Kadra na Puchar Algarve

Kilka godzin temu poznaliśmy nazwiska zawodniczek, które w pierwszej dekadzie marca czeka wyjazd do Portugalii na turniej towarzyski o Puchar Algarve. Kadra powołana przez Pię Sundhage w zasadzie niewiele różni się od tej, z której nasza selekcjonerka korzystała podczas styczniowego zgrupowania w Hiszpanii, ale trudno było oczekiwać, że nagle i bez wyraźnego powodu będziemy świadkami jakiejś rewolucji. Najbardziej rzecz jasna rzuca się w oczy nieobecność Sofii Jakobsson, ale jak doskonale wiemy napastniczka Montpellier z powodu bardzo nieprzyjemnej kontuzji więzadeł z głowy ma nie tylko turniej w Algarve, ale także – a może przede wszystkim – mistrzostwa Europy. Uraz Jakobsson przytrafił się chyba w najgorszym możliwym momencie, wszak najlepsza strzelczyni francuskiej Division 1 w ostatnich tygodniach prezentowała tendencję zwyżkową i to nie tylko w klubie (gdzie bryluje od dłuższego czasu), ale także w reprezentacji. Sundhage zadecydowała ponadto, że na kolejne powołanie nieco dłużej poczeka niedawna debiutantka Katrin Schmidt, a także duet De Jongh – Spetsmark z Örebro. Największą niespodzianką jest oczywiście nieobecność tej pierwszej, gdyż wobec urazu Appelqvist wydawało się, że to właśnie pochodząca z Niemiec pomocniczka będzie jedną z podstawowych opcji do obsadzenia wakatu w drugiej linii. Do Portugalii nie pojedzie także powoływana w ostatnim półroczu regularnie jako trzecia bramkarka Emelie Lundberg.

Skoro było o nieobecnych, to warto przyjrzeć się również tym, które tym razem znalazły uznanie w oczach selekcjonerki. Po kilkumiesięcznej przerwie do reprezentacji wracają Lina Hurtig oraz Mimmi Larsson i chyba wszyscy jesteśmy niezwykle ciekawi ich postawy w marcowym turnieju. Ogłaszając kadrę Sundhage zastrzegła, że celem nadrzędnym zgrupowania na Algarve będzie doskonalenie i ulepszanie schematów ofensywnych, wobec czego obie wymienione powyżej piłkarki powinny mieć całkiem sporo okazji na zaprezentowanie swoich umiejętności jeśli tylko dostaną szansę na to, aby pokazać się na murawie w nieco większym wymiarze czasowym. W całkiem niedalekiej przeszłości Sundhage potrafiła bowiem powoływać do kadry zawodniczki z niewielkim doświadczeniem reprezentacyjnym tylko po to, aby ostatecznie albo wcale z nich nie skorzystać, albo robić to niezwykle oszczędnie. Powołania dla Gråhns oraz Glas potwierdzają, że to właśnie te piłkarki są obecnie – zdaniem sztabu szkoleniowego – bezpośrednim zapleczem wyjściowej jedenastki na bokach defensywy, a ich szanse na znalezienie się w kadrze na EURO zdają się rosnąć z miesiąca na miesiąc. Zaufanie selekcjonerki zyskały ponadto dwie piłkarki FC Rosengård – pomocniczka Hanna Folkesson, a także bramkarka Zecira Musovic. Pewnym zaskoczeniem może być tu szczególnie odważne postawienie na młodą golkiperkę, która na wiosnę będzie musiała stoczyć niezwykle ciężką batalię o miejsce między słupkami bramki FCR. Skoro na samym początku wspomnieliśmy o Mimmi Larsson, to warto zaznaczyć, że jest ona jedyną nową napastniczką w kadrze w porównaniu ze styczniowym obozem w Hiszpanii, a to z kolei oznacza, że na swoje pięć minut w reprezentacji poczekać musi brylująca na początku okresu przygotowawczego Marija Banusic. Na ten moment Sundhage wyżej ceni sobie bowiem sprawdzone już wcześniej wielokrotnie rozwiązania w postaci Schelin, Hammarlund, Schough czy Blackstenius.


Kadra na Puchar Algarve:

Bramkarki: Hilda Carlén (Piteå), Hedvig Lindahl (Chelsea), Zecira Musovic (Rosengård)

Obrończynie: Jonna Andersson (Linköping), Emma Berglund (Rosengård), Magdalena Eriksson (Linköping), Nilla Fischer (Wolfsburg), Hanna Glas (Eskilstuna), Hanne Gråhns (Örebro), Jessica Samuelsson (Linköping), Linda Sembrant (Montpellier)

Pomocniczki: Kosovare Asllani (Manchester), Lisa Dahlkvist (Örebro), Hanna Folkesson (Rosengård), Lina Hurtig (Linköping), Fridolina Rolfö (Bayern), Elin Rubensson (Göteborg), Caroline Seger (Lyon)

Napastniczki: Stina Blackstenius (Montpellier), Pauline Hammarlund (Göteborg), Mimmi Larsson (Eskilstuna), Lotta Schelin (Rosengård), Olivia Schough (Eskilstuna)


Terminarz Pucharu Algarve:

1. marca: Szwecja – Australia (Albufeira)

3. marca: Szwecja – Chiny (Vila Real de Santo Antonio)

6. marca: Szwecja – Holandia (Lagos)

8. marca: mecz o miejsce w klasyfikacji końcowej Pucharu Algarve (rywalki poznamy po zakończeniu fazy grupowej)

Malmö, mamy problem

680

Fot. Petter Arvidson

FC Rosengård to bez wątpienia marka numer jeden w szwedzkim futbolu, ale w ostatnich latach przekonaliśmy się, że Damallsvenskan nie jest ligą, w której już przed rozpoczęciem rozgrywek można w zasadzie wysyłać złote medale i listy gratulacyjne na adres klubu z Malmö. Zdecydowanie największy budżet i najsilniejsza na papierze kadra sprawiają oczywiście, że ekipa ze Skanii rok w rok przystępuje do sezonu w roli murowanego faworyta, ale nie oznacza to wcale, że pozostałe drużyny wychodzą na konfrontację z FCR myśląc jedynie o najmniejszym wymiarze kary. W sezonie 2015 mistrzowską koronę piłkarki z Malmö wydarły z rąk rewelacyjnej Eskilstuny dopiero w ostatniej kolejce, na dodatek w dość kontrowersyjnych okolicznościach, a dwanaście miesięcy później – pomimo jeszcze większego natłoku gwiazd w każdej tak naprawdę formacji – zakończyły ligę z dziesięciopunktową stratą do Linköping. Nazwanie postawy Rosengård rozczarowaniem byłoby sporym niedopowiedzeniem, co dobitnie zauważyła nawet szukająca zazwyczaj pozytywnego aspektu każdej sytuacji Therese Sjögran. Dlaczego zatem drużyna mająca teoretycznie wszystkie dane ku temu, aby stać się w skali krajowej szwedzkim odpowiednikiem Olympique Lyon przez ostatnie dwa lata grała zdecydowanie poniżej oczekiwań (a trafiały się tygodnie, że wręcz zawodziła na całej linii)?

Jednym z największych problemów, z którymi w ostatnich miesiącach muszą się mierzyć w Malmö są niewątpliwie następujące jedna po drugiej plagi kontuzji. W klubie zadbano oczywiście o to, aby kadra pierwszego zespołu była dostatecznie szeroka, w związku z czym nawet pomimo urazów trudno znaleźć wytłumaczenie postawy Rosengård w derbach z Vittsjö, czy domowym starciu z Eskilstuną, ale nadspodziewanie duża liczba kontuzji wśród doświadczonych przecież zawodniczek musi zastanawiać. Tym bardziej, że podczas kadencji Jacka Majgaarda w zasadzie co pół roku obserwujemy podobny scenariusz. W pierwszych tygodniach okresu przygotowawczego lista kontuzjowanych w Malmö wydłuża się bowiem szybciej niż kolejka do systembolaget w piątkowy wieczór, a dzień bez nowej informacji o urazie którejś z piłkarek Rosengård stanowi miłą odmianę od znacznie mniej kolorowej codzienności. Nawet jeśli optymistycznie (przynajmniej dla duńskiego szkoleniowca FCR) założymy, że część kontuzji była wynikiem splotu nieszczęśliwych zdarzeń, to trudno się dziwić, że sytuacja, w której klub dysponujący taką kadrą przez większość sezonu musi kompletować meczową osiemnastkę zawodniczkami z drużyny młodzieżowej budzi wiele wątpliwości i prowokuje do zadawania pytań. Tym bardziej, że nie dalej jak kilka miesięcy temu nieumiejętne przygotowanie zespołu do sezonu było jednym z powodów, dla których ze stanowiskiem trenerki w Umeå pożegnała się Maria Bergkvist (a pamiętajmy, że zespół z Norrland podobnie jak Rosengård nie potrafił poradzić sobie z problemem urazów kluczowych piłkarek).

Specjaliści w zakresie medycyny sportowej jednoznacznie twierdzą, że profil kontuzji mięśniowo-stawowych piłkarek Rosengård może sugerować problemy z odpowiednim ustawieniem programów treningowych, a to z kolei nie stawiałoby w pozytywnym świetle drużyny pretendującej przecież nawet do finału Ligi Mistrzyń, w którym to FCR wciąż ma całkiem realną szansę zagrać. Aby jednak szczęśliwie dojechać do Cardiff, trzeba będzie mieć kim grać, a nowy rok rozpoczął się w Malmö … tradycyjnie. Do listy urazów długoterminowych dopisaliśmy nazwisko Enganamouit, a z bardziej drobnymi problemami zmagały się między innymi Riley, Martens, czy sposobiąca się już w tej chwili do podboju Francji Andonowa. Oczywiście, nawet przetrzebiony kontuzjami Rosengård wciąż pozostanie kandydatem numer jeden do tytułu, ale nauczeni doświadczeniami z poprzednich sezonów doskonale wiemy, że w szwedzkiej ekstraklasie ekipa ze Skanii jak najbardziej ma z kim przegrać. Problemy kadrowe w Malmö jeszcze bardziej uświadamiają bowiem ligowym rywalkom, że ta konstelacja piłkarskich gwiazd wcale nie jest aż tak niedostępna, jak mogłoby się pozornie wydawać, a zwycięstwo w bezpośrednim starciu nie musi pozostawać już wyłącznie w sferze niemożliwych do zrealizowania marzeń. Nie trzeba chyba dodawać, że dla przyzwyczajonej do roli krajowego hegemona drużyny dalsze trwanie takiego układu nie byłoby niczym dobrym, ale aby wrócić na należne sobie miejsce, trzeba zacząć w końcu grać jak na mistrza przystało. W obecnej sytuacji kadrowej mógłby być z tym pewien problem, ale w obozie Rosengård pocieszają się faktem, że do najważniejszych wiosennych meczów pozostały jeszcze dwa miesiące, a w marcu wszystko wyglądać będzie kompletnie inaczej. Dla dobra nie tylko klubu, ale i całej szwedzkiej piłki lepiej, żeby rzeczywiście tak było.

In Seger we trust

seger

Fot. Martin Rose

Co to tego, że podczas holenderskiego EURO szwedzka druga linia budowana będzie wokół Caroline Seger, wątpliwości nie ma chyba nikt. Bez względu na to na jakie ustawienie zdecyduje się ostatecznie sztab Pii Sundhage, pomocniczka Lyonu z pewnością będzie w nim postacią absolutnie kluczową. Po jesienno-zimowej serii meczów towarzyskich zupełnie niespodziewanie coraz częściej dało się usłyszeć opinie, że Seger wcale nie jest w wyjściowej jedenastce nie do zastąpienia, a głównymi zarzutami stawianymi zawodniczce z Helsingborga były między innymi zbyt schematyczna i mało kreatywna gra, wybieranie na boisku najprostszych rozwiązań, czy wreszcie stosunkowo mała liczba prostopadłych piłek bezpośrednio uruchamiających napastniczki. O ile z powyższą listą w zasadzie trudno się nie zgodzić, to jeszcze trudniej wyobrazić sobie, aby 17. lipca piłkarki Lyonu miało zabraknąć na murawie stadionu w Bredzie. Oczywiście, nie jest tajemnicą, że Seger nie jest i już raczej nie będzie rozgrywającą w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale z drugiej strony zawodniczki o charakterystyce Marozsan czy Harder nie mieliśmy przecież w reprezentacji od wielu lat, co bynajmniej nie przeszkadzało nam w odnoszeniu kolejnych sukcesów. Typową dziesiątką nie była przecież ani Sjögran, ani tym bardziej Moström czy Andersson, a każda z nich ma w dorobku przynajmniej jeden “swój” wielki turniej. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby EURO 2017 miało należeć właśnie do Caroline Seger, a udany występ kapitanki szwedzkiej reprezentacji na holenderskich boiskach byłby najlepszą możliwą odpowiedzią na pojawiające się w stosunku do jej postawy wątpliwości i głosy krytyki.

Wiemy, że bez Seger w formie o ewentualny sukces na EURO będzie naprawdę ciężko, ale nawet piłkarka Lyonu nie wygra nam żadnego meczu w pojedynkę. Kontuzja Emilii Appelqvist jeszcze bardziej skomplikowała sytuację w szwedzkiej drugiej linii, zmuszając jednocześnie Pię Sundhage do szukania rozwiązań alternatywnych. Dotychczasowe eksperymenty przyniosły raczej niejednoznaczne rezultaty, dlatego tym bardziej warto nieco bliżej przyjrzeć się wszystkim pomocniczkom aspirującym do miejsca w kadrze na holenderskie mistrzostwa. Z przyczyn oczywistych, poniższa analiza bierze pod uwagę również między innymi takie aspekty jak umiejętność i doświadczenie gry w ustawieniach preferowanych przez Sundhage, a także perspektywę skutecznej współpracy boiskowej z Caroline Seger.

Lisa Dahlkvist – zaczynamy od piłkarki najbardziej doświadczonej zarówno jeśli chodzi o występy w kadrze Sundhage, jak i o boiskową współpracę z Caroline Seger. Obie panie zaliczyły już ponad sto wspólnych występów w reprezentacji, a poza tym przez łącznie cztery sezony tworzyły całkiem zgrany duet w środku pola w barwach najpierw Tyresö, a następnie PSG. Już samo to sprawia, że szanse Dahlkvist już na starcie należy ocenić wysoko, a nie zapominajmy, że w tym miejscu absolutnie nie kończą się atuty zawodniczki grającej aktualnie w Örebro. Zaliczają się do nich bowiem także znakomite warunki fizyczne, które bardzo przydają się przy stałych fragmentach gry, waleczność (duża liczba odbiorów), umiejętność gry od szesnastki do szesnastki, czy wreszcie całkiem niezły przegląd pola (szczególnie, że mówimy o piłkarce o inklinacjach bardziej defensywnych). Jeśli dodamy do tego bezgraniczne niemal zaufanie naszej selekcjonerki do duetu Seger – Dahlkvist, to otrzymamy obraz, w którym najpewniej obie wymienione zawodniczki zagrają w lipcu z Niemcami od pierwszej minuty.

Katrin Schmidt – póki co za kadencji Sundhage przeciwko mocnym rywalkom graliśmy najczęściej trójką w środku pola i jeśli ten system nie ulegnie zmianie, to obok Seger i (prawdopodobnie) Dahlkvist zostanie do obsadzenia jeszcze jedno miejsce. Wielu widziałoby na nim właśnie Schmidt, która przecież jak mało kto zdążyła od środka poznać niemiecką piłkę. Pochodząca z Westfalii pomocniczka z pewnością mogłaby okazać się tajną bronią na potyczkę z mistrzyniami Europy, ale w jej przypadku minusem może okazać się zarówno brak reprezentacyjnego doświadczenia (Sundhage jak dotychczas wprowadza ją do kadry bardzo powoli), jak i fakt, że w trzech ostatnich drużynach klubowych zdecydowanie najczęściej przychodziło jej grać w ustawieniu 4-4-2 z dwiema napastniczkami w jednej linii lub 5-3-2 z dwójką wahadłowych obrończyń, a możemy założyć, że na EURO nie będziemy korzystać z żadnej z tych taktyk. Biorąc jednak pod uwagę specyfikę mistrzostw Europy, Schmidt (oczywiście jeśli wiosną prezentować będzie w dobrą dyspozycję) to piłkarka, którą do Holandii zdecydowanie warto zabrać, nawet gdyby nie była przewidziana do gry w podstawowym składzie.

Elin Rubensson – z Caroline Seger spotkała się przelotnie w Malmö, ale wspomniana dwójka więcej meczów rozegrała ze sobą w reprezentacji. Niestety, podczas zdecydowanej większości z nich trudno było ocenić współpracę obu pań w środku pola, gdyż Rubensson najpierw grała jako skrzydłowa, a następnie Pia Sundhage zobaczyła w niej defensorkę i ustawiała ją właśnie w tej formacji. Tak naprawdę dopiero Stefan Rehn przestawił ją na obecną pozycję i patrząc z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że ta roszada przyniosła klubowi z Göteborga więcej korzyści niż strat. Czy podobny bilans odnotujemy również i w kadrze? Przekonamy się dopiero wtedy, gdy Rubensson dostanie od Sundhage prawdziwą szansę, ale trio z Seger i Dahlkvist to zestawienie, która jak najbardziej może (choć równocześnie absolutnie nie musi) wypalić.

Kosovare Asllani – kolejna piłkarka, która z Seger miała przyjemność występować aż w dwóch drużynach klubowych (Linköping oraz PSG), ale – podobnie jak miało to miejsce w przypadku Rubensson – na środku pomocy grywała raczej od święta. Początkowo napastniczka, następnie skrzydłowa, Asllani do dziś nie jest raczej klasyczną ósemką/dziesiątką, ale zarówno w kadrze, jak i w angielskiej ekstraklasie, zdarzało jej się wystąpić na tej pozycji. Z jakim efektem? Najczęściej pozytywnym, w końcu mówimy o zawodniczce dynamicznej, potrafiącej nieźle dośrodkować i skutecznie uderzyć ze swojej ulubionej pozycji (tuż przed linią pola karnego, na wprost bramki). Jeśli jednak piłkarka Manchesteru miałaby zagrać na EURO w środku pola, to chyba jednak bardziej w ustawieniu 4-2-3-1, przed ustawionymi wówczas w linii Seger i Dahlkvist.

Hanna Folkesson – jej główny problem polega na tym, że z gry chyba trochę za bardzo przypomina Seger, co predestynowałoby ją raczej do roli dublerki niż partnerki zawodniczki Lyonu. Solidna, potrafi szarpnąć, ale nie zapomina przy tym o obowiązkach defensywnych. Do Malmö sprowadzona jako następczyni Sary Björk Gunnarsdottir, co najlepiej oddaje zarówno skalę jej umiejętności, jak i boiskową charakterystykę. Jeśli pojedzie do Holandii, to chyba nie powinniśmy liczyć, że to właśnie Folkesson okaże się tą, której postawa natchnie drużynę w najtrudniejszych momentach, ale z drugiej strony jej obecność jest gwarancją spokoju, który często w końcowym rozrachunku jest znacznie bardziej potrzebny niż pojedyncze fajerwerki.

Malin Diaz – z Seger miała okazję wspólnie trenować w Tyresö, ale było to w czasach, kiedy dopiero uczyła się poważnej piłki. Ze względu na warunki fizyczne często porównywana z Ayą Miyamą. Ze znacznie bardziej utytułowaną Japonką łączy ją także fenomenalny przegląd pola i niesamowita precyzja – mało która piłkarka potrafi tak dokładnie zagrać kilkudziesięciometrowe, prostopadłe podanie. Diaz wyróżnia się ponadto nieszablonowym podejściem do konstruowania akcji i często decyduje się na rozwiązania absolutnie nieoczywiste, co sprawia, że jej gra jest niezwykle trudna do rozczytania. Pewnym problemem jest u niej brak stabilizacji formy, ale jeśli w Holandii trafiłaby na swój dzień, to mogłaby okazać się jokerką z prawdziwego zdarzenia.

Irma Helin – kto wie, czy nie jedyna klasyczna dziesiątka w tym gronie. Paradoksalnie, po transferze do Linköping może być jednak znacznie częściej ustawiana dalej od bramki przeciwniczek niż miało to miejsce w Piteå. Jej atutem jest świetne uderzenie z dystansu, dobrze bije tez stałe fragmenty, choć ani w LFC, ani tym bardziej w kadrze raczej nie byłaby ich pierwszą wykonawczynią. O wyjazd na EURO może rywalizować bezpośrednio z Rubensson czy Folkesson i patrząc na aktualną hierarchię Sundhage raczej nie jest w tej walce faworytką. Udana runda w barwach aktualnych mistrzyń kraju może jednak odwrócić obecny trend.

Petra Johansson – gdyby trzeba było scharakteryzować ją jednym zdaniem, to chyba najbardziej odpowiednie byłoby określenie mini-Dahlkvist. Tego typu porównań oczywiście lepiej unikać, ale akurat tutaj mowa o dwóch zawodniczkach, które w zasadzie na boisku pełnią tę samą rolę. Gdyby jednak szukać różnic, to Johansson aż tak nie imponuje warunkami fizycznymi, ale za to gra chyba jeszcze bardziej bezkompromisowo (nieprzypadkowo wybierano ją w przeszłości najbardziej agresywną piłkarką Damallsvenskan) i częściej zapędza się pod bramkę rywalek. Jej dyspozycja jest obecnie swego rodzaju zagadką, gdyż w listopadzie wróciła do gry po przerwie macierzyńskiej.

Petra Andersson – kolejna piłkarka Eskilstuny w zestawieniu, ale gdyby to ona miała stanowić tercet środkowych pomocniczek z Seger i Dahlkvist, to byłoby to chyba najbardziej defensywne ustawienie tej formacji w historii naszej dyscypliny. Jako rygiel Andersson sprawdza się jednak znakomicie, choć nie możemy zapominać, że w klubie zdecydowanie najczęściej gra w ustawieniu 3-5-2. Gdyby na EURO przyszło nam bronić wyniku (choć może nie w stylu z ubiegłorocznych meczów przeciwko Holandii czy Brazylii), to jej obecność w kadrze na pewno okazałaby się pomocna.

Michelle De Jongh – nastolatka z Örebro, którą swego czasu do kadry powoływały chyba wszystkie media, choć ona sama stanowczo twierdziła, że jest na to … zdecydowanie zbyt wcześnie. Czy dziś nastał odpowiedni moment? Zawodniczek o jej charakterystyce na pewno nie znajdzie się w samolocie lecącym do Holandii wiele, więc jeśli rzeczywiście ligowa wiosna będzie należeć do niej, to zdecydowanie warto dać jej szansę na to, aby przedstawiła się międzynarodowej publiczności w stylu Josefine Öqvist z finałów MŚ 2003. Nie zapominajmy jednak, że rolę ofensywnej pomocniczki z powodzeniem pełnić mogą na przykład Rolfö czy wciąż pozostająca w kręgu zainteresowań Hurtig, więc atakująca ich pozycje De Jongh będzie potrzebowała serii naprawdę fenomenalnych występów, aby na stałe zadomowić się w kadrze.