Iva i Fiona ostudziły emocje

andreas hillergren

W Malmö bez zmian – FCR wciąż numerem jeden (Fot. Andreas Hillergren)

Starcie Rosengård z Limhamn Bunkeflo zapowiadało się naprawdę elektryzująco, ale emocje na stadionie w Malmö skończyły się zanim w ogóle zdążyliśmy dobrze wejść w klimat meczu. Po zaledwie dwóch minutach gry Mia Persson niepotrzebnie sfaulowała w obrębie własnej szesnastki Anję Mittag, a rzadko myląca się z jedenastu metrów Iva Landeka całkowicie zmyliła Emmę Lind i faworytki prowadziły 1-0. Plan Otto Perssona, który zakładał przetrwanie pierwszych dwudziestu minut bez większych strat, można było już w tym momencie wyrzucić do kosza, ale piłkarki Rosengård postanowiły pójść za ciosem i stosunkowo szybko dołożyły do swojego dorobku jeszcze jednego gola. Na odważną szarżę środkiem boiska zdecydowała się Sanne Troelsgaard, a ponieważ defensorki Limhamn Bunkeflo nie wyrażały większego zainteresowania odebraniem piłki reprezentantce Danii, ta popisała się fenomenalnym podaniem do Fiony Brown, której pozostało jedynie dokończyć dzieła. Pokonanie Lind nie okazało się zadaniem przerastającym możliwości znajdującej się ostatnio w świetnej dyspozycji szkockiej skrzydłowej, w efekcie czego po zaledwie dwudziestu pięciu minutach derby Malmö można było oficjalnie uznać za rozstrzygnięte.

Do końca meczu pozostawało oczywiście jeszcze bardzo dużo czasu, ale grająca dziś bez Caroline Seger drużyna Jonasa Eidevalla po podwyższeniu wyniku postanowiła zagrać resztę spotkania z ogromnym szacunkiem do wypracowanego na jego początku dwubramkowego prowadzenia i bez większych turbulencji dowiozła je do ostatniego gwizdka. Momentami można było odnieść wrażenie, że skupiający się głównie na defensywie Rosengård cofa się za głęboko, ale występującym dziś w roli gospodyń zawodniczkom w czerwonych koszulkach inwencji i zapału nie wystarczyło nawet na zdobycie kontaktowego gola. W niektórych sytuacjach mogło się wydawać, że odrobienie połowy strat jest właściwie całkiem blisko (słupek Welin po centrze Wännerdahl, strzał Kristjansdottir po zamieszaniu w polu karnym, czy wreszcie szansa Persson po błędzie Musovic), ale od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty Limhamn Bunkeflo niezmiennie sprawiał wrażenie zespołu, który sam nie wierzy w to, że dziś jest w stanie ugrać korzystny wynik. Takie nastawienie nie ma rzecz jasna wiele wspólnego ze sportową postawą, ale biorąc pod uwagę potencjał obu ekip, przesadnie ostra krytyka pod adresem podopiecznych Otto Perssona nie miałaby większego sensu. One same muszą odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego dzisiejszy mecz wyglądał tak, a nie inaczej i do następnej potyczki z derbowym rywalem podejść ze zdecydowanie innym nastawieniem. A wtedy emocji będziemy mieć zdecydowanie więcej i – co najważniejsze – potrwają one zdecydowanie dłużej.

Czy Rosengård był dziś do pokonania? Nie wiadomo, ale gdy opadnie meczowa adrenalina, piłkarki Limhamn Bunkeflo z pewnością największy żal będą mieć do siebie o to, że nie potrafiły nawet tego porządnie sprawdzić.

Czwartkowy wynik:

1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s