Szwedzkie TOP-50 – pomocniczki

FIFA Women's World Cup - UEFA Qualifiers - Group A - Sweden v Republic of Ireland

Kosovare Asllani wielokrotnie uszczęśliwiała w tym roku szwedzkich kibiców (Fot. Björn Larsson Rosvall)

Na szczycie rankingu mamy doskonale nam znany duet, czyli naszą tegoroczną Piłkarkę Roku w osobie Kosovare Asllani oraz gwiazdę równie efektownej, co efektywnej Barcelony Fridolinę Rolfö. Tuż za nimi w rankingu uplasowała się nie bez przyczyny nazywana największym talentem szwedzkiej piłki Hanna Bennison, która swój egzamin futbolowej dojrzałości zdaje w niebieskiej części Liverpoolu i z każdym upływającym miesiącem osiąga w nim coraz bardziej spektakularne wyniki. A kończący rok mecz przeciwko Tottenhamowi był w jej wykonaniu prawdziwym koncertem. Swoją pozycję w zestawieniu nieco obniżyła Filippa Angeldal, ale wystawienie jej sprawiedliwej i rzetelnej oceny było zadaniem cokolwiek karkołomnym. Bo z jednej strony mówimy o zawodniczce, która dopiero co stała się jedną z niekwestionowanych liderek kadry, ale jednak nie da się przejść obojętnie wobec faktu, że w klubie w poważnych rozgrywkach w zasadzie nie grała. A że wśród pomocniczek nie mamy takiej pustyni jak wśród bramkarek, to delikatny spadek w rankingu jest w pełni uzasadniony.

Na krajowych boiskach oklaskiwaliśmy Fanny Andersson, która w parze z Josefin Johansson wyciągnęła pogrążony w kryzysie klub z Piteå do górnej połówki tabeli. A mówimy przecież o zespole, który rok wcześniej uratował status pierwszoligowca wyłącznie dzięki absurdalnemu poszerzeniu ligi. Fantastyczną wiosnę zapisała na swoim koncie Caroline Seger i nie będzie przesady w stwierdzeniu, że był to dla niej najlepszy sportowo czas od momentu powrotu na krajowe boiska. Historia ta została niestety przerwana przez doznaną podczas angielskiego EURO kontuzję, na czym jakościowo ucierpiała zarówno kadra, jak i drużyna ze stolicy Skanii. Na osobne wyróżnienie zasłużył sobie także duet pomocniczek Häcken, bo zarówno Elin Rubensson, jak i Filippa Curmark raz po raz wskakiwały na poziom reprezentacyjny, co zaowocowało między innymi wyszarpanym w samej końcówce sezonu wicemistrzostwem dla klubu z Bravida Areny. A skoro jesteśmy już w Hisingen, to wspomnimy jeszcze o Marice Bergman Lundin, która wprawdzie do zestawienia się ostatecznie nie załapała, ale jej nazwisko jest jak najbardziej warte zapamiętania.

Matilda Vinberg była jednym z największych odkryć ostatnich miesięcy i motorem napędowym drugiej linii Hamarby. Kilka lat wcześniej podobną drogę (choć oczywiście w innych klubowych barwach) przebyła Tove Almqvist, która w wielu meczach była jedynym jasnym punktem szarej rzeczywistości w Djurgården. Mia Persson udowodniła, że powrót do szwedzkiej ligi wcale nie był w jej przypadku początkiem sportowej emerytury i pomimo sporej wewnętrznej konkurencji brylowała w zespole mistrzyń z Rosengård. Na boiskach Hiszpanii odnalazła się nieco zapomniana Sofia Hagman, która jesienią mogła liczyć na regularne występy dla rewelacyjnej w tym okresie Huelvy. W zdecydowanie mniejszym wymiarze mogliśmy podziwiać na boisku Freję Olofsson, która po transferze z Louisville wciąż próbuje wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce madryckiego Realu. Po nieudanych przygodach w Sevilli oraz Häcken odrodziła się za to Julia Karlernäs – nowa ulubienica kibiców ambitnego beniaminka włoskiej Serie A z Como.

TOP50-03

Szwedzkie TOP-50 – obrończynie

ilestedt

Amanda Ilestedt jest niezwykle pewnym punktem defensywy PSG i reprezentacji Szwecji (Fot. Getty Images)

Pozycje Amandy Ilestedt i Magdaleny Eriksson nie podlegają chyba większej dyskusji, a gdyby ktoś miał wobec nich wątpliwości, to nieco szerzej przyjrzeliśmy się nim kilka dni temu, przy okazji prezentacji wyróżnienia dla Piłkarki Roku. Podium wśród defensorek domknęła nam Nathalie Björn, która najpierw doleczyła mocno hamujące jej karierę urazy, następnie wyraźnie zaznaczyła swoją obecność w meczach kadry, a jesienią stała się niezwykle pewnym punktem defensywy Evertonu (jeśli nie w ogóle jej liderką). Czy był to w jej przypadku ten długo wyczekiwany, przełomowy rok? Miejmy nadzieję! Kariera Jonny Andersson trochę przypomina w ostatnich latach sinusoidę, ale jeśli ta prawidłowość rzeczywiście ma zastosowanie w praktyce, to rok 2022 z pewnością był dla niej jednym z tych bardziej udanych. I to nie tylko dlatego, że wreszcie odblokowała się strzelecko w kadrze. Na ligowych boiskach zachwycaliśmy się powrotem do niezwykle wysokiej dyspozycji doświadczonej Emmy Berglund, która w wieku 34 lat zaliczyła niemal bezbłędny sezon i była w zasadzie jedyną pewniaczką w zaskakująco chwiejnej formacji defensywnej Rosengård. Ostatnie miesiące to także eksplozja nastoletnich talentów z Hisingen, a przypadki zarówno Hanny Wijk, jak i Anny Sandberg zostały już przez nas szczegółowo omówione. Podobnie zresztą jak cudowny comeback Stiny Lennartsson, która po długiej rehabilitacji, zmianie klubu oraz pozycji rozpędziła się tak bardzo, że zatrzymała się dopiero w kadrze selekcjonera Gerhardssona.

Zajrzeć musimy również do Włoch, a mówiąc bardziej konkretnie do Turynu, gdzie znakomite recenzje zbiera Amanda Nildén i to właśnie ona dość nieoczekiwanie stała się najlepszą ambasadorką szwedzkiego futbolu w mieście Fiata. A miejsce w jedenastce jesieni w Serie A tylko pokazuje, jak skutecznie udało się jej ugruntować naprawdę stabilną pozycję w coraz mocniejszej przecież lidze. Tego samego nie można powiedzieć o jej koleżance klubowej Lindzie Sembrant, która wprawdzie wygrała walkę z czasem i pojechała na angielskie EURO, ale ani na nim, ani po nim nie nawiązała do dyspozycji ze swoich najbardziej spektakularnych lat. Choć trafienia na 1-0 w doliczonym czasie meczu z Belgią długo jej oczywiście nie zapomnimy. Julia Roddar występowała regularnie na boiskach NWSL i choć klub z Waszyngtonu okazał się największym rozczarowaniem całych rozgrywek, to akurat szwedzka defensorka mogła być ze swojej postawy zadowolona zdecydowanie bardziej niż w sezonie mistrzowskim. Spory zjazd jakościowy zaliczyła natomiast ubiegłoroczna triumfatorka Hanna Glas, ale w jej przypadku zdecydowanie najmniej optymistyczną wiadomością jest koszmarna kontuzja, po której powrót na boisko nie będzie niestety należał do łatwych. Na koniec raz jeszcze zaglądamy na boiska Damallsvenskan, aby wyróżnić trzy kolejne piłkarki: Nellie Karlsson doskonale zaaklimatyzowała się w Linköping, z miejsca stając się kluczową postacią defensywnego tercetu swojego nowego klubu, Nathalie Hoff Persson śmigała niczym błyskawica na wahadle w Örebro, a Sandra Adolfsson wciąż jest mocną, ligową marką, która wraz z Clare Polkinghorne stworzyła prawdopodobnie najbardziej trudny do sforsowania duet stoperek w lidze.

TOP50-02

Szwedzkie TOP50 – bramkarki

musovic

Zacira Musovic pod koniec roku wróciła między słupki reprezentacyjnej bramki (Fot. SvFF)

Gdy okazało się, że jedna z konkurentek Zeciry Musovic do gry w wyjściowej jedenastce Chelsea zdecydowała się na transfer za ocean, a druga zmaga się z nawracającymi problemami zdrowotnymi, stało się niemal oczywiste, że już za moment była golkiperka FC Rosengård na długie lata stanie się niekwestionowanym numerem jeden w kadrze angielskiego giganta. Nic takiego nie miało jednak miejsca, a 26-latka z Lund na przestrzeni roku grała zdecydowanie mniej niż zapewne sama mogła oczekiwać. Gdy już jednak na boisku się pojawiała, nie zaliczyła na nim żadnej spektakularnej wpadki i nawet jeśli nie była kluczową postacią Niebieskich na drodze do kolejnego mistrzowskiego tytułu, to skromną cegiełkę do niego jak najbardziej dołożyła. I jak się okazało, w zupełności wystarczyło to do tego, aby po raz pierwszy znaleźć się na samym szczycie naszego zestawienia. Nie spodziewajmy się jednak w tym miejscu żadnych entuzjastycznych recenzji, bo prawda jest taka, że podobnej posuchy jak w tym roku wśród bramkarek nie mieliśmy jeszcze nigdy na żadnej pozycji, a historia rankingów TOP-50 liczy sobie już przecież aż trzynaście lat!

Za plecami liderki mamy Cajsę Andersson, która wprawdzie musiała uznać wyższość D’Angelo oraz Loeck w wyścigu do jedenastki sezonu Damallsvenskan, ale na przestrzeni roku prezentowała się w bramce Linköping bardzo solidnie. A jej interwencje na przykład z domowego meczu przeciwko Kristianstad mocno pomogły ekipie trenera Jeglertza w osiągnięciu niebywałego sukcesu, jakim niewątpliwie był finisz na trzeciej lokacie w ligowej tabeli. Dalej mamy zwyciężczynię z lat 2020-2021, czyli Jennifer Falk, która z kolei zanotowała swój zdecydowanie najmniej spektakularny sezon na szwedzkich boiskach, co szczególnie widać było w kluczowych z perspektywy BK Häcken meczach. Doskonale wiemy jednak, że 29-latka miała ostatnimi czasy na głowie sporo kwestii natury pozasportowej, więc w jej przypadku szybkie odbicie jest nie tyle prawdopodobne, co wręcz spodziewane. Wyróżnioną piątkę zamykają nam dwie doświadczone piłkarki, które jesienią spotkały się w Rzymie. I choć żadna z nich nie została pierwszym wyborem trenera Alessandro Spugny, to Emmę Lind doceniamy przede wszystkim na bardzo poprawne, pojedyncze występy zarówno w Serie A, jak i w Lidze Mistrzyń, a Stephanie Öhrström za kapitalną wiosnę, kiedy to niemal nie udało jej się uratować pierwszej ligi dla Lazio.

TOP50-01