Brązowe bohaterki!

vm-brons2

Medale są, można wracać! Kadra Szwecji na podium MŚ (Fot. Getty Images)

Ten turniej po prostu nie mógł się zakończyć inaczej i nie ma najmniejszego znaczenia, że wszystkie logiczne przesłanki kazały upatrywać zdecydowanych faworytek w drużynie naszych dzisiejszych rywalek. Szwedzkie piłkarki, sztab szkoleniowy oraz – co być może kluczowe – sztab medyczny wspólnie dokonali bowiem cudu, dzięki któremu Caroline Seger już zawsze będzie wspominać swój 200. występ w reprezentacyjnej koszulce jako mecz na wagę brązowego medalu mistrzostw świata. Pierwsza w historii zawodniczka, która pełniła rolę kapitanki szwedzkiej kadry na trzech mundialach, zapytana tuż po końcowym gwizdku o swoje samopoczucie, odpowiedziała, że nie mogłoby być lepsze. I jestem całkowicie przekonany, że podobne odczucia towarzyszyły w tamtym momencie wielu milionom kibiców od Laponii po Skanię.

Taktyka na ostatni mecz na francuskim turnieju napisała się niejako sama. Potyczki z Kanadą, Niemcami i Holandią kosztowały nasze piłkarki tyle sił, że o pełnej regeneracji w 48 godzin nie mogło być mowy (swoją drogą, szkoda, że spotkań o trzecie miejsce nie rozgrywa się już bezpośrednio przed wielkim finałem). A skoro ewentualne odrabianie strat w końcówce nie wchodziło absolutnie w grę, to trzeba było zaskoczyć rywalki wysokim pressingiem i agresją od pierwszego gwizdka. Oczywiście, istniało ryzyko, że w starciu z tak dobrze poukładaną ekipą pójście na wymianę ciosów skończy się utratą gola, ale biorąc pod uwagę bilans zysków i strat, był to w zasadzie jedyny racjonalny wybór. A o tym, że dokonywanie racjonalnych wyborów popłaca, przekonaliśmy się już w 11. minucie. Alex Greenwood zdecydowanie zbyt nerwowo próbowała wyjaśnić sytuację po dośrodkowaniu Fridoliny Rolfö, w efekcie czego futbolówka znalazła się pod nogami Kosovare Asllani, a grająca naprawdę świetny turniej pomocniczka Linköping bez większego zastanowienia uderzyła w lewy róg bramki Telford, dając golkiperce Chelsea okazję do popełnienia błędu, z której ta ostatnia – ku rozpaczy swoich rodaczek – skrzętnie skorzystała. 1-0 nijak nie załatwiało jednak sprawy, wobec czego szwedzkie piłkarki zdecydowały się pójść za ciosem. Pierwszy strzał Sofii Jakobsson, po jeszcze jednej bardzo niepewnej interwencji Telford, zatrzymał się ostatecznie na słupku, ale poprawka w 22. minucie była już perfekcyjna.  To był prawdziwy początek-marzenie, ale wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że do końca meczu było jeszcze bardzo daleko, a mocno podrażnione Angielki w końcu musiały otrząsnąć się z szoku i ruszyć do zmasowanego ataku. I ruszyły.

Po upływie mniej więcej dwóch kwadransów, Lucy Bronze i Steph Houghton zaczęły wreszcie przypominać zawodniczki niezmiennie brylujące na boiskach FA WSL, ale prawdziwy sygnał do ataku dała Angielkom ta, która akurat sporą część sezonu ligowego straciła z powodu kontuzji. Fran Kirby zdecydowała się na zakończony perfekcyjnie wymierzonym strzałem indywidualny rajd, po którym można było jedynie cmoknąć z zachwytu i wyciągnąć piłkę z siatki. Dwubramkowa zaliczka momentalnie stopniała o połowę, a naprawdę niewiele brakowało, aby chwilę później nie zostało z niej zupełnie nic. Niesamowicie skuteczna na francuskim mundialu Ellen White wygrała walkę o pozycję z Sembrant i po raz drugi tego popołudnia skierowała futbolówkę do szwedzkiej bramki. Prowadząca to spotkanie pani Anastazja Pustowojtowa – po konsultacji z sędziami VAR – gola na 2-2 ostatecznie jednak nie uznała, dopatrując się nieprzepisowego zagrania ręką. Z odrobienia strat Angielki cieszyły się więc nadspodziewanie krótko, choć wspomniana White jeszcze przed przerwą miała kolejną, niemal stuprocentową okazję na pokonanie Lindahl. W bezpośrednim pojedynku zawodniczek FA WSL górą była jednak szwedzka bramkarka, dzięki czemu na przerwę schodziliśmy ze skromnym prowadzeniem.

Drugą połowę rozpoczynaliśmy już po dwóch zmianach dokonanych z konieczności przez Petera Gerhardssona (kontynuować gry nie były w stanie Rolfö oraz Asllani) i było jasne, że o jakichkolwiek roszadach czysto taktycznych możemy tego dnia zapomnieć. Strategia na tę część meczu także nie była przesadnie skomplikowana i polegała przede wszystkim na trzymaniu Angielek w pewnym dystansie od szesnastki Lindahl oraz wyprowadzaniu pojedynczych kontr. Te ostatnie mogły pomóc nam w odzyskaniu utraconego po golu kontaktowym Kirby buforu bezpieczeństwa, ale ani Blackstenius, ani Zigiotti – pomimo naprawdę dogodnych okazji – nie były w stanie wepchnąć piłki do bramki Telford. Na nasze szczęście, zdecydowanie lepiej funkcjonowała szwedzka defensywa, która pomimo narastającego zmęczenia nie popełniała mogących utorować rywalkom drogę do bramki błędów indywidualnych. A gdy już taki się przytrafił, to natychmiast naprawiała go jedna z koleżanek z formacji. Płynnością w grze nie zachwiała nawet zmiana taktyki, gdyż po wejściu na murawę Amandy Ilestedt, po raz pierwszy na tych mistrzostwach (!) przeszliśmy na ustawienie z trójką stoperek. Nie mogło jednak być inaczej, skoro to właśnie ta taktyka pół roku temu pomogła nam zagrać przeciwko Anglii na zero z tyłu. Tym razem także nie straciliśmy w niej gola, a gdy w 90. minucie doskonale ustawiona Nilla Fischer głową zatrzymała zmierzającą do szwedzkiej bramki futbolówkę, na dobre uwierzyliśmy, że w Nicei nic złego stać się nam już nie powinno. Drużyna zbudowana przez Petera Gerhardssona i Magnusa Wikmana sięgnęła po brązowe medale piłkarskich mistrzostw świata, ale – co równie istotne – dokonała tego w stylu, który nikomu nie pozwoli tego osiągnięcia kwestionować. Pozostaje jedynie powiedzieć: dziękujemy!

******

Trzecia drużyna francuskiego mundialu wraca do kraju już w poniedziałek i to właśnie tego dnia odbędzie się uroczyste powitanie brązowych medalistek na Götaplatsen. Cała impreza rozpocznie się o 16:00, a piłkarki pojawią się na placu w godzinach wieczornych (planowane lądowanie samolotu kadry na Lotnisku Landvetter po godzinie 18:00). Dla tych, którzy nie będą mogli być na miejscu, bezpośrednią relację z przylotu oraz z fety przeprowadzi TV4, początek transmisji już o 17:50.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s