Oczarowania piłkarskiej wiosny

BB190606AE019-e1573053646917-1024x552

Emilia Larsson ma za sobą fenomenalną rundę wiosenną (Fot. Hammarby IF)

Ligowe granie zakończone, lato w pełni, a już za chwilę oczy niemal wszystkich kibiców piłkarskich zwrócą się w kierunku Tokio. Zanim jednak na dobre zanurzymy się w szaleństwie futbolu w wydaniu reprezentacyjnym, czas na tradycyjne, subiektywne podsumowanie wiosny 2021 na boiskach Damallsvenskan. Przed nami lista dziesięciu największych oczarowań ostatnich miesięcy i choć nie będzie zapewne wielkiego zaskoczenia w tym, iż całkowicie zdominował ją jeden klub, to prawie każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Bez zbędnego przedłużania – startujemy:


1. Emilia Larsson – gdy popisała się hat-trickiem w meczu fazy grupowej Pucharu Szwecji, zastanawialiśmy się, czy jest to wyłącznie jednorazowy wyskok, czy może zapowiedź eksplozji talentu mocno niedocenianej dotąd 23-latki. Kolejne tygodnie przyniosły nam na to pytanie absolutnie jednoznaczną odpowiedź, a ofensywna pomocniczka Hammarby od razu stała się jedną z największych sensacji pierwszej połowy sezonu 2021. To właśnie ona dołożyła ogromną cegiełkę do tego, że beniaminek spędzi letnią przerwę w rozgrywkach na podium, a sama Larsson – z dorobkiem pięciu goli oraz sześciu asyst – indywidualnie znalazła się wśród trzech najlepiej punktujących zawodniczek Damallsvenskan. Można jedynie pokłonić się z uznaniem i pogratulować!

2. Pablo Pinones-Arce – jeszcze w czasach gry jego zespołu w Elitettan zapowiadał, że według jego wizji Hammarby ma zawsze grać przyjemną dla oka piłkę. Większość ekspertów traktowała jednak te zapowiedzi z przymrużeniem oka i choć na zapleczu Damallsvenskan ekipę z Södermalm rzeczywiście oglądało się z radością, to jednak pierwsza liga miała te odważne zapowiedzi boleśnie zweryfikować. Co było dalej – pamiętamy chyba wszyscy. Hammarby wdarło się do krajowej elity w kapitalnym stylu, udowadniając przy tym, że o te naprawdę najwyższe cele da się walczyć nie głośnymi transferami, a metodyczną i systematyczną pracą u podstaw. I chyba za to całemu sztabowi szkoleniowemu należą się największe słowa uznania.

3. Stina Blackstenius – liderka klasyfikacji strzelczyń (11), asyst (8) i punktowej (19). To właśnie tej wiosny dokonało się to, na co z utęsknieniem czekaliśmy mniej więcej od połowy minionej dekady. Talent ostatniego z cudownych dzieci szwedzkiej piłki wreszcie eksplodował, a na dodatek uczynił to w stylu absolutnie spektakularnym. Gdyby nie Blackstenius, już dziś można byłoby spokojnie słać mistrzowskie telegramy na adres w Malmö, ale dzięki niej przed nami prawdopodobnie jeszcze całkiem emocjonująca, ligowa jesień. Oby również ze Stiną w jednej z głównych ról.

4. Jelena Cankovic – niby rzecz oczywista, bo o skali jej talentu zapewniał nas chociażby trener Eidevall. A gdyby ktoś z jakichś powodów nie dowierzał słowom byłego już szkoleniowca Rosengård, to przecież sami mieliśmy po drodze dziesiątki okazji, aby przekonać się do sportowej klasy reprezentantki Serbii. Oczekiwania były zatem niezwykle wysokie, a ona i tak potrafiła nie tylko im sprostać, ale nawet je przebić. A gdy z powodu drobnego urazu nie mogła zagrać przeciwko Örebro, jeszcze bardziej uwidoczniło się, jak wiele znaczy obecność Cankovic w drugiej linii ekipy z Malmö.

5. Fernanda Da Silva – W Vittsjö mocno liczyli na duet australijski, na solidną bramkarkę w osobie Sabriny D’Angelo, czy wreszcie na szczelną i wystrzegającą się poważnych błędów defensywę. Prawdziwą furorę na ligowych boiskach zrobiła jednak pozyskana zimą z Piteå Da Silva. 27-letnia Brazylijka po wielu latach spędzonych w Norrland postanowiła zamienić powietrze dalekiej Północy na leżące ponad tysiąc kilometrów na południe Vittsjö i zmiana ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie sposób wyróżnić jednego, wybitnego meczu w jej wykonaniu, gdyż niemal w każdym spotkaniu Da Silva należała do najbardziej wyróżniających się piłkarek na boisku. A jej techniką – podobnie jak w przypadkach Cankovic czy Hayashi – możemy się wyłącznie zachwycać.

6. kibice Hammarby – przywitali się z najwyższą klasą rozgrywkową w stylu nie gorszym niż wspierane przez nich dopingiem piłkarki. Gdy zachodziła taka konieczność, kibicowali ze słynnej już górki, jeździli na wyjazdy nawet wówczas, gdy i tak nie byli w stanie wejść na mecz. Tak wielkie zaangażowanie i determinacja każą nam zastanawiać się nad tym, co czeka nas jesienią, gdy (miejmy nadzieję) fanów Bajen nie będę ograniczały już żadne restrykcyjne obostrzenia. Po takim preludium, w tak niesprzyjających warunkach, spodziewamy się oczywiście wyłącznie fajerwerków, ale jesteśmy dziwnie spokojni, że akurat sympatycy Hammarby na pewno nas w tej materii nie zawiodą.

7. młodzież ze stolicy – jak się nie ma, co się lubi … Poprzednie lata przyniosły nam taką posuchę wśród młodych, szwedzkich zawodniczek, że w żartach roczniki 1998-2001 zaczęliśmy już nazywać piłkarsko przeklętymi. Z pomocą przyszły nam jednak kluby ze stolicy, które ani trochę nie boją się stawiać na młodzież, dzięki czemu wiosną na boiskach Damallsvenskan obejrzeliśmy kilka naprawdę interesujących debiutów. Hanna Ekengren (-02), Rosa Kafaji (-03), Ellen Wangerheim (-04), Hanna Lundkvist (-02), czy Matilda Vinberg (-03) z podwójną mocą przywróciły nam wiarę w szwedzki sztokholmski system szkolenia, a także w to, że najbliższe lata nie będą dla nas piłkarsko stracone.

8. Honoka Hayashi – casus podobny do przypadku Cankovic. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że transfer reprezentantki Japonii tylko podniesie jakość naszej ligi, ale jej postawa na boisku chyba jeszcze przerosła nasze oczekiwania. Co więcej, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie Hayashi, to AIK mógłby nie wygrać wiosną ani jednego ligowego spotkania. Fani stołecznych Gryzoni mogą oczywiście żałować, że ze względu na powołanie do olimpijskiej kadry Japonii 23-letnia pomocniczka nie mogła pomóc klubowi pod koniec rundy, choć patrząc na to, jaką jedenastkę wystawiał wtedy do boju borykający się z kolosalnymi problemami natury zdrowotnej klub z Solnej, to może nawet dobrze wyszło …

9. Eveliina Summanen – defensywne pomocniczki stosunkowo rzadko znajdują swoje nazwiska w nagłówkach piłkarskich portali i patrząc na zawodniczki pokroju reprezentantki Finlandii trzeba przyznać, że jest to naprawdę spore niedopatrzenie. Bo choć Summanen nie jest być może piłkarką tak efektowną, jak jej wymienione powyżej koleżanki, to jednak to właśnie ona była wiosną postacią numer jeden w kadrze walczącego o lokatę gwarantującą start w europejskich pucharach Kristianstad. I nie ma przypadku w tym, że mocno rotująca wyjściową jedenastką Elisabet Gunnarsdottir akurat w przypadku Summanen ani razu nie zdecydowała się na zastąpienie jej zmienniczką. Bo taki ruch byłby absolutnie zbyt dużą ekstrawagancją.

10. zimowy, islandzki zaciąg – zawodniczki z pozostałych krajów nordyckich od lat stanowią o sile Damallsvenskan i nie jest żadną sensacją, że co roku skauci naszych klubów mozolnie przeszukują rynek duński, fiński, czy islandzki w poszukiwaniu potencjalnych wzmocnień. Zimą 2021 wspomniany tu research został jednak prawdopodobnie wykonany z jeszcze większą starannością, gdyż na szwedzkich boiskach pojawiła się cała fala klasowych Islandek, które z miejsca zadomowiły się w nowej lidze, stając się jej wiodącymi postaciami. I o ile na przykład w przypadku Sveindis Jane Jonsdottir nie było to żadnym zaskoczeniem, o tyle Cecilia Ran Runarsdottir, Berglind Ros Agustsdottir, czy Dilja Zomers podbiły Damallsvenskan przebojem i z zaskoczenia. A przecież w kolejce do dopisania się na tę listę czeka jeszcze chociażby Hlin Eiriksdottir, której aklimatyzację na szwedzkiej ziemi mocno utrudniły kontuzje.

Podsumowanie 12. kolejki

damf

Podsumowanie 12. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Örebro 2-3 Hammarby. Oj, ależ to było widowisko! Beniaminek ze stolicy walczył o to, aby spędzić letnią przerwę w rozgrywkach na ligowym podium i choć jeszcze na kwadrans przed końcem przegrywał na Behrn Arenie, to ostatecznie dopiął swego. Hammarby raz jeszcze udowodniło ponad wszelką wątpliwość, że tej drużyny zwyczajnie nie da się nie lubić. Bo jak tu nie kibicować zespołowi, który lubi grać piłką, a dodatkowo potrafi znaleźć odpowiedni balans pomiędzy solidnością, a efektownością (nie mylić z efekciarstwem). A przy tym, w zasadzie tydzień w tydzień, dostarcza nam kolejne zawodniczki do jedenastki kolejki. Bo o ile niekwestionowaną liderką zespołu jest Madelen Janogy, o tyle nazwiska Emilii Larsson, Matildy Vinberg, Hanny Lundkvist, czy Ellen Wangerheim poznaliśmy właśnie dzięki ich występom w zielono-białych barwach. Niekłamaną sympatię budzi także całkiem liczna grupa najwierniejszych fanów Bajen, która jesienią będzie wreszcie mogła zaprezentować na trybunach pełnię swych możliwości (oczywiście zakładamy, że do tego czasu nie zmieni się plan luzowania epidemicznych restrykcji). Póki co, pozostaje jednak gorąco podziękować ambitnemu beniaminkowi, a także trenerowi Pinonesowi-Arce, za niesamowicie emocjonującą wiosnę i życzyć, aby nadchodząca jesień okazała się przynajmniej równie radosna.

Wydarzenie kolejki: Efektowne pożegnanie w Malmö. Dla Jonasa Eidevalla, Nathalie Björn, Anny Anvegård oraz Glodis Perli Viggosdottir mecz przeciwko Växjö był jednocześnie pożegnaniem z FC Rosengård. I choć zwycięstwo nad ostatnią drużyną w tabeli wydawało się formalnością, to wspomniane piłkarki zadbały o to, aby na Malmö IP pozostawić po sobie wyłącznie miłe wspomnienia. Każdej z nich udało zapisać się w protokole meczowym, a okazje do oklaskiwania ich zagrań pojawiały się z niezwykłą regularnością. Ostatnia faza meczu pokazała jednak, że w stolicy Skanii nie muszą martwić się o życie po letnim okienku, bo jeśli ma się takie rezerwowe jak na przykład Stefanie Sanders, to w tej lidze nie należy obawiać się nikogo. A przecież w drugiej połowie lipca do klubu z Malmö dołączyć ma przynajmniej jedno naprawdę gorące nazwisko. Autostrada do mistrzowskiego tytułu? Chyba nikt nie lubi takich formułek, ale na chwilę obecną tak to właśnie wygląda.

Bohaterka kolejki: Dilja Zomers (Häcken). Do Hisingen trafiła … z przypadku. Gdy mistrzynie Szwecji tuż przed rozpoczęciem sezonu pilnie poszukiwały zawodniczek w celu uzupełnienia kadry, na testach w klubie pojawiła się między innymi dziewiętnastoletnia Islandka. I jak się pojawiła, tak już została. A pod koniec rundy wiosennej – wobec problemów zdrowotnych Julii Zigiotti oraz Johanny Kaneryd – otrzymała długo wyczekiwaną szansę w wyjściowej jedenastce i wykorzystała ją w sposób absolutnie ekstraklasowy. Już przeciwko Kristianstad rozegrała fenomenalne spotkanie, ale w rywalizacji z Linköping weszła na poziom, który reprezentują wyłącznie największe gwiazdy ligi. I możemy tylko zastanawiać się co na to wszystko Mats Gren, gdyż mając na uwadze zapowiedziane już letnie transfery, wewnętrzna rywalizacja wśród ofensywnych pomocniczek Häcken dosłownie za chwilę stanie się jeszcze bardziej wymagająca.

Gol kolejki: Sara Olai (Djurgården). Z lewej strony dośrodkowała Fanny Lång, a nabiegająca na dalszy słupek była zawodniczka Uppsali wzbiła się w powietrze i potężnym strzałem głową nie pozostawiła Nichole Persson żadnych szans nie tyle na skuteczną interwencję, co na jakąkolwiek reakcję. A my kolejny raz przekonaliśmy się o prawdziwości tezy, że gdy Djurgården strzela gole, to czyni to w sposób iście spektakularny.

Sensacja kolejki: Męczarnie na Tunavallen. Spodziewaliśmy się, że solidna kadrowo Eskilstuna powinna w stosunkowo komfortowym stylu poradzić sobie z mocno osłabionym AIK. Tymczasem, przez nieco ponad siedemdziesiąt minut, zawodniczki United robiły wiele, aby bohaterką meczu uczynić golkiperkę gości Millę-Maj Majasaari. Strzelecką niemoc w samej końcówce spotkania udało się wreszcie przełamać niezawodnemu w sytuacjach kryzysowych duetowi Kullashi – Rogic, ale styl zwycięstwa podopiecznych trenera Magnusa Karlssona żadną miarą nie zachwycił. Dla Eskilstuny zdecydowanie ważniejsze od pozostawienia po sobie dobrego wrażenia były jednak punkty, gdyż dzięki nim klub z Sörmland przystąpi do rundy jesiennej z całkiem niezłej pozycji startowej. A taki scenariusz jeszcze miesiąc temu wydawał się przecież należeć do kategorii soccer fiction.

Liczba kolejki: 19. Tak okazale prezentuje się dorobek liderki klasyfikacji punktowej Damallsvenskan Stiny Blackstenius. Napastniczka Häcken wiosną zapisała na swoim koncie jedenaście goli oraz osiem asyst, co czyni ją bezkonkurencyjną w obu tych rankingach.


12. kolejka statystycznie:

Gole: 17  (średnia 2.83 / mecz)

Rzuty karne: 0

Żółte kartki: 8

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Olivia Schough (Rosengård) – 2. minuta (vs. Växjö)

Najpóźniejszy gol: Stefanie Sanders – 90+3. minuta (vs. Växjö)


Jedenastka kolejki:

lag12

Jennifer Falk (Häcken) – Nathalie Björn (Rosengård), Clare Polkinghorne (Vittsjö), Emma Kullberg (Häcken), Amanda Nildén (Eskilstuna) – Sara Olai (Djurgården), Nellie Lilja (Djurgården), Carly Wickenheiser (Örebro), Dilja Zomers (Häcken) – Madelen Janogy (Hammarby), Anna Anvegård (Rosengård)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

12. kolejka – zapowiedź

adamihse

Stina Blackstenius, czyli napastniczka tej wiosny (i tego lata) kompletna (Fot. Adam Ihse)

To naprawdę niesamowite, jak szybko  płynie czas ze szwedzką piłką ligową. Nie tak dawno rozpoczynaliśmy przecież kolejny sezon Damallsvenskan i głośno zastanawialiśmy się nad potencjalnymi rozstrzygnięciami, a tutaj nagle przychodzi zapraszać na ostatnią przed letnimi wakacjami serię spotkań. Bardzo zresztą istotną, nie tylko z punktu widzenia tabeli, ale również nastrojów, w jakich każdy z zespołów uda się na sześciotygodniową przerwę w rozgrywkach. I choć już dziś możemy ze stuprocentową pewnością powiedzieć, kto będzie przynajmniej do połowy sierpnia liderem, a kto będzie tabelę zamykał, to w najbliższych godzinach czeka nas kilka naprawdę frapujących, ligowych starć. A to oznacza tyle, że środowy i czwartkowy wieczór już teraz warto zarezerwować właśnie dla szwedzkiej piłki. Będzie to decyzja, której żałować z pewnością nie będziecie.

Linköping kontra Häcken, czyli kolejna próba powstrzymania rozgrywającej właśnie rundę życia Stiny Blackstenius. Napastniczka Os tej wiosny uzbierała na boiskach Damallsvenskan jedenaście goli oraz siedem asyst, a gdy dodamy do tego wszystkie akcje bramkowe Häcken, w których brała bezpośredni udział, to dostaniemy liczby, którymi od czasów Tabithy Chawingi w naszej lidze nie mógł pochwalić się nikt. Piłka nożna to jednak sport wybitnie zespołowy, a 64-krotna reprezentantka Szwecji tak fenomenalnych statystyk nie wykręciła przecież sama. Druga linia zespołu z Hisingen to królestwo Filippy Angeldal oraz Johanny Kaneryd, które tydzień w tydzień pilnują, aby liczba okazji pod bramką przeciwnika nie spadała poniżej średniej i trzeba przyznać, że wychodzi im to całkiem nieźle. Nic więc dziwnego, że powstrzymać ofensywę Häcken udało się w obecnym sezonie nielicznym, ale w tej wąskiej i poniekąd elitarnej grupce znalazło się miejsce dla defensorek LFC. To one, nieco ponad dwa miesiące temu, jako pierwsze pokazały, że przeciwko obrończyniom tytułu da się zagrać na zero z tyłu, a kapitalną partię rozegrały wówczas Nilla Fischer oraz Emma Lennartsson. Czy za kilka godzin czeka nas zatem powtórka z rozrywki? Zespół z Hisingen wydaje się być zdecydowanie bardziej rozpędzony niż kiedykolwiek wcześniej, ale w Östergötland często potrafią spiąć się w najbardziej wymagającym momencie. A przecież gdzieś w tle jest jeszcze kwestia honoru klubu z Linköping, który późną jesienią 2020 został przez przyjezdne z Göteborga mocno nadszarpnięty.

Djurgården kontra Piteå, czyli gra o spokój. Oba zespoły marzą o tym, aby zbudować możliwie największą przewagę nad strefą spadkową, a ewentualne zwycięstwo w bezpośrednim starciu niewątpliwie by im w tym pomogło. W nieco lepszej sytuacji wydają się być niepokonane od czterech spotkań sztokholmianki, które po wielu zimowych turbulencjach wreszcie wróciły na właściwe tory. Co więcej, dokonały tego pomimo nieobecności Hayley Dowd, która przecież miała być w stolicy napastniczką numer jeden. I choć dorobek strzelecki Djurgården trudno nazwać imponującym, to postawa opartej o tercet van den Bulk – Arnardottir – Boakye formacji defensywnej jak najbardziej budzi szacunek. Podobnie zresztą jak zwyżka formy Nellie Lilji oraz Elizabeth Addo, które w największym stopniu odpowiadają za rozegranie. W Norrbotten trudno o podobny optymizm, choć pewne zwycięstwo nad AIK, a także długo wyczekiwany powrót Seliny Henriksson oraz Katriny Guillou, nieco poprawiły morale w zespole. Czy jednak wystarczy to na stanowiącą coraz większy monolit ekipę Pierre’a Fondina?

Walka o to, aby zamknąć przedłużoną, ligową wiosnę na podium, czyli Vittsjö kontra Kristianstad, Örebro kontra Hammarby i Eskilstuna kontra AIK. Póki co, lokatę gwarantującą start w eliminacjach przyszłorocznej Ligi Mistrzyń zajmują podopieczne Elisabet Gunnarsdottir, ale derbowy wyjazd do Vittsjö sugeruje, że dziś wieczorem z pewnością obędzie się w ich przypadku bez taryfy ulgowej. Gorąco zapewniła nas zresztą o tym Fernanda Da Silva, a akurat jej warto w tej kwestii ufać. Mówiąc już jednak całkiem serio, drużyna Thomasa Mårtenssona w ostatnich tygodniach prezentowała się zdecydowanie bardziej stabilnie, a ewentualne zwycięstwo pozwoli jej zbliżyć się do lokalnych rywalek na dystans jednego punktu. A to, mając w perspektywie letnie wzmocnienia powroty, byłoby dla Vittsjö wręcz wymarzonym kapitałem początkowym w walce o europejskie puchary. Na potknięcie Kristianstad mocno czekają także sympatycy Hammarby oraz Eskilstuny. O ile jednak ekipa z Tunavallen na koniec rundy zmierzy się z rozbitym na wszelkie możliwe sposoby AIK, o tyle beniaminek ze stolicy będzie musiał skruszyć mur, którego przed kilkoma dniami nijak nie potrafił naruszyć lider z Malmö. Inna sprawa, że Madelen Janogy do spółki z Emilią Larsson już nie takie przeszkody pokonywały, a jeśli w Hammarby znów zacznie funkcjonować bramkarka (ostatnimi czasy bywało z tym bardzo różnie), to możemy mieć na półmetku ligowych zmagań sympatyczną, zielono-białą sensację.

I wreszcie ostatni mecz rundy, czyli Rosengård kontra Växjö lub – jak kto woli – lider kontra outsider. Faworyt wydaje się być oczywisty, ale potyczka ta będzie wyjątkowa chociażby ze względu na pożegnanie ze szwedzką ligą kilku piłkarek i przynajmniej jednego trenera. A mecze z takim ładunkiem naprawdę potrafią czasami zaskakiwać, o czym fani ze Skanii mieli już zresztą okazję się przekonać. Signe Holt Andersen strzelała już niezwykle ważne gole na Malmö IP i w Småland na pewno nie mieliby nic przeciwko, aby na koniec przygody z klubem duńska napastniczka ten dorobek jeszcze powiększyła. Berglund, Viggosdottir i reszta defensywy FCR dołożą jednak wszelkich starań, aby tak się nie stało i to po ich stronie wydaje się znajdować piłkarska jakość. Przynajmniej w teorii, a ta czasami potrafi mocno rozminąć się z praktyką.


Zestaw par 12. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Podsumowanie 11. kolejki

damf

Podsumowanie 11. kolejki sezonu 2021 w Damallsvenskan:


Najlepszy mecz: Djurgården 2-2 Linköping. Były emocje na Hammarby IP, Häcken rozklepało Kristianstad w meczu na szczycie, a defensywa Örebro ani razu nie pękła pod naporem liderek z Malmö. W ten weekend ewidentnie było więc z czego wybierać, ale ostatecznie to niedzielny mecz zasłużył sobie na to wyróżnienie. A to ze względu na naprawdę niezłą piłkarską jakość, liczne zwroty akcji i emocje, na które w trzydziestostopniowym upale liczyli wyłącznie najwięksi optymiści. Oba zespoły zostawiły jednak na boisku serce i pomimo okazji z obu stron, w pełni zasłużenie podzieliły się punktami. Neutralni kibice dostali wszystko, czego mogli sobie życzyć: zmiany wyniku, rzut karny, gol samobójczy, kontrowersje sędziowskie, ale przede wszystkim sporo futbolu przez duże F. Zabrakło może tylko czerwonej kartki, choć Nilla Fischer zrobiła naprawdę wiele, aby przedwcześnie udać się do szatni. Zdecydowanie najdłużej pamiętać będziemy jednak świetną technicznie Uchennę Kanu, Sarę Olai i Alvę Selerud biegające bez wytchnienia po skrzydłach, kapitalną zmianę Hanny Ekengren, czy wreszcie rywalizację Nellie Lilji z Sofie Bredgaard o prymat w środku pola. Dziękujemy i prosimy o więcej, najlepiej jeszcze przed letnią przerwą w rozgrywkach.

Wydarzenie kolejki: Stina daje (kolejny) popis. Kristianstad przyjechał do Hisingen z wielkimi nadziejami, ale marzenia o wywiezieniu z Östergötland korzystnego wyniku trwały niespełna kwadrans. Przed przerwą nadzieje zespołu ze Skanii błyskawicznie rozwiały Johanna Kaneryd z Dilją Zomers, a w drugiej połowie palmę pierwszeństwa przejęła od młodszych koleżanek Stina Blackstenius, w spektakularnym stylu pozbawiając rywalki resztek woli walki. Liderka klasyfikacji strzelczyń, klasyfikacji asystentek, a także klasyfikacji punktowej tej wiosny jest po prostu nie do zatrzymania i nie ma przypadku w tym, że SB7 brała bezpośredni udział w 24 akcjach bramkowych Häcken. Statystyki te dotyczą oczywiście wyłącznie ligi, bo gdy dodamy do tego jeszcze puchar i reprezentację, to otrzymamy liczby absolutnie kosmiczne. Peter Gerhardsson lubi to. My również.

Bohaterka kolejki: Fernanda Da Silva (Vittsjö). Do 93. minuty Brazylijka była zdecydowanie najbardziej wyrazistą postacią na murawie Hammarby IP, a do tego, aby zaliczyć występ kompletny, brakowało jej wyłącznie gola. A skoro tak, to trzeba było coś z tym fantem zrobić. Była zawodniczka między innymi Assi oraz Piteå ustawiła więc sobie futbolówkę i z niebywałą precyzją posłała ją bezpośrednio z rzutu wolnego do siatki beniaminka ze Sztokholmu. Tak, wielki błąd popełniła w tej sytuacji Anna Tamminen, ale szczęściu podobno trzeba pomagać i Fernanda Da Silva właśnie to uczyniła, niejako przy okazji niwecząc marzenia gospodyń o awansie na ligowe podium na półmetku rozgrywek. Cóż, runda rewanżowa zapowiada się w takim układzie jeszcze bardziej ekscytująco.

Gol kolejki: Uchenna Kanu (Linköping). Przyjęcie, zwód i wykończenie nigeryjskiej snajperki oczywiście bez zarzutu, ale na najwyższe słowa uznania zasługuje cała akcja bramkowa w wykonaniu LFC. Nawiasem mówiąc, to już nie pierwszy raz, kiedy drużyna trenera Jeglertza raczy nas fenomenalnie rozegranym atakiem pozycyjnym. Tym razem – oprócz samej egzekutorki – w rolach głównych wystąpiły także Sofie Bredgaard oraz przesunięta na lewe wahadło Alva Selerud. Klasa!

Sensacja kolejki: Lider powstrzymany na Behrn Arenie. Czasami wartość konkretnych piłkarek staje się jeszcze bardziej widoczna, gdy akurat zabraknie ich na boisku i z taką właśnie sytuacją mieliśmy do czynienia na stadionie w Örebro. Zawodniczki z Malmö przeważały od pierwszego do ostatniego gwizdka, ale nieobecność kreatorki Jeoeny Cankovic z minuty na minutę coraz bardziej dawała się we znaki. Oczywiście, brak reprezentantki Serbii w kadrze FCR nie może być i nie jest jedynym wytłumaczeniem takiego obrotu sprawy. Na osobne słowa uznania zasługuje oczywiście cała formacja defensywna gospodyń z islandzkim duetem Runarsdottir – Agustsdottir w rolach głównych. Ogromny wkład w wydarty liderkom jeden punkt miały ponadto defensywne pomocniczki w osobach Pikkujämsy oraz Wickenheiser, a także wyciągnięta z drużyny młodzieżowej Anna Sandberg, która ani trochę nie przestraszyła się perspektywy rywalizacji z Fioną Brown i Olivią Schough. Nie da się jednak ukryć, że ze zdrową Cankovic w składzie jedenastokrotne mistrzynie Szwecji zaprezentowałyby w ofensywie jeszcze więcej, bo jeśli za kreację w drugiej linii zabiera się najczęściej Caroline Seger, to coś tu jest chyba nie tak. Sensacyjne rozstrzygnięcie w Närke nie zmieniło jeszcze znacząco sytuacji na szczycie tabeli, ale jest to niewątpliwie rezultat, który warto odnotować.

Liczba kolejki: 17. Tyle lat liczy sobie Cecilia Ran Runarsdottir – bramkarka, która w sobotnie popołudnie skutecznie powstrzymała ofensywę Rosengård. Obserwując jej występ na tle zespołu Jonasa Eidevalla ani trochę nie dziwimy się, że pomimo bardzo młodego wieku piłkarka ta ma już za sobą debiut w pierwszej reprezentacji Islandii.


11. kolejka statystycznie:

Gole: 19  (średnia 3.17 / mecz)

Rzuty karne: 3  (2 wykorzystane)

Żółte kartki: 10

Czerwone kartki: 0

Najszybszy gol: Selina Henriksson (Piteå) – 11. minuta (vs. AIK)

Najpóźniejszy gol: Fernanda Da Silva (Vittsjö) – 90+3. minuta (vs. Hammarby)


Jedenastka kolejki:

lag11

Cecilia Ran Runarsdottir (Örebro) – Clare Polkinghorne (Vittsjö), Berglind Ros Agustsdottir (Örebro), Sandra Adolfsson (Vittsjö) – Fanny Hjelm (Hammarby), Nellie Lilja (Djurgården) – Johanna Kaneryd (Häcken), Filippa Angeldal (Häcken), Fernanda Da Silva (Vittsjö) – Stina Blackstenius (Häcken), Uchenna Kanu (Linköping)


Komplet wyników:


Klasyfikacja strzelczyń:

skytte

Klasyfikacja asystentek:

assist

Piłkarka kolejki:

lirare

Brøndby na początek

E5ShyHKX0AIKMAa

Dokładnie 47 dni dzieli nas od dnia, w którym piłkarki z Kristianstad rozpoczną swoją pierwszą, europejską przygodę. Już dziś dowiedzieliśmy się jednak, z którym spośród potencjalnych rywali zespół prowadzony od niemal dekady przez Elisabet Gunnarsdottir zmierzy się w pierwszej rundzie kwalifikacyjnej. I trzeba chyba przyznać, że losowanie w szwajcarskim Nyonie było w tej kwestii dla przedstawicielek Damallsvenskan względnie udane. Absolutnym priorytetem na tym etapie było bowiem uniknięcie londyńskiego Arsenalu i ten punkt jak najbardziej udało się zrealizować. Co więcej, na drodze KDFF nie staną również zawsze solidne ekipy z Niemiec, Francji i Hiszpanii. Zamiast tego, Nadine Kessler zafundowała nam nordyckie derby w postaci rywalizacji Kristianstad z duńskim Brøndby. Jest to oczywiście przeciwnik w zasięgu, a nie można przecież wykluczyć, że 18. sierpnia kadra wicemistrzyń Danii będzie prezentować się jeszcze mniej ekskluzywnie niż obecnie. Tyle tylko, że akurat w Brøndby doskonale wiedzą, jak radzić sobie w pucharach ze szwedzkimi rywalami, o czym całkiem niedawno przekonali się chociażby w Piteå. Możemy więc spodziewać się ciekawej i stosunkowo wyrównanej rywalizacji, a to akurat powinniśmy chyba sobie cenić. Bo jak patrzy się na niektóre zestawienia pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzyń, to chyba każdy logicznie myślący człowiek zastanawia się na co komu takie mecze. W przypadku Kristianstad ta zależność jednak nie zachodzi, dzięki czemu już za niespełna dwa miesiące czeka nas naprawdę ekscytujący wieczór z Pomarańczową Armią ze Skanii w roli głównej. A mając na uwadze ranking nie tylko klubowy, ale i krajowy, starcie z duńskim rywalem nabiera oczywiście podwójnego znaczenia.

Warto mieć na uwadze fakt, że nawet ewentualne zwycięstwo nad Brøndby nie pozwoli jeszcze cieszyć się z awansu do zasadniczej fazy Ligi Mistrzyń. Aby znaleźć się w europejskiej elicie, piłkarki z Kristianstad będą następnie musiały poradzić sobie z francuskim Bordeaux, a w ewentualnej trzeciej rundzie czekać będzie prawdopodobnie jeden z największych futbolowych potentatów. Jeśli jednak wyjdziemy z założenia, że sam przywilej rozegrania oficjalnego meczu przeciwko Lyonowi czy Wolfsburgowi już jest swego rodzaju nagrodą, to tym bardziej jest o co walczyć. A pamiętajmy, że w takim hipotetycznym starciu to Kristianstad nie będzie mieć nic do stracenia, a właśnie w takiej roli podopieczne Elisabet Gunnarsdottir od zawsze czują się najlepiej. W tak odległą przyszłość póki co jednak nie wybiegajmy, gdyż na ten moment liczy się tylko i wyłącznie Brøndby oraz życzenie, aby europejski debiut okazał się debiutem w pełni udanym.

11 kolejka – zapowiedź

pobrane

Signe Holt Andersen żegna się z Växjö po zakończeniu rundy wiosennej (Fot. Suvad Mrkonjic)

Już za kilkanaście godzin w klimat jedenastej kolejki wprowadzą nas piłkarki Piteå i AIK. Bezpośrednie starcie rywalek z dolnych rejonów tabeli zapowiada się o tyle interesująco, że oba zespoły przystąpią do niego mocno poturbowane. O kłopotach kadrowych klubu z Solnej napisaliśmy już chyba wszystko, ale w Norrbotten mają za sobą równie nerwowy początek lata. Na papierze wydaje się jednak, że to drużyna prowadzona przez Stellana Carlssona powinna być dziś wieczorem zdecydowanym faworytem, choć Hammarby i Kristianstad pokazały, że defensywę z Piteå zdecydowanie da się złamać. Pytanie tylko, czy pod nieobecność między innymi Nory Rönnfors i Honoki Hayashi AIK dysponuje wystarczającym potencjałem ofensywnym, aby realnie zagrozić komukolwiek na poziomie Damallsvenskan. Jedna Rosa Kafaji, choć niewątpliwie wybitna, to jednak zdecydowanie zbyt mało.

W piątkowy wieczór nasza uwaga skupi się przede wszystkim na Hisingen, gdzie Häcken i Kristianstad stoczą ciekawy miejmy nadzieję bój o tytuł wicemistrza wiosny. Forma obu ekip w obecnych rozgrywkach niebezpiecznie przypomina sinusoidę, ale wydaje się, że na tę chwilę to krzywa zespołu ze Skanii znajduje się w fazie wzrostu. Dodatkowymi smaczkami jutrzejszej potyczki będzie ponadto starcie dwóch prawdopodobnie najlepszych napastniczek biegających obecnie po szwedzkich boiskach: Stiny Blackstenius oraz Sveindis Jane Jonsdottir. Równie ciekawie zapowiada się rywalizacja Filippy Angeldal z Eveliiną Summanen o dominację w środku pola, a także porównanie obu formacji defensywnych, dowodzonych odpowiednio przez Emmę Kullberg oraz Josefine Rybrink. Drugi jutrzejszy mecz to wyjazd Eskilstuny na niezdobytą jak dotąd VISMA Arenę w Växjö. Drużyna Magnusa Karlssona przystąpi do tego meczu na fali dwóch kolejnych zwycięstw, ale o komplet punktów na terenie ligowego outsidera wcale nie będzie zawodniczkom United łatwo. Gra klubu ze Småland wygląda bowiem zdecydowanie lepiej niż jego wyniki, a Signe Holt Andersen zapewne zechce pożegnać się z publicznością w Växjö przynajmniej jednym golem. I to najlepiej takim na wagę zwycięstwa.

I wreszcie piłkarski weekend z Damallsvenskan, sponsorowany między innymi przez kluby ze Sztokholmu. Czy piękny sen beniaminka z Södermalm będzie trwać? Czy Djurgården pokusi się o czwarte czyste konto z rzędu w rywalizacji z osłabionym brakiem Fridy Maanum Linköping? Mecze z udziałem obu zespołów ze stolicy zapowiadają się naprawdę ekscytująco, a fakt, że nie sposób wskazać w nich faworyta jeszcze bardziej zachęca do tego, aby to właśnie ze szwedzką piłką ligową spędzić sobotnie i niedzielne popołudnie. Potencjalnego zwycięzcę nietrudno za to wytypować w starciu Örebro z Rosengård, ale żegnający się niebawem ze Skanią Jonas Eidevall z pewnością zadba o to, aby jego zespół w najmniejszym stopniu nie zlekceważył niżej notowanego i dodatkowo pozbawionego swojej największej ofensywnej strzelby rywala.


Zestaw par 11. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06