Drużyna miesiąca – wrzesień

Bramkarka

team1

Jeśli istnieje jedna osoba, która podczas długiej, zimowej przerwy będzie nawiedzać wszystkich sympatyków Djurgården podczas nocnych koszmarów, to bez wątpienia jest nią właśnie fińska golkiperka. Bezapelacyjna bohaterka majowych derbów okazała się postacią absolutnie pierwszoplanową także podczas tych wrześniowych i to w ogromnym stopniu dzięki jej postawie piłkarki Bajen potwierdziły swoją supremację na futbolowej mapie szwedzkiej stolicy. Sezon 2023 to póki co zdecydowanie najlepszy okres w całej karierze 28-letniej Tamminen, a trzecia już nominacja do jedenastki miesiąca jest najlepszym tego dowodem. Fani z Södermalm z pewnością nie mieliby jednak nic przeciwko, aby podobny stan rzeczy utrzymał się przynajmniej do końca października, bo to oznaczałoby, że w Hammarby mogliby powoli szykować się na coś, czego w tym klubie nie przeżywali już od 38 lat.

Obrończynie

team2

Zerowe konto strat nowych liderek Damallsvenskan to także zasługa stoperki Simone Boye. Doświadczona Dunka była najlepsza na boisku w niezwykle istotnym meczu przeciwko Växjö, a w kolejnych potyczkach bezbłędnie dyrygowała poczynaniami defensywy Zielono-Białych. Spektakularny powrót do Damallsvenskan zaliczyła także Beata Kollmats, która tego lata zamieniła włoską Romę na Djurgården i z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że była to bardzo dobra decyzja. Świetny start w nowych barwach był również udziałem Katariiny Kosoli, bo choć Häcken przez cały wrzesień głównie rozczarowywał, to akurat do byłej zawodniczki Örebro można mieć o to zdecydowanie najmniejsze pretensje. Stabilnie zarówno w ofensywie, jak i w defensywie prezentowała się mocno niedoceniana Irma Cajlakovic, która z beniaminkiem z Norrköping przeszła drogę od trzeciej ligi do ekstraklasy i na poziomie tej ostatniej wciąż potrafi zachwycać. A przecież między innymi dla takich właśnie historii wszyscy kiedyś zakochaliśmy się w futbolu.

Pomocniczki

team3

W Rosengård już wiedzą, że obecna kampania będzie dla utytułowanego klubu z Malmö najgorszą od ponad trzydziestu lat, ale szlachectwo jednak do czegoś zobowiązuje i nawet wobec takich problemów z Brommą u siebie przegrywać zwyczajnie nie wypada. Brakowało jednak bardzo niewiele, a ekipa ze stolicy Skanii skutecznie skompromitowałaby się na całej linii. Właśnie wtedy na scenę wkroczyła jednak Sofie Bredgaard, która tydzień wcześniej dała kapitalną zmianę w starciu z Häcken i niemal w pojedynkę poniosła swój zespół do zwycięstwa. Bezcenne punkty zapewniła swojej nowej ekipie również Jenny Danielsson, która podczas rocznego epizodu w Szkocji ewidentnie nie straciła nic ze swoich boiskowych atutów i można zakładać, że w Örebro mają na najbliższy czas spokój z obsadą pozycji numer dziesięć. Od wygranej do wygranej kroczy w ostatnich tygodniach Vittsjö, ale tak wspaniała seria nigdy nie stałaby się faktem gdyby nie cztery asysty Sary Stratigakis w trzech wrześniowych meczach. 24-letnia Kanadyjka po mundialowej przerwie wróciła do wyjściowej jedenastki klubu z północy Skanii i zadbała o to, aby był to powrót, którego nie przeoczymy.

Napastniczki

team4

Wrzesień 2023 przyniósł wiele indywidualnych popisów, ale nie ma chyba najmniejszych wątpliwości, że tytuł Piłkarki Miesiąca powinien powędrować w ręce Anam Imo. 22-latka z Nigerii była najbardziej wartościową zawodniczką Piteå w każdym ze spotkań i nie zaryzykujemy wiele stwierdzeniem, że to przede wszystkim ona utrzymuje rewelacyjną ekipę z Norrbotten w medalowym wyścigu. Wielkie słowa uznania skierować możemy pod adresem Stinalisy Johansson, która najpierw niezwykle efektownym trafieniem pogrążyła wciąż mierzący wysoko Kristianstad, a następnie była głównym motorem napędowym ofensywy Djurgården w zwycięskiej batalii nad Häcken. A coś mówi nam, że skrzydła Johansson – Bergström jeszcze tej jesieni wiele razy dadzą się we znaki ligowym rywalkom. Islandka Hlin Eiriksdottir stała się centralną postacią pierwszej linii Kristianstad po odejściu Evelyne Viens i póki co wymiana ta wychodzi Pomarańczowym na duży plus, a sama zainteresowana każdy z wrześniowych meczów kończyła z konkretnymi liczbami przy swoim nazwisku.


september

Anna Tamminen (Hammarby) – Irma Cajlakovic (Norrköping), Simone Boye (Hammarby), Beata Kollmats (Djurgården), Katariina Kosola (Häcken) – Sarah Stratigakis (Vittsjö), Sofie Bredgaard (Rosengård) – Hlin Eiriksdottir (Kristianstad), Jenny Danielsson (Örebro), Stinalisa Johansson (Djurgården) – Anam Imo (Piteå)

Osy znów nie użądliły

jonasekstromer

Radość Hayley Dowd dziwić nie może – Djurgården po raz drugi w tym sezonie lepszy od Häcken (Fot. Jonas Ekströmer)

Kilka tygodni temu mogło się wydawać, że tegoroczny, mistrzowski wyścig piłkarki z Hisingen przegrać mogą jedynie same ze sobą, ale wystarczyły trzy jesienne kolejki, aby optyka w tej kwestii zmieniła nam się o mniej więcej sto osiemdziesiąt stopni. Inna sprawa, że akurat podopieczne Maka Adama Linda rzeczywiście postarały się o to, aby swoją sytuację mocno skomplikować, bo trzech z rzędu meczów solidarnie zagranych na zero z przodu tak do końca nie tłumaczą ani kontuzje liderek formacji ofensywnej (Larsen, Larisey), ani brak boiskowego szczęścia, które po mundialowej przerwie ewidentnie nie sprzyja zawodniczkom z Bravida Areny. Przed tygodniem obramowanie bramki Rosengård obijała Elin Rubensson, dziś milimetrów do szczęścia zabrakło Rosie Kafaji i możemy domyślać się, iż odbiór wrześniowych, ligowych bojów byłby w obozie Häcken zgoła odmienny, gdyby przynajmniej jedna z tych sytuacji zakończyła się golem. Z drugiej jednak strony, nie ma chyba przypadku w tym, że najlepszą i najbardziej aktywną zawodniczką ekipy z Hisingen jest w ostatnich tygodniach sprowadzona do klubu latem Katariina Kosola, a coraz więcej papierowych liderek boiskowe niepowodzenia przekłada na zupełnie niepotrzebną frustrację, której apogeum zostało osiągnięte podczas finałowego kwadransa dzisiejszej potyczki na Grimsta IP. Sędzia Maral Mirzai sypała upomnieniami dla gościń jak z rękawa, a nad sytuacją nie zdawała się panować ani żadna z piłkarek, ani którykolwiek z członków sztabu szkoleniowego Häcken. I trudno oprzeć się wrażeniu, że przerwa reprezentacyjna tym razem nadeszła w idealnym dla Os momencie. Zdecydowanie odmienne nastroje dominują za to w Djurgården, które wraz z przyjściem Beaty Kollmats, Therese Åsland i trenera Marcelo Fernandeza ewidentnie złapało drugie, piłkarskie życie. Nie sposób wskazać, który z elementów tej układanki okazał się tym najbardziej kluczowym, ale Duma Sztokholmu wreszcie zaczęła grać na miarę swojego przydomka, a mecze tego zespołu znów ogląda się z niekłamaną przyjemnością. W niedawnej zapowiedzi wspominaliśmy, że Djurgården nie był zespołem gorszym ani od Kristianstad, ani od Hammarby, choć żadnego z tych spotkań nie udało się podopiecznym Fernandeza zakończyć zwycięsko. Dziś okazało się jednak, że do trzech razy sztuka i choć Häcken jak najbardziej ma swoje problemy, to ani trochę nie powinniśmy umniejszać sztokholmiankom, które przeciwko byłym już liderkom Damallsvenskan rozegrały kolejne solidne zawody i tym razem potrafiły rozstrzygnąć je na swoją korzyść. Stinalisa Johansson oraz Alice Bergström znów brylowały na skrzydłach, a autorką jedynego gola okazała się rezerwowa dziś Hayley Dowd, która skwapliwie skorzystała z prezentu od Josefine Rybrink i na raty pokonała Jennifer Falk.

Potknięcie Häcken wykorzystała grupa pościgowa, choć niektórym drużynom z czołówki wcale nie przyszło to łatwo. Do tego grona z pewnością zaliczyć możemy Linköping, bo nawet jeśli 3-0 na tablicy wyników wygląda całkiem okazale, to jeszcze na dwadzieścia minut przed końcem dzielnie i pomysłowo broniące się Örebro miało pełne prawo liczyć na wywiezienie z Östergötland korzystnego rezultatu. Kompletów punkt w dużej części kolejny już raz załatwiły LFC japońskie gwiazdy w osobach Saori Takarady i Yuki Momiki, którym jednak dzielnie sekundowały także… przeciwniczki z Närke. Mowa tu przede wszystkim o stoperce Hannie Davison (zagranie ręką we własnym polu karnym) oraz napastniczce Ronji Karlsson Törnborg (czerwona kartka wkrótce po wejściu na boisko), bo te sytuacje zdecydowanie ułatwiły gospodyniom pogoń za korzystnym wynikiem. Bez większych turbulencji z niżej notowanymi rywalkami poradziło sobie Piteå, choć i na LF Arenie na moment zrobiło się gorąco, gdy dosłownie w kilka minut z pozornie bezpiecznego 3-0 zrobiło się 3-2. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce wzięła najlepsza piłkarka września Anam Imo, a nigeryjska snajperka jest aktualnie w takiej dyspozycji, że w zaledwie kilkadziesiąt sekund skutecznie pozbawiła beniaminka z Växjö jakichkolwiek złudzeń na sprawienie niespodzianki. Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy ponadto kolejnego gola Tuvy Skoog w roli super-rezerwowej w talii trenera Stellana Carlssona. Nowymi liderkami Damallsvenskan zostały jednak piłkarki Hammarby, którym nawet nieobecność w składzie kilku dotychczasowych liderek i debiut czternastoletniej Ellie Junetoft nie przeszkodziły w odniesieniu efektownego, czterobramkowego zwycięstwa w Kalmarze. Prawdziwą siłę jesiennej wersji Bajen poznamy jednak dopiero w październiku, kiedy to klub z Södermalm czekają cztery niełatwe finały z rzędu.

Po zwycięstwa sięgnęły w miniony weekend wszystkie zespoły ze Skanii, choć żaden z nich nie uczynił tego w stylu jakkolwiek przekonującym. Rosengård wreszcie trafił do siatki rywalek, ale zanim to uczynił, to do 72. minuty przegrywał na własnym terenie z desperacką broniącą się przed spadkiem Brommą. Od całkowitej kompromitacji trzynastokrotne mistrzynie Szwecji uratowała kapitalna dyspozycja Sofie Bredgaard, a także odpowiednio dostawiająca głowę Gudrun Arnardottir, ale duet trenerski Cederström – Kjetselberg niewątpliwie wciąż ma o czym myśleć. Na stadionie w Uppsali podtrzymana została zwycięska seria Vittsjö, choć ostatecznie uratował ją nieco szczęśliwy gol w doliczonym czasie gry. Na listę strzelczyń wpisała się wówczas rezerwowa Moa Karlsson, ale trafienie na 2-1 nie padłoby gdyby nie kolejny tej jesieni błysk geniuszu Sary Stratigakis i fatalne zachowanie Milli-Maj Majasaari, która w niedzielne popołudnie wyraźnie nie miała najlepszego dnia. Pół godziny wcześniej od pleców fińskiej golkiperki nieszczęśliwie odbiła się bowiem futbolówka, którą na poprzeczkę skierowała fenomenalnym strzałem z dystansu Katrina Gorry. Jeden gol przesądził również o triumfie Kristianstad nad beniaminkiem z Norrköping, a ligowy wieczór z golem i asystą na koncie zamknęła młodzieżowa reprezentantka Islandii Hlin Eiriksdottir.


Komplet wyników:


Statystyki indywidualne:


Statystyki drużynowe:


Przejściowa tabela:

dam2

Nadchodzi tydzień prawdy

uefa1

Losowania lubimy szczególnie wtedy, gdy z tych lub innych względów podobają się nam ich wyniki. I trzeba przyznać, że akurat dziś nastał właśnie taki dzień. Przedstawiciele zarówno mistrza, jak i wicemistrza Szwecji mogą bowiem wyjechać ze szwajcarskiego Nyonu z poczuciem, że za niespełna cztery tygodnie czeka ich misja trudna, ale jak najbardziej wykonalna. A my wszyscy – niejako przy okazji – przekonamy się, w którym miejscu na sportowej mapie Europy znajduje się jesienią 2023 szwedzka piłka klubowa. Prawda, że nie mogło być lepiej?

O ile pozycji FC Rosengård w gronie drużyn rozstawionych w decydującej fazie eliminacji mogliśmy być pewni już od dawna, o tyle drzwi do fazy grupowej dla piłkarek z Hisingen mocno otworzyły zawodniczki niemieckiego Frankfurtu oraz francuskiego Paris FC. To właśnie te dwa kluby w poprzedniej fazie wyrzuciły za burtę europejskich pucharów wyżej notowane Juventus oraz Arsenal, dzięki czemu Häcken mógł dziś w ogóle liczyć na wylosowanie znajdującego się potencjalnie w zasięgu rywala. I tak się właśnie stało, choć nie oszukujmy się: to nie podopieczne libańskiego trenera Maka Adama Linda będą w tym dwumeczu faworytkami. Oczywiście, doskonale pamiętamy, że holenderskie Twente w dwóch poprzednich edycjach solidarnie potykało się w kwalifikacjach na portugalskiej Benfice, ale obecny sezon przynosi nam zupełnie nowe rozdanie, a mobilizacja na awans do fazy grupowej jest w Enschede większa niż kiedykolwiek wcześniej. Co jednak najważniejsze, za tymi deklaracjami idą nie tylko słowa, ale i czyny, o czym w ostatnich tygodniach przekonujemy się regularnie. Superpuchar Holandii a Amsterdamie? 5-2 z mistrzowskim Ajaksem. Odwrócenie meczu z Levante pomimo dwubramkowego prowadzenia zawodniczek z Walencji? Odhaczone. O demolce na austriackim Sturmie Graz wspominać więc nawet nie będziemy, choć tam przy dobrych wiatrach mogło spokojnie skończyć się nawet dwucyfrówką. Te wszystkie statystyki wydają się jeszcze bardziej okazałe, gdy zestawimy je z całkowitą strzelecką niemocą, która po mundialowej przerwie ewidentnie dopadła piłkarki z Bravida Areny. I nawet jeśli weźmiemy pod uwagę absencje Stine Larsen, czy Clarissy Larisey, to nie trzeba wielkiej analizy, aby zauważyć, która z tych dwóch ekip aktualnie znajduje się w uderzeniu, a która zmaga się z przejściowymi trudnościami. Decydujący dwumecz rozegrany zostanie jednak za miesiąc i jest to jak najbardziej wystarczająco dużo czasu, aby proporcje te nie tyle odwrócić, co przynajmniej nieco na naszą korzyść zmienić.

Niezwykle interesujący na wielu płaszczyznach przeciwnik trafił się także mistrzyniom z Malmö. Spartak Subotica to niemal dyżurny uczestnik eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzyń, ale najlepszy serbski klub jak dotąd fazę grupową szturmował bez powodzenia. Dwa lata temu drogę do futbolowego raju zamknęło im… Twente, które zresztą chwilę później przegrało rywalizację z Benfiką. Wracając jednak do tegorocznych zmagań, ekipa z Suboticy ewidentnie upodobała sobie nordyckie skalpy, gdyż prawo rywalizacji z Rosengård zapewniły jej zwycięstwa nad Klaksvikiem z Wysp Owczych oraz fińskim KuPS. Szczególnie ten drugi mecz może dostarczyć sztabowi ze Skanii mnóstwo ciekawych materiałów do analizy, gdyż w barwach ekipy z Kuopio obejrzeliśmy na boisku sporo zawodniczek grających wcześniej w klubach Damallsvenskan i Elitettan. Błędów przez nie popełnionych trzynastokrotne mistrzynie Szwecji będą musiały się mocno wystrzegać, gdyż Spartak – choć europejską potęgą może nie jest – także potrafi boleśnie ukąsić. Jak to często w przypadku przedstawicielek wschodniej Europy bywa, o sile mistrzyń Serbii stanowią w dużej części piłkarki zagraniczne, wśród których wyróżnić możemy dwudziestoletnią reprezentantkę Ghany Doris Boaduwę (autorkę obu goli w rywalizacji z KuPS), Kanadyjkę o norwesko-filipińskich korzeniach Kaelę Hansen, czy wreszcie amerykański duet pomocniczek Ostrem – Langdok. Nie są to oczywiście nazwiska, przed którymi w Rosengård ktokolwiek padnie na kolana, ale Malmö Idrottsplats było już areną tylu rozczarowujących, pucharowych batalii (przywołamy tu chociażby Slavię oraz St. Pölten), że zachowanie maksymalnej koncentracji będzie tu absolutnym kluczem. Na wpadkę pozwolić sobie nie można, gdyż dla najbardziej utytułowanego szwedzkiego klubu może być to realnie ostatnia szansa na posmakowanie Ligi Mistrzyń na przynajmniej kilka najbliższych lat. Tyle tylko, że do dokładnie takich samych wniosków mogą dojść także w Suboticy…


Prognoza szans na awans (stan na 15. września):

Spartak Subotica 32.1% – 67.9% FC Rosengård

BK Häcken 36.5% – 63.5% FC Twente

uefa2

Kadra na Ligę Narodów

BrM4fyr6RbyzdsO8j5y4gYrTjtk

Anna Anvegård po dłuższej przerwie pojawi się na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji (Fot. GP)

Nie ma rewolucji, jest ewolucja – tak w najkrótszy sposób można podsumować pierwsze pomundialowe powołania szwedzkiego selekcjonera. Peter Gerhardsson swoimi wyborami obserwatorów nie zaszokował, ale tak naprawdę chyba nikt spośród zebranych na konferencyjnej sali nie spodziewał się, że akurat dziś z mównicy padną jakiekolwiek sensacyjne deklaracje czy nazwiska. Zbyt długo i zbyt dobrze znamy już naszego szkoleniowca, aby oczekiwać z jego strony radykalnego cięcia nawet w tak wydawałoby się sprzyjającym momencie jak początek nowego, reprezentacyjnego cyklu. Pojedyncze roszady jednak nastąpiły i choć część z nich niejako wymuszona została przez kontuzje kluczowych piłkarek, to jednak osoby następczyń jednoznacznie pokazują, że nasz sztab nie porusza się bynajmniej bez mapy i doskonale zdaje sobie sprawę z bieżących wydarzeń na krajowych i światowych boiskach. A ta świadomość może okazać się być może najcenniejszą obserwacją z całego dzisiejszego wystąpienia.

Absolutnie nie dziwi nas zatem, że pech Fridoliny Rolfö i Rebecki Blomqvist okazał się szansą dla kreatywnego i bramkostrzelnego duetu z Hisingen Anna Anvegård – Rosa Kafaji. Dla obu tych zawodniczek nie będzie to bynajmniej pierwsze reprezentacyjne zgrupowanie, ale pomimo solidnej dyspozycji na boiskach Damallsvenskan zabrakło dla nich miejsca w samolocie na australijsko-nowozelandzki mundial. W połowie czerwca Gerhardsson zapowiadał jednak, że te zawodniczki niezmiennie pozostają w kręgu zainteresowań w perspektywie rywalizacji w Lidze Narodów oraz eliminacjach EURO ’25 i dziś okazuje się, że nie były to słowa rzucane na wiatr. Na ogłoszonej dziś liście uwagę zwraca także nazwisko Julii Zigiotti, którą już za chwilę czeka prawdopodobnie kluczowy sezon w całej, piłkarskiej karierze. Pomocniczka Brighton robiła absolutną furorę na szwedzkich boiskach w barwach kolejno Hammarby oraz Göteborga, ale jej dotychczasowa przygoda z angielską WSL przypominała mocno rozchwianą sinusoidę, w której zdecydowanie więcej było jednak rozczarowań niż zachwytów. 26-latka niezmiennie może jednak liczyć na zaufanie ze strony trenerów i nie obrazilibyśmy się chyba, gdyby już tej jesieni zaczęła się za otrzymane wsparcie odpłacać świetną postawą na boisku. Tę samą prośbę możemy zresztą skierować pod adresem Hanny Bennison, bo nasza Golden Girl w kadrze gra już od kilku lat, a liczba udanych występów w żółto-niebieskim trykocie zatrzymała się u niej na cyfrze jeden i ani myśli drgnąć. Najwyższy czas, aby ten stan rzeczy zmienić, bo o potencjale zawodniczki Evertonu specjalnie przekonywać nie musimy chyba nikogo.

Zastanawiający może być fakt, że w gronie powołanych znalazły się 36-letnia Linda Sembrant oraz 33-letnia Sofia Jakobsson, ponieważ nie wydaje się, aby któraś z wymienionych tu weteranek była jeszcze w stanie dać tej drużynie dodatkową jakość. Sens tych wyborów tłumaczyliśmy jednak wielokrotnie, więc robienie tego ponownie nie ma chyba większego sensu, podobnie zresztą jak analizowanie w tym kontekście ostatnich meczów San Diego Wave. To nie aspekty piłkarskie grają tu bowiem pierwszoplanowe role i po prostu przyjmijmy do wiadomości, że dopóki na przykład Jakobsson będzie miała chęć tłuc się co kilka tygodni do Göteborga z południowej Kalifornii, to selekcjoner tej przyjemności jej nie odbierze. A niezwykła historia reprezentacyjnych losów Therese Sjögran udowadnia, że nawet w takim szaleństwie czasami jest metoda, choć akurat w tych przypadkach powtórki z rozrywki raczej nie powinniśmy oczekiwać. Zastanawiać może ponadto przywiązanie Gerhardssona do osoby Tove Enblom, która w tym sezonie jest jedną ze słabszych golkiperek na boiskach szwedzkiej Damalsvenskan, ale i tutaj nie ma sensu rozdzierać szat z dwóch prozaicznych powodów. Po pierwsze, mówimy tu (z całym szacunkiem) jedynie o roli trzeciej bramkarki, a więc zawodniczki ze znikomymi szansami na grę. Po drugie, konkurencja na tym polu jest tak słaba, że nawet jeśli Holmgren lub Hjern miałyby po swojej stronie więcej konkretów, to jednak żadna z nich nie zrobiła tyle, aby szczególnie głośno się o jej obecność na zgrupowaniu upominać. Jedynym nazwiskiem, którego na liście Gerhardssona faktycznie brakuje wydaje się wyróżniająca się tydzień w tydzień na ligowym podwórku Marika Bergman Lundin z Häcken, bo imponujące wiosną Matilda Vinberg, Evelyn Ijeh oraz My Cato ostatnimi czasy wyraźnie obniżyły loty, a na wyróżnienie dla Ellen Wangerheim czy Moniki Jusu Bah byłoby chyba jeszcze zbyt wcześnie. Choć oczywiście mamy nadzieję, że wszystkie te zawodniczki w notesie sztabu pierwszej reprezentacji już się znalazły i są podkreślone niebieskim lub żółtym flamastrem. Bo nawet jeśli zdecydujemy się na ewolucję w miejsce rewolucji, to z rozpoczęciem tego procesu zwlekać zdecydowanie nie można.


Kadra na Ligę Narodów:

sep1

sep2

Nowe otwarcie w Kristianstad

kdff

W Kristianstad wiedzą jak wygrywać u siebie z Piteå (Fot. Bildbyrån)

Jeżeli na przestrzeni zaledwie jednej kolejki w ligowym menu mamy zarówno starcie Häcken z Rosengård, jak i rozgrywane przy rekordowej frekwencji derby Sztokholmu, to z przyczyn absolutnie oczywistych właśnie te wydarzenia generują zdecydowaną większość atencji całego piłkarskiego środowiska w Szwecji. Jak się jednak okazało, taki podział uwagi można uznać za cokolwiek niesprawiedliwy, gdyż w zakończony weekend to na innych stadionach działo się zdecydowanie więcej i ciekawiej. No dobrze, w zasadzie mówimy tu tak naprawdę o jednym stadionie, ale to i tak malutki kroczek do przodu w porównaniu z generalnie nudną i ciągnącą się w nieskończoność pierwszą jesienną serią spotkań. Tym razem ogólnego szału futbolowych uniesień też oczywiście nie było, ale doczekaliśmy się przynajmniej momentów, a Kristianstad i Piteå na około dwa kwadranse wsadziły nas wszystkich na taki rollercoaster, że chyba nawet trenerzy Gunnarsdottir oraz Carlsson nie do końca ogarniali co aktualnie dzieje się na murawie.

Oczywiście, mecz w Kristianstad także nie był piłkarskim arcydziełem, ale przynajmniej pod względem poziomu emocji zgadzało się tam wszystko. Rozgrywająca naprawdę udany premierowy sezon na szwedzkich boiskach Samantha Murphy wielokrotnie była tej wiosny bohaterką numer jeden klubu z Norrbotten, ale tym razem to jej kiksy sprawiły, że rewelacja tegorocznych rozgrywek kolejny raz nie potrafiła odczarować stadionu we wschodniej Skanii. 25-letnia golkiperka z Ohio dwukrotnie traciła równowagę w tak niefortunnych sytuacjach, że bezwzględne gospodynie chwilę później z niebywałą precyzją pakowały futbolówkę do jej siatki. Inna sprawa, że wielkiego meczu nie rozgrywała również rezerwowa nominalnie bramkarka KDFF Moa Olsson (to akurat raczej norma), która najpierw przepuściła strzał głową niegroźny wydawałoby się Anam Imo, a następnie całkowicie niepotrzebnie powaliła we własnej szesnastce szarżującą Katrinę Guillou. Jak zatem widać, ewidentnie nie był to dzień bramkarek, wielkiego futbolu nie prezentowały również obie formacje defensywne, a o zwycięstwie gospodyń przesądziła ostatecznie lepsza skuteczność pod bramką rywalek. I jeśli pierwszy, wrześniowy mecz sugerował, że życie po transferze Evelyne Viens do słonecznej Italii może być w Kristianstad pasmem ofensywnych niepowodzeń, to postawa duetu Tindell – Eiriksdottir w niedzielne popołudnie każe mocno zrewidować te pesymistyczne założenia. Amerykańska snajperka pokazała się z tak dobrej strony, że aż musieliśmy upewnić się, czy ktoś nie przeniósł nas przypadkiem do wiosny 2022, a młodzieżowa reprezentantka Islandii imponowała zarówno wykończeniem, jak i kluczowymi podaniami, które przynajmniej dwukrotnie całkowicie zdezorganizowały solidne zazwyczaj zasieki stawiane przez defensorki z Piteå.

Wspomniane na wstępie hity aż tylu wrażeń nam nie dostarczyły, choć jeszcze w czwartej minucie doliczonego czasu gry Elin Rubensson mogła sprawić, że komplet punktów w rywalizacji z mistrzyniami z Malmö pozostałby w Hisingen. Klasyk szwedzkiej ekstraklasy zakończył się jednak bezbramkowym remisem i choć to Osy z zachodniego wybrzeża zdawały się kąsać częściej i bardziej konkretnie, to trudno powiedzieć, aby podział punktów był z ich perspektywy jakoś szczególnie krzywdzący. Bo przecież gościnie także potrafiły się odgryźć i szczególnie po wejściu na boisko duńskich rezerwowych Bredgaard oraz Holdt udawało im się stwarzać jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Jennifer Falk. Zdecydowanie więcej roboty miała jednak w piątkowy wieczór Eartha Cumings, ale i szkockiej golkiperce Rosengård powiodła się sztuka dotrwania do ostatniego gwizdka z zerowym kontem po stronie strat. A pokonać próbowały ją nie tylko mająca za sobą fenomenalny mundial Rubensson, ale także niezwykle aktywna na prawej flance Katariina Kosola, czy bramkostrzelna i bezustannie szukająca dogodnych pozycji do oddania strzału Anna Anvegård. Gola doczekaliśmy się za to w derbach stolicy, które jednak samą dramaturgią również nas nie porwały. Na wysokości zadania zdecydowanie stanęli kibice obu ekip, ale kapitalna atmosfera na trybunach Tele2 Areny tym razem wyjątkowo nie przeniosła się na boisko i coś nie bez przyczyny przypuszczamy, że żadna z sytuacji z tego meczu nie zostanie za kilka miesięcy częścią stadionowej oprawy. Z perspektywy Hammarby najważniejsze było jednak zwycięstwo, a to ostatecznie padło łupem zawodniczek z Södermalm dzięki sytuacji z 37. minuty. Wtedy właśnie środkiem boiska urwała się Vilde Hasund, zauważyła doskonale podłączającą się do akcji Jonnę Andersson, a lewa wahadłowa reprezentacji Szwecji dośrodkowała na tyle skutecznie, że przecinająca jej centrę Matilda Plan umieściła futbolówkę w bramce Djurgården. Piłkarki Dumy Sztokholmu ponownie zagrały niezwykle ambitnie, raz jeszcze to po ich stronie była większość statystyk, ale ta zdecydowanie najważniejsza znów wskazywała na rywalki. Te jednak taki stan rzeczy zawdzięczać mogą nie tylko szczęściu, ale i umiejętnościom Anny Tamminen, która jak mało kto potrafi popisać się klasową interwencją właśnie wtedy, gdy jest ona najbardziej potrzebna.

Na pozostałych stadionach działo się dokładnie to, co dziać się miało. Rozpędzone Vittsjö dopisało do swojego dorobku kolejne zwycięstwo, choć jego rozmiary okazały się ostatecznie zdecydowanie skromniejsze od oczekiwanych. W rywalizacji dwóch beniaminków górą był ten z Norrköping, lecz Uppsala raz jeszcze spróbowała odwrócić losy teoretycznie przegranego już meczu i naprawdę niewiele brakowało, aby z Platinumcars Areny podopieczne trenera Fagerholma wracały jednak z punktem. Trening punktowany w rywalizacji z Kalmarem urządziły sobie Finki reprezentujące na co dzień klub z Örebro. Dziewiętnastoletnia Inka Sarjanoja popisała się na Behrn Arenie klasycznym hat-trickiem, a asysty przy jej trafieniach zapisały na swoich kontach między innymi Jenny Danielsson oraz Heidi Kollanen.


Komplet wyników:


Statystyki indywidualne:


Statystyki drużynowe:


Przejściowa tabela:

dam2