Z radością po finał

contentmedium

Peter Gerhardsson chce, aby szwedzkie piłkarki cieszyły się grą (Fot. SvFF)

Jak zatrzymać Holandię? Na francuskim mundialu tego zadania podjęło się już pięć ekip, ale żadnej z nich nie udało się urwać aktualnym mistrzyniom Europy choćby remisu. Najbliżej powodzenia były … Nowozelandki, które nie dość, że przez 90 minut utrzymywały bezbramkowy remis, to jeszcze same – za sprawą Gregorius oraz White – były zdecydowanie bliższe otwarcia wyniku. Wystarczył jednak zaledwie jeden moment zawahania w doliczonym czasie gry, a rezerwowe Beerensteyn i Roord uszczęśliwiły kilkanaście tysięcy niderlandzkich fanów na trybunach stadionu w Hawrze. Prawda, Holenderki podczas tegorocznego turnieju nie grają aż tak efektownie, jak chociażby dwa lata wcześniej na domowym EURO ’17. Skoro jednak taka postawa wystarczyła póki co do odniesienia pięciu kolejnych zwycięstw, to aż strach pomyśleć co będzie, gdy Martens, van de Sanden i spółka zaprezentują wreszcie pełnię swoich aktualnych możliwości. Pytanie tylko, czy akurat jutro będą w stanie to zrobić.

O półfinałach piłkarskich mistrzostw świata z pewnością możemy powiedzieć, że ułożyły się one sprawiedliwie. W pierwszym z nich zmierzą się zespoły dysponujące bardzo szerokimi kadrami, które zapewniały obojgu selekcjonerom komfort ciągłych rotacji personalnych w początkowej fazie turnieju. W drugiej parze mamy natomiast drużyny, w których – z wiadomych względów – podział na pierwszą jedenastkę i ławkę jest nieco bardziej klarowny. Oczywiście, narzekanie na szwedzki lub holenderski stan posiadania byłoby sporym nietaktem w stosunku do kadrowiczek obu reprezentacji, ale faktem jest, że ani Peter Gerhardsson, ani Sarina Wiegmann nie mogą pozwolić sobie na luksus wprowadzenia na ostatni kwadrans meczu zawodniczki pokroju Horan, Lloyd, czy Stanway. Pamiętać musimy również o tym, że wiele kluczowych piłkarek w obu ekipach ma za sobą niezwykle intensywny sezon w drużynach klubowych. Czy zatem w upalnym Lyonie możemy spodziewać się kumulacji zmęczenia? Oba sztaby medyczne robią absolutnie wszystko, aby do takiej sytuacji nie doszło, ale wiadomo, że każdy organizm ma swój limit. W starciu z Niemkami przekonała się o tym chociażby Nilla Fischer, choć na szczęście występ byłej już kapitanki Wolfsburga w jutrzejszym spotkaniu nie stoi pod znakiem zapytania.

Nie trzeba posiąść wiedzy tajemnej, aby dojść do wniosku, że im bliżej bramki przeciwnika, tym bardziej niebezpieczna staje się reprezentacja Holandii. Postawa naszej defensywy może zatem stanowić klucz do ewentualnego zwycięstwa, gdyż jedynie poprzez właściwe zbilansowanie tej formacji, jesteśmy w stanie wytrącić podopiecznym Sariny Wiegmann ich największy atut. Jeśli ustawimy się zbyt wysoko, Martens oraz van de Sanden będą mogły zrobić użytek ze swej szybkości i – szczególnie w przypadku zawodniczki Barcelony – techniki użytkowej. Była zawodniczka Göteborga i Rosengård jak dotąd ani razu nie pokazała na francuskim mundialu zagrania, które w czasach występów na boiskach Damallsvenskan było niemal jej znakiem firmowym i zadaniem między innymi Hanny Glas będzie dopilnować, aby nie zrobiła tego także jutro. O ile w przypadku wysuniętej linii obrony narażamy się na zagrożenie ze strony holenderskich skrzydeł, o tyle wycofując stoperki zbyt głęboko, w zasadzie zapraszamy Vivnanne Miedemę w nasze pole karne. I znów – nie trzeba być fachowcem od angielskiej FA WSL, aby wiedzieć, co to oznacza. Młoda gwiazda Pomarańczowych Lwic nie jest być może najbardziej efektowną dziewiątką na świecie, ale efektywności mogłaby się od niej uczyć każda napastniczka. Tak, z Christen Press włącznie.

Czego jeszcze musimy jutro unikać? Oczywiście, stałych fragmentów gry z pozycji, które najbardziej lubi Sherida Spitse (a takich miejsc jest na placu gry niestety bardzo wiele). Cztery asysty w pięciu meczach holenderskiej kapitanki muszą robić wrażenie, a podziw tylko wzrasta, gdy obejrzymy sobie na spokojnie każde z jej dośrodkowań. Peter Gerhardsson jest jednak przekonany, że szwedzkie kadrowiczki jako pierwsze na turnieju poradzą sobie i z tym wyzwaniem. ale wcale nie dlatego, że dzień i noc ćwiczyły kolejne warianty obrony rzutów wolnych. Nasz selekcjoner wychodzi bowiem z założenia, że jedyną właściwą odpowiedzią na kreatywną ofensywę jest kreatywna defensywa i to właśnie taką postawę boiskową postaramy się jutro uskuteczniać. Na najbardziej klasyczne, holenderskie szablony gry będziemy rzecz jasna przygotowani, ale równie ważne jest, aby nie dać się zaskoczyć w momencie, gdy rywalki zagrają coś niekonwencjonalnego. A zarówno Spitse, jak i Groenen, choć nie są należą do wąskiego grona wirtuozek drugiej linii, potrafią przecież jednym podaniem rozbić przeciwnikowi cały, meczowy plan.

Holenderska, pomarańczowa maszyna, choć krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa, ma jednak również swoje słabości. Gdzie ich szukać? No jasne, że przede wszystkim na bokach defensywy! Prawa obrończyni Desiree van Lunteren to solidna zawodniczka, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że delikatnie zbyt ofensywna na czteroosobowy, ustawiony klasycznie blok. Zastępująca zawieszoną za kartki Fridolinę Rolfö Lina Hurtig będzie więc miała wiele okazji, aby wykazać się pojedynkami jedna na jedną na lewej flance. I bardzo prawdopodobne, że przynajmniej część z nich wygra, a to z kolei może być już bezpośrednim zagrożeniem dla bramki van Veenendaal. Także po drugiej stronie boiska podopieczne pani Wiegmann mają spory ból głowy, bo o ile Kika van Es na wielkich turniejach zazwyczaj nie zawodziła, o tyle grająca w jej miejsce Merel van Dongen to prawdziwa, tykająca bomba. Może zagrać wybitnie, ale równie dobrze może w dowolnym momencie meczu zaliczyć asystę do Jakobsson lub Asllani. Szczególnie, jeśli dwie ostatnie będą tak dynamiczne i ruchliwe w grze bez piłki, jak w starciach z Kanadą i Niemcami. Swoje zadania do wykonania będzie miała także szwedzka dziewiątka (w tej roli najprawdopodobniej Stina Blackstenius, jeśli tylko będzie gotowa do gry), która oprócz czyhania na kiksy silnej fizycznie, lecz mało zwrotnej van der Gragt, będzie schodziła nieco głębiej, zyskując w ten sposób więcej przestrzeni dla jednej spośród trzech ofensywnych pomocniczek.

Tyle teorii, które za paręnaście godzin zapewne zweryfikuje boisko. Nie zapominajmy jednak, że na poziomie półfinału mistrzostw świata, równie ważne jak przechwyty, strzały i dośrodkowania jest przygotowanie mentalne. To właśnie ono nierzadko stanowi podstawową różnicę między sukcesem i porażką. Peter Gerhardsson podkreślał, że niezwykle istotne dla zachowania harmonii w grupie jest indywidualne podejście do każdej z zawodniczek, a także podtrzymywanie radości z gry w piłkę, bez względu na stawkę meczu. Wiem, że gdzieś w środku każdej z tych piłkarek jest pięciolatka, która kiedyś pierwszy raz kopnęła piłkę tylko dlatego, że bardzo chciała to robić – podkreślił szwedzki selekcjoner. Czyli co, z uśmiechem i radością na Holandię? Pewnie, że tak. I cieszmy się każdą sekundą, bo do przegrania nie mamy już nic, a do wygrania wszystko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s