Szwedzkie TOP-50 – pomocniczki

Angeldahl-real-madrid

Filippa Angeldal mogła być zadowolona z pierwszych miesięcy na hiszpańskiej ziemi (Fot. Getty Images)

W Manchesterze City długo rywalizowała o miejsce w wyjściowej jedenastce z Laurą Coombs, a gdy wreszcie wydawało się, że tę batalię udało jej się ostatecznie wygrać, to… regularnymi występami w środku pola niespodziewanie zainteresowała się Jessica Park i trzeba było wrócić do punktu wyjścia. Taki obrót spraw ani trochę się 27-latce z Uppsali nie spodobał, więc decyzja o zamianie mglistej, angielskiej północy na słoneczną, hiszpańską stolicę, była w tym przypadku reakcją tyle spodziewaną, co wręcz naturalną i oczekiwaną. Co jednak w tym wszystkim kluczowe, okazała się ona strzałem może nie w sam środek tarczy, ale na pewno w solidne dziewięć i pół. Bo choć w mającym mocarstwowe plany Realu konkurencja także jest całkiem zacna, to Filippa Angeldal z miejsca stała się istotnym elementem układanki trenera Torila zarówno podczas meczów Ligi F, jak i w trudnych, europejskich bojach. Z perspektywy kadry najbardziej ucieszył nas jednak progres wykonany przez naszą laureatkę na niwie reprezentacyjnej, gdzie wreszcie doczekaliśmy się dyrygentki i kreatorki gry z prawdziwego zdarzenia. I jeśli ktoś potencjalnie ma poprowadzić nas do rozkręcenia nieoczekiwanej, wielkiej, lipcowej euforii na szwajcarskich boiskach, to pomocniczka z Madrytu zajmuje na tej nadzwyczaj krótkiej skądinąd liście jedno z bardziej eksponowanych miejsc.

Rok 2024 nie był w wykonaniu Fridoliny Rolfö aż tak efektowny jak dwa poprzednie, ale cały czas jesteśmy jedną z niewielu nacji mogącej poszczycić się zawodniczką regularnie zbierającą minuty w słynnej, niezatapialnej Barcelonie. A to już samo w sobie zasługuje na wielkie uznanie, bo przecież kontraktu uprawniającego do trenowania w najlepszej drużynie globu nie wygrywa się ani w loterii, ani tym bardziej na kole fortuny. Trzecią, piłkarską młodość przeżywała w ostatnich miesiącach Caroline Seger, której najwyraźniej pomogła podjęta przed rokiem decyzja o zakończeniu kariery reprezentacyjnej. Zbliżająca się wielkimi krokami do swoich czterdziestych urodzin legenda szwedzkiej piłki miała w związku z tym zdecydowanie więcej czasu na regenerację i zaleczenie starych urazów, a gdy na swoje miejsce wróciła energia i długo wyczekiwana iskra, to prowadzony przez nią Rosengård bez ostrzeżenia stał się rewelacją na skalę europejską, a gwiazdy rozwijającej pod jej pieczą skrzydła Momoko Tanikawy oraz Olivii Holdt rozbłysły pełnym blaskiem. Historię Linn Vickius przybliżaliśmy już przy okazji nagradzania jej za Progres Roku, więc teraz ograniczymy się jedynie do życzeń, aby jej fenomenalna dyspozycja została wreszcie dostrzeżona i odpowiednio nagrodzona przez sztab szwedzkiej kadry, co będzie w oczywisty sposób wiązało się z cokolwiek sympatyczną korektą letnich planów.

Matilda Vinberg znajdowała się niezwykle wysoko na liście życzeń trenera Roberta Vilahamna, lecz na angielskich boiskach zdecydowanie lepiej idą jej póki co występy w roli zmienniczki. Swoją pierwszą, zagraniczną przygodę przeżywa obecnie była kapitanka IFK Norrköping My Cato, która po niezwykle uroczystym pożegnaniu w Östergötland zasiliła kadrę skazywanego na pewną degradację beniaminka z Crystal Palace i błyskawicznie wkupiła się w łaski londyńskich kibiców. Nie sposób wskazać, czy jej nowej ekipie uda się ostatecznie oszukać przeznaczenie, ale jeśli tylko runda rewanżowa angielskiej FA WSL będzie w wykonaniu Cato przynajmniej tak samo udana, to o jej przyszłość możemy być póki co względnie spokojni. Dość podobnie przedstawia się kwestia Hanny Bennison, która w rankingu pomocniczek Juventusu ustępuje nieco pola Ariannie Caruso i Evie Schatzer, ale minuty zbiera regularnie i konsekwentnie, a do tego w barażowym dwumeczu przeciwko Serbii doczekała się także tak bardzo potrzebnego przełomu w reprezentacji. Powołanie do kadry zdaje się nie grozić Julii Karlernäs, która jednak ani trochę się tym nie przejmuje i niezmiennie pozostaje najrówniej prezentującą się Szwedką na boiskach włoskiej Serie A, a jej Como z każdym upływającym tygodniem wykonuje solidny krok ku temu, aby wraz z kwartetem wielkich firm (Roma, Juventus, Inter, Fiorentina), nieoczekiwanie znaleźć się wiosną w grupie mistrzowskiej i porywalizować bez presji o prawo gry w europejskich pucharach.

Dośrodkowania ze stojącej piłki i otwierające, prostopadłe podania to znaki firmowe Alexandry Jonasson, która znów stanowiła centralny punkt środka pola cokolwiek nierównej i chimerycznej ekipy z Växjö. W nowym roku 25-latka reprezentować będzie już jednak barwy stołecznego Djurgården, z którym z kolei pół toku temu pożegnała się Nellie Lilja. Rozstanie to przebiegało jednak w stosunkowo pozytywnej atmosferze, a sama zainteresowana przeniosła się do Malmö, gdzie zdążyła jeszcze położyć pieczęć pod najbardziej oczekiwany awans do Damallsvenskan w ostatniej dekadzie. Do naszego zestawienia powraca po rocznej nieobecności Alice Nilsson, która w zdominowanej przez zagraniczne piłkarki kadrze Kristianstad pozostaje jednocześnie symbolem solidności, wszechstronności i przywiązania do klubowych barw. Problemy natury zdrowotnej mocno dawały się ostatnio we znaki Filippie Curmark, lecz była zawodniczka Jitexu i tak potrafiła udowodnić, że na boiskach Damallsvenskan jej umiejętności bezwzględnie predestynują ją do roli jednej z liderek. Ranking zamyka nam tercet z lig zagranicznych, który z pozoru zdecydowanie więcej dzieli niż łączy. Kosovare Asllani w nie tak odległej przeszłości szturmowała czołowe lokaty rankingu, lecz od pewnego czasu podążająca niezmiennie własnymi ścieżkami 36-latka zdaje się znajdować na fali opadającej. Choć znając samą zainteresowaną, ani trochę nie zdziwimy się, jeśli okaże się to jedynie przystankiem przed kolejnym atakiem na szczyt. Julia Zigiotti przeniosła się do Monachium z angielskiego Brightonu, lecz jak dotąd niełatwo przychodzi jej przebicie się przez mur postawiony w środku pola przez Georgię Stanway, Sarę Zadrazil oraz Lindę Dallmann. Zdecydowanie więcej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności miała za to dziewiętnastoletnia Vera Blom, która najpierw zaliczyła efektowny, pierwszoligowy chrzest w barwach atrakcyjnie grającej wiosną Brommy, a następnie z powodzeniem kontynuowała piękną, piłkarską przygodę po przenosinach na Uniwersytet Florydy.

topka3

Szwedzkie TOP-50 – obrończynie

Nathalie_Bjorn_Everton_Preview_Jan_2024

Nathalie Björn zimą zdecydowała się na odważną przeprowadzkę z Liverpoolu do Londynu (Fot. Chelsea FC)

Okres spędzony w Evertonie był dla Nathalie Björn pierwszym zagranicznym wyzwaniem, lecz to przeprowadzka do londyńskiej Chelsea okazała się dla niej realną próbą sił. I choć trafiały się podczas niej dni lepsze i gorsze, to ogólny bilans ewidentnie działa na korzyść 27-latki z Uppsali. Dwa świetne występy przeciwko Manchesterowi United, premierowe trafienie w barwach The Blues w rywalizacji z Crystal Palace, do tego udany powrót do europejskich pucharów (choć w fazie grupowej poprzeczka nie wisiała w przypadku mistrzyń Anglii przesadnie wysoko) oraz rola niepodważalnej liderki formacji defensywnej w kadrze Petera Gerhardssona. Tak, zwyciężczyni w tej kategorii mogła być tylko jedna, choć najbliższe miesiące mogą okazać się dla Björn jeszcze bardziej wymagające, a rywalizacja o miejsce w składzie Chelsea z takimi gwiazdami jak Bright i Buchanan (na środku defensywy), czy Lawrence i Bronze (na prawej flance) zapowiada się niezwykle ekscytująco. Podobnie zresztą jak finały szwajcarskiego EURO, na które nasza tegoroczna laureatka pojedzie mimo wszystko w nowej i nieznanej dla siebie roli. Jeśli jednak ktoś ma temu wszystkiemu podołać i wyjść z tego zamieszania obronną ręką, to niewątpliwie trafiliśmy tu na jak najbardziej właściwy adres.

Niezwykle harmonijnie zdaje się rozwijać kariera Hanny Wijk, którą niedawno nagradzaliśmy zaszczytnym mianem Szwedzkiego Odkrycia Roku. Tym razem dwudziestolatka z zachodniego wybrzeża zapracowała sobie między innymi na tytuł Zawodniczki Miesiąca Damallsvenskan, a seria udanych występów zaowocowała nie tylko pewnym miejscem w Jedenastce Sezonu naszej ekstraklasy, ale i debiutem w pierwszej reprezentacji, co znając podejście selekcjonera Gerhardssona, musi budzić najwyższe uznanie. O ile Wijk błyszczała przede wszystkim jesienią, o tyle wiosna należała zdecydowanie do jej rówieśniczki i byłej klubowej koleżanki z Häcken Anny Sandberg. Świetna postawa jak najbardziej zasadnie zachwyciła nie tylko publiczność na Bravida Arenie, ale i skautów Manchesteru United, choć okres aklimatyzacji w nowej lidze mocno storpedowała młodej defensorce seria nawracających urazów. Przez większą część roku zdrowie dopisywało za to Hannie Lundkvist, która była jednym z niewielu promyczków nadziei dla fanów futbolu w San Diego. Aspirujący do gry o najwyższe cele klub z Kalifornii nie załapał się ostatecznie nawet do wyścigu o awans do fazy play-off, ale szwedzką wahadłową za taki stan rzeczy winilibyśmy najmniej. Lundkvist wreszcie doczekała się ponadto na swoją szansę w reprezentacji i choć w jej występach zabrakło być może wyczekiwanego błysku, to zdobyte na przestrzeni ostatnich miesięcy doświadczenie bez dwóch zdań wielokrotnie zaprocentuje jeszcze w przyszłości.

Zadowolona ze swoich boiskowych dokonań może być także Amanda Nildén, lecz w jej przypadku poczuciu satysfakcji może jednak towarzyszyć swego rodzaju niedosyt. Bo niby są regularne występy na boiskach angielskiej ekstraklasy, zdarzają się nawet pojedyncze zagrania natychmiast wywołujące efekt wow, ale jednak całościowo do całkowitego spełnienia czegoś nieustannie brakuje, zarówno w ujęciu indywidualnym, jak i z perspektywy rosnących przecież ambicji ekipy z północnego Londynu. Dwie nasze rodaczki zakotwiczyły w Monachium, lecz duet Magdalena ErikssonLinda Sembrant niezwykle rzadko stanowi parę pierwszego wyboru trenera Alexandra Strausa. Z różnych względów doświadczone Szwedki występują więc z reguły naprzemiennie i każda z nich zdążyła już rozegrać w stolicy Bawarii swój wielki mecz. O stabilizacji na oczekiwanym poziomie mówić w ich przypadku jednak żadną miarą nie mogliśmy, choć niewątpliwie takie asy w rękawie zawsze warto trzymać. Niezwykle ciekawa socjologicznie sytuacja miała miejsce w Hammarby, choć oczywiście Jonna Andersson oraz Smilla Holmberg zazwyczaj występują na przeciwległych bokach formacji defensywnej. W pucharowym meczu przeciwko Sankt Pölten ta dwójka dokonała jednak symbolicznego przekazania pałeczki, a jeśli tylko talent naszego tegorocznego Odkrycia Roku w dalszym ciągu rozwijać się będzie bez większych turbulencji, to i osiągnięcia starszej koleżanki szybko powinny stać się mocno zagrożone. Wszak od czasów Lotty Ökvist szwedzki futbol nie doczekał się aż tak fenomenalnie rokującej piłkarki na którymkolwiek z boków defensywy.

Do kategorii potencjalnych gwiazd przyszłości zaliczyć możemy również Nesrin Akgün. Jej historię szerzej opisywaliśmy tu nie tak dawno przy okazji nominacji, więc teraz przywołamy ją dla porządku jedynie w wersji mocno skondensowanej. Trener Unogård, zima, Växjö, przekwalifikowanie ze skrzydłowej na wahadłową i fenomenalna eksplozja talentu, zwieńczona transferem do Häcken. Co ciekawe, w klubie z Hisingen solidnych defensorek niezmiennie pod dostatkiem, lecz o ile miejsce w topce dla Josefine Rybrink już dawno przestało kogokolwiek dziwić, o tyle debiut w tym zestawieniu Elmy Nelhage bez wątpienia możemy uznać za jedno z największych pozytywnych zaskoczeń sezonu. Zawodniczka, która szerszej publice przedstawiła się podczas pamiętnego dwumeczu z Chelsea, nie pozostawiła nam jednak wyboru, a swoją postawą na ligowych boiskach udowodniła, że zaufanie otrzymane od klubowego trenera Maka Adama Linda, nie było ani trochę na wyrost. Wiosną i latem fenomenalną partię rozgrywała Ellen Löfqvist, która wobec nierównej i nieco chimerycznej postawy Wilmy Carlsson oraz Faith Ikidi często pełniła w sercu defensywy Piteå mało przyjemną funkcję ostatniej deski ratunku. Na szczęście całego Norrbotten, wychodziło jej to na tyle dobrze, że zamiast rozpaczliwej walki o utrzymanie była pewna lokata w środku tabeli, a także sensacyjny rajd po Puchar Szwecji, zwieńczony niezapomnianymi wiktoriami nad kolejno Rosengårdem oraz Häcken. Na naszej liście znajdziemy ponadto jeszcze dwa debiutujące w zestawieniu nazwiska: Elin Rombing zaliczyła klasyczny breakthrough season, podczas którego wreszcie stała się w kadrze rewelacyjnego Norrköping kimś więcej niż tylko zawodniczką rotacji, zaś Wilma Wärulf była obok Idy Bengtsson, Klary Andrup oraz Sary Olai główną architektką utrzymania Brommy w najwyższej klasie rozgrywkowej i to bez konieczności gry w barażach. Wyróżnienie dla Wärulf jest o tyle zasadne, że mówimy o jednej z najbardziej niedocenianych, a mimo tego wciąż robiących swoje (i co najważniejsze – robiących to dobrze!) piłkarek Damallsvenskan na przestrzeni ostatnich kilku lat.

topka2

Szwedzkie TOP-50 – bramkarki

0-cU-qjKT3iZAR1UQkTCU2_YJIsk-REGULAR

Jennifer Falk ma za sobą wyjątkowo słodko-gorzki rok zarówno w klubie, jak i w kadrze (Fot. Göteborgs-Posten)

Ach, gdzie te czasy, kiedy to kandydatek do naszej bramkarskiej topki było zdecydowanie więcej niż miejsc na liście? Jeszcze nie tak dawno szwedzkie golkiperki wiodły w Europie prym, a kłopoty z obsadą pozycji między słupkami wynikały tylko i wyłącznie z nadmiaru godnych i wykwalifikowanych pretendentek. Złota, sygnowana nazwiskami Jönsson, Hammarström, Lindahl, czy Lundgren era definitywnie należy już jednak do przeszłości i z każdym upływającym rokiem musimy przyzwyczajać się do nowej, nieco mniej ekskluzywnej rzeczywistości. A w niej uczymy cieszyć się z małych rzeczy, czyli na przykład z faktu, że tym razem w celu skompletowania czołowej piątki nie musieliśmy zaglądać na boiska Elitettan lub ligi islandzkiej. Choć po prawdzie, nie byliśmy wcale od tego przesadnie daleko…

Pozytywne sygnały przez niemal cały rok płynęły na szczęście z Hisingen, gdzie Jennifer Falk ewidentnie ustabilizowała formę na solidnym, ligowym poziomie. I choć pod względem trofeów kończący się sezon był dla piłkarek Häcken niekończącym się pasmem rozczarowań, to jednak postawa 31-letniej bramkarki Osom z Västergötland zdecydowanie częściej pomagała niż szkodziła. Tym bardziej, że Falk potrafiła wspiąć się na wyżyny umiejętności właśnie wtedy, gdy było to jej zespołowi najbardziej potrzebne. Jasne, konfrontacje z Kristianstadem, Rosengårdem i Arsenalem nie miały z perspektywy wicemistrzyń Szwecji szczęśliwego zakończenia, ale gdyby nie doświadczona golkiperka, to marzenia o ewentualnym sukcesie trzeba byłoby porzucić zdecydowanie wcześniej. Równa, dobra postawa, z kilkoma przebłyskami, nie wolna od pojedynczych wpadek, okazała się jednak wystarczająca, aby w sposób absolutnie bezdyskusyjny powrócić na szczyt naszego zestawienia po trzyletniej przerwie. Niniejszym składamy więc tegorocznej laureatce w pełni zasłużone gratulacje, ufając jednak, iż w przyszłości walka o nieformalną bluzę numer jeden w Szwecji, stać będzie na zdecydowanie wyższym i bardziej wyrównanym poziomie.

Obecnie klimat mamy jednak taki, że aż dwa z trzech stopni podium zajmują nam bramkarki mające kłopoty z regularnymi występami w swoich zespołach klubowych. Zecira Musovic już podczas kadencji Emmy Hayes miała olbrzymi kłopot z utorowaniem sobie drogi do bramki londyńskiej Chelsea, a po przejęciu ekipy mistrzyń Anglii przez Sonię Bompastor jej sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Hannah Hampton okazała się konkurentką nie do wygryzienia, a pojedyncze, pucharowe występy zdecydowanie nie dały francuskiej trenerce podstaw do zrewidowania obowiązującej, żelaznej hierarchii. Papierową jedynką w hiszpańskim Levante była za to Emma Holmgren, która zanotowała nawet niezwykle obiecujące przywitanie z nową ligą. Odniesiona na początku rundy rewanżowej sezonu 2023-24 kontuzja oznaczała jednak przymusową przerwę w grze, a gdy jesienią wszystko zdawało się wracać na właściwe tory, to piłkarka z Uppsali ponownie znalazła się na chorobowym, ustępując tym samym miejsca młodej i ambitnej Andrei Tarazonie.

Lokaty poza podium należą do duetu Moa ÖhmanTove Enblom i dla obu tych zawodniczek jest to debiut w naszym całorocznym podsumowaniu. Dodajmy, że przynajmniej w przypadku pierwszej z wymienionych możemy mówić o sporym zaskoczeniu, gdyż to zaprawiona w poważnych bojach Amerykanka Samantha Murphy miała według założeń pierwotnej koncepcji stanowić w Piteå gwarancję solidności na pozycji bramkarki. 25-letnia Öhman cierpliwie czekała jednak na swoją szansę, a gdy ta nadeszła, to jej interwencje potrafiły uratować ekipie ligowych rzemieślniczek z Norrbotten całkiem pokaźną ilość punktów. Aż takiej laurki nie może sobie z kolei wystawić Tove Enblom, lecz magia występów na największej, europejskiej arenie także zrobiła w jej przypadku swoje. Nie od dziś wiadomo przecież, że nawet pojedyncza, udana interwencja w rywalizacji przeciwko Juventusowi czy Bayernowi, potrafi zapisać się w świadomości po stokroć bardziej niż jakiś pozostawiony bez realnych konsekwencji kiks w meczu norweskiej Toppserien, gdy po drugiej stronie boiska biegają piłkarki reprezentujące barwy Kolbotn lub Stabæk.

topka1

Szczęśliwego Nowego Roku 2025

c08aaf59-35a5-4473-a603-918a352ba432

Szanowni czytelnicy!

Już po raz dziewiąty mam honor komunikować się z Wami w ostatnim dniu kalendarzowego roku. Jestem niesamowicie zaszczycony, że szwedzka piłka jest obecna w Waszym życiu i z całego serca dziękuję za każdą wizytę na stronce, za każde wirtualne spotkanie, za każdy zostawiony tu komentarz i wszystkie interakcje. Wielu z Was ma świadomość, że prowadzenie tego serwisu jest dla mnie także formą terapii i choć bardzo nie lubię wspominać o tym na co dzień, to dziś nadarza się okazja, aby wyrazić tu moją bezgraniczną wdzięczność. Bo widząc feedback z Waszej strony cały czas upewniam się, że to wszystko faktycznie ma sens, a pozytywna motywacja naprawdę potrafi zdziałać cuda. Swoją drogą, o tej prawdzie warto pamiętać niezależnie od okoliczności, bo chyba nie ma nic piękniejszego od świadomości, że właśnie udało się uczynić czyjś dzień lepszym. A wspominam o tym jako osoba chyba całkiem wiarygodna, wszak wspomniane emocjonalne korzyści są jedynymi, jakie przyniosły mi tysiące godzin tu spędzonych. Jedynymi, ale uwierzcie proszę, że nie zamieniłbym ich na jakąkolwiek materialną zapłatę.

Cieszę się, że czasami zdarza się nam za sobą nie zgadzać. Stali czytelnicy prawdopodobnie zdążyli już przyzwyczaić się do mojego nieco specyficznego poczucia humoru, ale nawet wówczas gdy wybija się ono na pierwszy plan, staram się zawsze pamiętać o tym, aby innych szanować, nie oceniać i nie krzywdzić słowem. Mam ogromną nadzieję, że jestem w tym działaniu konsekwentny, gdyż nawet największa różnica w (świato)poglądzie nie jest problemem tak długo, jak wszyscy podchodzimy do siebie z szacunkiem. Nie trzeba sobie przytakiwać, czasami nie trzeba nawet znajdować między sobą punktów wspólnych, ale zawsze warto ze sobą porozmawiać i spokojnie wysłuchać wzajemnie swoich racji. Nawet jeśli ostatecznie jedynym realnym tego efektem okaże się definitywne utwierdzenie się w swoich przekonaniach. Jeśli zatem są tu wśród Was miłośnicy systemu VAR – z utęsknieniem czekam na Wasze opinie i komentarze. Oczywiście pod warunkiem, że ich napisanie nie wyda się Wam wyłącznie stratą czasu, bo takie podejście również całkowicie rozumiem.

Na nowy, 2025 rok nie będę życzył Wam konkretnych wyników sportowych, bo te rozstrzygną się na boisku, bez jakiejkolwiek zewnętrznej ingerencji (no, chyba że tej ze wspomnianego pokoju VAR). Mam jednak nadzieję, że zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym otaczać Was będą uczciwi i przyjaźnie nastawieni ludzie, że każdego dnia będziecie potrafili dostrzegać i doceniać uroki codzienności, że fortuna będzie Wam we właściwych momentach sprzyjać, a dobre samopoczucie i krzepkie zdrówko będą Wam w tej inspirującej drodze przez 365 nieznanych dni niezmiennie towarzyszyć. Niech się dzieje, niech się kręci i obyśmy za rok o tej porze mieli sposobność spotkać się po raz dziesiąty i pogratulować sobie zdobycia kolejnych szczytów.

Trzymajcie się, Szczęśliwego Nowego Roku!

Piłkarka roku 2024

winner6

Królowa jest tylko jedna? W kończącym się już za kilkadziesiąt godzin roku zdecydowanie tak! Dokładnie dziesięć lat temu pisaliśmy o niej, jako o jednej z największych nadziei szwedzkiego futbolu, a dziś możemy pogratulować sobie tego, że owe zapowiedzi sprawdziły się z nawiązką. Liderka kadry Gerhardssona, bohaterka niezapomnianego one-woman-show na Aviva Stadium w Dublinie, jedna z kluczowych postaci naszpikowanej przecież gwiazdami światowych aren londyńskiej Chelsea. Ustawiana najczęściej na prawym skrzydle, gdyż to właśnie w tym sektorze boiska potrafi działać prawdziwe cuda. Nie wierzycie? To zapytajcie się defensorek Aston Villi, one już – zresztą na nieszczęście dla siebie – zdążyły się dowiedzieć. Johanny Kaneryd nie możemy jednak pod żadnym pozorem klasyfikować jako piłkarki jednowymiarowej, gdyż oprócz stanowiących niewątpliwie jej największe atuty szybkości, dynamiki i przebojowości, odpowiednio wysoką jakość prezentują także jej przegląd pola, kontrola nad piłką czy strzał z dystansu.

O tym, jak bardzo zmieniła się jej rola na przestrzeni ostatnich miesięcy, najlepiej świadczy… album kolekcjonerski FA WSL. W poprzedniej jego edycji Kaneryd nie doczekała się nawet osobnej naklejki ze swoją podobizną, obecnie zaś zajmuje w kadrze mistrzyń Anglii jedno z bardziej eksponowanych miejsc. I jest to oczywiście całkiem logiczne, bo mówimy przecież o piłkarce, która w październiku i listopadzie była najbardziej wartościową zawodniczką nie tylko ekipy z niebieskiej części Londynu, ale i całej ligi. Szwedzka skrzydłowa robiła różnicę nie tylko w rywalizacji z Aston Villą i Crystal Palace, ale również w niezwykle prestiżowych potyczkach z Arsenalem, Manchesterem City i Realem Madryt i to głównie za jej sprawą ekipa trenerki Bompastor nie zaznała smaku porażki w żadnej z tych konfrontacji. Wątpliwości przy wyborze Szwedzkiej Piłkarki Roku nie mogło być zatem w tym roku żadnych, bo jeśli nagle stajesz się postacią numer jeden w szatni dzielonej z Lauren James, Mayrą Ramirez, Guro Reiten, czy Catariną Macario, to – i znów posłużymy się zapożyczoną ze świata polityki parafrazą – to wyróżnienie ci się po prostu należy! Szybkonoga Johanno, trzymaj tak dalej i prowadź nas na kolejne, niezdobyte szczyty. Tak jest, w szczególności te alpejskie, bo latem zawitamy przecież z konkretną misją w te malownicze rejony.

zip6

Oj, takie trochę kopiuj-wklej z poprzedniego roku nam się zrobiło, choć zdjęcia piłkarek oczywiście zostały rzetelnie uaktualnione. Nie śmieszkując dalej, warto zatem zastanowić się nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Wersja optymistyczna wskazywałaby, że oto mamy w Szwecji kilka zawodniczek przynależących do absolutnej ekstraklasy, po prostu najlepsze z najlepszych w swoim fachu, futbolowa elita elit. Wersja pesymistyczna podpowiada natomiast, że nienaruszona w osiemdziesięciu procentach lista nominowanych jest zwyczajnie wypadkową braku konkurencji i krótkiej (a wręcz nieistniejącej) liście rezerwowej. Prawda jak zawsze leży gdzieś pomiędzy przywołanymi tu punktami widzenia, choć niestety niekoniecznie dokładnie pośrodku. Opcja druga wydaje się bowiem być jej zdecydowanie bliższa, bo o ile wychwalana przez nas raz po raz Kaneryd jak najbardziej należy do wąskiego grona gwiazd silnej ligi, o tyle Angeldal czy Björn nie były bynajmniej wiodącymi postaciami swoich klubów, a ta ostatnia musiała cierpliwie czekać na swoją szansę, którą tak naprawdę otrzymała dopiero wówczas, gdy jej koleżanki z formacji defensywnej zostały wyeliminowane przez kontuzje. Aż tak wybitnego roku nie ma za sobą również Fridolina Rolfö, choć akurat w Barcelonie o bycie liderką w szatni i na murawie trudniej niż gdziekolwiek indziej na świecie i trzeba cieszyć się, że w ogóle mamy w tej całej gwiazdorskiej konstelacji swoją przedstawicielkę, która czasami potrafi nawet wystąpić w jednej z pierwszoplanowych ról. Uzupełniająca nam tegoroczne zestawienie Madelen Janogy błyszczała przede wszystkim wiosną, kiedy to jej gole i asysty niespodziewanie doprowadziły Fiorentinę na podium Serie A oraz do pechowo przegranego finału Coppa Italia. Jesienią była zawodniczka Piteå i Hammarby spuściła minimalnie z tonu, ale we Florencji i tak nie mają wątpliwości, że bez posiadającej malijskie korzenie reprezentantki Szwecji rywalizacja z hegemonkami z Juventusu, Romy i Interu przychodziłaby Violi ze zdecydowanie większym trudem.

Odkrycie roku 2024

winner5

Na boiskach Damallsvenskan debiutowała jako piętnastolatka i już wtedy mieliśmy podstawy sądzić, że oto właśnie obserwujemy początek całkiem obiecującej kariery. Wtedy były to jednak głównie werbalizowane przez nas nieśmiało życzenia i przypuszczenia, a dziś – dokładnie dwa i pół roku później – jesteśmy tego niemal w stu procentach pewni. Bo jeśli bez najmniejszych kompleksów rywalizujesz o miejsce w składzie z takimi nazwiskami jak Jonna Andersson czy Stina Lennartsson, a nierzadko jesteś od nich po prostu lepsza piłkarsko, to o żadnym przypadku mowy być nie może. Młoda wahadłowa Hammarby wbiła się do naszej świadomości szturmem, jej efektowna gra często cieszyła oko niewątpliwie potrafiącej docenić ten fakt publiczności z Södermalm, a udane występy w najważniejszych meczach krajowych i międzynarodowych pokazały, że i z odpornością mentalną wszystko się u naszej tegorocznej laureatki zgadza. To właśnie w kierunku Holmberg trener Sjögren spogląda w pierwszej kolejności, gdy oczekuje od swojego zespołu rozwiązania nieszablonowego, gdy trzeba rywalki zaskoczyć i wprowadzić w ich szeregi element niepokoju. A dzieje się tak nie przez przypadek, bo mówimy o zawodniczce idealnie bilansującej niezbędną w każdym sporcie solidność i powtarzalność z nutką dobrze rozumianej fantazji i młodzieńczej determinacji w dążeniu do celów. Te ostatnie są w przypadku Holmberg jasno sprecyzowane, a sama zainteresowana może jedynie żałować, że trafiła akurat na okres, w którym na szansę w pierwszej reprezentacji Szwecji trzeba zazwyczaj poczekać zdecydowanie zbyt długo. Wszak ta piłkarka już dziś niewątpliwie stanowiłaby dla naszej kadry wartość dodaną, a akurat na prawym wahadle selekcjoner Gerhardsson nie narzeka bynajmniej na nadmiar sensownych opcji. Przed Holmberg przyszłość (nie tylko zresztą ta najbliższa) wydaje się być jednoznacznie świetlana i jakkolwiek paradoksalnie by to obecnie nie zabrzmiało, być może kiedyś będziemy jeszcze dziękować trenerom, którzy na wczesnym etapie kariery nie eksploatowali zbyt mocno jej organizmu. A niezdecydowanym grzecznie sugerujemy przypatrzeć się uważnie zdjęciu powyżej, gdyż tę twarz jeszcze nie raz zobaczycie na plakatach i billboardach przy okazji wielkich turniejów.

zip5

Przykładów skutecznego przekwalifikowania napastniczek lub skrzydłowych w boczne defensorki znamy już wiele, ale i ten przyjmiemy z dobrodziejstwem inwentarza. Tym bardziej, że Olof Unogård ewidentnie dostrzegł w piłkarskim profilu Nesrin Akgün cechy predestynujące ją do spróbowania się w całkowicie nowej roli. Czas na eksperymenty przyszedł zimą i wczesną wiosną, a gdy wreszcie trzeba było te świeżo nabyte umiejętności przetestować w warunkach bojowych, to wszyscy otworzyli szeroko oczy na znak radosnego zdumienia. Słów zachwytu i wdzięczności nie kryła przede wszystkim sama zawodniczka, która jak najbardziej zasłużenie doczekała się realnej szansy w młodzieżówce oraz wieńczącego ten niewątpliwie przełomowy dla niej rok transferu do mierzącego jak zwykle wysoko Häcken. A to oznacza dokładnie tyle, że tegoroczna zima ponownie będzie niezwykle intensywna, a po niej rozpocznie się walka o zupełnie nowe cele, z zupełnie nową presją na barkach. W niemal identycznej sytuacji znajduje się pozyskana niedawno przez mistrzowski FC Rosengård Maja Johansson. Nastolatka ze stolicy rok temu nie była nawet wyróżniającą się postacią w drugim zespole AIK, lecz kolejne wydarzenia w jej życiu potoczyły się już lawinowo. Debiut w pierwszej drużynie beniaminka z Solnej, wejście smoka w domowym meczu przeciwko Häcken, kapitalny i okraszony tytułem MVP występ w kluczowej w kontekście utrzymania batalii z Örebro, dorzucenie sporej cegiełki do zwycięskich baraży z Umeå i wreszcie wspomniany transfer do wielkiego klubu, który otworzył przed naszą bohaterką naprawdę ciekawe perspektywy. I teraz głowa w tym wszystkim trenera Kjestelberga, aby ten harmonijny rozwój trwał w najlepsze ku uciesze całej szwedzkiej piłki.