Przez Viborg do Lyonu

d_jakobsson

Sofia Jakobsson uciszyła stadion w Viborgu (Fot. Bildbyrån)

Piłkarski kalendarz ułożony jest w taki sposób, że raz na cztery lata trafia się nam rok bez wielkiego turnieju w wydaniu reprezentacyjnym. Absolutnie nie jest to jednak równoznaczne z tym, że kadra Petera Gerhardssona i Magnusa Wikmana mogła ostatnie miesiące potraktować w sposób ulgowy. Wyczerpujące i pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji eliminacje do francuskiego mundialu miały swoją kulminację na stadionie w Viborgu i to właśnie tam ostatecznie przekonaliśmy się, że znów doczekaliśmy się drużyny, która w momencie najważniejszej próby jest w stanie rozegrać wielki mecz. Nie szczęśliwy, lecz taki, w którym od pierwszej do ostatniej minuty funkcjonować będą wszystkie elementy piłkarskiej układanki: defensywa, ofensywa i ławka dowodzona przez mającego konkretną i zarazem spójną wizję selekcjonera. Wyjazdowe zwycięstwo nad wicemistrzyniami Europy, a także listopadowa wiktoria w angielskim Rotheram z całą pewnością wlały w nasze serca ogromne pokłady optymizmu, z którymi to wejdziemy w nowy, niezwykle ważny z reprezentacyjnego punktu widzenia rok. Choć wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że kadra Petera Gerhardssona nie zalicza się do głównych faworytów mistrzostw świata, to w przeciwieństwie chociażby do ostatniego turnieju rangi mistrzowskiej, możemy liczyć na to, że jej gra dostarczać nam będzie więcej radości niż frustracji. A to – bez względu na końcowy wynik – jest już samo w sobie naprawdę wielką wartością.

Już tradycyjnie, zanim przejdziemy do wyborów najlepszych meczów, goli i zawodniczek roku 2018 w wydaniu reprezentacyjnym, oddajmy się na kilkadziesiąt sekund rozważaniom matematyczno-statystycznym, których tym razem akurat nie musimy się obawiać. Z 12 rozegranych przez kadrę Petera Gerhardssona meczów aż 9 kończyło się bowiem zwycięstwami, 1 raz podzieliliśmy się punktami z rywalkami, a 2 razy schodziliśmy z boiska pokonani. Bramki? 26-6 na plus. W ujęciu indywidualnym, najwięcej strzelała Stina Blackstenius, a najlepszą asystentką została Kosovare Asllani. Pół-żartem możemy zatem powiedzieć, że wszystko wróciło wreszcie na swoje miejsce, a już zupełnie na serio dodać, że nie mamy nic przeciwko temu, aby pozostało na nim jak najdłużej ze szczególnym uwzględnieniem czerwca i lipca 2019. Póki co, wróćmy jednak do podsumowania tego, co za nami, gdyż i tu mamy z czego być dumni.

Najlepszy mecz: Dania – Szwecja 0-1. Wiele osób, które szwedzką kadrę oglądają przynajmniej tak długo jak ja, uznało ten mecz najlepszym w historii i nawet jeśli ocena ta była nieco przesadzona, to pokazuje ona jak wspaniale kadra Petera Gerhardssona zaprezentowała się w najważniejszym dla siebie starciu. Niemal bezbłędnie zagrała zestawiona w specjalnie na tę okazję szykowanym składzie defensywa, a Seger, Rubensson, Asllani i Blackstenius zapewniły nam równie efektowny koncert w przednich formacjach. Przysłowiową wisienką na zwycięskim torcie okazał się gol Sofii Jakobsson i to właśnie on ostatecznie i nieodwołalnie wprowadził nas na mundial, na który przecież nie było łatwo się dostać. Ach, co to był za wieczór!

Najgorszy mecz: Ukraina – Szwecja 1-0To był naprawdę smutny powrót ze Lwowa. Pierwsza w historii porażka z Ukrainą kiedyś nadejść musiała, ale chyba nikt nie spodziewał się, że nastąpi to już teraz i na dodatek w tak marnym stylu. Przecież gdyby nie fenomenalna dyspozycja Hedvig Lindahl, podopieczne Wołodymira Rewy mogły wygrać ten mecz w zdecydowanie bardziej okazałych rozmiarach. Bogatsi o dzisiejszą wiedzę wiemy oczywiście, że lwowska tragedia na szczęście nie zamknęła nam drogi na mundial, ale była ona z pewnością niezwykle cenną lekcją, której w żadnym razie nie można lekceważyć.

Najładniejszy gol: Filippa Angeldahl (na 1-0 z Rosją). Istnieje wiele sposobów na to, aby godnie uczcić swój pierwszy w reprezentacyjnej karierze występ w wyjściowej jedenastce, ale trzeba przyznać, że pomocniczka Linköping wybrała chyba najlepszą formę celebracji. Po prostu w 31. minucie przymierzyła z dystansu tak, że Julia Griczenko mogła tylko cmoknąć z uznaniem, a następnie odwrócić się i wyjąć futbolówkę z własnej bramki. Trudno jednak mieć w tej sytuacji jakieś pretensje do golkiperki moskiewskiego Lokomotiwu, gdyż z tak precyzyjnym, a jednocześnie silnym strzałem nie poradziłby sobie chyba nikt.

Fotboll, Dam, VM-kval, Sverige - Ukraina

Dla Kosovare Asllani i Hanny Glas był to bardzo udany rok (Fot. Bildbyrån)

Piłkarka roku: Kosovare Asllani. Drugi rok z rzędu była w kadrze najlepszą wersją samej siebie. Bez względu na to, czy akurat wprowadzała nas na mundial na boisku w Viborgu, czy zgrywała piłkę do Anvegård na angielskiej ziemi, niezmiennie zachwycała nas swoimi umiejętnościami. Krokiem we właściwym kierunku było niewątpliwie przestawienie jej na dziesiątkę, gdyż to właśnie w tej roli Kosse czuje się zdecydowanie najbardziej komfortowo. A to z kolei nierozłącznie wiąże się z olbrzymimi kłopotami dla rywalek, których – miejmy nadzieję – będzie przysparzać także w kolejnych latach.

Rozczarowanie roku: rezerwowe bramkarki. Z jednej strony nawet dobrze się składa, że żadna z piłkarek nie zapracowała sobie na indywidualne wyróżnienie w tej kategorii. Z drugiej – problem z obsadą bramki jest i choć Hedvig Lindahl nie schodzi poniżej pewnego poziomu bez względu na to jak akurat wyglądają jej notowania u Emmy Hayes, to za jej plecami trudno dopatrzyć się wielkiej konkurencji. W tej sytuacji, zdrowie i dyspozycja bramkarki Chelsea – szczególnie w perspektywie zbliżającego się wielkimi krokami mundialu – stają się rzecz jasna sprawą wagi państwowej, ale bez względu na to jak ogromna jest nasza wiara w Lindahl (a jest naprawdę ogromna!) byłoby dobrze, gdyby choć jedna z pozostałych golkiperek także wskoczyła na solidny, reprezentacyjny poziom. Lista potencjalnych kandydatek jest przecież długa i konkretna, a nazwiska Holmgren, Musovic, Falk, Andersson czy Carlén już dawno przestały być anonimowe.

Największa wygrana: Hanna Glas. Rozpoczynała rok w Eskilstunie, a zakończy go w Paryżu. Po drodze została jeszcze najlepszą prawą defensorką sezonu 2018 w Damallsvenskan i przebojem wdarła się do wyjściowej jedenastki kadry Petera Gerhardssona. Tak, miniony sezon był z całą pewnością przełomowy dla Hanny Glas, ale ani trochę nie zdziwimy się, jeśli kolejny okaże się jeszcze lepszy. 26-letnia obrończyni z Sundsvall wciąż znajduje się bowiem na ewidentnej fali wznoszącej i jeśli tylko będą omijać ją kontuzje (a z tym w jej przypadku bywało przecież bardzo różnie), to w stolicy Francji nie muszą obawiać się o obsadę prawej flanki bloku defensywnego. Choć z naszej perspektywy nie mielibyśmy oczywiście nic przeciwko, aby te absolutnie najlepsze występy przytrafiały jej się wtedy, gdy ma na sobie koszulkę reprezentacji Szwecji. A tak właśnie wyglądał w jej wykonaniu rok 2018.

Najbardziej niedoceniana: Elin Rubensson. Poprzednia selekcjonerka rzucała ją po tylu pozycjach, że chyba już tylko w bramce nie było dane jej zagrać. Nietrudno zgadnąć, że nie wpływało to korzystnie na jej dyspozycję, a każdy kolejny turniej w jej wykonaniu okazywał się mniejszym lub większym rozczarowaniem. Na szczęście, trener Gerhardsson na dobre odzyskał ją dla kadry, a my przekonaliśmy się, że Elin Rubensson wcale nie musi być piłkarką potrafiącą błyszczeć jedynie w warunkach ligowych. Francuski mundial będzie dla niej wielkim sprawdzianem, podczas którego będzie miała szansę przekonać do siebie ostatnich sceptyków. I nie mamy chyba wątpliwości, że dokładnie to zrobi.

pg

Peter Gerhardsson poprowadził szwedzką kadrę do awansu (Fot. Bildbyrån)

Nagroda specjalna: Peter Gerhardsson. Przy tak zaciętym i pasjonującym finiszu rozgrywek w Damallsvenskan nie miał szans na tytuł Trenera Roku (nic straconego – zdobędzie go za rok), ale na nagrodę specjalną zasłużył sobie jak mało kto. To właśnie on, oczywiście wraz z dobranym przez siebie sztabem, odzyskał dla reprezentacji wiele piłkarek. To dzięki jego pomysłom, szwedzka kadra znów zaczęła grać tak, że obserwowanie jej z bliska znów stało się przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. To jego starania doprowadziły do tego, że mocno napięta sytuacja na linii związek – kluby wróciła do normy sprzed roku 2015. Drogi Peterze, dziękujemy za już i nieśmiało prosimy o więcej!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s