście minut dowolnego meczu LFC u progu nowego sezonu. Kyra Cooney-Cross to zawodniczka wciąż mocno niedoceniana, ale jeśli jej forma utrzyma się na obecnym poziomie, to ten stan rzeczy zmieni się jeszcze przed tegorocznym mundialem, na którym zresztą może okazać się jednym z największych odkryć.

Napastniczki

fw

Nastolatka z Norwegii zaaklimatyzowała się w Linköping na tyle szybko, że już dziś porównuje się ją ze Stiną Blackstenius nie tylko ze względu na fizyczne podobieństwa do reprezentacji Szwecji. Rosa Kafaji była bohaterką Häcken w fazie grupowej Pucharu Szwecji, a w ligowym meczu na Växjö Arenie dwukrotnie wpisała się na listę strzelczyń. Wydarzeniem tegorocznej, piłkarskiej wiosny zimy jest póki co fantastyczna dyspozycja beniaminka z Norrköping, a postacią numer jeden w talii trenera Fredheima jest 20-letnia ofensywna pomocniczka My Cato, która jest na najlepszej drodze do zostanie bohaterką kibiców z Curva Nordahl.


march

Samantha Murphy (Piteå) – Matilda Plan (Djurgården), Simone Boye (Hammarby), Emma Petrovic (Kristianstad) – Olga Ahtinen (Linköping), Emmi Alanen (Kristianstad) – Yuka Momiki (Linköping), My Cato (Norrköping), Kyra Cooney-Cross (Hammarby) – Rosa Kafaji (Häcken), Cathinka Tandberg (Linköping)

Otwarcie marzeń w Linköping

link1

Takiej postawy swoich piłkarek na początku sezonu w Linköping spodziewali się jedynie najwięksi optymiści (Fot. Filip Oskarsson)

Na początek szczypta historii, która jeszcze bardziej uzmysłowi nam, jak wyjątkowa historia napisała się w piątkowy wieczór na Arenie Linköping. Otóż do 31. marca 2023 zawodniczki FC Rosengård tylko jeden raz dały sobie strzelić w pojedynczym meczu ligowym więcej niż trzy gole bez jakiejkolwiek bramkowej odpowiedzi, a stało się to w starciu z nieco zapomnianym dziś klubem z dalekiego Sunnanå. Dokładnie tak, bez względu na epokę, stan kadr, czy pozostałe okoliczności, do wyniku 4-0 w rywalizacji z hegemonkami z Malmö ani razu nie potrafiły doprowadzić w latach swojej świetności nawet piłkarki galaktycznego Jitexu czy Umeå. Podopieczne trenera Jeglertza najwyraźniej uznały jednak, że historią przejmować się ani trochę nie będą i ku uciesze nielicznych kibiców na trybunach stadionu w mroźnym Östergötland zagrały nam przepiękny koncert, którego dźwięki na długo pozostaną w pamięci każdego z rzeczonych fanów. W rolę prawdziwej dyrygentki i kreatorki raz jeszcze wcieliła się niezawodna Olga Ahtinen, która z niezwykłą maestrią dokładała pieczątkę jakości do niemal każdej ofensywnej akcji LFC. Swoje zadania w sposób równie efektowny, co finezyjny bezbłędnie wypełniała także Yuka Momiki i możemy tylko zastanawiać się jakim cudem tak eksplozywna i wszechstronna zawodniczka nie odgrywa zdecydowanie ważniejszej roli w japońskiej drużynie narodowej. Lista bohaterek Linköping okazuje się być jednak zdecydowanie dłuższa, gdyż wyciągnięta z norweskiego Lyn osiemnastoletnia Cathinka Tandberg nie tylko błyskawicznie wypełniła lukę powstałą po transferze Amalie Vangsgaard do PSG, ale wręcz rozpoczęła dyskusję na temat tego, czy oto właśnie kibice spod szyldu Lejonflocken nie doczekali się godnej następczyni klubowych legend w osobach Asllani czy Blackstenius. A przecież analogiczne dywagacje można byłoby prowadzić w kontekście szalejącej na lewym wahadle Lisy Björk, która z kolei skutecznie otarła łzy po Alvie Selerud. Na przeciwnym biegunie po dwóch rozegranych kolejkach znajduje się za to Rosengård, choć w Malmö dobrze nie dzieje się w zasadzie od początku fazy grupowej tegorocznej Ligi Mistrzyń. Czy holenderska trenerka Renée Slegers znajdzie sposób na wyciągnięcie najbardziej utytułowanego szwedzkiego klubu z pogłębiającego się z każdym tygodniem kryzysu? To pytanie w stolicy Skani zadaje sobie coraz więcej osób.

A propos klubów z Południa, to nie tylko Rosengård pogubił w miniony weekend punkty. Na otoczonej zaspami śniegu LF Arenie potknął się także Kristianstad, choć patrząc na przebieg boiskowej rywalizacji, wcale nie musiał tam przegrać. Kapitalny występ w bramce Piteå ponownie zaprezentowała nam jednak Samantha Murphy i coraz więcej wskazuje na to, że 25-letnia Amerykanka po przejściach okaże się naprawdę godną następczynią swojej rodaczki Amandy McGlynn. A ponieważ równie solidnie zagrała liderka formacji defensywnej, doświadczona Faith Ikidi, a do tego wszystkiego gospodyniom w kluczowych sytuacjach ewidentnie sprzyjało szczęście, to bramkostrzelne zazwyczaj Viens oraz Tindell tym razem zakończyły meczowy dzień z okrągłym zerem na koncie. Tego samego nie możemy z pewnością powiedzieć o Anam Imo, która w 87. minucie perfekcyjnie wykorzystała dośrodkowanie Fanny Andersson i pewnym strzałem przy słupku zapewniła swojej drużynie komplet punktów. Czy to już czas, kiedy możemy zacząć zastanawiać się nad ewentualnym dopisaniem klubu z Norrbotten do listy potencjalnych medalistek? Na to jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie, ale nie da się ukryć, że wejście w sezon udało się podopiecznym Stellana Carlssona lepiej niż ktokolwiek mógłby zakładać.

Oprócz wspomnianego Linköping, komplet punktów po dwóch seriach spotkań wywalczyły jedynie piłkarki Hammarby oraz … Norrköping. W przypadku Bajen trudno mówić tu o jakimkolwiek zaskoczeniu, choć w Uppsali drużyna trenera Pinonesa-Arce zaprezentowała się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Na pokonanie wyraźnie słabszego rywala oczywiście w pełni ta dyspozycja wystarczyła, ale jednak warto zauważyć, że na terenie potencjalnie najgorszej ekipy Damallsvenskan kandydatki do mistrzostwa prowadziły do 91. minuty zaledwie 1-0, a na dodatek jedynie dzięki dobrej woli sędzi Hanny Laajanen nie kończyły tego meczu w dziesiątkę. Kapitalne wejścia z ławki duetu Engman – Kanutte niezmiennie przypominają nam jednak, jak szeroką i wyrównaną kadrą dysponują w tym roku w Södermalm, a to może okazać się absolutnie kluczowe w decydujących momentach sezonu. Sukces Norrköping także warto odnotować, choć póki co rewelacyjny beniaminek mierzył się wyłącznie z bezpośrednimi konkurentkami w walce o utrzymanie. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno w rywalizacji z Växjö, jak i w starciu z Kalmarem, piłkarki trenera Fredheima zaprezentowały zdecydowanie dominujący futbol i na ligowe podium w przejściowej tabeli wspięły się całkowicie zasłużenie. Kolejny już raz świetną partię w drugiej linii zagrała dwudziestoletnia My Cato, która przed przerwą sama wpisała się na listę strzelczyń, a na kwadrans przed końcem zainicjowała akcję definitywnie rozstrzygającą losy rywalizacji na Guldfågeln Arenie. Przy dwóch golach dla beniaminka udział miała również wypożyczona w ostatnich dniach okienka transferowego Islandka Dilja Zomers i nie da się nie zauważyć, że sprowadzenie akurat tej zawodniczki do Norrköping było naprawdę dobrym posunięciem. Na innych arenach, pewne i planowe zwycięstwa odniosły Häcken oraz Vittsjö, poprawiając sobie nieco humory po ubiegłotygodniowych falstartach. We wspomnianych meczach ustrzeleniem bramkowych dubletów popisały się odpowiednio Rosa Kafaji i Jutta Rantala.

Komplet wyników:

Statystyki indywidualne:

Statystyki drużynowe:

Przejściowa tabela:

tab

Kadra na Danię i Norwegię

mat

Matilda Vinberg ponownie znalazła się w gronie piłkarek powołanych przez selekcjonera Gerhardssona (Fot. SvFF)

Piłkarski kalendarz wciąż odczuwa skutki epidemicznej rzeczywistości i choć zaledwie pół roku temu emocjonowaliśmy się rozgrywanym na angielskich boiskach EURO, to już za niespełna cztery miesiące czeka nas mecz otwarcia australijsko-nowozelandzkiego mundialu. A kwietniowe okienko FIFA będzie jednocześnie ostatnim, podczas którego selekcjonerzy będą mogli przyjrzeć się z bliska powołanym przez siebie zawodniczkom przed ostatecznym ogłoszeniem kadr na finały MŚ. Jak zatem widać, nie są to bynajmniej idealne warunki pracy, szczególnie w przypadku Europy, gdzie futbol klubowy ma na tyle mocną pozycję, że o żadnym preferencyjnym traktowaniu reprezentacji – w przeciwieństwie do chociażby Azji czy USA – nie może być mowy.

Podwójne derby Skandynawii mogą nam jednak posłużyć jako całkiem przydatny test nie tylko w perspektywie mundialu, ale i pierwszej edycji Ligi Narodów, która wystartuje już jesienią. To właśnie z takimi rywalkami przyjdzie nam się regularnie mierzyć w tych właśnie rozgrywkach, a wcale niewykluczone, że już za kilka miesięcy los raz jeszcze skrzyżuje nasze drogi z Dunkami lub Norweżkami, tym razem już w meczu o punkty. Dlatego właśnie ważne jest, aby wiosenne próby potraktować z należytą powagą, nawet jeśli aktualnie nie bijemy się konkretnie o żadne rankingowe punkty. Inna kwestia, że akurat o tych przeciwniczkach wiemy jeśli nie wszystko, to zapewne bardzo wiele i wiedza ta zapewne działa w dwie strony. O żadnym zaskoczeniu rywala mowy zatem być nie może, choć perspektywa sprawdzenia swojego potencjału na tle najmocniejszej od wielu lat (no, przynajmniej na papierze) Norwegii niewątpliwie ekscytuje. Szczególnie jeśli przyjrzymy się nazwiskom zawodniczek, które po dłuższej przerwie wracają właśnie do kadry trenerki Hege Riise.

A propos powrotów, to również u nas bez takich się nie obyło. W szerokiej kadrze Gerhardssona znalazło się miejsce dla rekonwalescentki Caroline Seger, która w miniony weekend rozegrała swój pierwszy oficjalny mecz po przebytym jesienią zabiegu. I choć żadną miarą nie był to występ porywający, to jednak szwedzki selekcjoner wysłał właśnie jasny sygnał, że nie wyobraża sobie kadry bez jej wieloletniej kapitanki. Miejsce kontuzjowanej Amandy Ilestedt zajęła Emma Kullberg z rozpaczliwie broniącego się przed spadkiem z angielskiej WSL Brighton i jest to z pewnością wybór wzbudzający mieszane uczucia. Bo niby z jednej strony 31-letnia stoperka (w klubie występująca ostatnio z konieczności na boku defensywy) nie daje przesadnie wielu powodów, które broniłyby tej decyzji pod względem sportowym, ale tak po ludzku trudno oczekiwać, aby w przededniu największej imprezy czterolecia selekcjoner bez wyraźnej przyczyny zdecydował się na obszerne, kadrowe rewolucje. Jasne, powołanie takiej Nellie Karlsson, czy nawet Josefine Rybrink (choć i ona drugiej połowy marca z pewnością nie zapisze po stronie plusów) miałoby być może większy sens, ale chyba zgodzimy się co do tego, że nie byłaby to roszada, która wydatnie podniosłaby jakościowy potencjał kadry. A skoro tak, to trudno było takiego ruchu oczekiwać. Żadnych wątpliwości nie wzbudza natomiast obecność na liście powołanych dwóch przedstawicielek rocznika -03 i możemy z coraz większym prawdopodobieństwem zakładać, że zarówno Matilda Vinberg, jak i Anna Sandberg realnie powalczą o miejsce w 23-osobowej kadrze na mundial. Co więcej, na tę chwilę to wszechstronna pomocniczka Hammarby wydaje się być bliżej miejsca w samolocie, który w lipcu do uda się w daleką podróż do Nowej Zelandii, gdyż rywalizacja na lewej flance bloku obronnego zaostrzy się jeszcze bardziej, gdy do pełni formy wróci Amanda Nildén. Dla pochodzącej z Närke dziewiętnastolatki będzie to oczywiście dodatkowym wyzwaniem, ale z perspektywy reprezentacji są to wyłącznie dobre informacje.

kad1

kad2

Runda wiosenna, sceneria zimowa

pic

Runda niby wiosenna, ale sceneria wciąż iście zimowa (Fot. Filip Oskarsson)

Czekaliśmy na nie cztery miesiące, ale koniec końców się doczekaliśmy. Piłkarki czternastu klubów Damallsvenskan wróciły na ligowe boiska po długiej, zimowej przerwie, choć pogoda w miniony weekend do aktywności na świeżym powietrzu bynajmniej nie zachęcała. Dość powiedzieć, że tylko na dwóch stadionach w Skanii termometry pokazywały dodatnie wartości, a w takim Norrköping absolutny debiut miejscowego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej odbył się w towarzystwie przenikliwego mrozu (odczuwalnego na poziomie dziesięciu kresek poniżej zera) i śnieżnej zamieci. Tym większy szacunek należy się niemal dwóm tysiącom widzów, którzy nie tylko pojawili się na trybunach Platinumcars Areny w całkiem okazałej liczbie, ale przez niemal cały mecz entuzjastycznie wspierali swoje ulubienice niesłabnącym dopingiem. Inna kwestia, że w tak niesprzyjających warunkach każdy sposób na rozgrzanie się wydawał się całkiem sensowny. Z punktu widzenia trenera Fredheima zdecydowanie najważniejszą informacją jest jednak fakt, że w starciu dwóch beniaminków to jego podopieczne okazały się lepsze od rywalek z Växjö o dokładnie jedno trafienie, zapisując w ten sposób na swoim koncie trzy bezcenne punkty. A te, szczególnie mając na uwadze na kim zostały zdobyte, już za kilka miesięcy mogą okazać się zdecydowanie bardziej istotne niż dziś ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Na początku sezonu warto unikać niepotrzebnych strat, ale choć wszyscy wydają się o tym wiedzieć, to teorię nie zawsze udaje się skutecznie połączyć z praktyką. Już w piątek na własnej skórze przekonały się o tym piłkarki broniącego tytułu Rosengård, zaledwie remisując u siebie z mocno przetrzebionym kontuzjami Piteå. Czy wynik ten możemy uznać za niespodziankę? Z pewnością tak, bo nawet jeśli mistrzynie z Malmö niekoniecznie imponowały ostatnimi czasy formą, to jednak w tym starciu zdecydowanie na ich barkach ciążyła nie zawsze wygodna rola faworytek. Oba gole na stadionie w stolicy Skanii padły po stałych fragmentach gry; prowadzenie gospodyniom tuż po przerwie zapewniła Loreta Kullashi, a do remisu w 85. minucie doprowadziła strzałem głową najniższa na placu gry Hanna Andersson. Dobrą informacją z perspektywy kibiców Rosengård był z pewnością pierwszy po wielomiesięcznej przerwie występ Caroline Seger, choć w grze kapitanki reprezentacji Szwecji brak rytmu meczowego był niestety aż nadto widoczny. Inna kwestia, że miejsce nieco bardziej doświadczonej koleżanki zajęła na liście kontuzjowanych Olivia Schough, która swój udział w piątkowym meczu musiała zakończyć jeszcze przed przerwą. Nietęgie miny mają po weekendzie otwarcia także sympatycy Häcken, którzy chyba nawet w najmniej optymistycznych scenariuszach nie zakładali domowej porażki z nieobliczalnym, ale jednak zdecydowanie słabszym kadrowo Djurgården. Piłkarki trenera Pålssona zaprezentowały jednak na Bravida Arenie solidny, zdyscyplinowany futbol i nawet jeśli w końcówce gospodynie mocno przycisnęły, to trudno powiedzieć, aby sukces Dumy Sztokholmu w Hisingen był wyłącznie dziełem przypadku. A gdy przypomnimy sobie dynamiczną strzelczynię zwycięskiego gola Alice Bergström, niesamowicie kreatywną w środku pola Tovę Almqvist, liderkę defensywy z prawdziwego zdarzenia Matildę Plan, czy wreszcie kapitalnie interweniującą w sytuacji sam na sam z Anvegård Hedvig Lindahl, to możemy nawet dojść do nieoczywistego, lecz uprawnionego wniosku, że wygrał zespół, który zwyczajnie bardziej na ten rezultat zasłużył.

Jak to w przyrodzie bywa, jedni punkty tracą, a inni na tym zyskują. Kibice Hammarby najpierw zorganizowali swoim piłkarkom iście królewskie powitanie, a następnie obejrzeli … 45 minut futbolowych szachów, podczas których zawodniczki Bajen i Vittsjö niemal bezbłędnie realizowały taktyczne założenia obu szkoleniowców. W drugiej połowie na murawie popularnego Kanalplan stworzyło się zdecydowanie więcej przestrzeni, co najpierw mogła wykorzystać Clara Markstedt, ale jej strzał doskonale sparowała Tamminen. Interwencja ta okazała się być o tyle kluczowa, że po chwili zamiast 0-1 zrobiło się 1-0, a na listę strzelczyń wpisała się niezawodna Madelen Janogy. Strzelony przez gospodynie gol okazał się momentem zwrotnym, gdyż od tej pory na boisku istniało już tylko niesione żywiołowym dopingiem z trybun Hammarby, a rezerwowe tego dnia Vinberg i Hasund przypomniały nam o tym, jak szeroką i wyrównaną kadrą dysponuje tej wiosny trener Pinones-Arce. W fotelu przeznaczonym dla liderek po pierwszej serii spotkań wygodnie rozsiadły się jednak piłkarki Linköping, które w nadspodziewanie dobrym stylu pokonały na Behrn Arenie tradycyjnie już przebudowane zimą Örebro. Podobnie jak przed rokiem, o sile drugiej linii ekipy z Östergötland niezmiennie decydują Yuka Momiki oraz Olga Ahtinen, a jedyna różnica polega na tym, że tym razem z ich fenomenalnych podań najlepszy możliwy użytek robią nie Vangsgaard i Simonsson, lecz Tandberg oraz Kapocs. Ofensywa LFC najwyraźniej nie zamierza jednak zwalniać tempa, choć jeszcze poważniejszy test czeka je już w kolejny piątek, kiedy to trochę niespodziewany, ale żądny kolejnych wyzwań lider podejmie na własnym boisku wyraźnie podrażnionego mistrza z Malmö. Równie trudne zadanie czeka także na zawodniczki z Närke, które z kolei będą szukały pierwszych w sezonie punktów w rywalizacji z zaskakująco powtarzalnym na tym etapie sezonu Djurgården. Zdecydowanie bardziej łagodnie w nowe rozgrywki wchodzi natomiast Kristianstad, choć wyjazd na LF Arenę w dalekim Piteå zapowiada się zdecydowanie bardziej wymagająco niż sobotnie starcie z Kalmarem, które podopieczne islandzkiej trenerki Gunnarsdottir bez większych turbulencji rozstrzygnęły jeszcze w pierwszej połowie, a w rolach głównych raz jeszcze wystąpił niezastąpiony, międzynarodowy tercet Petrovic – Alanen – Viens.

Komplet wyników:

Statystyki indywidualne:

Statystyki drużynowe:

Przejściowa tabela:

dam2