Zimowy barometr transferowy – vol. 3

Window

Dziś raport z ostatnich czterech klubów, które na tę chwilę mają w zasadzie jeden cel – wszelkimi możliwymi sposobami utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wśród nich trudno szukać potencjalnej rewelacji sezonu, choć oczywiście wciąż doskonale mamy w pamięci sezon 2018, kiedy to całkowicie zaszokował nas zespół typowany przez wielu do dolnej połówki tabeli. Wobec omawianych poniżej klubów nie mamy aż tak wygórowanych oczekiwań, choć niezmiennie życzylibyśmy sobie, aby rywalizacja o ligowy byt stała na zdecydowanie wyższym poziomie niż przed rokiem.

norrkoping

Gdyby kilka lat temu w świat poszła informacja, że oto absolutny beniaminek Damallsvenskan pozyskał w zimowym okienku zawodniczki pokroju Erin Nayler lub Shannon Woeller, wiadomości te niewątpliwie zelektryzowałyby całe piłkarskie środowisko w kraju. Czas robi jednak swoje i dziś chyba bardziej ekscytuje nas perspektywa obejrzenia na pierwszoligowych boiskach bramkostrzelnej Amerykanki Robertson oraz obdarzonej nieprzeciętnym talentem Finki Koivisto, o której nie bez przyczyny mówi się, że może stać się jedną z indywidualnych rewelacji sezonu 2023. I w Norrköping niewątpliwie na to liczą, bo choć władze klubu nakreśliły już długofalową wizję rozwoju, to wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że na ten moment najważniejsze jest bezpieczne przetrwanie pierwszego sezonu w elicie. A trzeba przyznać, że beniaminek z pewnością ma wszelkie środki, aby misja ta zakończyła się powodzeniem, gdyż to u bezpośrednich, ligowych konkurentów w połowie stycznia widzimy zdecydowanie więcej potencjalnych zagrożeń i znaków zapytania. Posłuchajmy więc trenera Fredheima i dołączmy się do całkiem zresztą licznego grona tych, którzy mają nadzieję, iż najbliższy rok będzie dla futbolu w Norrköping początkiem nowej, lepszej ery.

bp

Rok temu obroniły pierwszą ligę, choć styl, w którym tego dokonały, budzić może co najwyżej łagodny uśmiech politowania. Bo jak inaczej możemy nazwać sezon, w którym spośród 26 ligowych meczów wygrywa się zaledwie trzy? To wszystko wystarczyło jednak na baraże, a je zawodniczki z Brommy bez większego problemu rozstrzygnęły już na swoją korzyść. Tym razem wcale nie musi być jednak łatwiej, gdyż szeregi BP opuściły zimą między innymi Koss, Łobanowa, Famili, Norlin i Barsley. Ich miejsce zajęły głównie piłkarki – nazwijmy sprawę po imieniu – odpalone z innych sztokholmskich klubów i to właśnie taka lokalna mieszanka, pod wodzą kompletnie niedoświadczonego na tym poziomie trenera Daniela Gunnarsa, ruszy w marcu do boju na pierwszoligowych boiskach. I jeśli mielibyśmy w czymś upatrywać szansy na sukces, to chyba wyłącznie w tym, że przynajmniej w dwóch innych klubach panuje obecnie zdecydowanie większy chaos personalno-organizacyjny, a na zachodnich obrzeżach Sztokholmu o jakichkolwiek problemach komunikacyjnych nie może być mowy. A ponieważ żadną miarą nie możemy wykluczyć scenariusza, w którym trzy wygrane mecze na przestrzeni roku ponownie wystarczą do skutecznej obrony pierwszoligowej licencji, kibicom z Brommy póki co zalecamy umiarkowany optymizm.

kalmar

Na początek krótka lekcja historii najnowszej: w poprzednim sezonie drużyna odpadków (jak przytomnie nazwała ją Katie Pingel) utrzymała się w lidze z siedmiopunktową zaliczką nad Umeå i aż jedenastopunktową nad AIK. Cóż jednak z tego, skoro nadszedł Nowy Rok, a w Kalmarze drugi raz wszyscy przeżywają swego rodzaju deja vu. Sportowy cel znów został bowiem osiągnięty, ale zimą z klubu zawinął się cały sztab szkoleniowy, a kadra zawodnicza w niczym nie przypomina tej, która kończyła poprzednie rozgrywki. Tym razem, przynajmniej w pierwotnym zamyśle, ma być ona nieco mniej amerykańska, choć centralną postacią formacji ofensywnej niezmiennie pozostanie Alyssa Walker, a w drugiej linii wiele zależeć ma od postawy Ellen McAdams. Defensywę ze Småland w ryzach utrzymać mają doświadczona Słowaczka Patricia Fischerova oraz świeżo upieczona reprezentantka Filipin Jessika Cowart, a dostępu do bramki strzec będzie wyciągnięta z ławki w Linköping 21-letnia Finka Anna Koivunen. Czy taka ekipa, pod wodzą nowego szkoleniowca Jensa Wedeborga, pokaże się na ligowych boiskach wystarczająco dobrze, aby ponownie zakończyć kampanię nad kreską? Niby niewiele za tym przemawia, ale rok temu argumentów na tak było przecież jeszcze mniej, a wszyscy wiemy, co nastąpiło później.

uppsala

W trybie last minute czasami opłaca się zorganizować wakacje lub krótki city break, ale przygotowanie drużyny do sezonu wymaga jednak nieco poważniejszego planowania. W Uppsali na taki luksus pozwolić sobie jednak nie mogli, gdyż o tym, że przyjdzie im rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej, dowiedzieli się dopiero w połowie grudnia, po pamiętnym orzeczeniu komisji licencyjnej. A wtedy było już wiadomo, że z klubem definitywnie żegnają się dwie liderki w osobach Nicole Robertson oraz Rosy Herreros, których nie da się przecież łatwo i bezboleśnie zastąpić. W Uppsali błyskawicznie przystąpiono oczywiście do działania, ale transferowe możliwości klubu od początku były mocno ograniczone. W tych warunkach i tak udało się sprowadzić do zespołu kilka interesujących nazwisk (Kristell, Nyberg, Öhman), ale trudno oprzeć się wrażeniu, że w kadrze trenera Valfridssona próżno szukać piłkarek, które w momentach największej próby wzięłyby na swoje braki odpowiedzialność za grę. A bez takich zawodniczek trudno liczyć na cud, jakim w przypadku powracającego do Damallsvenskan po trzyletniej przerwie beniaminka byłoby niewątpliwie zajęcie na finiszu ligowych zmagań lokaty numer jedenaście. Bo o czymkolwiek więcej nie sposób nawet w tym momencie rozmawiać.

Zimowy barometr transferowy – vol. 2

Window

Za słabi na walkę o medale, ale jednocześnie zbyt silni, aby spaść – tak w największym skrócie moglibyśmy scharakteryzować zespoły, którym przyjrzymy się bliżej w drugiej części transferowego barometru. To wszystko jednak tylko mało znaczące prognozy, gdyż dokładnie dwanaście miesięcy temu właśnie w tym gronie znalazłyby się zapewne między innymi Eskilstuna oraz Umeå, a obu tych ekip próżno teraz szukać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do dzisiejszej analizy dołączamy zatem życzenia, aby żaden z wymienionych tu klubów nie wyłożył się ani sportowo, ani organizacyjnie, a może – przy odrobinie szczęścia – któremuś z nich uda się nawet powalczyć o coś więcej. Wszak niespodzianki i nieoczywiste rozstrzygnięcia to jedna z najpiękniejszych twarzy futbolu, a skoro za marzenia nie karzą, to pozwólmy fanom z Behrn Areny czy Stadionu Olimpijskiego pomarzyć. Przynajmniej do zakończenia pierwszej ligowej kolejki, bo potem może być róznie …

djurgarden

Oj, czekają już trochę w Djurgården na ten realnie przełomowy sezon. Czy doczekają się w najbliższych miesiącach? Póki co perspektywy wydają się być całkiem niezłe i to przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze, zimowe wzmocnienia może nie rzucają przesadnie na kolana, ale trzeba przyznać, że realnie odpowiadają na problemy formacji, do postawy której było ostatnimi czasy najwięcej zastrzeżeń. Po drugie, zawodniczki ściągnięte do klubu pod koniec lata wreszcie dostały czas, aby wkomponować się w zespół i zacząć na dobre stanowić o jego sile. Po trzecie, z wyjątkiem Lindy Motlhalo udało się utrzymać w stolicy cały trzon zespołu. Po czwarte, jeśli Tove Almqvist oraz Nellie Lilja mają kiedykolwiek wejść na ten mityczny poziom międzynarodowy, to jest to właśnie ten moment. Po piąte, po długiej przerwie do gry w pełni gotowe będą zagraniczne liderki w osobach Portii Boakye oraz Hayley Dowd. Co zatem może pójść nie tak? No cóż, mówimy przecież o Djurgården, więc pomni doświadczeń minionych lat, napiszemy po prostu, że .. wszystko. Ale kto wie, być może wreszcie nadszedł czas, aby tę nieprzychylną kartę odwrócić?

pitea

Golkiperki z Ameryki Północnej póki co kojarzyły się fanom z LF Areny z występami albo bardzo solidnymi (McGlynn), albo wręcz spektakularnymi (Labbé). Nie mamy więc wątpliwości, że Samantha Leshnak podchodzi właśnie do najpoważniejszego jak dotąd piłkarskiego egzaminu, a od jego wyników może w dużym stopniu zależeć powodzenie tegorocznej ligowej kampanii w wykonaniu podopiecznych Stellana Carlssona. Po stronie zysków w oczy rzuca się ponadto nazwisko Wilmy Carlsson, która niegdyś uznawana była za jeden z największych talentów piłkarskiej Szwecji, ale jak dotąd na boisku nie udało jej się tej tezy potwierdzić. Czy zrobi to w barwach klubu, który jeszcze niedawno, z absolutnie oczywistych powodów, nazywaliśmy kliniką złamanych karier? Na to, a także na eksplozję potencjału Tovy Skoog z pewnością liczą fani z Norrbotten, choć na koniec dnia najwięcej i tak zależeć będzie od doświadczonego duetu Fanny Andersson – Josefin Johansson, który to od dłuższego czasu ratuje drużynie z dalekiej Północy bezcenne punkty, a bywa że i znacznie więcej.

orebro

Kadrowa rewolucja na Behrn Arenie? Nihili novi sub sole! Z taką rzeczywistością trener Rickard Johansson musi mierzyć się średnio dwa razy do roku, a my przyglądamy się tym poczynaniom z coraz większym zaciekawieniem. Po letniej wyprzedaży udało się bowiem szkoleniowcowi z Närke dokonać piłkarskiego cudu i gdyby po kilku miesiącach zrobił to jeszcze raz, to mielibyśmy do czynienia z wyczynem absolutnie wyjątkowym, którego przeoczyć po prostu nie wypada. Dopiero co zachwycaliśmy się tym, jak fenomenalnie w nowych dla siebie rolach wyglądają Lockwood, Agustsdottir, Pechersky, czy Pikkujämsä, ale żadnej z nich już w kadrze Örebro nie ma. Podobnie zresztą jak Abrahamsson, Öhman i Wickenheiser. Lista transferów przychodzących nie prezentuje się może aż tak spektakularnie, ale przecież na przykład Freja Olofsson i Anna Sandberg właśnie na Behrn Arenie wyrobiły sobie cenione w świecie futbolu nazwiska. I ani trochę nie zdziwimy się, jeśli ich tropami podążą chociażby Lillbäck, Johannesdottir, czy siostry Pelgander. Bo w Örebro, jak mało gdzie, jest naprawdę przyjazny klimat do rozwoju.

vaxjo

Beniaminek wygrywający w cuglach rozgrywki Elitettan i mierzący przynajmniej w bezpieczną lokatę w środku tabeli. W niemal identycznym położeniu dokładnie rok temu znajdowało się Umeå i … wszyscy pamiętamy jaką piękną katastrofą się to zakończyło. Powtórki z rozrywki jednak nie przewidujemy, gdyż na liście startowej tegorocznej Damallsvenskan znajdziemy przynajmniej cztery kluby, których potencjał piłkarski wydaje się być zdecydowanie skromniejszy. Poza tym, na ławce trenerskiej beniaminka ze Småland zasiada Olof Unogård, czyli jak najbardziej właściwa osoba na właściwym miejscu. Jeśli macie co do tego wątpliwości – zapytajcie kibiców Hammarby, a oni je błyskawicznie rozwieją. Zimowe okno transferowe w wykonaniu Växjö nie jest jak dotąd przesadnie imponujące, ale zarówno dwie młode Norweżki, jak i ich nieco bardziej doświadczona koleżanka z Finlandii z pewnością wniosą do klubowej kadry dodatkową jakość. A jeśli uda się zatrzymać w zespole Evelyn Ijeh, to akcje podopiecznych Unogårda będą jeszcze zwyżkować. I bardzo dobrze, i tak ma być!

Zimowy barometr transferowy – vol. 1

Window

Nowy rok – stare przyzwyczajenia. Styczeń jak zwykle jest dla szwedzkich klubów okresem kompletowania kadr na kolejny sezon, a jedyna różnica polega na tym, że w poprzednich latach na tym etapie większość kluczowych transferów była już dopięta. Tym razem, choć mamy już za sobą połowę miesiąca, w wielu gabinetach wciąż trwają gorączkowe ruchy, a dyrektorzy i trenerzy nie ukrywają, że projekt Damallsvenskan 2023 wciąż znajduje się w fazie budowy. Od tej reguły są oczywiście wyjątki, ale do nich przejdziemy w kolejnych częściach podsumowania. Dziś natomiast przyjrzymy się bliżej klubom, które przynajmniej w teorii powinny w nadchodzących miesiącach bić się o najwyższe cele w szwedzkiej piłce klubowej. Wielka szóstko, zapraszamy do raportu:

rosengard

Tutaj tak naprawdę ciężko o rzetelne podsumowanie, gdyż od jakiegoś czasu w polityce transferowej klubu z Malmö właściwie … nie zgadza się nic. Mocno zaburzone zostały proporcje zawodniczek krajowych i zagranicznych, specjalistek od gry w środku pola i skrzydłowych, zawodniczek od kreacji i tych o specyfice nieco bardziej defensywnej, a tę wyliczankę moglibyśmy tak naprawdę kontynuować w nieskończoność. Efekt tego jest taki, że jedne pozycje w kadrze są obsadzone aż nazbyt licznie, na innych zaś trzeba szukać rozwiązań cokolwiek nieoczywistych. Wciąż mamy jednak nadzieję, że działania te są jedynie częścią jakiegoś bliżej nieznanego nam jeszcze długofalowego planu i na koniec okaże się, iż od początku miały one jednak jakiś ukryty sens. Wiara w ten scenariusz jest oczywiście mocno umiarkowana, choć z drugiej strony skoro w ubiegłym roku z transferowego bałaganu wyłonił się pierwszy od kilkunastu lat dublet (mistrzostwo + puchar), to może w największym mieście Skanii wyszli z założenia, że w tym szaleństwie jest metoda? Tym bardziej, że sprowadzone zimą ze stołecznego Hammarby zawodniczki (ze szczególnym uwzględnieniem Emilii Larsson) mają potencjał, aby stać się w najbliższych miesiącach czołowymi postaciami ligi, a wśród tych, które zdecydowały się klub opuścić, próżno szukać głównych architektek wspomnianych chwilę wcześniej sukcesów. Czyli co, zachowujemy sposób i czekamy na kolejne posunięcia dyrektorki Sjögren i trenerki Slegers? Cóż, wydaje się, że i tak nie mamy innego wyjścia.

hacken

Nie brakuje głosów, że Häcken to jeden z największych przegranych początku zimowego okienka, ale czy aby na pewno są one słuszne? Oczywiście, Pauline Hammarlund była kluczową postacią mistrzowskiej ekipy 2020, a jej powrót po długiej rekonwalescencji również okazał się nadzwyczaj obiecujący. Jednak sprowadzenie w jej miejsce świeżo upieczonej reprezentantki Kanady, która dopiero co błyszczała w barwach szkockiego Celtiku, możemy niebawem wspominać jako jeden z najlepszych ruchów transferowych na szwedzkim rynku. A nie zapominajmy, że po długiej przerwie spowodowanej kontuzją do gry gotowa będzie także Rosa Kafaji. Największym problemem klubu z Hisingen może paradoksalnie okazać się … przetrwanie bez strat kolejnych tygodni, gdyż nie jest tajemnicą, że na brak interesujących ofert narzekać nie mogą między innymi Gejl, Larsen, Sandberg, czy Wijk, a utrata tego kwartetu byłaby już dla Roberta Vilahamna poważnym wyzwaniem.

linkoping

W Östergötland mocno starali się o sprowadzenie do klubu rewelacji poprzednich rozgrywek Pauliny Nyström, ale na dziś wydaje się, że 22-letnia napastniczka wybierze jednak bardziej intratną ofertę z angielskiej WSL. Szeregi LFC wzmocniły jednak jej dwie dotychczasowe klubowe koleżanki (Saving, Östlund), a także dwa obiecujące talenty do formacji ofensywnej (Björk, Tandberg). Do tego dochodzi jeszcze rotacja na pozycji rezerwowej bramkarki, czyli sprowadzenie Koss w miejsce Koivunen. Po stronie strat mamy za to kończącą niezwykle bogatą karierę, legendarną Nillę Fischer, a także najlepszą strzelczynię (Vangsgaard) oraz asystentkę (Selerud) poprzedniego sezonu. Obie te zawodniczki, podobnie zresztą jak Therese Simonsson, zdecydowały się na zagraniczne wojaże. Czy zatem można powiedzieć, że Lwice z Linköping per saldo wyszły tej zimy na plus? Nie będziemy odkrywczy, jeśli powiemy, że z takimi opiniami powinniśmy wstrzymać się przynajmniej do lata, gdyż większość wykonanych tu ruchów może zakończyć się zarówno spektakularnym sukcesem, jak i całkowitą klęską. Intuicja podpowiada, że piłkarkom z Linköping nie będzie łatwo utrzymać lokatę na podium, ale jeśli Ahtinen lub Momiki zagrają sezon życia, to być może uda się nawet przywołać nie tak przecież odległe wspomnienia mistrzowskich lat. Zadanie niezwykle ambitne, ale przecież trener Jeglertz nawet takich wyzwań się nie boi.

kristianstad

Z klubu odeszła wprawdzie liderka formacji defensywnej Gabirielle Carle, ale poza tym jednym wyjątkiem trzon tegorocznego składu udało się póki co utrzymać. A przecież zawodniczki pokroju Viens, czy Tindell jak najbardziej znajdowały się na celownikach klubów z silniejszych lig. Już tradycyjnie, potencjalnych wzmocnień trenerka Gunnarsdottir poszukała na krajowych boiskach, a zarówno Hlin Eiriksdottir, jak i Carly Wickenheiser, to transfery obarczone naprawdę minimalnym prawdopodobieństwem pomyłki. Na papierze Kristianstad prezentuje się zatem nadzwyczaj solidnie i przynajmniej w teorii klub z północno-wschodniej Skanii powinien aktywnie włączyć się do walki o najwyższe cele. Czy praktyka tym razem pójdzie w parze z teorią? Zweryfikuje oczywiście boisko.

hammarby

38 lat czekania i wystarczy – takie motto powinno w najbliższych miesiącach przyświecać sympatykom klubu z Södermalm. W zielono-białej części Sztokholmu udało się bowiem zmontować naprawdę mocną i dobrze zbilansowaną kadrę, a wiemy, że na naszym podwórku nie jest to bynajmniej regułą. Trener Pinones-Arce będzie musiał oczywiście dopilnować, aby ta niezwykle ciekawa mieszanka doświadczenia i talentu zagrała na miarę swojego potencjału, a gdy tak się stanie, to Hammarby może w tym roku cieszyć się nie tylko najlepszymi kibicami w kraju. I mocno trzymamy kciuki, aby tak się stało, gdyż ta publiczność po prostu zasługuje na to, aby oklaskiwać swoje zawodniczki w walce o naprawdę najwyższe cele.

vittsjo

Jaki tu spokój – mogliby powiedzieć zgodnie włodarze i kibice z Vittsjö. W zespole z okolic Hässleholm obyło się bowiem bez wielkiej, zimowej rewolucji, a prawie wszystkie kluczowe zawodniczki zdecydowały nie zmieniać na kolejny sezon barw klubowych. Dotyczy to między innymi kapitanki Sandry Adolfsson, wybuchowego, australijskiego tercetu (Gorry, Grant, Polkinghorne), czy tez ofensywnego duetu Markstedt – Sällström. Jedynym wyjątkiem od reguły jest jednak obsada bramki i tu akurat można mieć poważne obawy, czy pozyskana z fińskiego Åland United Lainey Burdett będzie w stanie wypełnić lukę po odejściu Shannon Lynn oraz Sabriny D’Angelo. A poprzeczka wisi niesamowicie wysoko, wszak obie jej poprzedniczki przynajmniej raz znalazły się w najlepszej jedenastce sezonu Damallsvenskan.

Szwedzkie TOP-50 – napastniczki

blackstenius

Stina Blackstenius, czyli historia udanych przenosin z Hisingen do Londynu (Fot. Bildbyrån)

Gdy Stina Blackstenius zamieniała zimą Hisingen na Londyn, wielu ekspertów obawiało się powtórki z Montpellier. Całkiem jednak niesłusznie! 26-letnia napastniczka w nowych barwach klubowych odnalazła się znakomicie i zamiast spędzać czas na ławce rezerwowych, stworzyła wraz z Vivianne Miedemą, Caitlin Foord i Beth Mead jeden z najbardziej bramkostrzelnych ofensywnych kwartetów w Europie. Tuż za plecami naszej niekwestionowanej liderki mamy Olivię Schough, dla której każdy kolejny rok wydaje się być spełnieniem piłkarskich marzeń. A przecież jeszcze nie tak dawno wielu głośno i nie bez racji zastanawiało się, czy skrzydłowa Rosengård aby na pewno prezentuje poziom reprezentacyjny. Dziś podobnych wątpliwości nie zgłasza już jednak absolutnie nikt. Czołową piątkę uzupełniają zawodniczki, które także w poprzednim roku zajmowały w tym zestawieniu najbardziej eksponowane lokaty. Johanna Kaneryd wiosną zachwyciła Emmę Hayes do tego stopnia, że od czterech miesięcy karierę kontynuuje już w londyńskiej Chelsea, Lina Hurtig już za moment jeszcze bardziej zwiększy ofensywną siłę rażenia Arsenalu, a Madelen Janogy to prawdziwy skarb południowego Sztokholmu i nic dziwnego, że przedłużenie z nią kontraktu było głośno i entuzjastycznie fetowane przez najwierniejszych fanów Hammarby.

Po krótkiej nieobecności przypomniała o sobie Loreta Kullashi i po trudnych początkach w Malmö znów zaczęła pokazywać nam na boisku to, za co kilka lat temu wszyscy wprost oszaleliśmy na jej punkcie. Imponujący powrót po kilkunastomiesięcznej rehabilitacji zanotowała także Pauline Hammarlund i wiele wskazuje, że kolejne sukcesy przyjdzie jej świętować już w innych, fioletowych barwach włoskiej Fiorentiny. Odkryciem lata i rewelacją szwedzkich boisk ligowych była natomiast opisywana już nieco wcześniej Paulina Nyström, gdyż to jej gole oraz asysty osładzały nieco gorzką rzeczywistość sympatyków futbolu na Tunavallen. Clara Markstedt to niezmiennie klasa sama w sobie, choć wciąż nierozwikłaną zagadką pozostaje to, dlaczego jesień w jej wykonaniu jest zawsze zdecydowanie bardziej imponująca niż wiosna. Jeszcze jeden dobry rok ma za sobą Emilia Larsson, której jak widać nie zaszkodziła zdecydowanie większa konkurencja w kadrze Bajen.

Rebecka Blomqvist błysnęła w kadrze przeciwko Szwajcarii czy Francji, ale w Wolfsburgu była tak naprawdę dopiero siódmym wyborem ofensywnym trenera Tommy’ego Stroota, co więcej niż o samej zawodniczce mówi o potędze kadrowej mistrzyń Niemiec. Sofia Jakobsson nie podbiła najbardziej wymagającej ligi świata i nie zawsze byłą podstawową zawodniczką klubu z San Diego, ale nie zapominajmy, że to jej wejście z ławki odmieniło losy rywalizacji z Chicago Red Stars w ćwierćfinale fazy play-off. Amanda Edgren to jeszcze jedna Szwedka, która przypomniała o swojej obecności więcej niż przyzwoitymi występami dla hiszpańskiej Huelvy, a od stycznia jej nową klubową koleżanką zostanie mająca za sobą bardzo udany sezon w barwach Linköping Therese Simonsson. Sympatycy Växjö mogli natomiast być wdzięczni, że to właśnie dla ich klubu gra najlepsza piłkarka Elitettan Evelyn Ijeh, a jej powrót na pierwszoligowe boiska może okazać się jedną z najbardziej gorących historii zbliżającej się wiosny w Damallsvenskan.

TOP50-04

Szwedzkie TOP-50 – pomocniczki

FIFA Women's World Cup - UEFA Qualifiers - Group A - Sweden v Republic of Ireland

Kosovare Asllani wielokrotnie uszczęśliwiała w tym roku szwedzkich kibiców (Fot. Björn Larsson Rosvall)

Na szczycie rankingu mamy doskonale nam znany duet, czyli naszą tegoroczną Piłkarkę Roku w osobie Kosovare Asllani oraz gwiazdę równie efektownej, co efektywnej Barcelony Fridolinę Rolfö. Tuż za nimi w rankingu uplasowała się nie bez przyczyny nazywana największym talentem szwedzkiej piłki Hanna Bennison, która swój egzamin futbolowej dojrzałości zdaje w niebieskiej części Liverpoolu i z każdym upływającym miesiącem osiąga w nim coraz bardziej spektakularne wyniki. A kończący rok mecz przeciwko Tottenhamowi był w jej wykonaniu prawdziwym koncertem. Swoją pozycję w zestawieniu nieco obniżyła Filippa Angeldal, ale wystawienie jej sprawiedliwej i rzetelnej oceny było zadaniem cokolwiek karkołomnym. Bo z jednej strony mówimy o zawodniczce, która dopiero co stała się jedną z niekwestionowanych liderek kadry, ale jednak nie da się przejść obojętnie wobec faktu, że w klubie w poważnych rozgrywkach w zasadzie nie grała. A że wśród pomocniczek nie mamy takiej pustyni jak wśród bramkarek, to delikatny spadek w rankingu jest w pełni uzasadniony.

Na krajowych boiskach oklaskiwaliśmy Fanny Andersson, która w parze z Josefin Johansson wyciągnęła pogrążony w kryzysie klub z Piteå do górnej połówki tabeli. A mówimy przecież o zespole, który rok wcześniej uratował status pierwszoligowca wyłącznie dzięki absurdalnemu poszerzeniu ligi. Fantastyczną wiosnę zapisała na swoim koncie Caroline Seger i nie będzie przesady w stwierdzeniu, że był to dla niej najlepszy sportowo czas od momentu powrotu na krajowe boiska. Historia ta została niestety przerwana przez doznaną podczas angielskiego EURO kontuzję, na czym jakościowo ucierpiała zarówno kadra, jak i drużyna ze stolicy Skanii. Na osobne wyróżnienie zasłużył sobie także duet pomocniczek Häcken, bo zarówno Elin Rubensson, jak i Filippa Curmark raz po raz wskakiwały na poziom reprezentacyjny, co zaowocowało między innymi wyszarpanym w samej końcówce sezonu wicemistrzostwem dla klubu z Bravida Areny. A skoro jesteśmy już w Hisingen, to wspomnimy jeszcze o Marice Bergman Lundin, która wprawdzie do zestawienia się ostatecznie nie załapała, ale jej nazwisko jest jak najbardziej warte zapamiętania.

Matilda Vinberg była jednym z największych odkryć ostatnich miesięcy i motorem napędowym drugiej linii Hamarby. Kilka lat wcześniej podobną drogę (choć oczywiście w innych klubowych barwach) przebyła Tove Almqvist, która w wielu meczach była jedynym jasnym punktem szarej rzeczywistości w Djurgården. Mia Persson udowodniła, że powrót do szwedzkiej ligi wcale nie był w jej przypadku początkiem sportowej emerytury i pomimo sporej wewnętrznej konkurencji brylowała w zespole mistrzyń z Rosengård. Na boiskach Hiszpanii odnalazła się nieco zapomniana Sofia Hagman, która jesienią mogła liczyć na regularne występy dla rewelacyjnej w tym okresie Huelvy. W zdecydowanie mniejszym wymiarze mogliśmy podziwiać na boisku Freję Olofsson, która po transferze z Louisville wciąż próbuje wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce madryckiego Realu. Po nieudanych przygodach w Sevilli oraz Häcken odrodziła się za to Julia Karlernäs – nowa ulubienica kibiców ambitnego beniaminka włoskiej Serie A z Como.

TOP50-03

Szwedzkie TOP-50 – obrończynie

ilestedt

Amanda Ilestedt jest niezwykle pewnym punktem defensywy PSG i reprezentacji Szwecji (Fot. Getty Images)

Pozycje Amandy Ilestedt i Magdaleny Eriksson nie podlegają chyba większej dyskusji, a gdyby ktoś miał wobec nich wątpliwości, to nieco szerzej przyjrzeliśmy się nim kilka dni temu, przy okazji prezentacji wyróżnienia dla Piłkarki Roku. Podium wśród defensorek domknęła nam Nathalie Björn, która najpierw doleczyła mocno hamujące jej karierę urazy, następnie wyraźnie zaznaczyła swoją obecność w meczach kadry, a jesienią stała się niezwykle pewnym punktem defensywy Evertonu (jeśli nie w ogóle jej liderką). Czy był to w jej przypadku ten długo wyczekiwany, przełomowy rok? Miejmy nadzieję! Kariera Jonny Andersson trochę przypomina w ostatnich latach sinusoidę, ale jeśli ta prawidłowość rzeczywiście ma zastosowanie w praktyce, to rok 2022 z pewnością był dla niej jednym z tych bardziej udanych. I to nie tylko dlatego, że wreszcie odblokowała się strzelecko w kadrze. Na ligowych boiskach zachwycaliśmy się powrotem do niezwykle wysokiej dyspozycji doświadczonej Emmy Berglund, która w wieku 34 lat zaliczyła niemal bezbłędny sezon i była w zasadzie jedyną pewniaczką w zaskakująco chwiejnej formacji defensywnej Rosengård. Ostatnie miesiące to także eksplozja nastoletnich talentów z Hisingen, a przypadki zarówno Hanny Wijk, jak i Anny Sandberg zostały już przez nas szczegółowo omówione. Podobnie zresztą jak cudowny comeback Stiny Lennartsson, która po długiej rehabilitacji, zmianie klubu oraz pozycji rozpędziła się tak bardzo, że zatrzymała się dopiero w kadrze selekcjonera Gerhardssona.

Zajrzeć musimy również do Włoch, a mówiąc bardziej konkretnie do Turynu, gdzie znakomite recenzje zbiera Amanda Nildén i to właśnie ona dość nieoczekiwanie stała się najlepszą ambasadorką szwedzkiego futbolu w mieście Fiata. A miejsce w jedenastce jesieni w Serie A tylko pokazuje, jak skutecznie udało się jej ugruntować naprawdę stabilną pozycję w coraz mocniejszej przecież lidze. Tego samego nie można powiedzieć o jej koleżance klubowej Lindzie Sembrant, która wprawdzie wygrała walkę z czasem i pojechała na angielskie EURO, ale ani na nim, ani po nim nie nawiązała do dyspozycji ze swoich najbardziej spektakularnych lat. Choć trafienia na 1-0 w doliczonym czasie meczu z Belgią długo jej oczywiście nie zapomnimy. Julia Roddar występowała regularnie na boiskach NWSL i choć klub z Waszyngtonu okazał się największym rozczarowaniem całych rozgrywek, to akurat szwedzka defensorka mogła być ze swojej postawy zadowolona zdecydowanie bardziej niż w sezonie mistrzowskim. Spory zjazd jakościowy zaliczyła natomiast ubiegłoroczna triumfatorka Hanna Glas, ale w jej przypadku zdecydowanie najmniej optymistyczną wiadomością jest koszmarna kontuzja, po której powrót na boisko nie będzie niestety należał do łatwych. Na koniec raz jeszcze zaglądamy na boiska Damallsvenskan, aby wyróżnić trzy kolejne piłkarki: Nellie Karlsson doskonale zaaklimatyzowała się w Linköping, z miejsca stając się kluczową postacią defensywnego tercetu swojego nowego klubu, Nathalie Hoff Persson śmigała niczym błyskawica na wahadle w Örebro, a Sandra Adolfsson wciąż jest mocną, ligową marką, która wraz z Clare Polkinghorne stworzyła prawdopodobnie najbardziej trudny do sforsowania duet stoperek w lidze.

TOP50-02