Piłkarka roku 2025 – Nathalie Björn

Powiedzmy sobie szczerze – tegoroczny wybór nie był ani łatwy, ani tym bardziej oczywisty. Wyraźna liderka w wyścigu po największe indywidualne wyróżnienie nie wykreowała się ani przez moment, a w zależności od pory roku poważne argumenty przemawiające za swoimi kandydaturami dostarczało nam nawet pięć-sześć piłkarek. Koniec końców w sposób szczególny docenić należy jednak rekordowo stabilną dyspozycję, która w subiektywnym ujęciu znaczy znacząco więcej niż decydujący gol w finale Ligi Mistrzyń, chwilowa pogoń za niedoścignionym rekordem Hanny Ljungberg, powstrzymanie swoimi nieszablonowymi interwencjami mediolańskiego Interu, czy wreszcie stworzenie najbardziej wartościowego tandemu w centralnej strefie boiska na szwajcarskim EURO. A skoro tak, to poproszę o hałas dla najlepszej z najlepszych w kończącym się roku – Nathalie Björn.

Przy okazji wyróżnienia dla Novy Selin wspominaliśmy o wyjątkowo skutecznej szkółce AIK i nie da się ukryć, iż tegoroczna laureatka Diamentowej Piłki także zalicza się do dumnego grona jej absolwentek. To właśnie na północy Sztokholmu, występując wówczas jeszcze przede wszystkim na prawej obronie, Björn stawiała swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce. W kolejnych latach swoje umiejętności doskonaliła kolejno w Eskilstunie oraz Rosengård i to reprezentując te kluby udało się jej na stosunkowo wczesnym etapie kariery zasmakować europejskich pucharów. Transfer do angielskiego Evertonu wydawał się na pierwszy rzut oka ruchem cokolwiek nieoczywistym, lecz z dzisiejszej perspektywy nie da się ukryć, że z niebieskiej części Liverpoolu do niebieskiej części Londynu droga okazała się zdecydowanie krótsza niż z któregokolwiek klubu Damallsvenskan. I nawet jeśli niektórzy będą podkreślać, że rola Björn w nowym zespole rosła wprost proporcjonalnie do problemów zdrowotnych jej bezpośrednich konkurentek do regularnej gry w wyjściowej jedenastce (Girma, Buchanan), to jednak nikt nie powinien kwestionować faktu, że oto na tak newralgicznej pozycji mamy swoją przedstawicielkę w jednym z klubów ścisłej, europejskiej topki. Podobnie ma się zresztą kwestia zmiana warty w drużynie narodowej, gdyż jeszcze przed oficjalną informacją o zakończeniu reprezentacyjnych karier przez legendy pokroju Eriksson czy Sembrant, wiodąca pozycja stoperki Chelsea na środku bloku defensywnego kwestionowana nie była nawet przez najbardziej na świecie kochającego sprawdzone warianty Gerhardssona. Czy jest to dostatecznie przekonujący dowód wyjątkowej, sportowej jakości 28-letniej defensorki? Być może, choć jednocześnie mamy przeświadczenie graniczące z pewnością, iż sama zainteresowana wciąż będzie nam o swojej niepodważalnej klasie regularnie przypominać. Ku radości własnej i całej szwedzkiej piłki!

Odkrycie roku 2025 – Nova Selin

O tym, że w Solnej z młodzieżą pracować potrafią, nie od dziś doskonale zdajemy sobie sprawę. A przykładów na potwierdzenie tej tezy nie musimy wcale szukać w odległej przeszłości, wszak transfery sióstr Nildén oraz Rosy Kafaji to przecież gorące tematy dosłownie ostatnich lat. Mało tego, nawet przed rokiem, choć cała kampania okazała się mino wszystko dla fanów sztokholmskich Gryzoni sporych rozmiarów rozczarowaniem, w tej konkretnej kategorii nominację uzyskała Maja Johansson, wytransferowana zresztą na koniec roku do mistrzowskiego Rosengård. Pojawienia się kolejnej perełki w talii trenera Syberyjskiego mogliśmy się zatem mniej lub bardziej spodziewać, lecz w przedsezonowych przewidywaniach rolę tę przeznaczaliśmy raczej dla regularnie śrubującej wszelkie możliwe juniorskie rekordy strzeleckie Aleksandry Boguckiej lub ewentualnie coraz mocniej odznaczającej swoje piętno na młodzieżowej ekipie AIK Nellie Eriksen Yasseri. I choć obie wymienione w pierwszym zespole z Solnej jak najbardziej zdążyły nie tylko zadebiutować, to jednak show ostatecznie skradła im niepozorna, mierząca sobie 165 centymetrów wzrostu blondynka z środka pola.

Nova Selin w futbolu młodzieżowym swoją kartę oczywiście także zapisała, ale jednak na przełomie wiosny i lata 2025 to jej forma eksplodowała tak wyraźnie, że nawet w Solnej byli tym faktem nieco zaskoczeni. Z oczywistościami nikt jednak polemizować nie zamierzał, wobec czego nieopierzona siedemnastolatka szybko posadziła na ławce rezerwowych ściąganą przecież z całkiem sporymi oczekiwaniami ze szkockiego Celtiku Signe Carstens. To jednak nie ona, a będąca najwyraźniej posiadaczką żelaznych płuc Selin stworzyła z Daniellą Famili oraz Ellę Reidy oryginalny siłą różnorodności tercet, który sprawił, że po wielu latach posuchy i bezradnego zgrzytania zębami, na kombinacyjną grę AIK znów dało się patrzeć z realną przyjemnością. I kto wie, czy słowa te nie stanowią największej laurki, jaką na koniec roku możemy postawić przy jej nazwisku. A jeśli tylko odważne zapowiedzi urodzonego w Szczecinie klubowego szkoleniowca mają się urzeczywistnić, to stojąca u progu naprawdę wielkiej kariery wszechstronna pomocniczka może prędzej niż później dopisać swoje nazwisko do listy najwybitniejszych absolwentek piłkarskiej akademii AIK. Bo sufit w tym konkretnym przypadku znajduje się naprawdę wysoko.

Trener roku 2025 – Peter Gerhardsson

O tej postaci napisaliśmy już chyba wszystko, ale przecież należne honory jak najbardziej oddawać trzeba. Szczególnie, jeśli mówimy o najwybitniejszym – co do tego nie ma chyba żadnych wątpliwości – selekcjonerze, który kiedykolwiek miał przyjemność pracować z seniorską reprezentacją Szwecji. Ogólny szacunek budzi nie tylko medalowy dorobek Gerhardssona, ale przede wszystkim uratowanie dla kadry kilku niezwykle istotnych postaci oraz styl, który prowadzony przez niego zespół zawsze prezentował w chwilach decydującej próby. Za pandemiczne Igrzyska w Japonii wdzięczni będziemy już zawsze, gdyż to właśnie pośrodku niezwykle absorbującej mentalnie rzeczywistości, ubrana w niebiesko-żółte stroje drużyna podarowała nam w prezencie najwspanialsze dwa tygodnie, jakie kiedykolwiek widział szwedzki futbol. I nawet jeśli w papierach wystarczyło to jedynie do zawieszenia na szyjach tylko srebrnych krążków, to tak bardzo potrzebne wtedy każdemu z nas poczucie dumy rozpiera nas za każdym razem, gdy w ogóle wspomnimy o tamtym, niezapomnianym lecie.

Już przed rozpoczęciem decydującego rozdania było jasne, że szwajcarskie EURO będzie definitywnym pożegnaniem Gerhardssona ze stanowiskiem selekcjonera. Nie brakowało głosów, iż tak uczciwe postawienie sprawy może ostatecznie przynieść więcej szkód niż korzyści, lecz zarówno sam szkoleniowiec, jak i przedstawiciele Federacji, postanowili tym razem zagrać w otwarte karty. O ile ta strategia zdawała się mieć logiczny sens, o tyle nadmierne przywiązanie do pewnej grupy nazwisk, a także pozorne zamknięcie się na znajdujące się w przededniu imprezy w naprawdę wybornej formie młode zawodniczki, zdawało się wzbudzać jak najbardziej uzasadniony niepokój. Pochodzący z Uppsali, doświadczony w swoim fachu trener raz jeszcze udowodnił jednak, że selekcjonerska logika nie zawsze musi iść w parze z tą najbardziej oczywistą i nawet jeśli tym razem całe to zamieszanie zakończyliśmy bez medali, to miana jednej z dwóch (obok Hiszpanii) najbardziej efektownych drużyn EURO 2025 nikt i nic już nam nie odbierze. Przypadek? Nie sądzę, po prostu Gerhardsson – i wszystko jasne!

Progres roku 2025 – Beata Olsson

Po raz pierwszy jej nazwisko szturmowało nagłówki piłkarskich portali jesienią 2019, kiedy to osiemnastoletnia wówczas napastniczka stała się jedną z twarzy nieoczekiwanej, wyjazdowej wiktorii ekipy z Uppsali nad faworyzowanym Hammarby. Stawką tamtej potyczki był bezpośredni awans w szeregi Damallsvenskan i choć to Bajen rozpoczęły ją od mocnego uderzenia, to między innymi dzięki kapitalnej dyspozycji młodej snajperki, pełna pula pojechała ostatecznie na Studenternas IP. Olsson na tym osiągnięciu nie zamierzała jednak poprzestawać i nawet jeśli najwyższej, szwedzkiej klasy rozgrywkowej szturmem zdecydowanie nie wzięła, to jednak dorobek pięciu goli i trzech asyst w debiutanckim sezonie należy obiektywnie ocenić jako więcej niż przyzwoity. Jak najbardziej pozytywne wrażenie robić może także dwukrotne wywalczenie mistrzostwa amerykańskiej ligi akademickiej NCAA, które szwedzka napastniczka świętowała w barwach Florida State Seminoles. Powrót do kraju i podpisanie rocznego kontraktu ze stołecznym AIK miał być dla Olsson nowym otwarciem, lecz dopiero jesienią 2024 jej ewidentnie rosnąca dyspozycja zaczęła faktycznie cieszyć fanów futbolu z północnych przedmieść szwedzkiej stolicy.

Ekstraklasę dla AIK udało się koniec końców uratować po zwycięskich barażach, lecz przełomowego jak się miało okazać sezonu 2025 Olsson w Solnej nawet nie rozpoczęła. Bo skoro zainteresowany jej usługami okazał się definiujący się na nowo Kristianstad, to obok takiej oferty nie można było przejść obojętnie. I bawiąc się w numerologię można spokojnie stwierdzić, iż przenosiny do północno-wschodniej Skanii były dla 24-letniej snajperki strzałem w dziewiątkę, gdyż podczas pierwszej rundy w pomarańczowej koszulce dokładnie tyle razy udało jej się wpisać na listę strzelczyń. Poparte naprawdę równą, solidną dyspozycją występy nie przeszły bez echa, a ich bezpośrednimi następstwami okazały się między innymi transfer do angielskiego Liverpoolu, a także powołanie do szerokiej kadry przez nowego selekcjonera Tony’ego Gustavssona. I choć ligowa jesień w wykonaniu The Reds okazała się jedną, wielką serią rozczarowań, to akurat szwedzką napastniczkę o taki stan rzeczy obwiniać można najmniej. A nadany jej przez sympatyków z czerwonej części miasta przydomek Beata Goalsson mówi nam w tym temacie więcej niż jakakolwiek, nawet najbardziej sprzyjająca statystyka.

Mecz roku 2025 – Szwecja vs Anglia

Miało być wyjście z grupy na drugim miejscu, a następnie planowa i oby honorowa porażka z przeważającymi siłami Anglii lub Francji. Tyle teorii, bo rzeczywistość napisała nam biegunowo odległy od nakreślonego tu scenariusz. Podopieczne żegnającego się podczas szwajcarskiego EURO ze stanowiskiem selekcjonera Petera Gerhardssona najpierw po raz trzeci na przestrzeni pięciu miesięcy odprawiły zawsze niewygodną Danię, a następnie w nieco kuriozalnym i wyjątkowo radosnym widowisku dosłownie zmiotły z planszy niemal bezbłędne w eliminacjach Niemki. Cała Europa zachwycała się rajdami szalejącej na prawym skrzydle Smilli Holmberg, po tej stronie boiska kolejne koncerty odgrywała nam Johanna Kaneryd, Filippa Angeldal z Julią Zigiotti stworzyły w środku pola najsolidniejszy i zarazem najbardziej niedoceniany na turnieju duet pomocniczek, a z najlepszą od dawna formą na imprezę docelową przyjechała nawet ewidentnie przeżywająca drugą młodość Kosovare Asllani.

Kapitanka London City Lionesses została zresztą pierwszą z wielu bohaterek pamiętnego, ćwierćfinałowego widowiska w Zurychu, gdyż to za jej sprawą reprezentantki Szwecji jeszcze przed upływem dwóch minut gry skutecznie zaskoczyły defensywę obrończyń tytułu. A zanim Angielki na dobre otrząsnęły się z szoku, Stina Blackstenius przypomniała sobie jak strzelać gole w decydujących momentach i pozycja wyjściowa Blågult zrobiła się naprawdę całkiem sympatyczna. W starciu z taki oponentem nazywanie jej komfortową byłoby rzecz jasna sporych rozmiarów nadużyciem, ale gdyby tylko na przykład na początku drugiej części gry udało się wykorzystać jeszcze jedną ze stwarzanych przecież przez szwedzkie piłkarki okazji, to niespodziewany awans do strefy medalowej EURO nagle stałby się celem nie tyle realnym, co niemal rzeczywistym. Wtedy rywalizacji definitywnie zamknąć się jednak nie udało, a później nastąpiły wydarzenia, które bez wątpienia pozostaną w naszej pamięci na długo. Rezerwowe Chloe Kelly oraz Michelle Agyemang w zaledwie kilkadziesiąt sekund przywróciły fanom z Wysp Brytyjskich nadzieje na obronę tytułu, a absurdalny i jedyny w swoim rodzaju konkurs rzutów karnych ostatecznie rozstrzygnął sprawę na korzyść ekipy prowadzonej przez Sarinę Wiegman. Nam pozostały jednak naprawdę piękne wspomnienia, za które tej konkretnej grupie zawodniczek i szkoleniowców raz jeszcze należą się wielkie słowa uznania.

Zagraniczna gwiazda 2025 – Julie Blakstad

Choć do ligi angielskiej trafiała jako nastolatka, a pierwsze kroki na szwedzkiej ziemi stawiała jako piłkarka Häcken, dopiero transfer do Södermalm pozwolił jej na dobre zaprezentować światu skalę swojego talentu. To właśnie dzięki nieszablonowym decyzjom trenera Martina Sjögrena 24-letnia dziś zawodniczka rozpoczęła swoje drugie, piłkarskie życie, w którym to stała się centralnym punktem ekipy wicemistrzyń i zdobywczyń Pucharu Szwecji, a także ćwierćfinalistek inauguracyjnej edycji Pucharu Europy. Wszystkie te drużynowe osiągnięcia wyliczamy w tym miejscu nie bez przyczyny, wszak do każdego z nich od niedawna ponownie aktualna reprezentantka Norwegii dołożyła naprawdę sporych rozmiarów cegiełkę. A wszechobecne w tej charakterystyce wtrącenia o początku nowego, sportowego rozdziału w jej karierze to nie tylko efektowne figury retoryczne, lecz docenienie błyskawicznego progresu, który stał się udziałem Blakstad na zupełnie nowej z jej perspektywy pozycji na boisku. Bo nawet jeśli przekwalifikowanie dynamicznej i wszechstronnej skrzydłowej na ofensywnie usposobioną wahadłową (w skrajnych przypadkach potrafiącą wcielić się także  rolę bocznej defensorki) nie jest we współczesnym futbolu niczym przesadnie kontrowersyjnym, to jednak osiągnięcia zawodniczki Hammarby ogromne wrażenie robią nawet na najbardziej wybrednych malkontentach.

Piętnaście strzelonych goli, a także bezpośredni udział przy kolejnych dziesięciu, to suche liczby obejmujące jedynie spotkania ligowe. W europejskich i krajowych pucharach gwiazda Blakstad momentami błyszczała jednak jeszcze większym blaskiem, o czym na własnej skórze przekonali się nie tylko konkurenci z rodzimego podwórka, ale i uznane, zagraniczne marki pokroju norweskiego Brannu oraz holenderskiego Ajaksu. Nic więc dziwnego, że szybko na stole pojawił się temat powrotu naszej laureatki na boiska angielskiej Barclays WSL już podczas zimowego okienka transferowego, a w sposób najbardziej donośny swoje zainteresowanie pozyskaniem norweskiej wahadłowej wyrażał od lat wierny skandynawskiej myśli szkoleniowej Tottenham Hotspur. I choć w praktyce taki transfer oznaczałby wzmożoną konkurencję dla Amandy Nildén, a w pewnym stopniu być może również dla Matildy Vinberg, to jednak ze wszystkich sił życzymy jednej z głównych autorek tegorocznego sukcesu Hammarby powodzenia w najbardziej wymagającej lidze po naszej stronie globu i ani trochę nie wątpimy, iż obecnie Blakstad jest na podjęcie takiego wyzwanie zdecydowanie bardziej gotowa niż miało to miejsce przed pięcioma laty.