Niechciane dziecko Damallsvenskan

640@60

Kungsbacka zagra wiosną w elicie. Ale na jakim stadionie? (Fot. Jesper Zerman)

Niespełna dwa miesiące temu Kungsbacka świętowała historyczny awans miejscowej drużyny do Damallsvenskan. Był to sukces równie zasłużony, co niespodziewany i – jak się okazuje – także w znacznym stopniu problematyczny. Nie tylko dla samego klubu, ale i dla lokalnych władz, które późną jesienią znalazły się w ogniu krytyki nie tylko środowiska piłkarskiego. Czy słusznie?

Na zapleczu ekstraklasy zawodniczki z Kungsbacki rozgrywały swoje domowe mecze na arenie Tingbergsvallen, która nawet na poziomie drugiej ligi raczej nie wyróżniała się nowoczesnością. Wybudowany w latach 50. minionego stulecia obiekt przechodził wprawdzie kolejne renowacje, ale te zazwyczaj odbywały się na zasadzie dostosowania go do wymogów obowiązujących w niższych ligach. Kryteria Damallsvenskan są jednak w tym względzie zdecydowanie bardziej rygorystyczne i szybko stało się jasne, że jedynym ratunkiem dla świeżo upieczonego beniaminka będzie wystosowanie prośby o przyznanie stadionowi w Kungsbace licencji warunkowej. W przeszłości z furtki tej korzystali między innymi w Vittsjö, ale tym razem o żadnej pobłażliwości absolutnie nie mogło być mowy. Okazało się bowiem, że Tingbergsvallen może liczyć na pozytywną opinię w zaledwie 17 spośród 48 warunków, które powinna spełniać arena aspirująca do goszczenia meczów Damallsvenskan. W tej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna – piłki nożnej w pierwszoligowym wydaniu póki co w Kungsbace nie zobaczymy.

Rzecznik prasowy klubu z Kungsbacki Sören Bloom uważa, że znaczną część winy za taki stan rzeczy ponoszą lokalne władze. Czujemy się trochę jak niechciane dziecko, niekochane i odrzucone przez tych, którzy najbardziej powinni je kochać. Oczywiście, cieszymy się, że ktoś zgodził się nas przygarnąć do siebie, ale sezon złożony z 22 wyjazdowych meczów na pewno nie jest niczym przyjemnym – powiedział Bloom, potwierdzając przy tym medialne doniesienia, że to oddalony o mniej więcej pięćdziesiąt kilometrów Varberg stanie się nowym, tymczasowym domem piłkarek z Kungsbacki. W podobnym tonie wypowiada się Klara Rybrink, która swoją postawą na boisku dołożyła całkiem sporą cegiełkę do sensacyjnego awansu: Grać cały czas na wyjeździe nie jest miło. Mecze u siebie zawsze przeżywa się trochę inaczej. Nie tylko z naszej perspektywy, ale także z perspektywy gości, którym z kolei w Varbergu będzie się grało przeciwko nam łatwiej niż grałoby się w Kungsbace.

Nietrudno domyślić się, że samorząd winy szuka przede wszystkim nie u siebie, a w klubie, w efekcie czego obserwujemy klasyczne odbijanie piłeczki, które żadnej ze stron nie przyniosło póki co jakichkolwiek wymiernych korzyści. Prawicowe władze gminy, bez względu na swoje racje (które w wielu punktach są w nawet jakimś stopniu zasadne), na pewno nie przysporzą sobie takim działaniem przychylności mieszkańców, a stojący u progu debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej zespół czeka perspektywa walki o pozostanie w Damallsvenskan bez możliwości rozegrania choćby jednego faktycznie domowego meczu. Jak to często w świecie współczesnego futbolu bywa, dosłownie chwilę po wspaniałym triumfie nastąpiło bolesne zderzenie z realiami pierwszoligowego rynku. Pozostaje mieć nadzieję, że okaże się ono jedynie chwilową turbulencją przed nadejściem lepszych czasów, gdyż w przeciwnym razie o projekcie Kungsbacka zapomnimy szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał. A byłoby szkoda, bardzo szkoda …

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s