W sobotę gramy o medal

hurtig

Desiree van Lunteren (nie) fauluje we własnym polu karnym (Fot. CMore)

Było blisko. Bardzo blisko. Ale w dziewiątej minucie dogrywki Jackie Groenen wyszedł TEN strzał, a na równie skuteczną odpowiedź zabrakło przede wszystkim energii. Takie minimalne, poniesione w niezwykle dramatycznych okolicznościach porażki zawsze bolą najbardziej, ale nie zapominajmy, że ten turniej wciąż się jeszcze dla nas nie skończył. Na pierwszy od 2003 roku finał mundialu będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, ale gdyby miesiąc temu ktoś powiedział, że kadra Petera Gerhardssona zagra w ostatni weekend mistrzostw na Lazurowym Wybrzeżu o brązowy medal, to prawie wszyscy wzięlibyśmy taki scenariusz w ciemno. A gdyby ktoś jeszcze dodał, że w fazie pucharowej zagramy trzy mecze z wyżej notowanymi rywalami i w żadnym z nich nie damy się pokonać w regulaminowym czasie gry, będąc do tego równorzędnym przeciwnikiem, to bylibyśmy już całkowicie ukontentowani. A tymczasem, brakowało naprawdę niewiele, aby osiągnąć jeszcze więcej. I za to należą się tej drużynie ogromne podziękowania.

Dzisiejszy półfinał raczej na pewno nie zachwycił tych, którzy oglądają futbol wyłącznie dla goli, ale zwolennicy teorii, że perfekcyjny mecz piłkarski to taki, który kończy się bezbramkowym remisem, z pewnością będą do tego meczu wracać wiele razy. Oba zespoły postawiły bowiem na solidność, a defensorki obu ekip raz po raz neutralizowały ofensywne zapędy przeciwniczek. Odcięte od gry były holenderskie skrzydła, Nilla Fischer z pomocą Lindy Sembrant skutecznie zaopiekowały się Vivianne Miedemą, a po drugiej stronie boiska świetną partię rozgrywała Dominique Bloodworth. Swoich szans na lewej flance co pewien czas szukała tradycyjnie robiąca sporo wiatru Lina Hurtig, ale choć raz udało jej się wedrzeć w szesnastkę rywalek, to odpowiadająca za nią Desiree van Lunteren także z reguły poprawnie wywiązywała się ze swoich obowiązków. Okazje bramkowe oglądaliśmy więc przede wszystkim po stałych fragmentach gry, a tych zdecydowanie więcej miały przed przerwą podopieczne Petera Gerhardssona. Niestety, prowadząca to spotkanie Kanadyjka Marie-Soleil Beaudoin przynajmniej w dwóch przypadkach dopatrzyła się rzekomych fauli szwedzkich piłkarek w polu bramkowym, odbierając im w ten sposób szansę na stworzenie zagrożenia pod bramką van Veenendaal.

Największy błąd pani arbiter miała jednak popełnić dopiero w drugiej połowie. Zanim to nastąpiło, od straty gola instynktowną interwencją uratowała Holandię van Veenendaal, odbijając na słupek piłkę uderzoną przez Fischer. Na nasze nieszczęście, czyhająca na dobitkę Stina Blackstenius tym razem nie ustawiła się tak idealnie, jak w sobotę w Rennes i na tablicy wyników wciąż utrzymywał się rezultat bezbramkowy. Nie zmienił się on także po główce Miedemy, która próbowała zamienić na gola kolejne na tym turnieju świetne dośrodkowanie Spitse. Na posterunku była jednak Hedvig Lindahl i to za jej sprawą strzał napastniczki Arsenalu zatrzymał się dla odmiany na poprzeczce. Sytuacja, która być może miała ostatecznie największy wpływ na przebieg meczu, miała jednak miejsce w holenderskim polu karnym. To właśnie w nie wbiegła w 67. minucie Lina Hurtig i po chwili została w bezceremonialny sposób wycięta przez van Lunteren. Rzut karny? Gwizdek kanadyjskiej sędzi milczał. Co więcej, na interwencję nie zdecydował się także Włoch odpowiedzialny za system wideoweryfikacji. Na turnieju, na którym podyktowano przynajmniej dziesięć mocno kontrowersyjnych jedenastek, a system VAR mnóstwo razy długimi minutami oceniał kąt i położenie rąk w stosunku do tułowia, nie zdecydowano się nawet pochylić się nad oczywistym faulem w szesnastce. Gdyby się pochylono, to karnego trzeba by podyktować, gdyż dzień wcześniej przewinieniem okazało się zdecydowanie bardziej delikatne zahaczenie Ellen White przez Becky Sauerbrunn. Szwedzkie piłkarki przy okazji wielu turniejów podkreślały, że symulowanie i dodawanie od siebie w stykowych sytuacjach nie leży w ich DNA, gdyż to sędziowie są od tego, aby wtedy reagować. Wiele razy obracało się to zresztą przeciwko nim, ale na tych mistrzostwach działa przecież system, który miał takie błędy wyłapywać. Brytyjscy i amerykańscy eksperci byli zdania, że jedenastka po faulu na Hurtig była ewidentna, ale pani Beaudoin oraz pan Irrati byli najwyraźniej innego zdania.

A później przyszła dogrywka, w którą zdecydowanie lepiej weszły Holenderki. Pomarańczowe Lwice coraz częściej i coraz dłużej przebywały z piłką na szwedzkiej połowie, a to – mając na uwadze narastające zmęczenie – wiązało się niezmiennie ze sporym ryzykiem. Strzał Groenen, jak się okazało na wagę awansu, był więc naturalną konsekwencją przewagi, jaką podopieczne Saginy Wiegmann osiągnęły w tej fazie meczu. Trzeba oddać szwedzkim piłkarkom, że pomimo ogromnego ubytku sił do samego końca próbowały stworzyć pod bramką van Veenendaal okazję na miarę wyrównującego gola, ale na kolejne odwrócenie meczu nie było już ich stać. Tym bardziej, że Holenderki groźnie kontrowały i tylko kapitalnemu przechwytowi Zigiotti oraz rozregulowanemu celownikowi van de Sanden możemy zawdzięczać, że nadzieją na finał żyliśmy do ostatnich sekund dogrywki.

Mecz o brązowy medal już za niespełna trzy dni. Na ten moment trudno powiedzieć jaką jedenastkę pośle w Nicei do boju Peter Gerhardsson, gdyż nie da się ukryć, że faza pucharowa kosztowała nasze piłkarki mnóstwo zdrowia. Bez względu na wszystko, warto jednak potraktować ten mecz jako nagrodę za wspaniały turniej i pamiętać, że wciąż do wygrania jest bardzo wiele. A nawet jeśli się nie uda wrócić z mundialu z medalami (choć takiej opcji oczywiście póki co nie zakładamy), to i tak możemy być z tej kadry po prostu dumni. I to jest być może największa wartość, jaką wyciągniemy z turnieju we Francji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s